Reklama

Wałbrzyski szturm modlitewny

Tomasz Pluta
Edycja świdnicka 40/2011

Dzień pierwszy

6 września, grupka ok. 40 osób, w większości starszych, rozpoczęła pierwszy dzień nowenny w sanktuarium Matki Bożej w Wałbrzychu. O godz. 19 modlono się Różańcem do Siedmiu Boleści Najświętszej Maryi Panny, o godz. 19.30 modlitwę poprowadzili kapłani parafii pw. Świętych Aniołów Stróżów. Bezpośrednio po niej rozpoczęła się Eucharystia odprawiona przez ks. Pawła Traczykowskiego, wychowanka parafii.

Dzień drugi

W drugim dniu nowenny w wałbrzyskim małym kościółku zebrało się ok. 60 wiernych na czele z animatorami „Jerycha Różańcowego”. Od godz. 19 modlono się Różańcem, przedstawiano intencje Panu Bogu za przyczyną Matki Bożej Bolesnej, rozważając Siedem Boleści Maryi. Trwano na modlitwie do godz. 20, wtedy to rozpoczęła się Msza św. odprawiana przez ks. Pawła Dancewicza z parafii kolegiackiej Świętych Aniołów Stróżów. - Wszystko, co działo się w życiu Maryi, dokonywało się w Jej Sercu - mówił w homilii kapłan. - W tradycji wiary serce to jakby kumulacja tego, co się w człowieku dzieje, wszystkie troski, pragnienia. Również te pragnienia sięgające ponad ziemię.

Dzień trzeci

W tym trzecim dniu nowenny uroczyście rozpoczęto „Jerycho Różańcowe”. Kościółek zapełniło ok. 100 osób. Od godz. 19.30 modlitwę prowadził kanonik kapituły kolegiackiej ks. Stanisław Wójcik, proboszcz parafii pw. św. Wojciecha z Piaskowej Góry - dzielnicy Wałbrzycha. Msza św. była koncelebrowana pod przewodnictwem ks. inf. Józefa Strugarka ze Szczawna-Zdroju oraz ks. kan. Jerzego Ossolińskiego z parafii pw. św. Anny z wałbrzyskiego Szczawienka. - Ile razy stajemy w tym miejscu, aby głosić słowo Boże, to trzeba w jakiś sposób sławić Ją, Maryję - zaczął homilię ks. Strugarek. - Jeśli przeżywamy skondensowaną modlitwę zwaną „Jerychem”, tym bardziej trzeba Ją sławić.

Reklama

Dzień czwarty

Noc z czwartku na piątek oraz cały piątkowy dzień przebiegał zgodnie z planem. Przed Najświętszym Sakramentem czuwali animatorzy „Jerycha”, wspólnoty modlitewne, katecheci z dziećmi, a wieczorna Msza św. zgromadziła ok. 120 osób, w tym dzieci i młodzież, wśród obecnych znajome twarze z pieszej pielgrzymki na Jasną Górę. - Przez „Różańcowe Jerycho”, w którym uczestniczą ludzie dobrej woli z tak wielu parafii naszego miasta, rozlega się tak szczera modlitwa, tak bardzo potrzebna naszemu miastu - rozpoczął homilię ks. Gabriel Horowski, wikariusz parafii pw. Podwyższenia Krzyża Świętego na wałbrzyskim Podzamczu. - Pragniemy w tych dniach modlić się o pokój dla wszystkich pokoleń, męstwo dla uciskanych. Módlmy się, aby „Jerycho Różańcowe” skruszyło mury grzechu, aby nasze serca otwarły się na Jego [Boga - przyp. autora] łaski, aby posiąść dar ewangelicznego entuzjazmu.

Dzień piąty

Kolejna noc modlitwy - wierni trwali na zmianę przed Najświętszym Sakramentem. Rano przed godz. 7 rozważano stacje Drogi Krzyżowej, wśród modlących ks. prał. Bogusław Wermiński i jak zwykle drobna, filigranowa postać Łucji Radzanowskiej, opiekunki małego kościółka od ponad 50 lat. O godz. 8 Mszę św. odprawił ks. Paweł Traczykowski. Po Mszy św. ciąg dalszy adoracji Najświętszego Sakramentu, tego dnia wyjątkowo odprawiono aż trzy Msze św. O godz. 12 modlitwą „Anioł Pański” poprzedził Mszę św. ks. Marcin Czchowski z parafii Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Wałbrzychu. Po niej trwały modlitwy przed Jezusem w Najświętszym Sakramencie. Modlitwy trwały do wieczora. O godz. 20 Mszę św. odprawił kanonik kapituły kolegiackiej ks. prał. senior Jan Pryszczewski z parafii pw. św. Józefa Robotnika z wałbrzyskiej Piaskowej Góry.

Dzień szósty

W pierwszej godzinie czuwający nocą z soboty na niedzielę 11 września modlili się o przebłaganie Boga za krew dzieci nienarodzonych. Modlono się Litanią do Krwi Chrystusa i odśpiewano Suplikację. Tuż po godz. 1 rozpoczęto Koronkę do IX Chórów Anielskich. W kościółku czuwało łącznie czternaście osób, najliczniej była reprezentowana parafia pw. Świętych Aniołów Stróżów. Około godz. 2 rozważano tajemnice bolesne i chwalebne Różańca. Około godz. 3 wsłuchiwano się w fragment „Dzienniczka” s. Faustyny. Dziesięć minut później rozpoczęła się pokutna procesja, poprzedzona indywidualnymi intencjami. Zebrani na kolanach i całując posadzkę świątyni, oddawali całą Polskę pod opiekę Jezusa Miłosiernego. Wielu modliło się, leżąc krzyżem. Około godz. 3.50 rozpoczęła się modlitwa za zmarłych i dusze w czyśćcu cierpiące. Po godz. 4 zakończono nocną zmianę. Od tej chwili następni będą chwalić Pana Boga i tak bez przerwy przez kolejne dni. W niedzielne południe Msze św. odprawił dziekan kapituły kolegiackiej ks. Krzysztof Moszumański proboszcz parafii Niepokalanego Poczęcia NMP w Wałbrzychu. W modlitwie wzięli licznie udział jego parafianie.

Dzień siódmy

Poniedziałek to już siódmy dzień nowenny. Ludzie trwają na modlitwie, dzień i noc, godzina po godzinie, minuta po minucie wypraszają łaski u Pani Wałbrzycha. W południe Eucharystii przewodniczył ks. prał. Wiesław Brachuc, kanonik kapituły kolegiackiej i proboszcz parafii pw. Zmartwychwstania Pańskiego, w modlitwie wzięli udział jego parafianie wraz z ks. Wojciechem Balińskim oraz parafianie z Białego Kamienia i Piaskowej Góry ze swoimi proboszczami: ks. Marianem Kujawskim z parafii pw. św. Jerzego i ks. Witoldem Baczyńskim z parafii pw. św. Józefa Robotnika. Wieczorna modlitwa zgromadziła ok. 130 osób wraz z ks. prał. Ludwikiem Hawrylewiczem, proboszczem parafii pw. św. Barbary na wałbrzyskim Starym-Zdroju, kanonikiem kapituły kolegiackiej.

Dzień ósmy

Ósmy dzień Nowenny przypadł 13 września. W małym kościółku odprawiono nabożeństwo ku czci Matki Bożej Fatimskiej. O godz. 20 ks. Wermiński prowadził nabożeństwo przed Najświętszym Sakramentem, modlono się Różańcem, tajemnicami bolesnymi. Odmówiono Litanię zawierzenia Matce Bożej Fatimskiej.

Dzień dziewiąty

Nadszedł dzień, kiedy modlący się w małym kościółku w uroczystej procesji odprowadzili cudowną figurkę do kościoła kolegiackiego. Około 150 osób wzięło udział najpierw w modlitwie w sanktuarium, w procesji, a później we Mszy św. o godz. 20. Ze śpiewem na ustach, idąc przez Rynek, modlono się za miasto i mieszkańców. Raz do roku cudowna figura pokonuje trasę z małego kościółka do kolegiaty i z powrotem. To symboliczne przejście figury, to jak zaproszenie Matki skierowane do dzieci. Być może widok modlących się ludzi, idących za figurą, będzie ważną inspiracją w życiu człowieka, który napotka ten obraz, doświadczy tego spotkania. Oby tak się stało. Zabiegani o swoje sprawy mieszkańcy Wałbrzycha zapominają, że w tych troskach nie są sami. - Możemy powiedzieć, że jesteśmy szczęśliwi - mówił w homilii ks. Wermiński. - Mieszkamy w miejscu, gdzie Matka Boża jest patronką. Bolesną Patronką w mieście trudu i znoju. Dla nas, czcicieli Matki Bożej, jest ważne, aby odrzucać słabości i zwątpienia. Zapatrzeni w Jej matczyną troskę powinniśmy wzbudzać w sobie i w innych wiarę w Jezusa.

* * *

Matko Bolesna od wieków czczona w Wałbrzyskim Grodzie, Matko naszego Zbawiciela. Twojej opiece i miłosierdziu polecam ciało i duszę moją, a zwłaszcza w godzinę śmierci mojej. W Twoje ręce składam wszystkie nadzieje i radości, wszystkie prace, trudy, bóle i całe moje życie. Pragnę zawsze postępować zgodnie z wolą Twojego Syna i przy Twojej pomocy budować Jego Królestwo w mej rodzinie, w miejscach pracy oraz całym społeczeństwie. Amen.

Brat Marek z Taizé: Wątpliwości są znakiem, że nasza wiara jest żywa

2019-12-15 09:07

mp / Warszawa (KAI)

- Wątpliwości w wierze są zaproszeniem do szukania Boga oraz do dalszego rozwoju - odpowiedział brat Marek z Taizé wczoraj podczas spotkania u jezuitów w Warszawie. Prowadził je Piotr Żyłka, redaktor naczelny portalu Deon.pl. Było ono poświęcone promocji książki: „Bóg. Cisza. Prostota”, która jest wywiadem-rzeką z bratem Markiem, przeprowadzonym właśnie przez Piotra Żyłkę. Ukazała się ona w tych dniach nakładem Wydawnictwa WAM.

www.spotkaniegrebocin.pl

- Młodych ludzi w Kościele powinno się przede wszystkim słuchać – powiedział brat Marek pytany jaka jest tajemnica sprawiająca, że do Taizé, tej skromnej burgundzkiej wioski, przyjeżdżają od lat setki tysięcy młodych z całego świata. Przypomniał, że brat Roger (założyciel wspólnoty) uczył braci, że w kontakcie z młodymi ludźmi nie należy stawiać się w roli mistrzów mających gotową odpowiedź na każde pytanie. Twierdził, że bracia powinni być ludźmi, którzy będą cierpliwie i życzliwie wysłuchiwać wszystkich, a w pierwszym rzędzie tych, którzy mają wątpliwości w wierze.

Zdaniem brata Marka, wątpliwości w wierze to sprawa, której nie powinniśmy się obawiać. Oznaczają one, że żyjemy i że szukamy. - A jeśli jesteśmy ludźmi, którzy zmierzają do Boga, to jest o co pytać do końca życia - podkreślił. - Wątpliwości są więc znakiem, że nasza wiara jest żywa. Ostrzegł, że jeśli w wierze operować będziemy tylko pewnikami, to nikt taką wiarą nie będzie zainteresowany. Wątpliwości są bowiem zaproszeniem do szukania.

Spotkania z młodymi – przyznał brat Marek – są też przynagleniem do zmiany czegoś w dzisiejszym świecie, do budowania pojednania i budowania więzi zaufania. „Dla mnie spotykanie się z młodymi jest nieustannym obdarowaniem świeżością powołania” - skonstatował.

Brat Marek wyjaśnił, że współczesny człowiek, w tym wielu młodych, jest głęboko zranionych i obarczonych często poważnym cierpieniem duchowym. Musimy więc starać się coraz lepiej rozumieć to wewnętrzne cierpienie. A tym, co najbardziej pomaga ludziom cierpiącym jest wysłuchanie i zaufanie.

Brat Marek mówił wczoraj nie tylko o relacjach ekumenicznych, które są codziennością wspólnoty z Taizé, ale także o nowym wyzwaniu, jakim jest obecność muzułmanów. Zapytany o weekend przyjaźni chrześcijańsko-muzułmańskiej, jaki odbył się przed dwoma miesiącami w Taizé, powiedział, że bracia mają kontakt z muzułmanami już od dawna, gdyż ich fraternie istnieją w niektórych krajach muzułmańskich np. w Bangladeszu. Tam kontakt z muzułmanami jest codzienny.

- Ze strachów przed wyznawcami islamu już się uleczyliśmy, gdyż poznaliśmy, że muzułmanie są to często prości, zwyczajni i Boży ludzie, głęboko traktujący swą wiarę – oświadczył. Opowiedział, że bracia doznają tam bardzo wiele życzliwości. Ostrzegł przed tendencją do odgradzania się od muzułmanów – jaka często nas charakteryzuje - gdyż znacznie lepszym wyjściem jest zacząć się nawzajem poznawać, spotykać i rozmawiać. - A wtedy odkryjemy, że ten kto swe życie opiera na wierze, ten nie szuka wojny. Natomiast wojny szuka ten, kto wiarą manipuluje, ale dotyczyć to może zarówno muzułmanów jak i chrześcijan – wyjaśniał.

Na pytanie jak rozumieć prostotę w naszym życiu, brat Marek odpowiedział, że prostota nie oznacza ucieczki od nowych wynalazków technicznych ale jest poszukiwaniem tego, co naprawdę jest mi potrzebne. - Prostota nie jest to więc odrzucanie tego, co człowiek wynalazł, ale korzystanie w taki sposób aby to służyło innym - wyjaśnił. Dodał, że powinna temu towarzyszyć podstawa samoograniczenia, ale nie może być ona przeżywana w smutku lecz w radości.

Brat Marek opowiadał też o swojej drodze do Taizé. Kiedy był studentem ekonomii w Poznaniu w latach 60-tych ubiegłego wieku, wielką rolę w jego życiu odegrało duszpasterstwo akademickie. Przeżył tam szczególną fascynację rozwijającym się wówczas ruchem ekumenicznym. Swego rodzaju objawieniem dlań była książka „Taizé i Kościół jutra”, która zawierała też regułę wspólnoty z Taizé. Reguła ta stała się wyznacznikiem dalszych jego poszukiwań duchowych, do tego stopnia, że wraz z przyjaciółmi z duszpasterstwa chciał w Polsce założyć wspólnotę na niej opartą. W końcu – po spotkaniu z bratem Clementem, który przybył do Polski - udało mu się uzyskać zaproszenie do Taizé.

W 1972 r. po raz pierwszy mógł udać się do Taizé. A kiedy jechał tam po raz drugi w 1975 r., miał już wewnętrzne przekonanie, że chce wstąpić na stale do wspólnoty. Bracia zgodzili się na to, ale postanowił jeszcze wrócić do Polski, aby załatwić niezbędne formalności. Przez kolejne 3 lata nie dostawał paszportu. W końcu, w 1977 r. po długich perypetiach go otrzymał. Zaraz po przybyciu został przyjęty jako brat do wspólnoty. A w drugiej połowie lat 90-tych – za namową brata Rogera oraz ks. Stanisława Dziwisza, wówczas sekretarza Jana Pawła II – przyjął święcenia kapłańskie.

Przez wiele lat brat Marek zajmował się Polakami przyjeżdżającymi do Taizé i był jednym z głównych organizatorów Europejskich Spotkań Młodych. Obecnie opiekuje się uchodźcami i migrantami przyjętymi przez wspólnotę.

Spotkanie u oo. jezuitów było organizowane przez warszawskie środowisko związane ze wspólnotą Taizé. Przy jezuickim duszpasterstwie DĄB co środa odbywają się modlitwy w duchu Taizé, a w ostatnią środę miesiąca tego typu spotkanie modlitewne ma miejsce w kościele św. Marcina na Piwnej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Betlejemskie Światło Pokoju we Wrocławiu

2019-12-15 21:33

Agnieszka Bugała

Komenda Dolnośląskiej Chorągwi ZHP, z hm. Dorotą Kołakowską, komendantką Chorągwi Dolnośląskiej na czele, przekazała Betlejemskie Światło Pokoju harcerzom z całego województwa.

Agnieszka Bugała
Zobacz zdjęcia: Betlejemskie Światło Pokoju dotarło do archidiecezji wrocławskiej

Jak co roku harcerze ze Związku Harcerstwa Polskiego przywieźli Betlejemskie Światło, które dziś rano (15.12.) w zakopiańskim sanktuarium na Krzeptówkach odebrali od skautów ze Słowacji. Przekazanie światła odbyło się w czasie Mszy św. we wrocławskiej katedrze, którą koncelebrował o. bp Jacek Kiciński CMF, on też wygłosił homilię. Najpierw od przywiezionego lampionu bp. Kiciński zapalił świecę w ceramicznej misie – to światło towarzyszyło celebracji Eucharystii – później od niego kapłani zapalali świece w lampionach hufców i przedstawicieli harcerskich stowarzyszeń. Gospodarzem uroczystości był proboszcz wrocławskiej katedry, ks. Paweł Cembrowicz. Z ramienia Dolnośląskiej Chorągwi ZHP w uroczystość przekazania Betlejemskie Światło Pokoju wprowadził hm. Krzysztof Stachów, zastępca Komendanta Chorągwi Dolnośląskiej ZHP.

- Przekazanie Betlejemskiego Światła jest wydarzeniem niezwykle ważnym, bo to przecież tam, w Betlejem, ponad dwa tysiące lat temu wszystko się zaczęło. Spotykamy się w szczególnej niedzieli Adwentu – to niedziela radości. Z jednej strony już widać Boże Narodzenie, ale jeszcze potrzeba do tych narodzin trochę czasu. Nasze życie to też Adwent, żyjemy po to, aby kiedyś spotkać się z Bogiem twarzą w twarz mówił bp Jacek.

- Przyjście Jezusa Chrystusa na świat, to przyjście Światłości w ciemnościach – mówi nam Słowo Boże. I na to Światło teraz czekamy. Bardzo ważne jest to, abyśmy umieli zaufać Panu Bogu, abyśmy umieli uwierzyć, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Jezus pokazuje nam, że wiara pomaga nam czynić cuda, a ona rodzi się ze słuchania Słowa Bożego, a nie słowa ludzkiego. Umacnia się na modlitwie, poprzez sakramenty a rozszerza się przez świadectwo naszego życia - mówił kaznodzieja.

Biskup odniósł się też do tych sytuacji w życiu człowieka, w których dochodzi do utraty wiary. Pytał zgromadzonych w katedrze harcerzy o przyczynę jej utraty i wskazał na zerwanie nici przyjaźni z Jezusem. – Wiara to przyjaźń z Jezusem, tak, jak przyjaźń z drugim człowiekiem. I co jest ważne w każdej przyjaźni? Trzy rzeczy – wskazał biskup – myślenie, rozmowa i spotkanie. Tak też jest z Jezusem. To z Nim rozmawiam na modlitwie, myślę o jego Słowie i spotykam się z Jezusem w sakramentach. Spotkanie z Jezusem sprawia, że moje serce zostaje zapalone ogniem Bożej miłości i musi natychmiast przekazać ten ogień dalej, dlatego, że miłość jest podzielna – mówił bp Jacek.

W tym roku przekazaniu światła towarzyszy hasło „Światło, które daje moc”. Jest zaczerpnięte z wystąpienia św. Jana Pawła II, które 10 czerwca 1979 r. wygłosił w Krakowie:

„Musicie być mocni, drodzy bracia i siostry, mocą tej wiary, nadziei i miłości świadomej, dojrzałej, odpowiedzialnej, która pomaga nam podejmować ów wielki dialog z człowiekiem i światem na naszym etapie dziejów – dialog z człowiekiem i światem, zakorzeniony w dialogu z Bogiem samym: z Ojcem przez Syna w Duchu Świętym – dialog zbawienia”.

- Przesłanie papieża Polaka niech będzie inspiracją dla nas – harcerek i harcerzy Związku Harcerstwa Polskiego przekazujących po raz 29. Betlejemskie Światło Pokoju – pisze w tegorocznym orędziu kapelan hm. Wojciech Jurkowski. Zachęca też, aby zanieść Betlejemskie Światło Pokoju do Prezydenta RP, Parlamentu i Rządu, do instytucji centralnych. Niech stanie się darem nie tylko w Warszawie, ale w całej Polsce. Przekażmy je w kościołach, szkołach, szpitalach i domach pomocy. Zadbajmy, by zapłonęło dzięki naszej harcerskiej sztafecie na każdym wigilijnym stole. BŚP niech przekroczy granice z Białorusią, Rosją i Ukrainą, niech drogą lądową i wodną dotrze tam gdzie jest oczekiwane.

Historia BŚP:

Harcerki i harcerze ze Związku Harcerstwa Polskiego już od 29 lat angażują się w sztafetę Betlejemskiego Światła Pokoju. Od 26 lat, czyli od początku Wigilijnego Dzieła Pomocy Dzieciom, ogólnopolskiej akcji współtworzonej przez Caritas Polska, Światło przekazywane jest właśnie na charytatywnych świecach. Na stronie Światła powstaje wielka internetowa mapa światła (swiatlo.zhp.pl/mapa-swiatla), na której zobaczyć można, gdzie odbywa się przekazanie światła oraz gdzie można przyjść, aby zapalić swoją świecę.

Betlejemskie Światło Pokoju zorganizowano po raz pierwszy w 1986 roku w Linz, w Austrii, jako część bożonarodzeniowych działań charytatywnych. Akcja nosiła nazwę „Światło w ciemności” i była propagowana przez Austriackie Radio i Telewizję (ORF). Rok później patronat nad akcją objęli skauci austriaccy.

Każdego roku dziewczynka lub chłopiec, wybrani przez ORF odbierają Światło z Groty Narodzenia Pańskiego w Betlejem. Następnie Światło transportowane jest do Wiednia za pośrednictwem Austrian Airlines. W Wiedniu ma miejsce ekumeniczna uroczystość, podczas której Płomień jest przekazywany mieszkańcom miasta i przedstawicielom organizacji skautowych z wielu krajów europejskich.

Związek Harcerstwa Polskiego organizuje Betlejemskie Światło Pokoju od 1991 r. Tradycją jest, iż ZHP otrzymuje Światło od słowackich skautów. Przekazanie Światła odbywa się naprzemiennie raz na Słowacji, raz w Polsce. Polska jest jednym z ogniw betlejemskiej sztafety. Harcerki i harcerze przekazują Światło dalej na wschód: do Rosji, Litwy, Ukrainy i Białorusi, na zachód do Niemiec, a także na północ – do Szwecji.

Betlejemskie Światło Pokoju co roku odpalane jest z Groty Narodzenia Pańskiego w Betlejem. W 29-letniej historii Betlejemskiego Światła Pokoju, w zmieniających się warunkach politycznych, nigdy nie zdarzyło się by Światło nie wyruszyło z Betlejem w swoją drogę. To czyni ze Światła znak pokoju, poświadczenie wzajemnego zrozumienia i symbol pojednania między narodami.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem