Reklama

Nowy Testament

Rozpalamy ciepło Bożego Narodzenia

2017-12-13 11:07

Agnieszka Bugała
Edycja wrocławska 51/2017, str. VI

©Oleksandr Kotenko/fotolia.com

Ta akcja się po prostu udała. Sto ton węgla z Dolnego Śląska pojedzie do czterech miejscowości w diecezji pelplińskiej. To tam mieszkają poszkodowani w sierpniowych wichurach. Dar Dolnoślązaków rozgrzeje ich domy na Boże Narodzenie

Dramatyczna noc

– Skutki nawałnicy, jaka w nocy z 11/12 sierpnia przeszła przez Pomorze, odczuwalne będą nawet przez kilka najbliższych lat. Powalone drzewa usuwać będziemy nawet do 2019 r. – mówili leśnicy niwelujący ślady tragedii. To tamtej nocy obóz harcerski w Suszku został zrównany z ziemią. To tamtej nocy śmierć poniosły dwie harcerki. Ze skutkami kataklizmu mieszkańcy zmagają się do dziś. Według szacunków Caritas Polska pomocy potrzebowało ponad 3,5 tys. rodzin. Żywioł zniszczył dorobek ich życia, zrywając dachy, rujnując uprawy i pustosząc hodowle. Natychmiast uruchomiono środki ze specjalnego funduszu klęsk żywiołowych Caritas, ale okazały się niewystarczające dla pokrycia strat mieszkańców pelplińskiej diecezji. Do połowy listopada Caritas Polska przekazała łącznie ponad 3 mln zł. Ale akcje pomocowe w diecezjach wciąż trwają.

Pomaganie daje radość

Włączył się w nie również Dolny Śląsk. Dzięki inicjatywie wrocławskiego metropolity i władz województwa od października Caritas Archidiecezji Wrocławskiej przeprowadzała akcję „ROZPAL CIEPŁO BOŻEGO NARODZENIA w domach poszkodowanych przez nawałnicę”. Do pomocy dołączyły miasta i gminy Dolnego Śląska.

– Cieszę się, że będziemy mogli pomóc tym rodzinom, które w sierpniu zostały tak bardzo poszkodowane przez nawałnicę. Zwykle jest tak, że w obliczu czyjegoś nieszczęścia bardzo chętnie przychodzimy z pomocą, ale mija czas i zapominamy. Ta akcja ma na celu pokazanie naszej solidarności. Mówimy w ten sposób: Pamiętamy o was. Zima za oknem, a wy potrzebujecie pomocy – mówił metropolita wrocławski abp Józef Kupny podczas Finału Akcji zorganizowanego w Sali Senatu PWT we Wrocławiu, w której wzięli udział również wojewoda dolnośląski Paweł Hreniak, oraz ks. Dariusz Amrogowicz, dyrektor Caritas Archidiecezji Wrocławskiej. – Jako Dolnoślązak, jako mieszkaniec tego regionu, przede wszystkim dziękuję Księdzu Arcybiskupowi – za pomysł, za wsparcie, za złączenie nas w pracy na rzecz niesienia pomocy innym – mówił wojewoda.

Reklama

W spotkaniu wzięły udział dzieci z Katolickiej Szkoły Podstawowej Caritas Archidiecezji Wrocławskiej im. Ks. Jana Twardowskiego w Kotowicach (odnowionej po powodzi w 1997 r.).

Dzieci i dorośli zdały egzamin

Dzieci odegrały w tej zbiórce ważną rolę. W wielu miejscach to one czuwały nad gromadzeniem funduszy. Zaangażowane w Szkolne Koła Caritas ofiarnie poświęcały swój czas. Na stronach internetowych wielu szkół (jak choćby Zespołu Szkół nr 2 z Oddziałami Integracyjnymi w Brzegu) wciąż można znaleźć ogłoszenia o akcji „Rozpal ciepło Bożego Narodzenia”. Zbierano pieniądze na opał, ale przy okazji także książki, zabawki, gry, które następnie przekazywano na kiermasz, a zebraną na nich kwotą zasilano konto akcji. Organizowano szkolne kawiarenki, wyprzedaże odzieży, licytacje. Każda złotówka miała znaczenie.

W Brzegu aktywnie włączył się w zbiórkę burmistrz Jerzy Wrębiak, który mobilizował dyrektorów szkół i przedszkoli. Zaangażowanie mieszkańców tłumaczył tym, że wiele razy doświadczeni powodzią rozumieją sytuację, w jakiej znaleźli się poszkodowani żywiołem mieszkańcy Pomorza i Kaszub.

Dlaczego pomagamy Pelplinowi?

Dlatego, że to oni pomogli nam pierwsi. W 1997 r., gdy Odra zatopiła Wrocław i okoliczne miasteczka, na Dolny Śląsk płynęła pomoc z kraju i zagranicy. To wtedy do Starego Górnika i Starego Otoku koło Oławy trafiły kontenery przekazane przez Caritas Diecezji Pelplińskiej. – Zamieszkały w nich szczególnie osoby w podeszłym wieku, które nie chciały opuścić swoich zniszczonych przez żywioł gospodarstw – mówił ks. Adam Dereń, ówczesny dyrektor wrocławskiej Caritas.

Komu „rozpalimy ciepło”?

Węgiel kupiony ze środków zebranych na Dolnym Śląsku ciężarówki zawiozą do czterech miejscowości: Brusy (2 samochody, 40 ton), Orlik: (1 samochód 20 ton), Nowa Cerkiew (1 samochód, 20 ton) i Wałdowo (1 samochód, 20 ton). Na miejscu rodziny zgłoszą się po odbiór opału.

Tagi:
Caritas akcja

Przystanek Niepodległość

2018-04-11 14:49

Piotr Grzybowski
Edycja sosnowiecka 15/2018, str. V


Na ciekawy pomysł uczczenia, a raczej promocji 100. rocznicy niepodległości wpadli samorządowcy Olkusza. Otóż olkuski magistrat we współpracy ze Związkiem Komunalnym Gmin „Komunikacja Międzygminna” zrealizuje akcję „Przystanek Niepodległość: Olkusz 1918-2018”, która swym zasięgiem obejmie cztery gminy – Olkusz, Bolesław, Bukowno i Klucze.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Światowy Dzień Książki: jasnogórskie księgi przetrwały pożary, powstania i wojny

2018-04-23 13:56

mir / Częstochowa (KAI)

Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich przypada 23 kwietnia. Jasna Góra przez wieki wpisywała się w bogaty nurt polskiego piśmiennictwa i drukarstwa. W czasie zaborów to z modlitewników z Jasnej Góry uczono się polskich liter. Tradycję drukarni kontynuuje obecnie wydawnictwo „Paulinianum”. Biblioteka klasztorna uważana jest za jedno z piękniejszych wnętrz bibliotecznych w Europie. Posiada ponad 10 tys. inkunabułów i starodruków. Księgi przetrwały pożary, powstania, 13 wojen i stan wojenny.

Episkopat.news

Już od czasów średniowiecza Jasna Góra była nie tylko miejscem kultu maryjnego, ale także ośrodkiem kultury piśmiennej i rozwoju języka polskiego. Zdaniem dr. Anety Majkowskiej i prof. dr. hab. Grzegorza Majkowskiego z Akademii Jana Długosza w Częstochowie Jasna Góra od pierwszych dziesięcioleci swojego istnienia była ona nie tylko miejscem kultu maryjnego, ale także ośrodkiem książki rękopiśmiennej i ówczesnej polszczyzny. Zdaniem badaczy, na szczególną uwagę zasługują rękopisy paulina Mikołaja z Wilkowiecka, pieśni maryjne: „Gwiazdo morza głębokiego” i „Maryja, czysta dziewice” oraz tzw. jasnogórski rękopis „Bogurodzicy”. Chociaż do dzisiaj nie wiadomo, gdzie na Jasnej Górze znajdowało się skryptorium, to wiemy, że działało tam ośmiu kopistów.

Tradycje wydawnicze sięgają 1628 r., gdy w klasztorze powstała pierwsza w mieście drukarnia tłocząca różne dzieła w języku polskim. Pierwszym była „Akademia Pobożności” Mikołaja z Mościsk Mościckiego licząca aż 724 stronice. W 1762 r. do zbioru wprowadzono nowy dział - nauki matematyczne, przyrodnicze i techniczne. Ponieważ klasztor pełnił funkcję fortecy, pojawiła się pewna liczba dzieł matematycznych, batalistycznych oraz z zakresu architektury wojskowej.

Znaczenie Jasnogórskiej Drukarni wzrosło w okresie zaborów. To z modlitewników z Jasnej Góry uczono się polskich liter. Stąd pochodzi najpopularniejszy w I poł. XIX w., podręcznik do nauki języka polskiego. W czasie powstania styczniowego na Jasnej Górze tajne organizacje kolportowały patriotyczną prasę, drukowano książki z patriotycznymi pieśniami. W wyniku carskich represji Drukarnię Jasnogórską zlikwidowano w 1864 r.

Zadania poligrafii jasnogórskiej przejęła w 1869 r. drukarnia Kohna i Oderfelda przygotowująca książki religijne i druki pamiątkowe związane z pielgrzymowaniem. Druki kupowane przez pątników pod Jasną Górą przewożone i do zaboru pruskiego czy rosyjskiego służyły pielęgnowaniu polszczyzny. Wydawnictwa te odegrały znaczącą rolę w budzeniu polskości na Górnym Śląsku.

Z dziejami klasztornego wydawnictwa łączy się również dramatyczny moment napadu Służby Bezpieczeństwa i konfiskaty urządzeń poligraficznych na Jasnej Górze w 1958 r. Ocalał tylko jeden powielacz, który był prywatną własnością kard. Stefana Wyszyńskiego. Obecnie w miejscu starej drukarni mieści się Muzeum 600-lecia.

Więcej o Jasnej Górze - „Paulinianum”

Z tej wielowiekowej tradycji edytorskiej wyrosło współczesne wydawnictwo Zakonu Paulinów „Paulinianum”. Jego nakładem ukazują się przeważnie publikacje o tematyce teologicznej, głównie z zakresu mariologii, książki z dziedziny historii czy nauk społecznych.

Wydawnictwo „Paulinianum” w bogatej ofercie wydawniczej ma również książki o charakterze pobożnościowym, związane zwłaszcza z kultem Matki Bożej, takie jak modlitewniki oraz inne pomoce duszpasterskie i formacyjne.

W kręgu zainteresowań Wydawnictwa „Paulinianum” leży także opracowanie edytorskie książek o charakterze popularnonaukowym i popularyzatorskim, przeznaczonych dla szerokiego grona czytelników. Poprzez tego typu publikacje paulini pragną przybliżać znaczenie wyjątkowych w historii Polski miejsc, wśród których szczególną rolę odgrywa Jasna Góra. Jedną z ostatnich znaczących publikacji jest „Polowanie na Matkę” Moniki Rogozińskiej. To swoista kronika z dramatycznych wydarzeń z II poł. XX wieku, które doprowadziły do uwięzienia Obrazu Nawiedzenia w kopii Wizerunku Matki Bożej Jasnogórskiej, a następnie do upadku systemu komunistycznego w Polsce.

"Mądrość, która zbudowała sobie dom"

Powstała w latach 30tych XVIII w. biblioteka klasztorna, nazywana starą, uważana za jedno z piękniejszych wnętrz bibliotecznych w Europie.

Wcześniej księgozbiór zgromadzony był w dolnych piętrach murowanej wieży kościoła. Wielki pożar 10 lipca 1690 r., oszczędził bibliotekę Pamiątką po tym wydarzeniu są ślady zawilgoceń na niektórych książkach. Decyzję o budowie obecnych pomieszczeń bibliotecznych podjął generał Zakonu o. Chryzostom Koźbiałowicz. Biblioteka powstała w zachodnim skrzydle klasztoru.

Sala biblioteczna zbudowana na planie prostokąta, nakryta sklepieniem zwierciadlanym, oświetlona od zachodu przez cztery okna. U góry umieszczony został malowany plafon, na którym przedstawione zostało założenie ideowe biblioteki - Pochwała Mądrości – wyjaśnia o. Stanisław Rudziński, kustosz Zbiorów Wotywnych Jasnej Góry. Personifikacją mądrości jest bogini Minerwa. Zasiada ona w obłokach, opierając dłoń na zwierciadle, w którym odbija się otoczona promieniami Gołębica, symboliczne wyobrażenie Ducha Świętego, od którego pochodzi "Mądrość, która zbudowała sobie dom" w umysłach Czterech Ewangelistów, Ojców i Doktorów Kościoła prowadzących wielką dysputę. Każdy z nich trzyma w ręku księgę - symbol mądrości. Poniżej, w medalionach, znajdują się emblematy św. Tomasza z Akwinu, protektora Zakonu Paulinów oraz św. Augustyna - twórcy reguły nadanej w 1308 r. paulinom węgierskim.

Regały biblioteczne, połączone z boazerią o bogatych intarsjach są dziełem zakonnego stolarza, brata Grzegorza Woźniakowica. On też wykonał dwa bogato dekorowane, intarsjowane drewniane stoły. Na środku blatów widnieją misternie wykonane sceny spotkania św. Antoniego ze św. Pawłem Pierwszym Pustelnikiem, a na drugim blacie stołu - przedstawienie św. Tomasza z Akwinu w pracowni.

Prawo zakonne nakazywało, aby biblioteką kierował zakonnik kaznodzieja, prowadzący działalność duszpasterską, co wpływało na tematyką gromadzonego zbioru. Gromadzono więc przede wszystkim dzieła zawierające komentarze biblijne, dzieła historyczne świeckie i kościelne, hagiograficzne i słowniki czy literaturę monastyczną.

W 1758 r. wprowadzone zostało zabezpieczenie ksiąg w formie drewnianych futerałów z sosnowego drewna. Pudła te wyklejono od strony zewnętrznej marmurkowym papierem introligatorskim. Grzbiet futerału obciągnięto skórą bydlęcą barwioną ze złoceniami naśladującą oprawę wytwornej księgi. Pomysłodawcą tej oryginalnej formy zabezpieczenia i ochrony zbioru był ówczesny przeor klasztoru - o. Albin Dworzański. Taki sposób zabezpieczenia ksiąg uczynił z biblioteki jasnogórskiej placówkę unikatową wśród zabytkowych europejskich bibliotek.

Na początku XVII wieku biblioteka stała się także placówką dydaktyczną. W 1609 r. powstało Studium Zakonne. Z tego też czasu pochodzi inwentarz książek, sporządzony w układzie alfabetycznym. Wynika z niego, że w 1614 r. biblioteka liczyła 1445 dzieł w 1610 woluminach. Paulini dbali o zapewnienie bibliotece stałego funduszu, zabezpieczającego jej utrzymanie i zapewniającego jej rozwój, np. w 1666 r. biblioteka otrzymała 300 florenów rocznie od definitorium prowincjalnego na powiększanie zbiorów.

W bibliotece zwraca uwagę niewielka księga leżąca na jednym ze stołów, znajdziemy tam wpisy osób, które złożyły wizytę na Jasnej Górze jak np. podpis cara Mikołaja I, Józefa Piłsudskiego, Johna F. Kennedy`ego oraz jego braci Roberta i Edwarda, a także studenta Karola Wojtyły.

Biblioteka ta spełnia obecnie funkcje reprezentacyjne, w niej odbywały się spotkania z Janem Pawłem II, konferencje Episkopatu Polski, tu przyjmowane są głowy państw oraz oficjalne delegacje.

Poza tzw. stara biblioteką jest dziś na Jasnej Górze także nowa. Sąsiaduje z salą zbudowaną w połowie XVIII w. Przechowywane są w niej książki wydane po 1801 r.

I znowu w pobliżu bibliotecznych pomieszczeń w nocy z 6 na 7 sierpnia 1990 wybuchł pożar. I tym razem udało się uratować księgozbiór.

Jeden raz księgi opuściły Jasną Górę - w 1998 r., wtedy to w uzbrojonych konwojach przewieziono je do Biblioteki Śląskiej, gdzie prof. Leonard Ogierman poddał je zabiegom konserwatorskim.

Od 21 lat na Jasnej Górze odbywają się też pielgrzymki bibliotekarzy z całej Polski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Czas na polityków

2018-04-24 09:14

Kaja Godek

Marszałek Kuchciński zaapelował do pro-liferów, aby pokazali swoje poparcie dla projektu #ZatrzymajAborcję. Wskazał przy tym na aktywność feministek na ulicach polskich miast i ruch ten postawił za wzór działania.

Artur Stelmasiak
Jeśli ktoś może we wrześniu, październiku i listopadzie zbierać podpisy, to niech się do nas zgłosi. Formularz i wszelkie informacje znajdują się na stronie: www.zatrzymajaborcje.pl – zachęca Kaja Godek, pełnomocnik komitetu obywatelskiego #ZatrzymajAbor

Czytam te słowa i własnym oczom nie wierzę. Czy naprawdę nie widać, jak wielu ludziom zależy na zakazie aborcji eugenicznej?

Sama inicjatywa #ZatrzymajAborcję spotkała się z rekordowym poparciem. W bardzo ograniczonym czasie – niecałych trzech miesięcy od rejestracji inicjatywy do złożenia ustawy z podpisami w Sejmie – pod zakazem aborcji eugenicznej podpisało się 850 tysięcy obywateli. To absolutny rekord pośród projektów antyaborcyjnych. Co więcej, jeśli zsumować liczbę podpisów ze wszystkich inicjatyw obywatelskich od 2011 roku (a wszystkie zawierały zakaz zabijania niepełnosprawnych dzieci), to było ich przeszło 3 miliony.

Czy jest jakakolwiek sprawa, która połączyła tylu Polaków, zupełnie ponad podziałami? Czy 8,5-krotne przekroczenie wymaganego prawem minimum 100 tysięcy podpisów to naprawdę nic i dalej powinniśmy udowadniać, że jest nas wystarczająco wielu?

W tym samym czasie feministki chcąc przeszkodzić w uchwaleniu ustawy pro-life rozpoczęły zresztą własną zbiórkę podpisów, która okazała się spektakularną klęską. Przy projekcie Barbary Nowackiej zaangażowane były trzy duże partie z zapleczem w postaci struktur terenowych oraz środkami finansowymi. Wszystko skończyło się kolportowanym w mediach kłamstwem o ponad 400 tysiącach podpisów, co jednak szybko zweryfikowała Kancelaria Sejmu. Urzędnicy przeliczyli karty i wydali dokument, z którego jasno wynikało, że za aborcją podpisało się maksymalnie 200 tysięcy osób, a być może nawet mniej.

Naprawdę trudno o bardziej klarowny sygnał, że w Polsce zwolennicy ochrony życia mają miażdżącą przewagę nad jej przeciwnikami.

Właściwie inicjatywa obywatelska jest narzędziem, które składa się z dwóch etapów – zbiórki podpisów prowadzonej przez ludzi w terenie, a potem prac legislacyjnych, będących zasadniczo w gestii polityków. Obrońcy życia mogliby więc złożyć podpisy, a potem już tylko patrzeć, co z ich projektem zrobią parlamentarzyści. Byłoby to zachowanie ze wszech miar uzasadnione.

W przypadku #ZatrzymajAborcję aktywność ludzi dobrej woli nie ograniczyła się do zbiórki podpisów. Gdy tylko projekt trafił do Sejmu, rozpoczęły się kolejne akcje wspierające – dziesiątki tysięcy osób za pośrednictwem internetowej aplikacji wysyłało do Sejmu rysunki od niepełnosprawnych dzieci, przekazywało petycje, dzwoniło i dzwoni do polityków, aby uchwalili dobre prawo. Wielu odwiedziło biura poselskie, a sam fakt, że na spotkaniach z wyborcami padają pytania o aborcję, jest dowodem na niezwykłą aktywność ludzi w tej sprawie. W jakim świecie żyją politycy, skoro nie dostrzegają, że co roku przez Polskę przechodzą marsze dla życia i w całym kraju idzie w nich nawet 300 tysięcy osób. Dodajmy do tego kilkadziesiąt pikiet antyaborcyjnych miesięcznie, bo proliferzy regularnie wychodzą na ulice bronić nienarodzonych dzieci. Ci wszyscy ludzie patrzą na Sejm i szukają tam swoich rzeczników. To elektorat, który zadaje dziś większości parlamentarnej proste pytanie: czy nas zechcecie? Bo my nie zostawimy nienarodzonych dzieci, nawet jeśli wy się od nich odwrócicie.

Dziś już bardzo niewiele dzieli nas od znalezienia się w lepszej Polsce – takiej, w której poczęte dziecko jest bezpieczne niezależnie od stanu zdrowia, w której nie selekcjonuje się ludzi na lepszych i gorszych, gdzie prawa człowieka nie są uzależnione od spełnienia wyśrubowanych warunków. Trzeba tylko kilku dobrych głosowań w parlamencie – wyjęcia projektu #ZatrzymajAborcję z Komisji Polityki Społecznej i Rodziny, zarekomendowania go przez komisję Sejmowi, dobrego głosowania w Sejmie, szybkich prac w Senacie i przyjęcie lepszego prawa. Nigdy dość przypominania, że wszelkie niezbędne opinie do projektu zostały już wydane, a czekanie na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego jest bezcelowe – politycy PiS-u wiedzą, że zabijanie dzieci jest niezgodne z ustawą zasadniczą, a mając w parlamencie większość mogą i powinni natychmiast znieść przepis naruszający zapisy konstytucji.

O aborcji eugenicznej w ostatnich latach powiedziano już wszystko. Projekt leży w Sejmie i czeka na uchwalenie. Drzwi są szeroko otwarte.

Politycy, zróbcie to! Już, teraz, natychmiast! To jest Wasz czas i Wasz ruch. Do dzieła!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem