Reklama

Mam nadzieję, że wrócimy do katedry za rok

2017-10-31 14:00

Kamil Krasowski
Edycja zielonogórsko-gorzowska 45/2017, str. 4

Karolina Krasowska
Ks. kan. Wojciech Jurek

Katedra zostanie otwarta dla wiernych i zwiedzających dopiero po odrestaurowaniu

KAMIL KRASOWSKI: – W kwestii pożaru gorzowskiej katedry pojawiały się pewne hipotezy, natomiast nieznane były dokładne przyczyny. Czy w chwili obecnej wiemy już na pewno, co było bezpośrednią przyczyną pożaru?

KS. KAN. WOJCIECH JUREK: – Nie mamy jeszcze ostatecznej wiedzy. Prokuratura w dalszym ciągu, mimo iż odbyła się konferencja prasowa, nie zakończyła dochodzenia. Podana została tylko informacja, że pożar wybuchł na pewno na skutek zwarcia instalacji elektrycznej, ale tę wiedzę posiadamy od samego początku. Natomiast nie jesteśmy w stanie określić, czy to zwarcie instalacji elektrycznej powstało na skutek wyładowań atmosferycznych, które przed 1 lipca przechodziły nad Gorzowem, czy była to interwencja zawiniona bądź niezawiniona osób trzecich. Ja osobiście przychylałbym się raczej do wyładowań atmosferycznych, bo w tym momencie wieża katedry gorzowskiej bardzo mocno ucierpiała.

– Jaki jest stan katedry i jakie prace są w niej aktualnie wykonywane? W jakiej kondycji znajduje się obecnie wieża świątyni?

– Katedra gorzowska od czasu pożaru, jeżeli chodzi o korpus, była wietrzona i osuszana, ponieważ dobrze wiemy, ile wody zostało zużyte w czasie akcji ratowniczej. Przypomnę tylko, że było to blisko 10 milionów litrów wody. Dla wyobrażenia dodam, że są to 3 baseny olimpijskie. Ta woda wpłynęła zarówno w wieżę, jak i korpus kościoła, ponieważ dach też był polewany. W związku z tym trzeba było katedrę bardzo mocno wietrzyć – osuszać z wody, jak i wietrzyć ze względu na zapach spalenizny. To w samej katedrze. Jeżeli chodzi o wieżę, to przede wszystkim trwały w niej prace porządkowe. Trzeba było usunąć z niej wszystkie zgliszcza, które dało się usunąć. Natomiast na ostatnim poziomie, który jest częściowo zarwany, resztki pożaru nie zostały jeszcze usunięte, ponieważ grozi to niebezpieczeństwem. Trwała także akcja odgrzybiania katedry, ponieważ ze względu na dużą ilość wody – zarówno na instrumencie organowym, jak i w tzw. pachach w kruchcie, czyli miejscach, gdzie wody było najwięcej – momentalnie pojawiły się grzyby. Kolejny etap stanowiła ekspertyza techniczna, podczas której eksperci doszli do wnętrza hełmu, gdzie oceniali stan techniczny wieży – stan cegieł, spoiny oraz konstrukcji drewnianej. W tej chwili, na podstawie tejże ekspertyzy, jest opracowywany projekt budowlany odbudowy wieży. Jego pierwszy tom już został nam przekazany, w związku z tym przystępujemy do akcji rozebrania koniecznej części wieży, a więc hełmu. Druga część opracowania będzie natomiast zawierała szczegółowy program odbudowy części zdjętej i ten etap zaczniemy od pierwszych dni listopada.

– Na przełomie lipca i sierpnia br. bp Tadeusz Lityński powołał Komitet Odbudowy Katedry Gorzowskiej. Został Ksiądz mianowany jego przewodniczącym. Proszę powiedzieć, jak wyglądają prace tego gremium?

– Jeżeli chodzi o prace komitetu, to z poszczególnymi osobami jesteśmy cały czas w kontakcie, ponieważ każda z nich jest ekspertem w swojej dziedzinie. Kolejne spotkanie całego gremium odbędzie się zaraz po tym, jak w ostatnich dniach października otrzymamy kosztorys i projekt budowlany – wówczas spotkamy się i będziemy podejmowali dalsze działania. W chwili obecnej ustalamy z konserwator zabytków program prac konserwatorskich, z ekspertami w dziedzinie finansowej – kwestię rozeznania rynku i zapytań ofertowych, z kolei z ekspertami od konstrukcji i architektury omawiamy poszczególne sprawy etapów budowlanych.

– Na początku lipca zadecydowano, że katedra zostanie otwarta dla wiernych i zwiedzających dopiero po odrestaurowaniu. Proszę opowiedzieć o planach związanych z remontem. Jakie prace zostaną w pierwszej kolejności wykonane?

– Pożar przydarzył się w trakcie oceny formalnej wniosków składanych w ramach Programu Operacyjnego „Infrastruktura i Środowisko”. Złożyliśmy w Ministerstwie Kultury projekt „Zabytki Dolnej Warty”, obejmujący nie tylko katedrę, ale także 25 innych kościołów i cmentarz Świętokrzyski. Na skutek pożaru powstało jednak pewne zaniepokojenie, czy nie spowoduje on sytuacji, w której nie będziemy w stanie wykonać remontu w czasie przewidzianym przez program operacyjny. Ze swojej strony zapewnialiśmy ministerstwo, że oczywiście pożar zdarzył się w innej części niż przewidywany remont, w związku z tym nie ma żadnego zagrożenia. Mimo to cały czas ze sobą korespondujemy, wyjaśniamy wszelkie wątpliwości, by móc przystąpić do kompleksowego remontu katedry. Odbudowa wieży to skutek pożaru, natomiast katedra cała była przewidziana do renowacji, zarówno w środku, gdzie należy wykonać czyszczenie cegieł, nowe spoiny, oświetlenie, nagłośnienie i iluminację, jak i na zewnątrz świątyni, aby przywrócić jej świetność i blask przez oczyszczenie elewacji. Jeżeli chodzi o wnętrze, to planowaliśmy i planujemy w dalszym ciągu zmianę wystroju katedry, a więc nowy wygląd prezbiterium, łącznie z ołtarzem, katedrą biskupa i stallami. W planach miały także pojawić się nowe ołtarze boczne. Bardzo możliwe, że kościół będzie również ogrzewany, ale to wszystko zależy od tego, jak będziemy w stanie sprostać temu zadaniu finansowo.

– Ks. prał. Zbigniew Kobus, proboszcz parafii katedralnej, w ostatniej rozmowie z „Aspektami” wiele mówił o potrzebie zabezpieczenia katedry przed remontem. Również prezydent Gorzowa Jacek Wójciki zadeklarował pomoc miasta w tej sprawie. Proszę powiedzieć, jak na dzień dzisiejszy wygląda kwestia zabezpieczenia obiektu?

– Myślę, że mamy bardzo dobre relacje z prezydentem, jak i z całym urzędem miasta w tej sprawie. Jest między nami duża życzliwość. Wszelkie postanowienia administracyjne są załatwiane, można powiedzieć, prawie od ręki. Oczywiście robimy wszystko, żeby postępować zgodnie z literą prawa i nie naciągać rzeczywistości. To jest poważne przedsięwzięcie, więc biorąc pod uwagę zarówno wysokość katedry, wielkość rusztowania, jak i zabezpieczenie pasów bezpieczeństwa, należy to zrobić tak, aby nikomu z przechodniów czy nawet obserwatorów nic się nie stało. Razem z prezydentem i jego służbami pracujemy w tym temacie i tu jest pełna zgodność.

– Czy znamy już koszty remontu katedry? Na jakim etapie są prace związane z przygotowaniem projektu technicznego i kto się tym zajmuje?

– Projekt budowlano-wykonawczy jest przygotowywany przez wrocławską firmę, która posiada bardzo duże doświadczenie. Profesor będący twarzą firmy ma doświadczenie remontu i renowacji kilkudziesięciu kościołów, w tym ponad 15 katedr. Jest to jeden z lepszych fachowców w Polsce, co gwarantuje, że projekt będzie bardzo dobrze i kompleksowo przygotowany. Trudno jeszcze na dzień dzisiejszy mówić o całkowitych kosztach. Jeżeli chodzi o projekt „Zabytki Dolnej Warty”, to dla samej katedry aplikowaliśmy tam o 13,5 mln zł. To miało dotyczyć korpusu katedry, renowacji wnętrza, jak i elewacji zewnętrznej. Do tego dochodzi wieża. Ile będzie w całości kosztowała, też trudno powiedzieć. Sama renowacja instrumentu organowego to jest blisko 2 mln zł, remont zegara ok. 0,5 mln, a to jest tylko wyposażenie. Natomiast nie wiemy, co nas spotka jeszcze przy pracach stricte budowlanych.

– Jak wygląda pomoc finansowa, którą zadeklarowała m.in. strona rządowa, i z jakim odzewem spotkał się apel Księdza Biskupa ze strony wiernych?

– Otrzymaliśmy z rezerwy celowej premier 3,3 mln zł. Są to środki, które musimy jak najszybciej wykorzystać. W pierwszej kolejności zostaną one przeznaczone na postawienie rusztowania, które już praktycznie powstaje, na odnowienie instalacji odgromowej, a w dalszej kolejności na odtworzenie instalacji elektrycznej i przeciwpożarowej, które na skutek pożaru uległy zniszczeniu. Spora część tej kwoty będzie również spożytkowana na wstępny remont instrumentu organowego. Posiadamy także znacznie mniejsze środki z Zarządu Województwa, które pokryją koszty projektu budowlanego, ekspertyzy i wszelkich spraw technicznych, związanych z uruchomieniem budowy. Jeżeli chodzi o apel Księdza Biskupa, to jesteśmy bardzo wdzięczni przede wszystkim naszym diecezjanom. Wszystkie parafie odpowiedziały na prośbę zarówno o wsparcie finansowe, które jest ważne, ale nade wszystko o modlitwę, która jest tak bardzo potrzebna. We wszystkich kościołach trwały i wciąż trwają modlitwy w intencji katedry, jej odbudowy i poradzenia sobie z tym trudnym doświadczeniem. Z każdej parafii napływały i napływają do nas środki finansowe, w tym także od osób prywatnych. Czasami jest to tzw. wdowi grosz, symboliczna kwota, ale to pokazuje, jak wielka jest ludzka wrażliwość. Na apel Księdza Biskupa odpowiedziały różne instytucje, organizacje, a także diecezje sosnowiecka, koszalińsko-kołobrzeska oraz archidiecezje szczecińsko-kamieńska i łódzka. Swoją cegiełkę złożył nawet klasztor Ojców Paulinów z Jasnej Góry. Za to wszystko jesteśmy ogromnie wdzięczni. Ofiarodawców jest bardzo dużo – każdego ogarniamy modlitwą, każdemu wysyłamy podziękowania, ale jeszcze trochę środków nam brakuje, stąd też będziemy pukali dalej do ludzi dobrej woli.

– Wojewoda lubuski zapowiadał, że prace budowlane w katedrze powinny rozpocząć się w październiku. Jak te zapowiedzi wyglądają w rzeczywistości? Kiedy faktycznie rozpoczną się prace remontowe i jak długo mogą potrwać?

– Uważam, że prace remontowe rozpoczęły się 18 października od stawiania rusztowania i że teraz będzie już tylko wyżej i szybciej. Myślę, że sam remont wieży, przywrócenie jej świetności to są ok. 2 lata, co wcale nie znaczy, że hełm wieży wraz z iglicą i krzyżem nie staną szybciej, ale będą trwały prace wewnątrz świątyni. Program restauracji katedry to też okres od 2 do 3 lat, co wcale nie zakłada, że w tym czasie nie będziemy mogli powrócić do świątyni po to, aby gromadzić się na Mszy św., sprawowaniu sakramentów i nabożeństw. Mam taką nadzieję, że wrócimy do katedry za rok, kiedy już będą położone wszelkie instalacje i odnowione ściany, a potem – tak jak podczas remontu w każdym innym kościele – będziemy się gromadzili raz w jednej, raz w drugiej nawie, później być może w prezbiterium, jednak najważniejsze, by wrócić już do katedry, a prace renowacyjne będą trwać dalej.

– Czego w tym momencie życzyć gorzowskiej katedrze?

– Myślę, że ludzi dobrej woli, ponieważ tylko ludzie dobrej woli mogą sprawić, że zarówno przy środkach, jak i dzisiejszej sytuacji będziemy w stanie dobrze i fachowo odbudować katedrę i nie zmarnować przy tym żadnej złotówki. Takich ludzi sobie życzymy i zachęcamy do współpracy.

Tagi:
wywiad

Nasze życie składa się z chwil

2018-12-05 11:10

Katarzyna Krawcewicz
Edycja zielonogórsko-gorzowska 49/2018, str. IV-V

Z ks. Jerzym Hajdugą rozmawia Katarzyna Krawcewicz

Rafał Babczyński
Ks. Jerzy Hajduga, kanonik regularny laterański, poeta, od 13 lat kapelan szpitala w Drezdenku, w „Aspektach” prowadzi „Przychodnię wierszy Kapelana”

KATARZYNA KRAWCEWICZ: – Czy do czytania Księdza wierszy trzeba się jakoś przygotować? Czy w ogóle trzeba jakiegoś przygotowania, żeby wejść w świat poezji?

KS. JERZY HAJDUGA CRL: – Nie, nie trzeba się przygotowywać. Ktoś, kto czuje wiersze, łatwo wejdzie w te moje miniatury. Natomiast jeśli ktoś wierszy nie lubi, nie czyta, to raczej też nie podejdzie do moich. Absolutnie nie trzeba mieć specjalnego wykształcenia, żeby brać się za poezję, ale musi być taka nuta w człowieku, która sprawia, że jakoś się tę poezję czuje.
Kiedyś myślałem, że jeśli ktoś ma artystyczną duszę i np. maluje, to wtedy lepiej odbiera również muzykę czy poezję. Ale teraz znam takich malarzy, którzy specjalnie nie czują poezji, po prostu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Roraty, czyli czekanie

2014-12-11 11:52

Katarzyna Woynarowska
Edycja sandomierska 50/2014, str. 4-5

Ks. Witold Szczur
Dzieci z Gawłuszowic podczas tegorocznego Adwentu układają puzzle

Każdy, kto ceni sobie Boże Narodzenie będzie chciał je dobrze przygotować. Nie tylko choinkę, prezenty, posiłki i wszystko, co zewnętrzne. Trzeba przede wszystkim przygotować samego siebie. A podczas bezpośrednich przygotowań, kiedy z najbliższymi bywamy razem dłużej, niż kiedykolwiek, prawdziwym wyzwaniem staje się nie pokłócić przy okazji Świąt. Tak ważne jest więc wyciszenie w Adwencie, przemyślenie, chwila na zatrzymanie w biegu codziennych spraw – może przez udział w rekolekcjach, albo poranne Roraty któregoś dnia… – tak mówił ks. Franciszek. No właśnie, Roraty... Trzeba zmobilizować się, by wstać, wyjść z ciepłego domu i to znacznie wcześniej niż zwykle. Za oknem jeszcze ciemno, noc ciągle, a tu zimno i kawałek drogi przed nami... Pomożemy dziecku zapalić roratni lampion, otulimy je szalikiem, naciągniemy mocniej czapkę na uszy, weźmiemy za rękę i pójdziemy razem. Sens tych porannych wypraw docenimy kilka tygodni później, gdy zapadnie wigilijny zmrok. Gdy zaczną się Święta. Bo przeżyjemy je inaczej, jeśli podejmiemy wcześniej ten roratni obowiązek. Wielu z nas nie wyobraża sobie przecież Adwentu bez Rorat.

Czym są

Roraty to Msza św. odprawiana ku czci Maryi, którą symbolizuje postawiona w pobliżu ołtarza biała świeca z niebieską wstążką. Nazwa Mszy św. roratniej pochodzi od łacińskich słów „Rorate cæli desuper” („Spuśćcie rosę niebiosa”). Roraty odprawiane są przez cały Adwent w dniach powszednich. Dlaczego o świcie? Tak wczesna pora ma świadczyć o naszym nieustannym czuwaniu, by nie przegapić momentu przyjścia na świat Bożego Dzieciątka.

A dawniej

W dawnej Polsce panowało przekonanie, że w Adwencie ziemia zapada w sen i nie należy jej budzić. Źle widziano jakąkolwiek pracę w polu czy ogrodzie. Nawet jeśli aura sprzyjała nie wypadało „robić w polu”. W tym czasie zajmowano się pracami w obejściu, przygotowywano ozdoby choinkowe, które przecież robiło się ręcznie z kolorowej bibułki, słomy, jajecznych wydmuszek. Powoli, tak jak cała przyroda, ludzie też wyciszali się, uspokajali, przygotowania do Świąt nabierały głębokiego, duchowego wymiaru. Msze św. roratnie były tych przygotowań kwintesencją. Szło się często w śniegu po pas, z lampkami, które oświetlały drogę, a bywało, że i broniły przed wilkami, które w mroźne zimy podchodziły watahami blisko ludzkich siedzib. Szły całe wsie – od poważnych gospodarzy po parobków. Roraty były częścią ówczesnej codzienności, kultury i obyczaju. A dziś?

Sens

W dzisiejszym zabieganym świecie, w którym ludzie narzekają na nieustanny brak czasu, łatwo zapomnieć o tym, co najważniejsze. A przecież każdy z nas wie, że jaki Adwent takie Święta. Jeśli czas przygotowań skrócimy sobie jedynie do gorączkowych zakupów i wielkiego sprzątania domu, to ze Świąt pozostanie nam jedynie siedzenie przy stole. Czyli w praktyce po Świętach zostanie jedynie rozczarowanie i niestrawność. Większość z nas, pracując od rana ma kłopot z wygospodarowaniem czasu, by pójść na poranne Roraty. Stąd część księży proboszczów, idzie parafianom na rękę i ułatwia nam życie, odprawiając (często dodatkowe) popołudniowe, czy wieczorne Msze św. i nazywając je roratnimi. Tak też jest w tym roku w niektórych naszych parafiach, chociaż większość trzyma się tradycyjnej, porannej godziny.

Oczywiście mogłoby być lepiej z frekwencją, mówią księża, dodając, że Roraty gromadzą głównie dzieci i młodzież, zwłaszcza tą przygotowującą się do sakramentu bierzmowania. Generalnie nie jest jednak źle. W naszej diecezji blisko 70 proc. pytanych o Roraty deklaruje też uczestnictwo w nich. A prawie 19 proc. przyznaję, że uczestniczy w nich czasami. W parafii św. Michała Archanioła w Ostrowcu Świętokrzyskim nie narzekają na frekwencję. Udział wiernych w obu Mszach św. roratnych – odprawiane są dwie dziennie – jest spory. Wyraźnie większy niż przez resztę roku w dniu powszednim. Podobnego zdanie jest też ks. Witold Szczur, proboszcz z Gawłuszowic. Na poranne Roraty przychodzi ok. 90 osób, nie tylko dzieci, ale i dorosłych. – To znacznie więcej, niż podczas zwyczajnego okresu. – dodaje Ksiądz Proboszcz.

– Jak rano jadę do pracy widzę, jak dzieciaki z lampionami biegną na Roraty i przypomina mi się dzieciństwo, gdy w śnieżne wtedy zimy leciało się, a raczej ślizgało z tymi lampionikami do kościoła. Ciemno było, zimno i jakoś tak...podniośle. Ależ to była frajda... – wspomina Jan Sochacki, kierowca z tarnobrzeskiej firmy przewozowej, który codziennie zaczyna prace o 6 rano. Łapie Roraty w biegu. Czasem w Sandomierzu, czasem u siebie. Zależy to od jego planu pracy.

Inicjatywy

– Dzieci z parafii św. Michała Archanioła z Ostrowca Świętokrzyskiego przeżywać będą, razem z ks. Michałem Powęską, Msze św. roratnie ze św. Teresą z Avilla. Od 23 listopada, podczas Mszy św. ze szczególnym udziałem dzieci, rozpoczęła się sprzedaż lampionów. Dzieci mają też za zadanie samodzielnie uczyć się piosenki „Solo Dios Basta”. By nie być gołosłownym w temacie Rorat ze św. Teresą serdecznie zapraszam na naszą internetową stronę parafialną – informuje nas Grzegorz Kubicki.

W wieku parafiach, jak np. u św. Jana Ewangelisty w Chobrzanach czy u Dominikanów w Tarnobrzegu, przed Roratami odmawiane są jeszcze „Godzinki”. A duszpasterze proszą, żeby nie tylko dzieci, ale i dorośli przychodzili do kościoła z lampionami. W Darominie Ksiądz Proboszcz zaprasza „do adwentowego czuwania i nawracania siebie, aby dobrze przygotować swoje serce na Boże Narodzenie i na ostateczne spotkanie z Jezusem. Będziemy to czynić na Roratach przy zapalonej świecy roratniej i wieńcu adwentowym. Dzieci będą otrzymywały aniołki adwentowe i będą losowały szopkę ze Świętą Rodziną każdego dnia na Roratach w zamian za dobre uczynki”.

Roraty u Dominikanów zawsze odprawiane są z wielką dbałością o nastrój. Kościół jest ciemny, jedynie świece oświetlają ołtarz. Modlący się trwają więc w półmroku, co pięknie nawiązuje do symboliki adwentowego oczekiwania. Tak też wyglądają Roraty w tarnobrzeskim klasztorze Dominikanów. O. Krzysztof informuje nas: – Zapraszamy wszystkich, a szczególnie dzieci, na Msze św. roratnie odprawiane w naszym kościele od poniedziałku do soboty o godzinie 6 rano. Przed Roratami, jak już wspomniano, śpiewane są „Godzinki”.

Ks. Witold Szczur, proboszcz w Gawłuszowicach, opowiada o tegorocznych Roratach w parafii, która właśnie zaczęła świętowanie 800-lecie powstania. Przez cały Adwent homilie podczas Rorat poświęcone są osobie Patrona. W kościele pojawia się Kronikarz, który odczytuje fragment dziejów Świętego, przed ołtarzem stoi łódź i wiosło. Jednak prawdziwy „smaczek” to puzzle, z których dzieci składają wizerunek św. Wojciecha. Każde dziecko dostało pudełko z puzzlami do domu, a w świątyni ustawiono wielki puzzlowy obraz, do którego codziennie dokładany jest kolejny fragment wizerunku. Dla ułatwienia zadanie – jest to odwzorowanie kościelnego witraża, przedstawiającego św. Wojciecha. Nad całością czuwa ks. Radosław Koterbski.

Przy blasku świec

Piękny zwyczaj adwentowy mają harcerze. Przynoszą nam Betlejemskie Światło Pokoju. Od wielu już lat w różnych parafiach naszej diecezji wnosi się je w czasie ostatnich Rorat, a wierni zapalają od niego swoje świece i zabierają ogień do domów. Światło jest autentyczne. Co roku przywozi się je z Betlejem do Wiednia, gdzie w katedrze przekazywane jest skautom z sąsiednich krajów. Następnie sztafetą trafia m.in. do Polski. U nas akcję od 1991 r. prowadzą harcerze ze Związku Harcerstwa Polskiego, którzy odbierają Betlejemskie Światło Pokoju od skautów słowackich na przejściu granicznym Łysa Polana w Tatrach. Następnie, po Mszy św., odprawianej w Kaplicy Betlejemskiego Światła Pokoju, zlokalizowanej na terenie Schroniska Górskiego ZHP „Głodówka”, Światło trafia do wszystkich chorągwi, hufców i drużyn harcerskich, a za ich pośrednictwem do mieszkańców miast i wsi. Pamiętajmy o tym, odpalając w kościele od Betlejemskiego Światła swoją świeczkę.

* * *

Staropolskie roraty

Od Bolesława, Łokietka, Leszka
Od kiedy w Polsce Duch Pański mieszka,
Stał na ołtarzu przed Mszą na roraty
Siedmio-ramienny lichtarz bogaty.
A stany państwa szły do ołtarza,
I każdy jedną świecę rozżarza:
Król – który berłem potężnem włada,
Prymas – najpierwsza senatu rada,
Senator świecki – opiekun prawa,
Szlachcic – co królów Polsce nadawa,
Żołnierz – co broni swoich współbraci,
Kupiec – co handlem ziomków bogaci,
Chłopek – co z pola, ze krwi i roli
Dla reszty braci chleb ich mozoli,
Każdy na świeczkę grosz swój przyłoży,
I każdy gotów iść na Sąd Boży.
Tak siedem stanów z ziemicy całej
Siedmiu płomieńmi jasno gorzały,
Siedem modlitew treści odmiennej
Wyrażał lichtarz siedmioramienny.

Ludwik Kondratowicz (Syrokomla)

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Medal 100-lecia KUL dla o. Wacława Hryniewicza OMI

2018-12-11 21:26

oblaci.pl, pgo / Lublin (KAI)

Z okazji 100. rocznicy powstania Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II w Lublinie, Rada Wydziału Teologii uhonorowała zasłużonych pracowników uczelni pamiątkowymi medalami. Wśród nagrodzonych znalazł się wieloletni pracownik naukowy KUL-u – o. prof. dr hab. Wacław Hryniewicz OMI – teolog, ekumenista oraz współtwórca i wieloletni dyrektor Instytutu Ekumenicznego KUL. Uroczystości odbyły się 11 grudnia 2018 roku w Lublinie, w auli uniwersyteckiej. Odznaczenie wręczył rektor KUL-u, ks. prof. dr hab. Antoni Dębiński.

W liście skierowanym do prowincjała, dziekan Wydziału Teologii – ks. prof. KUL dr hab. Sławomir Nowosad podkreślił, że uniwersytet nadaje o. Hryniewiczowi to okolicznościowe odznaczenie “w dowód uznania dla wieloletniej pracy naukowo-dydaktycznej na Wydziale Teologii KUL”. Ze względu na stan zdrowia i podeszły wiek o. Wacława, uhonorowany teolog nie mógł odebrać medalu osobiście. Na prośbę ojca prowincjała, który przebywa w tych dniach w Luksemburgu i Monachium, odznaczenie odebrał o. Lucjan Osiecki OMI – superior domu zakonnego oblatów w Lublińcu, do którego od czerwca br. należy o. Hryniewicz.

o. prof. dr hab. Wacław Hryniewicz OMI (ur. 1936) – Misjonarz Oblat Maryi Niepokalanej, jest wybitnym teologiem i ekumenistą, znawcą teologii prawosławnej. Przez wiele lat związany z Katolickim Uniwersytetem Lubelskim Jana Pawła II w Lublinie, współtwórca Instytutu Ekumenicznego KUL i wieloletni jego dyrektor (do 2005 roku). Konsultor Sekretariatu ds. Jedności Chrześcijan w Watykanie (1979-1984), Międzynarodowej Komisji Mieszanej do Dialogu Teologicznego między Kościołem rzymskokatolickim i Kościołem prawosławnym (1980-2005) oraz członek Komisji Episkopatu ds. Ekumenizmu (1980-2005). Autor wielu artykułów naukowych oraz książek teologicznych. Teolog szukający i odważny, a przy tym wierny Kościołowi. Otrzymał szereg nagród: im. księcia Konstantego Ostrogskiego (Białystok-Supraśl 1994), im. św. Brata Alberta (Warszawa 1994), im. Jana Długosza (Kraków 2004), im. Ks. Józefa Tischnera (Kraków 2005), a także odznaczenia: medal im. Anny Kamieńskiej (Gdańsk 1994), Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski (Warszawa 2004).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem