Reklama

Maryja "Kwiat Cnót Najdroższych"

Przytoczony poniżej tekst jest fragmentem wystąpienia ks. dr. Wacława Siwaka, jakie miało miejsce w przemyskiej archikatedrze po uroczystej Mszy św. z okazji pierwszego po beatyfikacji liturgicznego wspomnienia bł. ks. Jana Balickiego. Przytaczamy ten z konieczności fragmentaryczny tekst, ujawniający istotne myśli wystąpienia, aby zapoznać Czytelników z tym rysem świętości Błogosławionego, który jest mniej znany.

Niedziela przemyska 47/2002

Czas to nie tylko upływające godziny, dnie i lata, czyli chronologiczne następstwo wydarzeń, faktów. Czas to także Kairos (gr. punkt krytyczny, odpowiedni moment), to czas w wymiarze zbawczym. To czas specyficznego dzisiaj, czas pomyślny, z którego należy skorzystać, którego nie można przespać, czas nawiedzenia, czas, w którym winno się rozpoznawać znaki czasu.
Gdybyśmy zapytali o Kairos ostatnich dni, to byłyby to dwa najważniejsze wydarzenia dla naszej archidiecezji w tym roku: beatyfikacja ks. Jana Balickiego i peregrynacja kopii Obrazu Jasnogórskiego. W związku z tym ostatnio tak wiele słyszymy i czytamy o nowym Błogosławionym i Matce Najświętszej. Spróbujmy dzisiaj połączyć te dwa tematy.
Wielu autorów opisujących życie Błogosławionego Rektora i wykładowcy przemyskiego Seminarium, tak w formie wspomnień, jak również naukowych opracowań, zwraca uwagę na Jego maryjność. Ks. Balickiego cechowała "szczególna cześć dla Najświętszego Sakramentu i Najświętszej Maryi Panny" (ks. T. Śliwa). Owa cześć przekładała się na pobożnościowe praktyki osobiste, treść i sposób wykładów z teologii dogmatycznej oraz głoszone słowo. Przykładów można by mnożyć. Nie mamy najmniejszej wątpliwości, że Błogosławiony był kapłanem i teologiem bardzo maryjnym. Materialnym tego świadectwem są pozostawione pisma, zwłaszcza szkice codziennych rozmyślań. Warto z okazji nawiedzenia Obrazu Jasnogórskiego, które wedle przewodniego hasła ma pogłębić naszą wiarę, zapytać bł. ks. Jana o to, co najważniejsze w maryjnym kulcie: dlaczego i jak czcić Maryję?
Na postawione wyżej pytanie bł. Jan Balicki odpowiada w szkicu rozmyślania z 7 VIII 1945 r.: "Czcić w sposób szczególniejszy Najświętszą Maryję Pannę ponad wszystkich Świętych mamy obowiązek z powodu Jej godności Matki Boga i ze względu na potrzeby naszego życia wewnętrznego, Bożego, dla którego rozwoju jest pomoc Jej nieodzowna. Jest bowiem po Panu Jezusie wzorem świętości (bez grzechu a cnoty w najwyższym stopniu) a w pośrednictwie najpotężniejsza (Matka Boga Matką naszą)"! Za kilka dni powrócił znów do tego samego tematu: "Cześć najwyższa po Panu Bogu należy się Najświętszej Maryi Pannie. A to przez wzgląd na Jej godność Matki Boga i przez wzgląd na nas, na nasze życie wewnętrzne, Boże. Na nas: Jest wzorem najdoskonalszym po Panu Jezusie - jest pośredniczką najpotężniejszą" (11 VIII 1945). Widać, że temat był ważny i chyba nurtujący, gdyż za dwa dni rozważa to samo po raz trzeci: "Cześć dla Jezusa, cześć Boska łączy się ściśle ze czcią Niepokalanej Jego Matki, gdyż boskim jest Jej macierzyństwo, a cześć Jej należna ponad wszystkich świętych. Dla dusz pragnących wieść życie doskonałe potrzebne jest dla ich postępu czcić Matkę Boską w szczególniejszy sposób, gdyż mają w Matce Bożej wzór po Panu Jezusie najdoskonalszy i pośrednictwo najskuteczniejsze".
Wyżej przytoczone fragmenty pisma bł. ks. Balickiego pokazują, że podstawą czci Maryi jest Boże Macierzyństwo. To z godności Najświętszej Maryi Panny jako Matki Boga wynika dla nas obowiązek Jej czci. W chrześcijańskiej teologii prawda o Bożym Macierzyństwie Maryi była zawsze rozumiana jako źródło Jej niesłychanego wyniesienia wśród istot ludzkich. Z prawdy tej wypływają wszystkie przywileje i łaski Maryi. Godność Matki Bożej nie ma równej wśród stworzeń. Podobnie dla bł. Jana Balickiego, Maryja zostawszy Matką Boga jest ponad wszystkie stworzenia wyniesiona. Według Niego "Macierzyństwo Boskie przewyższa wszystkie godności ziemskie, choćby całego świata władców, bo są skończone. Matki zaś godność pod pewnym względem nieskończona, gdyż nad macierzyństwo Boskie nie ma wyższego i być nie może" (12 X 1947). Bycie Matką Boga to największy Jej przywilej i najwyższa godność. Z tej godności wypływa nasz obowiązek oddawania Jej czci. To jedna, podstawowa i najważniejsza prawda związana z maryjnym kultem.
Druga to ta, że cześć Maryi jest wskazana, potrzebna "przez wzgląd na nas, na nasze życie wewnętrzne". Jest ona, według nowego Błogosławionego, wręcz nieodzowna dla rozwoju i postępu życia wewnętrznego. W jakim znaczeniu kult maryjny jest potrzebny naszemu życiu wewnętrznemu?
Odpowiadając na postawione wyżej pytanie, możemy za ks. Balickim powiedzieć, że kult maryjny jest potrzebny naszemu życiu wewnętrznemu ze względu na wzorczość Jej życia i możne Jej pośrednictwo. Dlatego też według bł. ks. Jana: "Prawdziwy czciciel [Maryi] naśladuje świętość i wzywa Jej pośrednictwa".
Trzeba powiedzieć, że ten drugi aspekt kultu maryjnego (wzywanie Jej pośrednictwa, modlitwa prośby) był i jest dosyć powszechny, stąd pominiemy go w naszych rozważaniach. Za to przy tym pierwszym aspekcie kultu maryjnego, jakim jest naśladownictwo Najświętszej, musimy postawić bardzo duży wykrzyknik, gdyż w czasach Błogosławionego był dosyć zapomnianym elementem kultu maryjnego. Sobór Watykański II w VIII rozdziale KK musiał przypomnieć: "... prawdziwa pobożność nie polega ani na czczym i przemijającym uczuciu, ani na jakiejś próżnej łatwowierności, lecz pochodzi z wiary prawdziwej, która prowadzi nas do uznawania przodującego stanowiska Bogarodzicielki i pobudza do synowskiej miłości ku Matce naszej oraz do naśladowania Jej cnót" (KK 67). Według Soboru prawdziwy kult maryjny zasadza się na wierze, autentycznej miłości i naśladowaniu cnót Maryi. Podobnie papież Paweł VI w adhortacji Signum magnum (13 V 1967) mocno podkreśla, iż prawdziwe nabożeństwo do Maryi polega na odtwarzaniu Jej cnót w swoim życiu. Jest to tak ważna sprawa, iż Ojciec Święty nie waha się powiedzieć: "Jednakże ani łaska Boskiego Odkupiciela, ani możne wstawiennictwo Jego Rodzicielki (...), ani Jej górująca świętość nie mogłyby nas doprowadzić do portu zbawienia, gdyby z naszej strony nie odpowiadała im ustawicznie wola oddawania czci Jezusowi Chrystusowi i Bogarodzicy Dziewicy przez pobożne naśladowanie cnót, jakimi się Oni dwoje odznaczali". Chrześcijanin na pierwszym miejscu winien naśladować Jezusa Chrystusa, Papież nazywa to "drogą królewską". Jednak naśladowanie Maryi nie tylko nie odwodzi od kroczenia śladami Chrystusa, ale "nawet czyni je milszym i łatwiejszym".
W świetle powyższych wypowiedzi teologiczna myśl ks. Balickiego wydaje się być bardzo oryginalna. Naśladownictwo Maryi nie było w tym czasie dominującym przejawem czci maryjnej. A dla naszego Błogosławionego tak właśnie było. Według wyniesionego do chwały ołtarzy Rektora przemyskiego Seminarium prawdziwym czcicielem Maryi jest ten, który przez wzgląd na Nią naśladuje Jej cnoty. Te myśli w Jego pismach pojawiają się stosunkowo często: "Naśladując Ją jest się prawdziwym Jej czcicielem i tak nabożnie się modlić jak nabożnie modliła się Niepokalana Bogarodzica" (10 VIII 1945). "Naśladowanie jest znakiem prawdziwej czci dla Matki Bożej, Jej cnót najdoskonalszych i unikanie grzechów" (2 VIII 1945).
W życiu duchowym bardzo ważnym jest rozważanie życia Jezusa i Maryi. Ks. Balicki radzi, aby "patrzeć na Nie i najgłębszą czcią Je otaczać. A wyrazem tej czci będzie: naśladowanie świętości (...) i nabożna modlitwa" (9 VIII 1945). Przykładem takiej modlitwy połączonej z naśladowaniem jest Różaniec, który ks. Balicki bardzo cenił. Jednak według naszego Błogosławionego Autora nie chodzi tutaj tylko o samo odmawianie ustne, ale o rozmyślanie nad tajemnicami z życia Chrystusa i jego Matki. To rozmyślanie ks. Balicki określa mianem "duszy modlitwy różańcowej", staje się ono nie tylko aktem czci, ale "także nauką, jak mamy życie nasze prowadzić, żeby naprawdę było naśladownictwem życia Jezusa i Maryi" (2 X 1947). Według ks. Balickiego rozważanie tajemnic Różańca prowadzi do ich naśladowania.
Maryja jest wzorem świętości, stąd prawdziwy czciciel naśladuje Jej świętość. Ks. Balicki nazywa Matkę Najświętszą: kwiatem cnót najdroższych i najwierniejszym odbiciem wszystkich cnót. Warto w tym miejscu postawić pytanie: o jaki cnoty chodzi?
Znając choć trochę postać ks. Balickiego, nie trudno się domyślić, że najczęstszą maryjną cnotą zalecaną do naśladowania przez naszego Błogosławionego Rektora jest pokora. Najdoskonalszym wzorem pokory oczywiście jest Jezus, który upokorzył się aż do śmierci. Po Jezusie jednak takim wzorem jest Maryja, która była najdoskonalszą Jego naśladowniczką. Stąd prawdziwy czciciel Maryi naśladuje Jej pokorę.
To właśnie na Jej pokorę wejrzał Pan i uczynił Jej wielkie rzeczy. "Matka Boża wielbiąc Boga za to, że Jej uczynił wielkie rzeczy, wyznaje iż miłosierdzie Boże wejrzało na Jej niskość, w której pogrążona miała się za niegodną wszelkiego wyniesienia" (1 V 1943).
Pokora przejawia się w tym, aby nic dla ludzkiej chwały nie czynić, ale na odwrót, ukrywać się z dobrymi czynami. Bez prawdziwej konieczności nie prostować ujemnego sądu. Wzorem tak rozumianej pokory jest Jezus wraz ze swoją Matką. Ks. Balicki taką postawę widzi w scenie ofiarowania Jezusa w świątyni. Maryja przychodzi, aby spełnić "przepis zakonu dla niewiast rodzących zwykłych ludzi grzesznych, potrzebujących oczyszczenia". Ona nie potrzebuje oczyszczenia. O tej czystości nikt nie wie, z wyjątkiem Symeona i Anny (2 II 1945).
W życiu Jezusa i Maryi pokora zajmuje podstawowe stanowisko. Ich przykład wzywa do "naśladowania Ich pokory, bez której innej nie ma cnoty" (25 VIII 1945). Praktykowanie pokory upodabnia człowieka do Jezusa i Maryi. To On sam "nakazując naśladowanie swoich cnót wymienił cichość i pokorę". Według ks. Balickiego są obie "cnoty, ściśle ze sobą zjednoczone, gdyż cichość jest pokorną, a pokora jest cichą" (1 V 1943).
Maryja dzieli upokorzenia Syna "z miłością macierzyńską od żłóbka aż do Kalwarii. I łączy się duchem z Jego ofiarą krwawą na krzyżu, oddając i Siebie na całopalną żertwę Ojcu niebieskiemu" (31 V 1945). Ks. Balicki w umiłowanych przez siebie słowach: "Dobrze Panie, żeś mnie upokorzył" widzi normę życia Jezusa, Jego Matki i wszystkich świętych. Stąd stawia pytanie: "Czyż i my, co nosimy Imię Chrystusa, nie tą normą mamy się kierować?" (3 IV 1946).
Przyjmowanie upokorzeń na wzór Jezusa i Maryi jest drogą do chwały nieba. Maryja jest w chwale nieba podobna do swego Syna, dlatego iż za życia stała się podobną do Niego pod względem upokorzeń. Stąd ks. Balicki dalej w swoim rozmyślaniu dochodzi do wniosku; "Po Boskim Mistrzu i Jego Matce nie ma innej drogi. Wpatrzeni w te wzory pójdziemy Ich drogą, a zajdziemy do Ich chwały" (2 II 1940). Ta droga to: znosić spokojnie upokorzenia spowodowane fałszywym osądzeniem od innych, gdzie przykład "Boga-Człowieka, Jego Matki najświętszej" jest pobudką do takiego zachowania (18 II 1945); cenić sobie na wzór Jezusa i Maryi wszelkie upokorzenia, krzyże i z radością ducha je przyjmować jako dobro (17 IX 1943). Według ks. Balickiego pragnąć doskonałości bez pragnienia krzyża jest nieporozumieniem, brakiem żywej wiary i zapomnieniem o przykładzie Jezusa, Maryi i świętych Pańskich (15 V 1945). To właśnie "Bóg-Człowiek Sama Niewinność, Jego Matka Niepokalana pełna łaski, św. Józef Opiekun Boga-Człowieka, Oblubieniec Boga-Rodzicy w świętości Im najbliższy, święci Apostołowie napełnieni darami Ducha Świętego, wszyscy Święci, co zasłynęli heroicznymi cnotami, wybrali dla siebie drogę ziemską zasłaną krzyżami i cierpieniami upokorzeń, to ja inną miałbym iść drogą? (5 IV 1946). Upadanie na tej drodze (upadanie na duchu w upokorzeniach) jest najgłówniejszą tamą na drodze do prawdziwej doskonałości (18 II 1945).
Ks. Balicki ukazuje również Maryję jako wzór nie przywiązania do radości ziemskich i nie narzekania w boleściach. Uczą nas tego trzy części modlitwy różańcowej (2 X 1947).
Maryja w rozmyślaniach Błogosławionego jawi się również jako wzór miłości. Miłość zajmuje dominujące stanowisko, jak to określił ks. Balicki, w życiu Jezusa i Maryi. Trzeba na nie patrzeć i naśladować je, co będzie wyrazem czci Jezusa i Maryi (9 VIII 1945). Szczególnym przejawem miłości jest miłość bliźniego. I w tym przypadku Maryja jest również wzorem. Przykładem biblijna scena nawiedzenia św. Elżbiety, do której Maryja podąża nie tylko dla "przyjemności, lecz niesienia pomocy. Cnota, jaka tu widnieje: miłość bliźniego" (3 X 1947).
Matka Najświętsza uczy przykładem pełnienia Woli Bożej. Słowa wypowiedziane w momencie Zwiastowania: "Oto ja służebnica Pańska" są wyrazem Jej poddania się całkowitego Woli Bożej" (3 X 1947). Słowa te powtarzała Matka Boża w każdej chwili swego życia. Były one odpowiedzią "na każde Boże wezwanie. W Jej bowiem sercu nie było innego pragnienia prócz tego jednego, aby pełnić zawsze tylko Wolę Bożą. Nazywa się służebnicą, bo się wyrzekła swojej woli. Nie uroni żadnej z natchnień poznanej Woli Bożej. Słucha pilnie każdego i najlżejszego głosu Bożego, wybiera zawsze to, co się więcej Panu Bogu podoba. O Matko Boża, bądź mi wzorem" (29 IV 1947).
Z innych cnót, które winniśmy naśladować można jeszcze wymienić: ubóstwo chętnie znoszone, mówi nam o tym scena narodzenia w Betlejem; duch ofiarności widoczny w tajemnicy ofiarowania Dzieciątka przez Matkę Bogarodzicielkę Maryję i przybranego Ojca Józefa (3 X 1947).
W naszym naśladowaniu Matki Boga nie możemy pominąć modlitwy. Ona stanowi poważny wyznacznik poprawnego kultu maryjnego. Modlić się jak Maryja. Przywołajmy już raz cytowany wyżej fragment:
"Naśladując Ją jest się prawdziwym Jej czcicielem i tak nabożnie się modlić jak nabożnie modliła się Niepokalana Bogarodzica". Ks. Balicki za modlitwę w szerszym znaczeniu uważa każdy czyn spełniony ku chwale Matki Bożej. Według Niego z "tych czynów składają się różne nabożeństwa, uroczystości, święta, liczne modlitwy przez Kościół św. ustanowione" (10 VIII 1945).
Podsumowując powyższe rozważania możemy stwierdzić, że bł. ks. Jan Balicki fundament kultu Maryi upatruje w wielkiej godności Bożego Macierzyństwa i potrzebach naszego życia wewnętrznego. Dla jego właściwego rozwoju nieodzownym jest wzywać przemożnego wstawiennictwa "Pośredniczki" oraz naśladować cnoty, jakimi jaśniało Jej życie. W kontekście przeżywania nawiedzin Matki w tajemnicy Jasnogórskiej Ikony warto pochylać się w refleksji nad nauką Błogosławionego Rektora przemyskiego Seminarium. Obecna peregrynacja odbywa się pod hasłem: Z Maryją ku pogłębionej wierze. Być może wielu z nas zadaje sobie pytanie, co to znaczy z "Maryją"? Ks. Balicki podpowiada nam, że "z Maryją" to znaczy "tak jak Ona", "na Jej wzór". Maryja jawi się nam jako wzór świętości, kwiat cnót najdroższych. Wpatrując się w Nią i naśladując Jej życie, zapewne pogłębimy naszą wiarę.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Niedziela Palmowa w tradycji Kościoła

Szósta niedziela Wielkiego Postu nazywana jest Niedzielą Palmową, inaczej Niedzielą Męki Pańskiej. Rozpoczyna ona najważniejszy i najbardziej uroczysty okres w roku liturgicznym - Wielki Tydzień.

Początki obchodów

Liturgia Kościoła wspomina tego dnia uroczysty wjazd Pana Jezusa do Jerozolimy, o którym mówią wszyscy czterej Ewangeliści. Uroczyste Msze św. rozpoczynają się od obrzędu poświęcenia palm i procesji do kościoła. Zwyczaj święcenia palm pojawił się ok. VII w. na terenach dzisiejszej Francji. Z kolei procesja wzięła swój początek z Ziemi Świętej. To właśnie Kościół w Jerozolimie starał się bardzo dokładnie powtarzać wydarzenia z życia Pana Jezusa. W IV w. istniała już procesja z Betanii do Jerozolimy, co poświadcza Egeria (chrześcijańska pątniczka pochodzenia galijskiego lub hiszpańskiego). Autorka tekstu znanego jako Itinerarium Egeriae lub Peregrinatio Aetheriae ad loca sancta. Według jej wspomnień w Niedzielę Palmową patriarcha otoczony tłumem ludzi wsiadał na osiołka i wjeżdżał na nim do Świętego Miasta, zaś zgromadzeni wierni, witając go z radością, ścielili przed nim swoje płaszcze i palmy. Następnie wszyscy udawali się do bazyliki Zmartwychwstania (Anastasis), gdzie sprawowano uroczystą liturgię. Procesja ta rozpowszechniła się w całym Kościele. W Rzymie szósta niedziela Przygotowania Paschalnego początkowo była obchodzona wyłącznie jako Niedziela Męki Pańskiej, podczas której uroczyście śpiewano Pasję. Dopiero w IX w. do liturgii rzymskiej wszedł jerozolimski zwyczaj urządzenia procesji upamiętniającej wjazd Pana Jezusa do Jeruzalem. Z czasem jednak obie te tradycje połączyły się, dając liturgii Niedzieli Palmowej podwójny charakter (wjazd i pasja). Jednak w różnych Kościołach lokalnych procesje te przybierały rozmaite formy, np. biskup szedł pieszo lub jechał na oślęciu, niesiono ozdobiony palmami krzyż, księgę Ewangelii, a nawet i Najświętszy Sakrament. Pierwszą udokumentowaną wzmiankę o procesji w Niedzielę Palmową przekazuje nam Teodulf z Orleanu (+ 821). Niektóre przekazy podają też, że tego dnia biskupom przysługiwało prawo uwalniania więźniów.

Polskie zwyczaje

Dzisiaj odnowiona liturgia zaleca, aby wierni w Niedzielę Męki Pańskiej zgromadzili się przed kościołem, gdzie powinno odbyć się poświęcenie palm, odczytanie perykopy ewangelicznej o wjeździe Pana Jezusa do Jerozolimy i uroczysta procesja do kościoła. Podczas każdej Mszy św., zgodnie z wielowiekową tradycją, czyta się opis Męki Pańskiej (według relacji Mateusza, Marka lub Łukasza - Ewangelię św. Jana odczytuje się w Wielki Piątek). Obecnie kapłan w Niedzielę Palmową nie przywdziewa szat pokutnych, fioletowych, jak to było w zwyczaju dawniej, ale czerwone. Procesja zaś ma charakter triumfalny. Chrystus wkracza do świętego miasta jako Król i Pan. W Polsce istniał kiedyś zwyczaj, iż kapłan idący na czele procesji wychodził przed kościół i trzykrotnie pukał do zamkniętych drzwi kościoła, wtedy drzwi się otwierały i kapłan z wiernymi wchodził do wnętrza kościoła, aby odprawić uroczystą liturgię. Miało to symbolizować, iż Męka Zbawiciela na krzyżu otwarła nam bramy nieba. Inne źródła przekazują, że celebrans uderzał poświęconą palmą leżący na ziemi w kościele krzyż, po czym unosił go do góry i śpiewał: „Witaj, krzyżu, nadziejo nasza!”.

W polskiej tradycji ludowej Niedzielę Palmową nazywano również Kwietną bądź Wierzbną. W tym dniu święcono palmy, które w tradycji chrześcijańskiej symbolizują odradzające się życie. Wykonywanie palm wielkanocnych ma bogatą tradycję. Tradycyjne palmy wielkanocne przygotowuje się z gałązek wierzby, która w symbolice Kościoła jest znakiem zmartwychwstania i nieśmiertelności duszy. Obok wierzby używano także gałązek malin i porzeczek. Ścinano je w Środę Popielcową i przechowywano w naczyniu z wodą, aby puściły pąki na Niedzielę Palmową. W trzpień palmy wplatano również bukszpan, barwinek, borówkę i cis. Tradycja wykonywania palm szczególnie zachowała się na Kurpiach oraz na Podkarpaciu, gdzie corocznie odbywają się konkursy na najdłuższą i najpiękniejszą palmę.

W zależności od regionu, palmy różnią się wyglądem i techniką wykonania. Palma góralska wykonana jest z pęku witek wierzbowych, wiklinowych lub leszczynowych. Zakończona jest czubem z bazi, jedliny, bibułkowych kolorowych kwiatów i wstążek. Palma kurpiowska powstaje z pnia ściętego drzewka (jodły lub świerka) oplecionego widłakiem, wrzosem, borówką, zdobionego kwiatami z bibuły i wstążkami. Czub drzewa pozostawia się zielony. Palemka wileńska jest obecnie najczęściej świeconą palmą wielkanocną. Jest niewielkich rozmiarów, upleciona z suszonych kwiatów, mchów i traw.

Z palmami wielkanocnymi wiąże się wiele ludowych zwyczajów i wierzeń: poświęcona palma chroni ludzi, zwierzęta, domy. Od dawna istniał także zwyczaj połykania bazi, które to zapobiegają bólom gardła i głowy. Wierzono, że sproszkowane kotki dodawane do naparów z ziół mają moc uzdrawiającą, bazie z poświęconej palmy zmieszane z ziarnem siewnym podłożone pod pierwszą zaoraną skibę zapewnią urodzaj, krzyżyki z palmowych gałązek zatknięte w ziemię bronią pola przed gradobiciem i burzami, poświęcone palmy wystawiane podczas burzy w oknie chronią dom przed piorunem. Poświęconą palmą należy pokropić rodzinę, co zabezpieczy ją przed chorobami i głodem, uderzenie dzieci witką z palmy zapewnia zdrowie, wysoka palma przyniesie jej twórcy długie i szczęśliwe życie, piękna palma sprawi, że dzieci będą dorodne. Poświęconą palmę zatykano za świętymi obrazami, gdzie pozostawała do następnego roku. Palmy wielkanocnej nie można było wyrzucić. Najczęściej była ona palona, popiół zaś z tych palm wykorzystywano w następnym roku w obrzędzie Środy Popielcowej. Znany też był zwyczaj „palmowania”, który polegał na uderzaniu się palmami. Tu jednak tradycja była różna w różnych częściach Polski. W niektórych regionach zwyczaj ten jest związany dopiero z poniedziałkiem wielkanocnym. W większości regionów jest to jednak zwyczaj Niedzieli Palmowej, gdzie „palmowaniu” towarzyszyły słowa: Palma bije nie zabije - wielki dzień za tydzień, malowane jajko zjem, za sześć noc - Wielkanoc.

Dzisiaj, choć wiele dawnych obyczajów odeszło już w zapomnienie - tworzą się nowe. W wielu kościołach można nadal podziwiać kilkumetrowe plamy. Dzieci w szkołach, schole i grupy parafialne prześcigają się w przygotowaniu najładniejszych palm. Często pracom tym towarzyszą konkursy lub konkretne intencje.

CZYTAJ DALEJ

Pożegnanie Krzysztofa Pendereckiego

2020-04-03 13:37

Ks. Mariusz Frukacz

W czwartek, 2 kwietnia, w godzinach południowych, w kościele Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski na krakowskiej Woli Justowskiej odbyła się msza żałobna za duszę śp. profesora Krzysztofa Pendereckiego.

Uroczystości żałobne zmarłego w niedzielę śp. prof. Krzysztofa Pendereckiego odbyły się w skromnej świątyni parafialnej i miały charakter ściśle prywatny. W nabożeństwie, koncelebrowanym przez ks. prof. Roberta Tyrałę, uczestniczyła najbliższa rodzina zmarłego – żona, Elżbieta Penderecka, dzieci i wnuczka. Przed kościołem żegnali twórcę przyjaciele oraz sąsiedzi – informuje Europejskie Centrum Muzyki Krzysztofa Pendereckiego.

W trakcie mszy żałobnej rozbrzmiewała muzyka Jana Sebastiana Bacha, Krzysztofa Pendereckiego i polskie pieśni religijne. Odczytane zostały okolicznościowe listy kondolencyjne od Pary Prezydenckiej, Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Prezydenta Miasta Krakowa.

„Osobiście ze szczególnym wzruszeniem wspominamy uroczysty koncert z okazji 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej, podczas którego w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej w Warszawie rozbrzmiało Polskie Requiem. Monumentalny utwór chóralny, doskonale oddający dzieje i losy Polaków w XX wieku, wywarł głębokie wrażenie na słuchaczach – szefach delegacji zagranicznych uczestniczących w obchodach. Jesteśmy za to ogromnie wdzięczni” – napisali Agata Kornhauser-Duda i Andrzej Duda.

„Maestro, żegnając Cię dzisiaj, pragniemy, byś wiedział, że w Twoim mieście będziesz żył wiecznie – w naszej pamięci, w naszych sercach, w naszych wspomnieniach i przeżyciach, które pozostają z nami w Twojej sztuce” – napisał prezydent Krakowa Jacek Majchrowski.

Jak informuje Europejskie Centrum Muzyki Krzysztofa Pendereckiego, wyrazy współczucia i solidarności na platformach internetowych oraz w formie listów przekazali m.in. papież Franciszek, przywódcy wielu krajów, koronowane głowy, liczni ambasadorowie, dyrektorzy instytucji kultury i artyści.

W godzinach popołudniowych urna z prochami prof. Krzysztofa Pendereckiego została złożona w bazylice św. Floriana, w której zgodnie z wielowiekową tradycją rozpoczynała się Droga Królewska – trasa ceremonialnych wjazdów lub pogrzebów. Uroczysty pogrzeb o charakterze państwowym planowany jest po ustaniu pandemii. Prochy wybitnego twórcy zostaną wówczas złożone w Panteonie Narodowym w krypcie pod prezbiterium kościoła Świętych Piotra i Pawła w Krakowie.

W czwartek wieczorem na fasadzie krakowskiego Magistratu, Pałacu Wielopolskich, wyświetlone zostało wspomnienie o zmarłym kompozytorze.

Krzysztof Penderecki był jednym z największych współczesnych kompozytorów i dyrygentów. Urodził się 23 listopada 1933 r. w Dębicy. W latach 1955-1958 studiował kompozycję w Akademii Muzycznej w Krakowie, której to uczelni został po latach rektorem. W latach 1987-1990 był dyrektorem artystycznym Filharmonii Krakowskiej.

W swej twórczości artysta sięgał do wielkich i uniwersalnych tematów, związanych z religią i historią. Do jego najważniejszych dzieł należą: “Pasja wg św. Łukasza”, “Polskie Requiem”, “Ofiarom Hiroszimy – tren”, za który otrzymał w Paryżu nagrodę UNESCO czy symfonia-oratorium „Siedem bram Jerozolimy”, przygotowana na zamówienie miasta Jerozolimy z okazji jubileuszu 3000 lat Świętego Miasta.

Był doktorem honoris causa Akademii Muzycznej w Krakowie (1994), Uniwersytetu Jagiellońskiego (1998), Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego (2016) oraz wielu uczelni artystycznych na całym świecie, a także członkiem honorowym wielu akademii artystycznych i naukowych. W 2005 r. został uhonorowany Orderem Orła Białego – najwyższym polskim odznaczeniem. Otrzymał między innymi prestiżowe nagrody Grammy (1988, 1999, 2013, 2017).

W 2013 r. otrzymał tytuł Honorowego Obywatela Krakowa. Dzięki jego wsparciu powstała Orkiestra Stołecznego Królewskiego Miasta Krakowa – Sinfonietta Cracovia – dziś uważana nie tylko za jedną z najlepszych polskich orkiestr kameralnych, ale należącą także do europejskiej czołówki.

Krzysztof Penderecki zmarł w Krakowie 29 marca w wieku 86 lat.

CZYTAJ DALEJ
E-wydanie
Czytaj Niedzielę z domu

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję