Reklama

Biały Kruk 1

Słowo pasterza

Patron jedności

2017-05-18 10:53

Bp Ignacy Dec
Edycja świdnicka 21/2017, str. 5


Święty Andrzej Bobola przyszedł na świat 30 listopada 1591 r. w Strachocinie na ziemi sanockiej. Uczęszczał do szkół jezuickich w Wilnie. W 20. roku życia wstąpił do Towarzystwa Jezusowego w Wilnie. Po złożeniu ślubów zakonnych odbył studia filozoficzno-teologiczne w Akademii Wileńskiej. W 1622 r. otrzymał święcenia kapłańskie. Jako młody kapłan odznaczał się wielkim umiłowaniem modlitwy, ujawnił się także jako dobry kaznodzieja i gorliwy spowiednik, jednym słowem – jako dobry duszpasterz. Pracował kolejno w różnych miejscowościach na Kresach Wschodnich: w Nieświeżu, Wilnie, Połocku, Łomży, Warszawie i na koniec w Pińsku. W ostatniej placówce spędził ostatni, długi etap swego życia. Tam też dał się poznać w sposób szczególny jako wybitny kaznodzieja, gorliwy i dobry kapłan, opiekun Sodalicji Mariańskiej, przyjaciel i opiekun chorych. Podejmował wielokrotnie głoszenie misji i rekolekcji w okolicznych wsiach i miasteczkach. Nazywano go „łowcą dusz”, „apostołem Pińszczyzny”, „duszochwatem”. Jako żarliwy apostoł pozyskał dla Kościoła katolickiego wielu prawosławnych. Zabiegał o jedność Kościoła. Za swoją gorliwość apostolską był powszechnie chwalony, ale także naraził się wrogom Kościoła. Zaczęły się wojny kozackie. Kozacy napadali na bezbronne wsie i miasta i niszczyli wszystko, co stanęło im na drodze, zwłaszcza duchowych przywódców Polaków. W maju 1657 r. Kozacy napadli na Janów Poleski i wyrżnęli katolików i żydów. Ks. Andrzej przebywał w tym czasie w sąsiednim Peredyle. Tam go jednak schwytano. Przywleczono go do Janowa i zmuszano do wyparcia się wiary. Kiedy świątobliwy kapłan nie zaparł się Chrystusa, poddano go ciężkim katorgom. Pobitego i poranionego kapłana oprawcy rzucili na stół w miejskiej rzeźni. Przypiekali ciało ogniem, domagali się wyparcia wiary. Stałość, nieustępliwość ks. Andrzeja doprowadziła żołnierzy do wściekłości. Zdarli mu skórę z rąk, z piersi, z pleców, wykłuli oko, a rany posypywali plewami i sieczką. Bohaterski męczennik wzywał imienia Jezusa i Maryi. By nie mógł wołać i modlić się, odcięto mu język, wargi i nos. A potem powieszono u sufitu za nogi. Wreszcie cięciem szabli zadano śmierć. Działo się to wszystko 16 maja 1657 r. Tak odszedł z tego świata kapłan Chrystusa. Upodobnił się do swego Mistrza nie tylko przez dobre, szlachetne kapłańskie życie, ale także poprzez ogromne cierpienie, które poprzedziło jego śmierć. Ciało męczennika pochowano pod ołtarzem w Pińsku. Ze względu na rozbiory, powstania narodowe i wojny było ono kilkakrotnie przenoszone. Podobno przez długie lata nie ulegało rozkładowi. Uroczystej kanonizacji ks. Andrzeja Boboli dokonał w Rzymie papież Pius XI 17 kwietnia 1938 r., w uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego. Ciało Świętego sprowadzono z Rzymu i złożono w kościele Ojców Jezuitów w Warszawie przy ulicy Rakowieckiej.

Św. Andrzej Bobola jednoczył różnych wyznawców w jedną rodzinę dzieci Bożych. Jednoczył wyznania katolickie i prawosławne. Jednoczył narody Ewangelią Chrystusa. Podstawowa wspólnota naszego życia to rodzina. Co robisz, by twoja rodzina była zjednoczona? Nie zrzucaj winy na innych. Tak wiele zależy od ciebie.

Tagi:
św. Andrzej Bobola

Św. Andrzej Bobola – niezwyciężony atleta Chrystusa

2018-05-30 11:29

Al. Rafał Oleksiuk
Edycja podlaska 22/2018, str. VII

Takim tytułem św. Andrzeja Bobolę nazwał papież Pius XII w swojej encyklice, napisanej z okazji rocznicy śmierci polskiego świętego. Dziś, gdy wiara katolicka jest atakowana z wielu stron, św. Andrzej Bobola może być ciągle stawiany jako przykład czystości i niezłomności wiary oraz wielkiego zaangażowania misyjnego

Czesław Urban
Św. Andrzej Bobola – patron Polski żył w Europie rozdartej podziałami religijnymi i politycznymi

Andrzej urodził się 30 listopada 1591 r. w Strachocinie koło Sanoka. Pochodził ze szlacheckiej rodziny, bardzo przywiązanej do religii katolickiej. 31 lipca 1611 r., w wieku 20 lat, wstąpił do jezuitów w Wilnie.

Apostolstwo

Apostołował w Wilnie, Pułtusku, Nieświeżu, Płocku, Warszawie, Łomży, a następnie przez wiele lat w Pińsku. Pełnił funkcje przełożonego i wychowawcy. Głównym motywem jego niezwykłej gorliwości była miłość do Chrystusa oraz „troska o dusze”, do której zachęcał w Konstytucjach zakonu św. Ignacy. Zawsze starał się dbać o ubogich, wspierał chorych, odwiedzał więźniów. Naśladował Pana Jezusa litującego się nad prostym ludem.

W ostatnim okresie swojej ziemskiej działalności pracował przede wszystkim jako misjonarz na Polesiu. Brak dróg i stąd trudny dostęp do ludzi izolowanych od świata, żyjących na piaszczystych ziemiach, wśród grząskich bagien, sprawił, iż stan religijno-moralny mieszkańców był opłakany. Szerzyły się zabobony, pijaństwo, demoralizacja. Początkowo przyjmowano misjonarzy jezuickich bardzo niechętnie. Z czasem jednak chłopi zaczęli gromadzić się licznie na naukach głoszonych w wiejskich chatach. Andrzej chodził po wioskach od domu do domu i nauczał. Pod wpływem jego kazań wielu prawosławnych przeszło na katolicyzm. Praca duszpasterska była niejednokrotnie dla Boboli okazją, aby stanąć w szranki z duchownymi prawosławnymi. Dobra znajomość języka greckiego i oczytanie w pismach Ojców Kościoła, sprawiły, że z dysput wychodził zwycięsko. Z czasem spory te przerodziły się w nienawiść względem Andrzeja, co doprowadziło do tragicznego finału.

Męczeństwo

W maju 1657 r. Pińsk został zajęty przez oddział kozacki. Bobola schronił się do Janowa, odległego od Pińska o ok. 30 km. 16 maja do Janowa wpadły oddziały i zaczęły mordować Polaków i Żydów. Schwytano również Andrzeja. Kozacy zdarli z niego kapłańskie szaty i bili go nahajkami. Był potem okrutnie męczony: wybito mu zęby, wyrywano paznokcie i zdarto skórę z górnej części ręki. Następnie okręcono go sznurem i wleczono przywiązanego do koni. Zmuszano go potem, by wyparł się katolickiej wiary, a gdy tego nie uczynił, zaprowadzono go do miejskiej rzeźni. Tam Kozacy podpalali go ogniem, wycięli skórę na plecach w formie ornatu, zaś rany posypywali sieczką. Następnie odcięto mu nos i wargi, potem wykłuto jedno oko. Gdy z bólu powtarzał wciąż Imię Jezus, w karku zrobiono mu otwór i wycięto język nożem. Wreszcie powieszono go nogami do góry i cięciem szabli skrócono straszne męczarnie. Zmaltretowane ciało św. Andrzeja jezuici zabrali do Pińska i pochowali w podziemiach ich kościoła, jednak pamięć o męczenniku zaginęła na pewien czas.

Kult

16 kwietnia 1702 r. Andrzej ukazał się we śnie rektorowi kolegium pińskiego i wskazał, gdzie w krypcie kościoła pod ołtarzem głównym znajduje się jego grób. Ciało znaleziono nietknięte, mimo że spoczywało w wilgotnej ziemi. Zaczęto modlić się za wstawiennictwem męczennika, a gdy zaczęły się cuda uzdrowień, jezuici zaczęli starania o beatyfikację, której dokonał w 1853 r. Pius IX. Pius XI kanonizował św. Andrzeja Bobolę 17 kwietnia 1938 r. Jego relikwie uroczyście zostały przewiezione do Polski.

Przejazd relikwii specjalnym pociągiem przez wiele polskich miast (w tym Kraków, Poznań, Łódź aż do Warszawy) był wielkim wydarzeniem. W każdym mieście na trasie organizowano uroczystości z oddaniem czci świętemu Męczennikowi. W kwietniu 2002 r. watykańska Kongregacja Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, przychylając się do prośby Prymasa Polski kard. Józefa Glempa, nadała św. Andrzejowi Boboli tytuł drugorzędnego patrona Polski.

W naszej diecezji mamy cztery świątynie pod wezwaniem św. Andrzeja Boboli – w Budziskach, Czekanowie, Siemiatyczach oraz Lizie. W latach 40. XX wieku pod wezwanie świętego nosiła kaplica w Patrykozach. Relikwie św. Andrzeja Boboli znajdują w wyżej wymienionych parafiach, ale także w Łysowie, Dziadkowicach i Łazówku.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Jutro papież leci do Genewy

2018-06-20 11:15

pb, kg, tom; opr. mip (KAI) / Genewa

Jutro papież Franciszek odbędzie jednodniową pielgrzymkę do Genewy, gdzie odwiedzi siedzibę Światowej Rady Kościołów i odprawi Mszę świętą dla szwajcarskich katolików. Będzie to piąta w historii papieska wizyta w Szwajcarii.

Grzegorz Gałązka

Dziesięciogodzinna „pielgrzymka ekumeniczna” Franciszka do Genewy rozpocznie się o godz. 10.00 powitaniem na lotnisku przez władze Konferederacji Szwajcarskiej. Obecny będzie prezydent Alain Berset, a także dwoje radców federalnych: Doris Leuthard i Ignazio Cassis, przewodniczący Rady Narodowej Dominique de Buman oraz delegacja władz Genewy. Po uroczystym powitaniu przewidziano spotkanie prywatne z prezydentem Konfederacji Szwajcarskiej w sali lotniska.

Po ceremonii powitania papież uda się do siedziby Światowej Rady Kościołów, gdzie na godz. 11.15 zaplanowano modlitwę ekumeniczną z homilią Ojca Świętego.

Kolejnym punktem programu będzie obiad z kierownictwem Światowej Rady Kościołów w Instytucie Ekumenicznym w Bossey koło Genewy. Powstał on w 1946 r. z inicjatywy ówczesnego sekretarza generalnego Światowej Rady Kościołów Willema Visser’t Hoofta, jako zaplecze intelektualne dla jej działalności.

O 15.45 ponownie w Ośrodku Światowej Rady Kościołów odbędzie się spotkanie ekumeniczne. W jego trakcie Franciszek wygłosi przemówienie. Podczas wizyty w siedzibie ŚRK Ojciec Święty spotka się z delegacją chrześcijan Korei Północnej. Chrześcijanie obydwu części Korei obecni będę w Genewie podczas wizyty Papieża Franciszka. Od 1984 roku zarówno Korea Północna jak i Korea Południowa należą do Światowej Rady Kościołów.

Znak dla ekumenizmu

Były prefekt Kongregacji Nauki Wiary kard. Gerhard Ludwig Müller ma nadzieję, że wizyta papieża Franciszka w siedzibie Światowej Rady Kościołów w Genewie będzie dobrym znakiem dla ekumenizmu. Podkreśla, że spotkanie papieża w ŚRK musi służyć jedności, nie ograniczając się do zwykłej wymiany uprzejmości. Powinny zostać na nim poruszone różnice, jakie jeszcze należy przezwyciężyć. - Przyjacielskie spotkanie jest dobre, ale nie wystarczające! - stwierdza niemiecki purpurat.

Przypomina, że z Kościołami i wspólnotami kościelnymi, należącymi do ŚRK „możemy wspólnie się modlić i mamy wiele wspólnego: Biblię, wzajemnie uznawany chrzest, «Ojcze nasz»...”. „Ale o ile w przypadku prawosławia mówimy o Kościołach, to nie jest tak w przypadku protestantyzmu, gdyż te wspólnoty kościelne nie mają sukcesji apostolskiej, a anglikanie ją utracili. Istnieją też bardzo głębokie różnice, szczególnie z protestantami, dotyczące sakramentów, sakramentalnego charakteru Kościoła i wspomnianej sukcesji apostolskiej” – mówi kardynał.

Szwajcarzy czekają na papieża

Następnie papież będzie przewodniczył Mszy św. w Pałacu Wystaw i Kongresów Palexpo. W jej trakcie Ojciec Święty wygłosi homilię. Udział w papieskiej Mszy potwierdzili wszyscy członkowie Konferencji Biskupów Szwajcarii. Obok biskupów szwajcarskich w papieskiej Mszy św. będą też uczestniczyć trzej biskupi z Francji. Ponadto zapowiedziało swój udział ponad 500 księży i diakonów, głównie ze Szwajcarii.

Ogółem na Mszę z Franciszkiem wydano 41 tys. kart wstępu. Darmowe bilety na liturgię, rozprowadzane przez internet, rozeszły się w ciągu jednego dnia. W rozmowie z włoską agencją SIR ordynariusz Lozanny, Genewy i Fryburga bp Charles Morerod OP mówi, że jest to „znak iż wielu Szwajcarów lubi Franciszka”. Przyznał, że Szwajcaria oczekuje od papieża przesłania nadziei i radości. Franciszek przyjeżdża bowiem do kraju z najwyższym procentem samobójstw na świecie. "Kiedy od strony materialnej ma się wszystko, czego się chce, kiedy nie ma się kłopotów finansowych, gdzie i czego się jeszcze szuka" - zapytał retorycznie bp Morerod. Dodał jednocześnie, że „wielu ludzi nawet nie szuka możliwości innego życia, bo nigdy o nim nie słyszeli”.

Aby zorganizować uroczystość w hali Palexpo, potrzebne są niemal dwa miliony franków szwajcarskich, a więc około 7,5 mln złotych. Biskup pomocniczy Alain de Raemy polecił proboszczom, by umieszczali numer konta bankowego na rozdawanych wiernym kartkach z tekstem niedzielnej liturgii mszalnej. - Diecezja nie ma wystarczająco dużo pieniędzy - wyjaśnił jej ekonom Jean-Baptiste Henry de Diesbach. Msza św. odprawiana przez papieża wymaga nie tylko wielkich wysiłków organizacyjnych, ale także np. odpowiednich środków bezpieczeństwa.

O godz. 20.00, po pożegnaniu oficjalnym, samolot z Ojcem Świętym na pokładzie wyruszy w drogę powrotną do Rzymu.

Ekumenia i pokój

Papież przyjeżdża do Genewy na zaproszenie obchodzącej swe 70-lecie Światowej Rady Kościołów. Celem wizyty są także rozmowy na temat inicjatywy pokojowej dla Syrii.

Mottem podróży jest greckie słowo «oikoumene», od którego wywodzi się słowo «ekumeniczny», a które dosłownie oznacza ziemię zaludnioną. Słowo to pojawia się na początku drugiego rozdziału Ewangelii Łukasza, kiedy Cezar August rozkazał «przeprowadzić spis ludności w całym państwie» (Łk 2,1), tzn. w całym ówcześnie znanym, zamieszkałym świecie.

Papieskiej wizycie w Genewie towarzyszy również logo. Kościół jest na nim przedstawiony jako łódź z masztem w formie krzyża. Łódź unosi się na falach morza, które symbolizuje świat. Te wczesnochrześcijańskie symbole oznaczać mają wiarę i jedność. Swoje źródło czerpią z biblijnego powołania uczniów oraz uciszenia Jeziora Galilejskiego.

Będzie to 23 pielgrzymka zagraniczna papieża Franciszka, a zarazem piąta w historii papieska wizyta w Szwajcarii, którą w 1982, 1984 i 2004 r. odwiedził św. Jan Paweł II, a wcześniej w 1969 r. bł. Paweł VI.

Światowa Rada Kościołów powstała na I zgromadzeniu ogólnym w Amsterdamie w sierpniu 1948 i obecnie skupia 348 wspólnot wyznaniowych – protestanckich, anglikańskich, prawosławnych, starokatolickich i niechalcedońskich – z ponad 120 krajów, liczących przeszło 550 mln chrześcijan. Kościół katolicki nie należy do Rady, ale od czasów Soboru Watykańskiego II utrzymuje z nią bliskie kontakty, a od 1965 istnieje Wspólna Grupa Robocza, złożona z przedstawicieli Stolicy Apostolskiej i ŚRK.

Na czele Rady - największej międzynarodowej organizacji ekumenicznej - stoi 150-osobowy Komitet Naczelny, a na co dzień jej pracami kieruje sekretarz generalny Rady, którym od 1 stycznia 2010 jest 56-letni obecnie norweski pastor luterański Olav Fykse Tveit (wybrany ponownie na drugą 5-letnią kadencją w lipcu 2014).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Święto miasta z papieżem

2018-06-21 08:04

Agnieszka Bugała

Arch. Ośrodka Audiowizualnego we Wrocławiu

W papieskiej mszy wzięło udział ponad milion osób. Do internowanych działaczy Solidarności papież mówił: „Wszechmogący Boże spraw, aby ludzie na tej ziemi żyli, pracowali i modlili się w spokoju, wolności i miłości”. Miesiąc później stan wojenny został zniesiony.

Zobacz zdjęcia: Jan Paweł II we Wrocławiu w 1983 r.

Na wrocławskie Partynice przyleciał helikopterem a powitał go kard. Henryk Gulbinowicz. I choć telewizja, z właściwym sobie uporem i konsekwencją nie pokazywała wtedy prawdziwych reakcji ludzi, atmosfera spotkania była wyjątkowa. Na partnickich polach zgromadziły się tłumy ludzi. Wierni szli tam od samego świtu, pieszo, co godzinę wyruszając w małych grupach ze swoich parafii. Ci, którzy czuli się na siłach, wychodzili później. Starsi, chorzy, potrzebujący więcej czasu na dojście już z końcem nocy podejmowali trud wędrówki. Pewnie gdyby wtedy popatrzeć na Wrocław z góry, można by było ujrzeć strumienie ludzi płynących w jednym kierunku. Ołtarz, przy którym Papież sprawował Mszę św. był imponujący. Figura Chrystusa Zmartwychwstałego zawieszona wysoko zmuszała, aby podnosić oczy, aby się w Niego wpatrywać. Zadziwiła oprawa muzyczna liturgicznego spotkania. Połączone chóry i orkiestra liczył ponad 1500 osób. Nad wszystkim „czuwały" ówczesne służby bezpieczeństwa. Nie dopuściły do złożenia w procesji z darami medalu „Solidarności’. Po Eucharystii Papież udał się do biskupiej rezydencji. Wspomina się, że obiad trwał 45 min. W tym czasie ludzie, umocnieni niezwykłym spotkaniem, pieszo wracali do swoich domów. Ulicą Powstańców Śląskich tłumy, równiutko, bez pośpiechu, z niezwykłą wobec siebie uprzejmością niosły, w sercach pamiątkę spotkania z Papieżem Polakiem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem