Reklama

Sprawy wagi światowej

Caritas w Iraku

Niedziela Ogólnopolska 49/2003

Uczennica iracka w szkole w An Nasr. Armia włoska dostarczyła do tej wsi żywność, lekarstwa i ubrania, mając

ten rejon pod opieką humanitarną.

Uczennica iracka w szkole w An Nasr. Armia włoska dostarczyła do tej wsi żywność, lekarstwa i ubrania, mając 
<p class=lead>
ten rejon pod opieką humanitarną.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Nie ma przesady w tym, że oczy całego świata są zwrócone na Irak. Wszyscy pytają, jak to będzie. Jak na razie istnieją poważne obawy co do przyszłości. Decydenci twardo odpowiadają jednak, że musi się udać. Musi się udać odbudowa struktur politycznych i gospodarczych.

Z geopolitycznych wyżyn

słabo jednak widać przeciętnego Irakijczyka. Na pierwszym planie są: fedaini Saddama Husajna, byli członkowie Gwardii Republikańskiej i różnej maści międzynarodowi terroryści organizujący zamachy na żołnierzy, a także międzynarodowe organizacje. Istnieje zagrożenie, że w oczach światowej opinii publicznej przeciętny Irakijczyk, nie mający nic wspólnego ani z jednymi, ani z drugimi, zleje się z nimi w jeden obraz. A przecież to on znajduje się w centrum humanitarnego kryzysu. Międzynarodowe organizacje starają się, jak mogą, ale zwolennikom dyktatury Husajna oraz terrorystom islamskim zależy, aby pomoc do niego nie dotarła. Wśród niosących pomoc Irakijczykom są i katolicy z całego świata. Do wyzwolonego spod dyktatury Iraku ruszyli jako jedni z pierwszych.

Iracki kryzys

Reklama

humanitarny ma długą historię. Ostatnia wojna jeszcze go pogłębiła.
Lekarz Bassam Najem Abo z centrum pomocowego irackiej Caritas w Mosulu mówił: „Wielu ludzi jest w bardzo złej sytuacji. Są bez pracy i bez pieniędzy od początku wojny, a ceny żywności, szczególnie mleka, mięsa i świeżych warzyw, są tak wysokie, że wielu nie może sobie na nie pozwolić”.
Dramat irackiego społeczeństwa ciągnie się od pierwszej wojny w Zatoce, czyli od 1990 r., i pogłębia się przez ekonomiczne sankcje. Miały one ukarać dyktatora, ale - jak wielokrotnie powtarzał i ostrzegał Ojciec Święty - najdotkliwiej uderzały w zwykłych ludzi. W latach 90. sytuacja większości społeczeństwa - szacuje się, że dwie trzecie - zależała od wpływów z programu ONZ „Ropa za żywność”, a blisko połowa nie miała środków, aby zaspokoić swoje najpilniejsze potrzeby. Teraz jest jeszcze gorzej. Od lipca tego roku los prawie całej populacji - 23 milionów - zależy od wznowionego tuż po zakończeniu działań wojennych programu. Życie w bogatym w ropę Iraku jest niewyobrażalnie ciężkie. Większość Irakijczyków ma utrudniony dostęp do wody, a uboga dieta powoduje, że są bardzo narażeni na wszelkiego rodzaju infekcje, których nie ma kto i czym leczyć. Suma cierpień wychodzi po dodaniu dramatu uchodźców: tych, którzy uciekli do sąsiadów - Jordanii i Syrii - oraz wewnętrznych, żyjących w tymczasowych namiotach na terenie swego kraju, czyli praktycznie bezdomnych. Razem - grubo ponad milion osób.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Odbudowa Iraku

jest obliczona na lata, ale potrzeby ludzkie są natychmiastowe i czekać nie mogą. Szczególnie potrzeby dzieci, matek z małymi dziećmi i osób starszych, czyli tej części populacji, która jest najbardziej narażona na trudne skutki wojny. Pracownicy Caritas Iraku i Caritas Internationalis wrócili do Bagdadu 25 kwietnia, czyli zaraz po zakończeniu działań wojennych, które ogłoszono 19 marca. Byli jedną z pierwszych organizacji humanitarnych świadczących pomoc dla Irakijczyków. Forpoczta katolickich organizacji humanitarnych analizowała sytuację, badała najpilniejsze potrzeby, aby wdrożyć skuteczne programy pomocowe. Przedstawiciele amerykańskich organizacji charytatywnych, które bardzo mocno zaangażowały się w pomoc dla Iraku, chcieli w ten sposób zademonstrować, że nie są wrogami, ale przyjaciółmi. Wkrótce po zakończeniu działań wojennych w świątyniach katolickich USA przeprowadzono zbiórkę pieniężną. Jeden z dyrektorów charytatywnej organizacji katolików amerykańskich (CRS) - Ken Hacket mówił: „Mamy nadzieję, że nasza praca nie tylko wyjdzie naprzeciw niecierpiącym zwłoki potrzebom materialnym Irakijczyków, ale będzie budowaniem mostów przyjaźni między chrześcijanami a muzułmanami, między Amerykanami a Irakijczykami”. Wkrótce do Iraku wjechał pierwszy konwój z 45 tonami pomocy humanitarnej, wartości pół miliona dolarów. Konwój zawierał przede wszystkim środki medyczne. Jak szacowano, antybiotyki i środki przeciwbólowe trafiły do 25 tys. osób.
Amerykanie zajęli się także wspomnianymi uchodźcami wewnętrznymi. Sfinansowali dla nich program, który objął 260 tys. Irakijczyków bez dachu nad głową. Każdej rodzinie dostarczono środki żywnościowe na 3 miesiące, wodę pitną, środki do uzdatniania wody, środki czystości, naczynia kuchenne, koce itp.
Z natychmiastową pomocą ruszyli także brytyjscy katolicy z ich organizacją charytatywną CAFOD. Pierwszy apel do wspólnoty katolickiej na Wyspach przyniósł pół miliona angielskich funtów. Wkrótce wysłano konwój z pomocą medyczną o wartości 200 tys. Natychmiast zorganizowali się także katolicy z Kanady, którzy wysłali dary za pośrednictwem Canadian Catholic Organization for Development and Peace (CCODP). Do pomocy przyłączyli się także: Australijczycy, Nowozelandczycy i Caritas europejskie.

Pomoc katolików

świata biegnie przez iracką Caritas. W kraju muzułmańskim katolicy stanowią niewielki procent, stąd i iracka Caritas nie jest organizacją dużą. Powstała w latach 90., czyli na początku humanitarnego kryzysu. Ma 14 centrów, w których pracuje blisko 300 pracowników i wolontariuszy. Priorytetem dla irackiej Caritas jest pomoc dla dzieci poniżej 5. roku życia, dla brzemiennych kobiet i karmiących matek. Humanitarna praca irackich katolików przyczynia się do nawiązywania bliskich więzi z muzułmanami. Według Karela Zelenki, szefa departamentu współpracy międzynarodowej Caritas, aż 90 procent pomocy idzie do irackich muzułmanów. Katolicy dają wszystko, co mogą. Po wojnie aż 87 chrześcijańskich kościołów zostało przeznaczonych jako tymczasowe schronienia dla cywilów. Praca charytatywna nie jest łatwa, szczególnie w sytuacji, gdy wzrasta niebezpieczeństwo. Niektóre organizacje uznają, że w tych warunkach nie są w stanie skutecznie działać i opuszczają Irak. Caritas oświadczyła 23 września, że zostaje.

2003-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

„Kto idzie z Maryją, nigdy nie zbłądzi” – pierwsza sobota lutego na Jasnej Górze

2026-02-07 19:36

[ TEMATY ]

Jasna Góra

pierwsza sobota miesiąca

Karol Porwich/Niedziela

„Kto idzie z Maryją, nigdy nie zbłądzi” - zachęcają członkowie Bractwa Najświętszej Maryi Panny Królowej Korony Polski. Dziś w pierwszą sobotę miesiąca z Polski i z zagranicy przyjeżdżają ci, którzy powierzają na Jasnej Górze Niepokalanemu Sercu Maryi swoje życie, wynagradzając za grzechy, prosząc też o wiarę, jedność w rodzinach i pokój w Ojczyźnie. Przyjeżdżają pielgrzymi indywidualni, rodziny czy grupy zorganizowane. Zgłoszonych jest 2 tysiące osób, ale w nabożeństwach uczestniczyć będą też osoby niezdeklarowane, które przyjeżdżają we własnym zakresie.

Spotkanie inicjowane przez Bractwo Najświętszej Maryi Panny Królowej Korony Polski w Auli Kordeckiego rozpoczęło się o godz. 16.00. Msza św. z zawierzeniem rodzin sprawowana była o 18.30 w Kaplicy Matki Bożej.
CZYTAJ DALEJ

Widzialność dobra ma prowadzić do uwielbienia Ojca w niebiosach

2026-01-20 09:41

[ TEMATY ]

rozważania

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Adobe Stock

Pierwsza dzisiejsza perykopa pochodzi z części księgi Izajasza związanej z czasem po wygnaniu. W Jerozolimie trwa modlitwa i post, a równocześnie w życiu społecznym zostają rany biedy i ucisku. Wcześniejsze wersety rozdziału mówią o poście, który idzie w parze z wyzyskiem i kłótnią. Prorok rozbija tę sprzeczność i porządkuje pojęcie pobożności. Nazywa ją przez konkret. To dzielenie chleba z głodnym, przyjęcie biednych tułaczy pod dach, okrycie nagiego, nieodwracanie się od człowieka „z własnego ciała”. Hebrajskie bāśār oznacza także krewnego, więc chodzi o odpowiedzialność, która zaczyna się najbliżej. W tej księdze kult i sprawiedliwość idą razem. Nie da się ich rozdzielić.
CZYTAJ DALEJ

Tragiczna śmierć proboszcza w drodze na wizytę duszpasterską

2026-02-08 11:21

[ TEMATY ]

śmierć

kapłan

wypadek

Sołectwo Barcikowo/FB

W wyniku wypadku drogowego w sobotę śmierć poniósł ks. Mirosław Pękała, wieloletni proboszcz parafii Św. Katarzyny i Św. Anny w Cerkiewniku (archidiecezja warmińska). Duchowny miał 67 lat.

Do zdarzenia doszło około godz. 12.30 na drodze krajowej nr 51 w okolicach Cerkiewnika. Jak wynika z wstępnych ustaleń policji w Olsztynie, prowadzonej pod nadzorem prokuratury, samochód osobowy kierowany przez 67-latka, wyjeżdżając z drogi podporządkowanej, nie ustąpił pierwszeństwa przejazdu prawidłowo jadącemu Volvo. Siła uderzenia w bok pojazdu była znaczna - obaj kierowcy zostali przewiezieni do szpitala.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję