Reklama

Porady prawnika

Umowa przedwstępna

(E)
Niedziela Ogólnopolska 39/2003

Zanim zawrzemy umowę, sprawdźmy, jaką formę przewidują dla niej przepisy. Sprawa wydaje się błaha, ale konsekwencje bywają poważne.

Nie zawsze od razu spisujemy umowę ostateczną, z różnych powodów, np. takich, że nie mamy w danej chwili pieniędzy, ale będziemy je mieli za miesiąc. Jeśli sprzedającemu nie spieszy się, możemy zawrzeć umowę przedwstępną, w której zobowiążemy się do kupna np. samochodu w konkretnym terminie i za konkretną kwotę, a sprzedający zgadza się ten samochód nam wtedy sprzedać. Umowa przedwstępna na ogół dotyczy transakcji wartościowych: kupno mieszkania, ziemi, samochodu...
W umowie tej zobowiązujemy się do zawarcia umowy ostatecznej, dlatego musimy podać datę jej finalizacji i cenę. Umowa przedwstępna bez określenia daty, tzn. kiedy ma nastąpić zawarcie umowy ostatecznej, nie jest ważna. Prawo dopuszcza jednak określenie terminu zawarcia umowy przyrzeczonej (czyli ostatecznej) mniej precyzyjnie, np. „po Bożym Narodzeniu”, „na wiosnę” itp.
Zanim zawrzemy umowę przedwstępną, sprawdźmy, jaką formę przewiduje prawo dla umowy ostatecznej. Jest to istotne, bo w razie gdy nie dojdzie do transakcji, będziemy mogli żądać przed sądem jej zawarcia lub odszkodowania.
Umowa sprzedaży-kupna nieruchomości (w prawie najczęściej określa się to jako przeniesienie własności nieruchomości, np. mieszkania, domu, pola, działki) wymaga, by sporządzono ją w formie aktu notarialnego. W przeciwnym razie będzie nieważna, co w konsekwencji prowadzi do tego, że kupujący nie będzie właścicielem przedmiotu kupna, mimo że zań zapłacił. Nie będzie mógł domagać się zawarcia umowy ostatecznej ani odszkodowania. Może jedynie żądać wyrównania strat z tytułu kosztów, jakie poniósł na umowę przyrzeczoną, ale nie będzie to jednak odszkodowanie. Jeśli np. zakupimy cegły, by wybudować dom na działce, którą zamierzamy kupić, i w tym celu zawarliśmy umowę przedwstępną, ale nie przed notariuszem, nie możemy domagać się odszkodowania za zakup materiału budowlanego właśnie dlatego, że umowa przedwstępna nie miała formy aktu notarialnego. Możemy, oczywiście, żądać zwrotu pieniędzy, jeśli wpłaciliśmy już jakąś część, ale ze zwrotem zawsze jest kłopot. Nie należy więc przy zawieraniu umowy przedwstępnej wpłacać nawet części kwoty, bo łatwiej nie wywiązać się z umowy niż otrzymać zwrot pieniędzy. W przypadku umowy przedwstępnej dotyczącej nieruchomości można wpisać w księdze wieczystej ostrzeżenie o roszczeniu z tej umowy. Będzie to ostrzeżenie dla potencjalnego kupca takiej nieruchomości, a sprzedający będzie miał kłopot z jej zbyciem.
Zatem prawidłowo zawarta umowa przedwstępna oznacza, że po upływie wskazanego w niej terminu informującego o konieczności zawarcia umowy przyrzeczonej, jeśli strona odmówi nam jej zawarcia, możemy udać się do sądu, jeśli pokojowe rozwiązanie nie jest możliwe.
Pamiętajmy, że roszczenia z umowy przedwstępnej przedawniają się z upływem roku od dnia, w którym umowa przyrzeczona miała być zawarta.
Generalnie umowy należy zawierać na piśmie (tak jak tylko na piśmie należy korespondować z urzędami!). Ma to znaczenie, zwłaszcza gdy będziemy musieli poszukiwać sprawiedliwości w sądzie - umowa spisana jest istotnym środkiem dowodowym. Jeśli pożyczamy komuś pieniądze bądź jakąś rzecz, spiszmy umowę, łatwiej będzie nam udowodnić przed sądem, że taka sytuacja miała miejsce. Gdy zaś chcemy kupić kawałek ziemi, udajmy się do notariusza, bo w tym przypadku sama umowa pisemna nie wystarczy - przepisy wymagają od nas, by taki akt kupna-sprzedaży odbył się przed notariuszem.
Wymogi, jakie stawia nam dziś prawo, są niczym w porównaniu z prawem obowiązującym w średniowieczu. Wówczas przeniesienie własności nieruchomości składało się z dwóch aktów prawnych - można powiedzieć dwóch aktów widowiska. Najpierw osoba sprzedająca grunt wypowiadała w uroczystych słowach specjalną formułkę, po czym wręczała nabywcy przedmiot symbolizujący grunt, np. grudę ziemi, gałąź... Mogła też podkreślić ten akt, wypijając kubek mleka lub wody (stąd zapewne wzięło się oblewanie zakupu, ale - niestety - już „wodą ognistą”). Teraz przychodziła kolej na nabywcę, który akt kupna podkreślał obchodząc zakupiony grunt lub po prostu wchodząc nań. Zaś w germańskich szczepach kupujący ziemię musiał przesiedzieć na niej na trójnogu trzy dni, a świadków, by zapamiętali ten fakt, targano za uszy.

Potrzebny milion, by uratować Wojtusia

2019-07-16 11:47

Karolina Mysłek
Niedziela Ogólnopolska 29/2019, str. 57

– Tato, czy zobaczę Pana Jezusa na żywo?
– Tak, zobaczysz, ale jeszcze nie teraz...
4-letni Wojtuś potrzebuje pomocy. Dzięki naszej pomocy tata będzie mógł dotrzymać obietnicy danej synowi: jeszcze nie teraz...

Archiwum rodzinne
4-letni Wojtuś

Wojtek Duda w maju skończył 4 lata. Jeszcze kilka dni wcześniej żył zwyczajnie – chodził do przedszkola, godzinami bawił się dinozaurami albo samolotami. Dokazywał z młodszym bratem Kubusiem. Podczas rutynowych badań serca na zdjęciu rtg klatki piersiowej ukazał się guz wielkości kurzego jajka. Natychmiastowe skierowanie na oddział onkologii dziecięcej, seria badań, operacja i diagnoza – neuroblastoma, nerwiak zarodkowy, jeden z najczęściej występujących nowotworów wieku dziecięcego. Najbardziej złośliwy i trudny do wyleczenia typ z dodatnim genem N-myc. Z możliwymi przerzutami w trakcie chemioterapii. „Nasze życie przestało istnieć. Wojtka dzieciństwo się skończyło. Ma zaledwie 4 lata, a przeszedł więcej niż niejeden z nas” – pisze pani Agnieszka, mama Wojtka. „A to dopiero początek jego drogi usłanej cierpieniem. Przed Wojtusiem miesiące leczenia: 8 cykli chemioterapii, radioterapia, pobranie komórek macierzystych, autoprzeszczep i na koniec immunoterapia”.

Wyścig z czasem

Wojtek ma 60 proc. szansy na wyleczenie. Jego nadzieją jest terapia w Genui – klinice prowadzonej przez Włoskie Stowarzyszenie Walki z Neuroblastomą O.N.L.U.S., w której pomoc znalazło już niejedno polskie dziecko. – Najlepszy moment wyjazdu do Włoch to czas między 7. a 8. cyklem chemii Wojtusia, czyli pierwszy tydzień sierpnia – tłumaczy nam pani Agnieszka. – Po 8. chemii ma mieć autoprzeszczep. Pobieranie komórek macierzystych, chemia, wszczepianie na nowo komórek macierzystych, żeby organizm mógł się odbudować. I tu już muszą być Włochy.

Jest jedno „ale”: potrzeba prawie miliona złotych. „Cena wyznaczona za życie naszego dziecka jest horrendalna, a leczenie musi być opłacone z góry. Każdy dzień ma ogromne znaczenie. Nie mamy ani chwili do stracenia. Błagamy, pomóżcie ocalić Wojtusia! To nasza jedyna szansa na ratunek” – piszą rodzice Wojtusia na stronie: wojtekduda.pl . – Wojtuś jest wielkim bohaterem. Z płaczem, ale wszystko dzielnie znosi. Da radę przez to przejść, tylko musi mieć szansę. Jako rodzice jesteśmy zobowiązani, żeby zrobić wszystko, by leczył się u najlepszych. To dla nas bezdyskusyjne. Zgromadzona jest już ogromna kwota, ale do zebrania mamy wciąż dla nas niewyobrażalną sumę pieniędzy – mówi pani Agnieszka, podczas gdy jej mąż trwa na posterunku przy synku w katowickiej klinice. I dodaje, zwracając się do darczyńców: – Wizja śmierci naszego dziecka towarzyszy nam każdego dnia. Prosimy o pomoc. Każdy grosz przybliża nas do wygranej. Życie naszego dziecka jest w Waszych rękach. Proszę, pomóżcie nam ocalić Wojtusia!

Trwa wyścig z czasem. Zostały 2 tygodnie, żeby zebrać 630 tys. zł (dane na 15 lipca, kiedy to oddajemy numer do druku). Czy się uda? Ton głosu pani Agnieszki nie pozostawia wątpliwości: – Jak byłam w ciąży, modliłam się Nowenną Pompejańską za moje nienarodzone jeszcze dziecko. Pod koniec było wokół nas bardzo dużo modlitwy, błogosławieństwa. Nic nie wskazywało na to, że poród będzie tak trudny. Wojtuś miał zamartwicę, był reanimowany. Cudem go uratowano. Do swoich 4. urodzin był zupełnie zdrowy. Jestem święcie przekonana, że Bóg chciał Wojtusia. Wierzę, że tak będzie i teraz.

Armia dla Wojtka

Chłopca i jego bliskich wspiera armia ludzi. Modlą się, podtrzymują na duchu, wpłacają pieniądze. Zaangażowali się przyjaciele, znajomi i zupełnie obcy ludzie, których poruszył los Wojtusia. Były nowenna za wstawiennictwem kard. Hlonda, Nowenna Pompejańska, Koronka uwielbienia Boga ze św. Michałem Archaniołem wraz z Chórami Aniołów. Temu ostatniemu jest bardzo oddana mama Wojtka. – Jestem zaskoczona, że Pan Bóg do mnie aż tak wprost przemawia. W trudnych sytuacjach, czasem przerastających moje możliwości, czuję wsparcie św. Michała Archanioła. Kiedy zaczynam uwielbiać Boga za jego przyczyną, otrzymuję łaski. Wiem, że mój syn jest otoczony modlitwą. Dlatego mam pewność, że będzie zdrowy, że uda nam się zebrać pieniądze na jego leczenie. To droga przez mękę usłana cudami – podsumowuje pani Agnieszka. Bądźmy więc i my pomocnikami Boga w uczynieniu kolejnego cudu.

Więcej o Wojtusiu i możliwościach pomocy na: www.wojtekduda.pl .

Wpłaty na leczenie: Fundacja Dzieciom „Zdążyć z Pomocą”, ul. Łomiańska 5, 01-685 Warszawa, gm. Bielany, NIP 118-14-28-385, KRS 0000037904, Alior Bank SA 42 2490 0005 0000 4600 7549 3994

WAŻNE! W tytule przelewu należy wpisać: „Wojtek Duda. Numer identyfikacyjny 35897”

Wpłaty zagraniczne: Kod SWIFT (BIC): ALBPPLPW

PL 90 2490 0005 0000 4530 9858 4994 (darowizny w dolarach amerykańskich)

PL 82 2490 0005 0000 4600 7337 4309 (darowizny w euro).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Drohiczyn: ingres bp. Piotra Sawczuka

2019-07-20 09:23

mip, tk / Drohiczyn (KAI)

W sobotę odbędzie się ingres biskupa Piotra Sawczuka do katedry drohiczyńskiej. Nominację dla dotychczasowego biskupa pomocniczego diecezji siedleckiej ogłoszono 17 czerwca.

Episkopat.pl
Bp Piotr Sawczuk

Uroczystość ingresu rozpocznie się o godz. 11.00 w katedrze Trójcy Przenajświętszej w Drohiczynie. Mszy przewodniczyć będzie i homilię wygłosi bp Sawczuk. W liturgii uczestniczyć będą parlamentarzyści, ministrowie i samorządowcy, a także biskupi i duchowni w wielu diecezji.

W mieście spodziewane są duże utrudnienia w ruchu drogowym. - Ulice Kościelna, Jana z Drohiczyna, Farna oraz Plac Kościuszki będą dla zamknięte – informuje kanclerz kurii ks. Zbigniew Rostkowski.

Liturgia transmitowana będzie za pośrednictwem diecezjalnej telewizji internetowej, TVP Białystok oraz Radia Podlasie.

Bp Piotr Sawczuk został mianowany przez papieża Franciszka biskupem drohiczyńskim 17 czerwca br. Zastąpi on biskupa Tadeusza Pikusa, który ze względów zdrowotnych prosił Stolicę Apostolską o zwolnienie z pełnionego urzędu.

Piotr Henryk Sawczuk urodził się 29 stycznia 1962 r. Jego rodzice – Henryk i Zofia - prowadzili własne gospodarstwo rolne w miejscowości Kornica w woj. mazowieckim. Został ochrzczony 25 lutego 1962 r. w kościele parafialnym w Kornicy, a 1 września 1979 r. przyjął sakrament bierzmowania. Szkołę Podstawową ukończył w 1977 r. w Kornicy, a Liceum Ogólnokształcące im. J. I. Kraszewskiego w Białej Podlaskiej w 1981 r. otrzymując świadectwo dojrzałości.

Zaraz po maturze zgłosił się do Wyższego Seminarium Duchownego w Siedlcach. Po sześciu latach studiów filozoficzno-teologicznych, 6 czerwca 1987 r. w katedrze siedleckiej otrzymał świecenia kapłańskie z rąk bpa dra Jana Mazura. Następnie przez dwa lata był wikariuszem w parafii Wisznice. W tym czasie na Wydziale Teologicznym KUL napisał pod kierunkiem ks. prof. dra hab. Czesława Stanisława Bartnika pracę pt. "Komunijność Kościoła wg kardynała Karola Wojtyły" i uzyskał 21 czerwca 1988 r. tytuł magistra teologii.

W 1989 rozpoczął studia specjalistyczne na Wydziale Prawa Kanonicznego ATK w Warszawie. W 1992 uzyskał tytuł magistra prawa kanonicznego, na podstawie pracy pt. Teoria rozdziału Kościoła od państwa w świetle nauki Soboru Watykańskiego II, napisanej pod kierunkiem o. prof. dra hab. Stanisława Pasternaka. Dnia 27 czerwca 1996 obronił rozprawę doktorską pt. «Communicatio in sacris» w kanonicznym prawie karnym, napisaną pod kierunkiem ks. prof. dra hab. Jerzego Syryjczyka, uzyskując stopień naukowy doktora prawa kanonicznego.

W diecezji siedleckiej ks. Piotr Sawczuk był notariuszem i sędzią w Sądzie Biskupim; w latach 1996-2003 pełnił urząd notariusza, zaś od 2003 do 2013 r. kanclerza siedleckiej Kurii Diecezjalnej. Od 2009 r. był wikariuszem generalnym diecezji.

Był wykładowcą prawa kanonicznego w Wyższym Seminarium Duchownym Diecezji Siedleckiej im. Jana Pawła II oraz w Instytucie Teologicznym w Siedlcach. Przez cały czas pracy w kurii angażował się w funkcjonowanie różnych agendach kurialnych, szczególnie w pracach II Synodu Diecezji Siedleckiej. Wielokrotnie występował jako delegat biskupów siedleckich w rozwiązywaniu różnych, bieżących spraw administracyjnych i duszpasterskich w diecezji.

23 stycznia 2003 ks. Sawczuk został mianowany kanonikiem honorowym Kapituły Katedralnej Siedleckiej, a 23 stycznia 2009 kanonikiem gremialnym i prałatem scholastykiem tegoż gremium. 20 września 2010 r. Benedykt XVI podniósł go do godności Kapelana Jego Świątobliwości.

19 stycznia 2013 Benedykt XVI mianował ks. Piotra Sawczuka biskupem pomocniczym diecezji siedleckiej, ze stolicą tytularną w Ottana.

Bp Sawczuk opublikował książkę „Kornica – dzieje pisane krwią i kredą”, poświęconą 100-leciu powstania parafii rodzinnej. Jest także autorem wielu artykułów w „Wiadomościach Diecezjalnych Siedleckich” i tygodniku diecezjalnym „Podlaskie Echo Katolickie”, a także w „Echu Katolickim”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem