Reklama

Święci i błogosławieni

Hiszpania: święto patrona Katalonii i Aragonii oraz wręczenie nagrody Cervantesa

Św. Jerzy, wspominany dziś w kalendarzu, to patron Katalonii i Aragonii. W tym dniu w hiszpańskim Alcalá de Henares odbywa się uroczystość wręczenia prestiżowej nagrody Cervantesa. Warto wspomnieć, że w 1996 r. UNESCO ogłosiło 23 kwietnia Międzynarodowym Dniem Książki.

[ TEMATY ]

Hiszpania

św. Jerzy

Arkadiusz Bednarczyk

Św. Jerzy zabijający smoka i uwalniający księżniczkę (XVII wiek)

Według legendy Jerzy, ratując księżniczkę, zabił okrutnego smoka. Z jego krwi wyrosła piękna, czerwona róża, którą wręczył księżniczce. Od XV wieku istniał w Barcelonie zwyczaj wręczania róż kobietom, które były na Mszy w kaplicy św. Jerzego w Pałacu Generalitat. Dzisiaj każda kobieta obowiązkowo musi otrzymać różę.
Od 1929 r. 23 kwietnia jest też dniem książki, ponieważ tego dnia mieli umrzeć Miguel de Cervantes i William Shakespeare (w rzeczywistości pierwszy zmarł 22 kwietnia i został pochowany 23, drugi zmarł 23 kwietnia, ale według obowiązującego jeszcze wówczas w Anglii kalendarza juliańskiego, czyli 3 maja według wprowadzonego już w krajach katolickich kalendarza gregoriańskiego). Z czasem zrodził się zwyczaj, aby podarować bliskim osobom książkę. Na słynnej Rambli w Barcelonie znani pisarze i poeci dedykują dzisiaj książki swoim wielbicielom.
Natomiast na uniwersytecie w Alcalá de Henares w południe odbyła się ceremonia wręczenia nagrody Cervantesa. W tym roku otrzymała ją znana pisarka i dziennikarka meksykańska Elena Poniatowska. O jej polskich korzeniach przypomniał król Juan Carlos. Poniatowska jest czwartą kobietą, która otrzymała tę prestiżową nagrodę (a mężczyzn 35). „Tymi, którzy dali mi klucz, aby otworzyć Meksyk, byli Meksykanie, którzy chodzą po ulicy. W kulturze ubóstwa znajdują się nieoczekiwane skarby” – powiedziała w podziękowaniu 82-letnia Elena Poniatowska. Chce ona być głosem tych, którzy go nie mają.

2014-04-23 17:55

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Święty Jerzy, prowadź nas!

Niedziela szczecińsko-kamieńska 20/2019, str. 3

[ TEMATY ]

św. Jerzy

Maria Palica

Poświęcenie alei św. Jerzego

Dnia 24 kwietnia br. goleniowska parafia pw. św. Jerzego obchodziła swoje święto patronalne. Uroczystej odpustowej Mszy św. przewodniczył abp Andrzej Dzięga, a przy ołtarzu obok niego stanęli ks. kan. Bogdan Schmidt, proboszcz parafii św. Jerzego w latach 1974-2014, oraz ks. kan. Wacław Nowak, jego następca.

Parafia pw. św. Jerzego w Goleniowie erygowana została 4 marca 1974 r. i w tym roku obchodziła 45-lecie swojego istnienia. Na jej jubileuszowy odpust przybyli księża z parafii dekanatu Goleniów i kilku innych, przedstawiciele gminnych władz z burmistrzem Robertem Krupowiczem i przewodniczącą Rady Miejskiej Krystyną Jaworską, zuchy i harcerze Hufca ZHP Goleniów, których święty Jerzy jest patronem, oraz parafianie i wielu gości spoza parafii. Rangę uroczystości podkreślała obecność pocztu z parafialnym sztandarem.

Tegoroczne odpustowe uroczystości składały się z trzech części. Centralną była, oczywiście, Eucharystia, której przewodniczył i homilię wygłosił abp Andrzej Dzięga. Przywołując postać patrona parafii, powiedział m.in., że i dzisiaj świat potrzebuje ludzi takich, jakim był św. Jerzy – ludzi otwartego serca, odważnego intelektu i nieugiętych w swojej wierze w Jezusa Zmartwychwstałego. Zakończył słowami: „Medytuj nad dzisiejszym światem, gdy rozważasz życie i męczeństwo swojego patrona – św. Jerzego. I nie lękaj się prawdy, i nie lękaj się świadectwa, i nie lękaj się wyrazistości serca. Nie lękaj się być uczniem i świadkiem Jezusa Chrystusa w dzisiejszym świecie, Europie, Polsce i Goleniowie, nie lękaj się być uczniem i świadkiem Chrystusa Zmartwychwstałego, który żyje i króluje na wieki wieków”.

Dary ołtarza, m.in. chustę harcerską, nieśli harcerze, a chwilę później stojąc na baczność, odśpiewali „Harcerską modlitwę”. Pierwszą część uroczystości odpustowych zakończyło wystawienie Najświętszego Sakramentu i Litania do św. Jerzego.

Po błogosławieństwie udzielonym przez Księdza Arcybiskupa, wszyscy w procesji przeszli do zmodernizowanej w ubiegłym roku alei lip między ulicami gen. Grota-Roweckiego i gen. Andersa, przy której znajduje się parafialny kościół, by uczestniczyć w oficjalnym nadaniu jej imienia św. Jerzego. Wnioskowali o to parafianie, Rada Miejska stosowną uchwałę podjęła 19 grudnia 2018 r. Przy tablicy z nazwą alei burmistrz Robert Krupowicz powitał w imieniu mieszkańców Księdza Arcybiskupa i poprosił go o jej poświęcenie. Arcybiskup Andrzej Dzięga, podkreślając urok tej alei stwierdził, że nadanie jej imienia św. Jerzego jest symbolicznym wyjściem świętego ze znajdującego się obok kościoła do przestrzeni miejskiej, by i tam głosić: „Zło dobrem zwyciężaj”. Pobłogosławił i poświęcił aleję oraz tablicę z nazwą, do odsłonięcia której zaprosił burmistrza Roberta Krupowicza. Burmistrz uczynił to razem z pierwszym proboszczem parafii ks. Bogdanem Schmidtem oraz parafianką Anną Rutkowską. Dopełnienie tej części uroczystości odpustowych stanowiło ponowne odśpiewanie przez harcerzy i parafialną scholę harcerskiej modlitwy: „O Panie Boże, Ojcze nasz, w opiece swej nas miej! Harcerskich serc Ty drgnienia znasz, nam pomóc zawsze chciej! Wszak Ciebie i Ojczyznę miłując, chcemy żyć, harcerskim prawom w życia dniach wiernymi zawsze być”.

Ostatnią częścią „imienin” parafii była tradycyjna agapa, wspólna uczta w ogrodzie plebanijnym. Ku wielkiej radości parafian był to czas na indywidualne rozmowy z Księdzem Arcybiskupem, z czego skwapliwie korzystali, prosząc o osobiste błogosławieństwo.

CZYTAJ DALEJ

Jasna Góra: Pięciu za wszystkich. Pięciu kapłanów szło za cały Rybnik

2020-08-02 14:21

[ TEMATY ]

ksiądz

Rybnik

BPJG

Historia zatoczyła koło. Po wojnie pięciu młodych mężczyzn przyszło z Rybnika na Jasną Górę, by podziękować za ocalenie z wojennej pożogi. W tym roku, pięciu kapłanów przyszło z modlitwą za wszystkich, którzy z powodu pandemii nie mogli wybrać się z pielgrzymką do Częstochowy. Pielgrzymka rybnicka od 14 lat jest zarazem pieszą pielgrzymka arch. katowickiej.

Ta pielgrzymka miała być od samego początku wyjątkowa, bo to 75. – jubileuszowa, ale z wiadomych względów zamiast tysięcy pątników, w drogę na Jasną Górę wyruszyło nas pięciu księży – opowiada ks. Paweł Zieliński o samotnym pielgrzymowaniu, podkreślając, że to była trudna pielgrzymka - brakowało wspólnoty ludzi, było poczucie, że z intencjami tysięcy osób, bierze się i ich ból. Oni modlili się za nas, my za nich, to jest krwioobieg Kościoła – tłumaczył.

Szczególna intencja była ta o ustanie pandemii koronawirusa podkreśla ks. Zieliński i przypomina, że Ziemia Rybnicka jest tą, szczególnie dotkniętą epidemią. Modlono się za chorych górników i ich rodziny, o siły dla tych, którzy walczą z zagrożeniem Covid-19.

Zwrócił też uwagę, że dla niego mocnym doświadczeniem było przeżywanie kapłańskiej wspólnoty - Ale jednak to, co mnie bardzo urzeka w naszej pielgrzymce, to te tłumy, śpiewy, wspólnota, a w tym roku niestety nie było tej wspólnoty i dla nas, każdego z księży, było to bardzo ciężkie. Ale doszliśmy, jesteśmy szczęśliwi i zanosimy to wszystko Maryi” – mówił ks. Zieliński.

Za zgodą metropolity katowickiego abp. Wiktora Skworca oprócz ks. Pawła Zielińskiego (od trzech lat głównego przewodnika rybnickiej kolumny), pielgrzymowali: ks. Piotr Piekło, wikariusz w bazylice w Rybniku, o. Dymitr, franciszkanin pochodzący z Rybnika, ks. Radosław Adamiak, który od lat pielgrzymuje z grupą z Pszowa oraz ks. Krzysztof Nowrot, były duszpasterz akademicki w Rybniku.

Kapłani dotarli na Jasną Górę w sobotnie popołudnie, 1 sierpnia, dziś na wspólną Mszę św. dojechali wierni z Rybnika i okolic, wśród nich był Andrzej Dziewior, który od 2003 r. zawsze wchodził do sanktuarium w czołówce pielgrzymki, niosąc krzyż. Dziś także, w mundurze górniczym, przywiózł go ze sobą. W tym roku byłaby to jego 39 piesza pielgrzymka. - To była inna pielgrzymka, nie to co zawsze, wiadomo, pandemia nas rozproszyła – stwierdził emerytowany górnik. Wyjaśnił, że tradycje pieszej pielgrzymki pątnicy starali się zachować w inny sposób. Przez 4 dni trwania tradycyjnej pielgrzymki do czestochowy, tym razem mieszkańcy Rybnika i okolic tylko do Sanktuarium Matki Bożej Pokornej w Rudach – „te same kilometry zrobiliśmy, jakbyśmy szli tutaj do Częstochowy” zauważył i wyjaśniał, że Maryja w swoich objawieniach zawsze prosi o pokutę „dlatego my tak robimy”.

Od lat w pielgrzymce rybnickiej przychodziło ok. 4 tys. osób.

Tradycja tej pielgrzymki sięga 1946 roku. Wówczas w pieszą wędrówkę z Rybnika na Jasną Górę wraz z trzema kolegami udali się Stanisław Pol i Emil Lesik, by wypełnić śluby, które złożyli w trakcie II wojny światowej, że jak przeżyją, pójdą pieszo do Częstochowy. – „Jak przeżyja, póda piechty do Czynstochowy"- ślubowali, a pielgrzymkę podjęły następne pokolenia.

Pielgrzymowanie Ślązaków na Jasną Górę ma długą tradycję. Już Jan Długosz (1460) i Grzegorz z Sambora (zm. 1587) pisali o pielgrzymach ze Śląska. Zaborcy, okupanci, komuniści zakazywali tej formy kultu lub uporczywie przeszkadzali, jednak z każdym stuleciem liczba pątników rosła.

Obecność górnośląskich pielgrzymek na Jasnej Górze jest udokumentowana stosunkowo bogato.

Na Śląsku w pierwszych latach XX w. nastąpiło wyraźne ożywienie ruchu narodowego w wyniku działalności Wojciecha Korfantego i innych polskich działaczy. Jednym z elementów wchodzących w skład przeobrażeń politycznych i narodowych były pielgrzymki do miejsc o szczególnym znaczeniu dla polskiej sprawy. Jak podaje ks. prof. Jerzy Myszor badacz historii Górnego Śląska to właśnie w Częstochowie pielgrzymi znajdowali sprzyjający klimat dla uzewnętrznienia swych uczuć narodowych, także wśród paulinów znalazło się wielu, którzy jawnie manifestowali łączność Śląska z resztą ziem polskich, którzy angażowali się w działalność społeczną przed i w czasie akcji plebiscytowej. Właśnie po plebiscycie w 1921 r. na Górnym Śląsku w sprawie przynależności państwowej tych terenów wiele pielgrzymek parafialnych datuje swoje początki.

CZYTAJ DALEJ

Afrykańczycy zmieniają oblicze Kościoła w Chinach

2020-08-03 19:28

[ TEMATY ]

modlitwa

Afryka

Adam Szewczyk

Na rosnącą i coraz bardziej zauważalną obecność młodych katolików afrykańskich w Kościele w Chinach zwrócił uwagę w swym najnowszym wydaniu dwutygodnik włoskich jezuitów „La Civiltà Cattolica”. O zjawisku tym, występującym w różnych regionach kraju, rozmawiał na przykładzie miasta Guangzhou z prowincji Guangdong w południowo-wschodnich Chinach dyrektor pisma o. Antonio Spadaro z francuskim teologiem-antropologiem Michelem Chambonem.

W każdy weekend katedra katolicka w mieście zapełnia się tysiącami ludzi zarówno miejscowymi, jak i przybyszami z wielu krajów, a Msze sprawowane są w miejscowym dialekcie kantońskim i ogólnochińskim mandaryńskim, po angielsku, koreańsku i w innych językach.

Młodzi Afrykańczycy, jacy przybyli do Państwa Środka na studia czy w poszukiwaniu pracy, pochodzą głównie z Nigerii, Kenii, Kamerunu i Ugandy. Ci spośród nich, którzy są katolikami, zaczynają chodzić do kościołów w miastach, w których mieszkają.

W Guangzhou (czyli dawnym Kantonie) uczęszcza do katedry średnio od 500 do 800 przybyszów z Czarnego Lądu.

Według rozmówcy pisma ludzie ci przychodzą tam wczesnym popołudniem, modlą się lub rozmawiają z przyjaciółmi przy Grocie Matki Bożej z Lourdes i tam czekają na Mszę św. Inni w kościele ćwiczą śpiewy i przygotowują się do służby przy ołtarzu. W odpowiedzi na narastający napływ turystów, Nigeryjczycy zorganizowali służbę porządkową, surową i skuteczną, aby zachować atmosferę modlitwy w czasie liturgii w języku angielskim.

W ciągu tygodnia wierni afrykańscy przychodzą do katedry na katechezy biblijne i spotkania modlitewne, utrzymane najczęściej w duchu charyzmatycznym. Ożywili też działalność Legionu Maryi, który kwitł tam przez cały okres rządów komunistycznych, mimo utrudnień ze strony władz, niezadowolonych zwłaszcza z powodu „wojskowej” nazwy tego ruchu. Według Chambona, przez cały dzień „przed Panią z Lourdes klęczą zawsze jacyś Afrykańczycy”, inni klęczą też w pobliskiej kaplicy Najświętszego Sakramentu, „pochyleni w geście adoracji lub ze wzniesionymi rękoma”.

Ale występują również napięcia między wspólnotą przybyszów z Afryki a miejscową społecznością katolicką, mające podłoże głównie materialne. W Guangzhou po kryzysie finansowym z 2008 roku udział imigrantów z Czarnego Lądu w działalności przestępczej zrodził ogólną podejrzliwość do wszystkich „Czarnych”. Dzielnicę Xiaobei na północy miasta, w której mieszka większość Afrykańczyków, wielu Chińczyków postrzega jako miejsce przeklęte, rządzone przez gangi kryminalne. Imigranci afrykańscy to w większości młodzi samotni mężczyźni i po całym kraju krążą opowieści o młodych Chinkach, które zaszły w ciążę z niektórymi z nich, a później zostały przez nich porzucone. Zdarza się, że takie kobiety przychodzą potem do katedry, „żądając odszkodowania” – powiedział Chambon.

Z drugiej strony podkreślił szczególny „zapał misyjny” – elastyczny i ekstrawertyczny – cechujący obecność afrykańską w Kościele chińskim. Przejawia się to, zdaniem badacza, w tym, że jeśli Afrykanin zaręczy się z Chinką, to zwykle prowadzi ją do kościoła, gdzie odbywa ona kurs katechumenatu i przyjmuje chrzest. Dodał, że w ostatnich latach znacząco wzrosła liczba ochrzczonych kobiet. W mieście są już rodziny chińsko-afrykańskie, co było nie do pomyślenia jeszcze kilka lat temu – podkreślił rozmówca dwutygodnika.

Według niego katolicy afrykańscy, którzy zjawili się w najludniejszym państwie świata sami, bez „mandatu misyjnego” i wsparcia, „są znacznie bardziej elastyczni i łatwiej przystosowują się do miejscowych warunków niż wiele zgromadzeń i zakonów misyjnych”. Po przybyciu na miejsce musieli usilnie szukać kontaktów z miejscowym społeczeństwem, aby móc przeżyć fizycznie i finansowo. A imigranci katoliccy „przynieśli z sobą także swą wiarę, którą dzielili się z każdym, z kim się zetknęli”.

Także ich sposób nawiązywania więzi z miejscowym duchowieństwem jest szczególny i np. w odróżnieniu od wielu Chińczyków Afrykanie są bardziej otwarci, przedstawiając kapłanom swe potrzeby duchowe i duszpasterskie. Jako „nowi przybysze” proszą o dostęp do sakramentów i miejsc spotkań, pomagając tym samym także miejscowym duchownym rozszerzać ich własne horyzonty duszpasterskie.

Swe rozważania i spostrzeżenia uczony francuski kończy uwagą, iż podczas gdy wielu analityków roztrząsa w nieskończoność uwarunkowania polityczne, które uczyniłyby bardziej znośnymi sytuację ochrzczonych, „również w Chinach Kościół wzrasta bez proszenia o zezwolenie tzw. «ekspertów», bezinteresownie, w sposób «niezorganizowany», bez konkursu na jakąś misyjną strategię ewangelizacji”. Wpisuje się to w wątek żywotnych i konkretnych interesów zwykłych ochrzczonych, którzy prawdopodobnie nie wiedzą nawet nic o tymczasowym układzie watykańsko-chińskim z 2018 roku o mianowaniu biskupów w tym kraju.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję