Reklama

Marzenie o Europie pełnej Boga

2017-04-18 14:47

Piotr Bysiewicz
Niedziela Ogólnopolska 17/2017, str. 16-17

Wikipedia
Popiersie relikwiarzowe św. Wojciecha, Praga, druga dekada XVI wieku

Św. Wojciech, chociaż był Czechem, został głównym patronem Polski. Kształcił się na terenie Cesarstwa Niemieckiego. Podróżował na Węgry, gdzie podobno ochrzcił św. Stefana. Bywał w Italii i we Francji, a zakończył żywot w Prusach. Jego pierwotne imię brzmiało Wojetech – „pociecha wojów”. Ale wiekopomną sławę wywalczył sobie nie żelaznym orężem, tylko wierną apostolską służbą

Urodził się ok. 956 r. w czeskich Libicach. Po mieczu był spokrewniony z panującą w Niemczech dynastią saską, a po kądzieli – z rządzącym jego ojczyzną rodem Przemyślidów. Takie koneksje nie pozostawały bez wpływu na losy przyszłego świętego. Jako jeden z młodszych synów księcia Sławnika został przeznaczony do stanu duchownego. W tym celu wysłano go do Magdeburga, który odgrywał wówczas rolę biskupstwa misyjnego dla Słowian. Tam pod opieką arcybiskupa Adalberta i wymagającego nauczyciela Otryka przygotowywał się przez prawie 10 lat do swoich duszpasterskich zadań. Na cześć opiekuna przyjął imię Adalbert i pod tym imieniem wpisał się w historię zachodniej Europy, ale dla nas pozostał św. Wojciechem.

Czeskie rozczarowania

Do Pragi wrócił jako 25-letni młodzieniec – subdiakon, nasycony wiedzą i pałający chęcią działania. Tutaj dopełnił wszystkich święceń duchownych, tutaj też był świadkiem śmierci praskiego biskupa Dytmara, Niemca z pochodzenia, który umierał pełen obaw, że nie dostąpi zbawienia. Było to traumatyczne przeżycie dla św. Wojciecha, który wkrótce został mianowany biskupem i zasiadł na praskiej stolicy jako pierwszy czeski hierarcha. Nie miał łatwo. Ówczesne chrześcijaństwo dopiero nabierało dojrzałości. Trudności piętrzyły się ze strony zarówno możnych, jak i duchowieństwa. Niezbyt gorliwa pobożność wiernych uwierała św. Wojciecha, wypominał im łamanie Bożych przykazań. Zniechęcony, skonfliktowany ze wszystkimi udał się do Rzymu.

Po wielu perypetiach i planach pielgrzymowania do Ziemi Świętej skorzystał z rady mnicha bazyliańskiego – św. Nila, który zasugerował mu wstąpienie do benedyktynów. Przyjęto go wraz z jego rodzonym bratem Radzimem w opactwie św. Bonifacego i Aleksego na Awentynie. Miał wówczas 33 lata. Niedługo jednak cieszył się mnisią wolnością. Wezwany przez papieża do powrotu na praską stolicę biskupią zabrał ze sobą kilkunastu zakonników z opactwa i założył pod Pragą klasztor. Uporządkował administrację kościelną, budował świątynie, a na Węgry wysłał misjonarzy. Duszpasterski trud św. Wojciecha wkrótce został zniweczony tragicznymi wydarzeniami. Oskarżona o cudzołóstwo kobieta z możnego rodu uciekła się pod opiekę św. Wojciecha. Biskup udzielił jej azylu w klasztorze benedyktynek, jednak słudzy urażonego męża, nie zważając na świętość miejsca, zabili tę kobietę. Św. Wojciech, oburzony, rzucił na morderców klątwę, a ci w odwecie zamordowali prawie całą jego rodzinę. Z obawy o swoje życie uciekł do Rzymu. Tam zaprzyjaźnił się z cesarzem Ottonem III, który chociaż mógł, to jednak nie chciał siłą wprowadzać Wojciecha na praskie biskupstwo.

Reklama

Polskie wyzwania

W tej sytuacji Wojciech udał się do Polski z silnym postanowieniem oddania się pracy misyjnej wśród pogan. Było to późną jesienią 996 r. Książę Bolesław Chrobry, późniejszy pierwszy król Polski, zlecił Wojciechowi wyprawę misyjną do Prus. Z ocalałym z pogromu praskiego bratem Radzimem, tłumaczem i 30 wojami udał się więc Wojciech na północ. Wisłą popłynęli do Gdańska, a stamtąd, po kilku dniach głoszenia Ewangelii Pomorzanom – aż do ujścia Pregoły. Aby pokazać pokojowe zamiary, św. Wojciech oddalił wojów i wraz z bratem oraz tłumaczem podążyli dalej lądem. Kilka razy byli atakowani, bici i opluwani. Kiedy św. Wojciech zorientował się, że jeszcze nie tym razem uda mu się nawrócić na wiarę chrześcijańską wojowniczy lud północy, zarządził odwrót. Podczas jednego z postojów zostali zaatakowani przez Prusów. W dziele Jana Kanapariusza: „świętego Wojciecha biskupa i męczennika żywot pierwszy”, napisanym ok. 999 r. w związku z kanonizacją, na podstawie ustnych relacji ocalałych świadków Radzima – Gaudentego i Benedykta, czytamy: „W końcu gdy wszyscy spali, nadbiegli wściekli poganie, rzucili się na nich z wielką gwałtownością i skrępowali wszystkich. Święty Wojciech zaś, stojąc naprzeciw Gaudentego i drugiego brata związanego, rzekł: «Bracia, nie smućcie się! Wiecie, że cierpimy to dla imienia Pana, którego doskonałość ponad wszystkie cnoty, piękność ponad wszystkie osoby, potęga niewypowiedziana, dobroć nadzwyczajna. Cóż bowiem mężniejszego, cóż piękniejszego nad poświęcenie miłego życia najmilejszemu Jezusowi»”. Zapewne po tych słowach pogański kapłan pierwszy wymierzył Wojciechowi śmiertelny cios. Potem odcięto mu głowę. Miał wówczas 41 lat. Uwolnieni z niewoli towarzysze męczennika przynieśli Bolesławowi Chrobremu pruską propozycję wykupienia jego ciała. Król uroczyście sprowadził ciało do Gniezna, a Otton III na wieść o śmierci przyjaciela poprosił papieża o jego kanonizację. Ojciec Święty Sylwester II, na podstawie zeznań naocznych świadków śmierci kandydata na ołtarze, w 999 r. ogłosił go świętym.

Owoce męczeństwa

W tymże roku również zapadła decyzja utworzenia w Polsce niezależnej metropolii. Decyzję tę potwierdził w marcu 1000 r. Otton III, który pielgrzymował do grobu św. Wojciecha. Wówczas oficjalnie ustanowiono w Gnieźnie metropolię i trzy zależne od niej biskupstwa: w Krakowie, we Wrocławiu i w Kołobrzegu. Cesarz, hojnie obdarowany przez Chrobrego nie tylko złotem, ale przede wszystkim relikwią ramienia świętego, kazał ją umieścić na Wyspie Tyberyjskiej, na rzymskim odcinku rzeki Tyber, w bazylice św. Bartłomieja. Do dzisiaj możemy tam podziwiać pochodzącą z końca X wieku marmurową studzienkę, ozdobioną płaskorzeźbami przedstawiającymi: Chrystusa, św. Bartłomieja, św. Wojciecha i cesarza Ottona. Prawdopodobnie jest to najstarszy wizerunek św. Wojciecha. Święty ma na sobie habit i paliusz, a w rękach dzierży pastorał i Pismo Święte. Jak przypominają historycy, św. Wojciech żył w czasach tzw. ottońskiego renesansu, kiedy to młody Otton III chciał zrealizować wizję zjednoczonej, federalistycznej Europy samodzielnych państw, opartej na dawnej potędze rzymskiego imperium, a wspartej na chrześcijańskich fundamentach. Podobno św. Wojciech i Otton III, jeżeli tylko mieli ku temu okazję, często ze sobą przebywali i rozmawiali. Czy marzyli o Europie pełnej Boga? Zapewne tak. Bo przecież dla Ottona III inspiracją dla snucia dalekosiężnych planów była lektura „Państwa Bożego” św. Augustyna, a dla św. Wojciecha – Chrystus, który nakazywał iść na krańce świata i głosić swoje zbawcze orędzie aż do śmierci.

Odwołując się dziś do ojców założycieli zjednoczonej Europy – Roberta Schumana, Alcide de Gasperiego i Konrada Adenauera, nie należy zapominać o św. Wojciechu i jego przyjacielu Ottonie III.

Tagi:
św. Wojciech

Uroczystości ku czci św. Wojciecha

2018-05-16 11:24

Anna Głos
Edycja toruńska 20/2018, str. II

Archiwum autorki
Bp Wiesław Śmigiel w Gnieźnie spotkał swoich wiernych z diecezji toruńskiej

W Gnieźnie w dniach 28-29 kwietnia odbyły się doroczne uroczystości odpustowe ku czci św. Wojciecha Biskupa i Męczennika, głównego patrona Polski i archidiecezji gnieźnieńskiej. Miały one szczególny charakter, ponieważ kończyły obchody Jubileuszu 600-lecia prymasostwa w Polsce i łączyły się z 100. rocznicą odzyskania przez Polskę niepodległości. Postać św. Wojciecha jest historycznie związana z diecezją toruńską: w 997 r. k. Grudziądza rozpoczął on swoją misję apostolską, a w 1994 r. jego relikwie nawiedziły Toruń.

W tym roku po zakończeniu Sumy wszyscy pielgrzymi mieli niezwykłą okazję, by zwiedzić siedzibę arcybiskupów gnieźnieńskich, Muzeum Archidiecezjalne, skarbiec katedralny, podziemia katedry oraz wejść na wieżę. Odpust zakończył się drugimi Nieszporami sprawowanymi w bazylice prymasowskiej w Gnieźnie, gdzie od wieków spoczywają relikwie św. Wojciecha. Nabożeństwu przewodniczył i homilię wygłosił biskup toruński Wiesław Śmigiel. Wzięli w nim udział licznie przybyli duchowni z Polski oraz wielu krajów Europy, m.in. abp Wojciech Polak metropolita gnieźnieński, kard. Vincent Nichols, legat papieża Franciszka, prymas Anglii i Walii oraz wielu przedstawicieli Episkopatu Polski. W homilii bp Śmigiel powiedział, że kończąc uroczystości w Gnieźnie, wpatrujemy się w postać wielkiego świętego, który był dobrym pasterzem, wiernym uczniem Jezusa Chrystusa i odważnym misjonarzem. Jakie przesłanie niesie nam dziś św. Wojciech? Najpierw ukazuje, że chrześcijaństwo łączy się z odwagą wyznawania wiary. W miejscach, w których Opatrzność postawiła świętego, odznaczał się bezkompromisowym głoszeniem prawdy. Nikogo nie obrażał, nie poniżał, nie niszczył, nie wdawał się w spory polityczne, ale wyraźnie wskazywał ideał życia chrześcijańskiego, bronił prawdy. Nie szukał zaszczytów ani przywilejów władców świeckich, ale ewangelizował, nie zważając na ówczesną koniunkturę i krytykę ze strony niektórych wpływowych wówczas środowisk.

Bp Wiesław przybliżył zebranym postać innego wielkiego kapłana, błogosławionego diecezji toruńskiej Stefana Wincentego Frelichowskiego. Na zakończenie zaapelował:

– Dziś z Gniezna zabieramy zadanie, abyśmy swoim życiem i świętością realizowaną w codzienności dawali świadectwo, że Jezus jest Panem historii, Panem naszej ojczyzny, a przede wszystkim Panem naszego życia. Uroczystości odpustowe w Gnieźnie znane są mieszkańcom lewobrzeżnej części Torunia, ponieważ tereny dzisiejszego dekanatu Toruń IV do czasu utworzenia diecezji toruńskiej w 1992 r. należały do archidiecezji gnieźnieńskiej i w tamtym okresie często pielgrzymowano do grobu św. Wojciecha.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jasna Góra: tysiące pieszych pielgrzymów dotarło na pierwszy wakacyjny odpust

2018-07-15 16:49

it / Częstochowa (KAI)

W historycznych strojach, z biało-czerwonymi, relikwiami polskich świętych i zdjęciami bohaterów narodowych na Jasną Górę dotarły pierwsze w tym roku duże pielgrzymki diecezjalne i kilka mniejszych. Przyszło w nich ok. 4 tys. osób.

Bożena Sztajner/Niedziela

Po raz 38. przybyła pielgrzymka przemyska, a po raz 84. pątnicy z archidiecezji poznańskiej, którzy dziękowali za 1050 lat biskupstwa.

- Polsce szczególnie potrzeba dziś zjednoczenia i wierności złożonym Ślubom - uważa abp Adam Szal z Przemyśla, który tradycyjnie też dotarł na Jasną Górę pieszo. - Abyśmy umieli podjąć troskę o Ojczyznę i o Kościół jednomyślnie, byśmy umieli się zjednoczyć, być razem. W dalszym ciągu pozostają do zrealizowania Śluby Jasnogórskie czyli mówiąc prozaicznie walka z wadami narodowymi - podkreśla metropolita przemyski. Abp Szal jak zwykle pielgrzymował z podarowanym przez pielgrzymów dwa lata temu pasterskim kijem.

Pątnicy przemyscy wyruszyli 4 lipca, by przez 12 dni wędrówki rozważać hasło: „Żyć z Maryją w Duchu Świętym”. Do sanktuarium w 10 grupach dotarło łącznie 1150 osób. Najstarszym uczestnikiem tegorocznej pielgrzymki był 84-letni Stanisław Kwiatkowski, najmłodszym - 5-letni Tymoteusz Borczyk.

84. Poznańska Piesza Pielgrzymka odbywała się pod hasłem: „Poznań. Chrystus i my”. - To jest wyjątkowe hasło, ponieważ mamy wyjątkowy rok 1050-lecia założenia pierwszego na ziemi Polski biskupstwa, właśnie w Poznaniu - podkreśla ks. Łukasz Łukasik, kapelan poznańskiej pielgrzymki.

W pielgrzymce poznańskiej uczestniczyło 1671 osób podzielonych na 18 grup. Jedną grupę stanowili rowerzyści, którzy do częstochowskiego sanktuarium dotarli dzień wcześniej. W zależności od miejsca wyjścia pątnicy w ciągu 9-12 dni pokonali dystans ok. 290 km. Najstarszy uczestnik miał 83 lata, a jednej z pątników na pielgrzymce z Poznania był 53 raz.

Z grupą 21. z Buku pielgrzymowali nowożeńcy: Jagoda i Łukasz. - Trzy tygodnie temu braliśmy ślub. To nasza podróż poślubna, dlatego chcieliśmy wejść w strojach ślubnych, żeby było tak uroczyście - mówią młodzi małżonkowie. Jagoda pielgrzymowała już po raz czwarty, a Łukasz, za namową żony, po raz pierwszy. „Idziemy w intencji naszego małżeństwa i z podziękowaniem" - mówią młodzi.

Jutro wielu z przybyłych na Jasną Górę pielgrzymów pozostanie w sanktuarium, aby uczestniczyć w uroczystościach odpustowych ku czci Matki Bożej Szkaplerznej. Niektórzy, we wtorek, również pieszo wrócą do domów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Papież pobłogosławił związek małżeński gwardzisty szwajcarskiego

2018-07-16 10:35

azr (aciprensa.com/KAI) / Rzym

W sobotę 14 lipca papież Franciszek przewodniczył uroczystości zaślubin gwardzisty szwajcarskiego i Brazylijki, pracującej w Muzeach Watykańskich.

TOMASZ LEWANDOWSKI

O wydarzeniu poinformował za pośrednictwem mediów społecznościowych proboszcz brazylijskiego Sanktuarium Chrystusa Odkupiciela – Corcovado, ks. Omar Reposo. „Zobaczcie, jaka niespodzianka! Papież Franciszek zawsze zaskakuje!” – napisał kapłan, komentując zdjęcie młodej pary, zrobione podczas uroczystości zaślubin. Ślub odbył się w poświęconym św. Szczepanowi kościele Abisyńczyków (Santo Stefano degli Abissini) w Ogrodach Watykańskich. O tym, że będzie mu przewodniczył Ojciec Święty, wiedzieli tylko narzeczeni: gwardzista szwajcarski Luca Schafer i jego narzeczona, Brazylijka Letítia Vera, pracująca w Muzeach Watykańskich. Przybycie Franciszka było zaskoczeniem dla gości i księży koncelebrujących uroczystość.

Jak przypomina portal aciprensa.com, to nie pierwszy raz, kiedy Franciszek pobłogosławił związek małżeński w Watykanie. We wrześniu 2014 r. przewodniczył w Bazylice Świętego Piotra zaślubinom 20 par, a w lipcu 2016 r. w kaplicy Domu św. Marty pobłogosławił związek małżeński niesłyszącej pary.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem