Reklama

Święci i błogosławieni

Pinezki Helenki

Przekraczając granicę między dzielnicami Nowy Bytom (Ruda Śląska) i Zgoda (Świętochłowice), przy pierwszym zakręcie drogi napotkamy rząd kilku starych, ceglanych familoków (wielorodzinne budynki przeznaczone dla rodzin pracowników przemysłu ciężkiego) z początku XX wieku. Na jednym z nich znajduje się pamiątkowa tablica informująca przechodniów, iż w tym miejscu, 7 lutego 1910 roku, przyszła na świat Helena Hoffmann, późniejsza s. Dulcissima.

[ TEMATY ]

sługa Boży

Śląsk

źródło: miesięcznik "Egzorcysta"

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ze swojego typowego, śląskiego rodzinnego domu wyniosła głęboką wiarę oraz szczególną wrażliwość na pracę i cierpienie ludzi. Po ukończeniu Katolickiej Szkoły Powszechnej nie podjęła już dalszej nauki, pomagając w domu wcześnie owdowiałej matce. Niedługo po swojej Pierwszej Komunii Świętej Helenka znalazła na polu medalion z wizerunkiem młodej zakonnicy. Rozpoznała w niej mniszkę, która wcześniej niemal namacalnie jej się przyśniła. Z czasem uświadomiła sobie, że była to św. Teresa od Dzieciątka Jezus. Co ciekawe, św. Teresa będzie jeszcze wielokrotnie, i to realnie, Helence towarzyszyć, pocieszając ją i pomagając w duchowym rozwoju.

Ksiądz proboszcz też tego nie robi

Reklama

Już od najmłodszych lat Helenka związała się ze Zgromadzeniem Sióstr Maryi Niepokalanej, które to siostry pracowały w jej parafii. Pomagała im sprzątać i stroić (nieistniejący już dziś) kościół parafialny pw. św. Józefa. O jej prostej, ale jednocześnie mocnej, dziecięcej wierze świadczy pewien dosyć zabawny - zważywszy na jej czystą intencję - incydent. Otóż goszczący kiedyś w parafii na Zgodzie ksiądz podczas swych płomiennych kazań miał zwyczaj mocno bić pięścią w ambonę. Mała Helenka była tym faktem mocno oburzona. Uważała bowiem to „głośne zachowanie” co najmniej za nieprzyzwoite. Aby jakoś temu zaradzić, postanowiła podłożyć księdzu pod obrusik na ambonie pinezki. Gdy kaznodzieja swoim zwyczajem huknął pięścią w ambonę, to... No właśnie. Co było dalej? Sami musimy sobie dopowiedzieć, gdyż źródła na wszelki wypadek tego nie precyzują. W każdym razie plan małej Helenki musiał „zadziałać”, bo kiedy wzburzony kaznodzieja poskarżył się po Mszy proboszczowi, ten od razu domyślił się sprawcy. Zagadnięta przez proboszcza Helenka szczerze przyznała: - Tak, bo sądzę, że tam gdzie mieszka Zbawiciel, nie wolno tak walić. Ksiądz proboszcz też tego nie robi i również nie akceptuje czegoś podobnego u nas. Czy po tych słowach ksiądz proboszcz mógł się na nią jeszcze gniewać? Myślę, że z trudem zachowywał pozory powagi, a jego serce radośnie się śmiało, słysząc to łobuzerskie i szczere zarazem „świadectwo wiary” swojej małej parafianki.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Zakon i choroba

W wieku młodzieńczym Helena wstąpiła do Sodalicji Mariańskiej. Już wtedy pojawiały się u niej myśli o wyborze życia zakonnego. Ostatecznie 3 września 1927 roku została przebadana przez głównego lekarza Szpitala Hutniczego w Katowicach-Roździeniu, który pisemnie zaświadczył, iż jest całkowicie zdrowa. Z tym zaświadczeniem oraz opinią swego proboszcza została przyjęta jako kandydatka do Zgromadzenia Sióstr Maryi Niepokalanej. W 1929 roku, podczas nowicjatu w niemieckiej wówczas Nysie, otrzymała zakonny habit i przybrała imię Maria Dulcissima. Jednak jeszcze przed obłóczynami stwierdzono u niej guza mózgu. Jak później zanotowała: Dnia 21 marca 1931 r. prosiłam Zbawiciela, by wypełnił swoją wolę i swe zamiary względem mnie, nawet jeśli miałaby to być choroba i cierpienie.

W 1932 roku, w święto Wniebowzięcia NMP, młoda śląska zakonnica utraciła pamięć i mowę. Kiedy jej stan zdrowia uległ nieznacznej poprawie, pojawiły się trudności z chodzeniem i nasiliły się bóle głowy. 18 stycznia 1933 roku s. Dulcissima przybyła do polskiego Brzezia nad Odrą (dziś jest to dzielnica Raciborza). Stan jej zdrowia był bardzo ciężki, a mimo to lekarze nie potrafili stwierdzić, co jej dokładnie dolega. W Wielkim Poście poddała się woli Bożej, przyjmując paraliż lewej ręki i częściowy paraliż języka.

Reklama

Swoje cierpienia, złączone z cierpieniami Jezusa Chrystusa, s. Dulcissima ofiarowywała za Kościół, Ojca Świętego, biskupów, kapłanów, swoje Zgromadzenie oraz za wszystkich potrzebujących, a zwłaszcza za grzeszników. Nie przyjmowała ona cierpienia jako nieszczęśliwego ciągu „przypadków”, ale świadomie starała się je zrozumieć i nadać mu głębszy sens.

Przez cały okres życia zakonnego miała silne bóle głowy. W okresie Adwentu 1933 roku pogorszył się jej wzrok, i to tak mocno, że niemal nic już nie widziała. Do jej licznych dolegliwości ciągle dochodziły nowe. Każdy ruch sprawiał jej ból. Nie potrafiła już poruszać się bez kuli. Była jednak pewna, że to sam Jezus prosi ją przez to o dobrowolne przyjęcie pokuty za innych ludzi i ona te cierpienia z pokorą, bez żalu przyjmowała.

Jakby cierpień fizycznych było mało, dochodziły do nich udręki związane z działaniem Szatana. Jak zanotowała: O, dręczy mnie czasami Zły tak bardzo! Stara się zepsuć wszystkie moje radości i wszystko uczynić cięższym niż to rzeczywiście jest. Walczyć i zmagać się z Ojcem kłamstwa musimy aż do ostatniej godziny. Maria Dulcissima nie precyzuje jednak, jak konkretnie wyglądało owo szatańskie „dręczenie”. Rzadko zresztą wspomina o swoich problemach wynikających z nękania przez demona. W liście do asystentki generalnej s. Honoraty wyznaje: Im więcej łask otrzymuję, tym mocniej wrzeszczy Zły. Dlatego proszę Siostrę o modlitwę...

Wojna nadejdzie z Berlina

Reklama

18 kwietnia 1935 roku, schorowana, złożyła w kaplicy swojego brzeskiego klasztoru śluby wieczyste. Mimo nasilającej się choroby, ciągle odwiedzała domy chorych, budząc u mieszkańców podziw swym ofiarnym życiem. Miała też świadomość, iż nadchodzą trudne czasy związane z wybuchem wojny światowej. Jeszcze w Wielkim Poście 1934 roku mówiła współsiostrom o nadchodzącym rozlewie krwi i prześladowaniach (śląskie klasztory Sióstr Maryi Niepokalanej leżały w latach 30. zarówno po stronie polskiej, jak i niemieckiej). Apelowała: Módlcie się i ofiarujcie wiele. Nieszczęście przyjdzie z Berlina, tam gdzie jest wielu ludzi, i przeniesie się na Śląsk. Może też przyjść do nas, do Polski. Ale nie bójcie się, jesteście w rękach Bożych. Przewidując nadchodzące trudne czasy, poprosiła nawet swoich przełożonych o Msze Święte i jedną nowennę dla ochrony klasztorów swego Zgromadzenia.

Z kolei 2 czerwca 1935 roku napisała w liście do s. Klotyldy, że śmierć Piusa XI stanie się początkiem wielkich prześladowań. Papież zmarł 10 lutego 1939 roku. W marcu hitlerowskie wojska wkroczyły do Czechosłowacji, a za pół roku do Polski, rozpoczynając II wojnę światową. S. Dulcissima pocieszała jednak mieszkańców Brzezia, że najgorsze działania wojenne ich ominą, i tak też się stało.

Dulcissima nie myślała tylko o losach swego zakonu, ale obawiała się też o przyszłość całej ludzkości. Przepowiadała krwawe walki i wielkie kary, które spadną wkrótce na ludzi. Sprawiedliwi muszą współcierpieć. Również na rząd przyjdzie kara - pisała przejęta zakonnica. Prześladowania przyjdą na wszystkie kraje. (...) Jakiś czas wszystko może się toczyć obecnym torem, ale w ciągu nocy nastąpi radykalna zmiana. Ludzie miłosierni będą się starali pomagać, ale i wielu z nich zginie. Nadto nie będzie się wierzyło, że to Bóg jest tym, który karze.

Reklama

W połowie lat 30. nikt jeszcze nie słyszał o „nalotach dywanowych”, a tym bardziej o bombie atomowej. Jednak s. Dulcissima, powołując się na duchowe informacje, otrzymane w sierpniu 1934 r. od św. Teresy z Lisieux, zanotowała: Przez karę, którą Bóg ześle, całe obszary ziemi zostaną zniszczone tak, że nigdy więcej, aż do końca świata, nie będą zamieszkane przez ludzi. Zapewne trudno było ówcześnie żyjącym ludziom nawet to sobie wyobrazić. Jednak ona ciągle ofiarowała swe cierpienie i apelowała o modlitwę, by zmniejszyć wymiar mającej nadejść na świat kary. Mimo to była pewna, że kary przyjdą, wszystkiego nie można zatrzymać. Czyżby zatem ona i jej podobni „sprawiedliwi” zatrzymali najwyższy wymiar czekającej świat kary? Jeśli nawet tak, to na jak długo?

Sługa Boża

Oprócz regularnych, nadzwyczajnych kontaktów ze św. Teresą z Lisieux (która od dzieciństwa była duchową przewodniczką s. Dulcissimy) miała ona też dar widzenia innych dusz, z którymi rozmawiała i modliła się za nie.

W Popielec 1936 roku dotknęły ją bolesne skurcze serca oraz bóle głowy. Później straciła przytomność i doznała paraliżu nerwu przełykowego. Tego samego roku na rękach, nogach i boku Dulcissimy zaczęły pojawiać się stygmaty, którym towarzyszył ból, jednak uprosiła Boga, żeby rany te nie były widoczne dla wszystkich. 12 maja po raz ostatni przyjęła Komunię Świętą, później, z powodu silnego bólu, nie była już w stanie jej przyjmować.

Siostra Dulcissima zmarła rankiem 18 maja 1936 roku, mając zaledwie 26 lat. Została pochowana na starym brzeskim cmentarzu. Niemal od momentu swej śmierci była otaczana spontanicznym kultem przez wszystkich, którzy ją znali. Świadkowie mówią o licznych uzdrowieniach za jej wstawiennictwem. Co ciekawe, nawet grób, w którym spoczywały jej doczesne szczątki, stał się miejscem spontanicznego kultu. Od czasu do czasu trzeba było do niego dosypywać ziemi, gdyż ludzie brali ją z wiarą do swych domów, traktując jak wyjątkową relikwię. We wrześniu 1939 roku matki szyły specjalne woreczki na tę ziemię i dawały ją swym synom idącym na wojnę. Wszyscy oni szczęśliwie wrócili.

8 kwietnia 2000 roku doczesne szczątki s. Dulcissimy przeniesiono ze starego cmentarza do nowego marmurowego grobowca, w pobliże brzeskiego kościoła. Rok wcześniej, 18 lutego 1999 roku, w Katowicach rozpoczął się proces beatyfikacyjny Dulcissimy. Po dzień dzisiejszy wierni modlą się u jej zadbanego, zawsze ukwieconego grobu.

Siostry Maryi Niepokalanej założyły w swoim brzeskim klasztorze izbę pamięci, gdzie można zobaczyć m.in. zdjęcia Sługi Bożej Dulcissimy, związane z nią dokumenty czy rzeczy osobistego użytku. Gimnazjum nr 5 w Świętochłowicach obrało ją sobie za patronkę.

2013-07-17 12:07

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Mama sługi Bożego Carlo Acutisa: mój syn wyjednuje wiele łask

[ TEMATY ]

modlitwa

sługa Boży

geniusz komputerowy

„Za przyczyną mojego syna wiele modlitw zostaje wysłuchanych. O pierwszych otrzymanych łaskach słyszałam zaraz po jego pogrzebie” – mówi matka 15-letniego Carla Acutisa. Zakochany w Eucharystii geniusz komputerowy, który zmarł na białaczkę w wieku 15 lat, zostanie ogłoszony błogosławionym 10 października w Asyżu, gdzie zapragnął być pochowany.

Antonia Salzano przyznaje, że sama była religijną ignorantką i zachowania syna często ją zaskakiwały.
CZYTAJ DALEJ

9 sierpnia Kościół wspomina św. Teresę Benedyktę od Krzyża – Edytę Stein

[ TEMATY ]

Edyta Stein

św. Edyta Stein

wspomnienie

wikipedia.org

ŚW. Edyta Stein

ŚW. Edyta Stein

Ten, kto poszukuje prawdy, poszukuje Boga, bez względu na to, czy sobie z tego zdaje sprawę, czy nie. Była o tym przekonana Edith Stein – św. Teresa Benedykta od Krzyża. Żydówkę, filozofa, karmelitankę i męczennicę, jedną ze współpatronek Europy, Kościół katolicki wspomina w liturgii 9 sierpnia. Przed 79 laty, 9 sierpnia 1942 roku, Edyta Stein i jej siostra Rosa zostały zamordowane w komorze gazowej niemieckiego obozu zagłady Auschwitz.

“Była wielką córką narodu żydowskiego i wierzącą chrześcijanką pośród milionów niewinnie zamęczonych ludzi” – mówił podczas jej beatyfikacji w 1987 roku Jan Paweł II. Papież podkreślił, że „jako Benedicta a Cruce (Benedykta od Krzyża) pragnęła wraz z Chrystusem nieść krzyż za zbawienie swego narodu, swego Kościoła, całego świata”. Podziel się cytatem
CZYTAJ DALEJ

Pieszo na Jasną Górę - cz. 9

2026-08-09 23:31

ks. Łukasz Romańczuk

Pielgrzymi z gr. COMBO

Pielgrzymi z gr. COMBO

Dla mnie to już ponad 200 kilometrów pokonanej drogi. Niby jest się gotowym już na wszystko, a jednak droga potrafi zaskoczyć. I tak, chodzi tu o warunki zdrowotne, bo nigdy nie wiadomo co się wydarzy - kiedy pojawią się pęcherze, czy też odparzenia na stopach.

Ale opisywanie swoich wspomnień z dnia pielgrzymki nie może zatrzymywać się na tym, co boli, ale na tym, co raduje i podnosi na duchu. dziś konferencja poświęcona była Caritas, czyli miłosierdziu związanego z miłością chrześcijańską. Mogliśmy przypomnieć sobie, jak można realizować przykazanie miłości Boga i bliźniego w praktyce. I trochę przenieść życie pielgrzymkowe na życie codzienne. Dziś był specyficzny dzień. Pierwszy etap 10 km, a następne trzy po ok. 5 km. Ogólnie dzień był bardzo spokojny, a Msza święta w lesie - w zupełnie nowym miejscu. Zmęczenie daje o sobie mocno znać, czego dowodem jest też krótsza pamięć. Homilię wygłosił biskup Maciej Małyga, a po Mszy ks. Tomasz Płukarski przeczytał oświadczenie związane z przyszłoroczną zmianą trasy pielgrzymki. Dziwię się, że zrobiło się tyle zamieszania wokół tej sprawy. Celem jest Jasna Góra i to powinno nas łączyć, a nie dzielić. Realizować dobro wspólne, a nie własne przekonania. Bardziej być Uczniem - Misjonarzem niż Mędrcem, którego już nikt nie chce słuchać.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję