Reklama

Skromność w życiu dziewczynki

2018-07-10 12:29

Marek Paweł Tomaszewski
Niedziela Ogólnopolska 28/2018, str. 20-21

Archiwum

Umiłowanie skromności i czystości u tej dziewczynki widać od jej najwcześniejszych lat. Nic w tym dziwnego, mama bowiem niejako zagwarantowała swojej maleńkiej córeczce wzrost w tych cnotach już wiele miesięcy przed jej narodzinami.

Przed narodzinami

Przyjęło się, że wszelkie opowieści o życiu małej Maríi del Carmen (nazywanej w rodzinie zdrobniałym imieniem Mari Carmen) rozpoczynają się od daty 16 lipca 1929 r., kiedy to serce dziecka poczętego zaczynało dopiero bić, osiem miesięcy przed przyjściem na świat. Carmen, jej mama, od samego początku czuła, że dziecko żyjące pod jej sercem jest dziewczynką. W uroczystość Matki Bożej z Góry Karmel, swej Patronki, poszła do Kaplicy w Palavea i tam, przed ołtarzem Najświętszej Panienki, prosiła Maryję o opiekę nad córką zarówno przed jej narodzinami, jak i podczas całego przyszłego życia. Błagała, by Królowa Nieba i Ziemi udzieliła dziewczynce nie dóbr tego świata, lecz skarbów niebiańskich, nie urody, talentów czy ziemskiego powodzenia, lecz szczególnie łaski czystości, by nigdy grzechem nie zabrudziła swej chrzcielnej niewinności. Po wielu latach mama tak o tym opowiadała:

„Mari Carmen urodziła się 14 marca 1930 r. Przed narodzeniem zawierzyłam ją Najświętszej Panience z Góry Karmel podczas nowenny, którą odprawiałam w lipcu, prosząc Matkę Bożą o łaskę czystości i składając obietnicę, że aż do czasu, gdy dziewczynka osiągnie trzeci rok życia, będę ją ubierać w kolory Niepokalanej. Tak było. Przez pierwsze trzy lata ubierałam Mari Carmen w ubrania koloru niebieskiego i białego”.

Skromność od najmłodszych lat

Mama zrelacjonowała później także coś, co wydarzyło się, gdy córka miała zaledwie dwa lata:

Reklama

„Pewnego dnia usłyszałam, jak płacze i protestuje dziecięcą hiszpańszczyzną. Weszłam zobaczyć, co się dzieje. Niemka, która opiekowała się dziećmi, trzymała w ramionach dziewczynkę i bezskutecznie starała się ją rozebrać, podczas gdy ona swymi rączkami trzymała kurczowo ubranie.

– Ale co to jest, Mari Carmen?

– Proszę pani – zaczęła Niemka – to dziecko jest niedobre, źle się zachowuje, nie pozwala się rozebrać.

Wtedy Mari Carmen, patrząc żałośnie na mnie oczyma pełnymi łez, powiedziała:

– Mamo, niech on wyjdzie! – i wskazała na swego o rok starszego brata, który bawił się, nie zwracając na nią uwagi. – Niech Julio sobie idzie, przy nim nie!

Przyznałam jej rację, chłopiec wyszedł i wszystko dobrze się skończyło”.

Tenże starszy brat, Julio, wspominał:

„Pamiętam, że była bardzo ostrożna i nigdy nie pozwalała wchodzić do łazienki, gdy się kąpała lub ubierała”.

Jeden z jej wujków podkreślał:

„Służebnica Boża kochała, w sposób niezwykły jak na swój wiek, świętą cnotę czystości. Pamiętam na przykład, że kiedy wszedłem do łazienki, gdy ją kąpano, a była wtedy jeszcze bardzo mała, zaczynała krzyczeć i starała się przykryć ręcznikiem lub czymkolwiek innym. Także gdy była w swoim pokoju w łóżku od razu się nakrywała”.

Skromność ubioru

Gdy jedna z jej krewnych brała ślub, chciano, aby Mari Carmen szła w orszaku ślubnym w pięknej sukience bez rękawów. Dziewczynka miała wówczas trzy lata. Kiedy przymierzano jej ten biały, długi do stóp strój, wszyscy uznali go za przepiękny. Ona sama jednak bardzo posmutniała. Mama zapytała:

– Co się stało, Mari Carmen? Nie podoba ci się?

Dziewczynka stwierdziła:

– Mamusiu, chcę iść do kościoła z rękawami.

Kupiono jej zatem długie rękawiczki zakrywające całe ramiona i w ten sposób usatysfakcjonowana Mari Carmen poszła na ślub.

Innym razem, podczas jednej z podróży, mama kupiła córce strój plażowy, który wydawał się odpowiedni dla pięciolatki. Ubrała Mari Carmen i postawiła ją przed lustrem:

– Widzisz, Mari Carmen? Jesteś przepiękna!

Dziewczynka, patrząc na siebie, powiedziała tylko:

– Może, ale ja w tym nie pójdę na plażę.

– Dlaczego nie? W tym jest ci dobrze!

– Mamusiu, spodnie są tylko dla chłopców i dziewczynki nie powinny ich wkładać.

Mama zyskała tylko to, że Mari Carmen pozwoliła sobie zrobić zdjęcie, jednak pod pewnym warunkiem:

– Pozwalam się sfotografować, ponieważ mi obiecałaś, że mnie w to więcej nie ubierzesz.

Na ten strój składały się długie do stóp, luźne spodnie. Teraz trzeba było dodać spódniczkę zakrywającą kolana i kamizelkę z długimi rękawami. Bez żadnego znaczenia było to, że w ten sposób ubrana dziewczynka nie miała możliwości bawić się na plaży, w wodzie. Zresztą, szła na plażę i tak wbrew własnej woli. Ogromne cierpienie sprawiał jej widok młodszych i starszych półnagich ludzi. Z tego powodu babcia zdecydowała, że już więcej nie zabierze jej nad wodę. Gdy rodzeństwo szło na plażę, Mari Carmen zostawała w domu i oglądała obrazki z wizerunkami świętych.

Babcia, obserwując przez cały czas takie zachowanie dziecka, powiedziała w końcu mamie dziewczynki:

– Zobacz, Carmen, ta jej odruchowa skromność jest sprawą Bożą i wielka byłaby nasza odpowiedzialność, gdybyśmy się jej przeciwstawiali.

Mari Carmen w ten sposób żyła już przed przystąpieniem do I Komunii św. Później jeszcze bardziej rozwinęło się w niej pragnienie ochrony skromności.

W szkole i internacie

Wiele z jej koleżanek szkolnych podczas procesu beatyfikacyjnego Maríi del Carmen złożyło świadectwo o wyjątkowym poczuciu skromności dziewczynki. Mówiły one m.in.:

„Była niezwykle skromna w szkole, kiedy kładła się spać i ubierała, gdy wstała z łóżka”.

„Kiedy szłyśmy do sypialni, była bardzo staranna, rozbierając się i wkładając strój nocny. Myślę, że nie było to zwyczajne, chcę powiedzieć, że nie spotyka się takiego zachowania u dziewczynek w tym wieku. Była tak ostrożna, jeśli chodzi o cnotę czystości, że kiedy w szkole mówiło się coś o tych sprawach, ona oddalała się, by w takich rozmowach nie uczestniczyć i by nawet ich nie słuchać, wymyślając jakikolwiek pretekst. Jestem pewna, że jej sposób postępowania odnośnie do tej cnoty był nadzwyczajny”.

Podczas choroby

Mari Carmen była rozwinięta ponad swój wiek. Odznaczała się wyjątkowym pięknem także fizycznym. Mama zastanawiała się czasami: „Jeżeli ta tak piękna dziewczyna nie odda się całkowicie Panu Bogu, nie wiadomo, co z nią będzie…”.

Mama nie wiedziała wówczas, że jej córka przygotowywała się, lub raczej Pan Bóg ją przygotowywał, do całkowitego oddania się Jemu samemu. Dziewczynka złożyła swoje życie w ofierze Bogu, Jemu całkowicie się oddała i wkrótce po tym zachorowała. Opiekujący się nią pielęgniarki i lekarze później również zaświadczyli o niezwykłej skromności:

„Była przepełniona skromnością. Kiedy trzeba było ją rozebrać, żeby zrobić zastrzyk, chciała, by zrobiła to pielęgniarka, nie lekarz, i wolała się nie rozbierać”.

„Czynami udowadniała, że żarliwie kochała anielską cnotę czystości. Kiedy musieliśmy jej zmienić pościel lub ubranie, ona co prawda nic nie mówiła, ale było widać, że bardzo to przeżywała i starała się za wszelką cenę nakryć czymkolwiek. Wolała dostawać zastrzyki w mniej wstydliwe części ciała, narażając się tym samym na o wiele większy ból”.

Przykład dla dzieci

Mari Carmen zmarła 17 lipca 1939 r. w wieku 9 lat po ciężkiej, bolesnej chorobie. Bardzo szybko, wraz z opinią o świętości, pojawiło się przekonanie o heroizmie skromności i czystości dziewczynki. Pewien kapłan dominikanin napisał w liście do rodziny Mari Carmen:

„Byłoby dobrze spisać wszystkie cechy cnót, które zaobserwowaliście u Mari Carmen, szczególnie dotyczące cnoty skromności i czystości, gdyż wydaje się, że w tym najbardziej się wyróżniała spośród innych dzieci”.

Zostało to wszystko szczegółowo spisane podczas procesu beatyfikacyjnego dziewczynki. W 1996 r. Stolica Apostolska opublikowała „Dekret o heroiczności cnót Mari Carmen”, zatwierdzony przez papieża Jana Pawła II. Do beatyfikacji potrzebny jest teraz już tylko ewidentny cud wyproszony za wstawiennictwem służebnicy Bożej.

Wyniesienie tej 9-letniej dziewczynki do chwały ołtarzy, jak powiedział prymas Hiszpanii w 1993 r., może pociągnąć za sobą wiele dobrych owoców, takich jak np. uznanie chwały, jaką przynoszą Panu Bogu dzieci, czy przedstawienie współczesnym dzieciom łatwego do naśladowania przykładu świętości, co byłoby także wsparciem dla rodziców starających się wychować swe dzieci po chrześcijańsku i bardziej jeszcze dla tych, którzy mało są o to zatroskani...

***

W Bibliotece „Niedzieli” ukazała się książka o Mari Carmen. Więcej – na str. 67.

Franciszek: kara śmierci jest niedopuszczalna

2018-12-18 08:25

vaticannews.va / Watykan (KAI)

Każde życie jest święte i ludzka godność powinna być respektowana bez żadnego wyjątku. Kościół nie pomniejsza w żadnym wypadku powagi popełnionej zbrodni, ale naucza w świetle Ewangelii, że kara śmierci jest niedopuszczalna, ponieważ przekreśla nienaruszalność oraz niepowtarzalną wartość osoby – napisał papież w przesłaniu do międzynarodowej komisji, która za cel stawia doprowadzenie do całkowitego zniesienia kary śmierci.

Grzegorz Gałązka

Dążenie to towarzyszy Ojcu Świętemu od początku pontyfikatu. Znajduje to swoje odzwierciedlenie w nowej redakcji Katechizmu Kościoła Katolickiego, w numerze 2267. Wskazuje na to również kierunek nauczania ostatnich Papieży oraz zmiana dokonana w sumieniach ludu chrześcijańskiego, który odrzuca ten rodzaj kary jako wyraźny przejaw naruszenia ludzkiej godności. Dlatego podkreśla, że jest to kara dogłębnie sprzeczna z duchem Ewangelii, ponieważ oznacza zniszczenie życia, które zawsze pozostaje święte w oczach Stwórcy i którego jedynie Bóg jest ostatecznym sędzią oraz gwarantem.

Franciszek zwraca uwagę, że w przeszłości nawet w państwie papieskim ta nieludzka forma kary była stosowana, ignorując prymat miłosierdzia nad sprawiedliwością. Dlatego także nowe sformułowanie Katechizmu zakłada przyjęcie naszej odpowiedzialności za przeszłość oraz uznanie, że akceptacja tej formy kary była wyrazem mentalności epoki, bardziej legalistycznej niż chrześcijańskiej, która przedkładała prawo nad człowieczeństwo i miłosierdzie. Dlatego Kościół nie mógł pozostać na pozycji neutralnej w obliczu dzisiejszych dążeń do ponownego potwierdzenia godności ludzkiej.

Papież zachęca, aby ten owoc refleksji oraz kształtowania sumienia obecny w Kościele znalazł także odbicie w wypracowaniu zgody odnośnie zniesienia kary śmierci na poziomie międzynarodowym. Suwerenne prawo poszczególnych państw do określania swojego systemu prawnego nie może być realizowane w sprzeczności z porządkiem międzynarodowym, ani nie może stanowić przeszkody dla powszechnego uznania ludzkiej godności.

Ojciec Święty dotyka również kilku szczegółowych problemów. Zachęca, aby kraje, które przyjęły moratorium w sprawie nie wykonywania kary śmierci, również jej nie nakładały. Moratorium nie powinno być przeżywane przez skazanego jako zwykłe przedłużenie okresu oczekiwania na wykonanie wyroku śmierci. Franciszek prosi wręcz kraje, które stosują ten rodzaj kary o przyjęcie memorandum. Zawieszenie egzekucji, zmniejszenie ilości wykroczeń podległych karze śmierci, jak również zakaz stosowania tej formy kary w stosunku do nieletnich, kobiet w ciąży oraz osób z niepełnosprawnością umysłową i intelektualną stanowi absolutne minimum, do którego powinni zobowiązać się przywódcy państw.

Papież zwraca uwagę na egzekucje pozasądowe, doraźne i arbitralne, które są niestety wciąż powtarzającym się zjawiskiem w krajach, w których legalna pozostaje kara śmierci. Są to umyślne zabójstwa popełniane przez funkcjonariuszy państwowych, które często następują w wyniku starć z przestępcami lub podejrzanymi. Bywają one często przedstawiane jako niezamierzona konsekwencja rozważnego oraz niezbędnego użycia siły w celu ochrony obywateli.

Papież przypomina, że dobrze pojęta miłość samego siebie jest podstawową zasadą moralności. Uzasadnione jest zatem zapewnienie poszanowania ludzkiego życia, nawet jeśli konieczne jest przy tym zadanie śmiertelnego ciosu agresorowi. Legalna obrona jest nie tylko prawem, ale obowiązkiem tego, który jest odpowiedzialny za życie innych. Obrona dobra wspólnego wymaga, aby napastnik znalazł się w sytuacji, w której nie jest w stanie więcej wyrządzać szkody. Jednakże każde użycie zabójczej siły, które nie jest ściśle niezbędne dla ochrony życia i zdrowia innych, należy uznać za nielegalną egzekucję oraz przestępstwo. Wszelkie działanie obronne musi być proporcjonalne w stosunku do stopnia zagrożenia życia ze strony agresora. Jeśli ktoś, aby bronić własne życie używa więcej przemocy niż jest to konieczne, taki czyn należy uznać za nielegalny – przypomina Franciszek.

Na zakończenie Papież dzieli się spostrzeżeniem na temat dążenia do prawdziwie ludzkiej sprawiedliwości. Do tej pory refleksja w dziedzinie prawa oraz jego filozofii tradycyjne dotyczyła tych, którzy ranią oraz ingerują w prawa innych. Mniej uwagi poświęcano niepowodzeniom, zaniechaniom w niesieniu pomocy tym, którym należałoby pomóc. Tradycyjne zasady sprawiedliwości, charakteryzujące się poszanowaniem praw jednostki oraz ich obroną przed ingerencją innych, powinny być uzupełnione etyką troski. W dziedzinie wymiaru sprawiedliwości w sprawach karnych oznacza to lepsze zrozumienie przyczyn ludzkich zachowań, kontekstu społecznego, wrażliwości przestępców na prawo i cierpienie ofiar. Ten sposób rozumowania, inspirowany Bożym miłosierdziem, powinien prowadzić do pochylenia się nad każdym konkretnym przypadkiem w jego specyfice, a nie zajmowania się jedynie abstrakcyjną liczbą ofiar i sprawców. W ten sposób można zająć się problemami etycznymi i moralnymi wynikającymi z konfliktów oraz będących skutkiem niesprawiedliwości społecznej, zrozumieć cierpienia konkretnych osób oraz znaleźć inny typ rozwiązań, które nie pogłębiają tych cierpień.

Ojciec Święty stwierdził, że potrzebujemy dzisiaj sprawiedliwości, która jest i ojcem, i matką. Aby kształtować bardziej ludzkie społeczeństwo, bardziej godne osób, potrzebne jest dowartościowanie miłości w życiu społecznym – na poziomie politycznym, ekonomicznym i kulturowym – poprzez uczynienie jej stałą i najwyższą formą działania. Ta miłość społeczna powinna przejawiać się w różnych formach troski o człowieka. To najlepsza droga do zapobiegania przestępstwom.

Na zakończenie Franciszek zapewnił, że zarówno on sam jak i Stolica Apostolska będą współpracować z Międzynarodową Komisją przeciwko karze śmierci w budowaniu porozumienia, aby wyeliminować ją ostatecznie z życia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Konsekracja ołtarza w parafii Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Zawierciu

2018-12-18 21:50

Ks. Adam Dróżdż

Chrystus przez swoją śmierć i zmartwychwstanie stał się prawdziwą i doskonałą świątynią nowego przymierza i zgromadził lud nabyty. On bowiem jako kapłan i dar ofiarny wstąpił na drzewo krzyża i oddał siebie samego Tobie, Ojcze, jako ofiarę czystą, aby przez nią zgładzić grzechy świata.

Paweł Kmiecik

W trzecią Niedzielę Adwentu podczas uroczystej Eucharystii abp Wacław Depo, metropolita częstochowski, konsekrował ołtarz i poświęcił nową ambonę oraz miejsce przewodniczenia w zawierciańskiej bazylice. Odnowione prezbiterium to wynik prac rozpoczętych już w czerwcu bieżącego roku. W ich trakcie udało się zamontować nowoczesny system ogrzewania podłogowego na całej powierzchni kościoła, przykryć nową posadzką prezbiterium, nawę główną oraz część naw bocznych. Takie tempo prac i ich rozmiar stały się możliwe dzięki wielkiej życzliwości ludzi, a przede wszystkim dzięki ofiarności wielu wiernych z parafii i spoza niej.

Zobacz zdjęcia: Konsekracja ołtarza w parafii Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Zawierciu

Wypiękniała i wciąż pięknieje nasza świątynia, a coś, co wydawało się niemożliwe do zrealizowania, dziś staje się już rzeczywistością. Do dawniejszych inwestycji doszły w tym roku nowe, które służą większej chwale Bożej i naszemu pożytkowi. Zostało na nowo urządzone miejsce najświętsze naszej świątyni, jakim jest prezbiterium. Tutaj sprawuje się Ofiarę Zbawienia – Mszę św. i głosi się Słowo Boże. W tym celu został wzniesiony nowy, piękny, marmurowy ołtarz, ambona i miejsce przewodniczenia Eucharystii. Całe prezbiterium otrzymało piękną i godną tego miejsca marmurową posadzkę, nawa główna otrzymała posadzkę granitową, natomiast w roku przyszłym otrzyma ją pozostała część świątyni – swoją radością dzieli się z nami ks. Jan Niziołek – proboszcz parafii św. Apostołów Piotra i Pawła w Zawierciu.

Pod mensą ołtarzową zostały złożone relikwie wielkiego czciciela Eucharystii – św. Józefa Sebastiana Pelczara, które ofiarował Ksiądz Arcybiskup.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem