Reklama

Arche Hotel

Niepodległa z półksiężycem

2018-01-24 12:43

Grzegorz Jacek Pelica
Niedziela Ogólnopolska 4/2018, str. 16-17

Paweł Wysoki
Najstarszy do dziś zachowany meczet i cmentarz tatarski w Polsce znajdują się w Kruszynianach na Podlasiu

Muzułmanie są obecni w naszym kraju od ponad 500 lat. Islam na ziemiach polskich pojawił się wraz z osadnictwem tatarskim, by z upływem wieków stać się religią autochtonów

W „Rocznikach” Jana Długosza pod rokiem 1397 znajdujemy pierwsze, niezbyt pochlebne, wzmianki dotyczące Tatarów. Sama nazwa etniczna wywodzi się od chińskiego „ta-ta” i pogardliwie określa barbarzyńców, którzy napadali na państwo chińskie. To przeciwko nim Chińczycy wznieśli Wielki Mur Chiński.

Od Grunwaldu po Krym

Franciszkańskie kroniki datują początki osadnictwa tatarskiego w Wielkim Księstwie Litewskim na początek XIV wieku. W zamian za służbę wojskową korzystali oni z przywileju wyznawania własnej religii i otrzymywali nadania ziemskie. Wierni Rzeczypospolitej Tatarzy przelewali krew w bitwach z Krzyżakami, np. pod Grunwaldem, i ze Szwedami podczas potopu. Jedynym wyłomem w tej wierności, wynikającym z niewypłacania żołdu i przybycia awanturniczych zbiegów z Krymu, był tzw. bunt Lipków (1671-72). W 1677 r. potwierdzono przywileje tatarskie, gdy kilkutysięczna grupa powróciła na polską służbę po amnestii i rokowaniach polsko-tureckich w Żurawnie (1676). Bitne oddziały tatarskich muzułmanów walczyły po polskiej stronie w konfederacji barskiej (1768-72), wojnie polsko-rosyjskiej (1792), insurekcji kościuszkowskiej (1794), powstaniu listopadowym (1831-32), powstaniu styczniowym (1863-64), wojnie polsko-bolszewickiej (1919-20) i kampanii wrześniowej 1939 r. (np. szlak bojowy Szwadronu Tatarskiego 13. Pułku Ułanów Wileńskich rozpoczął się pod Piotrkowem, a zakończył pod Suchowolą na Lubelszczyźnie). Polski Tatar gen. Maciej Sulkiewicz został pierwszym premierem rządu i ministrem spraw zagranicznych Republiki Krymskiej, której niepodległość ogłoszono w 1918 r. Bohaterem narodowym polskich Tatarów jest Aleksander Sulkiewicz, żołnierz I Brygady Legionów, współorganizator ucieczki Józefa Piłsudskiego ze szpitala w Petersburgu.

Postaci i ślady

W historii I RP znamy muzułmanów Polaków, takich jak: Joachim Strasz (Ibrahim bej, XVI wiek, naczelny tłumacz Wysokiej Porty), znana z korespondencji z królową Boną Roksolana (Hürrem, ok. 1505-58) i wielu tzw. poturczeńców, którzy m.in. pomagali w wykupie chrześcijan z jasyru; Wojciech A. Bobowski (Ali Ufki, 1610-75 – dyplomata, lingwista, etnolog i malarz), gen. Józef Bem (Murad Pasza, 1794-1850) i kilkuset „polskich buntowników”, którzy przyjęli islam, aby jako legalni obywatele Turcji uniknąć wydania w ręce Austrii i Rosji; Michał Czajkowski (Mehmed Sadyk Pasza, 1804-86), gubernator wojenny Bukaresztu w 1854 r., dowódca – w dużym procencie polskiego – pułku Kozaków otomańskich, na których sztandarze były biały orzeł i muzułmański półksiężyc, oraz Antoni Iliński (Iskander Pasza), Konstanty Borzęcki (Mustafa Dżelaleddin) i Leopold Weiss (Muhammad Asad). Na przełomie XIX i XX wieku największe skupiska ludności tatarskiej znajdowały się na Litwie i Białorusi, mniejsze natomiast na Podlasiu i Suwalszczyźnie oraz na Podolu i Wołyniu. Oblicza się, że muzułmanie tatarscy tworzyli ok. 10-tysieczną diasporę w 1887 r. na ziemiach włączonych po 1918 r. do II RP. Do dzisiaj śladami ich osadnictwa są Bohoniki, Kruszyniany, Studzianka i Lebiedziew.

Reklama

Walczyli do końca

Rozkazem nr 41 Sztabu Generalnego Wojska Polskiego z 25 stycznia 1919 r. wskrzeszono Oddział Jazdy Tatarskiej, który wezwano do obrony granicy wschodniej. Stosowną odezwę wydał Komitet Obrony Kresów z Władysławem Raczkiewiczem. Czytamy w niej m.in.: „Do wszystkich wyznawców Koranu! Wiele upłynęło wieków, odkąd prześwietna Rzeczpospolita Polska, przytuliwszy Was do łona, nadając Wam ziemię i szlachectwo, zapewniając wolność wyznania i pełnię praw obywatelskich, stała się dla Was drugą Ojczyzną. Odpłacaliście się Jej za to szczerą miłością i wierną służbą. Wasze pułki tatarskie zawsze pierwszymi były w boju, ostatnimi w odwrocie. Dziś, kiedy Ojczyzna ponownie znalazła się w niebezpieczeństwie, do Was się zwracamy, ufni w męstwo Wasze. Wszyscy wyznawcy Proroka pod broń! Niech Bóg błogosławi poczynania Wasze!”. Jako ostatni złożyli broń po walce z bolszewikami żołnierze Ochotniczej Sprzymierzonej Armii gen. Stanisława Bułak-Bałachowicza. W przypartej do Prypeci pod Mozyrzem armii paręsetosobową grupę stanowili wyznawcy islamu (Czeczeńcy, Azerowie i Tatarzy z atamanem Iskrą-Łochwickim). Podczas odwrotu w listopadzie 1920 r. wielu potopiło się w pokrytej cienkim lodem Prypeci, a Polska związana traktatem ryskim nie przyszła im ze skuteczną pomocą.

Polscy Tatarzy i wszyscy muzułmanie należący do Muzułmańskiego Związku Religijnego (istnieje od 1925 r.) są sunnitami. Oprócz MZR działają w Polsce: Liga Muzułmańska, Stowarzyszenie Jedności Muzułmańskiej, Stowarzyszenie Studentów Muzułmańskich, Związek Tatarów RP i kontrowersyjna „Ahmadiyya”. Wydawane są Rocznik Muzułmański, czasopismo „AS-SALAM” i inne. Ukazują się publikacje imama Mahmuda Taha (Żuka), imama Rafała Bergera z Bydgoszczy, dr. Tomasza Stefaniuka z Lublina oraz imama Ali Abi Issy, który jest dyrektorem Muzułmańskiego Centrum Kulturalno-Oświatowego we Wrocławiu, znanego z międzynarodowych konwencji na rzecz dialogu międzyreligijnego, z których publikacji korzystałem w niniejszym artykule.

Tagi:
muzułmanie

Szwecja: tak dla muzułmanów, nie dla katolików

2018-05-18 14:51

st (KAI) / Sztokholm

Władze miasta Vaxjo w południowej Szwecji wyraziły w miniony wtorek (15 maja) zgodę, aby co piątek muezin wzywał przez cztery minuty wyznawców islamu na modlitwę. Wcześniej zakazały tamtejszej parafii katolickiej używania dzwonów – donosi agencja CNA.

PackShot/Fotolia.com

Policja w Vaxjo wydała zezwolenie, by co piątek muezin mógł przez cztery minuty kierować adhan - wezwanie wyznawców islamu do modlitwy. Zastrzeżono, by nie przekraczało ono pewnego poziomu decybeli, aby nie przeszkadzać mieszkańcom. Pozwolenie będzie ważne przez rok.

Decyzja ta spowodowała wątpliwości miejscowych katolików. Proboszcz tamtejszej parafii pod wezwaniem św. Michała, ks. Ingvar Fogelqvist przypomniał, że dwukrotnie – w latach dziewięćdziesiątych i na początku obecnego wieku - władze odmawiały katolikom prawa do używania dzwonów. Kościół katolicki jest położony około kilometra od meczetu w Vaxjo.

„To kwestia sprawiedliwości, a decyzja o przyznaniu meczetowi pozwolenia na wzywanie do modlitwy, sprawiła, że zastanawialiśmy się nad możliwością ponownego złożenia wniosku”, powiedział ks. Fogelqvist. Dodał, że kościelne dzwony są niewielkie, a możliwość ich użycia sprawiłyby, że Kościół katolicki byłby bardziej widoczny w lokalnej wspólnocie. Zależałoby jemu, aby dzwony kościelne mogły wyzwać wiernych na niedzielne Msze św. a także być używane przy specjalnych okazjach, takich jak pogrzeby.

Podobne zezwolenia na publiczne wezwania do modlitwy muzułmańskich wydały już dwa inne szwedzkie miasta: Botkyrka, przedmieście Sztokholmu i leżąca na południowym wschodzie kraju Karlskrona. Jednak jak wskazuje sondaż 60 procent mieszkańców Szwecji chce zakazać islamskich nawoływań do modlitwy.

Według danych szwedzkiej Agencji Wspierania Wspólnot Wiary w Szwecji jest około 400 000 muzułmanów, ponad 113 000 katolików, zaś 2/3 z 10 mln. mieszkańców należy do Kościoła ewangelicko-luterańskiego. 29 proc. stanowią ateiści.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Franciszek: Bogu możemy powiedzieć o wszystkim

2018-12-12 10:32

tłum. st (KAI) / Watykan

„Bóg jest Ojcem, który ma dla nas ogromne współczucie i chce, aby Jego dzieci mówiły do Niego bez lęku. Dlatego możemy Jemu powiedzieć o wszystkim, także o sprawach, które pozostają w naszym życiu wypaczone i niezrozumiałe. I obiecał nam, że zostanie z nami na zawsze, aż po ostatnie dni, które spędzimy na tej ziemi” – powiedział papież podczas dzisiejszej audiencji ogólnej w Watykanie. Ojciec Święty kontynuował cykl katechez na temat modlitwy „Ojcze nasz”. Jego słów w auli Pawła VI wysłuchało dziś około 7 tys. wiernych.

Grzegorz Gałązka

Oto tekst papieskiej katechezy w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Kontynuujemy rozpoczęty w zeszłym tygodniu cykl katechez na temat „Ojcze nasz”. Jezus wkłada w usta swoich uczniów krótką, lecz śmiałą modlitwę złożoną z siedmiu próśb - liczby, która w Biblii nie jest przypadkowa, a wskazuje na pełnię. Twierdzę, że jest to modlitwa śmiała, bo gdyby nie zasugerował nam jej Chrystus, to prawdopodobnie nikt z nas, a nawet nikt z najsłynniejszych teologów nie odważyłby się modlić do Boga w ten sposób.

Istotnie Jezus zachęca swoich uczniów, by zbliżyli się do Boga i skierowali do Niego ufnie pewne prośby: przede wszystkim odnoszące się do Niego, a następnie do nas. W „Ojcze nasz” nie ma preambuł. Jezus nie naucza formuł, by „przypodobali się” Panu, przeciwnie, zachęca ich, by modlili się do Niego, obalając bariery podległości i lęku. Nie mówi, aby zwracać się do Boga nazywając go „Wszechmogącym”, „Najwyższym”, „Ty, który jesteś tak od nas odległy”, „jestem nędznikiem” – nie, w żadnym wypadku, ale po prostu „Ojcze”, z całą prostotą, tak jak dzieci zwracają się do swego ojca, a to słowo „Ojcze” wyraża zażyłość, dziecięce zaufanie.

Modlitwa „Ojcze nasz” ma swoje zakorzenienie w konkretnej rzeczywistości człowieka. Na przykład każe nam prosić o chleb, chleb powszedni: jest to prośba prosta, ale istotna, która mówi, że wiara nie jest kwestią „dekoracyjną”, oderwaną od życia, pojawiającą się wówczas, gdy zostały zaspokojone wszystkie inne potrzeby. Modlitwa zaczyna się właściwie od samego życia. Jezus uczy nas, że modlitwa nie zaczyna się w życiu człowieka po napełnieniu żołądka, a raczej zakorzenia się wszędzie tam, gdzie jest człowiek, każdy człowiek, który jest głodny, płacze, walczy, cierpi i zastanawia się, „dlaczego ”. Naszą pierwszą modlitwą w pewnym sensie było kwilenie towarzyszące pierwszemu oddechowi. W tym płaczu noworodka zapowiadał się los całego naszego życia: nasz nieustanny głód, nasze ciągłe pragnienie, nasze poszukiwanie szczęścia. Jezus w modlitwie nie chce zgasić tego, co ludzkie, nie chce tego znieczulić. Nie chce, abyśmy łagodzili pytania i prośby, ucząc się znosić wszystko. Pragnie natomiast, aby każde cierpienie, każdy niepokój wzniosły się ku niebu i stały się dialogiem.

Mieć wiarę, to nawyk wołania – mawiała pewna osoba. Wszyscy powinniśmy być jak Bartymeusz z Ewangelii (por. Mk 10, 46-52), pamiętamy Bartymeusza syna Tymeusza, tego ślepca, który żebrał u bram Jerycha. Wokół niego było wielu porządnych ludzi, którzy kazali mu milczeć, aby nie przeszkadzał Mistrzowi swoimi irytującymi krzykami. Ale on nie słuchał tych rad. Domagał się ze świętym uporem, aby jego nędza mogła wreszcie spotkać Jezusa, i zawołał głośniej. A ludzie dobrze wychowaniu upominali go, ale on na to nie zwracał uwagi, bo chciał być uzdrowiony: „Jezu, ulituj się nade mną!” (w. 47). Jezus przywrócił mu wzrok i powiedział: „Twoja wiara cię uzdrowiła” (w. 52), jakby wyjaśniając, że dla jego uzdrowienia decydujące znaczenie miała ta modlitwa, to wołanie wykrzyczane z wiarą, silniejsze niż „zdrowy rozsądek” wielu ludzi, którzy chcieli go uciszyć. Modlitwa nie tylko poprzedza zbawienie, ale w pewien sposób już je zawiera, bo uwalnia od rozpaczy ludzi niewierzących w wyjście z wielu sytuacji nie do zniesienia.

Oczywiście, bo wierzący także odczuwają potrzebę chwalenia Boga. Ewangelie przypominają nam okrzyk radości, który wybucha z serca Jezusa, pełnego wdzięcznego zadziwienia wobec Ojca (por. Mt 11,25 - 27). Pierwsi chrześcijanie odczuwali potrzebę dodania do tekstu „Ojcze nasz” doksologii: „gdyż Twoja jest moc i chwała na wieki” (Didache, 8, 2).

Ale nikt z nas nie ma obowiązku zaakceptowania teorii, wysuniętej przez kogoś w przeszłości, jakoby modlitwa prośby była niedoskonałą formą wiary, a modlitwą najbardziej autentyczną byłoby czyste uwielbienie, poszukujące Boga nie obciążone jakąkolwiek prośbą – nie, to nieprawda. Modlitwa prośby jest autentyczna, jest spontaniczna. Jest aktem wiary w Boga, który jest ojcem, który jest dobry, wszechmogący. Jest aktem wiary we mnie, który jestem maluczki, grzeszny, potrzebujący. I dlatego modlitwa prośby jest bardzo szlachetna. Bóg jest Ojcem, który ma dla nas ogromne współczucie i chce, aby Jego dzieci mówiły do Niego bez lęku, wprost: „Ojcze!”, czy to w trudnościach: „Panie, co mi zrobiłeś?”, bezpośrednio. Dlatego możemy Jemu powiedzieć o wszystkim, także o sprawach, które pozostają w naszym życiu wypaczone i niezrozumiałe. I obiecał nam, że zostanie z nami na zawsze, aż po ostatnie dni, które spędzimy na tej ziemi. Odmawiajmy „Ojcze nasz”, rozpoczynając w ten sposób, prosto: „Ojcze” lub „Tatusiu”, a On nas rozumie i bardzo miłuje. Dziękuję.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Rekolekcje w mocy Ducha

2018-12-12 22:32

Agata Pieszko

W Duszpasterstwie Akademickim Wawrzyny zakończyły się właśnie rekolekcje adwentowe głoszone przez księdza Jakuba Bartczaka – rapera, pielgrzyma i szalonego duchownego z darem słowa Bożego! Ksiądz Kuba mimo złamanej nogi wygłosił rekolekcje śpiewająco.

Krzysztof Wowk

„Wszystko zaczyna się od tej dziecięcej wiary – mówił w trakcie swojego rekolekcyjnego nauczania w DA Wawrzyny ks. Kuba Bartczak – a to miejsce jest dla mnie szczególne właśnie ze względu na tę dziecięcą wiarę, bo ja się tu w duszpasterstwie wychowywałem. Moja mama pod koniec lat 80. woziła księdza Orzechowskiego samochodem no i my z moim bratem mega się cieszyliśmy, że ksiądz z nami jedzie, bo dawał nam czekoladę. Zawsze opowiadał jakieś śmieszne rzeczy, a w duszpasterstwie było pełno studentów, którzy zawsze byli weseli i robili coś ciekawego. Mój Kościół z dzieciństwa, to jest właśnie ten tu”.

Od lat 80. niewiele się zmieniło! W DA Wawrzyny nadal jest pełno wesołych studentów spotykających się po to, by wspólnie działać. Nie chodzi tu jednak tylko o spotkanie, a o wzajemne budowanie się w wierze. Szczególnym czasem, który sprzyja temu procesowi jest adwent i odbywające się wtedy rekolekcje. Pomagają one dobrze przygotować się na przyjście Pana Jezusa. Ksiądz Kuba przez wszystkie dni nauczania (od 09.12 do 12.12) mówił o tym, jak można to zrobić: „Prawdziwa wiara i Słowo Boże rodzi się tam, gdzie jest zupełnie cicho. By usłyszeć Boga, trzeba najpierw wyjść na pustynię. Bóg domaga się od nas tego, żebyśmy uspokoili swoje serce”. – uświadamiał rekolekcjonista. Bóg się nie będzie przekrzykiwał przez telewizor, telefony i seriale. Sami musimy chcieć odłożyć to na bok i wsłuchać się w Jego głos. „Bóg domaga się tego, byśmy ze swojego serca uczyli sanktuarium – to takie miejsce, w którym jest prawdziwa cisza”. – tłumaczył kapłan.

W tym treningu duchowym pomaga oczywiście Duch Święty, w którego mocy i my jesteśmy silni. To dzięki niemu możemy rozeznawać swoje powołanie, walczyć o wiarę i poszukiwać miłości.

Zwieńczeniem tegorocznych rekolekcji duszpasterskich „W mocy Ducha” była wspólna adoracja i uwielbienie Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie, po którym ksiądz Bartczak zaśpiewał kilka rapowych kawałków na chwałę Bożą. Te rekolekcje na pewno zostaną w pamięci na długo!

Podczas tego czterodniowego spotkania młodzież z duszpasterstwa korzystała zarówno z nauki jak i ze wspólnie spędzanego czasu. Po konferencji brać studentka spotykała się w holu duszpasterstwa przy kominku, by razem jeść, rozmawiać i dzielić się refleksjami.

Oby te rekolekcje wydały owoce i obyśmy umieli z nich korzystać!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem