Reklama

Na wzór Świętej Rodziny

Niedziela warszawska 35/2002

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Kiedy w 1993 r. ks. Wiesław Szewczyk rozpoczął organizowanie przy ul. Zapustnej w Ursusie nowej parafii, w okolicy stał tylko jeden blok mieszkalny. Niektórzy dziwili się, po co na takim pustkowiu kościół. Dziś doceniają mądrość władz kościelnych. Na terenie parafii Świętej Rodziny mieszka już 2471 rodzin i ich liczba stale się zwiększa. Duszpasterze nie ustają w wysiłkach, aby nowych mieszkańców integrować z parafią.

Początki parafii Świętej Rodziny sięgają 1993 r. Wtedy to ks. Wiesław Szewczyk, wikariusz parafii św. Józefa w Ursusie, został przez władze archidiecezjalne skierowany do organizowania nowego ośrodka duszpasterskiego przy ul. Zapustnej. Zakupił tam plac, ogrodził go, a następnie postawił krzyż, który poświęcił bp Marian Duś. W 1994 r. rozpoczął budowę kaplicy, w której od grudnia tego samego roku odprawiano już regularnie nabożeństwa. Kaplicę poświęcił Prymas Polski kard. Józef Glemp, który wydał także dekret erekcyjny nowej parafii. Dokument wszedł w życie 1 stycznia 1995 r. Rok później rozpoczęto budowę kościoła, którą ukończono w 1999 r. Od tego czasu w kościele odprawiane są wszystkie nabożeństwa.

Parafia ludzi młodych

Reklama

Kościół jest jeszcze w stanie surowym. Z czasem, w miarę możliwości finansowych, będzie całkowicie wykończony. Obecnie trwają w nim prace związane z instalacją centralnego ogrzewania podłogowego. Wnętrze świątyni jest więc na razie ogromnym placem budowy. Nabożeństwa odbywają się w starej kaplicy, która jednak nie jest w stanie pomieścić wszystkich wiernych. A tych z miesiąca na miesiąc przybywa. Pobliskie Osiedle Chrobrego rozbudowuje się, wprowadzają się nowi lokatorzy. Szczególnie dużo jest młodych małżeństw, które przyjeżdżają tu z całej Polski. Obecnie do parafii należy 2471 rodzin.

Jak podkreśla Ksiądz Proboszcz, nowe osiedle nie jest jeszcze zintegrowane. - Nasza praca duszpasterska zmierza głównie w kierunku zintegrowania parafian. Dużym problemem jest brak szkoły podstawowej i gimnazjum na terenie naszej parafii. Rodzice z dziećmi chodzą do parafii, na terenie których są szkoły ich dzieci. To osłabia ich więź z parafią miejsca zamieszkania. A wiadomo, że przez dzieci łatwiej dotrzeć do rodziców i uczynić ich odpowiedzialnymi za losy naszej wspólnoty parafialnej. Tymczasem bardzo trudno jest zebrać dzieci i młodzież, aby I Komunię św. czy bierzmowanie przyjęli w swojej parafii - mówi ks. Szewczyk.

Aby temu problemowi zaradzić, księża organizują regularnie katechezy przedchrzcielne i przygotowujące do I Komunii. Na katechezę przed chrztem zaproszeni są rodzice i chrzestni dziecka, z tym, że obecność rodziców jest obowiązkowa. Przed I Komunią św. odbywają się natomiast comiesięczne spotkania dla dzieci i rodziców, nabożeństwa pokutne oraz odnowienie przyrzeczeń chrzcielnych. W czasie każdego spotkania wygłaszana jest katecheza dla rodziców. W tym czasie dzieci uczą się śpiewu. Potem wraz z rodzicami uczestniczą we Mszy św., z dokładnym wprowadzeniem w poszczególne części liturgii.

Ks. Szewczyk cieszy się, że wraz z upływem czasu liczba parafian zaangażowanych w życie lokalnego Kościoła wzrasta. - Czują się oni odpowiedzialni za Kościół i w miarę możliwości finansowych wspomagają dzieło budowy świątyni. Wiele rodzin, które kupiły mieszkania na kredyt, boryka się z trudnościami finansowymi i kiepską sytuacją na rynku pracy. Widzę, jak boją się utraty zatrudnienia. Pracują cały dzień, często do późnego wieczora. Widać to szczególnie podczas wizyty kolędowej. Kiedyś rozpoczynaliśmy ją ok. godz. 16.00. Teraz zaczynamy o 19.00, a i tak wielu parafian nie ma w domu, bo jeszcze są w pracy - opowiada Ksiądz Proboszcz. Podkreśla także, że taka długa, niemal niewolnicza praca, skutkuje rozluźnieniem więzi rodzinnych. W tej sytuacji trudno jest zorganizować rekolekcje, dopominać się rodzinnego uczestnictwa we Mszy św., czy udziału w pracy grup istniejących przy parafii.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Aktorzy i harcerze

A grup jest wiele. Bardzo prężnie działa Żywy Różaniec. Członkowie gromadzą się raz w miesiącu na wspólnej modlitwie różańcowej i Mszy św. Oprócz tego często prowadzą śpiewy w czasie Eucharystii i Godzinek, biorą udział w czuwaniach i adoracjach, troszczą się o wygląd świątyni i terenu przed kościołem, włączają się w prace porządkowe i budowlane oraz niosą pomoc charytatywną dla ubogich i chorych sąsiadów.

W parafii jest również dorosły chór parafialny oraz schola dziecięca. Oba zespoły uświetniają swoim śpiewem liturgię. Dumą Księdza Proboszcza jest grupa teatralna, która spotyka się regularnie na próbach w pomieszczeniach starej kaplicy. Aktorzy - amatorzy przygotowują dwa lub trzy przedstawienia w roku. Bardzo często w czasie Mszy św. z udziałem dzieci recytują wiersze, np. ks. Jana Twardowskiego, będące komentarzem do danej Ewangelii. Szczególne uznanie parafian zyskały ubiegłoroczne jasełka oraz przedstawienie pt. Trędowaty, bo niekochany. Oprócz tych zespołów w parafii działają także: Ruch Światło-Życie, dwie grupy młodzieżowe, Ruch Rodzin Nazaretańskich. Nie brakuje oczywiście ministrantów. Na szczególną uwagę zasługuje funkcjonowanie parafialnej grupy Związku Harcerstwa Rzeczpospolitej. Harcerze biorą udział w rajdach, spotkaniach okolicznościowych, włączają się w życie liturgiczne parafii (np. czuwają przy Grobie Pańskim), pomagają w przygotowaniu ołtarzy w uroczystość Bożego Ciała.

Nieprzypadkowo duża część działalności grup parafialnych adresowana jest do dzieci i młodzieży. Młode rodziny dominują bowiem w parafii. A ponieważ rodzice głównie pracują, Ksiądz Proboszcz postanowił objąć szczególną opieką duszpasterską ich pociechy. Z czasem, w pomieszczeniach starej kaplicy, powstanie osiedlowa świetlica. - W okolicy nie ma bowiem żadnych ośrodków kultury czy miejsc, gdzie dzieci czy młodzież mogliby pożytecznie spędzić czas - wyjaśnia ks. Szewczyk. Już teraz w kaplicy stoi stół pingpongowy, można też pobawić się i pograć w różne gry planszowe.

W jednej rodzinie

Ksiądz Proboszcz duży nacisk kładzie także na formowanie zdrowych moralnie rodzin. I to nie tylko dlatego, że parafia jest pod wezwaniem Świętej Rodziny. - Po prostu dziś wiele rodzin przeżywa poważne kryzysy. Najczęściej jest to spowodowane trudną sytuacją materialną, czy też brakiem odpowiednich wartości i wzorców wyniesionych z domów rodzinnych. Dlatego chcemy tutaj stworzyć prawdziwą, wielką rodzinę na wzór Świętej Rodziny - wyjaśnia ks. Szewczyk. Dodaje, że wielu parafian czuje się tu jak w jednej rodzinie. Wzajemnie się wspomagają, materialnie i duchowo. Kilka bardzo biednych rodzin otoczonych jest szczególną opieką.

Aby parafian zintegrować z Kościołem i budować rodzinną wspólnotę, od czasu do czasu na dużym terenie przykościelnym organizowane są festyny. Płonie wtedy wielkie ognisko, piecze się kiełbaski, czasami przyjeżdża wojsko z grochówką. Jest czas na modlitwę, rozmowy, wzajemne zapoznawanie się i zabawę. Wielu mieszkających na terenie parafii lekarzy służy wtedy bezpłatnymi poradami.

2002-12-31 00:00

Oceń: 0 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Cud to nadzwyczajny znak, którego nie można przypisać naturalnym przyczynom

[ TEMATY ]

homilia

rozważania

Adobe.Stock

Rozważania do Ewangelii Mt 11, 20-24. <- KLIKNIJ

Wtorek, 14 lipca. Dzień Powszedni albo wspomnienie św. Kamila de Lellis, prezbitera albo wspomnienie św. Henryka.
CZYTAJ DALEJ

Dzień Męża i Żony – siedem rad Ulmów dla małżeństw

[ TEMATY ]

błogosławiona rodzina Ulmów

Muzeum Rodziny Ulmów

7 lipca 1935 r. Józef i Wiktoria ślubowali sobie miłość, wierność i uczciwość małżeńską

7 lipca 1935 r. Józef i Wiktoria ślubowali sobie miłość, wierność
i uczciwość małżeńską

Z inicjatywy Rycerzy Kolumba 13 lipca obchodzony jest Dzień Męża i Żony na pamiątkę ślubu świętych Zelii i Ludwika Martin, rodziców św. Tereski, który odbył się właśnie tego dnia. A czego uczą mężów i żony inni małżonkowie – Wiktoria i Józef Ulmowie? Oni wzięli ślub 7 lipca 1935 r., a 10 września br. wraz siedmiorgiem dzieci, w tym jednym nienarodzonym, zostaną wyniesieni na ołtarze.

1. Każdego dnia troszczcie się o Wasz związek
CZYTAJ DALEJ

Siostry salezjanki w Wenezueli o kryzysie po trzęsieniu ziemi

2026-07-14 08:54

[ TEMATY ]

trzęsienie ziemi

Wenezuela

PAP/EPA/MIGUEL GUTIERREZ

Wstępny bilans dwóch trzęsień ziemi, które nawiedziły Wenezuelę 24 czerwca, mówi o niemal 4500 ofiarach śmiertelnych. Około 17 000 osób zostało rannych, a ponad 19 500 nadal przebywa w obozach dla poszkodowanych. Siostry salezjanki, które – jak wiele innych zgromadzeń zaangażowały się w akcję pomocową, mówią, że sytuacja kryzysowa trwa cały czas.

Jak informuje agencja Fides, nieznana jest wciąż liczba osób zaginionych. Nieprzerwanie trwają akcje poszukiwawcze i ratunkowe, pomoc medyczna oraz dystrybucja pomocy humanitarnej, także dzięki wsparciu wielu krajów.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję