Reklama

Święty spraw codziennych

Paweł Zuchniewicz
Niedziela Ogólnopolska 42/2002


Zdjęcia: Grzegorz Gałązka

Poniedziałek 7 października 2002 r. Dobiega końca Msza św. dziękczynna po kanonizacji założyciela Opus Dei, ks. Josemaríi Escrivy. Rzesza pielgrzymów wypełniająca Plac św. Piotra z niecierpliwością oczekuje na pojawienie się Ojca Świętego Jana Pawła II, który ma spotkać się z nimi na specjalnej audiencji. Na Placu znajdują się także Anna i Wojciech Dąbrowscy z półrocznym synkiem Michałem. Stoją niedaleko bariery przy trasie przejazdu Papieża. "Może się uda" - myśli Wojtek, który wczoraj widział, jak Ojcu Świętemu podawano małe dzieci do błogosławieństwa. Zbliża się godzina dwunasta. Wśród entuzjastycznych okrzyków wiernych biały papamobil rusza spod Bramy Dzwonów w kierunku Placu św. Piotra. Mijają minuty. Samochód zbliża się do miejsca, gdzie stoi polska rodzina. Ojciec wyciąga ręce z dzieckiem, a jeden z papieskich ochroniarzy bierze Michała na ręce i podaje do papamobilu. Trwa to chwilę, ale dla takiej chwili warto było znosić trudy podróży autokarem z Polski do Rzymu i wielogodzinnego oczekiwania na Placu św. Piotra. "Michał jest jeszcze mały, jak Zacheusz - opowiada później z humorem p. Wojciech. - Dlatego odegrałem rolę drzewa". Gdy po skończonej uroczystości małżeństwo przechodziło przez Plac, wiele osób rozpoznawało szczęśliwców, których dziecko było na rękach u Papieża. Dzięki wielkim telebimom tysiące ludzi zobaczyły tę scenę, a także wiele innych. Samochód Jana Pawła II ciągle się zatrzymywał, a członkowie jego ochrony mieli pełne ręce roboty, biorąc dzieci od rodziców i po chwili oddając je z powrotem w objęcia matek i ojców.

Bardzo wielodzietna rodzina

Rzeczywiście, ta wielka rzesza pielgrzymów przybyłych na kanonizację dosłownie ze wszystkich zakątków świata sprawiała wrażenie, że serce chrześcijaństwa stało się jakby wielkim domem wypełnionym przez liczną wielopokoleniową rodzinę. Do Rzymu na uroczystości kanonizacyjne Założyciela Opus Dei przyjechało ok. 300 tys. osób z całego świata. Reprezentowani byli przedstawiciele wszystkich ras, profesorowie i pracownicy fizyczni, starzy i młodzi, a nawet - jak to zauważył sam Papież - niemowlaki. Najmłodszą uczestniczką była Mary Immaculate Ngwengeh Amungwa, która urodziła się 22 września w Yaounde w Kamerunie, a dwa tygodnie później była już na Placu św. Piotra w Rzymie. Najstarszy zaś pielgrzym to ks. Quiriono Glorioso z Filipin. Podróż sfinansowali mu parafianie, którzy wiedzieli o jego wielkim nabożeństwie do nowego Świętego. Ks. Glorioso ma - bagatela - 99 lat i sam żartuje z tego wieku: "Św. Josemaría ma 100 lat (urodził się w 1902 r.) i już jest święty, a ja mam 99 i ciągle jestem tu".
Kanonizacja Josemaríi Escrivy przypadła w czasie obchodów 100. rocznicy jego urodzin, a niedzielne i sobotnie uroczystości w Watykanie były ich kulminacją. W niedzielę 6 października Ojciec Święty kanonizował Księdza, który przez wielu nazywany jest prekursorem Soboru Watykańskiego II, zaś w poniedziałek spotkał się z pielgrzymami przybyłymi na kanonizację. W niedzielnej homilii Ojciec Święty przypomniał najważniejsze rysy nowego Świętego: "Znajdujemy Boga niewidzialnego - pisał [św. Josemaría] - w rzeczach najbardziej widzialnych i materialnych. Jego nauczanie jest aktualne i naglące także dzisiaj". Papież chętnie cytował św. Josemaríę, przypominając między innymi, że zwyczajne życie wierzącego prawdziwie chrześcijanina - czy pracuje on, czy odpoczywa, czy wstaje, czy śpi - jest życiem, w którym Bóg jest obecny w każdej chwili.

Reklama

Życie zwyczajne i niezwyczajne

Do tej myśli Ojciec Święty powrócił nazajutrz, podczas audiencji dla pielgrzymów: "Można powiedzieć, że [ks. Josemaría] był świętym zwyczajności. Był przekonany, że dla tego, który żyje wiarą, wszystko staje się okazją do spotkania z Bogiem i wszystko pobudza do modlitwy. Gdy na życie patrzy się w ten sposób, można odkryć w nim nieoczekiwaną wielkość. Świętość staje się osiągalna dla każdego".
Zwyczajny, a zarazem nieoczekiwany był sam przebieg wydarzeń na Placu św. Piotra. Wzorowo zorganizowanemu spotkaniu towarzyszyły niezwykłe przeżycia: wspomniane już papieskie błogosławieństwa dla dzieci w papamobilu czy piękny śpiew Czarnej Madonny w języku polskim. O największe zaskoczenie postarał się jednak sam Ojciec Święty w poniedziałek, gdy ogłoszono, że zaraz po audiencji na Plac św. Piotra przyjedzie prawosławny patriarcha Rumunii Teoktyst, który tego akurat dnia rozpoczynał swoją wizytę w Rzymie. Była to odpowiedź na słynną podróż Papieża do Rumunii w 1999 r. Wówczas Ojciec Święty został niezwykle serdecznie przyjęty w Bukareszcie i najwyraźniej zależało mu, by Patriarcha został godnie powitany w Rzymie. Zamierzenie to powiodło się w stu procentach. Prawosławny duchowny był wzruszony i zaskoczony, stojąc w sercu chrześcijaństwa obok Papieża, wobec dwustutysięcznej rzeszy pielgrzymów reprezentujących jakby Kościół w miniaturze - wszak byli tu reprezentanci 84 krajów. Na ten fakt zwrócił uwagę także Ojciec Święty: "Jego Dostojność Patriarcha właśnie przybył; chciałem, aby jego wizyta rozpoczęła się w kontekście tej audiencji generalnej w obecności wiernych, którzy przybyli tu ze wszystkich stron świata. (...) Spotkanie u grobu świętych apostołów Piotra i Pawła jest znakiem naszej wspólnej woli pokonania przeszkód, które wciąż stoją na drodze przywrócenia pełnej komunii między nami".
Na Placu wielokrotnie wznoszono okrzyki na cześć Ojca Świętego i Patriarchy. Zaś audiencja dla wiernych przybyłych na kanonizację Założyciela Opus Dei przekształciła się w spotkanie chrześcijan pragnących jedności Kościoła. W ten sposób spełniły się w tym samym momencie dwa pragnienia nowego Świętego. Po pierwsze - już od założenia Opus Dei ks. Josemaría przewidywał, że będzie ono miało charakter powszechny. Po drugie - jeszcze na wiele lat przed Soborem zabiegał, by Stolica Apostolska zezwoliła na współpracę z Opus Dei członkom innych wyznań chrześcijańskich (a nawet wyznawcom innych religii i niewierzącym). Było to konkretne narzędzie ekumenicznego zbliżenia przy zachowaniu własnej tożsamości. 7 października 2002 r. na Placu św. Piotra przekonaliśmy się, jak prawdziwe są słowa nowego Świętego: "Miejcie wielkie marzenia, zostaną one przekroczone".

Maria Magdalena - zwiastunka Zmartwychwstania

Edyta Malinowska-Klimiuk
Edycja podlaska 15/2012

ARKADIUSZ BEDNARCZYK
Obraz Marii Magdaleny z parafii Brzyska ukazuje świętą podczas medytacji

Maria Magdalena była niezamężna, nie miała dzieci. Pozostawiła wszystko, co posiadała, całą swoją przeszłość i poszła za Jezusem. W tamtych czasach kobiety wspierały rabbich pieniędzmi, posiłkiem. Opuszczenie jednak przez kobietę domu i podróżowanie za rabbim było czymś niespotykanym, wręcz skandalicznym. Jeszcze bardziej skandaliczne było to, że wśród wędrujących z Jezusem znajdowały się kobiety niecieszące się dobrą reputacją, jak wówczas Maria Magdalena. W tradycji Kościoła katolickiego utożsamiano ją najczęściej z Marią jawnogrzesznicą, którą Chrystus ocalił od ukamienowania. Z wdzięczności za uratowanie życia służyła Jezusowi, stając się jedną z Jego najwierniejszych uczennic. Św. Łukasz wspomina też o wypędzeniu z niej siedmiu złych duchów, co może symbolizować wypędzenie skłonności do popełniania grzechu. Na długie stulecia Maria Magdalena stała się symbolem pokutnicy i grzesznicy. Ten „model” kobiety głęboko się zakorzenił w świadomości chrześcijan i ciągle jeszcze pokutuje w niejednych kazaniach, dziełach sztuki, wierszach. Mimo późniejszych prób wyniesienia i oczyszczenia imienia Marii Magdaleny taki obraz pozostał w świadomości wyznawców kultury Kościoła zachodniego. Dopiero w 1969 r. papież Paweł VI oficjalnie oczyścił imię Marii Magdaleny i jej niechlubną tradycję.
Wśród kobiet towarzyszących Jezusowi Maria Magdalena jest wymieniana prawie zawsze na pierwszym miejscu, co może świadczyć o jej szczególnej pozycji w grupie wędrujących i usługujących Jezusowi kobiet. Dla Magdaleny spotkanie z Chrystusem stało się przełomem duchowym. Była ona obecna przy śmierci Jezusa i podczas złożenia Go do grobu: „Były tam również niewiasty, które przypatrywały się z daleka, między nimi Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba Mniejszego i Józefa, i Salome” (Mk 15, 40). To ona jako pierwsza spotkała Jezusa po zmartwychwstaniu: „Rzecze jej Jezus: «Mario!». Ona zaś, obróciwszy się, rzecze mu: «Rabbuni!» - co znaczy: Mistrzu” (J 20, 16). Było to szczególne wyróżnienie. Marię Magdalenę św. Hipolit, teolog z początków III wieku, nazwał później „apostołką Apostołów”. Kiedy Jezus wypowiedział jej imię, wszystko nagle się przemieniło. Magdalena odnalazła swego Mistrza. Zwróciła się do Niego, używając uroczystej formy aramejskiej, tłumaczonej jako: „Nauczycielu!” lub: „Mistrzu!”. Musiała być bardzo poruszona, może nawet chciała przypaść do nóg Jezusa, który powiedział: „Nie dotykaj mnie, bo jeszcze nie wstąpiłem do Ojca; ale idź do braci moich i powiedz im: «Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego, do Boga mego i Boga waszego»” (J 20, 17). Maria Magdalena być może pragnęła - co jest zrozumiałe - ziemskiej, codziennej i żywej obecności Jezusa i tego, by wszystko było jak przedtem. Tymczasem otrzymała od Mistrza ważną misję do spełnienia. To właśnie ona, a nie kto inny, ma iść i oznajmić uczniom o zmartwychwstaniu. Ona ma przekazać dalej prawdę i świadectwo tak bardzo ważne dla wiary Apostołów i całego Kościoła. Spełniła tę misję: „I przyszła Maria Magdalena, oznajmiając uczniom, że widziała Pana i że jej to powiedział” (J 20, 18). Jednak uczniowie Chrystusa nie uwierzyli w jej słowa - zeznanie kobiety było w tamtych czasach pozbawione legalnej wartości, a zatem zaniżało wiarygodność relacji o zmartwychwstaniu. Świadectwo przedstawione przez kobietę nie miało mocy prawnej. Apostołom nie mieściło się w głowie, że Jezus mógł powierzyć tak ważną misję kobiecie. Maria Magdalena pobiegła, żeby zanieść uczniom radosną nowinę i niepotrzebne jej były żadne „dowody” - w przeciwieństwie do Apostołów, którzy - by uwierzyć - musieli Go dotknąć, nawet kiedy Jezus przyszedł do nich.
Magdalena, jako naoczny świadek ukrzyżowania Jezusa i Jego pogrzebu, czuła się w szczególny sposób związana z Jezusem. Była gorliwa w okazywaniu Mu czci, także po utracie wszelkiej nadziei. Łączność z Jezusem istniała dla niej w sposób oczywisty także po Jego śmierci. Ze względu na charakterystyczną dla kobiet zdolność empatii, brak niedowiarstwa, pełną akceptację dla czynów i słów swojego Nauczyciela Magdalenie przypisuje się istotną rolę: niezrozumiałą dla ludzi prawdę, że śmierć na krzyżu była odkupieniem ludzkich grzechów, początkiem nowego, lepszego życia, Jezus objawia kobiecie - nakazuje cieszyć się z cudu i dodać odwagi uczniom. Charakterystyczna jest różnica w przyjęciu tej nowiny przez Magdalenę i przez uczniów. Ona nie analizuje, nie sprawdza, nie docieka. Jej wiara jest tak wielka i tak szczera jak wiara dziecka. Ona kocha Jezusa. Może nie rozumie do końca, ale wierzy. Apostołowie nie wierzą - dla nich Jezus jest człowiekiem i jako taki nie jest w stanie zmartwychwstać. Są „ślepi” na pewne sprawy. Dlatego Chrystus wybiera na „zwiastuna nowiny” kobietę. To niezwykłe wyróżnienie. Stanowi dowód na to, że płeć nie jest dla Chrystusa istotna. Dla Niego istotna jest wiara.
Odbieram to jako wywyższenie Marii Magdaleny, zwłaszcza biorąc pod uwagę panujące wówczas zwyczaje. Historia tej kobiety trwa do dziś: jest symbolem otwierania się każdego człowieka na dar wiary, będący darem miłości.

Maria Magdalena jest patronką kobiet szczerze pokutujących, uczniów i studentów, więźniów, ludzi sprowadzonych na złą drogę, fryzjerów, ogrodników, właścicieli winnic, sprzedawców wina, producentów perfum, dzieci mających trudności z chodzeniem. Jej atrybutami są księga i świeca - jako znak kontemplacji; klejnoty i lustro - które oznaczają odrzucenie dóbr tego świata; czaszka - symbolizująca pamięć o przemijaniu i śmierci.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

W Łodzi powstanie szkoła katechistów

2019-07-23 17:30

mip (KAI) / Łódź

W Łodzi powstanie szkoła liderów wspólnot parafialnych. Podczas trzech semestrów archidiecezja przygotuje osoby świeckie wspierające duszpasterzy przy formacji sakramentalnej wiernych. Zapisy ruszą 1 sierpnia.

Magdalena Kucova/fotolia.com

Szkoła Katechistów jest owocem trwającego od roku IV Synodu Archidiecezji Łódzkiej. Ten trzy semestralny kurs teologii praktycznej ma pomóc wybranym ludziom świeckim – liderom grup parafialnych – jeszcze mocniej i bardziej kompetentnie zaangażować się w działalność w parafii.

- Szkoła dla katechistów to szkoła dla liderów, którzy będą mogli prowadzić zajęcia w małych grupach czy to dla młodzieży przygotowującej się do sakramentu bierzmowania, czy dla rodziców, zwłaszcza dzieci pierwszokomunijnych – tłumaczy metropolita łódzki abp Grzegorz Ryś.

Hierarcha przypomina, że szkoła katechistów musi mieć trzy wymiary. – Pierwszy to wiedza teologiczna. Nie chodzi nam o studia magisterskie, ale o zdobycie przez przyszłego katechistę takich kompetencji, by mógł sam odpowiedzieć na wiele pytań, a jeśli nie będzie znał na nie odpowiedzi, by wiedział gdzie odesłać zainteresowanego. Po drugie, chodzi o nabycie umiejętności pracy w małej grupie, a więc nauka zarządzania i kierowania małą grupą, małym zespołem. Natomiast trzecim wymiarem jest własna formacja duchowa – żeby taki człowiek żył wiarą i Kościołem, a nie tylko potrafił o tym mówić – wskazuje łódzki pasterz.

Tok studiów w Szkole przewiduje zajęcia z zakresu Pisma Świętego, teologii dogmatycznej, duchowości, liturgiki, katechetyki, historii Kościoła, a także ma wzmocnić naturalne zdolności w budowaniu kontaktów międzyosobowych i w pracy z grupą. - Chcemy potraktować priorytetowo kształtowanie umiejętności praktycznych przyszłych katechistów: ich rozwój duchowy, bogactwo modlitwy Pismem Świętym, wtajemniczenie w przeżywanie liturgii, budowanie żywej relacji z Bogiem i z Kościołem - podkreślają organizatorzy studium.

Po ukończeniu Szkoły i zdaniu wymaganych egzaminów absolwent uzyska od arcybiskupa misję kanoniczną do głoszenia katechez dla dzieci, młodzieży i dorosłych w parafiach archidiecezji łódzkiej.

Do Szkoły mogą zapisać się osoby w wieku od 18 do 60 lat, skierowane przez swoich księży proboszczów. Nie muszą one posiadać wykształcenia teologicznego. Ważne, żeby ukończyły katechizację w zakresie szkoły ponadgimnazjalnej

Rekrutacji do udziału w kursie dokonać można będzie w sekretariacie Kurii Metropolitalnej Łódzkiej od 1 sierpnia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem