Reklama

Listy do "Niedzieli"

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Co w zamian?

Reklama

Dwa tygodnie temu pisałam o wzbogacaniu samego siebie, aby być bardziej pożytecznym, ciekawiej i mądrzej pomagać innym, nie tylko przez korespondencję.
Taką dziedziną, która nas szczególnie rozwija i wzbogaca, jest szeroko pojęta kultura. Każdy bowiem, kto posiada pewien zasób wiedzy, a także odpowiednio wyrobioną wrażliwość na zjawiska kulturalne, ma wszelkie możliwości, by swoje życie uczynić ciekawszym i bogatszym. A jakie nawyki kulturowe, potrzeby uczestnictwa w kulturze na odpowiednio zaawansowanym poziomie posiada większość ludzi w naszej Ojczyźnie? Jakie mają możliwości, by godziwie wypełniać czas wolny od pracy, by przeżywać wzruszenia związane z kontaktem ze sztuką, rozwijać swą indywidualność?
Kompetencja kulturowa zależy od rodzaju, ale też głównie od jakości, wartości i solidności wykształcenia.
Człowiek wypracowuje model swojego życia od najmłodszych lat. Pierwszą książkę czyta mu matka, pierwszą książkę samodzielnie czyta w szkole. I od tego czasu, od pierwszej klasy, a właściwie już od zerówki, rozpoczyna się wspinanie po drabinie kultury.
W szkole bywa bardzo różnie. O ile szkoły ogólnokształcące mają optymalne warunki do realizacji wychowania estetycznego, to w szkołach zawodowych, a szczególnie zasadniczych, są one ograniczone.
Lata płyną i corocznie szkolne mury opuszcza gromada młodych ludzi, którzy nie są odpowiednio przygotowani i wdrożeni do odbioru kultury, nie mają wyrobionych potrzeb kulturalnych. Wkraczają w dorosłe życie i od razu uczą się różnych "obyczajów". Pierwsza praca i "wkupne". Pierwsza wypłata i "trzeba to oblać". Każda świętowana uroczystość i "na zdrowie!"...
A co w zamian?
Jeśli nie ma się nawyku czytania, nie chodzi do teatru, nie uprawia amatorsko żadnej sztuki - to nawet gdy oferta kulturalna będzie szeroka, wielu ludzi po prostu nie będzie umiało z niej skorzystać. Bo przecież wyższe wykształcenie ma u nas niewiele ponad 7% osób, natomiast ponad 60% społeczeństwa nie osiągnęło nawet średniego poziomu wykształcenia, a i w tej grupie grubo przeważa zawodowe.
O czym więc może pisać absolwent zasadniczej szkoły zawodowej do absolwentki podstawówki? Czy może dzielić się znajomością ciekawych współczesnych lektur, jeśli "po szkole" wkrótce musiał zacząć pracować i na czytanie, mówiąc z ręką na sercu - czasu nie starczyło?
Zamykamy biblioteki publiczne, likwidujemy kółka amatorskie, plajtują teatry, brak na wszystko pieniędzy. I co w zamian? Czy alternatywą jest tylko park rozrywki?

Aleksandra

Diagnoza

Reklama

Droga Pani Aleksandro!
Kilka listów drukowanych w "Niedzieli" nie pozwala mi spokojnie spać. Chcę podzielić się moimi spostrzeżeniami dotyczącymi tych spraw. Tematy są niby różne ("Osierocony pogrzeb" 46/99, "Przy łóżku matki" 51/99, "Katolicy spod kościoła" 3/2000) - ale problem, moim zdaniem, jeden. Trzeba nam sobie uświadomić, że to są proste konsekwencje naszych wcześniejszych poczynań - nie pozwalamy dzieciom uczestniczyć w pogrzebach ani być przy zmarłych (my, dorośli, czynimy to też coraz bardziej niechętnie), więc się nie dziwmy, że na nasz pogrzeb już nikt nie przyjdzie. W imię rzekomego dobra dzieci, aby ich nie stresować, " ścielemy sobie łóżko sami" i - zbierzemy gorzkie owoce własnego postępowania.
Podczas rekolekcji, kilka lat temu Ojciec Karmelita powiedział, że trzeba będzie wybudować tyle domów starców, ile jest przedszkoli. Prosta konsekwencja, prosty rachunek - rodzice nie mieli czasu dla dzieci, więc i dzieci nie będą miały czasu dla nich.
Weźmy i taki przykład: dzieci od rodziców, zaś wnuki od dziadków i babć za najdrobniejszą przysługę dostają pieniądze. Jest to nauka interesownego życia - coś za coś. A kto nauczy dzieci bezinteresowności, jak nie dziadek i babcia?
Sprawa katolików spod kościoła to zewnętrzny przejaw wewnętrznego odejścia od Boga. Tu też jesteśmy winni, dając sami złe świadectwo.
Do wszystkich problemów można "zastosować" - brak wymagania od siebie ze strony rodziców, wychowawców, nas, dorosłych. To nas gubi i jest przyczyną utraty każdego autorytetu.
A co do pychy, to - moim zdaniem - szatan zdołał nas przekonać, że ona nie istnieje. Tak jak wmówił nam, że on też nie istnieje.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Maria

Pani Maria ma wiele racji. Tak, to trafna diagnoza wielu naszych stanów i czasami warto przejrzeć się w takim lustrze. Lecz po postawieniu diagnozy należy zaaplikować leki. I tego zabrakło w tym liście. Oczywiście, oprócz apelu do nas wszystkich, byśmy zaczęli więcej od siebie wymagać.
Moja przyjaciółka zwierzyła się, że rozmawiając ze swoją córką, wręcz nakazała jej, by w momencie gdy będzie niedołężna, oddała ją bez skrupułów pod opiekę "fachowców" (czytaj: do Domu Opieki), bo nie chce być dla nikogo ciężarem. Powiedziałam na to, żeby pozostawiła tę decyzję córce. Niech sama ją podejmie, bo teraz nie czas uprzedzać fakty. I pomyślałam, jak wiele bym dała, aby moja Mama jeszcze żyła i choćby nawet była "rośliną", to i tak chciałabym być razem z nią.
Przypomniał mi się też gest dziewczynki z zespołem Downa, która była na Mszy św. z rodzicami w ostatnią niedzielę. Z jaką miłością ta dziewczynka poprawiała ojcu włosy, żeby po zdjęciu czapki nie sterczały. A jej mama uśmiechała się delikatnie na ten widok. Warto by zapytać tych troje ludzi, zespolonych głęboką miłością, czego w żaden sposób nie można było ukryć, co oni myślą o aborcji i eutanazji.
Oni nie stawiali diagnozy. Oni sami byli lekarstwem.

Aleksandra

Piszę do Was z Białorusi

Reklama

Chciałabym opowiedzieć o sanktuarium maryjnym mego rodzinnego miasta Brześcia na Białorusi. Tym sanktuarium jest kościół pw. Podwyższenia Krzyża Świętego, w którym znajduje się obraz Matki Bożej Brzeskiej. Tutaj rozwija się wielka działalność religijna. Organizowane są różne spotkania rodzin, dzieci i młodzieży, lekcje religii dla starszych i młodszych, które kształcą w nas duchowe życie. Kościół jest również świątynią jubileuszową. W styczniu miało miejsce czuwanie nocne, na którym zebrała się młodzież z całej diecezji pińskiej. W lutym została odprawiona Msza św. w intencji chorych i odbyło się spotkanie chorych. Wspólną modlitwą złączyli się z chorymi całego świata i z Ojcem Świętym. W ten sposób zostali pokrzepieni i wzmocnieni do dalszej walki z chorobą nie tylko ciała, ale i duszy. W każdą środę jest odprawiane nabożeństwo do Matki Bożej Brzeskiej, w czasie którego ludzie składają swoje prośby i podziękowania dla Maryi.
Proboszczem w tym kościele jest ks. kan. Zbigniew Karolak. Wszystkie uroczystości odbywają się za jego pośrednictwem. Uwrażliwia parafian na losy innych ludzi. Ciągle wspomaga nas w trosce o piękno naszego życia, zaś jego kazania są przepełnione wielką miłością i wyrozumiałością.

Kaśka z Brzeska

Od Redakcji:

Działalność ks. Karolaka nie podoba się władzom. Ostatnio białoruska milicja zatrzymała Księdza w kościele. Milicjanci zwrócili się do niego z żądaniem, aby opuścił Białoruś. Gdy odmówił, wykręcono mu ręce i doprowadzono na komisariat. Tam został przesłuchany, a następnie zwolniony.

Widzialny Anioł Stróż

15. numer Niedzieli zawiera wypowiedź jednej z wychowanek Domu Dziecka Sióstr Oblatek z Częstochowy. Ze wzruszeniem czyta się takie słowa - wyraz trwałej wdzięczności dla s. Emilii Stopkówny. Niech mi będzie wolno dołączyć także moje słowo wdzięczności dla tej wzorowej zakonnicy, znakomitej nauczycielki. Właśnie w tym domu zakonnym Sióstr Oblatek w Częstochowie mieściło się Niższe Seminarium Duchowne, gdy tylko powstało w 1951 r. Siostra Emilia uczyła języka francuskiego, uczyła pogodnie, sugestywnie, metodycznie i - wychowawczo. Do dziś pamiętam piosenki francuskie śpiewane przez młodych "alumnów", śpiewane nawet w marszu Alejami Najświętszej Maryi Panny na Jasną Górę, gdy Seminarium zostało przeniesione na ul. Piotrkowską.
Przede wszystkim jednak chcę Jej podziękować za to, że wobec grona nauczycielskiego nader dyskretnie pełniła rolę Anioła Stróża. Tak ją właśnie nazywaliśmy. Pamiętam i to, że przy różnych okazjach ten Anioł Stróż miał nam, mnie również, coś do powiedzenia. Delikatna, siostrzana, promieniująca ewangeliczną dobrocią.
Bóg Ci zapłać, Aniele.
Brat Stanisław

2000-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Nauczycielka, która miała wyrzucić krzyż do kosza została zawieszona. Jest oświadczenie wójta

2026-01-07 20:08

Karol Porwich/Niedziela

Po powszechnym oburzeniu i zapowiedzi protestu rodziców dotyczącego profanacji w szkole w Kielnie, wójt gminy Szemud wydał oświadczenie. Poinformował w nim o zawieszeniu nauczycielki, która miała wyrzucić krzyż do kosza. Złożył także doniesienie do prokuratury.

Jak pisaliśmy kilka dni temu, w jednej ze szkół podstawowych w Kielnie (gmina Szemud) miało dojść do bulwersującego zdarzenia. Według relacji publikowanych w mediach społecznościowych nauczycielka zażądała zdjęcia krzyża ze ściany sali lekcyjnej, a gdy uczniowie zaprotestowali – sama zerwała go i wrzuciła do kosza na śmieci.
CZYTAJ DALEJ

Święty Grzegorz z Nyssy

Niedziela Ogólnopolska 36/2007, str. 3-4

Wikimedia Commons

Św. Grzegorz z Nyssy, mozaika w prawosławnym klasztorze Osios Lukas w Grecji

Św. Grzegorz z Nyssy, mozaika w prawosławnym klasztorze Osios Lukas w Grecji
Drodzy Bracia i Siostry!
CZYTAJ DALEJ

Leon XIV do młodych: życzę wam świętego życia

2026-01-10 19:30

[ TEMATY ]

młodzi

młodzi katolicy

Vatican Media

O tym, że zostaliśmy stworzeni do prawdy i dobra mówił Papież podczas spotkania z ludźmi młodymi diecezji rzymskiej, którzy licznie przybyli do Auli Pawła VI oraz na Plac św. Piotra. Ojciec Święty zachęcając do świadectwa życia Ewangelią wskazał, aby młodzież działała „z radością i wytrwałością, wiedząc, że aby zmieniać społeczeństwo, trzeba przede wszystkim zmienić siebie”.

Odpowiadając na to pytanie, Papież nawiązał do świadectwa Matteo, który poruszył problem samotności wielu młodych ludzi, której towarzyszy uczucie rozczarowania, zagubienia i znudzenia. „Gdy ta szarość zaciera kolory życia, widzimy, że można być samotnym nawet pośród wielu ludzi. A właśnie wtedy samotność pokazuje swoje najgorsze oblicze: nikt nas nie słucha, bo jesteśmy zanurzeni w hałasie opinii; niczego nie dostrzegamy, bo oślepiają nas fragmentaryczne obrazy. Życie pełne «linków» bez relacji czy lajków bez czułości nas rozczarowuje, ponieważ zostaliśmy stworzeni do prawdy - i cierpimy, gdy jej brakuje. Zostaliśmy stworzeni do dobra, ale jednorazowe maski przyjemności zawodzą nasze pragnienie” - powiedział Leon XIV zwracając się młodzieży.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję