Reklama

Święci i błogosławieni

Audiencja Generalna, 28 maja 2008

Św. Grzegorz Wielki

Niedziela Ogólnopolska 23/2008, str. 4-5

[ TEMATY ]

święty

pl.wikipedia.org

Grzegorz I Wielki, Jusepe de Ribera - Galleria Nazionale d'Arte Antica, Rome

Grzegorz I Wielki, Jusepe de Ribera - Galleria Nazionale d'Arte Antica, Rome

Drodzy Bracia i Siostry!

Dzisiaj chciałbym przedstawić postać jednego z największych Ojców w dziejach Kościoła, jednego z czterech doktorów Zachodu - papieża św. Grzegorza, który był biskupem Rzymu w latach 590-604 i któremu tradycja przyznała tytuł Wielki („Magnus”). Grzegorz był rzeczywiście wielkim papieżem i wielkim doktorem Kościoła! Urodził się w Rzymie ok. 540 r., w zamożnej rodzinie patrycjuszy z rodu Anicjuszów, który wyróżniał się nie tylko z powodu szlachetnej krwi, ale także ze względu na służbę Stolicy Apostolskiej. Z tej rodziny wyszło jeszcze dwóch papieży: Feliks III (483-92), pradziad Grzegorza, oraz Agapit (535-36). Dom, w którym wzrastał Grzegorz, znajdował się na Clivus Scauri, stoku otoczonym przez wspaniałe budowle, będące świadectwem wielkości starożytnego Rzymu i duchowej siły chrześcijaństwa.Tymi, którzy zaszczepili w nim głębokie uczucia chrześcijańskie, będąc dla niego przykładem, byli rodzice - Gordian i Sylwia, oboje czczeni jako święci, oraz dwie ciotki ze strony ojca, Emiliana i Tarsylia, mieszkające we własnym domu jako dziewice konsekrowane, żyjące modlitwą i ascezą.

Grzegorz wcześnie rozpoczął karierę administracyjną, której poświęcił się także jego ojciec, i w 572 r. osiągnął jej szczyt, zostając prefektem miasta. Urząd ten, skomplikowany z powodu smutnych czasów, pozwolił mu zająć się w szerokim wymiarze wszelkiego rodzaju problemami administracyjnymi i zdobyć doświadczenie do zadań czekających go w przyszłości. W szczególności pozostało mu głębokie poczucie porządku i dyscypliny. Gdy został papieżem, sugerował biskupom, by postawili sobie za wzór w zarządzaniu sprawami Kościoła skrupulatność i poszanowanie prawa właściwe funkcjonariuszom cywilnym. Życie to musiało go jednak nie zadowalać, skoro niedługo potem postanowił zrezygnować ze wszystkich urzędów świeckich, by zamknąć się i rozpocząć życie mnicha, przekształcając rodzinny dom w klasztor św. Andrzeja na wzgórzu Celio. Z tego okresu życia monastycznego, życia w nieustannym dialogu z Panem, w ciągłym wsłuchiwaniu się w Jego słowo, pozostanie mu nieustanna tęsknota, która wciąż na nowo i coraz bardziej przebija z jego homilii. Mimo dręczących go trosk pasterskich, o których często wspominał w swoich pismach, uważał ten czas za szczęśliwy okres wyciszenia się w Bogu, oddania modlitwie i spokojnej nauce. W ten sposób mógł zdobyć głęboką wiedzę o Piśmie Świętym oraz Ojcach Kościoła, którą posługiwał się później w swoich dziełach.

Reklama

Skupienie klasztorne Grzegorza nie trwało jednak długo. Cenne doświadczenie zdobyte w administracji cywilnej w okresie pełnym poważnych problemów, stosunki, jakie, pełniąc ten urząd, nawiązał z Bizantyńczykami, powszechny szacunek, jakim się cieszył, skłoniły papieża Pelagiusza do mianowania go diakonem i wysłania do Konstantynopola w charakterze swego apokryzariusza - dziś byśmy powiedzieli: nuncjusza apostolskiego - aby przyczynić się do przezwyciężenia ostatnich resztek sporu z monofizytyzmem, a przede wszystkim, aby pozyskać poparcie cesarza dla wysiłków powstrzymania nacisku Longobardów. Pobyt w Konstantynopolu, gdzie wraz z grupą mnichów podjął na nowo życie monastyczne, był dla Grzegorza niezwykle ważny, umożliwił mu bowiem bezpośrednie poznanie świata bizantyńskiego, jak również zbliżenie się do problemu Longobardów, którzy później, w latach jego pontyfikatu, na trudną próbę wystawili jego biegłość i energię. Po kilku latach papież wezwał go do Rzymu i mianował swoim sekretarzem. Były to trudne lata: nieustanne deszcze, rzeki występujące z brzegów, głód dotykający wiele rejonów Włoch i sam Rzym. W końcu wybuchła też zaraza, która pociągnęła liczne ofiary, wśród których był także papież Pelagiusz II. Duchowieństwo, lud i senat jednogłośnie wybrały na jego następcę na Stolicy Piotrowej właśnie Grzegorza. Starał się temu opierać, próbując nawet ucieczki, ale nic to nie dało i w końcu musiał ulec. Był to rok 590.

Widząc w tym, co się stało, wolę Boga, nowy papież przystąpił natychmiast z zapałem do pracy. Od samego początku wykazał się wyjątkowo przenikliwym widzeniem rzeczywistości, z którą musiał się zmierzyć, niezwykłym zaangażowaniem w sprawy zarówno kościelne, jak i cywilne, stałą równowagą w podejmowaniu decyzji, nawet śmiałych, jakich wymagał od niego sprawowany urząd. Zachowała się bogata dokumentacja związana z jego rządami dzięki „Rejestrowi” jego listów (ponad osiemset), w których znalazło wyraz codzienne borykanie się ze złożonymi pytaniami, jakie trafiały na jego stół. Były to problemy nadsyłane przez biskupów, opatów, duchownych, a nawet przez władze świeckie różnego szczebla i rangi. Wśród problemów, które dręczyły wówczas Włochy i Rzym, jeden był szczególnej wagi dla życia zarówno obywatelskiego, jak i kościelnego: sprawa Longobardów. Papież poświęcił jej całą swą energię, mając na względzie prawdziwie pokojowe rozwiązanie tej kwestii. W odróżnieniu od cesarza Bizancjum, który wychodził z założenia, że Longobardowie to jedynie prymitywny lud i banda grabieżców, których należy pokonać lub wytępić, św. Grzegorz patrzył na tych ludzi oczyma dobrego pasterza, zatroskanego o głoszenie im słowa zbawienia, nawiązując z nimi braterskie relacje, w perspektywie przyszłego pokoju, opartego na wzajemnym szacunku i spokojnym współistnieniu Włoch, Cesarstwa Wschodniego i Longobardów. Troszczył się o nawrócenie młodych ludów oraz o nowy porządek cywilny w Europie: Wizygoci w Hiszpanii, Frankowie, Saksończycy migrujący do Brytanii oraz Longobardowie byli uprzywilejowanymi adresatami jego misji ewangelizacyjnej. Wczoraj właśnie obchodziliśmy liturgiczne wspomnienie św. Augustyna z Canterbury, stojącego na czele grupy mnichów wysłanych przez Grzegorza do Brytanii, by ewangelizować Anglię.
Papież zaangażował się w osiągnięcie prawdziwego pokoju w Rzymie i we Włoszech - był prawdziwym mediatorem - podejmując szybkie rokowania z królem Longobardów Agilulfem. Rokowania doprowadziły do zawieszenia broni, które trwało prawie trzy lata (598-601), po czym można było zawrzeć w 603 r. trwalszy rozejm. Ten pozytywny rezultat osiągnięty został dzięki równoległym kontaktom, jakie papież utrzymywał z królową Teodolindą, która była księżniczką bawarską i - w odróżnieniu od wodzów innych plemion germańskich - katoliczką, głęboko wierzącą katoliczką. Zachowało się wiele listów papieża Grzegorza do tej królowej, z wyrazami szacunku i przyjaźni do niej. Teodolinda zdołała stopniowo doprowadzić króla do katolicyzmu, przygotowując w ten sposób drogę dla pokoju. Papież zatroszczył się nawet o wysłanie jej relikwii dla bazyliki św. Jana Chrzciciela, którą kazała wznieść w Monzie. Wysłał do niej również gorące życzenie i cenne dary dla katedry w Monzie z okazji narodzin i chrztu syna Adaloalda. Historia tej królowej stanowi piękne świadectwo znaczenia kobiet w historii Kościoła.
W gruncie rzeczy Grzegorz stale stawiał przed sobą trzy cele: powstrzymać ekspansję Longobardów w Italii, ochronić królową Teodolindę od wpływu schizmatyków i umocnić jej katolicką wiarę oraz pośredniczyć między Longobardami a Bizantyńczykami w perspektywie porozumienia, które zapewniłoby pokój na półwyspie, a zarazem pozwoliłoby prowadzić działalność ewangelizacyjną wśród samych Longobardów. Dwojakie było więc zawsze jego ukierunkowanie w tej złożonej historii: dążyć do zgody na płaszczyźnie dyplomatyczno-politycznej i szerzyć orędzie prawdziwej wiary wśród narodów.

Oprócz działalności ściśle duchowej i duszpasterskiej papież Grzegorz brał czynny udział w wielorakiej działalności społecznej. Za dochody z majątków, jakie Stolica Rzymska posiadała we Włoszech, zwłaszcza na Sycylii, kupił i rozdał zboże, pomagał potrzebującym, wspierał kapłanów, mnichów i mniszki, którzy żyli w niedostatku, płacił okup za obywateli, którzy stali się więźniami Longobardów, kupował zawieszenia broni i rozejmy. Ponadto zarówno w Rzymie, jak i w innych częściach Włoch podjął dzieło starannego uporządkowania administracji, wydając dokładne polecenia, aby dobra Kościoła, służące jego utrzymaniu i działalności ewangelizacyjnej na świecie, zarządzane były zgodnie z zasadami sprawiedliwości i miłosierdzia. Wymagał, aby rolnicy chronieni byli przed nadużyciami dzierżawców gruntów należących do Kościoła, a w razie oszustwa otrzymywali natychmiastowe odszkodowanie - aby oblicza Oblubienicy Chrystusa nie zatruł nieuczciwy zysk.

Tę intensywną działalność Grzegorz prowadził mimo słabego zdrowia, co zmuszało go do częstego pozostawania w łóżku przez długie dni. Posty praktykowane w latach życia monastycznego spowodowały poważne zaburzenia układu trawienia. Ponadto miał bardzo słaby głos, tak iż często zmuszony był do powierzania diakonowi lektury swoich kazań, aby wierni zgromadzeni w rzymskich bazylikach mogli go usłyszeć. Robił jednak wszystko, aby odprawiać w dni świąteczne „Missarum sollemnia”, czyli uroczystą Mszę św., i wówczas osobiście spotykał się z ludem Bożym, który był do niego bardzo przywiązany, widział w nim bowiem wiarygodny punkt odniesienia, z którego czerpać można było pewność: nieprzypadkowo szybko przylgnął do niego przydomek „consul Dei”. Mimo niezwykle trudnych warunków, w jakich przyszło mu działać, zdołał - dzięki świętości życia i bogatemu człowieczeństwu - zdobyć zaufanie wiernych, osiągając naprawdę ogromne rezultaty na swoje czasy i na przyszłość. Jako człowiek zatopiony w Bogu, był zawsze bliski bliźniemu, potrzebom ludzi swoich czasów. W różnych nieszczęściach, pełnych desperacji, potrafił wnosić pokój i dawać nadzieję. Ten mąż Boży pokazuje nam, gdzie są prawdziwe źródła pokoju, skąd płynie prawdziwa nadzieja, i w ten sposób także dziś staje się dla nas przewodnikiem.

Z oryginału włoskiego tłumaczył o. Jan Pach OSPPE

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Święty buntownik

Niedziela Ogólnopolska 19/2020, str. 26-27

[ TEMATY ]

święty

franciszkanska.pl

Portret św. Stanisława Biskupa i Męczennika z klasztoru franciszkanów w Krakowie

Portret św. Stanisława Biskupa i Męczennika z klasztoru franciszkanów w Krakowie

Panowanie Bolesława było pełne sukcesów, jednak polityka królewska bardzo obciążała jego poddanych. Kiedy doszło do buntu, na czele opozycji stanął biskup Stanisław.

Święty Stanisław, biskup krakowski, został w 1079 r. zabity z rozkazu króla Bolesława Szczodrego, nazywanego też Śmiałym. Niedługo potem król Bolesław musiał uciekać z Polski. Wydarzenia te opisał ponad 30 lat później kronikarz Gall Anonim: „Jak zaś doszło do wypędzenia króla Bolesława z Polski, długo byłoby o tym mówić; tyle wszakże można powiedzieć, że sam będąc pomazańcem [Bożym] nie powinien był [drugiego] pomazańca za żaden grzech karać cieleśnie. Wiele mu to bowiem zaszkodziło, gdy przeciw grzechowi grzech zastosował i za zdradę wydał biskupa na obcięcie członków. My zaś ani nie usprawiedliwiamy biskupa zdrajcy, ani nie zalecamy króla, który tak szpetnie dochodził swych praw – lecz pozostawmy te sprawy, a opowiedzmy, jak przyjęto go na Węgrzech”.

Niewiele powiedział nam kronikarz. Niewiele, gdyż sprawa była drażliwa, nie chciał się nikomu narazić. A po latach, gdy już można było swobodnie o tych wydarzeniach pisać, nie pamiętano dokładnie, dlaczego konflikt wybuchł i jak przebiegał. Mimo to spróbujmy w oparciu o znajomość dziejów odtworzyć przebieg wydarzeń i motywy ich bohaterów.

Na międzynarodowej arenie

Bolesław wstąpił na tron w 1058 r. Odziedziczył po ojcu Kazimierzu Polskę w granicach z początków panowania Bolesława Chrobrego, jednak jeszcze nie całkowicie przywróconą do stanu sprzed katastrofy. Na szczęście sytuacja międzynarodowa stała się dla Polski korzystna. W 1056 r. zmarł cesarz Henryk III; pozostawił on 6-letniego syna, w imieniu którego Niemcami zaczęli rządzić zmieniający się regenci. Przez kilkanaście lat nacisk Niemiec na Polskę był niewielki. Również Czesi po śmierci Brzetysława przez kilka lat zajęci byli konfliktem, który wybuchł między jego synami. Nie było spokoju także na Węgrzech, gdzie przez wiele lat trwały walki między członkami rodu Arpadów. Prowokowało to wręcz sąsiadów do interwencji. Bolesław był tak silny, że to on na ogół decydował, kto będzie królem węgierskim. Władca Polski interweniował też dwukrotnie w Kijowie, przywracając tron sprzymierzonemu z nim Izjasławowi. Mając zaprzyjaźnionych władców na tronach Węgier i Rusi, mógł on zaprzestać płacenia Czechom czynszu ze Śląska i odmówić cesarzowi uznania jego zwierzchnictwa.

Bunt brzemienny w skutki

Pozycja Bolesława wzmocniła się bardziej, gdy papieżem został Grzegorz VII i gdy między nim a Henrykiem IV wybuchł spór zwany walką o inwestyturę. Władca Polski opowiedział się po stronie papieża. Pozwoliło to Bolesławowi w 1076 r. koronować się na króla. A więc same sukcesy. I nagle zaczął się buntować przeciw niemu biskup krakowski. Ten sam, który w 1072 r. został powołany do tej godności przez Bolesława. Co się stało? Co było tego przyczyną?

Panowanie Bolesława było wspaniałe i pełne sukcesów, jednak polityka królewska bardzo obciążała jego poddanych. Zwycięskie wojny mogły się podobać możnym, koronacja królewska mogła olśnić świadków tej ceremonii, ale aktywność króla bardzo obciążała chłopską ludność. Zapewne dostrzegali to możni z otoczenia króla. Wiedzieli, czym taka polityka może się skończyć. Sami już tego nie pamiętali, ale niewątpliwie słyszeli od swych rodziców, co się stało z Polską w latach 30. XI wieku. Wtedy to zbyt obciążona wojennymi daninami ludność chłopska zbuntowała się przeciw dostojnikom państwowym i państwo niemal upadło. Możemy się domyślać, że możni próbowali namówić, a potem zmusić króla do korekty polityki. Na czele próbującej ratować państwo opozycji stanął biskup Stanisław. Bolesław nie był jednak człowiekiem, który chciałby ustąpić, który potrafiłby uznać racje innych i skorygować swoje postępowanie. Zamiast przyjąć do wiadomości, że kraj już nie wytrzymuje nałożonych ciężarów, postawił biskupa przed sądem. Sąd skazał go na obcięcie członków.

Pod lupą medycyny sądowej

Taki wyrok to nie było ćwiartowanie. Zapewne Stanisław został skazany na obcięcie prawej dłoni – tej, którą podniósł, składając władcy przysięgę. Po takiej egzekucji Stanisław mógł dalej żyć. Tymczasem biskup zginął. Wprawdzie jego ciało nie było pocięte, jak tego chcą później napisane żywoty świętego, ale w zachowanej czaszce Stanisława do dziś widoczna jest dziura. W latach 60. XX wieku ówczesny arcybiskup krakowski Karol Wojtyła poprosił ekspertów medycyny sądowej o zbadanie jego czaszki. Po dokładnym obejrzeniu relikwii orzekli oni, że właściciel czaszki zginął od uderzenia w głowę narzędziem tępokrawędzistym. To znaczy, że biskup został zabity.

Król kontra opozycja

Zabicie biskupa nie stłumiło opozycji, teraz na jej czele stanął zapewne znany z kroniki Galla Sieciech. Kierowani przez niego możni doprowadzili do wygnania Bolesława z Polski i osadzenia na tronie jego brata Władysława Hermana. Król Bolesław uciekł na Węgry, gdzie w niejasnych okolicznościach w 1081 lub 1082 r. zakończył życie. Nie udało mu się utrzymać mocarstwowej potęgi, Polska była na to za słaba. Starający się skierować politykę króla na realistyczne tory i broniący uciskanego ludu biskup zginął, ale następny władca Polski, Władysław Herman, zaczął rządzić, licząc się z możliwościami.

Święty z wadami?

Kult świętego Stanisława rozwijał się powoli. Nie mogło być inaczej, długo jeszcze bowiem żyli w Polsce zarówno jego zwolennicy, jak też ci, którzy uważali, że rację miał król. Jeszcze ponad 100 lat później Wincenty Kadłubek napisał w swej kronice, że choć Stanisław był święty, to jednak byli tacy, którzy widzieli w nim same wady.

Przejawem kultu biskupa była pierwsza translacja jego ciała. W 1088 r. zostało ono przeniesione z prowizorycznego grobu do katedry, a w XII wieku został wybudowany sarkofag. Kult św. Stanisława zaczął się rozwijać intensywnie dzięki Wincentemu Kadłubkowi. W napisanej przez niego kronice znalazł się też opis konfliktu między królem a biskupem. Kadłubek przedstawił wydarzenia tak, jak je sobie wyobrażał. Nie znał już szczegółów, przedstawione przez niego dzieje nie zawsze są zgodne z tym, co my o nich wiemy, ale pisząc, że biskup bronił sprawiedliwości, oddał zapewne jeden z motywów działań Stanisława. W połowie XIII wieku podjęto starania o kanonizację biskupa. Najpierw Wincenty z Kielczy napisał jego Żywot..., a w 1253 r. Stanisław został kanonizowany.

Za życia nie udało się biskupowi Stanisławowi skorygować ryzykownej polityki króla, natomiast w XIII wieku jego kult odegrał bardzo ważną rolę w dziejach Polski. Wincenty z Kielczy napisał, że za zabójstwo biskupa król został ukarany wygnaniem, a Polska utraciła koronę i została podzielona. Lecz koronę odzyska, i tak jak w cudowny sposób zrosło się ciało świętego, tak Polska się zjednoczy. Od połowy XIII wieku kult Stanisława zaczął się szybko szerzyć, a on sam został uznany za patrona Królestwa Polskiego.?>>n

Autor artykułu jest historykiem mediewistą, byłym profesorem Uniwersytetu Warszawskiego i Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego

CZYTAJ DALEJ

Reklama w Tygodniku Katolickim „NIEDZIELA”

Karol Porwich/Niedziela

„Niedziela” to:

• ogólnopolski tygodnik katolicki, istniejący na rynku od 1926 roku

• informacje o życiu Kościoła w Polsce i na świecie, o sprawach społecznych, rodzinnych, gospodarczych i kulturalnych

• obecność w polskich parafiach w kraju i poza granicami (Włochy, USA, Kanada, Niemcy, Wielka Brytania), w sieciach kolporterskich i na Poczcie Polskiej

• szczególna obecność w 19 diecezjach w Polsce, w których ukazują się edycje diecezjalne: warszawska, krakowska, częstochowska, wrocławska, sosnowiecka, podlaska, bielska, świdnicka, szczecińska, toruńska, zamojska, przemyska, legnicka, zielonogórska, rzeszowska, sandomierska, łódzka, kielecka, lubelska

• 68 stron ogólnopolskich i 8 diecezjalnych

• portal www.niedziela.pl

• księgarnia (www.ksiegarnia.niedziela.pl) – ponad 350 publikacji książkowych

• studio radiowe Niedziela FM oraz telewizyjne Niedziela TV z możliwością przygotowania materiałów w jakości HD, własny kanał na YouTube, materiały na portalu www.niedziela.pl, zamówienia realizowane dla TV Trwam, TVP i lokalnej telewizji

• jest obecna w internecie, w rozgłośniach radiowych, w niektórych telewizjach regionalnych

Reklama w naszym Tygodniku jest potwierdzeniem wiarygodności firmy - do tego przyzwyczailiśmy naszych Czytelników.
Wyniki ankiety przeprowadzonej na zlecenie "Niedzieli" przez Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego pozwoliły ustalić profil Czytelników "Niedzieli":

• wiek - 28 - 65 lat

• wykształcenie - wyższe i średnie

• kobiety i mężczyźni w proporcjach 48% do 52%

• mieszkańcy dużych i średnich miast oraz wsi
Kolportaż - 60% parafie, 40% Poczta Polska, KOLPORTER i inne firmy kolporterskie;

Nakład: zmienny od 85 tys. do 115 tys. w zależności od okoliczności

Kontakt
Zamówienie reklamy lub ogłoszenia można przesłać:

Reklama
   Krzysztof Walaszczyk
   Dział Marketingu Tygodnika Katolickiego "Niedziela"
   tel. (34) 369 43 49, 603 701 615
   marketing@niedziela.pl

Ogłoszenia
   Barbara Kozyra
   tel. (34) 369 43 65
   tel. na centralę: (34) 365 19 17 w. 365
   ogloszenia@niedziela.pl

drogą pocztową pod adresem:
   Redakcja Tygodnika Katolickiego "Niedziela"
   ul. 3 Maja 12, 42-200 Częstochowa


Regulamin przyjmowania zleceń

Regulamin insertowania

Formaty reklam

Cennik reklam

Cennik insertów

Terminarz reklam (2020)

Materiały do pobrania

Publikacje logo o szerokości powyżej 25 mm

Logo „Niedzieli” (Plik PDF)
Logo „Niedzieli” (Plik JPEG)

Publikacje logo o szerokości poniżej 25 mm

Logo „Niedzieli” (Plik PDF)
Logo „Niedzieli” (Plik JPEG)

Reklama internetowa

Krzysztof Walaszczyk
Dział Marketingu Tygodnika Katolickiego "Niedziela"
tel. (34) 369 43 49, 603 701 615
marketing@niedziela.pl

Cennik reklam internetowych

CZYTAJ DALEJ

Zakończyła się kolejna tura rozmów liderów PiS ws. przyszłości Zjednoczonej Prawicy

2020-09-24 20:34

[ TEMATY ]

polityka

Adobe.Stock.pl

W czwartek po godz. 20 zakończyło się kolejne posiedzenie kierownictwa PiS w sprawie przyszłości Zjednoczonej Prawicy.

Dotyczyło ono oceny osiągniętego porozumienia w ramach Zjednoczonej Prawicy. Istotą tego porozumienia jest wola wspólnej i solidarnej pracy dla Polski - poinformowała w czwartek rzeczniczka PiS Anita Czerwińska.

W spotkaniu, które trwało ok. 3 godzin, uczestniczyli prezes PiS Jarosław Kaczyński, premier Mateusz Morawiecki, wicepremier minister kultury Piotr Gliński, szef MON Mariusz Błaszczak, szef MSWiA Mariusz Kamiński, szef klubu PiS Ryszard Terlecki, wiceprezesi PiS Adam Lipiński oraz Antoni Macierewicz, b. marszałek Sejmu Marek Kuchciński.

Wiceminister obrony Marcin Ociepa z Porozumienia poinformował w czwartek w RMF FM, że członkowie Zjednoczonej Prawicy umówili się, żeby kontynuować rozmowy koalicyjne w piątek. (PAP)

ipa/ brw/ par/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję