Reklama

Rodzinami do nieba

Anna i Darek opowiadają o tym, jaki sens w ich życiu miało cierpliwe „czekanie”, jak uczą czekać innych. To rozmowa o pracy w szkole, informatycznej pasji, która może promować dobro... To opowieść o ludziach, którzy chcą iść prosto do celu...

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Szczęśliwa matka i...

Pytam Annę: - Czy czuje się pani szczęśliwa jako matka? Nie zazdrości pani matkom, które spełniają się również zawodowo? Mama 3, 5-letniej Tereni i 1, 5-rocznej Zosi odpowiada: - Cenne jest dla mnie to, że każdego dnia mogę być przy swoich dzieciach i obserwować jak się rozwijają, towarzyszyć im w codziennych przygodach. Przecież matka jest dla dzieci. Czasem jest ciężko, bo każdy dzień zdaje się wyglądać tak samo. Bywa, że problemy dzieci urastają do sporych rozmiarów, a ja nie potrafię się zdystansować. Gdy jestem smutna Zosia głaszcze mnie, a Terenia przytula się i mówi: „Kocham Cię, Mamusiu. Nie martw się, jestem z tobą”. To daje siłę - takie radości życia rodzinnego.

„Chłopiec do wieczności”

Gdy rozmawiamy Anna równocześnie bawi się z dziećmi klockami. One szukają jej wzroku, chcą żeby angażowała się w ich świat. Tak właśnie robi. Jest z nimi, więc czują się bezpieczne. Może są nawet trochę zazdrosne, kiedy ktoś inny absorbuje jej uwagę. Anna jest szczęśliwą matką. A on? Mąż Darek, do którego napisała kiedyś: „chłopcu, z którym chcę dorastać do wieczności...”. Darek jest jej wsparciem. Umożliwia pozostanie w domu. Wspiera w trudnych momentach. Małżeństwo to przecież większe i mniejsze krzyże.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Czekali na siebie...

Reklama

Darek oświadczył się Annie na przełęczy pod Kopą Kondracką po niecałym roku znajomości. Był przekonany, że to dobry Bóg daje mu właśnie ten czas i to miejsce. Nie uzyskał odpowiedzi od razu. Czekał trzy dni aż Anna powiedziała „tak”. Zresztą, to nie pierwszy raz czekał na Anię. Gdy poznali się Anna szukała chłopca, który poszedłby z nią na półmetek. Koleżanka znalazła Darka. Umówiła przyszłych małżonków na pierwsze spotkanie w studenckim domu Anny. Jednak Darkowi przyszło czekać ponad godzinę, bo przyszłej żonie nie śpieszyło się na to spotkanie. W tym czasie zaopiekowały się nim koleżanki Anny, zatrzymując chłopaka dzięki... naleśnikom. Zamiast półmetku był sylwester. Znajomość się rozwinęła, doszło do wspomnianych oświadczyn. Jednak na wymarzony ślub przyszło im czekać jeszcze trzy lata, ponieważ rodzice Anny chcieli lepiej poznać przyszłego zięcia. Poza tym, nie mieli warunków, by utrzymać się materialnie jako małżeństwo. - Cierpliwości nauczyła mnie moja mama, która często mi powtarzała, że należy szanować wolność drugiego człowieka - opowiada Darek.

... teraz uczą czekać innych

Darek i Anna, gdy już stali się małżeństwem, mocno zaangażowali się w życie parafii, do której należeli - parafii św. Szczepana przy ul. Sienkiewicza w Krakowie. Anna, która już przed ślubem pracowała jako katechetka, przygotowywała co tydzień oprawę liturgiczną Mszy św. dla przedszkolaków. Darek zaczął jej w tym pomagać. Włączyli się także w Kręgi Rodzin Domowego Kościoła. Marzeniem Anny była praca w Poradni Życia Rodzinnego. Dzięki Katarzyny Imiałek udało się jej rozpocząć spotkania z narzeczonymi przygotowującymi się do ślubu w rodzimej parafii. Potem do tej pracy przyłączył się jej małżonek. Zanim na świecie pojawiła się Tereska, oboje przyjmowali narzeczonych w poradni - para siadała naprzeciw pary i długo rozmawiali. Praca w poradni i prowadzenie katechez są obecne w ich życiu do dziś. Małżonkowie opowiadają o trudnościach, jakie w niej napotykają. Mówią o uprzedzeniach do Kościoła, z którymi przychodzą młodzi. Wielu z nich nie rozumie także sensu wstrzemięźliwości. Czasem narzeczeni chcą „mieć z głowy” spotkanie w poradni i przy pierwszej wizycie proszą o „zaliczenie” kolejnych dwóch, na które powinni przyjść. Przychodzą jak do urzędu - po pieczątki.

Służba narzeczonym...

Reklama

Praca w poradni nie polega, według Ani i Darka, na tym aby kogoś nawracać. Spotkali się kiedyś z zarzutem, że i tak te kilkadziesiąt minut w poradni nic nie zmieni. Uważają jednak, że innej okazji do spotkania i rozmowy z przyszłymi małżonkami może już nie być i trzeba wykorzystać ten czas jak najlepiej. Dla ich dobra. Zgodnie twierdzą, że spotkania w poradni nie są od tego aby szukać problemów. Mają one pomóc narzeczonym, na ile to możliwe, aby byli świadomi daru, który przyjmą, i za który są odpowiedzialni, a także - ile łask mogą z niego czerpać.
Z jakimi trudnościami mierzą się ci, którzy wybierają wspólną drogę? Małżonkowie odpowiadają, że najczęściej młodzi mają problem ze wspólnym mieszkaniem z rodzicami, boją się takiej sytuacji. Co można im wtedy doradzić? Aby porozmawiali szczerze najpierw ze sobą, a potem z rodzicami, u których będą mieszkać i ustalili zasady zgodnego współżycia. Do takiej sytuacji trzeba się przygotować, wtedy łatwiej będzie rozwiązać problemy, które na pewno się pojawią. - A gdy rodzice chcą mieć zbyt duży wpływ na jednego z przyszłych małżonków? - To lepiej wynająć osobne mieszkanie - odpowiadają Anna i Darek. Dodają także, że do ślubu należy się przede wszystkim przygotować duchowo i nie można tego odkładać na ostatnią chwilę. Nie może być tak, że powiedzą Bogu: „Panie Boże, poczekaj na nas, bo musimy załatwić jeszcze salę, autobus, kapelę... Zostawimy Ci ostatnie 5 minut, byś mógł się z nami zaprzyjaźnić”.

... i praca z dziećmi

Oprócz spotkań z narzeczonymi, państwo Szczerbowie katechizują także w szkołach i przedszkolach. Obecnie aktywny jest tu głównie Darek, ponieważ Anna została w domu z córeczkami. Rodzice-katecheci postrzegają szkołę jako miejsce, które może pełnić ważne funkcje wychowawcze wspomagające dom. Dzieci pragną obecności dorosłych, akceptacji oraz tego, żeby były zauważone.
Czy szkoła to dobre miejsce na katechizację? Na pewno nie sprzyja katechezie przeżyciowej, ale przekazywanie wiedzy jest też ważną jej funkcją. Oparcie wiary o wiedzę pomaga egzekwować pewne wiadomości, a to mobilizuje dzieci do dalszej pracy. I zawsze jest szansa, że klasa stanie się małą wspólnotą. Zadaniem nauczyciela jest, aby każde dziecko czuło się w tej wspólnocie dobrze. Ważny jest dialog nauczyciela z uczniem. - Pamiętam wiele takich nocy, kiedy przychodziłem mówić swoim rodzicom dobranoc i zaczynaliśmy rozmowę, która trwała do rana. Od rodziców nauczyłem się dyspozycyjności dla tych, których się kocha. Pragnę to realizować zarówno w szkole, ale przede wszystkim w swoim domu - wyjaśnia Darek.

Promocja dobra

Państwo Szczerbowie oprowadzają mnie po swoim małym mieszkaniu, pokazują ulubione książki. Oboje bardzo lubią czytać. Gdy pytam o inne pasje odpowiadają, że lubią pomagać innym - to szczególny dar od Boga. Aby udoskonalić to, co jest ich szczególną służbą - posługę narzeczonym - założyli stronę internetową: www.prostodocelu.com. Dzięki niej, jak sami zaznaczają, chcą promować dobro. Darek łączy pasję informatyczną (jest także administratorem profesjonalnie powadzonego portalu internetowego szkoły, w której pracuje - Zespołu Szkół w Woli Zachariaszowskiej), z innymi swoimi zainteresowaniami. Dzielą się tam swoim doświadczeniem, a zarazem usprawniają działanie poradni, w której pracują.
W jedynym pokoju mieszkania państwa Szczerbów stoi duża, pusta rama- prezent od sąsiada. Jeszcze nie zdążyli nic do niej włożyć. Ale, jak sami mówią, chcieliby umieścić tam obraz szczęśliwej rodziny- swojej rodziny. I dążą do tego celu konsekwentnie, świadomi, że do nieba idzie się parami, a może… rodzinami?

2008-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Papież: naszymi wyborami budujemy lub niszczymy Kościół

2026-10-04 12:43

[ TEMATY ]

Papież Leon XIV

Vatican Media

W rozważaniu przed modlitwą Anioł Pański Leon XIV mówił o tym, że człowiek przez swoje wybory może budować lub niszczyć Kościół. Jako przykład wielkiego budowniczego Kościoła wskazał św. Franciszka z Asyżu, który „naprawił Kościół mocą wiary w Pana Jezusa” i którego charyzmat wciąż jest żywy.

W rozważaniu, wygłoszonym jak co tydzień z okna biblioteki w Pałacu Apostolskim, Papież odwołał się dzisiejszej Ewangelii i zawartej w niej przypowieści o winnicy oraz słów o tym, że „kamień, który odrzucili budujący stał się głowicą węgła”. Leon XIV wskazał na aktualność tego fragmentu: zarówno jego przesłania o odrzuceniu Boga, które dokonuje się także dziś, jak też na obraz niszczonej winnicy. „Winnicą, którą należy uprawiać w duchu sprawiedliwości, jest Kościół, który budujemy lub niszczymy poprzez nasze wybory” – przypomniał.
CZYTAJ DALEJ

Abp Wacław Depo: rodzina nie jest rodzajem umowy czy powiązań prawnych, jak tego chcą "związki partnerskie"

2026-10-04 22:00

[ TEMATY ]

abp Wacław Depo

BPJG

Abp Wacław Depo

Abp Wacław Depo

- Prawo do życia nie jest tylko kwestią światopoglądów, to nie jest nawet tylko prawo religijne, ale to jest podstawowe prawo człowieka - przypomniał na Jasnej Górze abp Wacław Depo. Delegat KEP ds. Stowarzyszenia Żywego Różańca przewodniczył Mszy św. z udziałem Częstochowian i pielgrzymów, głównie z Jasnogórskiej Rodziny Różańcowej. Uroczystość poprzedziły rekolekcje Jasnogórskiej Rodziny Różańcowej.

Przypomniał, że „fundamentalnym zadaniem jest przyjęcie z wiarą prawdy o nieskończonej godności każdego człowieka”. Podkreślił, że to zadanie wynika z faktu, że człowiek został stworzony z miłości Boga. – Od Boga wyszliśmy i do Boga idziemy – mówił kaznodzieja. Wskazał, że drugim zadaniem jest prawo do życia, a jest ono nie jest tylko kwestią światopoglądów, nie jest nawet tylko prawem religijnym, ale jest podstawowym prawem człowieka. Trzecim zadaniem, które wskazał metropolita częstochowski jest przywrócenie rodzinie jej prawdziwego wspólnotowego charakteru i godności. Przekonywał, że „rodzina nie jest rodzajem kontraktu, umowy czy instytucjonalnych powiązań prawnych, jak tego chcą związki partnerskie. Jest wspólnotą osobową życia i miłości”. Przypomniał, że Chrystus związek małżeński mężczyzny i kobiety wzmocnił i podniósł do miary sakramentu.
CZYTAJ DALEJ

Polak nuncjuszem apostolskim w Zjednoczonych Emiratach Arabskich

2026-10-05 12:26

Vatican Media

Ks. prał. Grzegorz Piotr Bielaszka

Ks. prał. Grzegorz Piotr Bielaszka

Leon XIV mianował ks. prał. Grzegorza Piotra Bielaszkę nuncjuszem apostolskim w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Polski duchowny, pochodzący z diecezji tarnowskiej, od 20 lat pracuje w dyplomacji Stolicy Apostolskiej. Zastąpi na tej placówce abp. Christophe’a Zakhia El-Kassisa, który w lipcu został mianowany stałym obserwatorem Stolicy Apostolskiej przy ONZ w Nowym Jorku, podaje Vatican News.

Wraz z nominacją na nuncjusza apostolskiego Ojciec Święty wyniósł ks. Grzegorza Piotra Bielaszkę do godności arcybiskupa, przydzielając mu stolicę tytularną Tiburnia.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję