Reklama

Siena - miasto św. Katarzyny

Margita Kotas
Niedziela Ogólnopolska 32/2011, str. 36

Margita Kotas
Widok na Duomo od strony San Domenico

Siena - jedno z najpiękniejszych miast Toskanii. Ślady swojej osady w tym miejscu pozostawili już Etruskowie. Jak głosi legenda, miasto to założyli synowie Remusa - Aschio i Senus, dlatego też sieneńczycy obrali sobie za symbol miasta karmiącą wilczycę. Pierwsze szczegółowe dane o Sienie pochodzą natomiast z czasów, gdy była rzymską civitas - kolonią wojskową założoną przez Cezara, noszącą nazwę Saena Julia

Dziś miasto położone na trzech wzgórzach zachwyca swą gotycką zabudową, średniowiecznym, niezmienionym od XIV wieku charakterem, który zawdzięcza, na ironię, spowodowanemu przez zarazę upadkowi potęgi miasta i zahamowaniu jego rozbudowy. Siena od średniowiecza podzielona jest na 17 rywalizujących ze sobą dzielnic (contrade). Rywalizacja ta nie przejawia się jedynie w dniach palio, wyścigów konnych, które odbywają się od 1656 r. dwa razy do roku: 2 lipca - dla uczczenia Najświętszej Maryi Panny z Provenzano i 16 sierpnia - ku czci Najświętszej Maryi Panny Wniebowziętej. Podobno do dzisiaj nie do pomyślenia jest zawieranie małżeństw pomiędzy osobami z dwóch różnych dzielnic.

Spacer po dnie muszli

Ktokolwiek odwiedzi Sienę, podobnie jak ja, wcześniej czy później trafi w samo jej serce, na Piazza del Campo - jeden z najwspanialszych i najbardziej znanych placów w całych Włoszech. Zbudowano go w XIV wieku z cegieł i marmuru, uzyskując wklęsły kształt muszli podzielonej na dziewięć części - na pamiątkę dziewięciu gubernatorów rządzących republiką sieneńską. Mieszkańcy Sieny mówią natomiast, że zaprojektowano go na podobieństwo płaszcza Matki Bożej, która wraz ze św. Katarzyną jest patronką miasta. Każdy, kto znajdzie się na Piazza, nie wie, na czym skupić swoją uwagę. Zachwyt budzi znajdująca się pośrodku placu Fonte Gaia - Fontanna Radości - z kopiami płaskorzeźb Jacopa della Quercia, ale i Palazzo Pubblico, najwytworniejsza świecka budowla Włoch, będąca siedzibą władz miejskich oraz prawdziwym skarbcem kryjącym wiele dzieł sztuki. Z gmachu Palazzo wyrasta smukła, licząca 102 m, Torre del Mangio - Wieża Obżartucha - która swą nazwę zawdzięcza swemu pierwszemu strażnikowi, przejadającemu cały swój zarobek. U stóp wieży wzrok przykuwa natomiast Cappella di Piazza - kamienna loggia wybudowana z wdzięczności po ustąpieniu zarazy w 1348 r. Pallazzo Pubblico i jego smukła wieża toną przed południem w ostrym słońcu, które nie ułatwia fotografowania. Przypominam sobie przeczytane gdzieś zdanie: „Rano Siena wygląda tak, jakby ktoś chlusnął na nią wiadrem światła”. By zapanować nad łzawieniem oczu, odwracam się tyłem do Palazzo i przez chwilę fotografuję gołębie siadające bez lęku na kamiennym łbie wilczycy zdobiącej Fonte Gaia. Skrzydlaci mieszkańcy Sieny, jak widać, są za pan brat z drapieżnikiem będącym symbolem ich miasta.
Piazza del Campo - od kilkuset lat miejsce słynnego palio, był także w przeszłości miejscem walk byków, egzekucji, ale i kazań świętych, m.in. św. Bernardyna urodzonego w roku śmierci św. Katarzyny (1380). Pod wpływem jednego z kazań świętego, upowszechniającego nabożeństwo do Najświętszego Imienia Jezus, rada miejska Sieny przyjęła jako godło miasta monogram z greckim imieniem Chrystusa - IHS. Ten okrągły monogram widnieje pośrodku najwyższej kondygnacji ratusza wchodzącego w skład Palazzo Pubblico.

Niedokończona katedra

Budowę katedry pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny rozpoczęto pod koniec XII wieku i prowadzono według pierwotnych planów do pierwszej połowy XIV wieku, kiedy to rozwój gospodarczy i demograficzny miasta spowodował ich zmianę na ambitniejsze, ale jak się okazało, niemożliwe do zrealizowania. Potęga katedry sieneńskiej miała przyćmić katedrę we Florencji, z którą Siena rywalizowała. Zgodnie z nowymi planami istniejąca już budowla miała stać się zaledwie transeptem nowej. Budowę według nowego projektu wznowiono w 1339 r., niestety w 1355 r. zarzucono ten plan. Przyczyną zaniechania budowy kościoła-kolosa mogła być zaraza, która wybuchła w mieście w 1348 r. (podczas sześciomiesięcznej epidemii „czarnej śmierci” zmarły dwie trzecie mieszkańców). Przybywający do Sieny turyści bez trudu wpadają jednak w zachwyt nad istniejącą budowlą. Wrażenie robi już choćby romańska dzwonnica z wieńczącą ją piramidą. Zachwyt budzą XIII-wieczne posągi Giovanniego Pisano w niszach fasady oraz skarby wnętrza katedry, m.in.: pokryta przepięknymi płaskorzeźbami słynna ambona Nicoli Pisano, ołtarz główny Baldassarre Peruzziego, cyborium Vecchietta czy intarsjowana lub dekorowana sgraffiti marmurowa posadzka, na której podziwiać można m.in. historie biblijne. W katedrze znaleźć można także polonica - obraz Matki Bożej Częstochowskiej oraz współczesny witraż poświęcony św. Maksymilianowi Kolbemu. O rozmiarach planowanej sieneńskiej katedry, której budowy nie ukończono, mówią pozostałości Duomo Nuovo - fasada i portal, które stanowią jedną z atrakcji turystycznych Sieny. Na porzuconą fasadę, zwaną Facciatone, można wejść z Museo dell’Opera dell Duomo - widać z niej jak na dłoni całą Sienę.
W pobliżu katedry natrafiam na jeden z posągów słynnej karmiącej wilczycy, będącej symbolem Sieny. Jednak osobą, która najmocniej rozsławiła miasto, jest jego wybitna mieszkanka - św. Katarzyna, doktor Kościoła.

Reklama

Dom rodu Benincasa

Drogi pielgrzymów przybywających do Sieny prowadzą obowiązkowo do domu św. Katarzyny, który w 1464 r. został przekształcony w sanktuarium. Wchodzi się do niego od strony Via Benincasa. Na sanktuarium składa się zespół budowli: Oratorio Superiore, Oratorium Krucyfiksu z krzyżem, przed którym św. Katarzyna miała wizje, Oratorio della Camera z małą celą, w której spędzała większość czasu, i gdzie oglądać można wiele należących do niej przedmiotów oraz kościół Santa Caterina w Fontebranda, nazywany też Oratorio della Contrada.
Św. Katarzyna z rodu Benincasa urodziła się w 1347 r., jako przedostatnie, dwudzieste czwarte dziecko sieneńskich tkaczy czy też, jak podają inne źródła, farbiarzy. Zwiedzając jej dom, trudno nie zastanowić się nad niezwykłością Bożych planów, które sprawiły, że to właśnie ona - analfabetka 389 podyktowanymi listami skierowanymi do najbardziej wpływowych osobistości ówczesnej Europy, skłoniła papieża Grzegorza XI do powrotu z Awinionu do Rzymu.
Katarzynę, patronkę Sieny, nazywa się również Świętą z Fontebranda, ze względu na źródło, które było świadkiem jej młodości. Bije ono u stóp wzgórza, na którym stoi kościół San Domenico - jeden z celów przybywających do Sieny pielgrzymów.

San Domenico nad Fontebranda

Zbudowana na przestrzeni XIII-XV wieku dominikańska gotycka świątynia San Domenico kryje kaplicę św. Katarzyny, w której uwagę zwracają freski autorstwa Sodomy. Tu też, za pozłacaną kratą, w marmurowym cyborium znajduje się czaszka św. Katarzyny - La Testa di Santa Caterina. Drugą przechowywaną tu relikwią jest palec świętej. W jednej z nisz świątyni, w Capella delle Volte, św. Katarzyna 1 kwietnia 1375 r. otrzymała stygmaty. Dziś można tam oglądać jedyny wierny wizerunek świętej, namalowany przez jej przyjaciela Andrea Vanni, przedstawiający Katarzynę w czasie egzorcyzmów.
Nawet tu, z dala od Piazza del Campo dopada nas duch słynnego palio. Na bocznych ścianach świątyni możemy podziwiać wiszące flagi siedemnastu sieneńskich contrad. To tu, w kościele związanym z Patronką Sieny, rozpoczynają się modlitwy o powodzenie wyścigu.
W świątyni nad źródłem Fontebranda odnajdziemy także kolejny w Sienie akcent polski - przy wejściu do kościoła obraz z przełomu XVI i XVII wieku, przedstawiający pierwszego polskiego dominikanina - św. Jacka Odrowąża - suchą nogą przekraczającego Dniepr.

Krótka wizyta w Rzymie

Na tyłach rzymskiego Panteonu, przy placu ze słynnym dźwigającym obelisk słoniem Berniniego, znajduje się jedyna gotycka świątynia Wiecznego Miasta - Santa Maria sopra Minerva, którą opiekują się dominikanie. Jej wnętrze poza wieloma dziełami sztuki kryje grób św. Katarzyny Sieneńskiej. Przybywający do świątyni pielgrzymi zatrzymują się na chwilę modlitwy przed jej szczątkami, wyeksponowanymi w szklanej trumnie umieszczonej pod mensą ołtarza. W Rzymie też odnajdziemy ślady kultu poznanego w Sienie św. Bernardyna. W kościele Santa Maria in Aracoeli podziwiać można poświęcone jego życiu i działalności freski autorstwa Pinturicchia - może w którąś z niedziel uda nam się złożyć wizytę i w tych rzymskich świątyniach.

Wątpliwości wokół sprawy Szymonka

2019-06-19 10:59

Dr Błażej Kmieciak - dyrektor Centrum Bioetyki Instytutu Ordo Iuris

Śmierć dziecka wywołuje w pełni zrozumiałe reakcje emocjonalne. Tym bardziej, w celu wyjaśnienia wszelkich wątpliwości, konieczne jest odwołanie się do ustalonych faktów, w tym zwłaszcza wiedzy medycznej oraz informacji dotyczącej poszanowania bądź też naruszenia praw dziecka jako pacjenta oraz jego rodziców.

Analizując sprawę 11-miesięcznego Szymonka leczonego na terenie szpitala przy ul. Niekłańskiej w Warszawie. trzeba w pierwszym rzędzie zwrócić uwagę, iż jako opinia publiczna nie posiadamy w tej sprawie zbyt licznych, zweryfikowanych informacji:

- Nie wiemy jaki był stan dziecka przed odłączeniem od aparatury podtrzymującej życie. 10 czerwca szpital stwierdził w Komunikacie: „ze względu na tajemnicę lekarską nie możemy jej upublicznić, natomiast pełne informacje są w posiadaniu Rodziców”.

- Ze strony rodziców nie przedstawiono oficjalnych informacji dotyczących sposobu traktowania dziecka oraz jego ostatecznego rozpoznania klinicznego. Pełnomocnik rodziny zaznaczył jedynie, że postępowanie dotyczące działań w jednej z placówek w Radomiu, w której przebywał chłopiec przez przewiezieniem do Warszawy, posiada charakter niejawny.

- Nie znamy również opinii poszczególnych komisji oraz konsyliów jakie zbierały się w ciągu ostatnich tygodni. W tym zakresie nie tylko nie wiemy, jakie były ustalenia lekarzy ze wspomnianego szpitala, ale również nie posiadamy informacji dotyczącej ustaleń jakie poczynili lekarze-konsultanci zaproszeni na wspomniane powyżej diagnostyczne konsylia.

W większości dostępne informacje odnoszące się do stanu Szymonka bazują na wpisach członków rodziny na portalach społecznościowych, co nie stanowi weryfikowalnego źródła danych medycznych. Pojawiały się również informacje organizacji pozarządowych, w tym zwłaszcza „Stowarzyszenia STOP NOP”, które nie jest uprawnione do stawiania medycznych diagnoz odnoszących się do stanu niespełna rocznego pacjenta.

Jedyne informacje, jakie posiadamy odnoszą się do ogólnego stanu zdrowia dziecka. W szpitalnym Komunikacie z 10 czerwca przypomniano, że „Pacjent przebywa w naszym Szpitalu na Oddziale Intensywnej Terapii od 22 stycznia 2019 r. w stanie skrajnie ciężkim z nieodwracalnym uszkodzeniem centralnego układu nerwowego”. W ostatnich godzinach, w mediach pojawiły się również dwie kluczowe informacje - pierwsza, w której rodzice dziecka wskazali, iż odłączono je od aparatury podtrzymującej życie bez ich obecności, wbrew wcześniejszym ustaleniom oraz druga, w której minister zdrowia, prof. Łukasz Szumowski wskazuje, „że nikt nie odłączył aparatury przed stwierdzeniem, że pacjent zmarł”.

Śmierć dziecka

Ostatnia wypowiedź w sposób wyraźny wskazuje nam na prawdopodobny scenariusz działania w omawianej sprawie. W podobnych przypadkach klinicznych polskie przepisy prawne wprowadziły konkretny scenariusz postępowania, jaki winien być zrealizowany. Po pierwsze, mówimy tutaj o komisyjnym stwierdzeniu „trwałego nieodwracalnego ustania czynności mózgu (śmierci mózgu),” bądź „nieodwracalnego zatrzymania krążenia”. Po drugie, trzeba dodać, iż szczegółowe działania w tym zakresie podejmowane są przez lekarzy na podstawie odrębnego „Obwieszczenia” Ministra zdrowia. Omawiany tutaj proces stwierdzania śmierci składa się z dwóch etapów. W pierwszym wysunięte zostaje przez komisję lekarską podejrzenie odnoszące się do śmierci człowieka. Bada się w tym czasie, czy nie zaistniały sytuacje, które wprowadzać mogą w błąd odnośnie oceny stanu klinicznego pacjenta: m.in. hipotermia, określone postaci zatrucia, spożycie określonych substancji psychoaktywnych. Do drugiego etapu przystępuje się natomiast po potwierdzenia diagnozy dotyczącej śmierci. Bada się np. odruchy źreniczne na światło. Warto również przypomnieć, cytując polskie przepisy ustawowe, że „trwałe nieodwracalne ustanie czynności mózgu (śmierć mózgu) stwierdza jednomyślnie dwóch lekarzy specjalistów posiadających II stopień specjalizacji lub tytuł specjalisty, w tym jeden specjalista w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii lub neonatologii, a drugi w dziedzinie neurologii, neurologii dziecięcej lub neurochirurgii”.

Wątpliwości i wyjaśnienia

Bez względu na w pełni zrozumiałe emocje w całej sprawie, nie można obecnie analizowanej sytuacji Szymona porównać do sprawy Alfirgo Evansa, jak czynią to wielokrotnie polskie media. Wskazany tutaj brytyjski casus odnosił się przede wszystkim do stanu, w którym z niezrozumiałych względów klinicznych, personel brytyjskiego szpitala zdecydował się odłączyć dziecko od aparatury podtrzymującej życie, zaprzestać jego karmienia i pojenia oraz nie wyrazić zgody na podjęcie działań diagnostyczno-leczniczych na terenie innego szpitala. Podobne działania miały miejsce przy jednoczesnym braku postawienia ostatecznej diagnozy oraz wyraźnie dostrzeganych reakcjach dziecka nawiązującego kontakt z rodzicami. Polska sprawa ze szpitala przy ul. Niekłańskiej w Warszawie oddaje inną rzeczywistość. Mowa bowiem o pacjencie, u którego – jak podawały media oraz wspomniana placówka - stwierdzono obrzęk mózgu oraz nieodwracalne uszkodzenie centralnego układu nerwowego. Minister Zdrowia powiadomił opinię publiczną ponadto, iż odłączenie od respiratora nastąpiło po stwierdzeniu śmierci mózgu. Sprawa Szymona oraz sprawa Alfiego Evansa nie mogą być w tym zakresie porównywane.

W omawianej sprawie wielokrotnie pojawiają się informacje kojarzące stan chłopca z podaną wcześniej szczepionką przeciwko pneumokokom: „cztery dni później wystąpiła u niego gorączka oraz drgawki. Ostatecznie, 21 stycznia dziecko zostało przyjęte do szpitala. Było reanimowane, wykonano kolejne TK głowy, powstał obrzęk mózgu - opisywał tygodnik „Wprost”. Podobne stwierdzenia nie mają jednakże żadnego oparcia w rzetelnej diagnozie lekarskiej wyrażonej przez lekarzy ze szpitala, bądź też przez którego z konsultantów także wskazanych przez rodzinę małego pacjenta. Opinie prezentowane przez taką czy inną organizację pozarządową nie stanowią rzetelnej oraz weryfikowalnej diagnozy lekarskiej. Nie wiemy jaka była przyczyna pojawienia się tak dramatycznego stanu chłopca. Kojarzenie szczepienia oraz omawianej sytuacji nie jest efektem oceny medycznej, a jedynie opinii wyrażonej przez osoby do tego nieuprawnione.

Kontekst uprawnień kieruje as w stronę relacji istniejącej na linii pacjent - lekarz - rodzina. W szpitalnym komunikacie z 10 czerwca wskazywano, iż rodzice mają zapewniony dostęp do informacji medycznej, konsultacji z innymi specjalistami oraz możliwości proponowania innych form wsparcia terapeutycznego. Szpital zatem zapewniał o realizacji prawa pacjenta do informacji, konsultacji z innym lekarzem oraz świadczeń zdrowotnych odpowiadających aktualnemu stanowi wiedzy medycznej. Ze strony rodziców dziecka, innych przez nich upoważnionych osób lub ich pełnomocnika nie pojawiły się dotąd oficjalne stanowiska podważające realizację wskazanych tutaj praw pacjenta oraz praw jego rodziców, jako opiekunów prawnych.

Istotne wątpliwości wzbudza natomiast informacja wskazująca o odłączeniu chłopca od aparatury podtrzymującej funkcje życiowe bez obecności jego rodziców.- przedstawiali ja rodzice dziecka w mediach. Do informacji tej dotąd nie odniósł się szpital w odrębnym komunikacie lub stanowisku. Jej potwierdzenie jednak wskazywać może na istotne naruszenie praw rodziców oraz naruszenie prawa dziecka jako pacjenta. Polskie przepisy konstytucyjne oraz ustawowe w sposób wyraźny wskazują na prawa rodziców zobowiązanych do sprawowania szczególnej troski nad rozwojem dziecka, w tym rozwojem zdrowotnym. Krajowe ustawodawstwo prawno-medyczne w sposób jednoznaczny zwraca ponadto uwagę na prawo rodziców lub opiekunów prawnych do uczestnictwa w świadczeniach zdrowotnych podejmowanych względem pozostającego pod ich opieką dziecka. Odłączenie pacjenta od respiratora bez obecności, w podobnych działaniach, jego rodziców, stanowić może przykład całkowicie niezrozumiałego postępowania medycznego naruszającego podstawowe standardy deontologiczne oraz normy ustawowe, w tym zwłaszcza prawo pacjenta do umierania w spokoju i godności. Jak wskazano powyżej, kierownictwo resortu zdrowia zaznaczało, iż w omawianej sytuacji mowa jest o odłączeniu pacjenta, u którego wcześniej stwierdzano śmierć. Powyższe nie może być jednak traktowane jako jakiekolwiek wytłumaczenie potencjalnego wprowadzenia w błąd oraz podjęcia unikalnych dla sytuacji rodzinnych działań medycznych, w których możliwości udziału rodzice zostali w sposób nieuzasadniony pozbawieni.

Nie ulega najmniejszej wątpliwości, iż obecnie konieczne jest uszanowanie dramatu doświadczanego przez rodziców. Ze strony mediów oraz komentatorów niezbędne jest bazowanie na faktach, a nie opiniach i domniemaniach. Bezsprzecznie niezbędnym jest wyjaśnienie niepokojących obaw jakie pojawiły się w związku z ostatnimi momentami życia Szymonka.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zbliża się 450-rocznica Unii Lubelskiej z 1569 r.

2019-06-19 19:57

Marcin Przeciszewski / Warszawa (KAI)

1 lipca przypada 450-rocznica Unii Lubelskiej, jednego z najważniejszych aktów politycznych w historii Europy. Unia tworzyła Rzeczpospolitą Obojga Narodów, składającą się z Polski i Wielkiego Księstwa Litewskiego. Była wzorcem państwa federacyjnego ze wspólnym Sejmem i Senatem, ale pełną autonomią władz wykonawczych autonomicznych państw z odrębnym wojskiem, skarbem oraz systemami prawnymi. Przez ponad 200 lat Rzeczpospolita była najbardziej demokratycznym państwem Europy, opartym na wieloetnicznym narodzie obywatelskim, formowanym przez szlachtę.

wikipedia
Unia Lubelska (obraz Jana Matejki)

Punktem wyjścia do późniejszej Unii Lubelskiej 1569 r. była unia w Krewie z 1385 r., określająca konsekwencje wynikające dla Polski i Litwy z małżeństwa wielkiego księcia litewskiego Jagiełły i króla Polski Jadwigi, w postaci włączenia Litwy do Polski, czego warunkiem był chrzest Litwy. Nie było wówczas mowy o unii dwóch równorzędnych państw. Jagiełło wraz z członkami swego rodu uważał państwo litewskie za swą rodzinną własność, i stąd inkorporacja Litwy do Polski – w zamian za tytuł królewski – wydawała mu się czymś naturalnym.

W rzeczywistości program ten nigdy nie został zrealizowany, a samodzielne państwo litewskie nie przestało istnieć. Już w 1392 r. w myśl ugody Jagiełły z jego stryjecznym bratem, Witoldem, ten ostatni objął władzę nad Litwą oraz księstwami ruskimi wchodzącymi w skład Wielkiego Księstwa. Ostatecznie zrealizowany został model unii dynastycznej. Jagiellonowie obierani byli na królów Polski, zatrzymując jednocześnie urząd wielkiego księcia Litwy. A paradoksalnie silna i dziedziczna władza Jagiellonów w Wielkim Księstwie Litewskim dawała im także silniejszą pozycję w Polsce, gdzie król liczyć się musiał z rosnącymi prawami szlacheckiego społeczeństwa obywatelskiego.

Na przełomie XV i XVI wieku kształtuje się polski parlament. Izba poselska składa się z przedstawicieli sejmików ziemskich, senat natomiast – z najwyższych dostojników mianowanych przez króla, wojewodów, kasztelanów i biskupów rzymskokatolickich. Król musiał się liczyć z kontrolującym go parlamentem. Jednym z wielkich sukcesów polskiego ruchu szlacheckiego było zapewnienie równych praw wszystkim członkom tego stanu.

Tak silna pozycja szlachty w Polsce była czymś bardzo atrakcyjnym dla bojarstwa litewskiego i ruskiego, dlatego właśnie to środowisko parło ku coraz silniejszym związkom z Polską, wbrew miejscowej magnaterii. Sytuacja na Litwie była taka, że tamtejsi możni zdecydowanie odrzucali możliwość inkorporacji i obawiali się bliższych związków z Polską, a kształtująca się tam szlachta popierała tę ideę.

Kolejnym elementem wzmacniającym dążenia do integracji obu państw było zagrożenie zewnętrzne. Od końca XV wieku silnym zagrożeniem dla Wielkiego Księstwa była Rosja. Drugim zagrożeniem były wojny o Inflanty, o które rywalizowały obok Rosji, Dania i Szwecja. Zatem dla Litwy współdziałanie wojskowe z Polską stało się w XVI stuleciu koniecznością. Podobne koncepcje wysuwał król Zygmunt August, zdecydowany na doprowadzenie do trwałej unii polsko-litewskiej, zdolnej przetrzymać nawet wygaśnięcie jagiellońskiej dynastii.

Za panowania Zygmunta Augusta rosło znaczenia młodej jeszcze szlachty litewskiej. Utworzono sejmiki powiatowe we wszystkich województwach Wielkiego Księstwa oraz zreformowano sądownictwo na korzyść szlachty. W ramy prawne ujął to Drugi Statut Litewski z 1566 r. Potwierdził je Zygmunt August w dokumencie z 1568 roku, a więc dosłownie w przeddzień sejmu zjednoczeniowego w Lublinie.

Sejm Lubelski

Na 23 grudnia 1568 r. Zygmunt August zwołał do Lublina oba sejmy: koronny (polski) oraz litewski, aby ostatecznie rozstrzygnąć sprawę. Obradowały one w zasadzie osobno, zbierały się na wspólnych posiedzeniach tylko dla spraw najważniejszych.

W polskiej izbie przeważała opinia potrzeby włączenia Litwy do Polski, a z kolei ze strony litewskiej większość magnatów, mająca wciąż silne wpływy, była temu przeciwna. Koniecznością stało się szukanie kompromisu. Spierano się m. in. o to, czy obok wspólnego sejmu polsko-litewskiego pozostać miały sejmy osobne – litewski i polski. Strona litewska żądała, by wybór władcy odbywał się na granicy przy odrębnym obwoływaniu osoby króla i wielkiego księcia.

1 marca Litwini opuścili Lublin, zdawało się, że idea unii została pogrzebana. W odpowiedzi na to stany polskie podjęły decyzję włączenia do Królestwa Polskiego Podlasia i Wołynia, obszarów długotrwałego sporu między obu stronami, a w początkach czerwca na wniosek posłów wołyńskich przyłączono do Królestwa Kijowszczyznę i wschodnie Podole (województwo bracławskie). W odpowiedzi na to magnaci litewscy rozważali wręcz wypowiedzenie wojny, natomiast inkorporacje tych województw do polski poparła tamtejsza szlachta. A to dlatego, że otrzymywała natychmiast wszystkie przywileje szlachty polskiej, zachowując oficjalny język ruski i prawo sądowe – czyli Statut Litewski. Szlachta litewsko-ruska parła też zdecydowania ku silniejszej niż dotąd unii międzypaństwowej. W początkach czerwca Litwini wrócili więc do Lublina i szybko doprowadzono do kompromisu. Ostatecznie sejmy: litewski i koronny 1 lipca przyjęły uroczyście akta Unii, a Zygmunt August uczynił to 4 lipca.

Najważniejszą decyzją było powołanie wspólnej Rzeczypospolitej Obojga Narodów. „Królestwo Polskie, Wielkie Księstwo Litewskie jest jedno nieróżne i nierozdzielne ciało, a także nieróżna, ale jedna jest wspólna Rzeczpospolita, która się z dwóch państw i narodów w jeden lud i państwo zniosła i spoiła” – czytamy w preambule unijnego aktu. Jednak szczegółowe postanowienia prowadziły nie tyle do stworzenia jednego państwa, ale do federacji Korony i Wielkiego Księstwa. Były to odrębne i równoprawne państwa, ale ściśle z sobą związane.

Fundament Rzeczpospolitej stanowić miał wspólny władca - król Polski i wielki książę Litwy w jednej osobie - wraz z sejmem. Odrzucono ideę odrębnych sejmów koronnych i litewskich, miał to być odtąd senat i sejm Rzeczypospolitej. Jednocześnie Korona i Wielkie Księstwo zachowywały odrębne urzędy centralne: kanclerza, hetmana, wojsko oraz skarb. Tak więc przy jednej władzy ustawodawczej – sejmie – działały dwie odrębne władze wykonawcze: koronna i litewska.

Siłą Unii – jak podkreśla Jerzy Kłoczowski – „było jej oparcie na szlacheckim społeczeństwie obywatelskim obu narodów politycznych: polskiego i litewskiego, które po prostu utożsamiały się z coraz głębiej z Rzeczpospolitą jako ich własnym państwem”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem