Reklama

Inspirowani słowem

Niedziela przemyska 9/2002

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Od czasu do czasu pojawiają się w Redakcji listy komentujące tę rubrykę. Jeden w sposób szczególny utkwił mi w pamięci i nie bardzo potrafię sobie z tym dylematem poradzić, patrząc nań z punktu widzenia właśnie prasy. Czytelniczka upomina mnie, że nie wypada w gazecie katolickiej grzebać się w błocie tego świata, ale raczej uwydatniać dobro, które się dzieje. Trudno tej teorii odmówić racji. Sienkiewiczowe dzieła, ku pokrzepieniu są jakimś literackim wzorcem. Czasem jednak trudno oprzeć się pokusie aby ujawnić pewne sytuacje, które są po prostu tak natarczywe i tak wciągają ludzi w jakiś wir bezsensu, że aż trudno oprzeć się skomentowania tego faktu czy wydarzenia. Tak było z gazetką szkolną, z menu układanym przez małe dzieci.

Moje refleksje nie są próbą łatwego moralizatorstwa czy dydaktyzmu. Rodzi je osobista refleksja właśnie nad tym, czy ja nie uczestniczę, poprzez zaniedbanie, osłabienie swojego życia duchowego, nie przyczyniam się do pogłębiania tych absurdalnych w swej wymowie wydarzeń, faktów. Jest rzeczą udowodnioną, że moje dobro przyczynia się do niwelowania potencjału zła. I tak chciałbym aby odbierana była nasza refleksja na tych łamach.

Dziś o wartościach chciałbym porozważać. Peany na temat wielkich sukcesów negocjacyjnych w sprawie wejścia do Unii przerwała brutalna informacja, że jednak nie przyjmą nas tam z otwartymi rękami. Przynajmniej rolników. Tylko 25 procent sumy otrzymywanej przez farmerów, otrzymają nasi gospodarze. Mimo wielkiej troski mediów, aby nie dopuścić złych informacji tego faktu przemilczeć się nie dało. Po pierwszym odruchu protestu trwają teraz działania reanimacyjne. Nawet PSL stara się robić dobrą minę do oczywiście przegranej sprawy.

Charakterystyczne, że sprawy finansowe tak nas zmobilizowały w niepokoju o nasze godne funkcjonowanie w gronie europejskiej śmietanki.

Jakby w cieniu tych niepokojów i czynionych wysiłków aby go uśpić ( chodzi wszak o trzy tysiące intratnych synekur w europejskim gremium) przełykamy tak żywotne i moralnie ważne kwestie jak skrócenie urlopów macierzyńskich, pomysł pani Jarugi- Nowackiej o liberalizowaniu ustawy antyaborcyjnej. Ciekawe jak zachowa się społeczeństwo wobec projektu nowego naliczania emerytur, które są po prostu głodowe. Kobieta zarabiająca dzisiaj 540 złotych, a tak zarabiają, dostałaby idąc na emeryturę 221 złotych. Niemal wszystkie partie podczas kampanii czyniły ukłony w stronę tej grupy elektoratu.

Wszystkie wspomniane wyżej zapowiedzi były przygotowaniem gruntu pod rewelacyjny projekt ustawy pani Sosnowskiej. Oto w imię przypodobania się Unii i zrealizowania jej kanonów proponuje się wspólne rozliczanie podatków dla konkubinentów zarówno hetero jak i homoseksualnych.

Nie trzeba wielkich aktów prawnych. Wystarczy w USC zgłosić fakt wspólnego mieszkania i już mamy ulgi.

W pierwszym rzędzie jest to uderzenie w świętą instytucję rodziny. Deprecjonuje się wierność, trwałość związku na rzecz pełnej swobody. I oto matka wychowująca kolejne dziecko nie dostanie urlopu, bo nie ma w budżecie pieniędzy. Ale można sobie wyobrazić taką sytuację, że oto małżeństwo rozchodzi się. On zamieszkuje z inną kobietą ona z kolejnym mężczyzną. Zamiast jednej rodziny pojawiają się dwie, które będą drenować budżet. Potem na zasadzie domina te dwie pary stworzą kolejne związki i tak można w nieskończoność.

Wszystkie wspomniane projekty obwarowuje się jak na razie klauzulą prywatnych pomysłów posłów czy posłanek. Nie trzeba wielkiej przenikliwości, że już wkrótce staną się one wykładnią politycznej poprawności. Mało tego, postępowi będą nadal szafować kłamstwem, że takiego wejścia do Europy pragnie Ojciec Święty.

Dziewiątego listopada 1982 roku Ojciec Święty wołał: " Ja, Biskup Rzymu i Pasterz Kościoła Powszechnego, kieruję do ciebie, stara Europo, okrzyk pełen miłości: powróć do siebie samej. Bądź sobą. Odkryj swoje źródła. Ożyw swoje korzenie. Ożyw swe autentyczne wartości, które sprawiły, że twoja historia i obecność na innych kontynentach okazały się chwalebne i dobroczynne".

Czy to co dziś się proponuje jest ową wiernością. Czy są to w ogóle wartości?

I oczywiście można znowu posądzić piszącego o grzebanie się w brudach. Ale one są. Nie da się poprzez niedostrzegania oszukiwać siebie, że ich nie ma. Co robić?

Posłuchajmy raz jeszcze słów Ojca Świętego: "Kościół dzisiejszy przygotowuje się obecnie do nowej chrystianizacji, co stanowi dziś wezwanie, na które będzie musiał odpowiedzieć we właściwy sposób, tak jak w czasach minionych".

Opatrzność szykuje nam trudną drogę. Dziś miejsce męczeństwa przesuwa się jakby z Golgoty na Piłatowe pretorium, gdzie Jezusa opluwali i szydzili z Jego królewskiej godności.

Każdy z nas, jeśli szczerze pragnie pozostać wiernym wartościom spotkał się z wyszydzeniem.

Dla polityków ten lęk to obawa przed ośmieszeniem, odesłaniem do grona ciemnogrodzian. To zamknięte drzwi do studiów telewizyjnych.

Dla nas zwyczajnych ludzi to pretorium milczenia, sarkastycznych słów, ironicznych uśmiechów. To czasem wrogie milczenie, bo po co dyskutować z ciemnotą.

A jednak trzeba podjąć ten wysiłek, tę formę męczeństwa.

To wezwanie, znak czasu dla biskupów i kapłanów, ale także dla wspólnot Żywego Kościoła. Trzeba protestować, upominać się o obecność Ewangelii w życiu.

Najpierw w małym świecie naszej duchowości. Jezus zanim podjął mękę długo modlił się w Ogrójcu. Bez modlitwy nie potrafimy bronić naszego świata.

Dawszy właściwe miejsce Bogu w naszym życiu osobistym będziemy umieli wprowadzić go w życie naszych rodzin, potrafimy mówić o tym we wspólnotach naszej pracy. I tak powoli dobro zacznie się rozlewać, rozpocznie się ten nowy etap ewangelizacji, o którym mówił Ojciec Święty.

Post to dobra okazja aby przyjrzeć się sobie i nie ulec lękowi przed naszym drugim ego, które broni się przed ascezą. Małe zwycięstwa staną się jutrzenką nadziei na wielkie zwycięstwo Chrystusa w naszym świecie.

Nowenna miesięcy przed peregrynacją obrazu Matki Bożej to dodatkowa okazja aby wzmóc intensywność wewnętrznego wysiłku w zmaganiu się ze złem. Maryja, która dawała moc pierwotnemu Kościołowi uczyni to także dzisiaj. Trzeba Jej zaufać.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2002-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Bp Tendej: warto „mówić” o kapłaństwie przykładem życia bardziej niż słowami

2026-04-26 09:47

[ TEMATY ]

kapłaństwo

profil Facebook bp. Jacka Tendeja

Jeżeli grono pedagogiczne w szkole czy grono księży w seminarium współpracuje, znajduje czas dla siebie, to jest najlepsza szkoła, najlepszy przekaz dla młodzieży. Nic tak nie pociąga, jak dobry przykład tych, którzy zajmują się wychowaniem - wskazał w rozmowie z Polskifr.fr bp Jacek Tendej CM z Papui-Nowej Gwinei, były rektor Seminarium Duchownego Ducha Świętego w Bomanie. IV Niedziela Wielkanocna to Niedziela Dobrego Pasterza. Rozpoczyna Tydzień Modlitw o Powołania.

Bp Jacek Tendej pochodzi z Handzlówki, małej miejscowości na Podkarpaciu. Urodził się w Łańcucie. W dzieciństwie był gorliwym ministrantem, ale dopiero w szkole średniej zaczął poważniej myśleć o wstąpieniu do seminarium duchownego. „Spotkałem dwóch kolegów, z którymi rozmawiałem o kapłaństwie. Planowaliśmy, żeby pójść do seminarium, ale to się nie od razu stało. Poszedłem na studia na AGH. Dostałem się na Wydział Elektroniki i Elektrotechniki” - podkreślił ordynariusz Alotau-Sideia.
CZYTAJ DALEJ

Śmierć przestaje być ślepą granicą - staje się przejściem przez bramę, którą jest sam Chrystus

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

pixabay.com

Piotr staje razem z Jedenastoma i przemawia w dzień Pięćdziesiątnicy. Miasto jest pełne pielgrzymów. Mowa dochodzi do punktu kulminacyjnego w zdaniu: „Bóg uczynił Jezusa Panem i Mesjaszem”. Tytuł „Pan” ma wielką wagę, bo w greckiej Biblii Izraela często oddaje święte Imię Boga. Piotr nie głosi nowej religii obok wiary ojców. Głosi, że Bóg Izraela objawił w Jezusie swoją moc przez zmartwychwstanie i wywyższenie. Słowo „uczynił” nie znaczy, że Jezus dopiero teraz stał się kimś innym. Oznacza Jego publiczne ustanowienie i objawienie w historii.
CZYTAJ DALEJ

Papież w 40 rocznicę katastrofy w Czarnobylu: technologia niech służy pokojowi

2026-04-26 12:15

[ TEMATY ]

katastrofa

Czarnobyl

Leon XIV

Vatican Media

Po modlitwie Regina Coeli Leon XIV przypomniał tragedię katastrofy nuklearnej w Czarnobylu, do której doszło przed 40 laty. Ojciec Święty wezwał, by tamto wydarzenie skłoniło do rozwagi w używaniu coraz potężniejszych technologii.

Do eksplozji w elektrowni atomowej w Czarnobylu doszło w nocy z 25 na 26 kwietnia 1986 roku. Czterdzieści lat po tamtej tragedii Leon XIV w przesłaniu po niedzielnej modlitwie Regina Coeli powiedział, że tamta katastrofa, wpłynęła na całą ludzkość i pozostaje przestrogą przed zagrożeniami związanymi z wykorzystaniem coraz potężniejszych technologii.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję