Jak średniowieczni cieśle - powstała więźba dachowa Katedry Notre Dame
Zamknięto kolejny ważny etap w pracach nad rekonstrukcją katedry Notre Dame w Paryżu. W Dolinie Loary zestawiono ze sobą sporą część drewnianego szkieletu dachu i tym samym przeszedł on „próbę generalną”. Kolejnym krokiem będzie umieszczenie więźby dachowej w katedrze.
Prace mogłyby postępować szybciej i wygodniej, ale zdecydowano się na użycie średniowiecznych technik obróbki drewna. Dębowe belki powstały w warsztatach ciesielskich przy użyciu siekier. Było to wielkie wyzwanie, ale i fascynujący eksperyment. Cieśle mieli poczucie, że wchodzą w buty swych poprzedników sprzed stuleci, mierząc się z tymi samymi problemami i wykonując tą samą pracę. Dla powstania więźby dachowej ścięto łącznie ok. 1200 dębów.
„Chcemy zrekonstruować tę katedrę w taki sposób, w jaki powstała w średniowieczu” – powiedział agencji Assocaited Press Jean-Louis Georgelin, emerytowany francuski generał, który nadzoruje proces odbudowy. Wyjaśnił, że „chodzi o bycie wiernym wobec tych wszystkich ludzi, którzy wznieśli te niezwykłe budowle we Francji”.
Ponieważ otwarcie jest zaplanowane na grudzień 2024 r., ekipa rekonstrukcyjna posiłkuje się też nowoczesnymi technologiami. Komputerów użyto do stworzenia szczegółowych planów dla cieśli, aby mieć pewność, że ręcznie powstałe belki będą do siebie pasować. Dla zamontowania więźby dachowej w katedrze zostanie też użyty nowoczesny dźwig.
Remi Fromont wskazuje jednak, że zrekonstruowany szkielet „to ta sama drewniana struktura, co w XIII wieku”. Użyliśmy takiego samego materiału – dębiny, dokładnie takich samych siekier i skorzystaliśmy z tej samej technologii – podkreśla architekt.
Pożar katedry Notre-Dame w Paryżu wieczorem 15 kwietnia 2019 roku był wydarzeniem duchowym dla jednego ze strażaków uczestniczących w akcji ratunkowej i odmienił jego życie. Widok krzyża na ołtarzu pośród płomieni i poważnie zniszczonej katedry był dla niego znakiem nadziei, „jakby Bóg chciał nas w tej chwili pocieszyć. Jego obecność była zauważalna” - powiedział członek służb ratowniczych francuskiemu magazynowi „Famille Chrétienne” z 2 grudnia.
Rozmówca chciał zachować swoją anonimowość - w artykule nazywany jest „Matthieu”. Przyznał, że to przeżycie poruszyło go tak głęboko, że na nowo odnalazł wiarę. Już od chwili przybycia na miejsce pożaru widok był wstrząsający. „Przed katedrą zobaczyliśmy klęczących ludzi, którzy modlili się i śpiewali” - powiedział doświadczony strażak. Zwrócił uwagę, że wszyscy byli głęboko zszokowani, ale jednocześnie zjednoczeni i widać było, że znajdują pocieszenie w modlitwie.
Co druga świątynia na terenie diecezji Leiria-Fatima, na środkowym zachodzie Portugalii została w jakiejś formie uszkodzona w następstwie przechodzących od końca stycznia przez Półwysep Iberyjski orkanów. Według portugalskich władz kościelnych większość zniszczeń dotyczy kościołów i kaplic, które straciły w następstwie huraganowych wiatrów dach, okna lub z powodu intensywnych opadów deszczu zostały zalane wodą. Wśród obiektów sakralnych, które ucierpiały na skutek żywiołu są m.in. obiekty znajdujące się na terenie Sanktuarium Matki Bożej Różańcowej w Fatimie. Według tamtejszego rektoratu łączne straty spowodowane żywiołem przekroczyły tam wartość 2 mln euro.
Przechodzące sukcesywnie od końca stycznia przez Półwysep Iberyjski wichury i powodzie spowodowały nienotowane od ponad pół wieku w Portugalii szkody. W efekcie kataklizmu śmierć poniosło 19 osób, w tym szczególnie w położonym na środkowym zachodzie kraju dystrykcie Leiria. Rząd premiera Luisa Montenegro szacuje szkody wyrządzone przez orkany, szczególnie przez sztormy Katrin i Leonardo, na ponad 5,5 mld euro. Z szacunków organizacji branżowych oraz samorządów wynika jednak, że mogą być one większe. Zdaniem ministra gospodarki Manuela Castro Almeidy same tylko straty wyrządzone na terenach należących do podmiotów gospodarczych wyniosły blisko 1 mld euro, co potwierdzają towarzystwa ubezpieczeniowe.
Żyła w blasku fleszy. Mediolan był sceną jej kariery: czerwone dywany, okładki gazet, narzeczony – siostrzeniec Berlusconiego. A jednak za pozorem sukcesu kryła się samotność, której nie goił żaden aplauz. Zanim trafiła do świata mody, Ania Golędzinowska padła ofiarą handlu ludźmi – uwięziona, zmuszana do pracy w nocnym klubie, upokorzona. Uciekła. Lecz prawdziwe wyzwolenie przyszło dopiero później.
O Medjugorje usłyszała od jednego z dziennikarzy. Pojechała na pielgrzymkę z ciekawości, ale też z nadzieją, i wtedy zaczęło się coś, czego nie sposób było zignorować: bluźniercze głosy, niewidzialny opór, nocne zmagania.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.