Reklama

Jubileusz 500-lecia parafii w Stoczku

Pod opieką św. Stanisława

2018-05-02 09:46

Ks. Zenon Czumaj
Edycja podlaska 18/2018, str. IV

M. Rząca
Neoromańska świątynia w Stoczku

Pięć wieków temu została powołana do istnienia parafia w Stoczku (dekanat węgrowski). Główne obchody wyjątkowej rocznicy zostały zaplanowane na 7 maja – w wigilię uroczystości głównego patrona wspólnoty – św. Stanisława Biskupa i Męczennika

Miednik, czyli Stoczek

Stoczek Węgrowski, k. Małkini czy Kamieńczykowski? Na takie określenia możemy natknąć się w dokumentach z różnych epok, gdy jest mowa o niewielkiej osadzie gminnej w pobliżu rzeczki Ugoszcz. Które z nich jest właściwe? Oficjalnie żadne, bo urzędowa nazwa brzmi po prostu: Stoczek. Sięga ona końca XV wieku, chociaż sama miejscowość jest starsza. Pierwsza o niej wzmianka pochodzi z 1378 r., gdy jeszcze nazywała się Miednikiem. Sto lat później w Dobrach Miednickich zaczęto zakładać nowe wsie. Do jednej z nich przylgnęła stara nazwa (to dzisiejszy Miednik), a dla głównego centrum włości przyjęło się miano „Stoczek” – od zniżającego się w kierunku rzeki pagórka, na którym stał dwór dziedzica. Dla jasności na początku XVI wieku pisano „Miednik, czyli Stoczek”. Do kościoła było stąd daleko, gdyż znajdował się w Kamieńczyku, odległym leśnym traktem blisko 30 km. Bliżej, na północnym krańcu dzisiejszej parafii stoczkowskiej, stała mała kaplica w Księżyźnie, do której kilka razy w roku przybywał kapłan z posługą.

Parafia na granicy

W 1488 r. dwaj bracia – Jakub i Mikołaj – właściciele ziem wzdłuż granicy mazowiecko-podlaskiej od Liwca do Ugoszczy, postanowili ufundować w swoich dobrach kościoły: pierwszy w Miedniku-Stoczku, a drugi w Łochowie. Pobożne plany żadnemu nie powiodły się w pełni. W niedługim czasie zmarli, przy czym Mikołaj zdążył jeszcze w 1489 r. zbudować świątynię w Kamionnie, położonej bliżej Stoczka. Odtąd mieszkańcy obu majątków modlili się tutaj jako w swym parafialnym kościele, chociaż od strony prawnej nie zostało to uregulowane.

W 1515 r. nowy właściciel części dóbr stoczkowskich, Stanisław Wąsowski, zwrócił się do władz kościelnych o pozwolenie na ufundowanie kościoła i utworzenie przy nim odrębnej parafii. Po uzyskaniu zgody w 1517 r. rozpoczął budowę drewnianej świątyni, a 14 stycznia 1518 r. biskup płocki Erazm Ciołek wydał dekret, erygujący parafię. Kościół otrzymał potrójne wezwanie: Ducha Świętego, Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i św. Zygmunta. Tak rozpoczęła swoje istnienie nowa wspólnota parafialna.

Reklama

W ciągu pięciu wieków zmieniały się jej granice. Już po siedmiu latach Mrozowa Wola i Kołodziąż przeszły do parafii w Sadownem. Za to od początku przybywali tutaj na nabożeństwa mieszkańcy szlacheckich Lipek, oddalonych o kilka kilometrów, ale znajdujących się już na Podlasiu. Maleńka Ugoszcz, bardziej struga niż rzeka, przez wieki stanowiła granicę dwóch krain i diecezji, a w XVI wieku także państw. Z tego powodu Lipki oficjalnie należały do parafii starowiejskiej i dopiero w połowie XIX wieku zostały prawnie włączone do Stoczka. W 1925 r. część tej miejscowości (Lipki-Podborze) na prośbę mieszkańców przydzielono do parafii w Ugoszczy. Z kolei w 1947 r., gdy powstała samodzielna filia duszpasterska w Ogrodnikach, odpadły od Stoczka trzy wsie. Od tego czasu w zasadzie nie zmieniły się już granice parafii, która łączy Mazowsze i Podlasie. Dziś liczy 2800 wiernych. W jej skład wchodzą: Stoczek, Stoczek-Grabiny, Drgicz, Gajówka Wschodnia i Zachodnia, Księżyzna, Lipki Stare i Nowe, Marianów, Miednik, Topór, Wieliczna, Wycech i Zgrzebichy, a sąsiaduje z parafiami w Sadownem, Ugoszczy, Starejwsi, Kamionnie, Ostrówku i Ogrodnikach.

Gdzie niebo łączy się z ziemią...

Pierwsza świątynia stoczkowska przetrwała ponad dwa stulecia. Gdy groziła już zawaleniem, w 1724 r. wzniesiono obok nową, również drewnianą. Konsekrował ją w 1739 r. bp Marcin Załuski, sufragan płocki, ustanawiając nowych patronów: św. Stanisława ze Szczepanowa i św. Wawrzyńca, czczonych tutaj od początku istnienia parafii, a ponadto św. Marię Magdalenę. Świątynia, wzniesiona kosztem możnych rodów Pudłowskich i Buttlerów, służyła do 1895 r., gdy mocno się pochyliła i została rozebrana. Jej część przeniesiono na cmentarz grzebalny, budując zeń kaplicę pw. św. Stanisława (spłonęła w 2000 r.).

Dzięki ogromnemu zaangażowaniu i poświęceniu ówczesnego proboszcza, ks. Stefana Obłozy, jak też ofiarności i pracy parafian oraz mieszkańców całej okolicy, na miejscu poprzedniczek w przeciągu dwóch lat stanęła nowa, murowana budowla w stylu neoromańskim, zwieńczona dwiema wieżami. Dwa lata później, 27 sierpnia 1899 r., bp Franciszek Jaczewski z Lublina uroczyście ją poświęcił. Już ponad wiek piękny obiekt sakralny jest ozdobą miejscowości, stanowiąc centrum życia duchowego mieszkańców Stoczka i sąsiednich wiosek. Ponadto na terenie parafii w latach 1983-1985 zbudowano kaplicę pw. św. Alberta Chmielowskiego w Toporze, a w latach 2001-2002 nową kaplicę cmentarną pw. św. Rocha.

Pasterze dusz

Pierwszym plebanem w Stoczku został ks. Wawrzyniec z Gładczyna, związany z pobliską Prostynią, gdzie był zaangażowany w rozwój sanktuarium. Żył w czasach, gdy św. Anna wzywała w objawieniach do uwielbiania na prostyńskim wzgórzu Boga w Trójcy Jedynego. Nie dziwi więc fakt, że od początku istnienia parafii w Stoczku, w głównym ołtarzu zawsze, w każdym kolejnym kościele, umieszczony jest wizerunek Trójcy Przenajświętszej, wzorowany na łaskami słynącym z sąsiedztwa. Trzeba też wspomnieć, że zachowało się tu szczególne świadectwo pielgrzymowania pieszego na Jasną Górę (jedno z najstarszych w diecezji)– pochodząca z początku XVIII wieku kopia obrazu Świętej Rodziny ze Studzianny (miejsca, gdzie przez wieki zatrzymywali się pątnicy z Mazowsza i Podlasia, zdążający do Częstochowy).

Na kształtowanie się duchowości tutejszych parafian wpływali kolejni pasterze. Źródła podają, że pod względem zdolności, cech charakteru i pobożności byli różni, ale w większości oddani swemu powołaniu. Jednym z najbardziej zasłużonych jest wspomniany ks. Stefan Obłoza. Nie tylko budował świątynie, ale także skrzętnie zapisywał to, co ocalało w dokumentach i zachowało się w pamięci ludzkiej. Jego kroniki stanowią prawdziwe skarbce lokalnej kultury duchowej. Przede wszystkim był jednak troskliwym pasterzem i nauczycielem. Jego śladami podążali niektórzy następcy, a zasiane ziarno przynosiło plony w sercach wiernych, wśród których rodziły się też powołania do służby Bożej. Stąd m.in. pochodził ks. Antoni Kresa, współtwórca Kopca Sienkiewicza w Okrzei, zamęczony w Oświęcimiu. Tutejszym parafianinem był również ks. Jan Przybysz, marianin, wywieziony na Syberię przez sowietów, a po wojnie apostoł kultu Bożego Miłosierdzia wśród brytyjskiej i amerykańskiej Polonii. I obecnie nie brakuje stąd powołań kapłańskich i zakonnych.

Stoczkowskie Te Deum

W to dziedzictwo wpisują się obchody jubileuszowe z okazji 500. rocznicy powstania parafii. Ich inauguracją były misje święte w marcu 2009 r., prowadzone przez franciszkanina z Niepokalanowa – o. Kazimierza Wasilewskiego. Tak zaczęła się Parafialna Nowenna Jubileuszowa, którą zainicjował ks. Zbigniew Grabowski, obecny – trzydziesty czwarty – proboszcz w Stoczku. Przez dziewięć lat duszpasterze i wierni zadbali o gruntowne odnowienie świątyni z cegły, ale także świątynie serc przygotowywali przez modlitwę, post i dobre uczynki do godnego dziękczynienia Bogu za dar wiary, przekazywany na tym miejscu przez pięć stuleci. Nowennę kończą również misje – dwunaste w historii parafii, tym razem prowadzone przez ojców redemptorystów. A następnego dnia – 7 maja 2018 r. o godz. 18.00 – uroczystej Mszy św. jubileuszowej będzie przewodniczył bp Tadeusz Pikus, pasterz diecezji drohiczyńskiej. Dzięki transmisji w Telewizji TRWAM w każdym miejscu na świecie będzie można włączyć się w Stoczkowskie „Te Deum”.

Tagi:
parafia jubileusz

Świątynia Najświętszego Zbawiciela

2019-01-16 11:11

Agata Zawadzka
Edycja zielonogórsko-gorzowska 3/2019, str. I

Na gorzowskim osiedlu Staszica od lat wznosi się majestatycznie kościół pw. Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski. Na północy osiedla wyrasta jednak coraz bardziej nowa świątynia, czyli kościół pw. Najświętszego Zbawiciela. Wieża, która jest ciągle w budowie, otrzymała niedawno dzwon

Agata Zawadzka
Ks. Andrzej Tomys na tle wieży kościoła pw. Najświętszego Zbawiciela w Gorzowie

Budowa kościoła trwa od 2011 r. Na dzień dzisiejszy wykonane są mury, częściowo dach, a także wieża o wysokości 38 m. W pierwszym półroczu 2019 planowane jest zamontowanie okien. Jedno okno zdobić będzie witraż, w pozostałych zostanie umieszczone tzw. kolorowe szkło. Jak mówi proboszcz ks. Andrzej Tomys, spora część odpowiedzialności finansowej opiera się na barkach parafian. Przypomina również i zapowiada wznowienie akcji „herbaty-cegiełki”, czyli rozprowadzania herbaty opakowanej w pudełko z wizerunkiem powstającej świątyni.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Czy kremacja zwłok jest niezgodna z wiarą chrześcijańską? (2)

Ks. Krzysztof Graczyk
Edycja włocławska 31/2003

Na podstawie przedstawionej wcześniej nauki Kościoła trzeba stwierdzić, że chrześcijańska praktyka grzebania ciał ludzi zmarłych opiera się na prawdzie o integralnym odkupieniu nas przez Chrystusa Pana, który kiedyś wskrzesi ciała zmarłych i obdarzy je chwałą zmartwychwstania. Wyraźne stanowisko Kościoła zostało przedstawione w nowym Kodeksie Prawa Kanonicznego, obowiązującym od 1983 r. Można więc na podstawie przepisów prawnych zawartych w tej kodyfikacji stwierdzić, że kremacja nie jest zabroniona, ale lepszy jest tradycyjny pogrzeb: "Kościół usilnie zaleca zachowanie pobożnego zwyczaju grzebania ciał zmarłych. Nie zabrania jednak kremacji, jeśli nie została wybrana z pobudek przeciwnych nauce chrześcijańskiej" (1176 § 3).
Patrząc przez pryzmat historii chrześcijaństwa, kremacja była wielokrotnie potępiana przez Kościół katolicki, ponieważ wiązała się z wiarą w to, że po śmierci wszystko się kończy. Mentalność ta uległa zmianie. I w obecnym czasie Kościół uznaje, że kremacja jest "dziś często pożądana, nie z powodu nienawiści wobec Kościoła lub obyczajów chrześcijańskich, ale jedynie z racji związanych z higieną, racji ekonomicznych czy innego rodzaju, w płaszczyźnie publicznej czy prywatnej" (Instrukcja Świętego Oficjum, a obecna nazwa: Kongregacja ds. Nauki Wiary, 1963). Innymi słowy można stwierdzić, że Kościół katolicki uznaje kremację, ponieważ pozwala ona zachować warunki higieny, zdrowia publicznego i stanowi rozwiązanie trudności z pozyskiwaniem terenów na cmentarze. Kremacja, pomijając motywacje natury ideologicznej, daje się pogodzić z wiarą chrześcijańską i formami pobożności związanymi z okazywaniem szacunku wobec ciała zmarłego: "Rzeczywiście, spalenie (kremacja) zwłok, jako że nie dotyczy duszy i nie przeszkadza Bożej Wszechmocy w odbudowaniu ciała, nie zawiera sama w sobie, ani nie przyczynia się w sposób obiektywny do zaprzeczenia tym dogmatom" (Instrukcja Świętego Oficjum, 1963), tj. zmartwychwstania ciał i nieśmiertelności duszy. Wymiar paschalny (śmierć i zmartwychwstanie) kremacji jest taki sam jak zwykłego pochówku (pogrzebanie) - to, co ulega przemianie w proch czy popiół, przeznaczone jest do zmartwychwstania. Zresztą nikt nie jest w stanie stwierdzić, że w momencie zmartwychwstania użyta zostanie ta sama materia, to samo ciało, które posiadamy w obecnym życiu. Dlatego też zmartwychwstanie nie będzie nowym początkiem starego sposobu istnienia, lecz nową rzeczywistością, nowym życiem.
Trzeba ostatecznie powiedzieć, że Kościół nie zabrania stosowania kremacji, ale poleca w dalszym ciągu pobożny zwyczaj grzebania ciał zmarłych, ponieważ posiada on pewne znaczenie, którego niestety pozbawia kremacja. I tak złożenie ciała w ziemi przypomina, że śmierć jest snem, w którym oczekujemy przebudzenia, i który jest związany ze zmartwychwstaniem. Ponadto trzeba podkreślić, że w języku biblijnym pogrzeb jest znakiem ludzkiej ograniczoności i przemijalności: "wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty; bo prochem jesteś i w proch się obrócisz!" (Rdz 3, 19). I jeszcze w innym miejscu: "Wielka udręka stała się udziałem każdego człowieka i ciężkie jarzmo spoczęło na synach Adama, od dnia wyjścia z łona matki, aż do dnia powrotu do matki wszystkich" (tj. ziemi: Syr 40, 1). Bez ulegania pokusie dosłownej interpretacji Pisma Świętego przywołane powyżej fragmenty bardziej wskazują na pochówek niż na kremację.
Wielu ludzi pyta: Czy pochówek nie może być uważany za pozostałość przestarzałej mentalności lub pełnej przesądów i tylko zewnętrznej otoczki czci dla ciała zmarłego? Przecież po co czekać, aby nastąpił rozkład zwłok, gdy można osiągnąć ten sam stan poprzez ich spalenie (kremację)? Otóż trzeba mocno powiedzieć, że takie myślenie nadaje kremacji znaczenie ideologiczne, oczywiście inne niż to antychrześcijańskie i antyreligijne znane z przeszłości, ale zawsze nie do przyjęcia. Pochówek to wybór naturalności rozkładu ciała ludzkiego, ale to nie znaczy, że należy uważać go za naturalistyczny i irracjonalny. Chodzi tu przecież o ludzką wrażliwość i zwyczaj, który dla wierzącego posiada długą tradycję, uznawaną także dziś za rozsądną. Psychiczny opór ludzi wobec kremacji (wybiera ją mniejszość) nie może być traktowany jako opóźnienie rozwoju kultury w danym społeczeństwie. Należy szanować tych, którzy proszą o kremację, ale trzeba również nabrać dystansu wobec informacji na ten temat i wobec presji namawiania do jej stosowania. Ludzka i chrześcijańska pietas wymaga, by zarówno w przypadku kremacji, jak i pochówku szanowano zwłoki zmarłych, a obrzędy były otwarte na nadzieję zmartwychwstania.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Koncert kolęd 2019 300x300 nowy termin

Ewa Kowalewska o waszyngtońskim Marszu dla Życia: tłum radosnych ludzi manifestujących swoje zaangażowanie pro-life

2019-01-18 21:18

pra / Gdańsk (KAI)

„Atmosfera tego marszu jest absolutnie unikalna, wręcz niesamowita. To niezapomniane przeżycie znaleźć się w tłumie tak wielu młodych, radosnych ludzi, manifestujących swoje zaangażowanie w obronie życia” - wspomina Ewa H. Kowalewska. Prezes Human Life International w Polsce w waszyngtońskim Marszu dla Życia uczestniczyła trzykrotnie i - jak mówi - „za każdym razem było to coś niepowtarzalnego”.

dlazycia.info

W dzisiejszym newsletterze Human Life International w Polsce Ewa H. Kowalewska przypomina historię Marszu dla Życia, który w tym roku w Waszyngtonie przejdzie po raz czterdziesty szósty. Odbywa się on w rocznicę niesławnej decyzji Sądu Najwyższego USA w sprawie Roe contra Wade, która w 1973 roku w praktyce zalegalizowała aborcję na życzenie podczas całej ciąży, aż do urodzenia dziecka.

W tym roku Marsz odbywa się pod hasłem „Jedyny w swoim rodzaju od pierwszego dnia: pro-life jest pro-naukowe”. „W ten sposób organizatorzy chcą pokazać, że każda istota ludzka jest unikalna, niepowtarzalna od samego poczęcia oraz połączyć te fakty z rzetelną wiedzą, która zawsze stoi po stronie prawdy i życia” - komentuje Ewa Kowalewska.

Marsz tradycyjnie przejdzie Aleją Konstytucji pod Kapitol oraz gmach Sądu Najwyższego. Zapowiedziano wielu znakomitych gości, w tym abp. Josepha Neumanna przewodniczącego Komitetu ds. Aktywności Pro-life Konferencji Episkopatu USA. Narrację ma prowadzić znany dziennikarz Ben Shapiro.

Z okazji Marszu organizowanych jest wiele wydarzeń towarzyszących. Większość dużych organizacji przygotowuje własne spotkania dla swoich wolontariuszy i pracowników, najczęściej połączone z posiłkiem. Wieczorem poprzedniego dnia odbywa się Msza św. w waszyngtońskiej katedrze, po której wielu młodych pozostaje na całonocnym czuwaniu. „Punktem kulminacyjnym jest jednak uroczysta kolacja po marszu nazywana „Rose Dinner”. W tym roku ma w niej wziąć udział wiceprezydent USA Mike Pence, który od lat jest osobiście związany z ruchem pro-life” - informuje prezes HLI Polska.

Human Life International, najstarsza w USA organizacja pro-life, założona przez benedyktyna o. Paula Marxa w 1974 roku, od początku uczestniczy w Marszu zwartą grupą swoich wolontariuszy i pracowników. „Atmosfera tego marszu jest absolutnie unikalna, wręcz niesamowita. To niezapomniane przeżycie znaleźć się w tłumie tak wielu młodych, radosnych ludzi, manifestujących swoje zaangażowanie w obronie życia” - wspomina Ewa H. Kowalewska. Prezes Human Life International w Polsce w waszyngtońskim Marszu dla Życia uczestniczyła trzykrotnie i - jak mówi - „za każdym razem było to coś niepowtarzalnego”.

„18 stycznia duchowo łączymy się z obrońcami życia z Ameryki! Papież Franciszek ogłosił odpust zupełny pod zwykłymi warunkami dla wszystkich, którzy tego dnia będą się łączyć w modlitwie w intencji obrony życia z uczestnikami Marszu dla Życia w Waszyngtonie - przyłączmy się” - zachęca Ewa Kowalewska.

Waszyngtoński Marsz dla Życia jest największym tego typu wydarzeniem na świecie. Weźmie w nim udział kilkaset tysięcy ludzi, w większości młodych. „Udział w nim robi wielkie wrażenie, bo jest to autentyczna, radosna afirmacja życia” - mówi Ewa Kowalewska. Marsz dla Życia w Waszyngtonie jest ukoronowaniem podobnych akcji pro-life, które w tych dniach odbywają się w ponad osiemdziesięciu amerykańskich miastach.

Prezes HLI Polska zwraca uwagę, że batalia o zaprzestanie aborcji w ostatnich latach w Ameryce nasila się coraz bardziej. „Od ujawnienia handlu organami zabijanych dzieci przez Planned Parenthood, organizację posiadającą najwięcej placówek aborcyjnych w USA, rozgorzała walka o pozbawienie ich funduszy federalnych. Są to duże pieniądze i jest o co walczyć. Zamknięto już ponad 200 placówek aborcyjnych, ale proceder zabijania poczętych dzieci nadal trwa. Wybór prezydenta Trumpa wzmocnił amerykański ruch pro-life, jednak każdy krok w kierunku delegalizacji aborcji wywołuje totalną awanturę, wspieraną głównie przez demokratów” - pisze Kowalewska.

W najnowszym newsletterze HLI Polska zauważono także, że po ostatnich zmianach w amerykańskim Sądzie Najwyższym większość sędziów jest po stronie ochrony życia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem