Reklama

Bezpieczne schronienie

Niedziela lubelska 13/2008

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Warto zbudować dom na jedną noc, żeby uchronić dziewczynę przed grzechem
Bł. Maria Karłowska

W wąskich korytarzach domu przy ul. Chmielewskiego 9 w Lublinie można spotkać zarówno młode dziewczyny z maleńkimi dziećmi, kobiety w ciąży, jak i siostry zakonne. Razem mieszkają, pracują i modlą się. Towarzyszy im dyskretny, życzliwy, ale wymagający dyrektor ks. Krzysztof Podstawka. Razem tworzą wspólnotę Domu Samotnej Matki

Reklama

Na apel sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego z prośbą o udzielenie pomocy samotnym matkom i kobietom przeżywającym różnego rodzaju trudności, nasze Zgromadzenie odpowiedziało jako pierwsze i już w 1959 r. podjęło pracę wśród potrzebujących - mówi s. Marietta ze Zgromadzenia Sióstr Pasterek od Opatrzności Bożej. - Domy samotnej matki powstawały na terenie różnych diecezji, a dom w Lublinie powstał już 1965 r. Pierwsze kobiety były przyjmowane przy ul. Zagrobskiej w naszym domu zakonnym. W 1984 r. ówczesny biskup lubelski Bolesław Pylak podarował nam dom pokarmelitański przy ul. Chmielewskiego, w którym, po niezbędnym remoncie, w 1986 r. zaczął funkcjonować dom samotnej matki”. Instytucja przez wiele lat znajdowała się pod protekcją Caritas, a po powołaniu Funduszu Obrony Życia Archidiecezji Lubelskiej stała się jednostką prowadzoną przez Fundusz.
„Nawiązaliśmy ścisłą współpracę z Miejskim Ośrodkiem Pomocy Rodzinie, który zajmuje się nadzorem merytorycznym, a także w pewnej części finansuje pobyt kobiet - mówi ks. Krzysztof Podstawka. - Kontrakt z MOPR opiewa na 10 osób, a my możemy przyjąć 15 kobiet w ciąży lub z małymi dziećmi. Nasz dom funkcjonuje jako jednostka opieki społecznej i nazywany jest domem dla matek z dziećmi i dla kobiet w ciąży. Ale możemy przyjąć także ojców z dziećmi, jeśli tylko zajdzie taka potrzeba”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Dzień do dnia niepodobny

Reklama

Kobiety, które trafiają do Domu przy Chmielewskiego, mogą w nim przebywać do ok. pół roku po porodzie, ale każda sytuacja rozpatrywana jest indywidualnie. „W styczniu zgłosiła się do nas dziewczyna, która uciekła od partnera, w ciąży, z drugim dzieckiem na ręku. Jej pobyt u nas trwał tylko kilkanaście dni, ale są też takie sytuacje, że nasze podopieczne spędzają u nas więcej niż pół roku” - mówi ks. Podstawka. Każda osoba ma zapewnioną pomoc psychologa, pedagoga, prawnika i pracownika opieki społecznej, a nade wszystko sióstr, które w Domu pełnią funkcję wychowawczyń.
„Nasze dziewczyny od sióstr uczą się gotowania, sprzątania, opieki nad dzieckiem, bo okazuje się, że przychodzą do nas takie, które zostają matkami, ale nie mają pojęcia o prowadzeniu domu czy opiece nad dzieckiem - mówi ks. Krzysztof. - U nas mają szansę zdobyć potrzebne w codziennym życiu doświadczenie, mogą podratować swoje zdrowie, pomyśleć o znalezieniu pracy, uporządkowaniu życia osobistego. Zapewniamy im także opiekę duszpasterską. Jako dyrektor Domu jestem jednocześnie jego kapelanem. Codziennie sprawuję Mszę św. w domowej kaplicy, w której nasze podopieczne mogą uczestniczyć, ale nie spowiadam ich. Raz w miesiącu przychodzi spowiednik z zewnątrz”.
Chociaż „dzień do dnia niepodobny”, każdy ma swój rytm, wyznaczany nie tylko przez potrzeby dzieci. „Zawsze rano wspólnie modlimy się i staramy się zacząć dzień od pacierza. Później jest Msza św. i po niej śniadanie - opowiada s. Marietta. - Co drugi dzień odbywa się sprzątanie całego domu wg wcześniej ustalonego grafiku. Potem nasze podopieczne mają czas na załatwienie różnych spraw; niektóre idą do szkoły, inne do pracy. Po wspólnym obiedzie jest czas wolny, w którym można np. wyjść na spacer z dzieckiem. Wieczorem znów wspólna modlitwa i kolacja. Później niektóre dziewczyny szyją, wyszywają, oglądają filmy”.

Bezradność i bieda

Z pomocy Domu skorzystało już kilkaset kobiet; tylko w ubiegłym roku schronienie przy Chmielewskiego znalazło ok. 50 kobiet w ciąży i matek z małymi dziećmi. Kiedyś uciekały przed przymusową aborcją, dziś uciekają przed biedą, często przed życiowym partnerem. Taka doraźna pomoc jednym daje szansę na rozwiązanie problemów, innym na „złapanie oddechu”. „W danym momencie życia tych kobiet ich warunki są bardzo trudne, towarzyszy im kompletna bieda, często patologia, więc wyrwanie ich z takiego środowiska daje szanse na zobaczenie swojego życia w zupełnie innej perspektywie - mówi Ksiądz Dyrektor. - Wiele naszych podopiecznych pochodzi z rodzin patologicznych, wiele jest nieprzygotowanych do samodzielnego życia. Czasem bezradne, a czasem po prostu leniwe tu znajdują bezpieczne schronienie. Jednak praca wychowawcza z nimi jest niezwykle trudna, bo wiele z nich pochodzi ze środowisk, gdzie rodzicem biologicznym zostaje się łatwo, ale nie towarzyszy temu żadna wizja macierzyństwa czy ojcostwa”.

Historia, jakich wiele

Reklama

„Miałam bardzo trudną sytuację życiową - opowiada ładna, ale bardzo smutna dziewczyna. - Dopiero w wieku 16 lat poznałam prawdziwego ojca, macocha oddała mnie do pogotowia opiekuńczego; byłam przez nią najgorzej traktowana z rodzeństwa, a mam trzech braci. Dopiero w ośrodku skończyłam gimnazjum. Później miałam okazję zamieszkać w mieszkaniu chronionym, ale za dużo sobie pozwalałam, nie dostosowywałam się do regulaminu i zostałam z tego mieszkania wyrzucona. Włóczyłam się przez kilka tygodni, aż uprosiłam ojczyma, by pozwolił mi zamieszkać u siebie. Zaczęłam pracę w barze, ale szybko z niej zrezygnowałam. Wszystko jeszcze bardziej się skomplikowało. Poznałam chłopaka, zamieszkałam u niego w domu bez żadnych wygód, nawet bez wody. Zaszłam w ciążę i straciłam grunt pod nogami. Ponieważ miałam kuratora sądowego, któremu na mnie zależało, trafiłam tutaj. Kuratorka powiedziała mi, że mam do wyboru oddanie dziecka albo pójście do Domu Samotnej Matki. Może nie jestem najlepsza, ale bardzo chciałam, żeby moje dziecko po urodzeniu zostało ze mną, więc zdecydowałam się na pobyt w Domu. Ta decyzja nie była łatwa, na początku nie chciałam tu przyjechać, ale jak nie miałam co jeść ani gdzie pójść, to postanowiłam, że pozwolę sobie pomóc. Nie jest mi łatwo, mam trudny charakter, ale tutaj mam dach nad głową. Wiem, że siostry i ksiądz chcą dla mnie i mojego dziecka jak najlepiej. Jeszcze nie wiem, jak dalej potoczy się moje życie, ale mam nadzieję, że dam radę sobie wszystko poukładać i zacząć wszystko od nowa”.

Trzeba być silnym

Dobrym warunkom bytowym towarzyszy więc troska o wychowanie. Modlitwa, rodzinna atmosfera, czy podtrzymywanie tradycji poprzez uroczyste obchodzenie świąt to środki, które mogą pomóc w podjęciu decyzji o wejściu na drogę prowadzącą do lepszego życia. Dla wielu podopiecznych wzorem kobiety stają się siostry, które chętnie uczą gotować, zamieniać pieluchy, modlić się… „Charyzmatem naszego Zgromadzenia jest praca z kobietami, które potrzebują wsparcia, więc od pierwszych dni pobytu w zakonie każda pasterka spotyka się z problemem kobiet zagubionych. Każda z nas głęboko w sercu nosi myśl założycielki bł. Marii Karłowskiej: warto zbudować dom na jedną noc, żeby uchronić dziewczynę przed grzechem - mówi s. Marietta. - Nasza praca jest trudna, ale daje satysfakcję. Każda kobieta, którą uda nam się wyrwać ze złego towarzystwa, jest naszą wielką radością. Cieszy nas to, że możemy komuś pomóc, że dzięki naszej modlitwie i pracy ktoś zaczyna od nowa”. Siłę do codziennej pracy daje siostrom modlitwa. „Każdy dzień zaczynamy od modlitwy, każdego ranka uczestniczymy w Eucharystii - dodaje s. Marietta. - Żeby pracować i pomagać drugiemu członkowi, najpierw samemu trzeba być silnym”.

Nie proszą dla siebie

Siła potrzebna jest do pokonywania codziennych trudności, także tych związanych z zabezpieczeniem finansowym dzieła. „Pieniądze z MOPR-u pokrywają zaledwie bieżące wydatki, są przeznaczane na stałe opłaty. A przecież do codziennego funkcjonowania potrzeba o wiele więcej - mówi Ksiądz Dyrektor. - Musimy zapewnić naszym podopiecznym wyżywienie, a często i rzeczy niezbędne do pielęgnacji dziecka. W jakiejś części potrzeby te pokrywają dary przekazywane przez Caritas, czy zebrane podczas różnych akcji charytatywnych, np. Pomóż Dzieciom Przetrwać Zimę. Jednak potrzeby są o wiele większe”. Wierni archidiecezji lubelskiej wspomagają Dom przez składanie ofiar na tace dwa razy w roku: 8 grudnia, w uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny oraz w noc Bożego Narodzenia podczas Mszy św. pasterskiej. Zdarza się, że działalność Domu wspomagają indywidualne osoby lub firmy, przekazując środki finansowe lub dary rzeczowe, jak np. pieluchy, leki, odżywki dla dzieci, ubrania, żywność. „Pieluchy jednorazowe są towarem najbardziej potrzebnym i najdroższym, bo często nasze podopieczne nie ponoszą żadnej odpłatności za pobyt - mówi ks. Podstawka. - Nie odbieramy im zasiłków, które mają, najwyżej staramy się zmotywować do tego, by je rozsądnie wydały. A maleńkie dzieci każdego dnia potrzebują mleka, różnych odżywek, środków higienicznych…”.
Ksiądz Dyrektor ma nadzieję, że część środków na bieżące prowadzenie Domu, w tym na niezbędne remonty, uda się zgromadzić podczas akcji przekazywania 1% podatku dochodowego. Dom Samotnej Matki jest organizacją pożytku publicznego, więc teoretycznie każda osoba rozliczająca się z fiskusem może wskazać właśnie tę instytucję w swojej deklaracji, wpisując jej nazwę: Fundusz Obrony Życia Archidiecezji Lubelskiej i numer KRS: 0000224942. Dom przy Chmielewskiego czeka remont, wiec przyda się dosłownie każda złotówka. Przyda się także pomoc w postaci materiałów budowlanych, konkretnych usług czy porad. Mile widziane będą także osoby, które mogą podzielić się swoim doświadczeniem w zakresie pozyskiwania środków finansowych z różnych programów. „Nie prosimy o pomoc dla siebie, ale dla matek i dzieci, które z różnych przyczyn znajdują się w trudnej sytuacji życiowej” - mówi Ksiądz Dyrektor.

Fundusz Obrony Życia Archidiecezji Lubelskiej KRS: 0000224942 Konto: KB SA O/Lublin 73150015201215200094240000
2008-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Francja: premier skieruje ustawę o eutanazji do trybunału konstytucyjnego

2026-07-14 19:37

[ TEMATY ]

premier

Francja

eutanazja

Trybunał Konstytucyjny

skieruje ustawę

Adobe Stock

W przeddzień głosowania, które może oznaczać historyczny punkt zwrotny we francuskim prawie, premier Sébastien Lecornu zaskoczył wszystkich. We wtorek, 14 lipca, kancelaria premiera ogłosiła, że skieruje projekt ustawy ustanawiającej „prawo do wspomaganej śmierci” do Rady Konstytucyjnej, gdy tylko zostanie ona przyjęta przez parlament. Ostateczne głosowanie w Zgromadzeniu Narodowym zaplanowano na środę.

Decyzja ta nie uniemożliwi uchwalenia ustawy, jeśli deputowani ją zatwierdzą. Wstrzyma jednak jej promulgację do czasu, aż Rada Konstytucyjna - odpowiednik polskiego Trybunału Konstytucyjnego - orzeknie o jej zgodności z konstytucją. To kluczowy krok, który może doprowadzić do krytyki niektórych przepisów, jeśli Rada uzna je za naruszające fundamentalne zasady francuskiego prawa.
CZYTAJ DALEJ

Indie: 60. hindustycznych aktywistów groziło Siostrom Salezajnkom

2026-07-15 13:23

Pixabay

Tłum aktywistów miał grozić Siostrom Salezjankom

Tłum aktywistów miał grozić Siostrom Salezjankom

- Prześladowania grupy katolickich zakonnic w indyjskim stanie Bengal Zachodni są przejawem narastającej wrogości wobec chrześcijan po przejęciu władzy przez ugrupowanie prohinduskie - oceniła All India Catholic Union (AICU), jedna z najstarszych świeckich organizacji katolickich w Indiach.

Do incydentu doszło 12 lipca w klasztorze Sióstr Salezjanek (Zgromadzenie Córek Maryi Wspomożycielki- FMA) w dystrykcie North 24 Parganas. Około 60 hindustycznych aktywistów miało wtargnąć na teren placówki i grozić zakonnicom przemocą, domagając się rozbiórki powstającej kaplicy oraz cmentarza.
CZYTAJ DALEJ

Kard. Sarah w Parlamencie Europejskim apeluje o szacunek dla suwerenności kulturowej Afryki

2026-07-15 17:12

[ TEMATY ]

kard. Robert Sarah

parlament europejski

Fot. Davide D'Orazio

„Bądźcie gotowi przyjąć od Afryki to, co może ona jeszcze zaoferować znużonemu Zachodowi: świadectwo żywej wiary i wartość rodziny, które mogą pomóc Europie na nowo odkryć swój logos” – powiedział w Parlamencie Europejskim kard. Robert Sarah, zwracając się do Europy i całego Zachodu.

Jak podaje Vatican News, gwinejski purpurat przybył do brukselskiej siedziby parlamentu europejskiego na zaproszenie grupy deputowanych ECR, którzy zorganizowali spotkanie, mające na celu podjęcie refleksji nad relacjami europejsko-afrykańskimi. W wydarzeniu wziął udział także abp Bernardito Auza – nuncjusz apostolski przy Unii Europejskiej.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję