Reklama

Kościół

Świadczyć życiem

Niedziela Ogólnopolska 4/2001

Autorstwa President's Secretariat (GODL-India), GODL-India, https://commons.wikimedia.org

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Lapierre ciągle podróżował: jeżeli nie przebywał w Indiach, odwiedza inne kraje, w których działały wspierające jego fundację koła i związki. Nie należy się temu dziwić - na prowadzenie działalności charytatywnej potrzebował ok. 500 tys. dolarów rocznie, a pochodzą one jedynie z praw autorskich za książki i z darów. Dlatego Dominique, który czuł się za wszystko odpowiedzialny, nigdy nie ma czasu. Dominique Lapierre zmarł 4 grudnia 2022 r. Przypominamy archiwalny wywiad Włodzimierza Rędziocha ze znanym francuskim pisarzem i działaczem społecznym.

WŁODZIMIERZ RĘDZIOCH: - Kto miał na Pana życie największy wpływ?

DOMINIQUE LAPIERRE: - Bez wątpienia Matka Teresa, gdyż zmieniła bieg mego życia, ale także Gandhi - człowiek, który przez całe życie głosił miłość, tolerancję i walkę bez używania przemocy. To był prawdziwy prorok humanizmu, święty człowiek. Muzułmanom, hinduistom i chrześcijanom mówił: "Czytajcie Ewangelię, dajcie się przeniknąć orędziu Chrystusa". Dzięki Matce Teresie odkryłem natomiast, że " każdy z nas może dać światu trochę miłości i uczynić go bardziej sprawiedliwym, bo - jak mówiła - to, co robimy, jest małe jak kropla, lecz ocean składa się z kropli".

- Jaką rolę odegrała wiara w Pana życiu i czy miała wpływ na działalność charytatywną?

- Wychowałem się w rodzinie katolickiej, a moi rodzice byli bardzo związani z dominikanami. Jednak latami moja wiara była jakby w letargu i nie miała żadnego wpływu ani na moje życie prywatne, ani zawodowe. Gdy zacząłem pisać książkę o Jerozolimie, odkryłem to święte miasto. Odwiedzałem miejsca, które znałem z Pisma Świętego, i było to wspaniałe. Jerozolima jest stolicą duchową i czuje się tam obecność Boga - Boga trzech religii monoteistycznych.
Drugim etapem mojego religijnego przebudzenia był pobyt w Indiach, gdzie sacrum jest wszechobecne i przenika codzienne życie ludzi.
Trzecim etapem była Kalkuta - miasto-tragedia. Tam właśnie spotkałem Jamesa Stevensa, człowieka, który kiedyś handlował w Londynie koszulami i krawatami, a wstrząśnięty straszną nędzą, jaką odkrył w Kalkucie, sprzedał wszystko, co posiadał, i powrócił do Indii z walizką pieniędzy. W Kalkucie zaopiekował się chorymi na trąd dziećmi - leczył je, dawał im jeść, uczył czytać i pisać. Gdy go poznałem, nie miał już pieniędzy na prowadzenie ośrodka i pomogłem mu w tym trudnym momencie. Powiedziałem mu wtedy: "Nie miałbym nigdy odwagi zrobić tego, co pan zrobił, ale mogę zrobić to, czego pan nie jest w stanie uczynić". Miałem na myśli moje pisarskie zdolności, dzięki którym mogłem opisać jego dzieło pomocy.
Pewnego dnia Stevens zaprowadził mnie do dzielnicy " Miasto radości", skąd pochodzili jego podopieczni. Miejsce to było zamieszkiwane przez przeklętych tego świata, ale jego mieszkańcy, chociaż byli pozbawieni wszystkiego, potrafili zachować godność. Dziękowali Bogu za najmniejsze nawet dobro, jakiego doznawali. Potrafili kochać i być solidarnymi. Tam w końcu zrozumiałem słowa Matki Teresy: " Chrystus przychodzi do nas w każdym ubogim".
Po zobaczeniu "Miasta radości" zmieniłem się i zmieniło się moje życie. Teraz wiem, że spotkałem Chrystusa na uliczkach slumsów Kalkuty. Dziś widzę Chrystusa w każdym cierpiącym człowieku.

- Jaką rolę odgrywa w Pana życiu modlitwa?

- Jestem człowiekiem bardzo aktywnym i koncentruję się przede wszystkim na konkretnym działaniu. Przez wiele lat nie potrafiłem zrozumieć sensu życia modlitwą. Pamiętam, że kiedyś w Indiach trafiłem na wspólnotę mniszek, które mieszkały obok kolonii trędowatych i na pozór nic nie robiły, by pomóc tym chorym biedakom. Był to dla mnie szok. Później, dzięki Matce Teresie, zrozumiałem, że ich modlitwa jest bardziej pożyteczna niż konkretne działanie i dodaje energii tym wszystkim, którzy w terenie walczą z niesprawiedliwością i nędzą. Również dzięki niej odkryłem "łańcuch modlitwy" założony przez wspaniałą kobietę, Belgijkę, Jacqueline de Decker* - piszę o niej w mojej książce Plus grands que l´amour.

- Prowadząc przez 20 lat działalność charytatywną, na pewno przeżył Pan wiele momentów radości. Jaki najbardziej utkwił Panu w pamięci?

- Kilka miesięcy temu spotkałem w naszym ośrodku " Zmartwychwstanie" Ragu Rasha, młodzieńca, którym zaopiekowaliśmy się 12 lat temu - koczował wtedy w jednym ze slumsów i był chory na trąd. Wymachiwał mi na powitanie kartką papieru - był to dyplom inżyniera mechanika. Takie momenty radości są zapłatą za cały nasz wysiłek.

- Pozwoli Pan, że zrobię krótkie podsumowanie 20 lat pańskiej pracy na rzecz najuboższych w Indiach (chociaż powinienem powiedzieć "pracy Państwa", gdyż żona Pana jest równie zaangażowana w to wielkie dzieło, jak Pan): wspomaganie 1000 lekarzy, pielęgniarek, terapeutów i nauczycieli, którzy przez te wszystkie lata ratowali, zapewniali dach nad głową i wyżywienie, leczyli, rehabilitowali, wychowywali ponad 4 mln osób chorych na trąd, gruźlicę i inne choroby związane z życiem w skrajnym ubóstwie. Obecnie Pańska Fundacja zapewnia środki do utrzymania ośrodka "Udayan", gdzie są leczone i wychowywane dzieci trędowate, przychodni lekarskiej w Belare i przychodni przeciwgruźliczej w Banghur, sieci ośrodków pomocy założonych przez o. Pierre´a Ceyraca, w których wydaje się posiłki i uczy 25 tys. najbiedniejszych dzieci z Madrasu i rolniczych regionów Tamil Nadu oraz kliniki ginekologicznej dla kobiet - ofiar katastrofy ekologicznej w Bopalu. W ostatnich latach Fundacja zakupiła i utrzymuje trzy statki-szpitale, które niosą pomoc lekarską ludności 54 wysepek położonych w delcie Gangesu, na których nie było żadnego ośrodka zdrowia. Wspomaga Pan także związek United Brother´s Association, który w indyjskich slumsach prowadzi wielką akcję pomocy (żywienie ludzi, kształcenie dzieci, opieka nad starcami i dziećmi prostytutek, pomoc lekarska, wiercenie studni, budowa kanalizacji i latryn itp.).
Jakie przedsięwzięcia planuje Pan obecnie?

- W pierwszym rzędzie myślę o zakupie następnych statków-szpitali.

- Dziękując za wywiad, chciałbym Panu życzyć dalszych sukcesów w pracy dla naszych najbiedniejszych braci. Niech Pańska działalność stanie się przykładem dla tych wszystkich, którzy chcą żyć zgodnie z ewangelicznym nakazem miłości bliźniego.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2001-12-31 00:00

Oceń: +4 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Marek pokazuje, że miejsce modlitwy staje się miejscem walki o człowieka

2026-01-02 10:16

[ TEMATY ]

rozważania

Glossa Marginalia

Karol Porwich/Niedziela

Opowiadanie przenosi nas do Szilo, do miejsca modlitwy i ofiary. Anna wstaje po uczcie i idzie przed oblicze Pana. Tekst notuje, że Heli siedzi na krześle przy odrzwiach przybytku. Obraz kapłana na progu sanktuarium tworzy tło dla modlitwy, która rodzi się z bólu. Anna modli się „w głębi duszy”. W hebrajskim mówi się o „goryczy duszy” (mārath nephesh). To przenika ciało i serce. Ona płacze i składa ślub. Ślub (neder) w Biblii jest poważnym zobowiązaniem, które wiąże człowieka przed Bogiem. Anna obiecuje oddać syna Panu na całe życie. Wspomina o brzytwie, która nie dotknie jego głowy. To znak nazireatu, poświęcenia podobnego do Samsona.
CZYTAJ DALEJ

Szwajcaria/ Policja: wśród rannych w pożarze w kurorcie Crans-Montana jest jeden Polak

2026-01-02 16:39

[ TEMATY ]

pożar

Polak

ofiara śmiertelna

PAP/JEAN-CHRISTOPHE BOTT

Podczas obchodów Nowego Roku w Crans-Montana w Szwajcarii wybuchł pożar w barze i salonie „Le Constellation".

Podczas obchodów Nowego Roku w Crans-Montana w Szwajcarii wybuchł pożar w barze i salonie „Le Constellation.

Zidentyfikowano 113 ze 119 osób rannych w pożarze w szwajcarskim kurorcie Crans-Montana, wśród nich jest jeden obywatel Polski - poinformował w piątek komendant policji kantonu Valais Frederic Gisler.

Wśród 113 zidentyfikowanych jest 71 obywateli Szwajcarii, 14 Francuzów, 11 Włochów, czterech Serbów, Bośniak, Polak, Portugalczyk, Belg i Luksemburczyk - przekazał Gisler.
CZYTAJ DALEJ

Nadzieją się cieszą. Orszak Trzech Króli w blisko 1000 miejscowości

2026-01-02 16:19

[ TEMATY ]

Orszak Trzech Króli

Objawienie Pańskie

Karol Darmoros/Vatican Media

Orszak Trzech Króli

Orszak Trzech Króli

Kolorowy pochód, wspólny śpiew kolęd i świadectwo wiary w przestrzeni publicznej. 6 stycznia Orszak Trzech Króli przejdzie ulicami Warszawy oraz blisko tysiąca miast w Polsce i za granicą, gromadząc rodziny, wspólnoty i parafie we wspólnym przeżywaniu uroczystości Objawienia Pańskiego.

Uroczystość Objawienia Pańskiego od lat ma w Polsce szczególny wymiar. Tego dnia rodziny, szkoły, wspólnoty i parafie wychodzą na ulice, by wziąć udział w Orszaku Trzech Króli – największych na świecie ulicznych jasełkach. Tegoroczne hasło „Nadzieją się cieszą” zaczerpnięte z kolędy „Mędrcy świata”, nawiązuje do Roku Jubileuszowego i zaprasza do odkrywania nadziei, która rodzi się ze spotkania z Chrystusem.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję