Reklama

Przeciw cywilizacji lęku

2012-10-12 09:32

Anna Cichobłazińska
Niedziela Ogólnopolska 42/2012, str. 32-33

ANNA CICHOBŁAZIŃKSA

Gdy pada nazwisko „Kępiński”, rozjaśniają się twarze moich rozmówców: - Przeczytałem wszystkie jego książki - mówi ks. Marek Łuczak. - Jak dobrze, że będzie w redakcji spotkanie o Profesorze! To potrzeba chwili - konstatuje z radością red. Lidia Dudkiewicz. - Spotkanie na temat prof. Kępińskiego? - świetny pomysł, zaproszę do „Niedzieli” lekarzy z Towarzystwa Lekarskiego, przyjdą - mówi dr Marek Sternalski, uczeń i doktorant Profesora

Wydawałoby się, że 40 lat po śmierci prof. Antoniego Kępińskiego jego postać, pracę naukową i praktykę psychiatry pokrył kurz zapomnienia. Wyrosło nowe pokolenie lekarzy borykających się z codziennością ciągłych przepychanek administracyjnych z instytucjami nadzorującymi służbę zdrowia. Powymierali pacjenci Profesora, a jego współpracownicy z roku na rok przechodzą na emeryturę. Ile w tym zasługi prof. Kępińskiego, że choroby psychiczne wyszły z cienia, a korzystanie z pomocy prywatnego terapeuty staje się wręcz wyznacznikiem statusu społecznego - trudno dzisiaj powiedzieć, ale na pewno wywarł on ogromny wpływ na polską psychiatrię i humanistykę. Wielu uważa, że gdyby nie żelazna kurtyna, zasiadałby w panteonie guru współczesnej światowej psychiatrii.

Perspektywa nauki i wiary

O spuściźnie Kępińskiego w wielu obszarach nauki i praktyki rozmawiali w czerwcu w Krakowie na konferencji „Przeciw melancholii. Perspektywy nauki i wiary”, zorganizowanej w 40. rocznicę śmierci Profesora, jej uczestnicy. Aula Polskiej Akademii Umiejętności szczelnie zapełniła się ludźmi, wśród których sporą grupę stanowiły osoby duchowne i młodzi. To budujące, że myśl wielkiego polskiego lekarza humanisty żyje przez jego książki, z których tylko jedna ukazała się za życia Profesora. „Pragniemy zaprosić do wielodyscyplinarnej refleksji nad zjawiskami określanymi jako melancholia, depresja, acedia, spleen, smutek, wypalenie, nuda oraz nad analizą sposobów walki z nimi” - napisali organizatorzy w zaproszeniu. W sesjach referatowych pojawiły się zarówno ujęcia teologiczne, filozoficzne, historyczne i literackie, jak i psychologiczne, i duchowe.
Konferencja rozpoczęła się Mszą św. w intencji Profesora, odprawioną w bazylice Ojców Franciszkanów w Krakowie, po czym w gmachu PAU naukowcy i praktycy reprezentujący różne dziedziny dyskutowali nad zjawiskiem szeroko rozumianej melancholii.

W ramionach „demona południa”

- Melancholią dotknięci byli już ojcowie pustyni. Mnisi, żyjący w oderwaniu od ludzi, doświadczali znużenia, apatii, zniechęcenia, przygnębienia, które to odczucia określono terminem „acedia” - mówił w swoim wystąpieniu o. Włodzimierz Zatorski OSB. - Opisane zjawiska wywołane były, według Ewagriusza z Pontu (IV wiek), atakiem demona południa. Nasza zlaicyzowana zachodnia kultura jest acedyczna - mówił dalej. - Jeżeli nie chcemy wpaść w acedię lub jeżeli chcemy się z niej wyleczyć, musimy pojąć to, do czego w istocie jesteśmy powołani: żywą więź z Bogiem i innymi osobami. O. Zatorski nie umniejszał znaczenia medyczno-psychologicznych działań podejmowanych w walce z depresją, a nawet uznał je za konieczne w pewnych przypadkach, ale też podkreślił, że bez podjęcia świadomych, wytrwałych działań w dziedzinie duchowej, nie osiągniemy pełni zdrowia. Leczenie sprowadzi się tylko do usuwania objawów. - Każdy z nas jest zagrożony acedią. Warto więc zdać sobie sprawę z istoty tej choroby ducha, aby nie powtarzać stale błędów szukania doraźnej pomocy i oskarżania innych, całego świata i Boga, że są przyczyną braku naszej radości życia - mówił.

Reklama

Leczymy całego człowieka

„Nie ma pacjenta, jest człowiek” - mawiał prof. Antoni Kępiński i w tym zdaniu zawiera się cała antropologia Profesora. Dziś autorzy prac o prof. Kępińskim podchodzą do jego dzieł jednotorowo, uznają, że Kępiński jest fenomenologiczny albo aksjologiczny, albo humanistyczno-aksjologiczny. A przecież Kępiński dokonał syntezy w postrzeganiu człowieka. - Jego antropologię można nazwać energetyczno-relacyjną - mówił w swoim wystąpieniu dr hab. Krzysztof Leśniewski z KUL-u. - Źródłem jej rozwoju jest doświadczenie spotkania z drugim człowiekiem: różnym, odmiennym, nie takim jak ja. W tej relacji, związku, odniesieniu do innego, różnego, człowiek sam zaczyna rozumieć siebie. Tak rodzi się „homo amos”, „homo creator”, „homo eticus”. Dr Leśniewski podkreślił, że podstawowym źródłem leczenia człowieka jest Biblia - podręcznik psychoterapii - to w niej jest najwięcej wskazówek rozumienia człowieka na podstawie jego relacji z innymi. Warto przypomnieć, że prof. Kępiński w czasie internowania jego oddziału na Węgrzech w 1939 r. w liście do rodziców poprosił o przysłanie mu książek: medycznych, poezji Kasprowicza i „świętej Ewangelii”. Także on powtarzał, że Pismo Święte jest najlepszym podręcznikiem psychiatrii, a w jego biografii często przewija się określenie „homo religiosus”. Umarł z Biblią w ręku.

Czas dla chorego

Dr Elżbieta Leśniak, psycholog, wieloletni współpracownik prof. Kępińskiego w Klinice Psychiatrycznej w Krakowie, opowiadała, że w latach 60. ubiegłego wieku, gdy kontakty z psychiatrami były utrudnione, ambulatorium Kępińskiego było niewiarygodnie ważne. Profesor zachęcał swoich pacjentów do aktywności w pracy, do poprawienia relacji z rodziną i najbliższymi, wprowadzał psychoterapię grupową i wzajemne wsparcie pacjentów w Klubie Pacjenta. Poświęcał nieograniczony czas chorym.

Kochał tych, których nikt nie kocha

- Antoni był uczonym, który przeszedł przez wszystkie tragiczne doświadczenia Polaków w czasie i po II wojnie światowej. Wśród tych doświadczeń zachował to, co należy nazwać myśleniem heroicznym - prof. Zdzisław Ryn przypomniał myśl ks. Józefa Tischnera o Kępińskim, wyrażoną w 10. rocznicę śmierci Profesora. Z doświadczeń wojny: poniżenia, głodu, cierpienia wywiodły się naukowe zainteresowania Kępińskiego nad patologią wojny i obozów koncentracyjnych. Krakowska klinika psychiatryczna była miejscem, gdzie więźniowie obozów koncentracyjnych znaleźli pomoc lekarską i wsparcie psychiczne. Nad skutkiem traumy obozowej pracował cały zespół kliniki, powołany przez Profesora i pracujący nad tym zagadnieniem długo po jego śmierci. Wyniki tych badań zostały zawarte w 31 tomach „Przeglądu Lekarskiego - Oświęcim”, które dwukrotnie nominowane były do Pokojowej Nagrody Nobla. - Wyróżniał i wspierał słabszych, lubił tych, których inni nie lubili, kochał niekochanych - mówił w swoim wystąpieniu prof. Ryn, nazywając prof. Kępińskiego współczesnym samarytaninem. Wspominał jego przyjaźń z kard. Karolem Wojtyłą, która trwała od czasów gimnazjalnych do śmierci Profesora.

Pacjent ma zawsze rację

W wystąpieniach lekarzy, psychologów, teologów, literaturoznawców przewijała się postać prof. Kępińskiego jako lekarza, uczonego, badacza, humanisty, pisarza, nauczyciela, autorytetu, mędrca. Profesor widział swoich pacjentów nie jako przypadki medyczne, ale jako cierpiących ludzi. „Pacjent ma zawsze rację” - mawiał, i ta maksyma była podstawą jego psychiatrii. Kępiński afirmował człowieka w jego zdrowiu i chorobie.
Czy takiej postawy możemy spodziewać się dziś, gdy pukamy do drzwi gabinetu lekarskiego? Kto będzie po drugiej stronie? Czy sfrustrowany, zmęczony człowiek w białym kitlu, przyjmujący kolejnego pacjenta, dla którego NFZ wyznaczył 15 min, wypisujący niezliczone tabele potrzebnych i niepotrzebnych dokumentów? Czy po nieprzespanej z bólu nocy przywita nas ciepły głos człowieka rozumiejącego nasze cierpienie, nawet jeżeli nie zawsze potrafi nam pomoc?... Takie m.in. pytania padały podczas panelu wśród uczestników konferencji. Przyznano, że wzór terapeuty, który Kępiński wywiódł z relacji z pacjentami, nieraz wyidealizowany, jest dziś trudny w realizacji, ale warto do takiej postawy dążyć. Postulowano, by dorobek Kępińskiego traktować jako kompas (latarnię) dla terapeuty (dr n. med. Łukasz Cichocki). Zadaniem terapeuty jest towarzyszenie pacjentowi i zwrócenie uwagi na to, by depresja nie była tylko doznaniem negatywnym. Ważna jest nie tyle walka z melancholią, ile oswojenie jej, towarzyszenie pacjentom dotkniętym depresją (dr n. med. Krzysztof Walczewski). Samotność i smutek są wpisane w egzystencję człowieka. Najgłębsza samotność jest potrzebna, by człowiek mógł doświadczyć siebie i kontaktu z Bogiem (o. Andrzej Zając OFMConv).

Człowiek: harmonia ciała i duszy

Dawniej prof. Kępiński był autorytetem przede wszystkim dla lekarzy i psychologów zajmujących się chorymi. Dzisiaj jego dzieło stanowi inspirację dla wszystkich, którzy poświęcają się refleksji nad kondycją ludzką. Przykładowo kapłan, gdy przychodzi do niego człowiek poszukujący pomocy, w niektórych sytuacjach potrzebuje konsultacji z psychiatrą lub psychologiem. Nie zawsze trzeba przeciwstawiać się melancholii, szczególnie w sytuacji utraty kogoś bliskiego. Żałobę trzeba przeżyć. Trzeba pozwolić człowiekowi na „wycierpienie się” (ks. Paweł Pielka). Lekarz nie może likwidować cierpienia - mówili uczestnicy panelu - lekarz powinien minimalizować cierpienie, by nie stawało się ponad siły, nie prowadziło do destrukcji zmierzającej do samounicestwienia.
Żyjemy w cywilizacji lęku, sytuacje lękowe są codziennością naszego życia, a smutek i melancholia wśród młodych ludzi stają się ich sposobem na życie. Wzrasta świadomość depresji jako choroby. Depresja, melancholia, acedia sięgają naszych dusz i trzeba je rozpatrywać w perspektywie horyzontalnej. Człowiek jest harmonią. Współczesny konsumpcjonizm z jego afirmacją ciała i ignorancją ducha tę harmonię zaburza. Towarzyszy temu poczucie zagubienia wśród nadmiaru nowości i kryzys wartości. Coraz trudniej jest żyć realnym życiem.
Organizatorem konferencji „Przeciw melancholii. Perspektywy nauki i wiary” było Międzynarodowe Towarzystwo Naukowe „Fides et Ratio”, Polska Akademia Umiejętności oraz Polskie Towarzystwo Psychologiczne.

* * *

W czasie krakowskiej konferencji Wydawnictwo „Petrus” prezentowało książkę ks. Krzysztofa Maja „Antoni Kępiński”, wydaną w serii „Wielcy ludzie nauki i kultury”, a poświęconą myśli etycznej prof. Antoniego Kępińskiego. Myśl ta na pierwszym miejscu w hierarchii wartości sytuowała człowieka. Cała twórczość słynnego krakowskiego lekarza psychiatry przeniknięta jest problematyką moralną. Takie kwestie etyczne, jak: sumienie, miłość, wolność, prawda, dobro, analizowane są przez prof. Kępińskiego w kontekście zaburzeń psychicznych i traum poobozowych. Swoje życie poświęcił on człowiekowi choremu, swoje dzieło zostawił potomnym. To, że jego książki żyją, są czytane i wznawiane mimo upływu 40 lat od śmierci autora, świadczy o wielkości tego człowieka i jego dzieła.

* * *

ZAPROSZENIE
SPOTKANIE W AULI REDAKCJI „NIEDZIELI”
W RAMACH DNI KULTURY WIARY
„SAMARYTANIN NASZYCH CZASÓW”
W 40. rocznicę śmierci prof. Antoniego Kępińskiego, wybitnego psychiatry i humanisty,
zapraszamy na spotkanie z jego uczniem i współpracownikiem -
prof. dr. hab. n. med. Zdzisławem J. Rynem.
W programie również projekcja filmu dokumentalnego pt. „Pęknięcie nadziei”,
poświęconego prof. Antoniemu Kępińskiemu.
Spotkanie odbędzie się 15 października (poniedziałek) o godz. 18.00
w auli Redakcji Tygodnika Katolickiego „Niedziela”, Częstochowa, ul. 3 Maja 12.

Ks. inf. Ireneusz Skubiś - redaktor naczelny „Niedzieli”

Tagi:
ludzie

Reklama

Abby Johnson odpowiada lewicowym mediom: to Planned Parenthood wypowiedziało mi wojnę!

2019-11-05 12:13

Redakcja

Bohaterka filmu „Nieplanowane” stała się obiektem ataków lewicowych mediów w Polsce. Stawiają jej one zarzut o karierowiczostwo i chęć zyskania popularności. – To Planned Parenthood zaczęło tę wojnę, nie ja – odpowiada Abby.

Archiwum prywatne Abby Johnson
Abby Johnson

W ostatnich dniach lewicowe media w Polsce ostro zaatakowały Abby Johnson, byłą menedżer kliniki aborcyjnej Planned Parenthood, która przeszła głęboką przemianę i teraz staje w obronie nienarodzonego życia. To na podstawie jej poruszającej historii, opisanej w książce „Nieplanowane” powstał film, który kilka dni temu wszedł do polskich kin.

Takie portale jak wyborcza.pl czy tokfm.pl stawiają Abby zarzut karierowiczostwa. Powołują się przy tym na oskarżenia amerykańskich mediów lewicowych, które od lat atakuję Johnson. Abby wypowiedziała bowiem wojnę najpotężniejszej organizacji aborcyjnej na świecie.

Według lewicowych mediów w Polsce, Abby odeszła z Planned Parenthood ponieważ miała problemy finansowe a zaatakowanie tej organizacji miało jej przysporzyć popularności i pieniędzy. Innym zarzutem, stawianym Johnson, jest to, że jej rezygnacja nie była efektem przemiany, lecz wiązała się z zarzutami, jakie stawiali jej przełożeni. Dotyczyły one podobno niewłaściwego wypełniania obowiązków. Zgodnie z tą narracją, Abby odeszła z pracy, by uprzedzić zwolnienie.

Tylko u nas Abby zdecydowanie odnosi do tych zarzutów. – Czy chciałam pieniędzy i popularności? To nie są argumenty merytoryczne. Ale odpowiem na nie: każdy, kto zobaczy film i sięgnie po moją książkę dowie się, że to nie ja zaatakowałam Planned Parenthood. Nie byłoby ani książki, ani filmu gdyby nie pozew i ataki ze strony tej organizacji. To ich komunikaty i groźba zamknięcia mi ust sądowym zakazem, skłoniły mnie do tego, by głośno powiedzieć, co dzieje się za drzwiami klinik aborcyjnych. To Planned Parethood wypowiedziało tę wojnę, nie ja – wyjaśnia Abby.

Zarzuty o złe wypełnianie obowiązków zawodowych? – To jest po prostu nieprawda. Dzisiaj myślę o tym z żalem, ale byłam skutecznym i dobrym pracownikiem. To cechy pożądane w normalnej pracy, niestety ja byłam kimś takim jako dyrektor kliniki aborcyjnej. Awansowałam tam, na kilka miesięcy przed rezygnacją otrzymałam nawet tytuł pracownika roku. Żałuję tego, co robiłam, ale musicie wiedzieć, że decyzja o odejściu z kliniki aborcyjnej była moją świadomą decyzją. To ja zakwestionowałam politykę organizacji polegającą na realizacji celu zwiększania ilości aborcji. Dla nich zaczęło się liczyć tylko to, bo z tego były największe zyski – mówi Johnson.

Film „Nieplanowane” wszedł na ekrany kin 1 listopada. Niemal równocześnie z filmem ukazała się książka pod tym samym tytułem, w której Abby opowiada swoją historie. Johnson jako menedżer kliniki aborcyjnej podpisała 22 tys. zgód na aborcję, dokonała też aborcji na dwójce własnych dzieci. Po kilku latach pracy w klinice zobaczyła sam zabieg aborcyjny na własne oczy. Wtedy zdecydowała się porzucić świetnie płatną pracę i związała się z obrońcami życia.

Od wielu lat Abby odsłania kulisy i mechanizmy działania przemysłu aborcyjnego. Niedawno nawróciła się także na katolicyzm, dostrzegając w Kościele konsekwentnego obrońcę życia i godności człowieka.


Przeczytaj także: Szatan posługuje się kłamstwem

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Świątynia Opatrzności Bożej: Msza św. w intencji Ojczyzny

2019-11-11 09:48

tk, lk, kos / Warszawa (KAI)

Prezydent, przedstawiciele rządu i parlamentarzyści, nuncjusz apostolski i przedstawiciele Episkopatu uczestniczyli we Mszy św. sprawowanej w Świątyni Opatrzności Bożej w 101. rocznicę odzyskania niepodległości. Homilię wygłosił biskup polowy Józef Guzdek, który apelował, aby przyszłość narodu budować na prawdzie i zaufaniu. W południe przy Grobie Nieznanego Żołnierza odbędzie się uroczysta zmiana warty.

Łukasz Krzystofka/Niedziela
Zobacz zdjęcia: Msza św. w intencji Ojczyzny

Na początku Mszy św. odśpiewano hymn narodowy. – Wolność została wywalczona, ale też przez Pana Boga została Polakom dana i zadana – powiedział kard. Kazimierz Nycz rozpoczynając liturgię. Metropolita warszawski podkreślił, że uczestnicząc w Eucharystii chcemy „dziękować za sukcesy i modlić się o jej szczęśliwą przyszłość”. Przypomniał, że podczas Eucharystii zapłonie Świeca Niepodległości ofiarowana Warszawie przez Piusa IX w 1867 r. z życzeniem, by zapalono ją dopiero wówczas, gdy Polska będzie już wolna. – Ta świeca będzie przypominać to, co wydarzyło się w 1918 ale też ma uświadamiać Polakom, że wolność została wywalczona, ale została Polakom przez Pana Boga dana i zadana – powiedział, dodając: „Jesteśmy pokoleniem troski o niepodległość”.

W 1920 r. kard. Edmund Dalbor wraz z arcybiskupem metropolitą warszawskim kard. Aleksandrem Kakowskim, przywieźli świecę z Watykanu do archikatedry warszawskiej, gdzie podczas uroczystej Eucharystii zapalił ją marszałek Sejmu Ustawodawczego Wojciech Trąmpczyński na znak tego, że Ojczyzna odzyskała wolność. Ten historyczny moment przerodził się już w tradycję zapalania świecy w czasie Święta Niepodległości. Jest ona symbolem spełnienia marzeń wielu poprzedzających nas pokoleń, które w czasach zaborów przechowały w sercach ideę wolnej Ojczyzny i tej idei poświęcały swe wysiłki, a nieraz także życie.

Homilię wygłosił biskup polowy Józef Guzdek, który podkreślił, że wśród licznych przyczyn, które umożliwiły odzyskanie przez Polskę niepodległości było wzajemne zaufanie. – Polacy z trzech zaborów, o różnych przekonaniach politycznych, wierzący i niewierzący, katolicy, prawosławni i ewangelicy oraz wyznawcy innych religii wznieśli się ponad wszelkie podziały. Stanęli w jednym szeregu. Odzyskanie niepodległości oraz służbę odradzającej się Rzeczpospolitej uznali za cel, który wszystkich zjednoczył – powiedział.

Przypomniał, że w „polskiej armii walczyli żołnierze z różnych zaborów, a dowodzili nimi oficerowie, którzy kończyli wojskowe szkoły w Petersburgu, Wiedniu i w Berlinie”. – Zaufali sobie wzajemnie. Razem odnosili sukcesy poszerzając granice Rzeczpospolitej, a zwłaszcza odnosząc spektakularne zwycięstwo w wojnie polsko-bolszewickiej – powiedział.

Biskup Guzdek podkreślił, że gdy w historii narodu panowały „zgoda, współpraca i wzajemne zaufanie oraz poszanowanie godności i podstawowych praw mieszkańców kraju, Polska rozwijała się i umacniała swoją pozycję międzynarodową a Polakom żyło się dostatniej”. – Gdy zaufanie zostało zdominowane przez podejrzliwość, budziły się demony fałszywych oskarżeń, zapełniały się więzienia, wobec niewinnych wykonywano karę śmierci – powiedział. Zwrócił uwagę, że w powojennej Polsce na liście podejrzanych znaleźli się m.in. członkowie Polskiego Państwa Podziemnego, żołnierze Armii Krajowej oraz wracający z emigracji żołnierze Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. – Na tej liście znalazł się także Kościół katolicki, o czym świadczy uwięzienie kard. Stefana Wyszyńskiego Prymasa Polski i innych biskupów oraz pokazowe procesy, kary więzienia i brutalne mordy dokonane na wielu kapłanach – powiedział.

Ordynariusz Wojskowy podkreślił, że zaufanie Bogu jest fundamentem, „na którym wznosi się gmach naszej wiary”. – Zaufanie drugiemu człowiekowi jest warunkiem niezbędnym udanego życia w małżeństwie i rodzinie oraz wychowania młodego pokolenia – powiedział.

Zdaniem bp. Guzdka w Narodowe Święto Niepodległości „trzeba z całą mocą powiedzieć, że również w życiu naszego narodu bardzo potrzeba zgody i wzajemnego zaufania”. – Jedności nie zbudujemy krótkowzrocznym i lekkomyślnym „zapomnieniem” lub „grą w przebaczenie”. Nie wolno bagatelizować win, ale też należy odrzucić ducha zemsty. Pamięć – tak, ale nigdy pamiętliwość. Trzeba mozolnie dążyć do prawdy, wszak rozmycie granicy pomiędzy dobrem i złem prowadzi do pozornej jedności – powiedział.

Biskup Guzdek zwrócił uwagę, że „na drodze budowania wzajemnego zaufania w naszej Ojczyźnie mamy wielu wspaniałych przewodników”. Przypomniał osoby kard. Stefana Wyszyńskiego, Prymasa Tysiąclecia oraz św. Jana Pawła II. – Przed czterema laty ważne słowa o współpracy, zaufaniu i służbie narodowi padły z sejmowej mównicy. Ówczesny Marszałek Senior apelował: „Mamy obowiązek mówić wspólnym głosem. Mamy obowiązek, spierając się, dochodzić do porozumienia i służyć Polsce, służyć wszystkim obywatelom. To nasza wielka odpowiedzialność i nasze wyzwanie” – przypomniał słowa Kornela Morawieckiego bp Guzdek.

Ordynariusz Wojskowy powiedział, że „każde z tych przesłań zostało przyjęte ze zrozumieniem i nagrodzone głośnymi brawami”. – Dziś trzeba zapytać: Czy potrafimy słowa proroków naszych czasów zamieniać w czyn? Na ile posiane ziarno wydało plon większego zaufania, wzajemnego szacunku i współpracy dla dobra umiłowanej Ojczyzny? – zachęcał do refleksji bp Guzdek.

Hierarcha zaapelował, aby „powstrzymali się od wszelkich działań i zamilkną głosy tych, którzy mówią: »Jeśli Polska ma być urządzona nie według moich myśli, lepiej żeby jej nie było«. Oby w naszej Ojczyźnie już bezpowrotnie zaprzestano rzucać kamieniami w tych, którzy mają inne pomysły na zagospodarowanie przestrzeni wolności. Potrzebne są dialog, bliskość i zaufanie – zachęcał. Dodał, że misją Kościoła „jest budowanie mostów porozumienia i wzajemnego zaufania”. – Zatem widząc zdradę Ewangelii, brak zaufania i poszanowania drugiego człowieka, Kościół ma prawo powtarzać do córek i synów katolickiej wspólnoty skargę Jezusa: „Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie” (Mt 15,8) – powiedział.

Na koniec podkreślił, że od zaufania zbudowanego na prawdzie zależy przyszłość naszej Ojczyzny. – Pamiętajmy, że ponad sto lat temu wzajemne zaufanie stało się dźwignią odrodzenia Niepodległej. Nie wolno nam o tym zapomnieć! Dlatego „Jeśli brat twój zawini, upomnij go; i jeśli żałuje, przebacz mu”. Zaufaj mu! Od zaufania zbudowanego na prawdzie zależy bowiem przyszłość naszej Ojczyzny. Niech nam Bóg błogosławi! – zakończył.

Po homilii odbył się akt zapalenia przez prezydenta RP Andrzeja Dudę świecy Piusa IX. Eucharystię koncelebrowali abp Salvatore Pennacchio, nuncjusz apostolski w Polsce, biskupi obydwu diecezji warszawskich, kapelani Ordynariatu Polowego oraz archidiecezji warszawskiej. Uczestnikami liturgii Eucharystii byli prezydent Andrzej Duda z małżonką, marszałkowie Sejmu i Senatu Elżbieta Witek i i Stanisław Karczewski, członkowie rządu, a także licznie zgromadzeni parlamentarzyści, duchowni i wierni.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Służymy Niepodległej

2019-11-11 19:10

ks. Wojciech Kania

ks. Wojciech Kania

Podobnie jak w 34 miastach w całej Polsce w Sandomierzu odbył się piknik „Służymy Niepodległej”.

Przez kilka godzin na terenie jednostki 3 Sandomierskiego Batalionu Radiotechnicznego na odwiedzających czekały liczne atrakcję. Można było obejrzeć wystawę stateczną sprzętu wojskowego, nie tylko ten którym dysponuje jednostka w Sandomierzu, ale również z Kielc i Niska. Na placu apelowym przygotowane zostały stoiska informacyjne m.in. Centrum Przygotowań do Misji Zagranicznych z Kielc, Żandarmeria Wojskowa, 3. Batalion Inżynieryjny z Niska oraz 10. Świętokrzyska Brygada Obrony Terytorialnej. - Mimo padającego deszczu wielu chętnych odwiedziło jednostkę wojskową w Sandomierzu. Dużym zainteresowaniem cieszyły się samochody wojskowe. Niektórzy pokonali wiele kilometrów, aby wziąć udział w pikniku. – Mimo deszczu dopisali pasjonaci wojskowości. Mamy występny artystyczne młodzieży z Sandomierza i Kielc. Można oglądać sprzęt wojskowy. Począwszy od stacji radiolokacyjnej, przygotowaną przez 3 Sandomierski Batalion Radiotechniczny. Mamy broń strzelecką, pojazdy transportowe, inżynieryjne. Przygotowany został także symulator strzelań, gdzie każdy może spróbować swoich sił – mówił kapitan Tomasz Wermiński.

O godzinie 15 została odśpiewana pieśń reprezentacyjna Wojska Polskiego. Jak mówi kapitan Tomasz Wermiński: - Pieśń Wojska Polskiego powstała na bazie marszu Pierwszej Brygady. Od roku 2007 została uznana za pieśń reprezentacyjną Wojska Polskiego. Śpiewana jest podczas uroczystości wojskowych, patriotycznych oraz apeli i zbiórek.

Na terenie jednostki wojskowej nie zabrakło również przedstawicieli Straży Pożarnej czy Ratowników Medycznych. Na pikniku do wstąpienia w swoje szeregi zapraszali żołnierze 102.batalionu lekkiej piechoty 10 Świętokrzyskiej Brygady Obrony Terytorialnej. Na swoim stoisku prezentowali broń, quada, a dzieci miały możliwość wykonania kamuflażu. Zainteresowani mogli zabrać materiały informacyjne dotyczące rekrutacji do WOT.

- Jest o nas takie ładne określenie: wiedza w głowie, broń w ręku, patriotyzm w sercu. Myślę, że ten patriotyzm jest w sercu każdego Polaka, zwłaszcza teraz, gdy świętujemy rocznicę odzyskania niepodległości - powiedziała szeregowy Marta Korzynek ze 102. Batalionu ŚBOT.

Po godzinie 17 rozpoczął się uroczysty capstrzyk dla Niepodległej, który rozpoczął uroczysty przemarsz na cmentarz pod pomnik 2 Pułku Piechoty Legionów i 4 Pułku Saperów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem