Reklama

Nowy Testament

Oto ci, którzy zbudowali dom Boży i bramę niebieską

2017-08-03 11:17

Ks. Adrian Put
Edycja zielonogórsko-gorzowska 32/2017, str. 4-5

Archiwum Aspektów
Prymas August Hlond przed pałacem biskupim w Gorzowie w 1947 r.

W 2017 r. mija 70 lat od chwili utworzenia Wyższego Seminarium Duchownego w Gorzowie. Raptem w dwa lata od utworzenia Administracji Apostolskiej Kamieńskiej, Lubuskiej i Prałatury Pilskiej udało się powołać własną uczelnię kształcącą duchowieństwo dla Ziemi Lubuskiej i Pomorza Zachodniego. W tym roku będziemy świętowali tę ważną rocznicę. A jak sprawa kapłanów dla naszych ziem wyglądała zaraz po wojnie?

Druga wojna światowa całkowicie zmieniła obraz społeczno-religijny ziem nad Odrą i Bałtykiem. Kiedy w styczniu i lutym 1945 r. tereny te zostały zajęte przez wojska Armii Czerwonej i w późniejszym czasie poddane polskiej administracji cywilnej, to granice ówczesnych diecezji nie zmieniły się od razu. Kanonicznie, kościelnie aż do 1972 r. Pomorze Zachodnie należało do diecezji berlińskiej, większa część Ziemi Lubuskiej do archidiecezji wrocławskiej, a wąski pas na wschodzie należał do Wolnej Prałatury Pilskiej. Dopiero 15 sierpnia 1945 r. kard. August Hlond dla tych terenów ustanowił tymczasową polską administrację apostolską.

Ogromne braki

Sytuacja tych ziem pod względem posługi kapłańskiej była bardzo trudna. Kapłanów własnych praktycznie nie było. Niemieccy proboszczowie opuszczali Ziemię Lubuską wraz ze swoimi dotychczasowymi parafianami. Niewielu pozostało na tych terenach dawnych duszpasterzy. Dotyczyło to głównie duchowieństwa Wolnej Prałatury Pilskiej. Polscy kapłani, którzy przybywali na te ziemie, to byli w pierwszej kolejności pasterze z dawnych Kresów, którzy wraz ze swoimi parafianami pojechali do tej „nowej Polski”. Również poszczególne zakony i zgromadzenia zakonne wysyłały na te obszary pojedyncze misje celem przyjścia z pomocą duszpasterską Polakom, którzy zaczęli tu osiadać. Nie były to łatwe wyprawy. Często miejscowy proboszcz – Niemiec, oczekując na wysiedlenie za Odrę, nie przyjmował zbyt radośnie polskiego kapłana, który chciał w miejscowym kościele podjąć duszpasterstwo nowych mieszkańców. Zbyt wiele było jeszcze bólu i niepewności.

Choć w 1945 r. Ziemia Lubuska przypadła Polsce, to jednak przez wiele miesięcy wszystko wokół było bardzo niemieckie. Nowo przybyli Polacy początkowo żyli w diasporze. Jak ich przekonać, że Landsberg, Frankfurt po tej stronie Odry, Sagan czy Sommerfeld będą już polskimi miastami? Jak sprawić, by zamieszkali w domach, w których na stołach stała jeszcze ciepła zupa po poprzednikach? Jak zatrzymać powracających z zachodnich obozów, by nie jechali dalej, lecz tu zaczęli nowe życie? Była na to prosta metoda. Dać tym miastom i wsiom polskiego kapłana. Gdy ciągle przemieszczający się Polacy usłyszeli w jakimś kościele śpiew Godzinek lub kazanie po polsku, zaraz chętniej zatrzymywali się w takim mieście. Ale na ogromnym obszarze kapłanów było bardzo niewielu. Pierwszy Zjazd Kapłanów Administracji, który odbył się w Gorzowie w dniach 19-21 listopada 1945 r., zgromadził grupę 120 duchownych. Do końca 1945 r. obszar Pomorza Zachodniego i Ziemi Lubuskiej zasiedliło ponad 200 tys. Polaków. Tej liczbie służyło prawie 150 kapłanów. Jeszcze w 1949 r. na 10 tys. wiernych przypadało w gorzowskiej Administracji Apostolskiej 2,7 kapłanów, a jeden musiał obsługiwać duszpastersko okręg przekraczający 100 km2. Nie było jeszcze szans na własne seminarium. Jak zatem radzono sobie z tym problemem w pierwszych latach Kościoła gorzowskiego?

Reklama

Ważna odezwa

Widząc poważny brak duchowieństwa, ks. Edmund Nowicki, administrator apostolski w Gorzowie, zwrócił się z serdeczną prośbą do biskupów polskich, aby ci wspomogli młody Kościół, przysyłając duszpasterzy. Na apel odpowiedziało wielu kapłanów diecezjalnych i zakonnych. Przybyło także wielu księży tzw. repatriantów ze Wschodu, ci, którzy wracali z zagranicy, oraz kapłani z Golgoty, czyli... więźniowie obozów koncentracyjnych. Była to przedziwna grupa. To byli ci pierwsi lubuscy i zachodniopomorscy kapłani. Ogromna ich większość przybyła wiedziona gorliwością o zbawienie dusz. Byli jednak i tacy, którzy w dotychczasowych diecezjach nie do końca się sprawdzili i dlatego na „Dzikim Zachodzie” zaczęli szukać nowej szansy. Choć to wstydliwe, ale odnotować należy także, że przyjechali również przebierańcy, którzy znając odrobinę ceremonie katolickie, udawali księży. Do nich wszystkich zwrócił się z serdecznym słowem administrator apostolski: „Dziękuję Wam, drodzy kapłani świeccy i zakonni, że porzuciwszy wygodniejsze może warunki życia w uporządkowanych stosunkach, stanęliście do tej misyjnej służby. Zaklinam Was na Boga i Jezusa Chrystusa, abyście wytrwali w znojach i trudach, a nie ustawali... Współdziałając wszyscy bez zastrzeżeń dla Boga i w świętym uporze każdy na swoim odcinku, zgotujemy tu Panu wspaniały Przybytek! Oczy całego świata zwrócone są na nas. Niechaj Matka nasza Kościół św. i ukochana Rzeczpospolita spoglądają z dumą i radością na wysiłki nasze i owoce naszej służby. Pokolenia zaś przyszłe, wspominając nas, niechaj powiedzą: Oto ci, którzy zbudowali dom Boży i bramę niebieską” – pisał ks. Nowicki.

Mieli ci pierwsi duszpasterze Ziem Zachodnich jakiegoś nadludzkiego, bo Bożego ducha. Świątynie poprotestanckie należało przecież do kultu katolickiego przygotować, katechezę w szkołach i kościołach zacząć, sakramenty pobożnie udzielać, małżeństwa podczas wojny cicho zawarte odnotować, zalęknioną o przyszłość ludność podnieść na duchu, zorganizować kancelarię parafialną, poszukać ministrantów, zatrudnić kościelnego, dać zajęcie organiście, stworzyć ochronki dla sierot i chorych, uruchomić prasę katolicką, tyle innych jeszcze zajęć, a to wszystko po raz pierwszy, bo wcześniej tego nie było.

Jasno zarysowany plan

Ks. Nowicki dla swoich pierwszych kapłanów i ich wiernych dał jasno zarysowany plan: „Baczcie więc pilnie, Najmilsi, aby Bóg jako fundament stanął pod gmachem Rzeczypospolitej w tej naszej krainie. Boga uczyńcie Królem tej ziemi. We wszystkich poczynaniach Waszych Bóg niechaj będzie w myślach, sercach i w mowie Waszej. Boga i Jego święte prawa wprowadzajcie do domów Waszych rodzinnych. Troskliwie czuwajcie, by w sercach dziatek Waszych głęboko zakiełkowały miłość Boga i poszanowanie Jego przykazań. W duchu więc Bożym bierzcie, Najmilsi, we władanie te ziemie, które Opatrzność powierza pracowitej i zręcznej dłoni Waszej. Ukochajcie tę krainę całym sercem. Początkowe trudy i cierpienia mężnie przetrwajcie. One miną, a Wy zostaniecie jako założyciele szczęśliwej przyszłości dla Waszych dzieci, jako historyczni architekci zrębów wspaniałości Rzeczypospolitej” – pisał w 1945 r.

Wielkość pracy

Pierwsze lata pracy kapłanów były niewyobrażalnie ciężkie. Parafie były obsadzone głównie w miastach, i to najczęściej powiatowych. Zdarzały się zatem sytuacje, że jeden ksiądz służył wiernym w całym powiecie. Komunikacja na tym terenie praktycznie nie istniała. Mapy, głównie w języku niemieckim, niewiele mówiły o liczbie zamieszkujących te tereny katolików. W jeden rok udało się tej pierwszej ekipie, wraz z księdzem administratorem apostolskim, przygotować nowy podział na dekanaty. Z czasem dołączono do tego i nowe parafie. Obok spraw typowo administracyjnych pomyślano również o zorganizowaniu grup i zrzeszeń katolickich. Już w 1946 r. zaczynają być tworzone pierwsze rady parafialne. Powstają Caritas i jej parafialne oddziały. Organizowane są Stowarzyszenia Żywego Różańca, Krucjata Eucharystyczna Dzieci i Unia Apostolska Kleru.

Wielu nie wytrzymało ogromu pracy. Spoglądając na nekrologi kapłańskie tego czasu, widać, jak wielu przypłaciło to zatrzymaniem serca. Inni wrócili do swoich diecezji, gdzie wszystko było bardziej poukładane, a i lud Boży bardziej przyzwyczajony do księdza. Ci, którzy zostali, stworzyli fundamenty Kościoła... i państwa na Ziemi Lubuskiej.

Było tych kapłanów z pierwszych lat ciągle za mało. Dlatego już w 1947 r. powstaje seminarium duchowne. Rozpoczyna się kształcenie własnych kadr duszpasterskich. Ale to już zupełnie inna historia.

Tagi:
seminarium Gorzów Wielkopolski

Najtrudniejszy pierwszy krok

2018-06-13 10:08

Agnieszka Raczyńska
Edycja sosnowiecka 24/2018, str. I

Piotr Lorenc
Tegoroczni neoprezbiterzy

Gorąco jest na zewnątrz, gorący to czas dla tegorocznych maturzystów, którzy przystępują do egzaminów na wyższe uczelnie, gorący dla tych, którzy stają przed wyborem życiowej drogi, bo to już ostatni dzwonek na decyzję. Jedną z takich dróg wyboru jest poświęcenie się Bogu. Co jednak powiedzieć tym, którzy nie są na 100 procent pewni podjęcia decyzji o wstąpieniu do seminarium? Każda podróż, czy ta najkrótsza, czy ta z wielkimi przygodami, zaczyna się od pierwszego kroku, który jest najtrudniejszy. Gdy go nie zrobimy, nie przekonamy się, czy warto było.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Abp Skworc: kto miłuje, jest w służbie dobra

2018-06-18 18:29

ks. sk / Katowice (KAI)

Abp Wiktor Skworc przewodniczył Eucharystii na zakończenie roku formacyjnego w Wyższym Śląskim Seminarium Duchownym. Alumnów zachęcał, aby w codzienności kierowali się przykazaniem miłości i codziennie rozważali słowo Boże.

Bożena Sztajner/Niedziela

W poniedziałek rano metropolita katowicki spotkał się na Eucharystii z alumnami śląskiego seminarium. W ten sposób zakończył on rok formacyjny. Podczas Mszy św. dziękował także kapłanom, którzy kończą swoją posługę w seminarium.

W homilii metropolita katowicki zachęcał alumnów do codziennego rozważania słowa Bożego. – Niech ono będzie dla was światłem na wakacyjnych ścieżkach (…). Przyjmijcie to Boże słowo z wdzięcznością – mówił w seminaryjnej kaplicy.

Odnosząc się do liturgii słowa hierarcha zachęcił alumnów, by żyli według nauczania Chrystusa. - Jezus skrócił wszystkie normy Starego Testamentu do jednego przykazania - do przykazania miłości Boga i bliźniego: "będziesz miłował" – powiedział.

- Kto miłuje, ten nie czyni zła, ten pragnie dobra, jest w służbie dobra, potrafi postawić kres każdej nienawiści. To jest to nowe prawo, prawo, którego jesteśmy świadkami i którym chcemy się kierować w naszej codzienności.

Podczas Mszy św. podziękowano także za dotychczasową posługę ks. Krzysztofowi Tomalikowi, ojcu duchownemu, który zostanie proboszczem parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Chorzowie-Batorym oraz ks. Ryszardowi Skowronkowi, który obejmie parafię św. Stanisława, Biskupa i Męczennika w Żorach.

Alumni wyjeżdżający na wakacje w ich trakcie podejmą różne posługi związane z pomocą w organizacji rekolekcji, jak również będą posługiwali przy parafiach oraz jako wolontariusze w szpitalach. Część z nich we wrześniu odbędzie staż katechetyczny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papieski fotograf oddał swój aparat byłemu bezdomnemu

2018-06-19 13:15

tom (KAI) / Rzym

Watykański fotograf Francesco Sforza, który ma wyłączność na wszystkie zdjęcia papieża i z papieżem dla „L’Osservatore Romano" Francesco Sforza (59) ofiarował swój stary aparat fotograficzny byłemu bezdomnemu. Lustrzanka Nikon D700 towarzyszył mu przez większość pontyfikatu Benedykta XVI i Franciszka.

CC0 Public Domain / FAQ

Jak donosi watykański serwis informacyjny "Vatican News", od wtorku aparat z pełnym oprzyrządowaniem jest w posiadaniu Daniele Ciarlantiniego, który pracuje dziś jako fotograf dla rzymskiego schroniska dla bezdomnych. Ciarlantini wcześniej dokumentował życie ulicy za pomocą prostszych aparatów.

Sforza powiedział, że "ludzie tacy jak Ciarlantini mogą pokazać rzeczywistość w jednym obrazie, którego czasami nie widzimy albo nie chcemy zobaczyć". "Jestem pewien, że dokona on wielkich rzeczy" - powiedział fotograf papieża swoim kolegom.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem