Reklama

Powołanie wymodlił na Jasnej Górze

Wybitny kaznodzieja, wychowawca wielu kapłanów diecezji radomskiej. Otwarty na innych, uważnie słuchający. - Wspaniały człowiek - podkreślali wszyscy, z którymi rozmawiałem o nowym Biskupie Zamojsko-Lubaczowskim.

Niedziela Ogólnopolska 36/2006, str. 9

Czy biskup Depo znajdzie teraz czas na wędrówki po ukochanych Tatrach i na oglądanie meczów piłki nożnej, którą tak bardzo lubi?
Anna Reczko

Nominacja księdza rektora Wacława Depo na biskupa nie była zaskoczeniem dla duchowieństwa diecezji radomskiej. - Spodziewaliśmy się tego. Czekaliśmy tylko na informację, gdzie będzie tym biskupem - mówi ks. kan. Bernard Kasprzycki, proboszcz parafii Podwyższenia Krzyża Świętego w Zwoleniu. Dodaje, że Biskup Nominat jest bardzo lubiany w Radomiu. - Nie ma właściwie w naszej diecezji instytucji kościelnej czy przykościelnej, w której ks. Depo byłby nieznany czy traktowany z niechęcią - podkreśla ks. Kasprzycki.

Wymaga i rozumie

- Biskup Nominat robi na mnie jak najlepsze wrażenie. Jest człowiekiem bardzo kontaktowym, otwartym na innych, uważnie słuchającym. A jednocześnie wnosi wiele radości w środowisko, w którym się znajduje - mówi ks. prał. Adam Firosz, kanclerz Kurii Diecezjalnej Zamojsko-Lubaczowskiej, wieloletni rektor zamojskiego Seminarium Duchownego.
Ks. Firosz spotykał się z ks. Depo na corocznych zjazdach Konferencji Rektorów Wyższych Seminariów Duchownych Diecezjalnych i Zakonnych. - Dlatego jest mi dobrze znany - dodaje ks. Firosz.
- To człowiek nietuzinkowy, ciekawy, oryginalny, z wielką głębią. Jest bardzo otwarty na piękno, kocha przyrodę i człowieka. Cechuje go wielka mądrość - chwali nowego Biskupa ks. Kasprzycki, który przez kilka lat był ojcem duchownym w radomskim Seminarium i pracował razem z ks. Depo. - Jest współpracownikiem, który umie wymagać, ale rozumie też sprawy podwładnych, wychowanków, współpracowników.
Nowego Biskupa chwalą także mieszkańcy jego rodzinnej miejscowości - Szydłowca. Są szczęśliwi i dumni, że z ich miasta wyszedł tak wspaniały człowiek.
- Wielki autorytet. Jak tylko przyjeżdża do naszej fary odprawiać Msze św., to kościół zawsze jest pełny. To czołowa postać tego miasta, czynnie zaangażowana w stowarzyszeniu „Ziemia Szydłowiecka” - podkreślają.
- Ks. Wacław Depo to wspaniały człowiek, serdeczny kolega i przyjaciel, życzliwy i sumienny, godny wzór do naśladowania - mówią z kolei koledzy Biskupa Nominata z harcerstwa.

Ksiądz, nie prawnik

Wacław Depo urodził się w Szydłowcu koło Radomia. Rocznik 1953. Jego rodzina jest związana z tym miastem od XVIII wieku. Tam ukończył szkołę podstawową i liceum.
Matka Leokadia wspomina małego Wacka jako pilnego ucznia. - Był pracowity i tak jest do dzisiaj. Muszę przyznać, że wszystkich swoich synów trzymałam krótko. Po powrocie ze szkoły musieli najpierw odrobić lekcje, a dopiero potem mogli wyjść do kolegów. A jak tylko robił się wieczór, musieli być już w domu - mówiła w wywiadzie dla Radia Plus Radom pani Leokadia.
Najpierw rodzina myślała, że Wacław zostanie prawnikiem. Potem chemikiem, bo rozpoczął naukę w Technikum Chemicznym w Kielcach. Ale szybko zrezygnował i wrócił do liceum w Szydłowcu.
- Powiedziałem wtedy rodzicom, że moim pragnieniem jest zostać księdzem. Potem, gdy wstępowałem do seminarium, nie było zaskoczenia - opowiada ks. Depo.
Powołanie wiąże z pobytem na Jasnej Górze. Był rok 1962.
Pojechał do Częstochowy z babcią Anną. - Pamiętam to doskonale. Klęczałem w Kaplicy przed Cudownym Obrazem i prosiłem Matkę Bożą o łaskę kapłaństwa.
Szesnaście lat później - 3 czerwca 1978 r. Wacław Depo przyjął święcenia kapłańskie z rąk sługi Bożego bp. Piotra Gołębiowskiego.

Reklama

Jak w zegarku

Ogłoszenie decyzji Ojca Świętego Benedykta XVI o tym, że ks. Wacław Depo zostaje biskupem zamojsko-lubaczowskim, odbyło się w samo południe w sobotę 5 sierpnia w kaplicy Wyższego Seminarium Duchownego w Radomiu. W uroczystości uczestniczyli biskupi radomscy, księża dziekani, społeczność seminaryjna, rodzina, przyjaciele i znajomi ks. Depo.
- Zabieram do diecezji zamojsko-lubaczowskiej całe bogactwo przeżyć i doświadczeń, które wyniosłem z Kościoła radomskiego. Na ręce bp. Zygmunta Zimowskiego pragnę złożyć moje serce. Będę wracał tu ze świadomością, że z Was wyrosłem i tu się kształtowałem. Dziękuję za to, że jesteście dziś ze mną i że będziecie nadal - powiedział Biskup Nominat.
Słuchacze mieli łzy w oczach. Przywiązali do Księdza Rektora, który przecież w tym Seminarium pracował tak długo. Z pewnością pozostanie ono naznaczone jego niezwykłą osobowością.
W latach 1984-89 ks. Depo był ojcem duchownym dla szóstego, ostatniego rocznika Seminarium radomskiego, a jednocześnie duszpasterzem akademickim na terenie miasta. Wykładał też teologię dogmatyczną i ascetyczną. Nominację na rektora Seminarium diecezji sandomiersko-radomskiej otrzymał w sierpniu 1990 r. Dwa lata później, po nowym podziale administracyjnym Kościoła w Polsce, został rektorem Seminarium diecezji radomskiej. Funkcję tę pełnił aż do sierpnia tego roku.
Rektorem był wymagającym. - Chciał, żeby wszystko chodziło jak w zegarku i żeby wszystko grało. Dążył do tego, żeby klerycy byli względem Pana Boga, ludzi i formacji jak najbardziej w porządku - mówi ks. Kasprzycki. Podkreśla, że klerycy bardzo lubili swojego Rektora i mówili do niego „Ojcze”.
Ks. Depo pracował także naukowo jako adiunkt w katedrze personalizmu chrześcijańskiego w Instytucie Teologicznym w Radomiu. W 2001 r. powstała w Radomiu pierwsza na świecie katedra personalizmu, którą założył ks. prof. Bogumił Gacka. Ks. Depo napisał wiele artykułów naukowych, m.in. Wprowadzenie o życiu i dorobku kard. Józefa Ratzingera w książce pt. W czas Bożego Narodzenia, wydanej w 2001 r. Jest to zbiór dziewięciu kazań wygłoszonych przez kard. Josepha Ratzingera, ówczesnego prefekta Kongregacji Nauki Wiary. Zresztą związki ks. Depo z obecnym Ojcem Świętym są dużo szersze. Przez 10 lat był bowiem duszpasterzem w parafiach niemieckich związanych z obecnym Papieżem Benedyktem XVI, m.in. w Surberg koło Traunstein. Kard. Ratzinger udzielił w Radomiu święceń biskupich bp. Zygmuntowi Zimowskiemu, odwiedził także radomskie Seminarium i spotkał się ze wspólnotą seminaryjną.

Biskup bliski ludziom

Dziś ks. Depo musi wyprowadzić się z Seminarium w Radomiu.
- Bardzo żal mi opuszczać to miejsce. Ale służba w Kościele wymaga dyspozycyjności. Przecież w codziennej modlitwie mówimy: „Bądź wola Twoja, jako w niebie, tak i na ziemi”. I każdego dnia należy być przygotowanym na wypełnienie tego, do czego Pan Bóg nas wzywa - mówi Niedzieli biskup nominat Wacław Depo. Dodaje, że decyzja Papieża o nominacji to dla niego dowód wielkiego zaufania, które jest jednocześnie zobowiązaniem do współodpowiedzialności za powierzonych mu ludzi. Podkreśla, że chce być biskupem bliskim ludziom w ich codziennych zmaganiach, każdemu człowiekowi chce spojrzeć w oczy, uścisnąć rękę i wsłuchać się w to, co ma do powiedzenia.
- Myślę, że biskup, który tak jak ja jest posłany do nowej diecezji, do nowych zadań, ma przede wszystkim najpierw słuchać, spotykać się osobiście z ludźmi, a później przekazywać im naukę Kościoła, przepowiadać Ewangelię, strzec granic wiary, których nie wolno przekraczać. A w przepowiadaniu Ewangelii nauka i duszpasterstwo muszą się wzajemnie dopełniać - wyjaśnia Biskup Nominat.

Bez wędrówek po Tatrach?

Diecezja zamojsko-lubaczowska już z niecierpliwością czeka na swojego nowego Biskupa.
- Przyjęliśmy nominację ks. Depo z wielką radością - podkreśla ks. kanclerz Adam Firosz. - Nasza diecezja jest młoda, ale Kościół na tych terenach istniał od wieków. To wschód Polski, tradycje lwowskie i lubelskie. Lud mamy pobożny, przywiązany do Kościoła. Od nowego Biskupa oczekujemy przede wszystkim spokojnej pracy, umacniania w wierze i pozyskiwania wiernych dla Chrystusa.
Ks. Depo, jak tylko wyraził zgodę na przyjęcie nominacji, zaczął poznawać swoją nową diecezję.
- Ciągle się jej uczę. Nie tylko przez dostępne wiadomości, ale także przez konkretne spotkania, np. w Zamościu spotkałem się już z miejscowymi biskupami i księżmi dziekanami. Po moim poprzedniku pozostały w diecezji obfite dobra. Chcę po prostu przyłożyć swoją rękę do tego dobra, które tam się działo i dzieje - mówi Biskup Nominat.
Nie wiadomo, czy bp Depo pozostanie nadal współprzewodniczącym Rady Programowej Radia Maryja, którym został w maju tego roku. Uzależnia to od decyzji Episkopatu.
Jako ordynariusz pewnie nie będzie miał już zbyt wiele czasu na swoje ulubione wędrówki po Tatrach ani na oglądanie meczów piłki nożnej, którą bardzo lubi...

Ingres biskupa nominata Wacława Depo do katedry zamojsko-lubaczowskiej odbędzie się 9 września. Wcześniej nowemu Ordynariuszowi diecezji zostaną udzielone święcenia biskupie. Głównym konsekratorem będzie abp Józef Michalik - przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, a współkonsekratorami będą biskup radomski Zygmunt Zimowski i biskup senior zamojsko-lubaczowski Jan Śrutwa.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Porzucił islam dla Jezusa

2020-01-08 08:08

Niedziela Ogólnopolska 2/2020, str. 14-15

[ TEMATY ]

chrześcijaństwo

chrzest

katolicy

islam

muzułmanie

katolicyzm

chrześcijanie

Archiwum Massima Mourada Ayariego

Zawsze miałem w sobie pragnienie nawrócenia – mówi Massimo

O powodach, które sprawiają, że muzułmanin wybiera chrześcijaństwo, z nawróconym na katolicyzm Massimem M. Ayarim rozmawia Włodzimierz Rędzioch

Włodzimierz Rędzioch: – Był Pan muzułmaninem, choć niepraktykującym. W 2018 r. został Pan ochrzczony i stał się katolikiem. Skąd ten wybór?

Massimo Mourad Ayari: – Prawdę mówiąc, to było coś, o czym marzyłem od dziecka. Mój ojciec był osobą umiarkowaną. Miałem wielkie szczęście, że dorastałem w dość świeckim otoczeniu, gdzie nikt nie zmuszał mnie do chodzenia do meczetu. Kiedy jeszcze mieszkałem w Tunisie, tata prowadzał mnie natomiast do zakonnic na letnie korepetycje. Uczęszczanie do klasztoru sprawiło, że darzyłem szacunkiem te chrześcijańskie kobiety, a fakt, że spędziłem dzieciństwo z chrześcijańskimi i żydowskimi rówieśnikami, poszerzył moje horyzonty.

- Co Pana nie przekonywało w islamie?

- Pamiętam, że gdy byłem dzieckiem, czytanie Koranu budziło we mnie niepokój i strach. Za każde wykroczenie przeciwko wierze grozi kara.

- Zaczął Pan więc zrywać z islamem. Na długo przed wyjazdem do Włoch?

- Około 20. roku życia zdałem sobie sprawę, że ten świat i ta kultura nie należą już do mnie. Opuściłem Tunezję i wyjechałem do Rzymu – tu znalazłem pracę w sektorze bezpieczeństwa, uzyskałem włoskie obywatelstwo i ostatecznie zdecydowałem się przejść na chrześcijaństwo. To było moje wyzwolenie i spełnienie mojego przeznaczenia, ponieważ wierzę, że zawsze miałem w sobie pragnienie nawrócenia.

- Urodził się Pan w kraju islamskim, jest synem muzułmanów, a dziś, już jako katolik, wstąpił Pan do włoskiej Partii Antyislamizacyjnej (Partito Anti Islamizzazione – Pai). Jak to możliwe?

– Przez długi czas rozmawiałem z moimi przyjaciółmi o brutalności tzw. żołnierzy Allaha, ale także o braku wdzięczności muzułmanów w stosunku do włoskiego państwa, które zaoferowało im wszystko: gościnność, możliwość godnego życia i swobody myślenia. Pomimo tego tylu muzułmanów pogardza kulturą włoską i zachodnią. Gorzej – próbuje ją zniszczyć. Aby zatem wyrazić mój sprzeciw wobec tego zjawiska, wstąpiłem do PAI.

- Ciągle słyszymy jednak deklaracje, że islam jest religią pokoju i że większość muzułmanów jest umiarkowana...

- Islam rodzi się z dżihadem, a dżihad rodzi się z islamem – jest to religia narzucona bronią. Jeśli jesteś muzułmaninem wśród innych muzułmanów, to tak – jest to religia pokoju, ale w stosunku do niemuzułmanów islam nie jest religią pokoju. Jeśli jesteś prawdziwym muzułmaninem, nie możesz być umiarkowany. Chociaż są też umiarkowani ludzie, którzy wyznają religię islamską w sposób nieortodoksyjny.

W stosunku do niemuzułmanów islam nie jest religią pokoju. Jeśli jesteś prawdziwym muzułmaninem, nie możesz być umiarkowany

- Czy w Europie istnieje realne ryzyko islamizacji?

– Problem polega na tym, że w tej chwili ryzyko islamizacji nie jest dostrzegane. Ale za każdym razem, gdy na włoskiej ulicy widzę kobietę z welonem, czuję, że ona zdradza nie tylko siebie jako kobietę, ale także kraj, który ją przyjął. Należy uniknąć tego, co ma miejsce we Francji: stworzenia całych dzielnic – gett muzułmańskich, w których obowiązuje prawo szariatu. Jeśli w takiej dzielnicy podczas ramadanu odważysz się zjeść kanapkę, wyrwą ci ją siłą z rąk. Gdy do takiej sytuacji dojdzie również w innych krajach europejskich, będzie to początek końca.

- W niektórych krajach islamskich muzułmanie, którzy wyrzekają się swojej wiary, są oskarżani o apostazję i ryzykują więzieniem lub karą śmierci. Czy kiedykolwiek czuł się Pan zagrożony po nawróceniu na katolicyzm?

– Na szczęście już dawno zerwałem więzi ze środowiskiem islamskim i teraz czuję się całkowicie wolny, nawet od strachu. To jest piękno chrześcijaństwa, które jest prawdziwą gwarancją laickości Europy. Jako chrześcijanin mam również możliwość przeżywać prywatnie moją wiarę, pielęgnować osobistą relację z Bogiem, bez zobowiązań i obawy przed sankcjami ze strony wspólnoty. Tego jednak nie można powiedzieć o islamie, który sam w sobie jest nie do pogodzenia z wolnością jednostki i demokracją.

David Garrison, profesor na Uniwersytecie Chicagowskim i autor książki A Wind in the House of Islam, szacuje, że na świecie może żyć od 2 do 7 mln byłych muzułmanów nawróconych na chrześcijaństwo. Według tego amerykańskiego islamoznawcy, „przeżywamy największe w całej historii zjawisko nawracania się muzułmanów na Jezusa Chrystusa”. „Niezwykle interesujące są nie tylko wielkość tych zjawisk (...), ale też fakt, że nie ograniczają się one do jednego miejsca na świecie, zauważamy je wszędzie – od Afryki Zachodniej po Indonezję. Bez względu na liczbę wydaje się niezaprzeczalne, że mamy tu do czynienia z ruchem strukturalnym dotykającym wszystkie kontynenty, który przybierze jeszcze większy wymiar w przyszłości” – twierdzi Garrison.

CZYTAJ DALEJ

Abp Jędraszewski podczas Dnia Judaizmu: łączy nas wielkie dziedzictwo

2020-01-18 09:23

[ TEMATY ]

Kraków

abp Marek Jędraszewski

Dzień Judaizmu

Joanna Adamik/archidiecezja krakowska

- Tyle nas łączy: wielkie dziedzictwo. Tyle możemy odczytać, próbując zrozumieć święty czas wyznawców judaizmu – mówił metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski podczas nabożeństwa Słowa Bożego w kaplicy św. Jana Pawła II na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie. Obchodom 23. Dnia Judaizmu w Kościele katolickim w Polsce towarzyszą słowa z Księgi Wyjścia: „Pamiętaj o dniu szabatu, aby należycie go świętować”.

Metropolita krakowski przewodniczył nabożeństwu Słowa Bożego, w którym wziął udział przedstawiciel krakowskiej gminy żydowskiej.

Janusz Poniewierski, były prezes Klubu Chrześcijan i Żydów "Przymierze" w komentarzu podczas liturgii Słowa podkreślił, że Bóg pobłogosławił i oddzielił siódmy dzień tygodnia, aby ludzie przeznaczyli go na spotkania z Panem i modlitwę. Dzień szabatu to brama wiodąca do nieba i zapowiedź wieczności.

– Szabat jest Bożym darem danym człowiekowi dla jego ocalenia. Dobrze pokazuje to historia narodu wybranego – powiedział. Niedziela jest dniem zmartwychwstania Chrystusa, Jan Paweł II mówił, że jest to pierwszy dzień istnienia świata oraz zapowiedź ponownego przyjścia Jezusa. Chrześcijanie uważają, że to czego Bóg dokonał w stworzeniu i uczynił dla swego ludu, wyprowadzając go z Egiptu dopełniło się w śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa - wskazał Poniewierski.

Abp Jędraszewski przypomniał, że szabat jest to święty czas przeznaczony Bogu. – Człowiek, oddając się Bogu, poświęcając Mu swój czas, odkrywa jak bardzo jest przez Niego kochany i jak Bóg chce, by jego dzieło stwórcze przez człowieka było kontynuowane – powiedział.

– Zrozumieć wielkie dzieło mesjańskie Jezusa Chrystusa to zakorzenić się w Starym Testamencie, w tym co stanowi wielkie dziedzictwo także chrześcijan, nie tylko Żydów – podkreślił metropolita krakowski. Zwrócił uwagę, że chrześcijańska niedziela nie jest tylko uwielbianiem Boga za dzieło stworzenia i wysławianiem Chrystusa, który zmartwychwstał, ale także radością ze zstąpienia Ducha Świętego, który umocnił zebranych w wieczerniku apostołów.

– Tyle nas łączy: wielkie dziedzictwo. Tyle możemy odczytać, próbując zrozumieć święty czas wyznawców judaizmu, jednocześnie widzimy nowość naszego czasu świętego – zauważył metropolita krakowski dodając, że wypełnieniem słów papieża Franciszka jest odnowienie relacji z Bogiem, drugim człowiekiem i światem stworzonym.

Na zakończenie nabożeństwa ks. prof. Łukasz Kamykowski podziękował arcybiskupowi za wygłoszone słowo, przedstawicielowi gminy żydowskiej, który wziął udział w modlitwie oraz wszystkim obecnym. – Cieszę się, że czynimy kolejny krok, by budować dobre relacje, uczyć się od siebie i głębiej wnikać w Boże zamiary wobec świata – powiedział konsultor Rady KEP ds. Dialogu Religijnego..

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję