Reklama

Cud w Kanadzie

Nasz jedyny kierowca w Formule 1 - Robert Kubica miał szalenie groźnie wyglądający wypadek w Montrealu. Na szczęście nic poważnego mu się nie stało i będzie mógł nadal brać udział w wyścigach

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W niedzielę 10 czerwca kibice sportów związanych z wyścigami samochodowymi przeżyli prawdziwy szok, widząc koszmarny wypadek Polaka. Na 27. okrążeniu ulicznego toru im. Gillesa Villeneuve’a kierowca BMW Sauber przy prędkości ok. 250 km/h stracił panowanie nad bolidem. Uderzył w betonową barierkę. Siła uderzenia przesunęła ją aż o 5 cm (!). Następnie bolid koziołkował kilkaset metrów, aby z impetem wyhamować na kolejnej zaporze. Z pojazdu pozostał tylko kokpit z uwięzionym wewnątrz Polakiem. Inne jego części zdążyły wcześniej poodpadać, absorbując część energii powstałej przy zderzeniu.
Wypadek trwał zaledwie parę sekund. Wydawało się, że można spodziewać się najgorszego. Wielu sądziło, że Robert Kubica, podobnie jak przed trzynastu laty słynny Brazylijczyk Ayrton Senna, stracił życie na torze. Cała sytuacja wyglądała po prostu przerażająco. Widać było, że kierowca stracił przytomność. Wszyscy z niepokojem oczekiwali wieści o jego stanie. Szybko jednak poinformowano, że Polak żyje, jest przytomny i raczej nic poważnego mu się nie stało. Późniejsze badania były też bardzo pomyślne. Otóż polski kierowca doznał tylko lekkiego wstrząśnienia mózgu i skręcenia kostki. Sprzed szpitala odjechał własnym wozem.
Jak doszło do tego makabrycznie wyglądającego wydarzenia? Niestety, przy manewrze wyprzedzania bolid Kubicy zawadził o tylne koła pojazdu Włocha Jarno Trullego (Toyota). Przód auta Polaka stracił przyczepność. Nie dało się nim sterować. Dlatego też nasz kierowca nie mógł nic zdziałać. Był po prostu bezradny. Nie miał żadnego wpływu na kierunek jazdy. Najprawdopodobniej błąd popełnił kierowca Toyoty, niechcący zajeżdżając drogę pilotowi BMW Sauber. Specjalna komisja zbada okoliczności tej kolizji. Wyniki będą znane mniej więcej za miesiąc. Trzeba się cieszyć, że naszemu zawodnikowi nic się nie stało i że może nadal kontynuować tak świetnie zapowiadającą się karierę. Jego szef - Mario Theissen często powtarza, że pan Robert nie ma słabych stron i bardzo profesjonalnie podchodzi do swojej pracy. Ponadto jest obdarzony niesamowitym refleksem.
Wszyscy komentatorzy podkreślają, że naszemu kierowcy nic się nie stało, ponieważ przy budowaniu bolidów F1 stosuje się najnowsze technologie. Dzięki nim kokpit, fotel oraz strój tworzą swoisty kokon, który ochrania kierowcę. Technologia miałaby zatem uratować życie naszemu rodakowi. Niemniej ci, którzy zdejmowali kask z głowy Kubicy, twierdzą, że wewnątrz miał obrazek z Janem Pawłem II. Inni mówią o tym, że na hełmie też widnieje napis z imieniem Papieża...
Jakkolwiek by było, team BMW Sauber ma zbudować z gotowych podzespołów nowy bolid (naprawa starego kosztowałaby ok. 400 tys. dolarów USA). Inżynierom tego typu praca zabiera zaledwie dwa dni. Trzeba jednak długo testować nowy pojazd, aby dokładnie poznać jego słabsze i mocniejsze strony.
Wypadek na torze w Montrealu unaocznia bardzo dobitnie zagrożenia, które czyhają na ludzi biorących udział w wyścigach F1. Nie wystarczy tylko dobrze i bezbłędnie pojechać. Trzeba też mieć sporo szczęścia i uważać na inne bolidy.
Sądzę, że kraksa Roberta Kubicy może być przestrogą dla wielu polskich kierowców, szczególnie młodych. Sam często prowadzę i widzę, jak wielu łamie nagminnie drogowe przepisy, jeżdżąc nie tylko samochodami bez wyobraźni. Nietrudno wtedy o wypadek. Nasze pojazdy nie są jednak bolidami F1. Dlatego też w wielu przypadkach brawura prowadzi do tragedii. Uważajmy zatem na drogach. Uczmy się kultury jazdy. Pamiętajmy, że nie jesteśmy sami na jezdni. Zaczynają się wakacje, więc tym bardziej zwracajmy baczną uwagę na to, co się wokół nas dzieje.

(jłm)

Kontakt: sportowa@niedziela.pl

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2007-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Prawda odsłania postawę człowieka wobec Jezusa

2026-02-14 11:05

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

pexels.com

Scena rozgrywa się po odrzuceniu Saula i po ciężkiej rozmowie o jego nieposłuszeństwie. Samuel wyrusza do Betlejem, do domu Jessego. Nazwa Betlejem (Bēt Leḥem) znaczy „dom chleba”. Z tego miejsca wychodzi pasterz, który z czasem poprowadzi lud. Tekst wspomina „róg z oliwą”, naczynie na olej. Niesie obraz siły i trwałości. W starożytnym Izraelu namaszczenie oznaczało wybranie do zadania i udzielenie mocy z wysoka. Towarzyszyło mu słowo prorockie. Namaszczenie Dawida dokonuje się poza pałacem. Saul nadal panuje, a wybrany żyje w cieniu. Ten szczegół pokazuje, że Boże prowadzenie bywa ukryte. Samuel ogląda synów Jessego według porządku starszeństwa. Eliab wydaje się kandydatem, bo ma postawę wojownika. Bóg koryguje spojrzenie proroka. Ocenę opartą na wyglądzie odsuwa na bok i kieruje ją ku wnętrzu człowieka. Przechodzi siedmiu synów, a wybór pada na najmłodszego pasterza. Dawid zostaje przywołany z pola. Narrator zauważa jego młodość i urodę, a zaraz potem ukazuje dar większy: „Duch Pana” spoczywa na nim „od tego dnia”. W dalszej opowieści Eliab reaguje gniewem na Dawida przy spotkaniu z Goliatem. Ten epizod ujawnia, że sama postawa wojownika nie wystarcza do królowania. Hebrajskie słowo Mesjasz (mashiaḥ) znaczy „namaszczony”, a greckie christos jest jego odpowiednikiem. Ojcowie Kościoła widzą tu szkołę patrzenia. Jan Chryzostom, komentując życie apostolskie, przywołuje słowa wypowiedziane do Samuela. Pokazuje, że Bóg strzeże pokory obdarowanych i studzi ludzką skłonność do zachwytu nad pozorem.
CZYTAJ DALEJ

Niedziela Laetare: radość w środku postu. Skąd róż w liturgii?

2026-03-14 08:57

[ TEMATY ]

Niedziela

Niedziela

Karol Porwich/Niedziela

IV Niedziela Wielkiego Postu, zwana Niedzielą Laetare, przerywa pokutny charakter tego okresu subtelnym znakiem radości. W liturgii pojawia się wówczas rzadko używany kolor różowy, a sama niedziela przypomina o celu wielkopostnej drogi - świętowaniu zmartwychwstania Chrystusa. O teologicznym sensie tej tradycji, jej historii oraz o znakach, które pojawiają się w liturgii tego dnia, opowiada liturgista Dawid Makowski, koordynujący projekt „Z pasji do liturgii”.

IV Niedziela Wielkiego Postu jest jedną z najbardziej charakterystycznych niedziel roku liturgicznego. To właśnie wtedy w liturgii pojawia się rzadki kolor różowy, a sama niedziela nosi nazwę Laetare.
CZYTAJ DALEJ

Uczniowie św. Józefa

2026-03-15 16:06

Ks. Wojciech Kania/Niedziela

W parafii pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Tarnobrzegu odbyły się uroczystości jubileuszowe z okazji 25-lecia istnienia Bractwa św. Józefa Opiekuna Rodzin. Centralnym punktem świętowania była uroczysta Msza św., której przewodniczył Biskup Sandomierski Krzysztof Nitkiewicz.

Eucharystię koncelebrowali kapłani na czele z ks. prał. Janem Biedroniem, proboszczem parafii i opiekunem duchowym bractwa.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję