Reklama

Kto Krzyż odgadnie...

Przegrać, aby wygrać

Niedziela Ogólnopolska 8/2005

Przytulić się do krzyża
Zdjęcie z książki ks. Krzysztofa Pawliny „Droga, której szukam”, Wydawnictwo Sióstr Loretanek, Warszawa

2001

Przytulić się do krzyża<br>Zdjęcie z książki ks. Krzysztofa Pawliny „Droga, której szukam”, Wydawnictwo Sióstr Loretanek, Warszawa 
<p class=pr>
2001

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Najtrudniejszym pytaniem,
jakie sobie człowiek zadaje,
jest pytanie o krzyż.
Sensu własnego krzyża
nie da się odkryć,
jeśli nie odkryje się
najpierw sensu
Krzyża Chrystusa.
Wielki Post
jest zaproszeniem
do tej refleksji…

Świat nauczył nas wartościować wszystko według skuteczności. Jakbyśmy sukces mieli wpisany w nasze przeznaczenie. A życie nie jest pasmem sukcesów. Są też w nim dni smutne, chwile upadków. Sztuka życia polega nie tylko na liczeniu zwycięstw, ale również na rozwiązywaniu zawiłych spraw i powstawaniu z tego, co się nie udało.
Jak żyć, aby umieć powstać do zwycięstwa?
Kiedy żyje się szybko, gdy wiatr w skrzydła dmie, nie zauważamy, że gubimy zasady, że szarzeją nasze ideały i marzenia. Nawet ich nie żałujemy, bo chcemy żyć pełną piersią, bo chce się po prostu żyć.
Tylko z czasem życie jakoś dziwnie traci sens, a dni stają się jakieś smutne.
Są upadki, które zaskakują, upadki nieprzewidziane. Ale są też takie, które można przewidzieć. Upadki, na które „pracuje się” samemu.
O tym nie chcą słyszeć ci, którzy do nich zmierzają. Nie chcą słyszeć o upadku młodzi, gdy się im czegoś zakazuje, chroniąc przed błędami młodości. Nie chcą słyszeć i starsi, gdy się im do rozsądku przemawia, że za dużo pracują, że pieniędzy nigdy nie będzie dosyć, że ta kariera jest niepewna.
Nie chcą usłuchać nawet lekarza ci, którym grozi zawał. Nie chcą słuchać nikogo. Aż się zwalą na ziemię i wtedy z przerażeniem „słyszą” swój upadek.
Opowiadał mój przyjaciel:
Kiedyś nagle wszystko się zawaliło. Przyszło mi leżeć w szpitalu po wypadku. Miałem wówczas taki czas, w którym ja, dynamicznie żyjący człowiek, nic nie mogłem robić. Mogłem tylko leżeć. I wtedy, kiedy nic nie mogłem zrobić, zobaczyłem, ile dobrego robią dla mnie inni.
Leżąc na szpitalnym łóżku, zapisałem sobie w małym notatniku pod datą wypadku: Zatrzymał się świat rzeczy małych, abym mógł zobaczyć więcej. I wtedy leżałem spokojniej.
Kiedy nas coś zwali z nóg, denerwujemy się, wołając: jak się to mogło stać?
Co w takiej sytuacji zrobiłby Jezus? Kiedy upadł, idąc na Kalwarię, zebrał siły i wstał na nowo, by iść do Ojca.
Kiedy upadniesz - nie szarp się, nie trwoń mocy, która się jeszcze przyda na drogę. Pogódź się na chwilę z tym, co cię przywaliło. Odpocznij nieco, poleż na ziemi, tylko nie za długo, abyś ziemią nie przesiąkł, abyś się do niej nie przyzwyczaił. Wstań i idź - mocniejszy chwilą doświadczenia przegranej - do zwycięstwa. Trzeba powstawać z upadku. Jezus wstał z trzeciego upadku resztkami sił. Wstał, bo miejsce, w którym upadł, nie było Jego miejscem przeznaczenia.
Są w naszym życiu upadki na duchu. Ludzie interesują się nami, gdy jesteśmy dynamiczni w działaniu, pełni pomysłów i świeżego ducha. Ale to wszystko czasami człowieka opuszcza. I wtedy jest nam bardzo ciężko - upadamy na duchu.
Ludzie przestają na nas liczyć, przestają w nas inwestować. Stajemy się nikomu niepotrzebni. Wydaje się nam, że to koniec.
Czy warto się jeszcze podrywać?
Warto - bo to jeszcze nie koniec.
Jeszcze Bóg na ciebie liczy.
Więc podnieś się, idź - bo On na ciebie czeka.
Kiedy Pan Jezus został do krzyża przybity, wydawało się, że to już naprawdę
koniec. Wydawało się - bo w rzeczywistości było inaczej. Jezus poddał się ludziom, ale nie odszedł od Ojca. Zgodził się na ukrzyżowanie, ale nie zgodził się na niewierność Ojcu.
Są takie bitwy, które się przegrywa, by wygrać ostatnią.
Więc nie bój się czasem przegrać na zewnątrz, wygrywając wewnątrz siebie.
Nie szarp się!
Tylko przytul się do krzyża i wsłuchaj się w to, co ci Jezus mówi. Czasem będziesz przegrany u ludzi, a wygrany u Boga. Przegrany na chwilę, a wygrany na wieki.

Zagubienie
Życie bez horyzontów
Zamglenie wczesnej wiosny
Niejasność rzeczywistości
Zamknięci nałogami
Skrępowani grzechem
Szukamy drogi
Żeby ją znaleźć
Trzeba sobie najpierw uświadomić
gdzie się jest

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2005-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Objawienia Serca Jezusowego św. Małgorzacie Marii

2026-06-13 21:06

[ TEMATY ]

Najświętsze Serce Jezusa

Adobe Stock

Francuzka Małgorzata Maria Alacoque, piękna, pełna życia córka królewskiego sędziego i notariusza, jako niespełna 24-letnia dziewczyna w 1671 roku wstąpiła do klasztoru sióstr Wizytek w Parayle-Monial. Wkrótce cały świat miał poznać niezwykłe objawienia, jakich doznawała w klasztornej kaplicy podczas adoracji Najświętszego Sakramentu lub po przyjęciu Komunii Świętej. Wizytka i wizjonerka z Paray-le-Monial jest dziś znana jako najważniejsza spośród wszystkich krzewicieli kultu Serca Jezusowego. To właśnie przed nią Pan Jezus odsłonił najskrytsze tajemnice swego Serca.

Podczas pierwszego z serii czterech wielkich objawień, które miało miejsce 27 grudnia 1673 roku, kiedy Kościół wspomina św. Jana Ewangelistę, s. Alacoque poznała miłość Najświętszego Serca Jezusowego do ludzi.
CZYTAJ DALEJ

Papież z przygodami zakończył podróż apostolską do Hiszpanii

2026-06-12 22:17

[ TEMATY ]

Leon XIV w Hiszpanii

PAP

Z przygodami Leon XIV zakończył podróż apostolską do Hiszpanii. Choć odbyła się ceremonia pożegnalna z udziałem króla Filipa VI, to z powodu problemu z silnikiem samolotu papież nie mógł odlecieć z Wysp Kanaryjskich do Rzymu.

Wcześniej na lotnisku Tenerife Norte-Los Rodeos w San Cristóbal de la Laguna papieża pożegnał król Filip, z którym Ojciec Święty odbył w salonie portu lotniczego dwudziestopięciominutową rozmowę. Wśród żegnających byli przedstawiciele rządu centralnego i władz Wysp Kanaryjskich, a także przewodniczący episkopatu Hiszpanii i dwaj kanaryjscy biskupi.
CZYTAJ DALEJ

Zostało w nas Jej spojrzenie. Sosnowiec żegna Jasnogórską Ikonę

2026-06-14 16:36

[ TEMATY ]

Sosnowiec

Diecezjalna peregrynacja

Diecezja Sosnowiecka

To nie było zwykłe pożegnanie, ale moment głębokiego, duchowego uzdrowienia. Gdy cudowny wizerunek Matki Bożej Jasnogórskiej opuszcza granice diecezji sosnowieckiej, bp Artur Ważny kieruje do wiernych niezwykle poruszający list. Nie znajdziemy w nim jedynie oficjalnych podziękowań, lecz przejmujący obraz Matki, która z najgłębszą tkliwością siada przy łóżku swojego chorego, zranionego dziecka. „W tych oczach nie ma potępienia. Jest miłość, która widzi nas nawet w największej ciemności” – pisze ordynariusz, wzywając Kościół Sosnowiecki do zrzucenia masek i wejścia na drogę prawdziwej przemiany.

Kochani, Siostry i Bracia+
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję