Reklama

My i popkultura

Narkomanna

BRAT TADEUSZ RUCIŃSKI
Niedziela Ogólnopolska 30/2000

Manna była pokarmem z nieba - narkotyki są głodem z piekła. Ów głód jest zasiewany i uprawiany przez popkulturę.

Wiele współczesnych chorób zwanych społecznymi, leczy się teraz raczej objawowo, czyli stawia się powierzchowną diagnozę i bez szukania głębszych przyczyn usiłuje się "spędzić" objawy choroby, by mieć jakiś pozór zdrowia i (nie) święty spokój. I tak jest chyba z narkomanią. Najpierw udawano, że choroby nie ma (zatrzymała się na żelaznej kurtynie?). Potem pocieszano się, że może sama jakoś przejdzie. A teraz, gdy epidemia się rozszerza, szuka się winnych jej rozprzestrzeniania, a nie ogniska chorobotwórczego.
A kogo się obwinia? No cóż, automatycznie uniewinniając młodzież (dzieci nie mogą być czemukolwiek winne), oskarża się rodziców i rodziny. I te patologiczne (rodzina w mediach kojarzy się głównie z patologią), i te, w których rodzice nie mają czasu dla dzieci (czyli nie pytają ich - jak w amerykańskich serialach: czy masz problem?), lub te, w których rodzice są tak zapatrzeni w dzieci, że choćby wokół krzyczano, że dziecko "bierze", to oni nie są w stanie tego zobaczyć i przyjąć, że tak jest naprawdę, może już od kilku lat... Jakkolwiek jest po tej stronie sporo winy, to szukać jej trzeba także gdzie indziej.
Następnym winnym jest szkoła (zdaniem mediów jest ona zła, czyli nienowoczesna, stresująca, opresywna i represywna) jako przestrzeń skłaniająca do "brania" narkotyków i jako teren działania ich handlarzy. I owszem, szkoły nie chcą nawet się przyznawać do tego problemu na ich terenie, bo to jeszcze pogorszy ich opinię. A poza tym hegemonia praw ucznia udaremnia przesłuchania, tropienia, rewizje. Dochodzi do tego zrozumiały strach nauczycieli i dyrekcji przed zemstą handlarzy czy narkomanów. Wina szkoły jest, ale czy tak wielka?
Kolejnym winowajcą jest państwo (dziwne, że zdaniem mediów zawsze prawicowy, a nie lewicowy rząd odpowiedzialny jest za wszystko i nieudolny w działaniach), bo to ono powinno stworzyć takie warunki młodzieży, by nie sięgała po narkotyki, a jednocześnie ścigać handlarzy. I owszem, prawo naszego państwa jest w tej dziedzinie takie jakby wprost na życzenie handlarzy narkotyków i narkomanów, bo zapewnia im całkowitą bezkarność. Policja tu i ówdzie aresztuje, a prokuratorzy zaraz zwalniają ... A pieniądze na spektakularne akcje (filmy, billboardy, pogadanki) są po prostu marnowane i służą raczej wizerunkom niektórych polityków, a nie rzeczywistemu rozwiązywaniu problemu. No cóż, tu jest sporo winy i winnych - zwłaszcza w prawodawstwie i korupcji. Szukajmy jednak dalej.
Kiedy nazbyt głośno mówi się o jednych winowajcach, trzeba pytać się o tych, o których celowo się milczy. Nie ujmując więc winy powyższym ludziom i instytucjom, chciałbym docierać do wspomnianego ogniska chorobotwórczego. I tu chcę zapytać: dlaczego wśród winnych nie umieszcza się na pierwszym miejscu MŁODZIEŻOWEJ POPKULTURY? Przecież coraz częściej nazywana jest ona halucynogenną!
Przecież większość jej twórców to narkomani! Przecież jest ona wręcz przesycona narkomańskimi wizjami. Ona właściwie TWORZY miliony obecnych i przyszłych narkomanów!
Kultura, wg św. Tomasza z Akwinu, uprawia duszę człowieka. Uprawia, czyli zasiewa różne ziarna i dba, by rozwijały się na glebie serca poszczególnych ludzi i coraz większych społeczności. Dobrze byłoby więc wymienić kilka cech i dogmatów owej popkultury, aby ujrzeć, co zasiewa, co karczuje i czym owocuje.
Popkultura działa teraz na młodzież głównie przez idoli, wideoklipy, seriale młodzieżowe, reklamy, prasę, gry komputerowe i "spędy", na których kultywuje się muzykę, narkotyki i seks. Krajobraz popkultury cechuje głównie:

Hedonizm (osiąganie maksimum przyjemności bez względu na zasady czy konsekwencje) - staje się zasadą główną cywilizacji użycia i wyżycia się. "Zrób sobie dobrze" to imperatyw, mus, konieczność dla jego wyznawców. To, co przyjemne, musi być dla nich dobre, piękne i prawdziwe. Zachęta do tego płynie zewsząd, a sprzeciw jest traktowany z wrogością jako "gwałcenie naturalnych potrzeb". Zaspokajanie więc potrzeby przyjemności jest główną powinnością człowieka i społeczeństwa...

Nihilizm (pogląd, że nic nie jest warte, by w to wierzyć, kochać czy poświęcić za to życie) - tworzy poczucie przeraźliwej pustki, nudy, bezwartościowości wszystkiego. Nic więc nie każe człowiekowi wyrastać z hedonizmu, egoizmu czy z biologicznego prymitywizmu. Nic nie ma dla niego świętego, nietykalnego, wartego poświęceń, ascezy, heroizmu... Ta czczość jest coraz trudniejsza do zniesienia, a nuda potrzebuje coraz to bardziej ekscytujących wrażeń, doznań, skoków adrenaliny... Stąd balansowanie na granicy wyuzdania, bluźnierstwa i śmierci...

Eskapizm (tendencja ucieczkowa od trudu, ograniczeń, zobowiązań, negatywnych stron życia) - kusi furtką uwolnienia się, zapomnienia, totalnej swobody. Panuje wręcz powszechna chęć uciekania od rzeczywistości, od prawdy o sobie i świecie; od własnej nijakości i bylejakości; od dookolnej szarości i zwyczajności; od problemów i spraw nierozwiązanych; od poczucia winy; od strachu przed śmiercią ... A tak łatwo o kolorowość wirtualnych światów, o sztucznie osiągane dobre samopoczucia i euforie, o możliwość zatracenia się...

Neopoganizm (powrót do magii, astrologii, kultu natury, spirytyzmu, odmiennych stanów świadomości etc.) - zastępuje wiarę i religię chrześcijańską, starannie eliminując ją jako winną zła i wojen na świecie i ograniczającą człowieka etycznymi "przesądami". Stąd pęd człowieka do wszystkiego, co zakazane: do czarów, magicznych rytuałów, obcowania z duchami i zaświatami, do stanów pseudomistycznych, do których furtką są halucynogeny... Raj, samozbawienie, nirwana są do osiągnięcia zupełnie bezwysiłkowo... A poza tym, jeśli nie ma Boga, to bogiem jesteś ty, człowieku, a więc osiągaj maksimum sprawności, potencji, rozkoszy, możliwości doznań wręcz kosmicznych...

Czyż te kilka cech nie określa wszechobecnego krajobrazu, przestrzeni życiowej człowieka, zwłaszcza młodego? Powiedzcie, ile filmów, piosenek, wideoklipów, billboardów jest od nich zupełnie wolnych? W tę gigantyczną, pstrokatą układankę z wizerunkiem niekwestionowanej monarchini młodzieżowego świata POPKULTURY, narkomania wpisuje się idealnie - jakby według praw wewnętrznej logiki i... czyjegoś zamysłu. Na pewno nie Bożego, bo choć wszystko w popkulturze jest obietnicą, to nigdzie nie ma spełnień, i Ziemi Obiecanej, bo piekło nigdy nie dotrzymuje słowa...

Benedykt XVI zasmucony tym, co się dzieje w niemieckim Kościele

2019-10-22 07:08

Krzysztof Bronk - Watykan/Vatican News

Benedykt XVI kocha Kościół w Niemczech, ale to co się w nim teraz dzieje w większości sprawia mu ból – powiedział sekretarz abp Georg Gänswein.

Mazur/episkopat.pl

Podkreślił on, że Papieża Seniora najbardziej niepokoi swoiste „zaćmienie Boga”, które dokonuje się w jego ojczystym Kościele. Benedykt XVI ostrzegał przed tym od dawna. Fakt, że teraz sprawdzają się jego prorocze słowa, bynajmniej nie daje mu satysfakcji. Jedyne pokrzepienie znajduje on w modlitwie za Kościół w Niemczech – powiedział osobisty sekretarz Papieża Seniora i prefekt Domu Papieskiego.

Pochodzący z południowych Niemiec arcybiskup krytycznie wypowiada się o sytuacji swego rodzimego Kościoła. Jego zdaniem panuje w nim zamęt, ponieważ większość wiernych nie chce kierować się Katechizmem i nie uznaje nauczania Apostołów. Nowa ewangelizacja nie może się odbywać kosztem wierności nauczaniu Kościoła – podkreślił abp Gänswein w wywiadzie dla niemieckiego tygodnika Tagespost.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Decyzja Prokuratury ws. obrazu Matki Bożej z tęczową aureolą

2019-10-23 12:09

red/wpoloityce.pl

Osoby, które podczas czerwcowego Marszu Równości w Częstochowie niosły wizerunek Matki Bożej Częstochowskiej z tęczową aureolą nie dopuściły się przestępstwa obrazy uczuć religijnych - uznała częstochowska prokuratura, umarzając postępowanie w tej sprawie.

youtube.com

Postępowanie umorzono ze względu na brak znamion czynu zabronionego — powiedział w środę PAP prok. Piotr Wróblewski z Prokuratury Okręgowej w Częstochowie.

Dochodzenie toczyło się w Prokuraturze Rejonowej Częstochowa-Północ. Trafiło do niej kilka doniesień osób, które obserwowały marsz i poczuły się urażone zachowaniem organizatorów i uczestników zgromadzenia.

Uczestnicy zorganizowanego 16 czerwca marszu mieli tęczowe flagi i elementy odzieży – skarpetki, czapki czy torby; nieśli także tęczową flagę z wizerunkiem orła białego, a także pojawiającą się także w innych miejscach kopię obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, na którym aureola otaczająca głowy Maryi i Dzieciątka miała tęczowe barwy. To właśnie obraz niesiony przez uczestników marszu rozpalił emocje wśród kontrmanifestantów. Krzyczeli: „Oddać obraz!” i na chwilę zablokowali trasę przemarszu.

Postępowanie toczyło się pod kątem art. 196 Kodeksu karnego. Stanowi on, że „kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”.

Jak wyjaśnił prok. Wróblewski, zgodnie z wykładnią, musi to być czyn, który nosi znamiona wulgarności i ma na celu ubliżenie osobom wyznającym religię.

Z argumentacji postanowienia o umorzeniu wynika, że sama tęcza, symbol tęczy, takiego charakteru ubliżającego czy wulgarnego nie ma; brak też dowodów, że organizatorzy marszu mieli na celu obrazę uczuć religijnych — wskazał prokurator.

W II Marszu Równości w Częstochowie brało udział ok. 600 osób. Legalny marsz był zakłócany przez kontrmanifestantów, rekrutujących się m.in. ze środowiska kibiców, którzy nie mieli zgody władz miasta na manifestację. Policja informowała po imprezie, że nie odnotowała poważniejszych zdarzeń i naruszeń prawa, na kilka osób nałożono mandaty.

Częstochowska prokuratura prowadziła wcześniej podobne postępowanie, dotyczące transparentu z białym orłem na tęczowym tle, niesionym na wcześniejszym Marszu Równości w tym mieście. Także w tamtym przypadku nie dopatrzyła się przestępstwa i umorzyła śledztwo. Biegły, który wypowiedział się w tej sprawie ocenił, że niesiony podczas manifestacji przedmiot trudno uznać za flagę, był to jedynie transparent z aluzyjną interpretacją flagi, a intencją jego twórców nie było znieważenie symboli państwowych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem