Reklama

Kościół a media

Ryzyko i bogactwo

19 września obchodziliśmy Niedzielę Środków Społecznego Przekazu.
Jan Paweł II, jak co roku, wydał specjalne orędzie na ten 38. już światowy dzień mediów.
Jego tematem uczynił słowa: „Media w rodzinie - ryzyko i bogactwo”.
W orędziu Ojciec Święty zawarł nadzieję, że środki przekazu mogą ubogacać życie rodziny, oraz troskę - że mogą jej też szkodzić.

Niedziela Ogólnopolska 39/2004

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Z ks. inf. Ireneuszem Skubisiem - redaktorem naczelnym tygodnika „Niedziela” - na temat papieskiego orędzia rozmawia red. Czesław Ryszka

Czesław Ryszka: - Księże Redaktorze, dzisiaj każdy człowiek - niemal wszystkie rodziny - ma dostęp do mediów, czyli do ogromnego bogactwa przekazu informacji, obrazu... Zapytam wprost: kiedy środki przekazu szkodzą rodzinie, a kiedy ją ubogacają?

Reklama

Ks. Inf. Ireneusz Skubiś: - Nie trzeba być znawcą mediów, aby stwierdzić, że nawet najbardziej neutralne programy czy filmy przekazują wzorce wychowania, rozwoju kulturalnego, duchowego wzrostu. Jeśli te wzorce będą wypaczone, to zamiast ubogacać rodzinę, będą wyrządzać jej poważną szkodę, „ukazując niewłaściwą czy nawet wypaczoną wizję życia, samej rodziny, religii i moralności - jak formułuje to orędzie. Dlatego Jan Paweł II naucza, że musimy korzystać ze środków przekazu „z mądrością i rozwagą”. Obowiązek ten - przypomina Ojciec Święty - spoczywa przede wszystkim na rodzicach, odpowiedzialnych za zdrowe i właściwe wychowanie swych dzieci. Obowiązek ten dotyczy także instytucji publicznych, wezwanych do wprowadzania w życie reguł gwarantujących, by środki społecznego przekazu zawsze respektowały prawdę i dobro wspólne. Ojciec Święty przypomina w orędziu zarówno pracownikom środków społecznego przekazu, jak i tym, do których się one zwracają, iż „wszelki przekaz ma swój wymiar moralny”. Oznacza to, że - jak pisze Jan Paweł II - „wielkość moralna osób rośnie bądź maleje w zależności od słów, które one wypowiadają, i przekazu, jaki decydują się odbierać”. Potrzebna jest więc wielka mądrość i roztropność tych, którzy media tworzą, i tych, którzy z nich korzystają.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

- Obserwujemy bezprecedensowy rozwój mediów w naszym kraju, a zarazem z niejakim bólem trzeba stwierdzić, że katolickie środki przekazu stanowią jedynie mały procent tego rynku. Wiele rodzin, mając skromne środki, korzysta głównie z telewizji czy z najtańszych gazet, dofinansowywanych przez zachodnie koncerny. Trudno oczekiwać od mediów znajdujących się w rękach obcokrajowców, nastawionych głównie na zysk, by wspomagały polską rodzinę. Bardzo często ukazują one wypaczoną wizję rodziny, depczą tradycyjne polskie wartości religijne i kulturalne.
- To prawda, że małżeństwo i życie rodzinne są często ukazywane w środkach przekazu w sposób przesadnie realistyczny, poprzez upadki i rozczarowania, napięcia, konflikty, niepowodzenia, błędne decyzje... Pół biedy, jeśli tylko tak. Bardzo często jednak pochwala się niewierność, układy pozamałżeńskie, poniża duchowy wymiar małżeństwa, lansuje rozwody, antykoncepcję, aborcję czy homoseksualizm. To oczywiste, że programy promujące sprawy wrogie małżeństwu i rodzinie szkodzą całemu społeczeństwu, zwłaszcza ludziom młodym. Stąd Jan Paweł II apeluje w orędziu o odpowiedzialność pracowników mediów, władz publicznych, a także samych rodziców, aby znali i szanowali potrzeby rodziny, oparli się naciskom komercyjnym czy wymaganiom podporządkowania się świeckim ideologiom. „Stawka w tej grze jest wysoka, każdy bowiem zamach na podstawową wartość rodziny jest zamachem na prawdziwe dobro ludzkości”.

- Księże Redaktorze, Ojciec Święty wymienia rodziców jako pierwszych i najważniejszych wychowawców swych dzieci. Oni pierwsi winni wyjaśniać im, czym są środki przekazu.

- Do powołania rodziców należy kształcenie w dzieciach krytycznego i ostrożnego posługiwania się środkami przekazu. Środki przekazu są towarem i jako taki muszą podlegać ocenie, zwłaszcza moralnej: to, co nie leży w interesie dziecka lub nie odpowiada prawdzie moralnej, nie może być ani zaakceptowane, ani naśladowane. Najważniejszy jest dobry przykład rodziców, oni sami muszą korzystać ze środków przekazu w sposób przemyślany i wybiórczy.

- Ojciec Święty z nadzieją i optymizmem pisze, że środki społecznego przekazu dysponują ogromnymi możliwościami krzewienia solidnych wartości ludzkich i rodzinnych i mogą przyczynianić się w ten sposób do odnowy społeczeństwa.

Reklama

- To bardzo ważne słowa: Kościół nie potępia środków przekazu, ale widzi w nich sojusznika rodziny, dysponującego ogromną władzą duchową, dającego oparcie, zachętę czy inspirację, by trwać we wspólnocie życia i miłości, wychowywać dzieci i młodzież do życia według wartości moralnych, a także szerzyć kulturę solidarności, wolności i pokoju.
Weszliśmy w trzecie tysiąclecie z wieloma obawami, lękami. Boimy się terroryzmu, wojny, nowych układów światowych, globalizmu... I okazuje się, że tylko zdrowa, naturalna rodzina dopowiem - rodzina chrześcijańska, jest gwarantem siły człowieka, gwarantem jego pięknego, dobrego, sensownego życia. W niej każdy może ogrzać się miłością swoich najbliższych, wzmocnić się, stanąć na nogi, gdy zdarzy się jakieś nieszczęście. Dzieci wychowane w takiej rodzinie wzrastają w dojrzałości do pełni człowieczeństwa. Taka rodzina jest otwarta na życie, które przyjmuje z radością, i nie odrzuci nikogo, choćby był stary, niedołężny i chory.

- Myśląc o szkodzeniu rodzinie przez środki przekazu - czy można tu mówić o jakiejś zaplanowanej akcji?

- Dzisiaj prawdziwe moce diabelskie uderzają w rodzinę, niszcząc jej istotę, także niszcząc jedność i wierność małżeńską. Świadczą o tym próby legalizacji tzw. małżeństw homoseksualnych. To pomysł iście z piekła rodem, ponieważ prowadzi do niszczenia praw natury - prawo naturalne mówi, że małżeństwo tworzą kobieta i mężczyzna, a nie dwóch mężczyzn czy dwie kobiety. Jeżeli więc szukamy siły nośnej, która może ocalić człowieka w trzecim tysiącleciu, to widzimy jasno, że jest nią naturalna rodzina Boża.
Dla Kościoła ważna jest jeszcze jedna kwestia, która również w sposób zasadniczy dokonuje się za pośrednictwem rodziny chrześcijańskiej. Jest to sprawa ewangelizacji. Ewangelia była zawsze przekazywana przyszłym pokoleniom właśnie w rodzinie - w rodzinie chrześcijańskiej. Kościół, szkoła, inne instytucje wychowawcze, środki przekazu - mają wspomagać rodzinę. Jeżeli rodzina będzie silna Bogiem, nic nie jest w stanie zniszczyć człowieka w człowieku. To w domu - od ojca, matki, dziadków - dziecko dowie się prawdy życiowej, prawdy o przeznaczeniu człowieka, prawdy moralnej, etycznej. I w tym tkwi siła rodziny. W rodzinie budzą się również powołania kapłańskie, zakonne, misyjne - moc Kościoła.

Reklama

- Księże Redaktorze, wróćmy do roli środków przekazu. Wspomnieliśmy, że mediów katolickich w Polsce mamy niewiele, a na dodatek są dość biedne. Nie stać nas na reklamę w telewizji, nie jesteśmy zbyt atrakcyjni, nie mamy bogatych sponsorów...

- Naszym bogactwem są czytelnicy. Pamiętam, że kiedy w 1981 r. rozpoczynaliśmy druk Niedzieli w nakładzie 100 tys. egzemplarzy, to 75 tys. rozchodziło się w prenumeracie. Wcześniej tysiące osób, odważnych katolików z diecezji częstochowskiej, także z terenu dzisiejszej diecezji sosnowieckiej, podpisało petycję do władz komunistycznych, aby uzyskać zgodę na wydawanie Niedzieli. Teraz może ci sami ludzie nie chcą jej czytać lub korzystają z bogatej oferty pism kolorowych. To prawda, nie mamy takich środków finansowych, aby sprostać konkurencji mediów świeckich, ale z optymizmem trzeba patrzeć na rozwój Radia Maryja czy Telewizji TRWAM, na działalność rozgłośni diecezjalnych, a także wielu - choć niestety, niskonakładowych - pism katolickich.

- Czy w tej sytuacji nie powstaje dylemat: co ważniejsze, czy mamy przekazywać nauczanie Kościoła, czy tylko bronić Kościoła przed falą zaplanowanej i suto opłacanej krytyki?

Reklama

- Naszym podstawowym zadaniem jest dobra informacja oraz przekazywanie prawdy ewangelicznej. Prawda ewangeliczna to sama treść Pisma Świętego, a także wypowiedzi Ojca Świętego i Magisterium Kościoła. Informacja powinna być obiektywna, a komentarz do niej spokojny, życzliwy, mający na uwadze dobro każdego człowieka. Mamy więc dzisiaj wielkie możliwości w Niedzieli, nie ma cenzury, limitów papieru, możemy publikować w sposób nieskrępowany i posyłać pismo na cały świat. Jedynym warunkiem są fundusze na druk i dystrybucję. Trzeba się cieszyć z tego, że Niedziela w internecie jest czytana w 111 krajach świata, raz w miesiącu ukazuje się też w języku rosyjskim, a ostatnio również w języku angielskim. To wyjście do świata jest bardzo ważne, ponieważ nawet Europejczycy nie wiedzą, co dzieje się w Kościele polskim, jaka jest polska teologia, duszpasterstwo... Jako pismo kościelne, katolickie, jesteśmy odpowiedzialni nie tylko za Kościół w Polsce, ale mamy obowiązek ewangelizowania świata. Stąd radujemy się z powstających edycji zagranicznych Niedzieli, włoskiej czy chicagowskiej. Myślę, że będą i dalsze. Korzystamy również z innych możliwości przekazu ewangelicznego za pośrednictwem najbardziej nowoczesnych form - kaset wideo, wspomnianego internetu czy książek wydawanych w Bibliotece „Niedzieli”.

- Pozostaje problem czytelnictwa prasy katolickiej. Są parafie, które nie zamawiają ani jednego egzemplarza katolickiego pisma. Może to rzadkie przypadki, ale zdradzają jakiś kompleks, że to, co katolickie, to „mierne”, bo może mało kolorowe...

- Sprawa czytelnictwa prasy katolickiej zależy w dużej mierze od naszych duszpasterzy. Jeżeli ksiądz czyta Niedzielę, to inaczej o niej będzie myślał i zachęci do niej parafian. To właśnie z powodu zaniedbania czytelnictwa prasy katolickiej ogarnia nas kultura nasycona brzydotą i niechlujstwem, kultura antychrześcijańska. Mimo że tak wielu jest katechetów świeckich i księży, którzy znają Niedzielę, nie zawsze na lekcji religii powiedzą do młodych: sięgnijcie po to pismo. Musi niepokoić, że katecheci tak słabo włączają się w duszpasterstwo przez środki społecznego przekazu. Gdybyśmy solidniej i głębiej o tym pomyśleli, można byłoby dużo zrobić.
Dzisiaj ludzie Kościoła powinni mocno postawić na media, prasę. Nie wierzę w rozwój życia religijnego w parafii, gdzie nie czyta się Niedzieli czy innego pisma katolickiego. Tam, gdzie ludzie nie czytają prasy katolickiej, rodzina ulega degradacji. Degradacji ulega myślenie, bo nie ma tam zaszczepionego myślenia chrześcijańskiego, katolickiej nauki społecznej, nikt tego nie powie, nie przekaże młodszemu pokoleniu. Świętym obowiązkiem Kościoła, biskupów, proboszczów jest zadbać o czytelnictwo prasy katolickiej. W przeciwnym wypadku wszystko ulegnie zniszczeniu. Nie muszę przypominać, że nawet wypowiedzi Papieża są nadużywane przez ludzi, którym nie jest on drogi wewnętrznie. Wykorzystują to, że naród kocha Ojca Świętego, a potem następuje manipulacja.
Należy podjąć ogromną pracę, żeby nasze rodziny czytały prasę katolicką i stawały się współmyślącymi z Kościołem. Rodzice i nauczyciele mają wielką szansę zdobyć przyjaciela w postaci np. Niedzieli czy innego pisma katolickiego. Przekonają się szybko, że tego przyjaciela się lubi, na niego się czeka, ten przyjaciel - nawiązując do papieskiego orędzia - ubogaca bez ryzyka.
Będąc jeszcze przy słowie, pragnę poinformować Czytelników Niedzieli, że podjęliśmy inicjatywę ufundowania na jasnogórskich błoniach pierwszej stacji części chwalebnej Różańca św. - Zmartwychwstanie. Mogę powiedzieć, że od początku istnienia Tygodnika Katolickiego Niedziela jest w nim obecna Jasna Góra. Nasze pismo powstaje dosłownie u stóp Jasnej Góry i jest przeniknięte tematyką maryjną, jasnogórską. Teraz pragniemy, aby i Niedziela była obecna na Jasnej Górze. Stacja ta, nawiązująca wprost do tytułu naszego tygodnika, będzie znakiem łączności Pracowników i Czytelników Niedzieli z Jasną Górą.

- Dziękuję Księdzu Redaktorowi za rozmowę.

2004-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Szkaplerz „kołem ratunkowym”

Szkaplerz to najpopularniejsza obok Różańca świętego forma pobożności maryjnej. Historia szkaplerza sięga góry Karmel w Ziemi Świętej, kiedy to duchowi synowie proroka Eliasza prowadzili tam życie modlitewne. Było to w XII wieku. Z powodu prześladowań ze strony Saracenów bracia Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel przenieśli się do Europy i dali początek zakonowi zwanemu karmelitańskim. W południowej Anglii w Cambridge mieszkał pewien bogobojny człowiek - Szymon Stock, generał zakonu, który dostrzegając grożące zakonowi niebezpieczeństwa, modlił się gorliwie i błagał Maryję, Najświętszą Dziewicę, o pomoc. Pewnej nocy, z 15 na 16 lipca 1251 r., ukazała mu się Najświętsza Panienka w otoczeniu aniołów. Szymon otrzymał od Maryi brązowy szkaplerz i usłyszał słowa: „Przyjmij, Synu najmilszy, szkaplerz Twego zakonu jako znak mego braterstwa, przywilej dla Ciebie i wszystkich karmelitów. Kto w nim umrze, nie zazna ognia piekielnego. Oto znak zbawienia, ratunek w niebezpieczeństwach, przymierze pokoju i wiecznego zobowiązania”. Od tamtej pory karmelici noszą szkaplerz, czyli dwa prostokątne skrawki wełnianego sukna z naszytymi wyobrażeniami Matki Bożej Szkaplerznej i Najświętszego Serca Pana Jezusa, połączone tasiemkami. Słowo „szkaplerz” pochodzi od łacińskiego słowa „scapulae” (plecy, barki) i oznacza szatę, która okrywa plecy i piersi. Papież Pius X w 1910 r. zezwolił na zastąpienie szkaplerza medalikiem szkaplerznym. Do wielkiej Rodziny Karmelitańskiej chcieli przynależeć wielcy tego świata - królowie, książęta, możnowładcy, ale i zwykli, prości ludzie. Dzięki papieżowi Janowi XXII - temu samemu, który wprowadził święto Trójcy Świętej i wyraził zgodę na koronację Władysława Łokietka - szkaplerz stał się powszechny. Papież miał objawienia. Matka Boża przyrzekła szczególne łaski noszącym pobożnie szkaplerz karmelitański. A Ojciec Święty ogłosił te łaski światu chrześcijańskiemu bullą „Sabbatina” z dnia 3 marca 1322 r. Bulla mówiła o tzw. przywileju sobotnim. Szczególne prawo do pomocy ze strony Maryi w życiu, śmierci i po śmierci mają ci, którzy noszą szkaplerz. Jest to niejako suknia Maryi, czyli znak i nieomylne zapewnienie macierzyńskiej opieki Matki Bożej. Kto nosi szkaplerz karmelitański, ten otrzymuje obietnicę, że dusza jego wkrótce po śmierci będzie wyzwolona z czyśćca. Stanie się to w pierwszą sobotę miesiąca po śmierci. Oczywiście, pod warunkiem, że ta osoba nosiła szkaplerz w należytym duchu i żyła prawdziwie po chrześcijańsku, zachowała czystość według stanu i modliła się modlitwą Kościoła. Jan Paweł II pisał do przełożonych generalnych Zakonu Braci NMP z Góry Karmel i Zakonu Braci Bosych NMP z Góry Karmel, że w znaku szkaplerza zawiera się sugestywna synteza maryjnej duchowości, która ożywia pobożność ludzi wierzących, pobudzając ich wrażliwość na pełną miłości obecność Maryi Panny Matki w ich życiu. „Szkaplerz w istocie jest «habitem» - podkreślał Ojciec Święty. - Ten, kto go przyjmuje, zostaje włączony lub stowarzyszony w mniej lub więcej ścisłym stopniu z zakonem Karmelu, poświęconym służbie Matki Najświętszej dla dobra całego Kościoła. Ten, kto przywdziewa szkaplerz, zostaje wprowadzony do ziemi Karmelu, aby «spożywać jej owoce i jej zasoby» (por. Jr 2, 7) oraz doświadczać słodkiej i macierzyńskiej obecności Maryi w codziennym trudzie, by wewnętrznie się przyoblekać w Jezusa Chrystusa i ukazywać Jego życie w samym sobie dla dobra Kościoła i całej ludzkości” (por. Formuła nałożenia szkaplerza). Papież Polak od wczesnych lat młodości nosił ten znak Maryi. I zawsze zaznaczał, jak ważny w jego życiu był czas, gdy uczęszczał do kościoła na Górce (Karmelitów) w Wadowicach. Szkaplerz przyjęty z rąk o. Sylwestra nosił do końca życia. (Szkaplerz św. Jana Pawła II znajduje się w klasztorze Karmelitów w Wadowicach.) W orędziu z okazji jubileuszu 750-lecia szkaplerza karmelitańskiego pisał, że szkaplerz „staje się znakiem przymierza i wzajemnej komunii między Maryją i wiernymi, a w rezultacie konkretnym sposobem zrozumienia słów Jezusa na krzyżu do Jana, któremu powierzył swą Matkę i naszą duchową Matkę”. Matka Boża, kończąc swe objawienia w Lourdes i w Fatimie, ukazała się w szatach karmelitańskich jako Matka Boża Szkaplerzna. Wszystkie osoby noszące szkaplerz karmelitański mają udział w duchowych dobrach zakonu karmelitańskiego. Ten, kto go przyjmuje, zostaje na mocy jego przyjęcia związany mniej lub bardziej ściśle z zakonem karmelitańskim. Rodzinę Karmelu tworzą następujące kręgi osób: zakonnicy i zakonnice, Karmelitańskie Instytuty Życia Konsekrowanego, Świecki Zakon Karmelitów Bosych (dawniej zwany Trzecim Zakonem), Bractwa Szkaplerzne (erygowane), osoby, które przyjęły szkaplerz i żyją jego duchowością w różnych formach zrzeszania się (wspólnoty lub grupy szkaplerzne) oraz osoby, które przyjęły szkaplerz i żyją jego duchowością, ale bez żadnej formy zrzeszania się. Do obowiązków należących do Bractwa Szkaplerznego należy: przyjąć szkaplerz karmelitański z rąk kapłana; wpisać się do księgi Bractwa Szkaplerznego; w dzień i w nocy nosić na sobie szkaplerz; odmawiać codziennie modlitwę zaznaczoną w dniu przyjęcia do Bractwa; naśladować cnoty Matki Najświętszej i szerzyć Jej cześć. Modlitwa do Matki Bożej Szkaplerznej O najwspanialsza Królowo nieba i ziemi! Orędowniczko Szkaplerza świętego! Matko Boga! Oto ja, Twoje dziecko, wznoszę do Ciebie błagalne ręce i z głębi serca wołam do Ciebie: Królowo Szkaplerza, ratuj mnie, bo w Tobie cała moja nadzieja. Jeśli Ty mnie nie wysłuchasz, do kogóż mam się udać? Wiem, o dobra Matko, że Serce Twoje wzruszy się moim błaganiem i wysłuchasz mnie w moich potrzebach, gdyż Wszechmoc Boża spoczywa w Twoich rękach, a użyć jej możesz według upodobania. Od wieków tak czczona, najszlachetniejsza Pocieszycielko utrapionych, powstań i swą potężną mocą rozprosz cierpienie, ulecz, uspokój mą zbolałą duszę, o Matko pełna litości! Ja wdzięcznym sercem wielbić Cię będę aż do śmierci. Na twoją chwałę w Szkaplerzu świętym żyć i umierać pragnę. Amen.
CZYTAJ DALEJ

Nocne włamanie na plebanię pod Słupskiem

2026-07-16 10:19

[ TEMATY ]

plebania

włamanie

Adobe.Stock

Nieudaną próbą włamania zakończyła się nocna eskapada 38-letniego mężczyzny do jednej z plebanii pod Słupskiem. Uciekając przed proboszczem, włamywacz wyskoczył z okna i doznał złamania nogi. Jak się okazało, był poszukiwany listem gończym - informuje Polskie Radio Koszalin.

Ze wstępnych ustaleń wynika, że 38-letni mieszkaniec województwa małopolskiego wykorzystał uchylone okno balkonowe. Najpierw wspiął się na skrzynkę elektryczną, następnie na dach garażu, a stamtąd po rynnie dostał się na balkon plebanii. Otwierając okno, strącił przedmioty z parapetu, których hałas obudził śpiącego proboszcza.
CZYTAJ DALEJ

Lipcowy szczyt pielgrzymkowy na Jasnej Górze

2026-07-16 17:15

[ TEMATY ]

Jasna Góra

lipcowy szczyt pielgrzymkowy

BPJG

Szli w intencji rodzin, chorych, o nowe powołania kapłańskie, pokój oraz za Ojczyznę, w duchu hasła tegorocznego programu duszpasterskiego „Uczniowie-misjonarze”. Na Jasną Górę dotarły diecezjalne i parafialne pielgrzymki piesze na odpust Matki Bożej z Góry Karmel 16 lipca. To pierwszy wakacyjny tzw. szczyt pielgrzymkowy 2026.

„Najstarsza w tym gronie”, bo 157., Piesza Pielgrzymka z Piotrkowa Trybunalskiego z archidiecezji łódzkiej dotarła już we wtorek, 14 lipca. Przyszło 750 pątników w trzech grupach: maryjnej, patriotycznej i papieskiej. Przeszli ponad 100 km, modląc się o nowe powołania kapłańskie oraz o dobre i trwałe małżeństwa. Wśród Piotrkowian szedł łódzki biskup pomocniczy Zbigniew Wołkowicz. - Jest to też piękne doświadczenie, bo często widzieliśmy biskupa niosącego tubę na swoich ramionach, siedzącego razem z nami na karimacie. To była okazja do dłuższych rozmów z pasterzem. To jest ważne doświadczenie dla wiernych - mówił jeden z pątników.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję