Reklama

To ludzie odbudowali ten kościół

2017-06-22 09:44

Krzysztof Kunert
Edycja wrocławska 26/2017, str. 6-7

Joanna Kunert

Spalona świątynia jest jak utrata domu – mówi w rozmowie z Krzysztofem Kunertem ks. Tomasz Czabator, proboszcz parafii NMP Matki Pocieszenia w Oławie – Ale dzięki Bogu i wspaniałym ludziom z Oławy dom udało się odbudować!

KRZYSZTOF KUNERT: – W Oławie jest ksiądz proboszczem od trzech lat. Jednym z głównych zadań była odbudowa spalonego kościoła św. Józefa, która rozpoczął księdza poprzednik ks. Paweł Cembrowicz. To było nowe doświadczenie?

KS. TOMASZ CZABATOR: – Kwestia spalonego kościoła była jedną z głównych, którymi się zająłem, ale miałem o tyle ułatwione zadanie, że ks. Paweł Cembrowicz wiele już dokonał w tej sprawie. W zasadzie na zewnątrz cały budynek był już wykończony; z elewacją, wieżą, dachem. To dzieło jego, naszych parafian i wszystkich, którzy wspierali tę odbudowę. Moim zadaniem było wykończenie wnętrza, zabezpieczenia całego obiektu i oddania go zgodnie z prawem do użytkowania. Chcę podkreślić, że ja również nie zostałem sam, ponieważ kiedy przyszedłem na parafię w 2014r. była już powołana Rada Odbudowy Kościoła i ci właśnie ludzi wspierali swoją pracą i doradztwem nas duszpasterzy.

– Kościół spłonął rankiem 30 maja 2013 r. w uroczystość Bożego Ciała...

– Wszyscy szykowali się na procesję i nagle taki cios. Mieszkańcy kilka godzin patrzyli, jak płonie ich świątynia. A przecież kiedy pali się kościół, to tak jakby płonął własny dom. To nie tylko utrata zabytku, ale także domu modlitwy, czegoś co jest bardzo drogie ludziom, z czym są związani. Z kościoła zostały tylko same mury, zawaliła się nawet wieża. To był bardzo smutny obrazek.

– Przypomnijmy, skąd wziął się ogień?

– Uczynił to człowiek, ale w sposób nieświadomy, nieumyślny, przez nieuwagę. Została mu darowana wina i nie ma potrzeby kontynuować tego wątku.

– To było ważne miejsce dla oławian?

– Sam kościół był początkowo protestancki, z czasem odkupili go katolicy. Ta świątynia zawsze była ważna dla mieszkańców Oławy, bo wielu z nich miało tu blisko i było przyzwyczajonych, że na Mszę idą właśnie tutaj. Przez lata kościół służył też jako pogrzebowy. Stąd też ludzie go znali, stąd wychodziły procesje na cmentarze.

– Wróćmy do odbudowy. Co konkretnie udało się przez ostatnie trzy lata zrobić.

– Od 2014 r. ruszyliśmy z planami wyposażenia kościoła. Wcześniej jednak trzeba było przygotować i otynkować ściany, założyć okna, zaizolować podłogę. Na podłodze położyliśmy kamień strzegomski, a prezbiterium zbudowaliśmy z marmuru. Zależało nam, aby docenić św. Józefa. Poprosiliśmy o pomoc Jana Bartkowiaka, który wszystko zaplanował głównie przy pomocy ikon. Chodziło mi też o to, aby nie potraktować świątyni jak kościoła filialnego. Nad tabernakulum wisi jako ikona przepięknie kolorowany, pokryty złotem krzyż, droga krzyżowa jest również w formie ikon. Oprócz tego są obrazy, z jednej strony kościoła związane tematycznie z miłosierdziem. W centrum Jezus Miłosierny, a po bokach św. Faustyna, św. Maksymilian oraz św. o. Pio i św. Matka Teresa z Kalkuty. Natomiast z drugiej strony w centrum znajduje się replika obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, a po bokach Jan Paweł II i Prymas Tysiąclecia oraz mniejszy obraz bł. ks. Jerzego Popiełuszki.

– Parafia to nie tylko księża, ale także świeccy. Jak ludzie zareagowali na to, że spalił się ich kościół?

– Jako proboszcz zbierałem informacje m.in. chodząc po kolędzie, co ludzie myślą o odbudowie. Parafianie bardzo przeżywali pożar i brak świątyni. Zaskoczyła mnie ich pozytywna, dobra emocja. I to był jeden z ważnych argumentów, aby kościół odbudować. Bo w zasadzie w naszej parafii razem z kościołem św. Józefa mamy 4 świątynie i na ich ilość nie narzekamy. Skoro jednak taka była wola ludzi, nie można było jej pominąć.

– To jak ta wola przełożyła się na zaangażowanie?

– Jako proboszcz bardzo chcę podziękować całemu społeczeństwu Oławy, a zwłaszcza parafianom i sympatykom z Radą Odbudowy Kościoła na czele, licznym w naszej parafii kołom Wspólnoty Różańcowej i innych grupom.

– Wyobrażam sobie, że stawianie budynku właściwie „od zera” to nie lada wyzwanie finansowe?

– Mieliśmy środki z ubezpieczenia, które pokryły znaczącą część kosztów. Reszta pochodziła z innych źródeł, w tym dużą część stanowiły wpłaty indywidualne. Trzeba wyraźnie podkreślić, że to ludzie odbudowali ten kościół.

– Pieniądze to jedno, ale czy ludzie przychodzili z konkretną ofertą pomocy, z konkretnym zaangażowaniem?

– Ludzie tuż po pożarze oczyszczali teren ze zgliszczy – to znany przykład. A takich zaangażowań było naprawdę wiele. Zasadnicze prace wykonały jednak profesjonalne firmy, co wynika z wymogów prawa. Niemniej parafianie, z którymi często na ten temat rozmawiam, są dumni, że mogli dorzucić swoje trzy grosze do odbudowy. Pomógł nam także lokalny samorząd. Władze miasta, gminy i powiatu starały się nas wspierać i finansowo i administracyjnie. Bo proszę pamiętać, że nie była to tylko odbudowa po pożarze, ale mieliśmy do czynienia z katastrofą budowlaną. To oznacza inną drogę prawną. I urzędnicy z byłym burmistrzem Franciszkiem Październikiem i obecnym Tomaszem Frischmannem bardzo dużo nam pomogli.

– Już niedługo budynek zostanie oddany w ręce oławian. Jak będą wyglądały uroczystości i kiedy się odbędą?

– Najpierw chcieliśmy zakończyć wszystko prawnie. Udało się. Dopiero potem udaliśmy się do metropolity wrocławskiego razem z ks. Pawłem Cembrowiczem i starostą powiatu oławskiego Zdzisławem Brezdeniem i poprosiliśmy o termin poświęcenia kościoła. Abp Józef Kupny wyznaczył go na 1 lipca br., kiedy osobiście poświęci budynek i jako pierwszy odprawi tu Eucharystię. Pamiętajmy jednak, że kościół św. Józefa jest kościołem pomocniczym, główną świątynią parafii jest sanktuarium NMP. Chcemy, aby św. Józef miał należne mu w parafii miejsce, ale nie chcemy pewnych spraw przeakcentowywać. I tak to zostało uzgodnione z metropolitą. A w kolejne dni, jak dawniej, będzie tam sprawowana Msza św. w niedzielę o 8.00 i 12.00, a w tygodniu o godz. 8.00.

* * *

Ks. prał. Paweł Cembrowicz, proboszcz parafii w Oławie do 2014 r.

O pożarze dowiedziałem się o godz. 6.20 rano, kiedy zadzwoniła do mnie policja. W zaledwie 10 minut byłem na miejscu. Moją pierwszą myślą było ratowanie Najświętszego Sakramentu. Z jednym ze strażaków próbowałem dostać się do świątyni bocznym wejściem. Niestety zastała nas ściana dymu i w konsekwencji strażacy na dłuższy czas zakazali wchodzenia do środka. Do spalonej świątyni można było wejść dopiero kilkanaście godzin później. To, co udało się nam uratować, to naczynia, szaty i księgi liturgiczne z zakrystii ulokowanej w obrębie budynku. W samym zaś kościele spłonęło doszczętnie wszystko. Pojawił się żal, że tego miejsca już nie ma. A potem pojawiły się różne myśli, czy dać sobie spokój czy nie. Na szczęście nie zostaliśmy sami. Decyzja o odbudowie zapadła bardzo szybko. Dwa dni po pożarze z wrocławskiej kurii przyjechali ks. Leon Czaja i ks. Stanisław Jóźwiak, którzy nas wsparli, a po wyborze bp. Józefa Kupnego na metropolitę wrocławskiego, także nowy pasterz pobłogosławił dzieło odbudowy. Na wysokości zadania stanęli parafianie, którzy solidarnie wyrażali gotowość do pracy. To zaangażowanie było widoczne tuż po pożarze, również wśród młodych ludzi, którzy własnymi rękoma zbierali popożarowe zgliszcza. Przy parafii powołałem Radę Odbudowy Kościoła, w skład której weszli specjaliści z branży architektonicznej i budowlanej. Spotykaliśmy się co kilka tygodni, aby na bieżąco konsultować postępy w odbudowie świątyni. Założyliśmy konto, na które można było wpłacać środki wspomagające odbudowę naszego kościoła. Przede wszystkim jednak już od początku w intencji odbudowy kościoła św. Józefa zaczęliśmy się modlić.

Oprac. KK

* * *

Jerzy Pawlak, kierownik budowy

Odbudowa po pożarze kościoła św. Józefa w Oławie z punktu widzenia technicznego nie była zadaniem trudnym, ale zawierała w sobie cały szereg robót ogólnobudowlanych, które należało wykonać tak, aby zapewnić stateczność konstrukcji oraz zapewnić na przyszłość zabezpieczenie obiektu przed takimi okolicznościami, jakie miały miejscu w dniu pożaru – czyli wykonanie zabezpieczeń p.poż: wykonanie ścian oddzielenia pożarowego, zaopatrzenie obiektu w hydranty, wykonanie obudów w klasie odporności ogniowej. Z tego punktu widzenia może nie najtrudniejszym na budowie, lecz najważniejszym było spięcie całości obiektu żelbetowym wieńcem wzmacniającym ściany zewnętrzne oraz konstrukcję murowanej wieży. Wymagało to wykonywania prac na dość dużej wysokości z użyciem rusztowań i szalunków. Dużym utrudnieniem w czasie realizacji inwestycji był brak miejsca na wykonywanie robót montażowych przy użyciu dźwigów, bliskie sąsiedztwo budynku mieszkalnego, granice sąsiednich działek, czy też ruchliwa droga publiczna. Zawaloną drewnianą konstrukcję wieży odbudowano, stosując nowoczesną konstrukcję kratownicową z elementów drewnianych łączonych na płytki kolczaste. Cała konstrukcja kilkunastometrowej wysokości po połączeniu na dole montowana była jako jeden element na szczyt przygotowanej wcześniej płyty żelbetowej wieńczącej szczyt murowanej wieży.

Oprac. KK

Tagi:
Kościół

Trójpodział władz gwarancją demokracji

2018-07-04 14:20

mp / Warszawa (KAI)

- Równowaga między trzema władzami, z których każda ma określone kompetencje i zakres odpowiedzialności, tak że jedna nie dominuje nigdy nad drugą, jest gwarancją prawidłowego funkcjonowania demokracji – wyjaśniał św. Jan Paweł II w encyklice „Centesimus Annus”. Tocząca się obecnie w Polsce dyskusja wokół Sądu Najwyższego, skłania do refleksji, w jaki sposób zapatruje się na tę kwestię Kościół, w formułowanej przez siebie katolickiej nauce społecznej.

Ks. Daniel Marcinkiewicz

Po raz pierwszy temat trójpodziału władz poruszył papież Leon XIII, zwany ojcem nauczania społecznego Kościoła, w „Rerum novarum” – słynnej encyklice z 1891 r. leżącej u podstaw KNS (katolickiej nauki społecznej). Do Leona XIII nawiązywali wszyscy kolejni papieże, a w szczególności Jan Paweł II. Papież z Polski w encyklice „Centessimus annus” z 1991 r. pisał: "Leon XIII wiedział, że do zapewnienia normalnego rozwoju ludzkich działań, zarówno duchowych, jak i materialnych, jedne i drugie bowiem są niezbędne, konieczna jest zdrowa teoria Państwa. Dlatego w jednym z punktów encykliki Rerum novarum przedstawia on organizację społeczeństwa opartą na trzech władzach – prawodawczej, wykonawczej i sądowniczej — co w tamtych czasach było nowością w nauczaniu Kościoła"(Centessimus annus, n. 44).

Zatem wedle katolickiej nauki społecznej, organizacja społeczeństwa winna być oparta na równowadze władz, czyli braku dominacji jednej nad drugą: ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej. Co bardzo istotne, władze te powinny być nawzajem niezależne, winny się dopełniać, hamować i kontrolować.

Jan Paweł II porusza ten temat w encyklice „Centessimus annus”: "Ten porządek odzwierciedla realistyczną wizję społecznej natury człowieka, która wymaga odpowiedniego prawodawstwa dla ochrony wolności wszystkich. Dlatego jest wskazane, by każda władza była równoważona przez inne władze i inne zakresy kompetencji, które by ją utrzymywały we właściwych granicach. Na tym właśnie polega zasada „państwa praworządnego”, w którym najwyższą władzę ma prawo, a nie samowola ludzi" (n. 44).

Jan Paweł II, używając sformułowania: „Realistyczna wizja społecznej natury człowieka”, ma na myśli prawdę o słabości natury ludzkiej. A skoro wszyscy zmagamy się ze skutkami grzechu pierworodnego, naiwnym byłoby przypuszczenie, że wolni od tego mogą być ludzie sprawujący władzę. Dodaje więc, że „najwyższą władzę ma prawo a nie samowola ludzi”.

W innym swym przemówieniu, do uczestników kongresu włoskiego Stowarzyszenia Sędziów z 2000 r. - na które zresztą powoływał się abp Stanisław Gądecki w swym oświadczeniu z 24 lipca 2017 r. po vecie prezydenckim - papież Wojtyła wyraźnie opowiada się za trójpodziałem władz: "Na tym tle zyskuje wielkie znaczenie także podział władzy typowy dla nowożytnego państwa demokratycznego, w którym władza sądownicza istnieje obok władzy prawodawczej i wykonawczej, pełniąc swoją autonomiczną funkcję, chronioną przez konstytucję". Jego zdaniem "równowaga między tymi trzema władzami, z których każda ma określone kompetencje i zakres odpowiedzialności, tak że jedna nie dominuje nigdy nad drugą, jest gwarancją prawidłowego funkcjonowania demokracji" (tamże).

Jan Paweł II podkreśla w tym samym przemówieniu, że "Konstytucje nowoczesnych państw, określając relacje, jakie powinny istnieć między władzą prawodawczą, wykonawczą i sądowniczą, gwarantują tej ostatniej niezbędną niezależność w ramach systemu prawnego".

Jan Paweł II ostrzega więc przed naruszaniem zasady trójpodziału władz i ich wzajemnej autonomii, jako przykład przywołując systemy totalitarne. Wspomina o tym w „Centessimus annus” zaznaczając, że: „Koncepcji tej w czasach współczesnych przeciwstawił się totalitaryzm” (n. 44).

Przypomnijmy, że komunistyczna teoria państwa przyjmowała zasadę jednolitości władzy, w której najwyższym organem był parlament podporządkowany jednej partii (jako sile przewodniej narodu), a wszystkie inne władze były mu podporządkowane.

Jan Paweł II dodaje ponadto jeszcze jeden bardzo istotny warunek, na którym opierać winna się demokracja, mianowicie, że wszelka działalność każdej z tych władz winna mieć za cel służbę dobru osoby ludzkiej. W kontekście władzy sądowniczej, przypomina, że niezależność jakiegokolwiek "sądu nie może prowadzić do lekceważenia wartości zakorzenionych w naturze istoty ludzkiej, której niezbywalna godność i transcendentne przeznaczenie muszą być zawsze respektowane" (przemówienie do uczestników kongresu włoskiego Stowarzyszenia Sędziów z 2000 r.).

Zdaniem Jana Pawła II "autentyczna demokracja możliwa jest tylko w państwie prawa i w oparciu o właściwą koncepcję osoby ludzkiej". Dodaje, że zakłada ona "spełnienie koniecznych warunków, jakich wymaga promocja zarówno poszczególnych osób, przez wychowanie i formację w duchu prawdziwych ideałów, jak i podmiotowości społeczeństwa, przez tworzenie struktur uczestnictwa oraz współodpowiedzialności" (Centesimus annus, n. 46).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ruszyła rekrutacja wolontariuszy Szlachetnej Paczki

2018-07-17 18:45

pgo, Stowarzyszenie WIOSNA / Warszawa (KAI)

Co najmniej 13,5 tys. wolontariuszy w ponad 900 rejonach zaangażują w tym roku w swoje działania Szlachetna Paczka i Akademia Przyszłości. W ubiegłym roku pomoc w ramach akcji otrzymało ponad 20 tys. rodzin, a łączna wartość materialna wsparcia przekazanego im przez darczyńców sięgnęła 54 mln zł. Podopiecznymi Akademii Przyszłości było natomiast 2300 dzieci.


Wolontariusze SZLACHETNEJ PACZKI i AKADEMII PRZYSZŁOŚCI to osoby, które aktywnie działają na rzecz swoich społeczności, angażują się, podejmują wyzwania i biorą sprawy w swoje ręce. Jak mówi ks. Jacek WIOSNA Stryczek, pomysłodawca obu projektów, "kiedy coś robią, to im to wychodzi". Są jak współcześni bohaterowie. Właśnie dlatego nazywani są SuperW.

W Szlachetnej Paczce ich głównym zadaniem jest dotarcie do rodzin żyjących w trudnych warunkach. Wolontariusze spotykają się z nimi w ich domach, poznają ich sytuację i potrzeby, a następnie określają, jaki rodzaj pomocy da im największą szansę na realną poprawę ich kondycji. Wnikają do świata, do którego inni nie chcą albo boją się wejść, nawiązują autentyczne relacje i pomagają się przełamać ludziom, którzy przez wielu zostali skreśleni.. SuperW szukają dla nich darczyńców i organizują przekazanie przygotowanego przez nich wsparcia materialnego, ale dla rodzin często większe znaczenie ma samo to, że ktoś się nimi zainteresował, wysłuchał i podpowiedział, jak spróbować wyjść z pułapki biedy.

Wolontariusze Akademii Przyszłości mają nieco inne zadania, lecz ich sens jest podobny. Przez cały rok regularnie, raz w tygodniu, indywidualnie spotykają się z dziećmi, które borykają się z problemami w szkole. Wiele z nich pochodzi z trudnych środowisk. Misją SuperW nie jest udzielanie korepetycji, ale przeprowadzenie dziecka od porażki w szkole do sukcesu w życiu. Dla małego studenta Akademii, Wolontariusz staje się przyjacielem i mentorem. Otwiera się na jego potrzeby, uczy je wygrywać, wzmacnia jego dobre strony, podnosi jego samoocenę i sprawia, że dziecku zaczyna się chcieć. Wykorzystuje przy tym nowoczesne narzędzia, m.in. oryginalny, stworzony na potrzeby Akademi Przyszłości System Motywatorów Zmiany, który opiera się na metodologii projektowania doświadczeń.

O skuteczności działań wolontariuszy AKADEMII najlepiej świadczy to, że ponad 80% podopiecznych projektu w ostatniej edycji (2017/2018) zadeklarowało, że wreszcie uwierzyło w siebie, dowiedziało się, w czym są dobrzy i odnosiło sukcesy. Niemal wszystkie dzieci (94%) zgodnie przyznały natomiast, że na zajęciach z SuperW "było radośnie".

- Trzy główne korzyści z wolontariatu w Paczce i Akademii to wpływ, rozwój i ludzie. Wpływ, bo zmieniasz otoczenie w którym żyjesz i pomagasz w mądry sposób najbardziej potrzebującym. Rozwój, bo zdobywasz nowe kompetencje - współpracy z zespołem, zarządzania projektami, ale też PR czy logistyki; to od wolontariusza zależy, w co się zaangażuje. Wolontariat w CV bardzo podnosi szanse na znalezienie dobrej pracy – mówi Joanna Sadzik, dyrektor Stowarzyszenia WIOSNA, które realizuje oba projekty.

- Czego się nauczyłam w Paczce? - pyta Natalia, wolontariuszka z Świętokrzyskiego. - Tego jak współpracować z ludźmi. W taki konkretny sposób: gdy jest dużo zadań, obowiązków, gdy trzeba się dzielić pracą. Poza tym odpowiedzialności, systematyczności. No i tego, żeby się nie bać! Otworzyłam się na ludzi i za to jestem Paczce bardzo wdzięczna. Kiedyś zadzwonienie do kogoś obcego z prośbą o pomoc w konkretnej sprawie stanowiło dla mnie ogromne wyzwanie. Wstydziłam się, obawiałam, nie do końca wiadomo czego. A teraz – wiem, że to żaden problem, już się nie blokuję. Działam - tłumaczy.

Kandydaci na SuperW mogą się zgłaszać do 30 września. By zostać wolontariuszem Szlachetnej Paczki lub Akademii Przyszłości, wystarczy wejść na stronę www.superw.pl i wypełnić krótki, intuicyjny formularz zgłoszeniowy. Następne kroki to rozmowa i jednodniowe wdrożenie. Po nich pozostaje już tylko podjąć decyzję i podpisać umowę. Nie warto zwlekać, bo kolejność zgłoszeń ma znaczenie. Finał Szlachetnej Paczki, nazwany "weekendem cudów" odbędzie się w tym roku 8-9 grudnia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Caritas: rusza akcja „Tornister Pełen Uśmiechów"

2018-07-18 14:36

nak / Warszawa (KAI)

150 tysięcy szkolnych wyprawek przekazała w ciągu 9 lat Caritas w Polsce dzieciom z ubogich rodzin. Ambasadorami tej ogólnopolskiej akcji są m.in. Para Prezydencka, Karol Okrasa i Olga Bończyk. Już po raz 10. rusza zbiórka na „Tornister Pełen Uśmiechów". Finał tegorocznej akcji odbędzie się 19 sierpnia w Przemyślu.

underdogstudios/pl.fotolia.com

Celem akcji jest zwiększenie szans edukacyjnych uczniów przez zebranie funduszy na zakup i wyposażenie kilkudziesięciu tysięcy wyprawek szkolnych lub przekazanie ich w całości dla najuboższych dzieci i młodzieży w Polsce.

Poza tym do specjalnych koszy wystawionych w parafiach będzie można wkładać podstawowe artykuły szkolne, które znajdą się później w wyprawkach przygotowanych przez wolontariuszy Caritas.

Włączyć się w akcję można także przez wysłanie SMS o treści "Tornister" na numer 72052 (koszt SMS 2,46 z VAT) lub wpłacając pieniądze przez specjalny formularz znajdujący się na stronie http://akcje.caritas.pl/tornister/. Zbiórka jest organizowana, aby docenić szkolny wysiłek dzieci, które potrzebują szczególnego wsparcia i motywacji do osiągania dobrych wyników w nauce.

Ogólnopolski finał akcji odbędzie się 19 sierpnia na Rynku Starego Miasta w Przemyślu. Tego dnia na uczniów będą czekać wyprawki szkolne, które przygotowali specjalnie dla nich Ambasadorowie zbiórki.

„Tornister pełen uśmiechów” jest akcją organizowaną przez Caritas Polska i diecezjalne Caritas. Od dziesięciu lat przedsięwzięcie ma charakter ogólnopolski.

Caritas Polska jest największą katolicką organizacją pozarządową. Prowadzi działania na polu charytatywnym. Każdego dnia pomaga tysiącom potrzebujących.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem