Reklama

Ks. Natanek i św. Benedykt

Co roku w wakacje pojawiają się w prasie katolickiej teksty przestrzegające przed działaniem sekt i innych szkodliwych grup religijnych. Bardzo bolesne jest, że tym razem w tym kontekście trzeba pisać o działalności suspendowanego ks. Piotra Natanka z Grzechyni. Kanwą tej przestrogi niech będzie przykład nauk zbuntowanego kapłana o medaliku św. Benedykta.

Przekonanie o własnej nieomylności

Pierwszą cechą wszelkich guru i manipulatorów duchowych jest przekonanie (lub sprawianie wrażenia takiego przekonania) o własnej nieomylności. Czy to gdy chodzi o swoiste rozumienie potrzeby formalnego wybrania Chrystusa na króla Polski, czy o prezentowane ze 100-procentową pewnością opinie o masońskich powiązaniach polskich hierarchów kościelnych, czy o szukanie przejawów obecności diabła w życiu młodych ludzi na podstawie kolorów paznokci. W naukach ks. Piotra Natanka łatwo zaobserwować autorytarny ton, którym gotów jest polemizować z każdym na każdy temat. Do tego dochodzą charakterystyczne dla pseudomistyków i mesjanistów opinie o własnym bożym wybraństwie. Trzeba znać te elementy osobowości, aby rozumieć klimat Pustelni w Grzechyni.

Pseudonaukowość

Reklama

Drugą cechą sekciarzy, poza wybraństwem własnym i swojej grupy, jest pseudonaukowość. Ks. Natanek z namaszczeniem przypomina, że jest „doktorem habilitowanym z uniwersytetu” i w ten sposób uzasadnia swoje brednie na tematy historyczne i kościelne. Nie posługuje się on jednak prawdziwymi zasadami krytyki źródła historycznego, w tym jedną z podstawowych: dochodzeniem dlaczego powstało takie czy inne źródło. Wiele wie, ale niedokładnie. W Instytucie Historii na Uniwersytecie Jagiellońskim o takich historykach mówi się niekiedy, że są nienaukowi, a „naukawi”.
Z taką „naukawością” grzechyński prorok przystąpił do rozprawy z rozpowszechnianym w Polsce, także przez benedyktynów tynieckich, medalikiem św. Benedykta. Jakie są jego zarzuty? Wyrzucenie z medalika monogramu Chrystusa IHS i zastąpienie go słowem PAX. Rzekome przedstawienie ołtarza masońskiego na medaliku i rytualnych przedmiotów magicznych (kielich z wężem, kruk). Jak jest naprawdę?

Sporny medalik

Z wszystkimi symbolami, także religijnymi, jest tak, że ulegają one modyfikacjom na przestrzeni wieków. Najlepiej to widać na przykładzie samego krzyża Chrystusowego, który ewoluował od litery T, poprzez krzyż grecki (równoramienny), do krzyża łacińskiego czy wreszcie krucyfiksu, aż po współczesne coraz częstsze przedstawianie na krzyżu Chrystusa Zmartwychwstałego. Nie inaczej było i z krzyżem oraz medalikiem św. Benedykta. Nie ma czegoś takiego, jak „właściwy medalik co do wzoru”, bo takiego wzoru nigdy nie było. Wszystko opiera się na tradycji, w której kolejne wieki dodawały lub ujmowały poszczególne elementy. Można mówić ewentualnie o elementach charakterystycznych - skrótach deklamacji, która sensu stricto nie jest żadnym egzorcyzmem (egzorcyzm jest formą liturgiczną i parasakramentalną), lecz czymś w rodzaju aktu wiary: „Krzyż święty niech będzie mi światłem. Niech smok nie będzie mi przewodnikiem. Idź precz, szatanie, nie kuś mnie do próżności. Złe jest to, co podsuwasz. Sam pij truciznę”. Innymi charakterystycznymi elementami są: postać św. Benedykta (zwykle z pastorałem i księgą reguły, może, ale nie musi, być też kruk i kielich z trucizną bądź wężem), a także łacińska modlitwa: „Niech jego obecność broni nas w chwili śmierci”. Św. Benededykt jest bowiem patronem dobrej śmierci. Elementem stałym jest także skrót CSPB (Crux Sancti Patris Benedicti). Kielich z wężem znajduje się na medaliku na pamiątkę sytuacji, w której św. Benedykta próbowano otruć. Mnich pobłogosławił wino i kielich pękł. Błogosławieństwo uratowało życie Ojcu benedyktynów. Kruk zaś przypomina sytuację, w której św. Benedykt kazał ukryć ptakowi zatruty chleb przy okazji innej próby otrucia go. Cała ta treść wynika z żywotu św. Benedykta, opisanego w II części „Dialogów” Grzegorza Wielkiego. Zachęcamy do jego lektury - on wyjaśnia, dlaczego na medaliku ma prawo pojawić się kruk, wąż czy nawet ruiny klasztoru. Powoływanie się zaś na rzekomy ołtarz masoński na medaliku jest o tyle kuriozalne, że ołtarz masoński jest kopią ołtarza chrześcijańskiego i na podstawie zarysu jego bryły nie da się odróżnić jednego od drugiego...

Nauki niebezpieczne duchowo

Ks. Piotr Natanek zapewne ma dobre intencje. Chce przestrzec wiernych przed złem. Wyodrębnił on jednak grupę ludzi z Kościoła i za pomocą fałszywych nauk oddzielił ją od nauk prawdziwych i godnie sprawowanych sakramentów, co stanowi w eklezjologii zwykłą działalność sekciarską.
To, czy na medaliku jest PAX, czy IHS, nie świadczy o jego ważności. Sam krzyż jest symbolem Chrystusa, więc monogram IHS po prostu nie jest zawsze konieczny. Oczywiście, należy pamiętać o świętości Imienia Jezus. Jednak PAX - dewiza benedyktyńska nie oznacza niczego innego jak Pokój w Chrystusie. Tylko Chrystus jest absolutnym gwarantem Pokoju, rozumianego, oczywiście, na płaszczyźnie duchowo-osobowościowej, a nie polityczno-społecznej. Tak więc czy na medaliku będzie IHS, czy PAX - dochodzimy do jedynego źródła, jakim jest Chrystus.
Z racji zaś tego, że medalik i krzyż jest symbolami, a nie przedmiotami magicznymi, nie ma też znaczenia, czy litery i wizerunki na nich muszą być wybite w sposób idealnie czytelny i dokładny. Ma to bardziej charakter estetyczny. Nie jest przecież tak, że szatan i inne demony podchodzą do człowieka i czytają napis na medaliku. Jak jest on dokładny, to uciekają do otchłani, a jak niedokładny i zamiast PAX jest IHS, to dręczą właściciela medalika. Takie wnioski mogą jednak narzucać się na podstawie nauk ks. Natanka.
Nauki ks. Natanka ocierają się zatem o katolicki zabobon, zwykłą idolatrię. Tak samo zresztą czyni on w przypadku tzw. cudownego medalika z objawienia na Rue du Bac. Medalik św. Benedykta przypomina o bezwzględnej walce, jaką Jezus Chrystus toczy z szatanem m.in. za pomocą swoich świętych sług takich jak św. Benedykt. Dewocjonalia katolickie są jednak przez wielu mylone z talizmanami i innymi przedmiotami, które według myślenia zabobonnego, chronią same z siebie posiadacza przed złymi duchami. Jest to nie tylko mylne pojmowanie dewocjonaliów, ale także dokładne ich zaprzeczenie i grzech przeciw pierwszemu przykazaniu. Same z siebie są jedynie zwykłymi przedmiotami nieposiadającymi żadnej, poza materialną, wartości. Nie inaczej jest z medalikiem św. Benedykta. Nadawanie przedmiotom cech duchowych to filozoficzny monizm lub panteizm - obie teorie sprzeczne z wiarą w jednego, wszechmocnego Boga. Niekiedy przypisuje się medalikowi moc wypędzania złych duchów i traktuje się go jako swego rodzaju odgromnik blokujący działanie szatana. Medalik nie ma żadnej mocy. Moc ma jedynie błogosławieństwo, czyli poświęcenie medalika i jego właściciela Bogu. Tego boi się diabeł, a nie literek! Polecam fragment Katechizmu Kościoła Katolickiego (n. 1674-1676) na temat pobożności ludowej oraz arcyważne zdanie na temat sakramentaliów (do których należy i medalik św. Benedykta) z KKK n. 1670: „Sakramentalia nie udzielają łaski Ducha Świętego na sposób sakramentów, lecz przez modlitwę Kościoła uzdalniają do przyjęcia łaski i dysponują do współpracy z nią”.

Skala problemu

Nie byłoby tego artykułu, gdyby nie to, że nauki ks. Piotra Natanka sięgają daleko poza grupę oddanych mu wiernych. Przenikają przez przekazywanie ich z ust do ust. Ludzie, ani nie znając ich źródła, ani nie mając rozeznania teologicznego, powtarzają je dalej i coraz częściej wierzą im. W ostatnich tygodniach nasiliła się korespondencja i telefony do Tyńca z prośbą o wyjaśnienie wątpliwości sianych przez ks. Natanka. Wszystkim, którym zależy na prawdziwym dobru, dedykuję oświadczenie Benedyktynów tynieckich w tej sprawie: „W związku z głoszonymi przez ks. Piotra Natanka fałszywymi tezami nt medalika św. Benedykta, rzucającymi też cień na nasze działania, pragniemy przypomnieć, iż suspensa nałożona na tego kapłana związana z wypowiadanymi przez niego poglądami jednoznacznie podważa jego wiarygodność. Najlepiej więc nie przejmować się tym, co mówi, tylko pomodlić się za niego - może nawet do św. Benedykta”.

Ocena: +4 -7

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Bp Krzysztof Włodarczyk: oddaję dla diecezji bydgoskiej swoje serce, talenty, charyzmaty i siły

2021-09-21 16:53

[ TEMATY ]

biskup

papież Franciszek

Bp Krzysztof Włodarczyk

Karol Porwich/Niedziela

Bp Krzysztof Włodarczyk

Bp Krzysztof Włodarczyk

„Oddaję dla diecezji bydgoskiej swoje serce, talenty, charyzmaty i wszystkie siły. Chcę służyć całym sobą” – powiedział w rozmowie biskup nominat Krzysztof Włodarczyk.

O woli Ojca Świętego dowiedział się na kilka dni przed ogłoszeniem nominacji. – Było to dla mnie zaskoczenie. Po ludzku pojawiły się również lęk i strach. Jednak natychmiast usłyszałem od nuncjusza apostolskiego słowa, w których przypomniał mi moje biskupie zawołanie „Łaska, miłosierdzie, pokój”. Trochę ochłonąłem i wyraziłem zgodę – dodał.

CZYTAJ DALEJ

Franek - nauczyciel miłości

Przed narodzinami naszego synka byliśmy daleko od Boga, a nasza wiara polegała na chodzeniu do kościoła dwa razy w roku: ze święconką na Wielkanoc i ewentualnie w Boże Narodzenie, jeśli się nam chciało. Dążyliśmy do życia łatwego i przyjemnego, ale wkrótce to nasze egoistyczne postępowanie miało się diametralnie zmienić...

Krótko po naszym ślubie moja żona Olga zaszła w ciążę. Po dwóch wcześniejszych poronieniach (pierwsze w 4. i drugie w 10. tygodniu ciąży) byliśmy pełni nadziei, że tym razem wszystko będzie dobrze. Nasza radość nie trwała jednak długo. Na pierwszym szczegółowym badaniu USG w 20. tygodniu ciąży, które zostało wykonane w Szpitalu Uniwersyteckim w Londynie, po raz pierwszy dowiedzieliśmy się, że są „nieprawidłowości”, i dostaliśmy skierowanie na jeszcze bardziej szczegółowe badanie. Wykazało ono, że nasze dziecko ma stopy końsko-szpotawe, jedną nerkę, która na dodatek była bardzo mała, oraz nieprawidłowości w strukturze mózgu. Okazało się również, że nasz synek ma bardzo rzadki problem genetyczny – niezbalansowaną translokację chromosomów 9 i 11 (na 9 brakuje genów, a na 11 jest ich za dużo). Zasmucona pani genetyk wymieniła nam wszystkie wady, które może mieć nasze dziecko: znaczne opóźnienie w rozwoju, rozszczepienie wargi i podniebienia, brak odbytu, męskie i żeńskie narządy płciowe, problemy z mózgiem oraz wiele innych. Na koniec poinformowała nas, że nadal możemy zakończyć ciążę, jeśli chcemy, mimo że był to już 24. tydzień. Przypadek naszego synka kwalifikował go do legalnego zabicia go aż do końca ciąży. Zdruzgotani takimi informacjami udaliśmy się do prof. Kyprosa Nicolaidesa – to światowej sławy lekarz, który wynalazł wiele metod ratowania dzieci w okresie prenatalnym. Niestety, on również potwierdził to wszystko, co wcześniej już usłyszeliśmy, i dodatkowo powiedział nam, że gdyby to było jego dziecko, to by je usunął. Nigdy nie zapomnę nocy po tamtym dniu – smutku, żalu, czarnych myśli i wylanych łez...

CZYTAJ DALEJ

Ordo Iuris: potrzeba zmiany przepisów ws. wsparcia rodziców dzieci martwo urodzonych

2021-09-22 11:52

[ TEMATY ]

Ordo Iuris

Bożena Sztajner/Niedziela

Konieczne są zmiany w prawie, które ułatwią uzyskanie wsparcia rodzicom dzieci martwo urodzonych. Obecne przepisy umożliwiają wystawienie aktu urodzenia dziecka zmarłego przed narodzeniem tylko, jeśli udało się ustalić jego płeć. Jest to często niemożliwe w sytuacji, gdy dziecko zmarło na wczesnym etapie ciąży. W takich przypadkach rodzice muszą ponieść znaczne koszty wykonania badania DNA. Inaczej nie będą mogli skorzystać z zasiłku pogrzebowego czy urlopu macierzyńskiego. Eksperci Instytutu Ordo Iuris wskazują, że ten problem można rozwiązać po wprowadzeniu zmian w projekcie rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie wzorów karty urodzenia i karty martwego urodzenia.

- Aktualny stan prawny prowadzi do nieuzasadnionego wykluczenia grupy rodziców dzieci martwo urodzonych na wczesnym etapie ciąży z możliwości skorzystania z pomocy oferowanej przez państwo, a zatem godzi w konstytucyjną zasadę równości wobec prawa – podkreśla Anna Wawrzyniak z Centrum Analiz Legislacyjnych Ordo Iuris.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję