Reklama

Kto się kryje za FASadą?

2017-09-27 10:10

Z Dorota Polańską rozmawia Agnieszka Porzezińska
Niedziela Ogólnopolska 40/2017, str. 12-13

Archiwum
Dorota Polańska w ośrodku

Agnieszka Porzezińska: – Dyskusja na temat negatywnych skutków picia alkoholu w trakcie ciąży nadal trwa. O zgrozo, wciąż można trafić do lekarzy, którzy proponują kobietom w ciąży kieliszek wina do obiadu bądź kolacji dla poprawy nastroju...

Dorota Polańska: – Albo dla podwyższenia wyników morfologii, znam takie przypadki. Świadomość społeczna dotycząca spożywania alkoholu w ciąży wciąż jest bardzo mała. Odwołujemy się do kultury śródziemnomorskiej, która sprzyja piciu wina, i w ten sposób się usprawiedliwiamy. Tam też są problemy z FAS, lecz dużo słabiej rozpoznawalne niż w Polsce.

– Użyła pani terminu: FAS. Proszę go rozszyfrować...

– FAS (ang. Fetal Alcohol Syndrome), czyli płodowy zespół alkoholowy, jest najpoważniejszą konsekwencją picia alkoholu w okresie ciąży. Obejmuje zaburzenia fizyczne i neurologiczne. Alkohol powoduje więcej szkód w rozwijającym się płodzie niż inne substancje, łącznie z marihuaną, heroiną i kokainą. Dzieci dotknięte FAS są niższe od rówieśników, różnią się wyglądem, najczęściej są nadpobudliwe, gorzej się uczą, mają kłopoty z pamięcią, gorzej funkcjonują ich narządy wewnętrzne.

– Czy ten problem dotyczy tylko dzieci ze środowisk patologicznych, w których matki ewidentnie są uzależnione od alkoholu?

– Ależ skąd! FAS może dotyczyć wszystkich dzieci, których matki spożywały alkohol w czasie ciąży. Jak dotąd nie wyznaczono ani bezpiecznego terminu, kiedy można się napić, ani dawki. Zawsze to podkreślam – nie ma bezpiecznej dawki. Oczywiście, najbardziej niebezpieczne jest picie w pierwszym trymestrze ciąży, kiedy kształtuje się układ nerwowy dziecka i powstaje mózg, ale nie da się precyzyjnie określić, w którym momencie dojdzie do jego uszkodzenia. Najbezpieczniej w ciąży w ogóle nie sięgać po alkohol.

– Co się dzieje z dzieckiem, którego matka, będąc w ciąży, spożywa alkohol?

– Pijąc alkohol, matka wlewa w siebie truciznę. Truje dziecko, bo ono pije alkohol razem z nią. Alkohol uszkadza dziecku mózg, który nigdy się nie zregeneruje. Łożysko nie jest skuteczną barierą dla alkoholu. Cząsteczki alkoholu bez przeszkód przedostają się przez nie i docierają bezpośrednio do dziecka, zaburzając tym samym jego prawidłowy rozwój przez wszystkie trzy trymestry ciąży. To jeden aspekt. Drugi jest taki, że dla dziecka przyjmowanie trucizny jest ogromną traumą psychiczną. Dziecko w łonie matki, która pije, jest w permanentnym stresie. Najczęściej zwracamy uwagę na pozytywne aspekty kontaktu z dzieckiem: głaskanie brzucha, śpiewanie, mówienie czy puszczanie muzyki Mozarta – mówimy o tych wszystkich rzeczach, które mają dobry wpływ na rozwój dziecka. Zdecydowanie mniej uwagi zwraca się na to, co dziecku szkodzi i co zaburza jego rozwój przez te dziewięć pierwszych miesięcy życia.

– Powiedziała Pani, że FAS nie jest związany tylko z przyjmowaniem trującej substancji, ale również ze światem przeżyć, który towarzyszy temu doświadczeniu...

– Dokładnie. Obserwujemy, że dzieci, które razem z matką piły w ciąży, rodzą się inne. Rodzą się małe, często mają małogłowie – wyraźne cechy dysmorfii. Mają kłopoty z jedzeniem, ze spaniem, z przetwarzaniem bodźców sensorycznych, a więc gorzej mówią, słyszą, mają zaburzenia integracji sensorycznej. Zespół FAS dotyczy funkcjonowania całego organizmu. Dzieci po alkoholu mają podrażniony przewód pokarmowy i nakarmienie ich jest sztuką. Są wyjałowione, boli je przyjmowanie jedzenia, często mają nietolerancje pokarmowe.

– Wszystko, co Pani mówi, brzmi tak przerażająco i przejmująco, że aż trudno uwierzyć, iż wciąż zdarzają się lekarze, którzy nie ostrzegają przed piciem alkoholu w ciąży. Świadomość społeczna powinna być zdecydowanie większa...

– ...tymczasem ja nie obserwuję spadku liczby dzieci z prenatalną ekspozycją na alkohol. Trzeba jeszcze pamiętać o dzieciach, co do których nie mamy pewności, czy matka piła w czasie ciąży. Na pierwszy rzut oka wszystko może być ok, ale po jakimś czasie po sposobie funkcjonowania dziecka rozpoznamy FASD (ang. Fetal Alcohol Spectrum Disorder). Nasz niepokój wzbudzą sposób, w jaki dziecko będzie spało albo reagowało na bodźce, oraz trudności z koncentracją, zapamiętywaniem, rozumieniem kontekstu społecznego, zaburzeniami uwagi.

– Mówimy o pijących matkach, a gdzie w tym wszystkim są ojcowie? Czy oni nie mają żadnego wpływu na to, jak będzie się rozwijać dziecko?

– Dobrze, że zwraca Pani na to uwagę. Ojciec jest bardzo ważny. Wprawdzie nie jest w stanie bezpośrednio uszkodzić dziecka, bo nie on jest w ciąży, ale jest odpowiedzialny za to, jaki materiał genetyczny przekazuje. Alkohol czyni w organizmie człowieka spustoszenie, również w materiale genetycznym, jaki przekazuje. Naukowcy mówią, że aby wykluczyć wszelkie możliwe nieprawidłowości, które mogą być skutkiem spożywania alkoholu, ojciec i matka nie powinni spożywać alkoholu na 3 miesiące przed planowanym poczęciem dziecka.

– To wymaga ogromnej świadomości. Wydaje się wręcz niemożliwe. Ile kobiet i mężczyzn planuje poczęcie dziecka z tak głęboką świadomością? Bardzo mały procent.

– Zdaję sobie z tego sprawę. Dochodzi jeszcze czas, w którym kobiety nie wiedzą, że są w ciąży.

– Troje, czworo dzieci na 1000 urodzeń ma FAS.

– To są dzieci, u których dało się wykryć ten zespół, a przecież jest duża grupa dzieci niezdiagnozowanych, u których nie było okazji, żeby wykryć FAS. Bardzo mały procent kobiet jest w stanie zadeklarować, że w czasie całej, podkreślam: całej ciąży nie wypiły ani kropli alkoholu.

– Czy można powiedzieć, że dzieci z FAS rodzą się uzależnione od alkoholu?

– Nie. Czasami rodzą się w upojeniu alkoholowym, bo mają w organizmie np. 3 promile alkoholu, ale nie są uzależnione.

– A mają naturalną skłonność do alkoholu?

– Też nie, a to, że później zwykle częściej niż inni sięgają po alkohol, jest związane raczej z zaburzeniami wtórnymi; poczuciem niezrozumienia i samotności albo odrzuceniem przez rówieśników czy nauczycieli. Ponieważ w spektrum FAS wchodzą zaburzenia funkcjonowania społecznego, dzieci nim obciążone nie rozumieją żartów, metafor, wszystko przyjmują dosłownie. Łatwo dają się wkręcić w nieciekawe środowiska, gdzie pozornie czują się akceptowane. Bardzo wiele zależy od tego, jaką opiekę dziecko dostanie na początku życia. Zawsze martwiliśmy się, jak te dzieci z traumą odrzucenia przez matkę i traumą alkoholową dalej sobie poradzą.

– Stąd pomysł stworzenia FASady?

– Tak. Chcieliśmy wyciągnąć rękę do tych rodziców, którzy wychodzą od nas z dziećmi po przejściach. Chcieliśmy, żeby rodziny, które mają dzieci z FAS, miały miejsce, do którego zawsze mogą wrócić, by otrzymać wsparcie.

– W jaki sposób funkcjonuje FASada?

– Nie wypuszczamy dziecka po diagnozie. Dajemy rodzinie konkretne zalecenia, kierunki, w których ma pójść, żeby jak najskuteczniej niwelować straty u dziecka i żeby jak najlepiej dziecko się rozwijało. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie zaoferujemy też różne formy terapeutyczne. Nasza oferta jest dla wszystkich, którzy potrzebują diagnozy w kierunku FAS i „prowadzenia” po diagnozie. Nie mamy pod opieką tylko rodzin adopcyjnych czy zastępczych. Kilka razy w roku zgłaszają się do nas świadomi rodzice biologiczni, zaniepokojeni zachowaniem dziecka. Kobiety boją się, że swoim zachowaniem w czasie ciąży mogły zaszkodzić dziecku.

– Od wielu lat pomaga Pani maluchom, które nie mogą same się bronić. Nie nosi Pani w sobie żalu do władz, do lekarzy, że za mało robią w kwestii podnoszenia świadomości społecznej dotyczącej spożywania alkoholu w ciąży?

– Mam żal, że u nas, w Polsce, problem niewiedzy dotyczy nie tylko pijących kobiet. W równym stopniu, o zgrozo, dotyka lekarzy – pediatrów, ginekologów i lekarzy rodzinnych. Oni nie wiedzą, co to jest FAS. Często przyjmujemy dzieci z informacją – nikotynizm u matki. A ja wiem, że za tym hasłem w 90 proc. kryje się alkohol. Nikt nie poświęca matce na porodówce czasu, nikt nie pyta, czy piła w czasie ciąży. Gdybyśmy od początku mieli tę informację, nie tracilibyśmy czasu na szukanie przyczyn stanu dziecka, od początku mielibyśmy inne podejście, a straty w rozwoju dziecka byłyby mniejsze.

– Ubolewa Pani nad brakiem świadomości...

– Tak, ale nie tylko nad tym. Mam także żal, że mając diagnozę FAS, dziecko nie dostaje orzeczenia o niepełnosprawności. Walka o to trwa bardzo długo. Rodzic mający dziecko z FAS dostaje orzeczenie na autyzm, aspergera, kłopoty sprzężone – a na to nie. W związku z tym takie dziecko jest totalnie niezrozumiane, a w konsekwencji rozwijają się zaburzenia wtórne, takie jak: napady złego humoru, drażliwość, ciągłe poirytowanie, strach, gniew, zamknięcie się w sobie, kłamstwo, kłopoty w domu i/lub w szkole. Tym problemom można zapobiec, gdy rodzice i profesjonaliści rozumieją zaburzenia w rozwoju poznawczym związane z przeszłością dziecka i działaniem alkoholu na jego mózg w życiu płodowym.

– Czy nie uważa Pani, że powinny być podjęte kroki prawne, które przeciwdziałałyby przemocy prenatalnej? Dorosły człowiek ma prawo krzywdzić siebie, ale czy ma prawo bezkarnie krzywdzić drugiego, i to w dodatku bezbronnego człowieka?

– Polskie prawo dopuszcza odseparowanie kobiety w ciąży od alkoholu, jednak pracownicy socjalni bardzo rzadko wykorzystują to narzędzie. Kiedy słyszę, jak pani z opieki społecznej mówi do mnie, że widziała, iż matka przez całą ciążę piła, a ja potem dostaję po tej ciąży bardzo chore dziecko, to mi ciśnienie rośnie. Miałam przypadek, że matka piła w ciąży, ale ktoś zainterweniował. Kobieta była na czas ciąży odizolowana i dzięki temu dziecko było w mniejszym stopniu uszkodzone, tylko delikatnie „muśnięte” alkoholem. To było ratowanie dziecka przed pełnoobjawowym FAS. Powinniśmy skuteczniej egzekwować to prawo.

– Na ile skutecznie można pomóc dzieciom z FAS czy z FASD?

– To jest sprawa indywidualna. Nie można cofnąć tego, co się wydarzyło, ale można nie dopuścić do zaburzeń wtórnych, czyli do odrzucenia społecznego. Większość dzieci z FAS jest w normie rozwojowej, ale ponieważ FAS czy FASD to jest zespół wielu nieprawidłowości, najprawdopodobniej pojawią się kłopoty z pamięcią, matematyką, refleksem i koncentracją. Takie dziecko nie będzie rozumiało metafor, dowcipów. Będzie nadruchliwe. Nie będzie rozumiało norm społecznych. Chce Pani usłyszeć, jakie mam marzenia?

– Proszę powiedzieć...

– Chciałabym, i to jest ideał, do którego w FASadzie dążymy, żeby rodzice, którzy mają dziecko z FAS, mieli taką osobę, która mogłaby im towarzyszyć; która byłaby w stanie pójść z nimi do szkoły, wyjaśnić precyzyjnie i rzeczowo dyrekcji, nauczycielom, pedagogom stan dziecka. Marzy nam się pomoc dla rodziny, a przede wszystkim dla dziecka, która ułatwiłaby mu jak najmniej bolesne przejście przez cały system edukacji.

Tagi:
trzeźwość

100 dni trzeźwości na 100-lecie niepodległości – zachęta z Jasnej Góry

2018-06-17 12:32

mir / Częstochowa (KAI)

100 dni trzeźwości na 100-lecie niepodległości zaproponowali na Jasnej Górze uczestnicy Pielgrzymki Apostolstwa Trzeźwości. Spotkanie, które odbyło się 16-17 czerwca, wpisało się w wielkie wołanie do Boga o uwolnienie Polski z pijaństwa. Polacy wciąż piją zbyt dużo i zbyt intensywnie, a dramat alkoholizmu dotyczy nawet kilku milionów obywateli.

Bożena Sztajner/Niedziela

Jasnogórskie spotkanie wpisuje się w realizowany w kraju Narodowy Program Trzeźwości. Jak podkreślił bp Tadeusz Bronakowski, przewodniczący Zespołu KEP ds. Apostolstwa Trzeźwości jego celem jest zmniejszenie spożycia alkoholu, skali i akceptacji dla upijania się oraz podniesienie do 21 lat wieku inicjacji alkoholowej.

„Od pierwszej soboty sierpnia do 11 listopada mija dokładnie sto dni. Proponujemy rodakom sto dni całkowitej abstynencji na stulecie niepodległości. To jest taki test dla każdej, każdego z nas, czy jesteśmy naprawdę w stanie ponieść jakąś ofiarę, aby zatroszczyć się o prawdziwą, wewnętrzną wolność” – zachęcał biskup.

Ks. Henryk Grządko, diecezjalny duszpasterz trzeźwości diecezji zielonogórsko-gorzowskiej, od 34 lat w ruchu trzeźwościowym, zwrócił uwagę na wielka potrzebę budowy szerokiego społecznego Ruchu ku Trzeźwości Narodu, konsolidacji wszystkich zajmujących się problemem alkoholowym, także władze na wszystkich szczeblach. – Skala problemów jest ogromna i zatrważająca, potrzebna jest też rzetelna diagnoza – ocenia ks. Grządko.

Podkreśla, że często za główną przyczynę pijaństwa uważa się ludzką słabość, tymczasem jest to „chciwość całej finansjery alkoholowo–narkotykowej, która wykorzystuje ludzkie słabości”.

Wśród bolączek wymienia m.in. wadliwe prawo, które nie chroni rodzin i dzieci, tu ważne byłoby np. podwyższenie wieku dostępu do alkoholu czy tworzoną głównie przez reklamy kulturę, modę „życia z kieliszkiem”.

Zdaniem kapłana, wręcz absurdalne jest pokazywanie sportowców czy ludzi związanych ze sportem z kuflem piwa. „Porażką myślenia ludzkiego” nazwał kapłan sponsorowanie narodowej reprezentacji w piłce nożnej przez browary. – Jakimi wzorami maja się kierować młodzi ludzi rozpoczynający swoja przygodę ze sportem? pytał retorycznie diecezjalny duszpasterz trzeźwości.

- Dziś nie wystarczy naprawiać gospodarczo Polski, trzeba dzisiaj naprawiać też moralnie Polskę, bo inaczej nie odniesiemy sukcesu. Nasze rodziny, parafie to musza być miejsca, gdzie ludzie mogą obronić swoja wolność wewnętrzną. Dzisiaj trzeba bronić wolności wewnętrznej, bo to jest warunek wolności zewnętrznej – podkreślił ks. Grządko.

Dwudniowa pielgrzymka zgromadziła na Jasnej Górze osoby uzależnione od alkoholu, ich rodziny terapeutów, psychologów, diecezjalnych duszpasterzy trzeźwości oraz zakonnych referentów trzeźwości, a także przedstawicieli różnorakich środowisk zaangażowanych w posługę na rzecz trzeźwości .

Spotkanie rozpoczęło się od prezentacji i świadectw zaproszonych gości w ramach społecznego Ruchu „Ku trzeźwości Narodu”, był to także czas wymiany doświadczeń i propozycji realizacji Narodowego Programu Trzeźwości. W programie znalazł się wykład o działalności trzeźwościowej jako walce o niepodległość Polski Mariana Romaniuka, autora książek o kard. Stefanie Wyszyńskim. Rafał Porzeziński prowadzący w Polskim Radiu program „Ocaleni” mówił o „uzależnieniach i szansie ocalenia”.

Po sobotnim Apelu Jasnogórskim uczestnicy pielgrzymki i pozostali na całonocnym czuwaniu przed Najświętszym Sakramentem, podczas którego modlono się o uzdrowienie rodzin z nałogów pijaństwa oraz innych uzależnień, a także jako wynagrodzenie za grzechy pijaństwa.

Centralnym punktem modlitwy o trzeźwość była Msza św. odprawiona w niedzielę, 17 czerwca, pod przewodnictwem bp. Tadeusza Bronakowskiego. Pielgrzymkę zakończyło spotkanie Diecezjalnych Duszpasterzy Trzeźwości i Zakonnych Referentów Trzeźwości.

Działalność trzeźwościowa podejmowana przez Kościół w Polsce była i wciąż jest jednym z priorytetów duszpasterskich i ważnym orężem walki, przed stu laty o niepodległość, teraz o wolność wewnętrzną człowieka.

Pijaństwo we wszystkich warstwach społecznych było polską bolączką od stuleci. Ten problem już w XVII dostrzegał założyciel pierwszego polskiego męskiego zgromadzenia zakonnego św. Stanisław Papczyński. Stuleciem intensywnej działalności proabstynenckiej Kościoła był wiek XIX. Powoływane były wtedy specjalne stowarzyszenia, wydawano prasę, publikowano liczne artykuły. W zaborze rosyjskim działał o. Honorat Koźmiński i ojcowie kapucyni, w Galicji ks. Bronisław Markiewicz, który przez Zgromadzenie Księży Michalitów, opiekujące się zaniedbaną młodzieżą, szerzył też idee powściągliwości i powstrzymania się od picia alkoholu. Wiele artykułów michalickiego czasopisma „Powściągliwość i Praca” poświęconych było temu zagadnieniu. Na Śląsku działali charyzmatyczni duszpasterze, działacze antyalkoholowi, jak ks. Jan Ficek czy ks. Jan Kapica.

Po wojnie do tej tradycji nawiązywał Prymas Tysiąclecia kard. Stefan Wyszyński, inicjator Tygodnia Modlitw o Trzeźwość. Twierdził on, że „Polska albo będzie trzeźwa, albo jej nie będzie”.

Propagatorem trzeźwości był także ks. Franciszek Blachnicki, który w 1957 r., ogłosił powstanie Krucjaty Trzeźwości. Inicjatywa ks. Blachnickiego wiązała się także z obchodami Millenium Chrztu Polski. Bezpośrednią inspiracją do założenia Krucjaty Trzeźwości, przemianowanej potem na Krucjatę Wstrzemięźliwości, było złożenie Jasnogórskich Ślubów Narodu Polskiego. W 1957 r. ks. Blachnicki modlił się na Jasnej Górze, błagając Maryję, aby uratowała naród przed „potopem alkoholu”.

Krucjata spotkała się z dużym oddźwiękiem wśród wiernych. W 1960 włączyło się w nią 100 tys. dorosłych członków, w tym 700 kapłanów.

W swej walce o trzeźwość Kościół stosuje wypróbowaną metodę – do indywidualnego wysiłku dążącego do nawrócenia alkoholika, niezbędna jest łaska i duchowe wsparcie innych, stąd wielka rola modlitwy, organizowanych rekolekcji oraz pielgrzymek.

Wśród inicjatyw na rzecz wychowania w trzeźwości, trzeźwego stylu życia i ratowania osób uzależnionych znajduje się też „Sierpień – miesiąc abstynencji”. W coraz większej liczbie środowisk organizowane są rekolekcje, nabożeństwa Drogi Krzyżowej, spotkania, marsze trzeźwościowe. Przybywa inicjatyw mających na celu wyłączenie alkoholu z programu uroczystości rodzinnych i towarzyskich. Bezalkoholowe wesela czy grillowanie bez piwa dowodzą, że można pójść pod prąd niedobrej tradycji.

13 lutego br., w roku 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości ogłoszono Narodowy Program Trzeźwości. Jest on owocem Narodowego Kongresu Trzeźwości zorganizowanego w Warszawie we wrześniu 2017 roku.

Narodowy Program Trzeźwości wspiera wszelkie działania w ograniczeniu spożycia alkoholu, promowaniu trzeźwości i abstynencji. Powstał dzięki specjalistom od uzależnień, naukowcom, władzom państwowym i samorządowym.

Z danych Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych wynika, że w Polsce uzależnionych od alkoholu jest ponad osiemset tysięcy osób. W sposób szkodliwy pije około trzech milionów osób. Na leczenie uzależnionych wydaje się rocznie co najmniej pól miliarda złotych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Pielgrzymkowe cuda

2018-07-17 17:48

Salve TV

Dlaczego warto iść na pielgrzymkę? Czym zajmuje się dyrektor pielgrzymki? Jakie nadzwyczajne znaki i cuda dzieją się podczas pielgrzymek?

Waldemar Kucharczyk

- Oczywiście, że warto iść na pielgrzymkę. Z jednej strony jest to wypraszanie u Matki Bożej wielu łask, a z drugiej strony ma również wymiar pokutny. Warto podjąć ten trud - mówił ks. Dariusz Bala

- Pielgrzymowanie to trud, który mogę ofiarować Matce Bożej. Ale to także czas, kiedy mogę popatrzeć na wiarę ludzi, która mnie buduje - podkreślał ks.Rafał Goliński

- Na pielgrzymce jest mnóstwo uzdrowień duchowych. Są też spowiedzi, rozmowy. To jest nieustannie i rzeczywiście widać, jak ludzie dojrzewają do odkrywania głębi wiary - dodawał ks. Dariusz

- Serce ciągnie do Maryi. Do Matki się po prostu idzie - podsumował ks. Rafał

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Kard. Baldisseri: synod młodych nie zapomni o rodzinie

2018-07-17 20:44

vaticannews.va / Watykan (KAI)

Temat rodziny nieodłącznie związany jest z młodzieżą, stąd na pewno wybrzmi na październikowym Synodzie Biskupów. Wskazuje na to kard. Lorenzo Baldisseri przypominając, że Franciszek apeluje do młodych, by troszczyli się o przyszłość rodziny.

Włodzimierz Rędzioch

Kard. Baldisseri, który jest sekretarzem generalnym Synodu Biskupów wskazuje, że Ojciec Święty wielokrotnie mówił o odpowiedzialności młodego pokolenia za przyszłe rodziny. Ostatnio karaibską młodzież zachęcił do tego, by inspiracji do przemiany rodziny szukała w jego adhortacji apostolskiej „Amoris laetitia”. Franciszek wskazał młodym jej czwarty rozdział, który mówi, jak żyć miłością w rodzinie. „Papież swym przykładem pokazuje, że młodym ludziom trzeba towarzyszyć, tak by czerpiąc ze swych korzeni potrafili zbudować przyszłość” – mówi kard. Baldisseri.

„Młodym trzeba towarzyszyć, ponieważ mocno pociąga ich perspektywa przyszłości i zafascynowani nią, często niestety palą wszelkie mosty łączące ich z przeszłością. Oczywiście wpisuje się w to rozwój człowieka, nastolatek szuka własnej autonomii, wychodzi poza rodzinę – mówi Radiu Watykańskiemu kard. Baldisseri. – Chciałbym jednak podkreślić ciekawą rzecz, która wyszła w czasie przedsynodalnych spotkań i sondaży, a mianowicie to, że elementem, jaki młodzi stawiają na pierwszym miejscu, mówiąc o swych nadziejach na przyszłość, zawsze jest rodzina. Oznacza to, że młodzi nie chcą sami żeglować przez życie, tylko szukają konkretnej busoli, potrzebują wsparcia rodziny. Oczywiście obok rodziny trzeba wysiłku szkoły, Kościoła, różnych grup i stowarzyszeń. Trzeba ich ukierunkować, i to jest obok towarzyszenia kolejne ważne słowo, o którym przypomina nam Papież Franciszek. A wszystko po to, by młodzi mogli dobrze rozeznać i podjąć właściwe decyzje, co do swojej przyszłości”.

W perspektywie październikowego spotkania kard. Baldisseri wskazuje też na znaczenie papieskiej nominacji dotyczącej czterech kardynałów, którzy pokierują obradami synodu. „Franciszek swym zwyczajem zaczerpnął z krańca świata. Wybrał hierarchów z Syrii, Madagaskaru, Birmy i Papui-Nowej Gwinei. W ten sposób Kościół z peryferii staje się centrum” – wskazuje sekretarz generalny Synodu Biskupów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem