Reklama

Mistrzostwa czasem radości

Jest wielu sportowców, którzy bardzo serio traktują swoją wiarę. Nie chcę mówić tu o konkretnych osobach, ale znam gros sportowców głęboko wierzących
Zawodnik wie, że może liczyć na księdza w chwilach trudnych. A tych nie brakuje. I nie wynikają one jedynie z porażek w zawodach, ale także z kontuzji czy długich rozstań z małżonką, dziećmi

Niedziela warszawska 22/2008

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Andrzej Tarwid: - Niedługo Mistrzostwa Europy w piłce nożnej. Co Ksiądz będzie robił podczas turnieju?

Ks. Edward Pleń: - Organizatorzy mistrzostw przygotowali specjalny program duszpasterski. W największym skrócie chodzi w nim o to, aby każdy piłkarz i kibic - jeśli tylko zechce - miał możliwość pomodlić się, spotkać się z kapłanem, wziąć udział w nabożeństwie. Jako duszpasterz polskich sportowców będę uczestniczył w programie, który został przygotowany przez Kościół w Austrii. Będę m.in. odprawiał Mszę św. w klagenfurckiej katedrze, gdzie odbędzie się wspólne nabożeństwo dla kibiców z Polski, Austrii, Chorwacji i Niemiec.

- Na co szczególnie zwróci Ksiądz uwagę podczas homilii?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

- Rzeczywiście, to będzie okazjonalna homilia. Na pewno przypomnę w niej, że mistrzostwa dla osób wierzących powinny być czasem radości ze spotkania z innymi ludźmi. Bo jak mówił Jan Paweł II, „drogą Kościoła jest człowiek”. A w tym konkretnym wypadku będą to kibice i sportowcy z innych krajów.

- Czy spotkania kibiców z kapłanami mogą pomóc w tym, aby na stadionach nie dochodziło do bijatyk?

Reklama

- Mam nadzieję, że osoby, które w trakcie takiej imprezy jak mistrzostwa znajdują czas, aby pomodlić się do Pana Boga, nie szukają zwady z innymi. Zresztą dla chrześcijanina, który poważnie traktuje swoją wiarę każde spotkanie jest szansą, aby stawać się lepszymi. Bójka czy kłótnia są absolutnie wykluczone.

- Ale jest porażka, inni się śmieją z naszych i wówczas...

-...I wówczas chrześcijanin musi umieć docenić klasę przeciwnika i podziękować za zaangażowanie zawodnikom z własnej drużyny. Jeśli natomiast zwyciężamy, to życzymy naszym konkurentom sukcesów w następnych meczach. Tak dopinguje katolik i prawdziwy kibic.

- Niemniej w trakcie meczów, albo po nich, dochodzi do bójek. I chyba nie są to tylko rozróby bandytów...

- Bijatyki do jakich dochodzi na trybunach to problem niezwykle złożony. Proszę zwrócić uwagę np. na to, że do takich przykrych zdarzeń dochodzi głównie na stadionach piłkarskich. Tymczasem gromadzące dziesiątki tysięcy kibiców mecze siatkówki czy zawody lekkiej atletyki odbywają się w zupełnie innej atmosferze. Nie ma na nich, ani burd, ani obraźliwego dopingu.

- Jaki z tego wniosek?

Reklama

- Stadiony piłkarskie są w jakimś stopniu soczewką części społeczeństwa. Chcąc rozwiązać problem na trybunach musimy zadać sobie pytanie, co się dzieje w rodzinach tych ludzi. Jaki tam panuje klimat, skoro młody człowiek przychodzi na mecz, aby się bić? Przecież zgodzimy się, że autentyczny kibic przychodzi na stadion po to, żeby dopingować swoją drużynę, podziwiać piękne zagrania, itd. Taki sposób święta piłkarskiego wynosi się z domu lub z lektury. I tu krytyczna uwaga, bo niestety niektóre media przedstawiają zawody sportowe w kategoriach wojennych.
Przypomnę, że za cztery lata mistrzostwa piłkarskie będą w naszym kraju. Wszyscy, którym leży na sercu dobro sportu, mają więc do wykonania ogromną pracę, aby przywrócić wzory prawdziwego kibicowania. Apeluję już dzisiaj do dziennikarzy, aby pokazywali to, co jest pozytywne. Aby ten sposób kibicowania, jaki obserwujemy na meczach siatkarskich stał się normą na innych arenach. Wówczas jest szansa, że w 2012 r. z Polski i Ukrainy popłynie w świat sygnał o wielkim piłkarskim święcie. A nie to, co można było oglądać np. po finale Pucharu Polski.

- Polscy piłkarze często robią znak krzyża przed wejściem na boisko, ale czy chętnie korzystają z usług duszpasterza?

- Jest wielu sportowców, którzy bardzo serio traktują swoją wiarę. Nie chcę mówić tu o konkretnych osobach, ale znam gros sportowców głęboko wierzących. Niemniej nie brakuje też i takich, którzy wiarę traktują okazjonalnie. Zbliżają się ważne zawody i wówczas, jak w starym powiedzeniu: Jak trwoga to do Boga.
Wracając jednak do znaku krzyża, to wszystkim zawodnikom, z którymi się spotykam powtarzam, że gest ten nie może być tylko na pokaz, lecz stanowi zobowiązanie w życiu codziennym.

- W przypadku zawodowych sportowców chyba nie jest o to łatwo?

- Rzeczywiście, sportowcy większość roku są poza domem. Kiedy wejdą w tryby treningów, meczów, występów, przygotowań, to łatwo wypada się z tego, aby np. w niedzielę uczestniczyć we Mszy św. I tutaj jest im potrzebny kapłan, który przypomni o zasadach wiary, pomoże znaleźć odpowiedź na rodzące się wątpliwości.

- Jak to się robi?

Reklama

- Aby Bóg zaczął zajmować należne miejsce w życiu zawodowego sportowca, trzeba zbudować więź z tym człowiekiem, a czasami także z jego rodziną. Wówczas zawodnik wie, że może liczyć na księdza w chwilach trudnych. A tych nie brakuje. I nie wynikają one jedynie z porażek w zawodach, ale także z kontuzji czy długich rozstań z małżonką, dziećmi.

- Jakie ma Ksiądz marzenia przed mistrzostwami w Austrii i Szwajcarii?

- Moim marzeniem jest, żeby ludzie w naturalny sposób odczuwali, iż są jednością w tej grupie oraz że potrafią się bawić. Że drugi człowiek nie jest dla nich przeszkodą, lecz pomaga im wzrastać. Chciałbym także, aby to święto ze stadionu przenosiło się poza trybuny. A jeśli chodzi o końcowy wynik sportowej rywalizacji na Euro 2008, to moje marzenia w tym względzie są oczywiste. Podobnie jak każdego kibica z Polski.

2008-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wszystko, co ma wartość wieczną, dojrzewa z jedności z Chrystusem

[ TEMATY ]

rozważania

Glossa Marginalia

pexels.com

Paweł wypowiada te słowa w samym środku sporu o Prawo, obrzezanie i wspólny stół. Stawką jest prawda Ewangelii. Apostoł mówi: „Przez Prawo umarłem dla Prawa, aby żyć dla Boga”. Prawo ujawnia grzech i nazywa go po imieniu. Pokazuje, że usprawiedliwienie jest darem i przychodzi od Boga. Paweł szanuje Prawo i zarazem wskazuje jego granicę. To właśnie Prawo doprowadziło go do uznania, że potrzebuje zbawczej śmierci Chrystusa. Dlatego zaraz dodaje: „Z Chrystusem zostałem współukrzyżowany”. Grecki czasownik synestaurōmai stoi w formie dokonanej i trwałej: oznacza stan, który pozostaje. Krzyż wszedł w samo centrum tożsamości apostoła i stał się nową miarą jego życia. „Już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus”. To jedno z najgłębszych zdań całego Pawła. Zachowuje ono osobę ucznia i otwiera ją na zamieszkanie Chrystusa. Apostoł nadal żyje „w ciele”, w zwyczajnej ludzkiej kruchości, lecz źródło tego życia bije w wierze w Syna Bożego. Greckie wyrażenie można rozumieć również jako udział w wierności Syna; oba odczytania prowadzą do tej samej prawdy. Uczeń stoi na darze Jezusa, „który umiłował mnie i wydał siebie za mnie”. Wiara wyrasta więc z osobistego doświadczenia bycia umiłowanym przez Ukrzyżowanego. Stąd rodzi się życie dla Boga.
CZYTAJ DALEJ

Piła: "Jezus uratowany". Nauczyciele i uczniowie odnowili kompletnie zniszczoną figurę Chrystusa

2026-07-21 21:04

[ TEMATY ]

figura

Radio Plus Koszalin rep. Alicja Górska/Zespół Szkół Budowlanych w Pile - Budowlanka Piła

Dzięki pracy nauczycieli i uczniów szkoły budowlanej figura Jezusa odzyskała dawny wygląd.

Dzięki pracy nauczycieli i uczniów szkoły budowlanej figura Jezusa odzyskała dawny wygląd.

Historia tej figury jest nieznana. Nie wiadomo skąd przybyła, ale znaleziono ją na polach w okolicy Opola. Jak trafiła do Piły i dlaczego? O tym mówi reportaż „Jezus uratowany” wyemitowany w Radiu Plus Koszalin.

Historia tej figury jest niepewna. Nie wiadomo skąd pochodzi, ale prawdopodobnie zniszczyła ją powódź. Przedstawia Chrystusa leżącego w grobie. Niestety, rzeźba po zetknięciu się z żywiołem, została strasznie zniszczona. Na szczęście trafiła w ręce pasjonatów. Renowacji podjęli się nauczyciele i uczniowie pilskiej budowlanki. To szkoła, gdzie istnieje unikatowy kierunek - technik renowacji elementów architektury - informuje Radio Plus.
CZYTAJ DALEJ

Peregrynacja relikwii św. Teresy i jej rodziców w Łodzi

2026-07-23 08:51

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

św. Teresa od Dzieciątka Jezus

Joanna Popławska

Święci codzienności wśród nas. Peregrynują relikwie św. Teresy i świętych małżonków Martin w archidiecezji łódzkiej

Święci codzienności wśród nas. Peregrynują relikwie św. Teresy i świętych małżonków Martin w archidiecezji łódzkiej

W archidiecezji łódzkiej rozpoczęła się peregrynacja relikwii św. Teresy od Dzieciątka Jezus oraz jej świętych rodziców — Ludwika i Zelii Martin. Relikwie zostały uroczyście wprowadzone do kościoła klasztornego Sióstr Karmelitanek Bosych w Łodzi.

Mszy św. przewodniczył o. Krzysztof Wesołowski OCD, przeor klasztoru i proboszcz parafii oo. Karmelitów w Łodzi. Eucharystię koncelebrował ks. dr Tomasz Liszewski, rektor Wyższego Seminarium Duchownego w Łodzi. W uroczystości uczestniczyli także ojcowie karmelici, siostry zakonne oraz licznie zgromadzeni wierni. Kaplica nie pomieściła wszystkich uczestników, którzy przybyli, by modlić się przy relikwiach świętej z Lisieux i jej rodziców.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję