Reklama

BETEL - Zakupy z sercem - Rahel Kebebe Tshay

Dziedzictwo, któremu na imię Polska

2018-01-24 12:44

Abp Adam Szal, metropolita przemyski
Edycja przemyska 4/2018, str. I

Grzegorz Karnas/UM Przemyśl
Pomnik Orląt Przemyskich w Przemyślu, którzy oddali życie w latach 1918-1921

Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką. Nad mieszkańcami kraju mroków światło rozbłysło” (Iz 9,1). Słowa dzisiejszego wersetu przed Ewangelią znalazły swe dopełnienie w tajemnicy Wcielenia. W sposób szczególny prawdę o Chrystusie – Światłości Świata – rozpowszechnili Apostołowie, posłuszni Jego słowom: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28,19). Apostołowie i ich następcy, świadomi trudności postawionego przed nimi zadania, ubogaceni darem Ducha Świętego rozeszli się po całym świecie, głosząc prawdę o Chrystusie Ukrzyżowanym i Zmartwychwstałym. Przez ponad dwa tysiące lat od powstania Kościoła, dołączały do niego i wciąż dołączają kolejne narody, wnosząc, a zarazem tworząc wraz z Chrystusem swoją dziejową historię.

Tak stało się 1050 lat temu i na naszych ziemiach. W polskich sercach, dzięki religii chrześcijańskiej zaszczepiona została wiara i nadzieja zmartwychwstania zarówno indywidualna, jak i wspólnotowa – narodowa, tak ważna i potrzebna w czasie różnorakich niewoli. Nadzieja narodowego zmartwychwstania okazała się szczególnie pomocna i inspirująca w czasie zaborów i utraty niepodległości. Wskutek trzech rozbiorów w 1772, 1793 i 1795 roku nasza Ojczyzna zniknęła z mapy Europy. Obce władze administrujące Polską prowadziły agresywną politykę wynarodawiania, co w konsekwencji doprowadziło do zahamowania rozwoju ekonomicznego i duchowego Polaków. Cud zmartwychwstania naszej Ojczyzny był możliwy dzięki mądrości, pracy i odwadze wielu ludzi, ufających Panu Bogu. Wybuch niepodległości był owocem waleczności polskich żołnierzy, zabiegów dyplomatycznych, determinacji mężów stanu, przede wszystkim zaś konsekwentnego pielęgnowania własnej tożsamości narodowej tak w życiu codziennym, jak i w przestrzeni kultury i sztuki. W 1918 roku, w Warszawie młodzi chłopcy rozbrajali oficerów niemieckich, a studenci podejmowali ochotniczą służbę wartowniczą, broniąc stolicy przed rabunkami i pożarami. Wśród obrońców Ojczyzny były nawet dzieci i młodzież – orlęta Lwowa i Przemyśla. Polska zbudziła się z ponadstuletniego zniewolenia.

Odzyskanie niepodległości 11 listopada 1918 r. było jednak dopiero początkiem. Przed naszymi przodkami pojawiło się wiele spraw do rozwiązania i uporządkowania. Jedną z najważniejszych było zjednoczenie wszystkich rodaków. W przeszłości żyli oni przecież w różnych systemach państwowych: rosyjskim, pruskim i austriackim. Obowiązywały ich odrębne przepisy prawne. Olbrzymim problemem były trudności gospodarcze. Kraj, w tym także tereny ówczesnej diecezji przemyskiej, był niemal doszczętnie zrujnowany pod względem ekonomicznym. Wielka Wojna, czyli I wojna światowa, toczyła się także na ziemiach polskich, niosąc ze sobą śmierć i zniszczenie. Zniszczone były domy, szkoły, kościoły, zakłady przemysłowe. Mimo tego naszym rodakom nie zabrakło ewangelicznej nadziei. Potrafili wyzwolić z siebie ogromne zasoby sił, wielką wolę ofiarnej pracy, samorzutną dyscyplinę i inicjatywę twórczą. Odbudowali naszą Ojczyznę i postawili ją w równym rzędzie z innymi państwami Europy.

Reklama

W 100. rocznicę odzyskania niepodległości mamy wyjątkową okazję, by po raz kolejny uprzytomnić i uświadomić sobie konieczność kontynuowania dziedzictwa naszych przodków, przede wszystkim potrzebę odbudowywania i umacniania w nas samych miłości ku Ojczyźnie. Jesteśmy spadkobiercami tamtych twórców niepodległości i to na nas ciąży teraz obowiązek pielęgnowania tożsamości narodowej oraz wychowywania w jej duchu młodego pokolenia. Karol Wojtyła pisał o Ojczyźnie jako dziedzictwie, na które „składały się pokolenia, stulecia, osiągnięcia i upadki, zwycięstwa i klęski, które w każdym z nas jakoś się zakorzenia i nawarstwia. Nie żyjemy poza tym – to jest nasza dusza. Żyjemy całym dziedzictwem, któremu na imię Ojczyzna, któremu na imię naród” (Karol Wojtyła, Myśli o papiestwie i narodzie).

W tym kontekście postawmy sobie pytanie: jaka powinna być nasza miłość do Ojczyzny DZISIAJ, w XXI wieku?

Odpowiadając na nie, sięgnijmy do pewnego faktu z historii. Tuż przed II wojną światową, zatroskani o swoją tożsamość Polacy żyjący w Niemczech, opanowanych przez faszystowski system totalitarny, postanowili zorganizować swoje spotkanie w Berlinie. Pośrodku nasilającego się reżimu, w Berlinie zebrało się ok. 1500 Polaków, chcąc wypracować zasady postępowania dla wszystkich rodaków. Jednym z owoców kongresu było wypracowanie tzw. „Prawd Polaków”, znanych także jako „mały dekalog polskości”.

Mały dekalog Polskości
Prawda pierwsza: jesteśmy Polakami!
Prawda druga: wiara ojców naszych
jest wiarą naszych dzieci!
Prawda trzecia: Polak Polakowi bratem!
Prawda czwarta: Co dzień Polak narodowi służy!
Prawda piąta: Polska matką naszą –
nie wolno mówić o matce źle!

(M. Drzewiecki, Ku wolności, Częstochowa 1997, s. 248)

Ten, jak mówiono wówczas, „mały dekalog polskości” nie był i nie jest oznaką szowinizmu narodowego czy zaślepienia wobec innych nacji. To dobrze pojęta miłość ku dziedzictwu, któremu na imię Polska, dziedzictwu, które zostało okupione krwią tak wielu naszych rodaków. Te prawdy wydają się dzisiaj aktualne bardziej niż kiedykolwiek! Trzeba nam je rozważyć, wziąć do serca, umieścić na stałe w swojej świadomości i starać się według nich żyć.

Nie brakuje na szczęście Polaków, dla których są to prawdy oczywiste i których aktywność – na różnych polach działalności – cechuje głębokie zatroskanie o naszą Ojczyznę. Ale przecież to codzienne zadanie dla nas wszystkich! Co możemy zrobić?

Przeciwdziałajmy stanowczo konfliktom społecznym i zgodnym wysiłkiem budujmy nasz wspólny dom. Zwalczajmy prywatę, partyjniactwo i nasze wady narodowe. Brońmy rodziny, gdyż zdrowa rodzina to gwarancja pomyślności Ojczyzny. Nie ulegajmy pędowi do szybkiego bogacenia się i nie pozwalajmy, aby konsumpcja dóbr materialnych kierowała naszymi decyzjami. Niech poczesne miejsce w naszej hierarchii wartości zajmują dobra duchowe, w pierwszym rzędzie świętość na miarę patronów Polski: świętych Wojciecha, Stanisława i Andrzeja Boboli. Dbajmy o naszego ducha narodowego, o wartości absolutne i nadprzyrodzone, o wiarę. Bądźmy w końcu w naszych wzajemnych relacjach bardziej wrażliwi, uprzejmi i szczerzy, a pozwoli nam to walczyć z panoszącym się w świecie egocentryzmem, pychą i zaborczością. Zbyt często bowiem dzisiaj pod płaszczykiem fałszywie rozumianej demokracji, tolerancji czy wolności słowa niszczy się wszelkie autorytety, w tym także autorytet ludzi Kościoła. Nie pozwalajmy szargać pamięci tych bohaterów, którzy własną pracą i krwią okazali miłość do Ojczyzny, wnosząc swój niepowtarzalny wkład w dziedzictwo narodowe.

Bądźmy wdzięczni Panu Bogu i ludziom za odzyskaną sto lat temu wolność. Obyśmy nie stali się podobni do ludu Starego Testamentu, który wyszedł z niewoli egipskiej, ale przy pierwszych trudnościach na pustyni zaczął złorzeczyć Mojżeszowi i tęsknić do pełnych garnków zostawionych w cieniu władzy faraona. Zgodnie z tym, co przypominał nam wielokrotnie św. Jan Paweł II, „Polska to imię, które nas wszystkich kosztuje. To imię nas wszystkich zobowiązuje”.

Formacja Polaka patrioty dokonuje się poprzez narodowe, społeczne i indywidualne studium nad historią i bohaterskimi czynami naszych ojców; poprzez obecność podczas uroczystości i akademii wspominających ważne wydarzenia narodowe; poprzez poszanowanie i promowanie dziedzictwa narodowego; poprzez modlitwę za Ojczyznę. Sięgajmy do chlubnych kart historii, ale pamiętajmy, że bycie patriotą nie polega na byciu nim jeden dzień w roku. Byłoby dobrze, gdyby we wszystkich naszych grupach formacyjnych i podczas katechezy pojawiła się tematyka patriotyczna. Bardzo proszę rodziców, by tak jak ojciec kard. Stefana Wyszyńskiego uczący wieczorami swego syna języka polskiego i umiłowania do Ojczyzny, odważyli się mówić i świadczyć dzieciom i młodzieży o swoim patriotyzmie.

Zachęcam z całego serca Duszpasterzy i Wiernych do tego, by od miesiąca lutego, 11. dnia każdego miesiąca były organizowane w naszych parafiach nabożeństwa za Ojczyznę. W ten sposób, przez dziewięciomiesięczną nowennę będziemy mogli dobrze przygotować się do przeżywaniu 100. rocznicy odzyskania niepodległości. Rozważania nabożeństw niech będą ubogacone refleksjami opartymi o wypowiedzi błogosławionych i świętych na temat Ojczyzny; tekstami homilii wielkich duchowych przywódców naszego Narodu; świadectwami ludzi, którzy w swoim życiu, czasami za cenę pogardy, a nawet więzienia czy śmierci, odznaczali się postawą miłości Boga, bliźniego i umiłowanej Ojczyzny. Pomocą w tym niech będzie również dokument społeczny Konferencji Episkopatu Polski pt. „Chrześcijański kształt patriotyzmu”.

W sposób szczególny proszę chorych i cierpiących, aby w Dniu Chorego, 11 lutego, ofiarowali swoje modlitwy i cierpienia w intencji Ojczyzny.

W Dzienniczku św. s. Faustyny czytamy: „Ojczyzno moja kochana, Polsko, o gdybyś wiedziała, ile ofiar i modłów za ciebie do Boga zanoszę. Ale uważaj i oddawaj chwałę Bogu. Bóg cię wywyższa i wyszczególnia, ale umiej być wdzięczna”. Wspólnie więc, z głębi serc naszych wołajmy: „Przed Twe ołtarze zanosim błaganie, Ojczyznę wolną pobłogosław Panie!”.

Na trud budzenia w nas miłości do Boga i Ojczyzny, przyjmijcie z serca płynące pasterskie błogosławieństwo: w Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.

Przemyśl, 28 stycznia 2018 r.

Tagi:
list

Miłość żąda ofiary

2018-02-22 10:40

Abp Stanisław Budzik
Edycja lubelska 8/2018, str. I

Karolina Pękala

W swoim wielkopostnym orędziu papież Franciszek przypomina, że zbliża się Pascha Chrystusa, do której przygotowujemy się wraz z całym Kościołem. Boża Opatrzność daje nam każdego roku ten „sakramentalny znak naszego nawrócenia”, umożliwiający przylgnięcie do Pana całym sercem i całym życiem.

Nawiązując do słów Chrystusa z Ewangelii św. Mateusza: „Ponieważ wzmoże się nieprawość, ostygnie miłość wielu” (Mt 24,12), Papież przestrzega przed pojawiającymi się ciągle fałszywymi prorokami. Usiłują oni zgasić w naszych sercach miłość, która jest istotą całej Ewangelii. Podsycają w nas niechęć do tych, których chcą nam ukazać jako zagrożenie: „nienarodzone jeszcze dziecko, chory starzec, gość będący przejazdem, cudzoziemiec, a także bliźni, który nie odpowiada naszym oczekiwaniom”.

Papież pragnie, aby w sercach wszystkich wiernych na nowo zapłonął płomień Paschy: „Zachęcam przede wszystkim członków Kościoła, aby z zapałem podjęli drogę wielkopostną, czerpiąc wsparcie z jałmużny, postu i modlitwy. Jeżeli niekiedy wydaje się, że miłość gaśnie w wielu sercach, nie jest tak w sercu Boga! On daje nam wciąż nowe okazje, abyśmy mogli znów zacząć kochać”. Uczestnicząc w wielkopostnych nabożeństwach Drogi Krzyżowej i „Gorzkich żali”, uświadamiamy sobie, jak bardzo nas Bóg umiłował, skoro dla naszego zbawienia nie oszczędził nawet swojego Syna. Krzyż Chrystusa jest nie tylko dowodem radykalnej miłości Boga do człowieka. Z krzyża rozlega się także donośne wołanie o miłość, która żąda ofiary, która zapomina o sobie, aby się poświęcić dla innych, aby służyć pięknej i szlachetnej sprawie.

Wdzięczni za Niepodległą

W setną rocznicę odzyskania niepodległości przez Polskę wspominamy tych, którzy dla miłości Ojczyzny poświęcili swoje życie; którzy sprawie odzyskania wolności ofiarowali wszystkie swoje talenty i możliwości, podporządkowali wszystkie życiowe plany. Podziwiamy u ojców niepodległej Polski to, że dla dobra Ojczyzny umieli wznieść się ponad podziałami. Prezentowali przecież rozbieżne koncepcje dochodzenia do niepodległości, stawali po różnych stronach frontów toczącej się Wielkiej Wojny, z której chaosu miała się odrodzić wolna Rzeczpospolita. Jednak w najważniejszym momencie, kiedy ważyły się przyszłe losy odradzającej się Ojczyzny, umieli wznieść się ponad istniejące podziały i resentymenty. Jest to ważna nauka dla nas, ludzi wierzących, zobowiązanych do miłości każdego człowieka, także tego po drugiej stronie politycznej barykady.

Wielki Prymas Tysiąclecia powiedział pół wieku temu znamienne słowa: „Nienawiścią nie obronimy naszej Ojczyzny, a musimy jej przecież bronić. Brońmy jej więc miłością! Naprzód między sobą, aby nie podnosić ręki przeciw nikomu w Ojczyźnie, w której ongiś bili nas najeźdźcy. Nie możemy ich naśladować. Nie możemy sami siebie poniewierać i bić. Polacy już dosyć byli bici przez obcych, niechże więc nauczą się czegoś z tych bolesnych doświadczeń. Trzeba spróbować innej drogi porozumienia – przez miłość, która sprawi, że cały świat, patrząc na nas, będzie mówił: Oto, jak oni się miłują. Wtedy dopiero zapanuje upragniony pokój, zgoda i wzajemne zaufanie” (…).

Na wielkopostny czas spotkania z miłością Bożą i na chrześcijańskie świadectwo ofiarnej miłości wszystkim z serca błogosławię.

Wasz biskup Stanisław

Z Listu pasterskiego Metropolity Lubelskiego na Wielki Post 2018 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Świadectwo: Lekarz rozpłakał się ze wzruszenia

2018-02-16 11:47

Fragment książki „Cuda dzieją się po cichu. O jasnogórskich cudach i łaskach”

„Amputacja” – krótko powiedział doktor. Kazimiera Wiącek z Lublina podniosła wzrok. „Nie rozumiem. Jak to…”

Piotr Drzewiecki

„Jest porażenie nerwu w lewej nodze, a teraz jeszcze ten zator tętniczy. Tu już nie ma czego leczyć. Amputacja jest konieczna” – powtórzył medyk. Kobieta wróciła do domu, bijąc się z myślami. Jak to, odetną jej nogę?! Co prawda chodzi o kulach, ale wciąż chodzi i ma dwie nogi! Kiedy zadzwonił dzwonek i otworzyła drzwi, odetchnęła z ulgą.

W odwiedziny wpadł zaprzyjaźniony lekarz. On na pewno coś wymyśli. Chciał jej dodać odwagi, ulżyć w cierpieniu. Ale niczego nie wymyślił. „Chyba bez amputacji się nie obejdzie” – powiedział smutno. „Jeśli tak, to ja chcę jechać na Jasną Górę!” – oznajmiła twardo.

Cała rodzina zaoponowała przeciwko takiemu pomysłowi. Śmierć jej grozi w każdej chwili, a ona chce sobie podróże urządzać? Kazimiera postawiła na swoim. W przekonaniu rodziny dopomógł lekarz, który miał nadzieję, że pielgrzymka do Częstochowy przynajmniej doda otuchy jego cierpiącej pacjentce. Nie puścili jej samej. Razem z Kazimierą pojechała jej siostra, siostrzenica i bliska sąsiadka. Od rannego odsłonięcia – w niedzielę 22 czerwca 1980 roku – do zasłonięcia Cudownego Obrazu o godzinie 13 Kazimiera Wiącek bez chwili przerwy modliła się w Kaplicy Matki Bożej razem z towarzyszącymi jej kobietami. Kiedy rozległy się bębny zwiastujące zasłonięcie Obrazu, z twarzą zalaną łzami zwróciła się do siostry: „Popatrz, zasłonili Matkę

Bożą i Ona pozostawiła mnie z kulami!”. Chwilę później poczuła niezwyczajny przypływ siły. Podkurczona, zagrożona amputacją noga rozluźniła się, wyprostowała, a Kazimiera Wiącek odstawiła kule, oparła je o filar i wyprostowana przyłączyła się do kolejki „Na ofiarę”. Tam zdjęła swoje korale i położyła je na ołtarzu.

Przeżycie było tak silne, a wydarzenie tak nieprawdopodobne, że nie przyszło jej do głowy, aby komukolwiek zgłosić swoje uzdrowienia. Na Jasnej Górze pojawiła się dopiero dwa tygodnie później. A wraz z nią znów siostra, siostrzenica i sąsiadka. Złożyły zeznania przed kronikarzem jasnogórskim; Kazimiera do akt dołączyła zaświadczenie od lekarza, który – gdy ją zobaczył bez kul, ze zdrową nogą – zwyczajnie rozpłakał się ze wzruszenia.

Zaświadczenie lekarskie brzmiało: „Od dnia 23 maja 1979 roku wystąpiło porażenie zupełne kończyny dolnej lewej. 9 maja 1979 roku wystąpił zator tętnicy podudzia lewego, co groziło amputacją kończyny. 22 czerwca 1980 roku ustąpiło porażenie”. Kazimiera Wiącek nie miała wątpliwości, za czyją sprawą to porażenie ustąpiło. Zdrowa i ogromnie szczęśliwa przez szereg lat w rocznicę swojego uzdrowienia pielgrzymowała na Jasną Górę do Matki Bożej, by Jej ze wszystkich sił dziękować za tę niezwykłą łaskę, jakiej doznała. A jej kule? Wiszą obok kul Janiny Lach, wskazując przybywającym pielgrzymom, czym jest nagrodzona ufność.

„CUDA DZIEJĄ SIĘ PO CICHU.


O JASNOGÓRSKICH CUDACH I ŁASKACH.”
Autor: Anita Czupryn
Premiera: 26 lutego 2018 r.
Wydawnictwo: Fronda PL. Sp. z o.o.

Przeczytaj także: Cuda dzieją się po cichu. O Jasnogórskich cudach i łaskach

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Florczyk: Episkopat interesuje się sportem nie od strony sukcesów, ale budowania piękna człowieka

2018-02-25 10:24

dziar / Kielce (KAI)

Jako delegat Konferencji Episkopatu Polski ds. Duszpasterstwa Sportowców chcę podkreślić, że jesteśmy zainteresowani nie tyle sukcesami sportowców, metodami treningów i w ogóle techniczną stroną sportu, ale formacją przez sport i budowaniem w ten sposób piękna człowieczeństwa – mówi KAI bp Marian Florczyk, komentując kończące się Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Korei Południowej.

Bartkiewicz / Episkopat.pl
bp Marian Florczyk

Biskup podkreśla, że sport ma moc czynienia ludzi pięknymi, co wypływa z idei chrześcijańskiej, o czym nauczał m.in. św. Paweł. Zauważa, że pomoc ze strony duszpasterzy dotyczy nie tylko czasu igrzysk, mistrzostw, czy jakichkolwiek ważnych zawodów, ale także codzienności, co jest przedmiotem troski Episkopatu.

- Jeden z poprzednich prezesów Polskiego Komitetu Olimpijskiego Stefan Paszczyk (mianowany w 1997) pozytywnie odpowiedział na projekt współpracy, choć nie był blisko Kościoła; zaproponowałem mu pomoc duszpasterską, a on przyznał, że współpraca na tym polu jest wskazana i potrzebna – opowiada bp Florczyk.

Od tamtego czasu datuje się pomoc duszpasterska podczas igrzysk olimpijskich i poznawanie przez polskich duszpasterzy - pracy kapelanów w innych krajach. – U nas to była nowość, choć np. kapelani sportu w Austrii towarzyszą sportowcom od czasów II wojny światowej. Pamiętam, jak z zazdrością w latach 80. obserwowałem we Włoszech współpracę kapelanów z drużyną piłkarską A.S. Roma, u nas to było absolutnie niemożliwe – wyjaśnia bp Florczyk.

- Przedmiotem troski Episkopatu jest, aby ludziom sportu służyli nie tylko kapelani centralni, ale aby byli oni także w diecezjach, w klubach sportowych, aby propagowali idee sportu, byli przy sportowcach ze słowem wsparcia, nadziei, dobrej rady, by raczej unikali tego, co stanowi o technice sportu, a koncentrowali się na sprawach człowieczeństwa – wyjaśnia.

Biskup tłumaczy, że właśnie w takich celach była proszona na Zimowe Ikrzyska Olimpijskie w Korei Południowej delegacja duszpasterzy, w tym z Polski, co odbyło się na osobiste zaproszenie i dzięki życzliwemu nastawieniu prezesa MKOL Thomasa Bacha.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem