Reklama

Pilaszków z łbem dzika

Alicja Dołowska
Edycja warszawska 27/2008

Szlachecki dwór i Dom Opiekuńczo-Leczniczy stanowią wizytówkę Pilaszkowa. Lato to najlepszy czas, by wybrać się do tej, położonej 25 kilometrów od Warszawy, miejscowości

Ośrodek Charytatywno-Kulturalny w Pilaszkowie działa już od dziesięciu lat. Kompleks zabudowań stanowi niezwykłe połączenie Domu Opiekuńczo-Leczniczego i szlacheckiego dworu. Do tego dochodzi jeszcze Muzeum Pojazdów Konnych. Największy zbiór na Mazowszu: bryczek, sań, powozów, karet, koczy i strażackich sikawek. Jest nawet karawan i oryginalny cygański wóz.

Dobro rodzi dobro

Pewnie nie zobaczylibyśmy tego wszystkiego w Pilaszkowie, gdyby nie zainteresowanie kard. Józefa Glempa terenem, który zaoferowali Kościołowi mleczarze z Centralnego Związku Spółdzielni Mleczarskich. Od połowy lat 80. użytkowali dworek i pięciohektarowy park. Po 1989 r., kiedy zaczęły się sypać peerelowskie struktury, związek mleczarski właśnie rozwiązywano. Likwidator szukał chętnego na kupno majątku. Nikt tego nie chciał wziąć. Mleczarze zatem postanowili przekazać dworek i teren w darze Kościołowi na dom opieki. Pod pewnym jednak warunkiem. Chcieli, by w placówkach prowadzonych przez Kościół, znalazło się miejsce dla 32 ich weteranów.
- Jedź i zobacz ten Pilaszków. Może uda się tam utworzyć placówkę charytatywną - polecił Prymas Polski kard. Józef Glemp ks. Edwardowi Sobierajowi, ówczesnemu sekretarzowi pomocniczemu Konferencji Episkopatu Polski. Posłał go tam, by wyrobił sobie zdanie. - Kiedy w 1993 r. po raz pierwszy ujrzałem dwór, park i te stare drzewa, coś w sercu drgnęło - przyznaje ks. Sobieraj. Chociaż park to był jeden wielki busz, pokrzywy po pas, a przejść można było tylko wydeptanymi ścieżkami.
Wysłannik Prymasa uznał, że dworek, chociaż odbudowany przez mleczarzy niemal od podstaw, nie nadaje się na dom opieki, ze względu na amfiladowy układ wnętrz. Jednak wypatrzył oddalone kilkadziesiąt metrów dalej zarośnięte fundamenty, wylane przez mleczarzy pod mający tu powstać ośrodek szkoleniowo-hotelowy. Stwierdził, że na ich planie można zbudować okazały dom opiekuńczo-leczniczy dla seniorów i osób niepełnosprawnych. I wraz z dworkiem stworzyć ośrodek charytatywno-kulturalny.

Reklama

Pomógł Don Orione

Ks. Sobieraj przekonał Prymasa i dzięki temu powstała Fundacja Kościelnej Rady Gospodarczej, która miała się zająć pozyskiwaniem finansowych środków i organizacyjnymi sprawami. Rodziła się w bólach, kwesta po sponsorach szła jak po grudzie. Z 200 firm, do których się zwrócono, sypnęło groszem tylko 80. Prace jednak ruszyły. Plany były już „za mleczarzy” zatwierdzone w gminie, fundamenty wzmocniono, ks. Sobieraj zatrudnił architekta, by zaprojektował budynek nawiązujący do dworkowej architektury; z filarami, loggiami, załamaniami dachu i wykuszami. Dobudowano jeszcze trzecie piętro. Powstało piękne dzieło.
- Być może czas już dojrzał, a być może sprawił to Don Orione, którego medalion z relikwiami w tym czasie został przerzucony przeze mnie przez parkan na porośnięte trawą fundamenty, z prośbą o interwencję - mówi ks. Sobieraj, który jest orionistą.
23 czerwca 1998 r. Prymas Polski kard. Józef Glemp poświęcił i uroczyście otworzył Dom Opiekuńczo-Leczniczy Opatrzności Bożej. Dziś w domu opieki mieszka 140 pensjonariuszy w różnym wieku. Zdrowych, chorych, w stanach ciężkich. Warunki bytowe i opiekę mają idealną. Jest blok medyczny, sale i urządzenia rehabilitacyjne, luksusowa winda kupiona przez ks. Sobieraja za pół ceny od włoskiego producenta, który kiedyś przyjechał do Pilaszkowa i zachwycił się domem. Czuwają lekarze, pielęgniarki, salowe. W sali klubowej odbywają się pokazy filmów i koncerty. Widzę jak w parku pensjonariusze rozmawiają na ławkach, spacerują alejkami, pchają na wózkach bardziej chorych lub wygrzewają się w letnim słońcu. Tu czuje się miłość do chorego człowieka. I ludzi nawzajem do siebie.
W budynku jest kaplica - z dużymi odstępami rzędów krzeseł, by zapewnić swobodne przemieszczanie się pensjonariuszom na wózkach. Na Msze przychodzą także mieszkańcy Pilaszkowa. Przykuwa uwagę przepiękny witraż Krzysztofa Oraczewskiego: osobiste podziękowanie ks. Sobieraja Opatrzności Bożej za dzieło Ośrodka Charytatywno-Kulturalnego. Witraż poświęcił kard. Glemp, który ma do Pilaszkowa szczególny sentyment. Zostawił tu nawet kilka ofiarowanych mu dzieł sztuki.

Dąbrowski i Marszewscy

O pilaszkowskim dworze i jego zbiorach, ks. Sobieraj opowiada z pasją. Posiadł wiedzę tak ogromną, że słuchaczowi żal, iż nie udaje się spamiętać wszystkich wątków. Dokopał się aż do początków XIV wieku. Poznano imię pierwszego właściciela, Grzegorza z Pielaszkowa. Inni właściciele walczyli w bitwie po Chocimiem w 1621 r., ale najciekawsza historia rozpoczyna się od Włocha Filipa Antonio Campioniego, związanego z dworem króla Stanisława Augusta. W czasie Powstania Kościuszkowskiego dwór w Pilaszkowie zajął na kwaterę Jan Henryk Dąbrowski, który podobno tutaj przyjął szlify generalskie. Stąd wyruszył na potyczki z Prusakami książę Józef Poniatowski, który w Pilaszkowie przystał do Powstania. Tu przyjechał do kwatery Dąbrowskiego komendant Warszawy i Sił Zbrojnych Księstwa Warszawskiego gen. Stanisław Mokronowski. Przebywał też Józef Wybicki, twórca „Mazurka Dąbrowskiego”.
Od Campionich Pilaszków kupiła rodzina Franciszka Ryxa, byłego sekretarza Stanisława Augusta. I w rękach Ryxów pozostał pół wieku. Bronisław Ryx był uczestnikiem Powstania Styczniowego, jeden z najmłodszych bohaterów tej rodziny zginął jako Orlątko podczas obrony Lwowa.
Ostatnimi właścicielami Pilaszkowa byli Marszewscy. W 1892 r. nabył go wybitny konstruktor, twórca mostu Poniatowskiego Mieczysław Marszewski - syn powstańca z 1863 r. i wnuk powstańca z 1830 r. W 1945 r. jego syn Antoni, który zarządzał majątkiem i był słynnym hodowcą bydła zarodowego, zdobywającym liczne nagrody na wystawach krajowych i zagranicznych, został z Pilaszkowa wygnany przez komunistów. Pozwolono mu zabrać tylko tyle, ile udało się załadować na bryczkę. Wyjechał bez szansy powrotu. Z dóbr Marszewskich zrobiono PGR. Wtedy dwór zmarniał doszczętnie.
Kiedy ks. Sobieraj organizował Muzeum Dworu Polskiego, nawiązano kontakt ze spadkobiercami Pilaszkowa. Pamiątki ze zbiorów rodziny Ryxów i Marszewskich stały się zaczątkiem muzeum. Dla podkreślenia roli Kościoła w patriotycznych zrywach są tu portrety br. Adama Chmielowskiego, ks. Stanisława Brzóski i modlitewnik ks. Ignacego Skorupki. Ekspozycja w dworku pokazuje jak losy rodzin zamieszkujących Pilaszków splatają się z historią narodu i walką o niepodległość.
W zeszłym roku ks. Sobieraj otrzymał w darze od jednej z wcześniej zwiedzających dworek osób... łeb ogromnego dzika z przednimi nogami (biegami). Tę samą, która wisiała kiedyś w gabinecie Mieczysława Marszewskiego. - Mam tego dzika. Antonii Marszewski powierzył mi go na przechowanie - powiedział wtedy zwiedzający. I dzika przywiózł.
- Ma ksiądz szczęście do ludzi - mówię do ks. Sobieraja. - Mam - odpowiada. I cieszy się. Pochłaniają go już nowe plany. Kończy budowę drugiego domu opieki na Mazurach. W Ulesiu.

Reklama

Tau: Jezus nie jest miłym wujkiem i grzecznym koleżką

2019-11-10 14:35

fb.com/tau.bozon

Zdarza się, że ktoś mówi ,,Jezusek załatwi sprawę''. Blesik i po sprawie. W naszym Kościele panuje bardzo niebezpieczne rozluźnienie. Takie ,,łorszipowe peace&love''. Trzeba to zmienić, zanim to zmieni nas - pisze na swoim profilu FB raper Tau

fb.com/tau.bozon

Prezentujemy całość treści wpisu kieleckiego rapera:

"Problem wiąże się ściśle z Obrazem Boga jaki nosimy w sercach i umysłach. Wmówiono nam, że Jezus, to taki zawsze ,,miły Bóg i człowiek'', który w każdej sytuacji jest delikatny i nie ważne co by się działo pogłaszcze po główce i powie: nic się nie stało, to nie Twoja wina. Wszystkich przyjmie, każdego wysłucha i nie ma granic Jego ,,uprzejmości''.

Tymczasem naśladowanie Jezusa oznacza, że czasami trzeba wpaść z biczem i powywracać stoły. Należy huknąć, powiedzieć coś ostro i upomnieć. To jest obraz prawdziwej Miłości, która nie jest pobłażliwa, a wymagająca. Bóg jest dobrym i kochającym Ojcem. Jego Miłosierdzie jest nieskończone, ale należy to poprawnie interpretować.

W Psalmie 145 czytamy: Pan jest łagodny i miłosierny, * nieskory do gniewu i bardzo łaskawy. Pan jest dobry dla wszystkich, * a Jego miłosierdzie nad wszystkim, co stworzył. ... ale to oznacza również, że bywa surowy. Czasami nawet bardzo.

św. Faustyna Kowalska mówiła, że ,,jednym okiem widzi Boże Miłosierdzie, a drugim Sprawiedliwość''. Jak to można przenieść na realia naszego życia ? Gdy grzeszymy, Pan nas upomina i przypomina, że Jego Miłosierdzie jest zawsze dostępne w Sakramencie Pokuty i Pojednania. On zostawia 99 sprawiedliwych i szuka tego jednego, zagubionego. Nawołuje, prosi i zachęca. Przez wydarzenia, ludzi. Przez Kościół. Ale przychodzi taki moment, że serce człowieka jest tak zatwardziałe, że odrzuca tę Bożą Miłość. Wtedy Boży gniew rozpala się nad grzesznikiem i pojawia się konkret. ,,Naród, który zabija swoje dzieci jest Narodem bez przyszłości'' - św. Jan Paweł 2.

Może pojawić się też taka sentencja - nawróć się grzeszniku, bo złamałeś 7 przykazanie, a to prowadzi do WIECZNEGO POTĘPIENIA. Otwórz uszy na te słowa: ,,Lecz jeśli taki zły sługa powie sobie w duszy: Mój pan się ociąga, i zacznie bić swoje współsługi, i będzie jadł i pił z pijakami, to nadejdzie pan tego sługi w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna. Każe go ćwiartować i z obłudnikami wyznaczy mu miejsce. Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.'' Mt 24, 46-51

Każde go ćwiartować ? Płacz i zgrzytanie zębów ? Obudźmy się, bo piekło istnieje. Jeśli ludzie nie przestaną mordować dzieci w łonach matek (42 miliony rocznie wg oficjalnych danych) to krew tych dzieci, która głośno woła z ziemi o pomstę do Nieba, wywoła w końcu sprawiedliwość. I to dotyczy NAS WSZYSTKICH (mężczyzn, którzy zachęcają kobiety do aborcji, kobiet, które te aborcje popełniają, aborterów, którzy je wykonują, prawodawców, którzy do tego dopuszczają i nas świadomych i wierzących, którzy milczymy na ten temat!) : Albo spalimy te winy w ogniu pokuty albo w ogniu jakiegoś strasznego kataklizmu. Nie daj Boże."

CZYTAJ DALEJ

Reklama

IPN złożył zażalenie dot. umorzenia sprawy prowokacji SB wobec bł. ks. Jerzego Popiełuszki

2019-11-16 21:38

Radio Maryja

Do warszawskiego Sądu Apelacyjnego wpłynęło zażalenie Instytutu Pamięci Narodowej dotyczące umorzenia sprawy prowokacji wobec bł. ks. Jerzego Popiełuszki. Chodzi o postępowanie wobec oskarżonych o podrzucenie w 1983 roku przez SB do mieszkania kapłana materiałów go obciążających.

Archiwum

W październiku Sąd Okręgowy w Warszawie uznał, że przestępstwa zostały popełnione i że były zbrodniami komunistycznymi, ale nastąpiło przedawnienie.

Prokuratorzy IPN nie zgodzili się z tą oceną sądu. Według nich prowokacja na Chłodnej stanowiła zbrodnię przeciwko ludzkości, które się nie przedawniają.

Prof. Jan Żaryn, historyk, odnosząc się do sprawy ocenia, że jej dalszy bieg zależy od kwestii woli, a nie jednoznacznego kwalifikowania prawnego.

– Po stronie sądu widać, że takowej woli nie ma, aby podtrzymać tę możliwość orzekania w sprawach dotyczących przestępstw szczególnie z lat stanu wojennego i późniejszych. Zapewne w rzeczywistości prawnej sąd potrafi udowodnić, że takich możliwości nie posiada. Moim zdaniem nie posiada bardziej woli niż możliwości. Tak to trwa od 1989 roku. Wola to jest bardzo trudna kategoria do udowodnienia, oceny, bo to przecież zależy od ludzi, którzy gdzieś w swym sumieniu albo pracują na rzecz sprawiedliwości albo tez uchylają się od tego zadania – wskazuje prof. Jan Żaryn.

Zabójców ks. Popiełuszki w sprawie tzw. prowokacji na Chłodnej oskarżył pion śledczy IPN. Oskarżeni nielegalnie weszli do mieszkania kapłana przy ul. Chłodnej w Warszawie i pozostawili w nim amunicję, materiały wybuchowe oraz ulotki i wydawnictwa, których posiadanie było wtedy zabronione.

Następnie SB doprowadziło do ich ujawnienia w wyniku przeszukania mieszkania, co spowodowało wdrożenie przeciw kapelanowi ,,Solidarności” postępowania karnego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem