polskie sprawy

Virtuti Militari w czasach pokoju

Na temat konieczności posiadania armii, choć przecież wydawane na nią pieniądze można przeznaczyć na lepsze cele: oświatę, ochronę zdrowia, kulturę itp., napisano i powiedziano już wiele.

Zobacz

korespondencja z Cypru

Kościół na zielonej linii

Katolicki kościół Świętego Krzyża w Nikozji jest dobrze znany na Cyprze. Znajduje się w nim relikwiarz zawierający cząstkę Krzyża Świętego

Zobacz
Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.
Zamknij
BETEL - Zakupy z sercem - Rahel Kebebe Tshay

Halo to my – papieska młodzież

2017-10-04 10:52

Ks. Piotr Bączek

Dla jednych osobiste wspomnienia papieża Jana Pawła II to ledwo odtwarzane z pamięci kilkulatków emocje. Inni nie znali go wcale. Nazywani są papieską młodzieżą, żywym pomnikiem Świętego Papieża. Stypendyści papieskich fundacji: Dzieło Nowego Tysiąclecia i diecezjalnej Światło Nadziei

Stypendyści z naszej diecezji na formacyjnym spotkaniu

Polub nas na Facebooku!

Myślę, że to jest bardzo dobra młodzież. Warto w nią inwestować. I trzeba także się nią opiekować. Temu służą spotkania formacyjne – mówi Irena Olma, prezes Fundacji Światło Nadziei która powstała w 2003 r. z inicjatywy ówczesnego bp. Tadeusza Rakoczego i Akcji Katolickiej. Diecezjalna fundacja obejmuje też duchową opieką młodych objętych ogólnopolskim programem stypendialnym Dzieła Nowego Tysiąclecia, organizując kilka razy w roku dni skupienia. – Widać, że oni chcą się ze sobą spotykać. A jeżeli przy tym jest jeszcze kapłan, to dla nich także okazja do duchowej formacji, do rozmowy duszpasterzem – mówi Irena Olma

Trudno polemizować z tą opinią. To rzeczywiście młodzież wartościowa i uzdolniona. Wielu oprócz dobrych wyników w nauce może pochwalić się różnymi talentami. Ale wszyscy muszą być pracowici. Bez pracy nie ma kołaczy i nie ma stypendium.

Jedna z dziewięciorga

Agata Iskierka jest gimnazjalistką z Targanic. Średnia w drugiej klasie: 5.5. Jak twierdzi, najbardziej ze wszyskich przedmiotów lubi chemię. Z chemią też wiąże swoją przyszłość. Marzy o dostaniu się do technikum dla analityków w Bielsku-Białej.

Reklama

– Chcąc dobrze skończyć szkołę, to naprawdę muszę się przyłożyć – mówi, wyliczając, że na naukę w domu poświęca 2-3 godziny każdego dnia. Mimo tego znajduje czas na inne zajęcia. Chodzi na Oazę. W ramach wolontariatu, który zaproponował im ksiądz wikariusz, razem z koleżanką odwiedzała chorą panią Antoninę. – Niestety nasza pani zmarła. To była bardzo religijna osoba. Dużo opowiadała o przeszłości, o czasach wojny. Dla nas to było ciekawe doświadczenie. Zawsze też modliłyśmy się razem – opowiada o swoim wolontariacie.

Agata jest przedostatnim dzieckiem z dziewięciorga rodzeństwa. Najstarsza siostra ma 33 lata, najmłodsza 10. Jedna z sióstr niedawno zawarła ślub. Prowadzi z mężem firmę, inna jest krawcową, kolejna fryzjerką, trzecia farmaceutką, jedna wstąpiła do zgromadzenia sióstr misjonarek w Poznaniu. – Bycie członkiem takiej rodziny daje poczucie, że można mieć wsparcie w innych, nie ma czasu na nudę – tłumaczy Agata.

Św. Jan Paweł II to dla niej przede wszystkim autorytet. Ale 15-latka podkreśla także otwartość papieża na innych, umiejętność przebaczania.W dzieciństwie przygotowując się do konkursów szkolnych, czytała książki o papieżu pisane dla dzieci.

Pieniądze stypendialne pozostają do dyspozycji Agaty. – Przeznaczam je na potrzebne w danym momencie wydatki, na przykład na składki klasowe, odzież, obuwie. Chcę w ten sposób odciążyć rodziców – mówi. Tata jest na emeryturze. Mama – kiedyś przedszkolanka – została jednak w domu by wychowywać dzieci. – Jestem wdzięczna rodzicom. Całe życie poświęcili na to, by nas wychować, by przekazać nam wiarę.

12 godzin na dobę

Dominik Bocek (17 lat) jest uczniem trzeciej klasy Technikum Budowlanego w Bielsku-Białej. To ponad 50 kilometrów od rodzinnej Pietraszonki, niewielkiego przysiółka w okolicach Baraniej Góry, przynależącego do parafii Matki Bożej Fatimskiej na Stecówce.

W gimnazjum Dominik rozpoczął dodatkową naukę w szkole muzycznej, w klasie organów: zajęcia teoretyczne w Wiśle, a w Cieszynie – instrument. 2 razy w tygodniu. Wsiadał w autobus, jednego dnia jechał do Wisły, innego do Cieszyna. Do domu wracał nawet o godz. 20.30.

Teraz mieszka w Bielsku-Białej, w internacie. Łączy technikum z muzyczną szkołą organistowską. Zajęcia w obu placówkach to, jak policzył, 60 godzin w tygodniu, w tym dziewięć ćwiczenia na instrumencie w szkole. W przeliczeniu, uczy się 12 godzin na dobę. Kiedy wraca na weekend do domu, siada za organami w kościele na Stecówce i w parafii w Istebnej. Gra na Mszach świętych. Kiedy czas na odpoczynek? – Właściwie odpoczywam między zajęciami. I oczywiście muszę się dobrze wyspać – tłumaczy z uśmiechem Dominik.

Otrzymuje 310 zł stypendium; 160 socjalne, 150 naukowe. Pytany, na co przeznacza pieniądze, mówi, że socjalne na osobiste wydatki, czasem na ubranie.

– Ostatni raz szedłem do szkoły, czuję, że coś mokro w butach. Dziura. Trzeba kupić nowe – opowiada. Z naukowego może pokryć – przynajmniej po części – czesne w szkole muzycznej.

W ubiegłym roku wypracował średnią 4.85. Startował też w Olimpiadzie Teologii Katolickiej – zajmując 6. miejsce wśród uczniów naszej diecezji. Na poziomie szkolnym osiągnął najlepszy wynik w historii swojej szkoły.

Druhu, druhu!

Średnia ocen 5.35 to ubiegłoroczny wynik Michała z żywieckiego mechanika. Michał Stępień (18 lat) mieszka w Ciecinie. – W tym roku byłem po raz pierwszy na ogólnopolskim obozie stypendystów w Białymstoku. To dało mi najlepszy obraz fundacji jako wspólnoty i było chyba jedną z najlepszych rzeczy, jakie mnie spotkały. Mogłem poznać ludzi z całej Polski. Oni też dali mi świadectwo wiary w Boga. Wychodziliśmy na miasto w żółtych, stypendialnych koszulkach – wspomina wakacyjny obóz Dzieła Nowego Tysiąclecia.

Wyjazd do Białegostoku wiązał się z niełatwym wyborem; trzeba było zrezygnować z obozu harcerskiego. A harcerstwo to od lat jego pasja. Teraz Michał prowadzi gromadę zuchów. Prowadzi zbiórki dla dziesięciu chłopaków w „Dziupli”, która przed wieloma laty pełniła funkcję katechetycznego domu w Węgierskiej Górce. – Trzeba przygotować plan pracy, tematy zbiórek, zaplanować biwaki. Jesteśmy z tej pracy rozliczani, trzeba robić dokumentację. Dla mnie to najtrudniejsza rzecz, ale jak trzeba, to trzeba. Ale jak na zbiórkę przychodzi dziesięciu małych chłopaków, żywe srebra, krzyczą: druhu, druhu! Każdy chce coś powiedzieć – i można z nimi pracować – to daje wielką satysfakcję i radość – tłumaczy Michał. Michał kocha góry. – W naszych Beskidach jest wiele szlaków, którymi wędrował Karol Wojtyła, patron naszej Fundacji. Mamy taką grupkę kolegów, z którą wychodzimy w góry w pełnym umundurowaniu. Z harcerskim krzyżem na piersi. Koncepcję tego znaku rozpoznawczego harcerzy wymyślił ks. Kazimierz Lutosławski w początkach XX wieku. No i w głowie mamy, to, co przyrzekaliśmy: służbę Bogu i ludziom – podkreśla. Swoją przyszłość Michał wiąże albo z jakąś formacją mundurową (obrona narodowa, policja, wojsko), albo z językiem niemieckim, który świetnie wchodzi mu do głowy. Aha, stypendystką jest także jego młodsza siostra Nina

Co to znaczy być młodzieżą papieską?

Podobnych portretów papieskiej młodzieży można by mnożyć. Są siostry Marysia i Kinga Sikorskie z Lalik (dwie z siedmiorga rodzeństwa), które poza normalnym tokiem edukacji poznają jeszcze tradycję i góralski folklor, ucząc się gry na instrumentach ludowych w szkole Golców, służą do Mszy św. w parafialnym kościele. Jest szesnastoletnia Magdalena Matejko, na co dzień ucząca się w kęckim liceum im. Stanisława Wyspiańskiego. Z Wyspiańskim łączy ją nie tylko szkoła, ale także zainteresowania teatrem. Z tego względu Magda uczęszcza na zajęcia aktorskie do Bielska-Białej, a swoją przyszłość widzi w działalności artystycznej.

– Dzień Papieski to czas, kiedy o nich myślimy, za to wielkie dzieło stypendialne się modlimy, ale przede wszystkim wspieramy go finansowo. – Dla nas to takie podkreślenie: halo, to my jesteśmy. To my jesteśmy tą papieską młodzieżą. Mamy się pokazać. Mamy coś zrobić, coś udowodnić. Przede wszystkim odwdzięczyć się ludziom za to, że nas wspierają. To jest nasz obowiązek. Ale to także obowiązek wobec św. Jana Pawła II. Być papieską młodzieżą to realizować wartości, o których mówił, którymi żył – mówi Dominik.

Edycja bielsko-żywiecka 41/2017 , str. 4

E-mail:
Adres: ul. Żeromskiego 5-7, 43-300 Bielsko-Biała
Tel.: (33) 819-06-20

Działy: Niedziela na Podbeskidziu

Tagi: papież

Reklama

Tagi
Nasze serwisy
Polecamy
Zaprzyjaźnione strony
Najpopularniejsze
24h7 dni

Reklama

Edycja bielsko-żywiecka

E-mail:
Adres: ul. Żeromskiego 5-7, 43-300 Bielsko-Biała
Tel.: (33) 819-06-20

Lidia Dudkiewicz, Red. Naczelna

Polityk, który pozostał człowiekiem EDYTORIAL

CZUWAĆ to nie znaczy dowiedzieć się, kiedy coś się wydarzy i przygotować się na ten czas. CZUWAĆ to znaczy być zawsze gotowym. »
Bp Roman Pindel

Reklama


Adresy kontaktowe


www.facebook.com/tkniedziela
Tel.: +48 (34) 365 19 17, fax: +48 (34) 366 48 93
Adres redakcji: ul. 3 Maja 12, 42-200 Częstochowa


Wydawca: Kuria Metropolitalna w Częstochowie
Redaktor Naczelny: Lidia Dudkiewicz
Honorowy Red. Nacz.: ks. inf. Ireneusz Skubiś
Zastępca Red. Nacz.: ks. Jerzy Bielecki
Sekretarz redakcji: ks. Marek Łuczak
Zastępca Sekretarza redakcji: Margita Kotas