Reklama

Do Julii Przyłębskiej, prezes Trybunału Konstytucyjnego

2018-12-05 11:05


Niedziela Ogólnopolska 49/2018, str. 10

Przeciągające się prace w Trybunale Konstytucyjnym odbieramy z olbrzymim niepokojem. Każdego tygodnia otrzymujemy w związku z tą sprawą dziesiątki, jeśli nie setki zapytań od wyborców, przedstawicieli mediów i zainteresowanych sprawą organizacji pozarządowych. Dotyczy ona bowiem najbardziej podstawowego prawa człowieka, jakim jest prawo do życia, w tym życia rozwijającego się w fazie prenatalnej, którego wartość, jak słusznie wskazał Trybunał Konstytucyjny w orzeczeniu z 28 maja 1997 r., nie może być różnicowana.

W 1997 r. TK, rozpatrując precedensową sprawę dotyczącą konstytucyjności aborcji ze względów społecznych, potrzebował niespełna sześciu miesięcy na wydanie orzeczenia, zaś termin rozprawy został wyznaczony już po pięciu miesiącach. Obecnie sytuacja jest bardziej jednoznaczna z uwagi na ustalone orzecznictwo TK oraz ze względu na stanowiska Marszałka Sejmu i Prokuratora Generalnego, w których opowiadają się za stwierdzeniem niekonstytucyjności aborcji eugenicznej, co jest zgodne z tezami zawartymi we wniosku złożonym przez posłów. Uzależnienie ochrony prawa do życia dziecka jeszcze nieurodzonego od jego stanu zdrowia stanowi bowiem zakazaną, bezpośrednią dyskryminację.

Reklama

Po roku od złożenia wniosku wiadomo, że projekt orzeczenia w tej sprawie jest już gotowy. Brak wyznaczenia do tej pory terminu rozprawy nie znajduje przekonującego, merytorycznego wytłumaczenia. Trudno dziwić się zatem spekulacjom medialnym, sugerującym, że rozpoznanie wniosku jest celowo przeciągane z powodów politycznych, tak, by doczekać końca obecnej kadencji Sejmu i – korzystając z zasady dyskontynuacji prac parlamentu – doprowadzić tę sprawę do umorzenia. Ewentualne celowe stosowanie zabiegu przedłużania prac Trybunału Konstytucyjnego nad rozpoznaniem wniosku, jeśli zabieg ten miałby na celu doprowadzanie do umarzania takich wniosków, byłoby rodzajem niekonstytucyjnego ograniczenia prawa posłów do zwracania się do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie konstytucyjności przepisów. Zwracamy również uwagę, że taka sytuacja uderza bezpośrednio w wiarygodność nie tylko Trybunału Konstytucyjnego, ale także posłów – wnioskodawców.

Kierując się troską o najpełniejszą realizację podstawowych wolności i praw gwarantowanych Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej, w tym zapewnienia prawnej ochrony życia w fazie prenatalnej każdemu człowiekowi, niezależnie od stanu zdrowia, prosimy Panią Prezes o niezwłoczne wyznaczenie terminu rozprawy.

Pod listem podpisało się 79 posłów z PiS, Kukiz’15 i niezależnych. Okazuje się, że 1/3 posłów partii rządzącej jest niezadowolona z pracy Trybunału Konstytucyjnego.

Franciszek: jesteśmy umiłowanymi dziećmi Bożymi

2019-02-20 10:47

st (KAI) / Watykan

O wiernej i żarliwej miłości Boga do każdego z ludzi mówił dziś papież podczas audiencji ogólnej. Kontynuując cykl katechez o modlitwie „Ojcze Nasz” papież skomentował wezwanie „Ojcze, który jesteś w niebie”. Jego słów wysłuchało w auli Pawła VI około 7 tys. osób. Wcześniej w bazylice watykańskiej spotkał się z 2,5 tys. wiernych z archidiecezji Benewentu we Włoszech.

Vatican Media

Na wstępie, celem lepszego zrozumienia ojcostwa Boga Franciszek zachęcił do oczyszczenia i przekroczenia naszych wyobrażeń miłości rodzicielskiej. Miłość Boga jest miłością całkowitą, jakiej my w tym życiu zasmakowujemy jedynie niedoskonale. „Mężczyźni i kobiety są wiecznie żebrakami miłości, szukają miejsca, w którym byliby ostatecznie kochani, ale go nie znajdują. Jak wiele w naszym świecie jest zawiedzionych miłości!” – zauważył papież.

Ojciec Święty podkreślił ulotny charakter ludzkiej miłości, będącej „obietnicą, którą trudno dotrzymać, usiłowaniem, które wkrótce wysycha i wyparowuje, trochę tak jak rano, gdy słońce wschodzi i usuwa nocną rosę”. Dlatego „jesteśmy żebrakami, którym w drodze grozi, że nigdy nie znajdą w pełni tego skarbu, którego szukają od pierwszego dnia życia: miłości”.

Franciszek wskazał, że jest także miłość Ojca „który jest w niebie”, adresowana do każdego człowieka, jedyna i wierna miłość Boga. Zaznaczył, że wyrażenie „w niebie” nie chce wyrażać dystansu, ale radykalną odmienność, inny wymiar.

„Nikt z nas nie jest sam. Jeśli nawet na nieszczęście twój ojciec ziemski zapomniał o tobie, a ty żywiłeś do niego urazę, nie odmówiono tobie podstawowego doświadczenia wiary chrześcijańskiej: poznania, że jesteś umiłowanym dzieckiem Bożym i że nie ma nic w życiu, co mogłoby ugasić Jego namiętną miłość do ciebie” – powiedział papież na zakończenie swej katechezy.


Oto tekst papieskiej katechezy w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Dzisiejsza audiencja odbywa się w dwóch miejscach - najpierw spotkałem się z wiernymi z Benewentu, którzy byli w bazylice św. Piotra. A teraz – z wami. Zawdzięczamy to delikatności Prefektury Domu Papieskiego, która nie chciała, byście się zaziębili. Trzeba im za to podziękować. Dziękuję!

Kontynuujemy katechezy na temat „Ojcze nasz”. Pierwszym krokiem każdej modlitwy chrześcijańskiej jest wejście w tajemnicę ojcostwa Boga. Nie można modlić się jak papugi. Albo wejdziesz w tajemnicę, będąc świadomy, że Bóg jest twoim ojcem, albo nie będziesz się modlił. Jeśli modlisz się z innym nastawieniem – to nie modlisz się. Jeśli chcę się modlić, to muszę uznać, że Bóg jest moim ojcem i zaczyna się tajemnica. Aby zrozumieć jak bardzo Bóg jest naszym ojcem, myślimy o postaciach naszych rodziców, ale zawsze musimy je „udoskonalić”, oczyścić. Mówi o tym również Katechizm Kościoła Katolickiego: „Oczyszczenie serca dotyczy powstałych w naszej historii osobistej i kulturowej wyobrażeń ojca lub matki, które wpływają na naszą relację do Boga” (nr 2779).

Nikt z nas nie miał doskonałych rodziców, podobnie jak my, z kolei nigdy nie będziemy doskonałymi rodzicami ani pasterzami. Wszyscy mamy wady. Nasze związki miłości zawsze przeżywamy pod znakiem naszych ograniczeń, a także naszego egoizmu, dlatego są one często skażone pragnieniami posiadania lub manipulowania innymi. Dlatego niekiedy deklaracje miłości przeradzają się w uczucia gniewu i wrogości. „Popatrz twych dwoje przed tygodniem tak bardzo się kochało, a dzisiaj śmiertelnie się nienawidzą”. To widzimy każdego dnia, z tego właśnie powodu, że wszyscy mamy w swoim wnętrzu przykre korzenie, które nie są dobre, i czasami wychodzą na wierzch, czyniąc zło.

Stąd, gdy mówimy o Bogu jako o „ojcu”, myśląc o obrazie naszych rodziców, szczególnie jeśli nas kochają, jednocześnie musimy iść dalej. Ponieważ miłość Boga pochodzi od Ojca „który jest w niebie”, zgodnie z wyrażeniem, do którego używania zaprasza nas Jezus: jest to miłość całkowita, jakiej my w tym życiu zasmakowujemy jedynie niedoskonale. Mężczyźni i kobiety są wiecznie żebrakami miłości, potrzebujemy miłości, szukają miejsca, w którym byliby ostatecznie kochani, ale go nie znajdują. Jak wiele w naszym świecie jest zawiedzionych miłości!

Grecki bóg miłości jest najbardziej tragiczny ze wszystkich: nie jest jasne, czy jest on istotą anielską, czy też demonem. Mitologia mówi, że jest on synem Porosa i Penii, czyli przebiegłości i ubóstwa, którego losem jest niesienie w sobie samym nieco rysów tych rodziców. Stąd możemy myśleć o ambiwalentnej naturze ludzkiej miłości: zdolnej do rozkwitania i agresywnego życia w pewnej godzinie dnia, a zaraz potem usychania i obumierania; to co pojmuje, zawsze jej umyka (por. PLATON, Uczta,). Istnieje pewne wyrażenie proroka Ozeasza, które bezlitośnie ukazuje wrodzoną słabość naszej miłości: „Wasza miłość jest jak poranny obłok, jak rosa, która wcześnie znika” (6, 4). Oto, czym jest często nasza miłość: obietnicą, którą trudno dotrzymać, usiłowaniem, które wkrótce wysycha i wyparowuje, trochę tak jak rano, gdy słońce wschodzi i usuwa nocną rosę.

Ileż razy my, ludzie kochaliśmy w taki sposób słaby i niestały - doświadczyliśmy tego, że kochaliśmy, ale ta miłość się rozpadła, lub stała się słabą – wszyscy tego doświadczyliśmy. Pragnąc miłości, zderzyliśmy się z naszymi ograniczeniami, z ubóstwem naszych sił: nie mogąc dotrzymać obietnicy, która w dniach szczęścia zdawała łatwa do realizacji. W końcu nawet apostoł Piotr się lękał i musiał uciekać, nie był wierny w umiłowaniu Jezusa. Zawsze istnieje ta słabość, która sprawia, że upadamy. Jesteśmy żebrakami, którym w drodze grozi, że nigdy nie znajdą w pełni tego skarbu, którego szukają od pierwszego dnia życia: miłości.

Jest jednak inna miłość, miłość Ojca „który jest w niebie”. Nikt nie powinien wątpić, że jest adresatem tej miłości. On nas kocha, mnie miłuje – możemy powiedzieć. Jeśli nawet nasz ojciec i matka nas nie kochali – hipoteza mająca potwierdzenie w dziejach - to jest Bóg w niebie, który kocha nas tak, jak nikt nigdy tego nie uczynił i nie może uczynić. Miłość Boga jest zawsze niezmienna. Prorok Izajasz mówi – posłuchajcie, jakie to piękne!: „Czy może kobieta zapomnieć o swym niemowlęciu? Czy może nie miłować dziecka swego łona? Lecz gdyby nawet ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie! Oto wyryłem cię na moich dłoniach” (49, 15-16). Dzisiaj tatuaż jest w modzie: „wyryłem cię na moich dłoniach”. Zrobiłem sobie twój tatuaż na moich dłoniach jestem na dłoniach Boga i nie mogę tego usunąć. Miłość Boga jest jak miłość matki, która nigdy nie może zapomnieć o swoim dziecku. „Lecz gdyby nawet ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie!”. To jest miłość doskonała! Tak bardzo jesteśmy miłowani przez Boga. Jeśli rozpadłyby się nawet wszystkie nasze ziemskie miłości, a nie zostało by nam w ręce nic innego jak tylko pył, to zawsze jest dla nas wszystkich płonąca, jedyna miłość Boga.

W głodzie miłości, który wszyscy odczuwamy, nie szukajmy czegoś, co nie istnieje: jest on natomiast zaproszeniem do poznania Boga, który jest ojcem. Taka była na przykład droga nawrócenia św. Augustyna: młody i błyskotliwy retor szukał po prostu wśród stworzeń czegoś, czego nie mogło mu dać żadne stworzenie, aż któregoś dnia miał odwagę wznieść spojrzenie. I tego dnia poznał Boga, Boga, który miłuje.

Wyrażenie „w niebie” nie chce wyrażać dystansu, ale radykalną odmienność, inny wymiar miłości, miłość niestrudzoną, która będzie trwała zawsze, która jest zawsze w zasięgu ręki. Wystarcza powiedzieć: „Ojcze nasz, któryś jest w niebie…” – a ta miłość przychodzi.

Dlatego nie lękajcie się! Nikt z nas nie jest sam. Jeśli nawet na nieszczęście twój ojciec ziemski zapomniał o tobie, a ty żywiłeś do niego urazę, nie odmówiono tobie podstawowego doświadczenia wiary chrześcijańskiej: poznania, że jesteś umiłowanym dzieckiem Bożym i że nie ma nic w życiu, co mogłoby ugasić Jego namiętną miłość do ciebie. Dziękuję.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Archiwiści podziękowali paulinom za wkład w ocalenie narodowego dziedzictwa

2019-02-20 21:01

mir/Radio Jasna Góra / Jasna Góra (KAI)

- To wielkie zadanie chronić przeszłość, niektórzy czynili to z narażeniem życia - mówił dziś na Jasnej Górze o. prof. Janusz Zbudniewek, historyk Kościoła. Przedstawiciele Archiwum Akt Nowych podziękowali Zakonowi Paulinów za pomoc w ocaleniu dużej części zbiorów w czasie II wojny światowej. W tym roku przypada 100-lecie podpisania przez Naczelnika Państwa Józefa Piłsudskiego Dekretu o organizacji archiwów państwowych i opiece nad archiwaliami.

Biuro Prasowe Jasnej Góry

Mszy św. odprawionej w Kaplicy Matki Bożej przewodniczył bp Henryk Tomasik. Ordynariusz diecezji radomskiej podziękował troszczącym się o naszą kulturę i dokumentację dotyczącą „wielkich polskich spraw”. W modlitwie uczestniczyła ponad 20-osobowa delegacja archiwistów, w tym trzech dyrektorów archiwów państwowych.

Tadeusz Krawczak dyrektor Archiwum Akt Nowych zwrócił uwagę na wielką rolę jasnogórskich paulinów, którzy w czasie wojny przechowali część narodowego zasobu archiwalnego. Sporej części nie dało się uratować od wojennej pożogi. Jak podaje Krawczak, 37 kilometrów dokumentów z Archiwum Akt Nowych Niemcy spalili już po Powstaniu Warszawskim, 3 listopada 1944 r. Zbiory innych archiwów warszawskich zostały zniszczone przez hitlerowców w czasie Powstania Warszawskiego.

W listopadzie 1944 r. zwieziono na Jasną Górę najcenniejsze materiały przeznaczone do wywozu do Niemiec. Jak wyjaśnia o. prof. Janusz Zbudniewek, historyk Kościoła i Zakonu Paulinów, Jasna Góra na trasie między Warszawą a Katowicami była punktem zbornym wypatrzonym przez historyka, zasłużonego archiwistę, profesora Uniwersytetu Poznańskiego, Kazimierza Kaczmarczyka, który od grudnia 1939 do lipca 1940 roku porządkował jasnogórskie archiwum.

Dokumenty – jak podaje prof. Zbudniewek - w ponad 480 wielkich kartonach i ok. 800 workach materiałów w teczkach zwieziono na Jasna Górę. To były najcenniejsze materiały, sięgające dwunastego stulecia po rok 1944, które udało się przewieźć pracownikom polskim, za zgodą życzliwych Niemców. Kazimierz Kaczmarczyk uczestniczył w gromadzeniu i zabezpieczaniu archiwaliów wywiezionych z Warszawy nad którymi sprawował nadzór do marca 1945 roku.

Dyrektor Archiwum Akt Nowych Tadeusz Krawczak złożył na Jasnej Górze ryngraf jako wotum dziękczynne.

Z kolei o. Marian Waligóra, przeor Jasnej Góry przekazał w darze kopię Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej, aby mogła zawisnąć w Archiwum Akt Nowych na pamiątkę dzisiejszej modlitwy. Paulin wyraził radość, że Jasna Góra, wpisując się w duchowe życie Polaków, w duchowe życie ludzi Kościoła, ludzi wierzących, mogła też stać się ważnym miejscem, które posłużyło przechowaniu pamięci narodu, w postaci archiwaliów. „Bardzo dziękuję za to, że razem z państwem możemy dziś, w ramach tej Mszy św., dziękować Bogu za to, że możemy też naszą pracą wpisywać się w wielkie dziedzictwo historii naszej Ojczyzny”- mówił przeor Jasnej Góry.

W 2019 r. trwają obchody stulecia istnienia sieci archiwów państwowych. 7 lutego 1919 r. Naczelnik Państwa Józef Piłsudski podpisał "Dekret o organizacji archiwów państwowych i opiece nad archiwaliami”. Obecnie sieć archiwów państwowych tworzy 75 instytucji, w tym 30 regionalnych, do których należy 39 wydziałów zamiejscowych i 3 ekspozytury, a także 3 archiwa centralne z siedzibami w Warszawie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem