Reklama

Minął tydzień

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Jesteśmy solą zwietrzałą i bezużyteczną...
W klęskach naszych upatrujemy zwycięstwa,
w zwycięstwach nie widzimy znaków klęski,
w nonsensie upatrujemy sens,
a mowę,
ten przywilej i chlubę naszego wybraństwa,
uczyniliśmy narzędziem pustej paplaniny...
Boże nieskończonej mądrości,
daj nam mądrość oczyszczenia,
nam,
synom ziemi,
soli zwietrzałej i bezużytecznej.
(R. Brandstaetter, Litania)
Czas to Boży atleta. Takie skojarzenia nasuwa rzeczywistość mijających wakacji. Jakby wczoraj składałem życzenia wakacyjne, gratulując szkolnych sukcesów, a już wkrótce rozpoczniemy nowy wysiłek, który zbliży jednych do kolejnych progów edukacyjnej drogi, dla wielu stanie się ostatnim etapem w poszczególnych kategoriach szkół. Serdecznie pragnę podziękować za tak liczne dowody pamięci, jakie napływały z różnych miejsc dziecięcego i młodzieżowego wypoczynku. Należy się szczere podziękowanie wszystkim, którzy poświęcili swój wolny czas dla dzieci i młodzieży. Myślę tu o nauczycielach i wychowawcach różnorakich kolonii. Słowa uznania i podziękowania kieruję w stronę księży, sióstr zakonnych i katechetów świeckich, którzy podjęli wysiłek rekolekcji wakacyjnych i kolonii organizowanych przez Kościół. W nadsyłanych życzeniach ujawnia się to, jak wielkim darem dla wielu dzieci był ten czas, łączący radość, wypoczynek, zwiedzanie ważnych historycznie i kulturowo miejsc naszej Ojczyzny, z okazją do refleksji, modlitwy, pochylenia się nad słowem Bożym.
Dzieci są bardzo otwarte na prawdy Boże i niekiedy lepiej niż starsi potrafią w pięknie pokazywanego im świata dostrzec miłość Boga. Opowiadano mi, że podczas spotkań z rodzicami, którzy zdecydowali się wysłać dzieci na kolonię organizowaną przez parafię, ktoś wyraził obawę, czy aby czasem nie za dużo będzie tam modlitwy. Okazało się, jak wiem z relacji, że to często my, starsi, sami tworzymy niedobry świat uprzedzeń dla naszych dzieci. Bo na tejże kolonii zdarzyło się, że w piękny, słoneczny dzień dano dzieciom możliwość wyboru pomiędzy skorzystaniem z plaży a uczestnictwem we Mszy św. Okazało się, że wiele z nich wybrało Eucharystię. Musi wzruszać wyznanie kilkunastoletniej uczestniczki wracającej z kościoła, która zapytana przez księdza, czy nie lubi się opalać, odrzekła prostodusznie - bardzo lubię, ale postanowiłam każdy dzień kolonii ofiarować w intencji kogoś z mojej rodziny. Dzisiaj wypadło na babcię, dlatego nie mogłam nie ofiarować jej Komunii św.
Bardzo potrzebny jest ten wysiłek bycia z młodymi, za który dziękowałem przed chwilą. Wiem, że po miesiącach trudu dydaktycznego każdy chciałby odpocząć. To naturalne prawo. Ale warto zdobyć się na wysiłek, którego nagrodą jest uśmiech dziecka. Jakże mogą nie wzruszać słowa uczestnika jednej z kolonii, zapisane w okolicznościowej laurce - pozdrowieniach znad morza: "Dziękuję Panu Bogu za to, że przez dziesięć dni mogłem jeść trzy razy dziennie". Te dziesięć dni szczęścia biednego dziecka warte są u Boga całą wieczność.
W anonimowym wierszu, odnalezionym przez pewnego kapłana w rzeczach po zmarłej matce, czytamy znamienne słowa:
Czas, co w przelocie
piramidy kruszy,
wszystko ci weźmie,
życie twoje strawi,
tylko co piękne
w twojej duszy,
to ci zostawi.
Dziękujmy za piękno dusz młodzieży i dzieci, rozwinięte lub narodzone w czasie tych wakacji. Módlmy się jednocześnie, by proces dydaktyczno-katechetyczny, który wkrótce się zacznie, pogłębiał i utrwalał to dobro i piękno, jedyną wartość niezniszczalną, wartość mającą swe eschatologiczne dopełnienie.
Ten poetycki czas, kruszący piramidy, dotknął w sposób nie metaforyczny, ale dosłowny wiele miejscowości, tysiące ludzi. To zniszczenie przyniosła kolejna fala powodzi. Zjawisko symptomatyczne. Ostatnia powódź dotknęła nasz kraj w przededniu poprzednich wyborów parlamentarnych, ta miała miejsce w podobnych okolicznościach. Nie zamierzam tworzyć jakichś politycznych skojarzeń, jednak trudno obronić się przed refleksją, że być może jest to znak czasu nakazujący nam, Polakom, uwzględnić w przedwyborczych rozważaniach potrzebę budowania demokracji i przyszłości na innych, mocniejszych niż dotychczasowe, podstawach, w większej harmonii praw natury i uprawnień człowieka.
W liturgii słowa osiemnastej niedzieli zwykłej, a więc tej, którą przeżywaliśmy, śledząc z niepokojem komunikaty o kolejnych, zalewanych przez żywioł miejscowościach, czytaliśmy w Ewangelii słowa przestrogi. Oto bogaty człowiek, zasobny w materialne dobra, postanowił porzucić troskę o czynienie ziemi poddanej, a zaczął kalkulować, w jaki sposób może dogodzić doczesnym pragnieniom. Jezus ostro skrytykował taką postawę: "Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie..." (por. Łk 12, 13-31).
Nie oznacza to bynajmniej, byśmy zaniechali troski o budowanie dostatniej rzeczywistości ziemskiej. Każe nam jednak uwzględnić poszanowanie praw Bożych i ludzkich. Wspomniałem o dziecku, które dzięki kolonii cieszyło się z trzech posiłków dziennie. Jednocześnie były tam dzieci, które dysponowały po 500, 600 zł kieszonkowego. Ciekawe, czy ich zamożni rodzice złożyli choćby niewielki dar dla dzieci biednych, dla powodzian czy na inne potrzeby charytatywne.
Kataklizm powodziowy ujawnił raz jeszcze zdolność do międzyludzkiej solidarności. Ludzie nie czekali na apele. Tak się złożyło, że w niektórych kościołach ogłoszono zbiórkę na powodzian w niedzielny poranek, tuż po nocnej tragedii. Widać było, że ludzie czuli, że tak będzie. Składki były naprawdę obfite. Kolejne dni to wielkie akcje organizowane przez różne instytucje świeckie i kościelne. Ta tragedia jeszcze raz potwierdziła, że tam, gdzie ludzki ból czeka na ukojenie, gdzie ludzie przekonają się o zagrożeniu czy nieszczęściu, możliwe jest współdziałanie wszystkich, którzy mają poczucie solidarności z drugim człowiekiem. Niekiedy słyszy się oskarżenia, że Kościół izoluje się od niektórych akcji dobroczynnych. Najczęściej zarzuty te pojawiają się przy okazji tzw. świątecznej orkiestry Jerzego Owsiaka. Można przy okazji zapytać - czy w sytuacji tak wielkiego nieszczęścia, nie należało odwołać kosztowną i demoralizującą imprezę Woodstok? Takich pytań nikt dziś nie stawia. A trzeba je postawić. Wspomniałem o konieczności refleksji wobec każdego kataklizmu, także zagrożenia moralnego. Czy taka refleksja nie byłaby potrzebna młodzieży w Żarach, której oferuje się alkohol, narkotyki i muzykę, odbierające zdolność oceny siebie i otaczającego świata?
Ludzkie nieszczęście można różnie wykorzystać. Niewiele w mediach pokazywano tych ludzkich odruchów wielkiej solidarności. Raczej sprawę wykorzystano politycznie i wytykano rządowi błędy, brak przewidywania. Z dziwnie jednak wielką częstotliwością pokazywano dar pana Owsiaka w postaci wozu strażackiego. Ile takich samochodów można było kupić za pieniądze, które wyda się na demoralizującą imprezę?
Pamiętamy, jak przed czterema laty w podobnej sytuacji SLD-owski premier buńczucznie ogłosił, że ci, którzy nie ubezpieczyli mieszkań, muszą sobie sami radzić. Potem dla zatarcia tej pełnej pogardy wypowiedzi zaoferowano jednak niektórym ludziom niezbyt przydatne w naszym klimacie domki, które wkrótce zaczęły się walić. O tej rzekomej wielkoduszności rządu było wówczas bardzo głośno. Dzisiaj nie docenia się pełnych zrozumienia aktów pomocy premiera. A w tej sprawie nie chodzi przecież ani o tamtego, ani o aktualnego premiera czy rząd, ale o ludzi dotkniętych nieszczęściem, którym wszyscy powinni pomagać. Tragedia taka jak ta ewidentnie pokazała, czyja jest telewizja i jak ci, którzy mają na nią wpływ, wykorzystują ludzkie dramaty dla wyborczej propagandy.
Powódź jeszcze raz każe wrócić do poważnego zastanowienia się nad ekologią. Oto czytam w interesującym wywiadzie z Maciejem Sadowskim, klimatologiem, jakie są rokowania na przyszłość. Oprócz powodzi, które mogą pojawiać się w następnych latach, z powodu zniszczenia naturalnych wylewisk, gdzie ongiś spływał nadmiar wód, teraz zagrażać będzie ona ludzkim siedliskom. W takim właśnie miejscu we Wrocławiu zbudowano ogromne osiedle mieszkaniowe. Powodzie są też jednym ze zjawisk towarzyszących ocieplaniu się klimatu. To kolejne zagrożenie. Jeśli wzrost temperatury postępować będzie w takim tempie jak dotąd, pojawią się kataklizmy w świecie zwierząt. Wyginą foki, krokodyle. W Polsce mogą z braku wilgoci w ziemi zginąć ziemniaki. Wreszcie powstawać będą lokalne trąby powietrzne niszczące ludzki dorobek.
Możemy to wszystko skwitować stwierdzeniem, że nie mamy na to wpływu, że od nas niewiele zależy. To tylko pozorna prawda. Pisałem o tym wielokrotnie, a mimo to nadal widzę płonące połacie słomy. Giną pszczoły, mrówki i inne drobne zwierzęta tak ważne dla właściwej gospodarki na naszych polach. To zależy już od nas, nie uczy się już dzieci i młodzieży szacunku i właściwych relacji do darów otrzymanych od Boga.
W pierwszych dniach sierpnia minęła setna rocznica urodzin Prymasa Tysiąclecia Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Ten wielki Polak zmarł przed dwudziestu laty, ale ciągle wracamy do jego ponadczasowej mądrości, którą służył Kościołowi i Ojczyźnie. W rodzinnej diecezji urządzono kilkudniowe uroczystości Prymasowskie, które pokazały, że ciągle najważniejsze są w naszym narodzie kołyski i serca matek, które wydają wielkich ludzi, bo każde dziecko nosi w sobie wielkość niezrównaną, nieporównywalną do żadnej innej. Wielkość urodziła się w Zuzeli, w Wadowicach, a przede wszystkim w Betlejem. Dziękujmy za nią Bogu, dziękujmy za każdą matkę i każde dziecko.
Zahaczyłem w tych dniach o Zuzelę, przejechałem przez rodzinny Zambrów i kilka dni spędziłem w Studzienicznej, położonej malowniczo wśród lasów i jezior, gdzie swoje ostatnie wakacje spędzał Prymas Wyszyński. Do dzisiaj tam pełno Prymasa i Jana Pawła II, którego pamiętają w niezliczonych miejscach, bo i on o nich pamięta i tak wyrównują się rachunki serc. Byłem też na koronacji obrazu Matki Bożej Bazylianki w Lipsku n. Biebrzą. Niewielkie to miasto, a ma aż dwie błogosławione: Mariannę Biernacką, która oddała życie za synową, i siostrę nazaretankę zamordowaną wraz z innymi w Nowogródku. Słabe kobiety wykazały heroizm miłości bliźniego w okrutnym czasie wojennej okupacji. Czasy trudne i trudne decyzje ujawniają ludzi najlepszych i najgorszych. Warto o tym pamiętać w sierpniu - miesiącu polskich pamięci i we wrześniu - miesiącu wyborów parlamentarnych.
Otrzymuję sporo listów od Czytelników Niedzieli, w których dzielą się swoimi niepokojami związanymi z nadchodzącymi wyborami. W wielu z nich pojawia się pytanie o konkretne sugestie ze strony biskupów. Spotyka się opinie, że sondaże niekorzystne dla tzw. prawicy, powodują milczenie Kościoła. Nie sądzę, by to była prawda. Minął czas zniewolenia, rozpoczął się okres koniecznego dojrzewania społecznego i politycznego. Powstały nowe możliwości działania dla różnych opcji, które dysponują środkami medialnymi i innymi. Wprawdzie młode partie mają mniejsze możliwości niż spadkobiercy komunistów, ale za to cieszą się większym zaufaniem społecznym. Ujawniają się nowi politycy. Z drugiej strony potrzebny jest wysiłek samych wyborców, nadszedł czas egzaminowania wszystkich polityków i samodzielnych decyzji. Bo potem znów zacznie się obciążać Kościół, że podał złe "namiary". A tu przecież Kościół ma takie rozeznanie, jakie mają jego żywi ludzie. Ma także te same wątpliwości wobec składanych po raz kolejny krytyk i obietnic. Przydatne w ocenach są zawsze zasady i doświadczenia. Nie mogę głosować na partię, która ma zamiar zwalczać religię, Kościół lub Boże przykazania, która zamierza wprowadzać aborcję, eutanazję lub demoralizację w wychowaniu szkolnym lub społecznym. Nawet gdyby na jej listach znalazł się mój znajomy, krajan czy krewny - nie mogę obciążać sumienia poparciem zła moralnego, któremu i on sam nie zdoła się oprzeć.
W roku poświęconym słudze Bożemu kard. Stefanowi Wyszyńskiemu, w roku obchodów 50. rocznicy śmierci wielkiego kard. Adama Sapiehy Kościół w Polsce nie musi udowadniać swojego trwania przy narodzie. Nie może jednak odbierać narodowi prawa wolności wyboru. Ten, jak wynika z sondaży, tych profesjonalnych i tych, które wyśpiewuje lud garnący się na wyborczą grochówkę i piwo oferowane przez SLD, jest jednoznaczny.
Wielu chce wybierać doraźne zaspokojenie cielesnych potrzeb i nie można im tego zabronić. Trzeba jedynie zachować nadzieję na mądrość narodu, że nie da się oszukać po raz kolejny. Uważna obserwacja i lektura prasy ujawnia jednoznacznie, że popierane opcje nie mają programu z perspektywą trwałych rozwiązań. Wykorzystują jedynie potknięcia, nieudolność władzy. Czy to daje rękojmię poprawy sytuacji? Śmiem wątpić.
Jeżeli 33-letni polityk ujawnia blisko 3-milionowy majątek i jest kreowany jako wzór etyczności, bo zgromadził tę niebotyczną dla przeciętnego Polaka sumę, grając na giełdzie, to powtarzam pytanie już kiedyś postawione - skąd wziął ten pierwszy milion na giełdę i antyki. Jeśli na listy wyborcze trafiają ludzie znikąd, którzy pojawili się jak efemerydy w intelektualnie horrendalnych programach telewizyjnych, to chyba nie trzeba wielkiej mądrości, aby przewidzieć, że to nie oni będą autorami inicjatyw poprawy Rzeczypospolitej.
Nie ma gotowych recept. Konieczne jest uczciwe opowiedzenie się po stronie trwałych wartości. Wbrew pozorom to nie pieniądze, ale właśnie poczucie wartości decyduje o pomyślności społeczeństw. Kto chce zliberalizowania ustawy aborcyjnej, wprowadzenia dostępności narkotyków, dofinansowania środków antykoncepcyjnych, postępu demoralizacji i liberalizowania prawa, czyli bezkarności przestępców, to wie, na kogo głosować. Jeśli zaś jest to dla mnie nie do przyjęcia, to mogę znaleźć ludzi, którzy dają rękojmię obrony tych wartości.
Przeżyliśmy już cud, który przed wiekami zdarzył się przy zdobywaniu Jerycha. Jozue z ludem przez kolejne dni obchodził z modlitwą mury bałwochwalczego miasta. Wreszcie te runęły. Pamiętamy jeszcze naszą modlitwę, która też została wysłuchana. Teraz odnoszę wrażenie, że bardzo chcemy z hasłami liberalizmu obalić mury, w których chroni się resztki polskiej przyzwoitości. Cóż się zmieniło, że Ojciec Święty prosił prezydenta Stanów Zjednoczonych o obronę godności ludzkiej? Zaledwie w kilka dni po tej rozmowie zgodził się on na dofinansowanie z budżetu federalnego badań z użyciem tzw. komórek macierzystych z ludzkich embrionów. Uruchomił i zalegalizował proces niezwykle niebezpieczny i nieetyczny.
Po Holandii parlamentarzyści Niemiec chcą dołączyć do grona "postępowych" krajów, gdzie zabijać się będzie starców. Przed wiekami robili to Spartanie. Cóż zostało z ich cywilizacji? Ale nam ciągle się wydaje, że nas to nie dotknie, że ludzie nie doprowadzą się do unicestwienia.
Każdy chrześcijanin zobowiązany jest do śledzenia znaków czasu i umiejętnego ich rozpoznawania. Dokonuje się to nie na wielkich mityngach, ale w ciszy modlitewnej refleksji. Zachęcam do niej w tych tygodniach, tak ważnych dla naszego narodu.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2001-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Świadectwo: Cud w Kanadzie

2025-12-30 11:57

Niedziela Ogólnopolska 1/2026, str. 68-69

[ TEMATY ]

świadectwo

Bliżej Życia z wiarą

Magdalena Pijewska/Niedziela

„Boże Miłosierdzie spowodowało, że z bycia świeckim, światowym Amerykaninem, który dbał tylko o swoją dziewczynę i biznes, stałem się katolickim księdzem” – mówi ks. Chris Alar.

Dzienniczek św. Siostry Faustyny oraz orędzie Jezusa przekazane polskiej zakonnicy zainspirowały jego drogę do kapłaństwa. 10 listopada 2025 r. na instagramie Parousia Media marianin opublikował historię cudu eucharystycznego, którego był świadkiem w Kanadzie.
CZYTAJ DALEJ

Miejsce Chrztu Jezusa: „Betania po drugiej stronie Jordanu”

2026-01-11 08:28

[ TEMATY ]

chrzest

Betania

Jezus

Vatican Media

W Al-Maghtas w Jordanii wykopaliska archeologiczne ukazały pozostałości kościołów, kaplic, grot pustelników oraz baptysterium, jako miejsca kultu związane z Chrztem Jezusa. Naukowcy wskazują, że jest to „Betania po drugiej stronie Jordanu”, o której mówi Biblia. W 2015 roku obszar ten został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Do Al-Maghtas pielgrzymowali trzej papieże: Jan Paweł II, Benedykt XVI oraz Franciszek. Dziś Niedziela Chrztu Pańskiego.

W Ewangelii św. Jana jest mowa o tym, że Jan Chrzciciel chrzcił za Jordanem: „Działo się to w Betanii, po drugiej stronie Jordanu, gdzie Jan udzielał chrztu” (J 1, 28). Czytamy także, że: „I powtórnie [Jezus] udał się za Jordan, na miejsce, gdzie Jan poprzednio udzielał chrztu, i tam przebywał” (J 10, 40).
CZYTAJ DALEJ

Papież ponowił apel o zaprzestanie przemocy

2026-01-11 15:35

[ TEMATY ]

apel

Leon XIV

Vatican Media

Podczas pozdrowień po modlitwie Anioł Pański, Ojciec Święty wspomniał o trwających konfliktach na Bliskim Wschodzie – w Iranie i Syrii. Utrzymujące się napięcia prowadzą do walk zbrojnych i śmierci wielu osób. Wspomniał także sytuację na Ukrainie, gdzie ataki dotknęły szczególnie infrastrukturę energetyczną. Jest to bardzo bolesne dla ludności cywilnej, zwłaszcza gdy zimno jest coraz bardziej dotkliwe.

Leon XIV zapewnił o swej modlitwie za cierpiących i ponowił apel o zaprzestanie przemocy oraz zintensyfikowanie działań na rzecz osiągnięcia pokoju. „Mam nadzieję i modlę się, aby z cierpliwością podtrzymywano dialog i pokój, dążąc do wspólnego dobra całego społeczeństwa” - powiedział.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję