Reklama

Jasna Góra w ostatnich latach totalitaryzmu i liberalnej demokracji (7)

W kierunku liberalnych przemian

Niedziela Ogólnopolska 39/1999

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Wysiłki ludzi pracy i polityków lat 80. nie przynosiły natychmiastowego spokoju, choć nie można powiedzieć, by wielu wymiernych efektów nie osiągnięto. W latach faktycznej transformacji politycznej i ekonomicznej zmieniły się kilka razy gabinety rządu. Upadło wiele zakładów pracy, które sprywatyzowano i oddano po żenująco niskich cenach w ręce obcego kapitału i w dużej mierze przy różnych kumoterskich układach. Zmieniła się gwałtownie gospodarka wiejska, która od lat traktowana była jako największe zło - choć niedawno uratowała naród od klęski głodu. Nie lepiej też wyglądały układy państwa z Kościołem. Wiele napięć powstało z okazji wstępnego porozumienia w sprawie ratyfikacji układów konkordatowych, przyjętych w kończącej się kadencji premier Hanny Suchockiej. Bez oporu natomiast udało się przeprowadzić dość kontrowersyjny podział administracyjny nowych diecezji i metropolii.
Powyższe kosmetyczne i najczęściej personalne zmiany na scenie politycznej były zabiegami, które stanowiły zaledwie skąpy wycinek problemów. Największe kłopoty dopiero budziły się do życia na gruzach systemu komunistycznego, drzemiącego w tysiącach jego zwolenników i sympatyków, oczekujących na takie układy, w których mogliby tworzyć wygodne dla siebie warunki. Pojawiło się wówczas wielu "charyzmatycznych" doradców i reformatorów, którzy dawali tysiące rad na uzdrowienie systemu i struktur ekonomicznych. Nie brakło również reformatorów Kościoła, z zasady krytycznie nastawionych do dotychczasowego modelu jego działalności, znajdujących uznanie społeczne lub zdecydowany sprzeciw. Jeden spośród nich widział polski Kościół jakby na żałobnej stypie i ostatnim z tej okazji festynie, gdyż jego hermetyczne zasady nie wróżyły mu żadnej przyszłości. Serię ataków powzięto w związku z tzw. upolitycznieniem ambony i zaangażowaniem Kościoła na rzecz obrony wartości patriotycznych. Członkowie zespołu Gazety Wyborczej przypuścili niesłychany atak z powodu angażowania się duchowieństwa w sprawy wyborów, oceny kandydatów do parlamentu, powtarzającej się wielokrotnie problematyki aborcji itp. Odmówiono "obywatelstwa" tym wszystkim duchownym, którzy z odwagą dotykali kwestii patriotycznych i społecznych. Wiele krytycznych i moralizatorskich uwag wyszło spod pióra Czesława Miłosza, Leszka Kołakowskiego, Romana Graczyka, Jarosława Gowina, Adama Michnika i innych. Szczególnie agresywnie wypowiada się - do tej pory zresztą - o sprawach Kościoła absolwent filozofii Uniwersytetu Jagiellońskiego Jarosław Gowin, który w swojej krytyce Kościoła nie zostawia na nim suchej nitki. Gani jego duszpasterzowanie, krytykuje prawicowych przywódców i defensywną postawę większości mediów katolickich. W generalnej ocenie przypisuje Kościołowi jego upolitycznienie i teokratyczne zamierzenia, które gdyby zostały w pełni zrealizowane, usztywniłyby swobodne życie narodu i zepchnęły go do roli niewolników. Wystarczy zacytować kilka zdań autora proponowanych reform: "Gdy więc pytamy, czy Kościół ma prawo uczestniczyć w politycznej walce o władzę, mamy na myśli nie legalność takiego działania czy jego zgodność z zasadami państwa prawa, ale zgodność z misją ewangelizacyjną, jaka przyświeca instytucji kościelnej. Nie podlega dyskusji, że nie do pogodzenia z ową misją jest bezpośrednie sprawowanie władzy przez osoby duchowne... Kościół, który decyduje się uczestniczyć w walce o władzę, sam siebie sprowadza do roli strony w grze politycznej. Traci pozycję autorytetu...".
Nie miejsce tutaj rozwodzić się nad słusznością i kontrowersyjnymi opiniami młodego reformatora pracującego na usługach lub dzięki Fundacji Batorego, co w zasadzie zdaje się mówić samo za siebie. Pomijając jednak liberalne zapędy jego i innych autorów, trzeba zauważyć, że można w nich znaleźć sporo interesujących problemów lub koniecznych poszukiwań dla właściwej działalności Kościoła. Godne zainteresowania są też poszukiwania umiarkowanych myślicieli co do samookreślenia pozycji wiernych w Kościele, ponieważ zdają się wytyczać nowy, niejasny w pełni model jego funkcjonowania w Polsce. Opinie piszących są nieraz skrajne i kłopotliwe, by przytoczyć popularną interpretację eksperta soborowego, prof. Stefana Swieżawskiego, który pisał m.in.: "Do dziś myśli się, że Kościół to duchowieństwo, a już 30 lat temu podczas Soboru powiedziano, że Kościół to wszyscy wierni".
Kwestie powyższe wydają się, jak na razie, niegroźne, niemniej skoro stały się przedmiotem dyskusji, budzą niepokój i nie można ich pominąć milczeniem. Świadomy tych spraw jest Jan Paweł II, szczególnie po upadku komunizmu, po którym nastąpiła ideologiczna pustka, której ani Kościół, ani też politycy nie potrafią zapełnić, posługując się dotychczasowymi argumentami. Nauka Kościoła stanęła bezsprzecznie przed niezwykłym wyzwaniem, rzucanym przez wroga groźniejszego niż komunizm i poniekąd drzemiącego od dawna w postaci liberalizmu etycznego, równie szkodliwego jak marksizm lub ateizm.
Do tych problemów nawiązuje niewątpliwie polski Kościół, widząc nieuchronny problem swego trwania wśród nowych założeń politycznych, kulturowych i historycznych. Z konieczności podejmuje on zadania, które wytyczają mu kierunki niepewnej dla tożsamości narodowej europeizacji oraz niebezpieczny ze swej istoty liberalizm z masonerią włącznie. Abp Józef Michalik w jednym ze swych wywiadów nie ukrywał konieczności współpracy z zaistniałą rzeczywistością płynącą z Zachodu, przepełnioną liberalnym i zlaicyzowanym światopoglądem oraz wojującą masonerią, a z drugiej strony - skrajnym integryzmem, niebezpiecznym manipulowaniem symbolami chrześcijaństwa, które chwały Kościołowi nie przynosi itp. Wypowiedzi abp. Michalika, mimo bardzo wyważonego optymizmu, spotkały się z surową krytyką Gazety Wyborczej. Bliżej nieznani dotąd autorzy wytknęli mu nie tylko zachowawczą postawę w dotychczasowej pracy Kościoła, lecz nadto defensywne reakcje na laicyzm, dawnego spadkobiercę totalitaryzmu, o którym mówił wiceprzewodniczący Episkopatu, że zachowuje się niczym "syn bijący własną matkę" i chcący ją również na zawsze pogrzebać.
Nie zamierzam podejmować oceny tych poglądów i ludzi, którzy wypowiadali wrogie opinie przeciw wierzącym i pracy Kościoła. Wiadomo o niektórych, że są to ludzie młodzi, bardzo buńczucznie nastawieni do wszelkich autorytetów, wychowankowie dawnych fakultetów filozoficznych i religioznawczych, którzy z ławy akademickiej przenieśli swój oportunizm do zalegalizowanej opozycji. Jak dotąd, nikt nie podjął z nimi konstruktywnej dyskusji.
Wspominając powyższe niepokoje i zagrożenia, trzeba przyznać, że w licznych wypowiedziach patriotycznie nastawionych biskupów i duchowieństwa niższego przebija nie tylko niepokój o najbliższą przyszłość, ale i o brak właściwego przeciwdziałania. Wskazywał już na to Prymas Glemp w znakomitym kazaniu ku czci św. Stanisława na Skałce w Krakowie w 1994 r., mówiąc o braku zaangażowania społecznego w pracy Kościoła i poparcia dla chrześcijańskich wartości, które zamiast obrony, zyskują nierzadko ironię nawet u samych wiernych, którzy bez żadnego sita chętnie podejmują najnowsze hasła liberalno-socjalistycznego nihilizmu.
W tym duchu wielokrotnie wypowiada się odważny historyk i dziennikarz Jerzy Robert Nowak, pytając "czy Kościół musi być bezbronny?", a więc jakim prawem określona grupa z kręgu Tygodnika Powszechnego i Gazety Wyborczej ma wyłączny patent na to, by reformować Kościół i zabierać głos w sprawach społecznych, politycznych i patriotycznych, narzucając narodowi relatywizm etyczny, lansowany przez tygodnik Wprost i wiele jemu podobnych.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

1999-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Święcenie pokarmów

Kościół ustanowił sakramentalia, czyli „święte znaki, które z pewnym podobieństwem do sakramentów oznaczają skutki, przede wszystkim duchowe. Sakramentalia nie udzielają łaski Ducha Świętego na sposób sakramentalny, lecz przez modlitwę Kościoła uzdalniają do przyjęcia łaski i dysponują do współpracy z nią. Wśród sakramentaliów znajdują się najpierw błogosławieństwa (osób, posiłków, przedmiotów, miejsc). Każde błogosławieństwo jest uwielbieniem Boga i modlitwą o Jego dary” (KKK 1667-1671). Modlitwa i błogosławienie pokarmów znane jest już w Starym Testamencie, czyni to także Jezus: „On tymczasem wziął pięć chlebów i dwie ryby, podniósł wzrok ku niebu, pobłogosławił je, połamał i dawał uczniom, aby rozdawali ludziom” (Łk 9, 16).
CZYTAJ DALEJ

Nowenna do Miłosierdzia Bożego

W Wielki Piątek rozpoczyna się Nowenna do Miłosierdzia Bożego. Pan Jezus polecił Siostrze Faustynie, aby przez 9 dni odmawiała szczególne modlitwy i tym samym sprowadzała rzesze grzeszników do zdroju Jego miłosierdzia.

„Pragnę, abyś przez te dziewięć dni sprowadzała dusze do zdroju mojego miłosierdzia, by zaczerpnęły siły i ochłody, i wszelkiej łaski, jakiej potrzebują na trudy życia, a szczególnie w śmierci godzinie. W każdym dniu przyprowadzisz do serca mego odmienną grupę dusz i zanurzysz je w tym morzu miłosierdzia mojego. A ja te wszystkie dusze wprowadzę w dom Ojca mojego. Czynić to będziesz w tym życiu i w przyszłym. I nie odmówię żadnej duszy niczego, którą wprowadzisz do źródła miłosierdzia mojego. W każdym dniu prosić będziesz Ojca mojego przez gorzką mękę moją o łaski dla tych dusz.
CZYTAJ DALEJ

Ksiądz Kaczkowski to nie tylko hospicjum

2026-04-05 07:55

[ TEMATY ]

Ks. Jan Kaczkowski

Piotr Drzewiecki

Ks. dr Jan Kaczkowski

 Ks. dr Jan Kaczkowski

Mówił o tych chłopakach na okrągło, strasznie ich życie przeżywał. Że mają mniejsze szanse, że gdzieś po drodze giną – przez otoczenie, przez rodzinę. Chcę, żeby to wybrzmiało: ksiądz Kaczkowski to nie tylko hospicjum.

W pierwszym rozdziale nazwałam ks. Kaczkowskiego Bożym harcownikiem, czyli specjalistą od pogranicza. Czas wypełnić złożoną tam obietnicę omówienia drugiego aspektu tego sposobu duszpasterzowania, czyli pracę z młodzieżą, szczególnie tą pogubioną duchowo, a często także społecznie, jeśli nie wprost będącą już w konflikcie z prawem. O ile jednak w posłudze chorym i umierającym przełożeni widzieli ks. Jana od początku, o tyle jego pragnienie, by duszpasterzować młodym, wydawało im się przejawem jego przesadnej wiary we własne możliwości.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję