Reklama

Matka Boża – fundament Polski

2013-04-29 11:25

PIOTR BĄCZEK
Niedziela Ogólnopolska 18/2013, str. 16-17

Bożena Sztajner/Niedziela
Jak bardzo musi cierpieć Ta, która jest naszą Matką i Królową!

Akty profanacji Cudownego Obrazu Jasnogórskiego muszą niepokoić wszystkich. Gdy w jakikolwiek sposób atakowany jest – czczony w Polsce od wieków – wizerunek Matki Bożej, Polacy odbierają to nie tylko jako przejaw religijnej nienawiści, lecz także jako uderzenie w jeden z ważniejszych fundamentów bytu narodu i niepodległego państwa polskiego. Bo nie sposób oddzielić procesu kształtowania specyficznego ducha Polski od religijności maryjnej Polaków

Kult Matki Bożej pozostawił niezatarty ślad w polskiej kulturze, historii, obyczajach, tradycji, tożsamości narodowej. Maryjność wywarła wpływ nie tylko na charakter naszej religijności, ale i na nasze życie publiczne. Kult maryjny był fundamentalną cechą państwa polskiego. Warto o tym pamiętać zwłaszcza teraz, kiedy trwa ekspiacja w związku z niedawnym aktem profanacji Obrazu Jasnogórskiego.

„Bogurodzica” – wzór w Koronie Polskiej

Pierwszym hymnem Rzeczypospolitej była właśnie „Bogurodzica”, której historia, według badaczy, może sięgać połowy XIV wieku, a może nawet wieku XIII. W przekazach ludowych podawano, że twórcą pieśni jest sam św. Wojciech. Tę pieśń z początków polskiej państwowości intonowano podczas królewskich uroczystości, nabożeństw oraz przed ważnymi bojami w obronie Ojczyzny i chrześcijaństwa, np. pod Grunwaldem i Warną. To w okresie największej świetności polskie rycerstwo śpiewało: „Bogurodzica Dziewica, Bogiem sławiena Maryja”...

Polski kronikarz Jan Długosz pisał, że „Bogurodzica” stała się „carmen patrium”, czyli pieśnią ojczystą średniowiecznej Rzeczypospolitej. Najstarszy znany tekst „Bogurodzicy” – obejmujący dwie strofy z nutami – pochodzi z 1407 r., a zapisany został na tylnej wyklejce zbioru kazań łacińskich. O ówczesnym już wielkim znaczeniu „Bogurodzicy” świadczy fakt, że Jan Łaski wydrukował ją na początku „Statutu Królestwa Polskiego” z 1506 r.

Reklama

„Bogurodzica” – i rzecz jasna jej Bohaterka – wywarła ogromny wpływ na polską tożsamość, tradycję, cechy narodowe. Dzięki niej ukształtował się w polskim narodzie określony wzorzec cnót godnych naśladowania – świętości, pobożności, macierzyństwa, oddania, poświęcenia, miłości itd. Wprawdzie śpiewano ją przede wszystkim „ku chwale Bożej”, jednakże nie można nie doceniać – zwłaszcza dziś – iż dzięki swej powszechności była istotnym elementem państwowotwórczym; łączyła wszystkie stany, grupy etniczne i regionalne w jeden organizm społeczny, kształtujący swą doczesność w zgodzie z prawdami wiary katolickiej. W ten sposób wyłonił się model polskiej tolerancji, z którego słynęła Rzeczpospolita. „Bogurodzica” musiała więc wpłynąć także na sposób pojmowania polityki jako służby publicznej, czyli pracy na rzecz dobra wspólnego, a nie jako doraźnej gry o władzę rodem z „Księcia” Niccola Machiavellego. Kiedy jak nie dziś powinniśmy się nad tym zastanowić?

W każdych czasach

W okresie średniowiecza najważniejszym ośrodkiem kultu maryjnego na ziemiach polskich stało się sanktuarium Jasnej Góry z jego Cudownym Obrazem.

Wizerunek Matki Bożej Jasnogórskiej znajduje się w klasztorze od 1384 r. Od samego początku zasłynął cudownymi łaskami i w ten sposób oddziaływał na polskie społeczeństwo w każdych czasach. Król Władysław Jagiełło w liście do Ojca Świętego Marcina V z 1424 r. tak uzasadniał swą prośbę o udzielenie odpustów dla pielgrzymów: „We wspomnianym kościele Bogurodzicy na Jasnej Górze blisko Częstochowy mocą Bożą dzieją się często tajemnice wielu cudów”.

Na temat cudownych zdarzeń pisał także Jan Długosz, który opisując napad rabunkowy na Jasną Górę w 1430 r., zawarł taką oto relację: „Z całej bowiem Polski i krajów sąsiednich, mianowicie: Śląska, Moraw, Prus i Węgier, na uroczystości Maryi Świętej – której rzadki i nabożny obraz na drzewie wykonany w tym miejscu się znajduje – zbiegał się lud pobożny dla zdumiewających cudów, jakie za przyczyną naszej Pani i Orędowniczki tu się dokonywały”.

Już z perspektywy kolejnych wieków prymas Stefan Kardynał Wyszyński wskazywał, że Jasna Góra to „serce serc”. Prymas Tysiąclecia nauczał: „Stąd płynęła moc, która szła z królami i hetmanami na pole bitew! Tu więź jedności narodu w chwilach niewoli! Tu naród w pokucie korzył się pielgrzymią pieśnią: «Serdeczna Matko!». Tu bratały się stany i zawody, składając swe śluby uroczyste. Tu czerpano siły do pracy, ostrzono miecze ducha!”.

Dlatego trudno dziś – a może właśnie zwłaszcza dziś – nie doceniać znaczenia Sanktuarium Jasnogórskiego nie tylko dla rozwoju polskiej religijności, ale i tożsamości narodowej.

Królewskie śluby

Kult maryjny odegrał w historii Polski ważną rolę państwowotwórczą. Gdy 15 sierpnia 1617 r. Maryja objawiła się o. Juliuszowi Mancinellemu, głównym tematem Jej objawienia była właśnie Polska. Poleciła, by Ją nazywano „Królową Polski”. Książeczka z opisem objawienia zrobiła w Polsce wielkie wrażenie i jeszcze przed oficjalnym uznaniem Maryi za Królową Polski już powszechnie używano tego tytułu. Dlatego kult maryjny stał się w Polsce jeszcze bardziej popularny.

W 1632 r. opublikowano w Lublinie dwie pozycje na temat oddania się w niewolę Maryi, były to prace o. Fenickiego i o. Chomętowskiego. W ówczesnym świecie dwa kraje wiodły prym w propagowaniu tzw. niewolnictwa mariańskiego: królestwa Hiszpanii i Polski. W 1635 r. książę Albrecht Radziwiłł, kanclerz wielki Księstwa Litewskiego, wydał książeczkę pt. „Dyskurs nabożny z kilku słów wzięty o wysławianiu Najświętszej Panny Bogurodzicy Maryjnej”. Opisał w niej objawienie Matki Bożej w jezuickim klasztorze w Neapolu.

Państwowotwórcza moc Matki Bożej została wyraźnie zaznaczona w okresie szwedzkiego potopu. Jasna Góra stała się kluczowym ośrodkiem oporu przeciwko najeźdźcom. Wieść o niezłomnej obronie tego sanktuarium obudziła nastroje patriotyczne i doprowadziła do wybuchu powstania. Po zwycięskiej obronie 1 kwietnia 1656 r. król Jan Kazimierz złożył przed obrazem Najświętszej Maryi Panny w katedrze lwowskiej uroczyste śluby. Oddał siebie i Polskę w opiekę Matce Bożej i obrał Ją za patronkę swoją i Królestwa Polskiego. Razem z królem śluby złożyli przedstawiciele wszystkich stanów. Jest to o tyle ważne, że tekst ślubowania odnosił się do problemu naprawy Rzeczypospolitej, niedoli „ludzi niskiego stanu”, a zwłaszcza ucisku chłopów. W późniejszych latach fakt niewypełnienia ślubów złożonych przez Jana Kazimierza uważano za jedną z przyczyn rozbiorów i upadku I Rzeczypospolitej.

Kolejny władca Polski – król Michał Korybut Wiśniowiecki 7 grudnia 1669 r. ponowił śluby, tym razem na Jasnej Górze. W marcu 1671 r. umieścił słynący łaskami oryginalny obraz Matki Bożej Bledzewskiej w kaplicy królewskiego zamku w Warszawie, zawierzając siebie i całą Polskę Maryi jako Królowej. Po pół roku zawierzenie zostało powtórzone przez wszystkich przedstawicieli narodu w Gołębiu pod Lublinem.

Szaniec polskości

Nie można też pominąć faktu, że przez stulecia praktycznie cała Polska została swoiście ufortyfikowana lokalnymi sanktuariami maryjnymi. „Ufortyfikowana”, bo jak wskazywał prymas Wyszyński: „Jakby wieńcem ochronnym stanic kresowych otoczyła Maryja ziemię polską stolicami cudów i łask, gdzie krzepiła serca, ocierała łzy, uzdrawiała, cieszyła”.

W okresie niewoli, wojen, rozbiorów kult maryjny stawał się pociechą dla umęczonych rodaków. Był fundamentem i ostoją polskości, nadzieją na wyzwolenie, na niepodległą Ojczyznę. Po rozbiorach to maryjność w dużym stopniu sprawiła, że zachowała się polskość na ziemiach wcielonych do prawosławnej Rosji i protestanckich Prus. To w końcu 15 sierpnia 1920 r., w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski, polska armia przezwyciężyła bolszewicką agresję.

W konfrontacji z komunizmem

Także w latach PRL kult maryjny odegrał zasadniczą rolę w zachowaniu tożsamości i odzyskaniu niepodległego bytu państwowego. To właśnie maryjność skutecznie ochroniła polską duchowość w sytuacji nieustannej konfrontacji z ideologią komunistyczną.

Prymas Hlond na łożu śmierci w 1948 r. wypowiedział znamienne słowa: „Nie lękajcie się niczego, walczcie, módlcie się i wierzcie. Zwycięstwo, gdy przyjdzie, będzie to zwycięstwo Najświętszej Maryi Panny. Pod Jej opieką pracujcie”.

Maryjny program rozwinął prymas Wyszyński. Zawierzenie Maryi miało u niego głęboko teologiczne fundamenty. Powoływał się na Apokalipsę, w której św. Jan zwiastuje ocalenie „Niewiasty obleczonej w słońce”: „Stąd wniosek – trzeba skupić przy Niej, przy Maryi. Cały Naród, cała diecezja przy Bogurodzicy, Bogiem sławionej Maryi – oto moje zamierzenie od początku”.

Prymas Wyszyński sformułował program odnowy moralnej i duchowej narodu w oparciu o Maryję. Nie jest przypadkiem, że wielki Prymas Tysiąclecia niejednokrotnie nawiązywał do czasów potopu szwedzkiego. W 1946 r. jeszcze jako biskup lubelski nauczał: „Z różnych fal potopu szwedzkiego wypłynęła Rzeczpospolita u stóp skały jasnogórskiej. Zwycięstwo obrońców Jasnej Góry stało się mobilizacją generalną ducha i woli obronnej. Naród na zew swej Królowej zrzucił z siebie jarzmo najeźdźców”.

W maju 1981 r. na łożu śmierci prymas Wyszyński, zwracając się do członków Rady Głównej Episkopatu Polski, powiedział: „Wszystkie nadzieje – to Matka Najświętsza. I jeżeli jaki program – to Ona”.

Kolejnym wielkim propagatorem kultu maryjnego był Jan Paweł II, który jeszcze w czasie biskupiej posługi w Krakowie wspierał Prymasa Tysiąclecia w pracach nad programem odnowy Polski i programem oddania Ojczyzny w opiekę Matki Bożej, napisał też komentarz teologiczny do Aktu Oddania. Maryjne kazania kard. Karola Wojtyły były uzupełnieniem nauczania Prymasa Tysiąclecia. Przywiązanie i miłość do Matki Bożej Jasnogórskiej sprawiły, że został nazwany „Papieżem Czarnej Madonny”. Jan Paweł II w swoim nauczaniu wiele uwagi poświęcił roli Matki Bożej, m.in. w encyklice „Redemptoris Mater”. Osobiście odczuł opiekę Matki Bożej 13 maja 1981 r., kiedy to w cudowny sposób został ocalony przed kulami zamachowca.

Zwycięstwo bez dywizji

Jasna Góra, tak jak i Ojciec Święty, nie posiadała – trawestując powiedzenie sowieckiego przywódcy – doborowych dywizji wojska, ale po 1989 r. to właśnie tutaj pielgrzymowali kolejni przywódcy III RP, w tym także z postkomunistycznym premierem Józefem Oleksym. Nie można oceniać ich intencji, jednak fakt przybycia przed Cudowny Obraz elity praktycznie ze wszystkich partii powodował, że Jasna Góra nie była przedmiotem sporu politycznego. Zdarzające się i wtedy akty profanacji (np. w niektórych pismach) nie były wykorzystywane w bieżącej polityce.

Sytuacja zmieniła się po ataku na Obraz 9 grudnia 2012 r. Próba dewastacji wizerunku Matki Bożej stała się najwyraźniej zachętą dla środowisk ateistycznych i antykościelnych do pomniejszania znaczenia Cudownego Obrazu i rozpoczęcia dyskusji na temat rzekomo negatywnej roli Kościoła w Polsce. Dlatego trzeba bezustannie pamiętać o znaczeniu religijnym Matki Bożej i Jej roli w kształtowaniu państwa polskiego.

Tagi:
Matka Boża Maryja

Reklama

Franciszek: prośmy Maryję, abyśmy jak Ona umieli odpowiadać Bogu: oto jestem

2018-12-08 13:30

tłum. st (KAI) / Watykan

Do wypełniania w naszym życiu woli Bożej, naśladując postawę Maryi mówiącej: „Oto Ja służebnica Pańska” (Łk 1,38) zachęcił papież w rozważaniu poprzedzającym modlitwę „Anioł Pański” w Watykanie w dzisiejszą uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny.

Vatican Media

Oto tekst papieskiego rozważania w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry i dobrego święta!

Słowo Boże przedstawia nam dzisiaj pewną alternatywę. W pierwszym czytaniu znajdujemy człowieka, który u początku dziejów mówi Bogu „nie”. W Ewangelii mamy Maryję, która podczas Zwiastowania powiedziała Bogu „tak”. W obydwu czytaniach jest Bóg poszukujący człowieka. Ale w pierwszym przypadku idzie do Adama i pyta go po jego grzechu: „Gdzie jesteś?” (Rdz 3,9), a on odpowiada: „ukryłem się” (w. 10). Natomiast w drugim przypadku udaje się do wolnej od grzechu Maryi, która odpowiada: „Oto Ja służebnica Pańska” (Łk 1,38). Oto jestem to przeciwieństwo słów „ukryłem się”. „Oto jestem” otwiera na Boga, podczas gdy grzech zamyka, izoluje, sprawia, że pozostajemy sami ze sobą.

Oto jestem to kluczowe słowo życia. Wyznacza przejście z życia horyzontalnego, skoncentrowanego na sobie i na własnych potrzebach, do życia wertykalnego, wzbijającego się ku Bogu. „Oto jestem” oznacza dyspozycyjność dla Boga. Jest lekarstwem na samolubstwo, antidotum na życie niespełnione, któremu zawsze czegoś brakuje. „Oto jestem” stanowi lekarstwo przeciwko procesowi starzenia się grzechu, jest to terapia, aby pozostać młodym wewnętrznie. „Oto jestem” to wiara, że Bóg liczy się bardziej niż moje „ja”. To postanowienie, by postawić na Pana, będąc gotowymi uczyć się w Jego niespodziankach. Zatem powiedzenie Jemu „Oto jestem” jest najwspanialszym uwielbieniem, jakie możemy Jemu złożyć. Dlaczego nie zaczynać w ten sposób naszych dni? Pięknie byłoby powiedzieć każdego ranka: „Oto jestem, Panie, niech się dziś spełni we mnie wola Twoja”. Powiemy to w modlitwie „Anioł Pański”, ale możemy to powtórzyć już teraz, razem: „Oto jestem, Panie, niech się dziś spełni we mnie wola Twoja”.

Maryja dodaje: „niech Mi się stanie według twego słowa”. Nie mówi: „niech się stanie według mnie”, ale „według Ciebie”. Nie stawia Bogu granic. Nie myśli: „trochę się Jemu poświęcę, uczynię to szybko, a potem zrobię, na co mam ochotę”. Nie, Maryja nie kocha Pana jedynie kiedy to jej pasuje, sporadycznie. Żyje ufając Bogu we wszystkim i pod każdym względem. Oto tajemnica życia. Wszystko może ten, kto ufa Bogu we wszystkim. Ale Pan, drodzy bracia i siostry, cierpi, gdy odpowiadamy mu jak Adami: „przestraszyłem się … i ukryłem się”. Bóg jest Ojcem, najczulszym z ojców i pragnie ufności swych dzieci. Ile razy jesteśmy wobec Niego podejrzliwi, jesteśmy podejrzliwi wobec Boga, myślimy, że może nam zesłać jakieś doświadczenia, pozbawić nas wolności, opuścić nas. Ale to jest wielkie oszustwo, pokusa początku dziejów, pokusa diabelska: sugerowanie nieufności wobec Boga. Maryja przezwycięża tę pierwszą pokusę słowami „Oto Ja służebnica Pańska”. A dzisiaj patrzymy na piękno Matki Bożej, zrodzonej i żyjącej bez grzechu, zawsze posłusznej i przejrzystej dla Boga.

Nie znaczy to, że życie było dla niej łatwe. Przebywanie z Bogiem nie rozwiązuje magicznie problemów. Przypomina o tym konkluzja dzisiejszej Ewangelii: „Odszedł od Niej anioł” (w. 38). Odszedł: to mocne słowo. Anioł pozostawił Dziewicę samą w trudnej sytuacji. Wiedziała, w jak bardzo szczególny sposób stanie się Matką Boga. Anioł jej to wyjaśnił, ale nie wyjaśnił tego innym, a tylko jej. A problemy zaczęły od razu: pomyślmy o nieuregulowanej sytuacji według prawa, o udręce świętego Józefa, zniweczonych planach życiowych, co powiedzieliby ludzie ... Ale Maryja w obliczu problemów pokłada ufność w Bogu. Jest opuszczona przez anioła, ale wierzy, że pozostał z nią, w niej, Bóg. I ufa. Jest pewna, że z Panem, nawet w sposób nieoczekiwany, wszystko pójdzie dobrze. Oto mądra postawa: nie żyć w uzależnieniu od problemów, bo kiedy skończy się jeden, pojawi się inny! - ale ufając Bogu i powierzając się Jemu każdego dnia: oto jestem! Oto jestem! - brzmi to słowo, oto jestem! – brzmi modlitwa. Prośmy Niepokalaną o łaskę, aby tak żyć.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Czy naród żydowski współpracował z nazistami?

2019-02-15 18:37

Artur Stelmasiak

Przykład Hotelu Polskiego bardzo dobitnie ukazuje niezwykłą historię, jak polska Armia Krajowa wkracza do akcji, aby bronić Żydów przed Żydami. W tym miejscu kolaborujący z Gestapo Żydzi sprzedawali za grube pieniądze swoich rodaków.

Archiwum

Tak się składa, że warszawska redakcja tygodnika "Niedziela", w której pracuje, mieści się w dawnym budynku Hotelu Polskiego. Podczas II wojny światowej wydarzyła sie tu straszna i bolesna historia dla narodu Żydowskiego, bo w aferę Hotelu Polskiego zamieszani byli dwaj żydowscy kolaboranci Gestapo – Leon „Lolek” Skosowski i Adam Żurawin.

Zgodnie z zabiegami dyplomatów ze Szwajcarii i USA, części Żydów z getta warszawskiego zezwolono wydać paszporty, żeby mogli wyemigrować do Ameryki Południowej. Przesłane na przełomie 1942 i 1943 roku dokumenty nie trafiły jednak do ich właścicieli, a do rąk Skosowskiego i Żurawina. Sprzedawali ukrywającym się Żydom paszporty, których cena dochodziła nawet kilkuset tysięcy złotych za sztukę. Chętnych nie brakowało. Żydzi, którym udało się zakupić paszport, zostali internowani w Hotelu Polskim przy ulicy Długiej 29 w Warszawie. Oczywiście wszystko odbywało się pod bacznym okiem Niemców, którzy pewnie także czerpali profity z tego zyskownego procederu. Wiosną 1943 r. urządzili nalot na Hotel Polski i prawie wszystkich rozstrzelano. Później to miejsce traktowano jako pułapkę warszawskiego gestapo, które w ten sposób wywabiało Żydów z kryjówek po aryjskiej stronie, by ich zamordować w obozach zagłady.

Według Żydowskiego Instytutu Historycznego spośród ponad 2500 Żydów, którzy zgłosili się na Długą, przeżyło zaledwie 260 osób. "Lolkiem" i jego zbrodniczą działalnością zajęła się Armia Krajowa. Leon Skosowski został zabity 1 listopada 1943 roku przez żołnierzy kontrwywiadu Okręgu Warszawskiego AK. Tego dnia do Gospody Warszawskiej przy Nowogrodzkiej o godzinie 17-tej wkroczyło czterech żołnierzy polskiego podziemia uzbrojonych w pistolety i granaty. Zebranym kazano podnieść ręce do góry, a Lolka Skosowskiego zastrzelił podchorąży „Janusz”. Strzelał z bliska – AK chciało mieć pewność, że zlikwidowano tego groźnego agenta Gestapo.

Takich historii, gdy Żydzi współpracowali ze swoimi oprawcami można znaleźć więcej. Parafrazując skandaliczne słowa premiera Izraela Benjamina Netanjahu wypadałoby zapytać: Czy naród żydowski współpracował z nazistami? Odpowiedź jest oczywista. Naród Żydowski był ofiarą, a nie oprawcą, choć tak jak w każdym narodzie zdarzały się czarne charaktery. To nie Polacy, ani nie Żydzi byli oprawcami i zbrodniarzami w czasie II wojny świtowej. Oba narody były ofiarami zbrodniczego niemieckiego nazizmu. Oczywiście Żydzi byli brutalniej traktowani przez Niemców, ale nie jest to w żadnym wypadku wina narodu polskiego.

Przykład Hotelu Polskiego bardzo dobitnie ukazuje sytuację, jak polska Armia Krajowa wkracza do akcji, aby bronić Żydów przed Żydami. "W związku z ustaleniem tego ohydnego zbrodniczego procederu [afera hotelu Polskiego], szef kontrwywiadu AK Okręgu Warszawa, kpt. Bolesław Kozubowski, uzyskał od płk. Chruściela, późniejszego dowódcy Powstania Warszawskiego, zgodę na natychmiastowe zlikwidowanie całej szajki bez oczekiwania na wyrok sądowy, aby ratować jak największą liczbę kandydatów na tak organizowany przez Skosowskiego wyjazd do obozów zagłady" - czytamy we wspomnieniach podporucznika AK Janusza Cywińskiego ps. "Janusz", który wykonał wyrok na Skosowskim.

Kilkadziesiąt metrów od Hotelu Polskiego jest maleńka uliczka im. Bohaterów Getta. Często widzę tam kręcące się wycieczki z Izraela. Dlaczego nie widzę takich wycieczek stojących przed Hotelem Polskim? Przecież to miejsce mogłoby być ważną dla narodu Żydowskiego lekcją historii. Pewne jest także, że taka lekcja bardzo przydałby się premierowi Izraela.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Polska Fundacja Narodowa zorganizuje wizyty studyjne dla dziennikarzy z Izraela

2019-02-19 17:01

BPPFN, lk / Warszawa (KAI)

Polska Fundacja Narodowa uruchomiła program wizyt studyjnych skierowanych do dziennikarzy, redaktorów naczelnych największych i najważniejszych mediów, przedstawicieli środowisk opiniotwórczych oraz liderów opinii z całego świata. Pierwsza wizyta dla przedstawicieli z Izraela zostanie zorganizowana we współpracy z Ministerstwem Spraw Zagranicznych i Ambasadą RP w Izraelu.

KPRM

"Celem inicjatywy jest przybliżenie historii Polski, polskiej kultury i wartości, a także wydarzeń historycznych kształtujących dzieje Europy. Osobom, do których skierowany jest program, PFN chce również pokazać Polskę jako kraj nowoczesny, dynamicznie reagujący na zmiany, wspierający i budujący rozwój Europy i świata w XXI wieku" - napisano w komunikacie prasowym.

W ramach wizyt Polska Fundacja Narodowa planuje organizację spotkań m.in. z historykami, publicystami, żyjącymi świadkami historii oraz innymi wybitnymi Polakami.

W planach są wizyty w muzeach i ośrodkach badawczych oraz inne formy poznawania polskiej kultury i historii na terenie całego kraju.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem