Reklama

Trzy duchy nieczyste

2018-12-18 10:59

Monika Rogozińska
Niedziela Ogólnopolska 51/2018, str. 38-39

Monika Rogozińska
Archikatedra w Tumie

Wyprawa w XIII wieku poza krańce znanego Europejczykom świata, do piekielnych otchłani – jak uważano – zadziwia odwagą uczestników i... aktualnością ich relacji. Odkryte na nowo siedem stuleci później inspirują obecne wydarzenia

Europa nie interesowała się wojną i rzeziami dokonywanymi przez Mongołów na terenach obecnej Ukrainy, nazywanych Rusią, zdobyciem Moskwy i Kijowa w pierwszej połowie XIII wieku. Azjaci ludność zabijali lub brali w jasyr, żeby im niewolniczo służyła, albo obciążali ją kontrybucjami. Program Czyngis--chana podboju całego świata kontynuowali jego potomkowie. Dzięki taktyce wojny błyskawicznej, polegającej na ruchliwości znakomitych jeźdźców, Mongołowie szybko utworzyli imperium sięgające od Oceanu Spokojnego oraz Oceanu Indyjskiego po Morze Czarne. Podbitym wydzierali wynalazki: proch, łatwopalne substancje, broń chemiczną. Taktyka spalonej ziemi, podstęp, kłamstwo, okrucieństwo, strzały wydające w locie przerażający dźwięk, osłanianie atakujących wojowników szpalerami wziętych do niewoli kobiet i dzieci były ich orężem w wojnie psychologicznej. Mongołów uznawano za przybyszy z piekieł.

Europejscy władcy, zajęci walkami między sobą o panowanie, zlekceważyli śmiertelne zagrożenie czyhające na wschodzie. W 1241 r. wojska prowadzone przez dwóch wnuków

Czyngis-chana krwawym huraganem najechały Polskę i Węgry. Ziemie polskie, rozparcelowane testamentem Bolesława Krzywoustego na dzielnice skłóconych książąt, stały się łatwym łupem.

Reklama

W okolicach Legnicy Azjatom drogę zastąpił Henryk Pobożny na czele wojska. Nazwany Christianissimus Princeps – księciem najbardziej chrześcijańskim zgromadził rycerzy, by bronić Europy. Mongolska dywersja, zdrada sojuszników, strach sprzymierzonych sprawiły, że przegrał. Zraniony na polu bitwy i pochwycony odmówił oddania hołdu martwemu wodzowi wroga. Został ścięty. Nagie ciało rozpoznały żona Anna i matka – św. Jadwiga. Głowę powiózł wnuk Czyngis-chana na Węgry, zapewne żeby pokazać trofeum bratu. Okoliczności śmierci i zbezczeszczenia zwłok księcia poznają i ujawnią później wysłannicy papieża Innocentego IV do chana Mongołów. Jednym z nich był Polak.

Nieprzeliczone czaszki i kości ludzkie

W 1245 r., z polecenia Innocentego IV, wyruszyła wyprawa zakonników franciszkańskich do miejsca im niewiadomego na terenach nieistniejących na ówczesnych mapach. Mieli dotrzeć do chana Mongołów, rozpoznać, kim są najeźdźcy, i nawiązać kontakty dyplomatyczne. Dzielność tych mnichów zdumiewa. Legat papieski, Włoch, był na owe czasy starcem – Giovanni z miejscowości Pian di Carpine (dziś Maggione) miał ok. 65 lat. W kwietniu wyruszył na osiołku z Lyonu, gdzie przebywał papież, przez Niemcy i Pragę do Wrocławia. Tu dołączył trzeci franciszkanin, ok. 45-letni Benedykt – Polak, jak się przedstawiał. Drugim był C. de Bridia (z Brzegu? , w relacji pojawił się też brat Czesław z Czech, być może to ta sama osoba).

Po drodze zatrzymali się w archikolegiacie w Tumie, a obok, w Łęczycy, na dworze Konrada Mazowieckiego otrzymali dary, pomocne w otwieraniu drzwi na dalszych etapach. Udali się do Kijowa i dalej na wschód. „Napotykaliśmy nieprzeliczone czaszki i kości ludzkie leżące na polach”, „niezliczone zburzone miasta i grody zniszczone” – wspominali drogowskazy znaczące Imperium Mongołów. Przez tereny obecnej Ukrainy, Rosji, Kazachstanu i Mongolii dotarli w lipcu 1246 r. do letniej siedziby wielkiego chana.

Stanęli w niej tylko dwaj franciszkanie: Giovanni oraz Benedykt i spędzili tam parę miesięcy, i o mało nie umarli z głodu, bo o posłów tam nie dbano. Jak relacjonowali, Mongołowie, których zwali też Tatarami, obcymi, słabymi i biednymi gardzili. Umów nie dotrzymywali – wraz z przebiegłością i zdradą to było częścią ich taktyki. Szanowali siłę i swoich. Organizację państwa podporządkowali podbojowi. Panem życia, śmierci i dóbr był ich władca.

Diagnoza

Franciszkanie zdefiniowali przyczyny klęski w 1241 r. „Czego u Polaków dokonała zazdrość, to u Węgrów zuchwała pycha”. Z ich relacji wynika, że Europa nie obroni się przed obcymi cywilizacjami, jeśli się nie zjednoczy w zgodzie sił, nie wykaże odwagi, męstwa i jeśli porzuci religię, która ją zbudowała.

Taką samą diagnozę postawiła inna wyprawa wysłana przez Innocentego IV, dominikanów, która dotarła później do chana. Jej uczestnik relacjonował, że przed najazdem na Węgry wnuk Czyngis-chana złożył ofiarę demonom, które zapewniły go, iż może ruszać po zwycięstwo, bo drogę przetrą mu duchy nieczyste, które one poślą: duch niezgody, duch niewiary i duch strachu.

Powrót franciszkanów do Lyonu trwał ponad rok. Po drodze zatrzymywali się i opowiadali o tym, co zobaczyli. Spisali trzy relacje. Tylko Giovanni, który pokonał 19 tys. km, stał się znany. Włoskie Maggione tą postacią się szczyci. W swojej „Historia Mongalorum” wyjaśnia, że już jej brudnopis był wielokrotnie kopiowany. (Zapis z XIV wieku znajduje się w Ossolineum we Wrocławiu). Dwa pozostałe sprawozdania – i ich autorzy – na wieki zapadły się w mroku niepamięci. Nie zmieniło tego odnalezienie w 1920 r. w Tajnym Archiwum Watykanu przywiezionego przez franciszkanów listu chana Gujuka do papieża.

W 1965 r. Uniwersytet Yale w USA ujawnił, że posiada odpis „Historia Tartarorum” C. de Bridii, którą ten ukończył 30 lipca 1247 r. na polecenie prowincjała Czech i Polski. To ta relacja przekazała nam szczegóły egzekucji Henryka Pobożnego. Potwierdzają ją ryciny z XV wieku Kodeksu hamburskiego („Augsburger Hedwigskodex”), znajdującego się w Bibliotece Uniwersytetu w Augsburgu.

Śledztwu wrocławskiego adwokata Andrzeja Jochelsona – historyka z zamiłowania, tłumacza z łaciny średniowiecznej i francuskiego – zawdzięczamy odnalezienie dwóch egzemplarzy relacji Benedykta Polaka „De Itinere Fratrum Minorum ad Tartaros” w bibliotekach Wiednia oraz Paryża. Mecenas przełożył ją i opublikował w czasopiśmie Franciszkanów w 1986 r.

Czy archiwa, biblioteki, prywatne zbiory kryją jeszcze inne świadectwa z tej wyprawy, które potwierdzą słuszność sentencji: historia uczy, że ludzkość niczego z niej się nie nauczyła...

Monika Rogozińska
jest członkiem kapituły Nagrody Benedykta Polaka oraz Bractwa Henryka Pobożnego

Archidiecezja lubelska: dane nt. wykorzystywania seksualnego osób małoletnich przez duchownych

2019-03-18 14:52

dab / Lublin (KAI)

Do Kurii Metropolitalnej w Lublinie zgłoszono dziewięć przypadków przestępstw duchownych przeciwko VI przykazaniu Dekalogu z osobą małoletnią. Mówimy o latach 1990-2018. Cztery z omawianych przypadków dotyczą dzieci poniżej 15. roku życia, pięć to przestępstwa przeciwko małoletnim pomiędzy 15-18. rokiem życia – powiedział w rozmowie z KAI ks. dr Adam Jaszcz.

wikipedia.org

Jak zauważył rzecznik archidiecezji lubelskiej, duchowny, który dopuścił się przestępstwa wobec małoletniego poniżej 15. roku życia, jest zagrożony podwójną karą. Jedną ze strony prawa kanonicznego, co ważne także wówczas, gdy ofiara nie ukończyła 18. roku życia, drugą ze strony prawa państwowego. Kara, jaką przestępca ponosi w jednym systemie, nie zwalnia ani nie zastępuje kary wymierzonej w innym.

- Mówiąc o przestępstwach udowodnionych, na jednego skazanego duchownego przypadała jedna osoba pokrzywdzona, w jednym przypadku dwie. W dwóch przypadkach zapadł wyrok skazujący w porządku świeckim. W jednym przypadku prokuratura nie wszczęła postępowania z racji na przedawnienie. W porządku kanonicznym dwóch duchownych dekretem Kongregacji Nauki Wiary zostało przeniesionych do stanu świeckiego. W innych przypadkach Stolica Apostolska nakładała sankcje według ciężkości przestępstw. Z omawianych dziewięciu przypadków, dwóch duchownych już nie żyje. Pozostali pozostający w kapłaństwie, poza wydalonymi ze stanu duchownego, mają zakaz pracy z małoletnimi. Jeśli wykonują jakieś funkcje, czynią to wyłącznie wśród osób dorosłych – wyjaśnia ksiądz rzecznik.

Przedstawione dane dotyczą prawie trzech dekad. - W latach 1990-2018 łącznie 639 mężczyzn przyjęło święcenia prezbiteratu, zasilając szeregi kapłańskie archidiecezji lubelskiej. Obecnie przynależy do niej 925 księży. We wspólnocie kapłanów, poświęcających swoje życie duszpasterstwu i pracy z najmłodszymi, każdy przypadek nadużycia jest jak krwawiąca rana, która długo się zabliźnia – tłumaczy ks. Jaszcz.

Rzecznik archidiecezji lubelskiej dodał, że dane te zgodnie z wytycznymi zostały na jesieni przesłane do sekretariatu KEP i stały się przedmiotem badań opublikowanych jako dane statystyczne nt. wykorzystywania seksualnego osób małoletnich przez duchownych w Kościele katolickim w Polsce.

To nie koniec działań archidiecezji lubelskiej w sprawie problemu wykorzystywania seksualnego. - W pierwszych dniach kwietnia spotkają się w Lublinie połączone zespoły ds. ochrony dzieci i młodzieży z trzech diecezji: lubelskiej, siedleckiej i sandomierskiej. Właśnie te diecezje tworzą metropolię lubelską. Zespoły będą pracować nad intensyfikacją prewencji w pracy duszpasterskiej z osobami małoletnimi w metropolii lubelskiej. Ważnym impulsem są wskazania płynące z ostatniego spotkania przewodniczących Episkopatów z papieżem Franciszkiem – dodaje ks. Jaszcz.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Odpust św. Józefa w Nasławicach

2019-03-19 07:33

Anna Majowicz

Dziś uroczystość św. Józefa, Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny. Niektóre parafie diecezji wrocławskiej, którym święty patronuje, przeniosły liturgiczne obchody na niedzielę 17 marca.

Oliwia Musiał
Mszy św. przewodniczył ks. Adam Łopuszyński, proboszcz parafii

W Nasławicach uroczystości odpustowe rozpoczęły się o godz. 13.00. - Gromadzimy się w tej świątyni wpatrując się w postać św. Józefa, Oblubieńca NMP, ziemskiego opiekuna Jezusa Chrystusa. Człowieka, który zaufał Bogu i w tej ufności wypełniał Jego wolę troszcząc się o Bożego Syna i Jego Matkę –mówił w homilii ks. Łukasz Tokarczyk. Kapłan zauważył, że w Piśmie Świętym, nie znajdziemy ani jednego słowa wypowiedzianego przez św. Józefa, przez co, tak naprawdę niewiele o Nim wiemy. - Z samego Pisma Świętego odczytujemy kilka informacji, na podstawie których już możemy zarysować obraz Ojca i Opiekuna, jakim był. Ale nie wiemy, jak długo żył, jak wyglądała Jego codzienność, jaki miał charakter, co najbardziej lubił, jakie miał talenty i jakie słabości. Nie wiemy także jak i kiedy umarł. Ot, po prostu, kilka razy pojawia się w określonych sytuacjach, a potem już nic o Nim nie słyszymy. Tradycja dopowiada nam wiele różnych sytuacji i opisów. I to właśnie z tradycji czerpiemy podanie, jakoby Józef umierał otoczony swoją rodziną, na rękach swego przybranego Syna. Jak cicho żył, tak cicho odszedł! – zaznaczył kaznodzieja, dodając, że informacje, które o patronie posiadamy, mają być dla nas wzorem i zachętą do życia w świętości, w jakiej On sam żył. – Św. Józef uczy nas, aby całym sobą i wszystkim, co robimy, wskazywać na Jezusa i Jemu służyć. Wskazuje, że bardziej niż słów, potrzeba konkretnych czynów. Mniej zapewnień, mniej obietnic, mniej wyszukanych przemów i kunsztownych dywagacji, a więcej konkretnego działania – tego, jak się wydaje, bardzo dzisiaj potrzeba naszemu chrześcijaństwu. Święty uczy nas także zasłuchania w głos Boży i pełnienia woli Bożej nawet, jeżeli jest ona dla nas niezrozumiała. Chciejmy dziś, za przykładem naszego Patrona powierzać się Bogu i na Nim budować naszą codzienność. Trwając w Wielkim Poście jesteśmy zaproszeni przez Kościół do większej aktywności duchowej, aby siła tego ducha pomagała nam podejmować decyzje zgodne z wolą Boga, przepełnione Jego obecnością. Niech św. Józef czuwa nad nami, abyśmy pracując i troszcząc się o swoich najbliższych, kochali i tę miłość potwierdzali swoim życiem. Bądźmy jak św. Józef posłuszni Bogu, głęboko Jemu ufając i razem z Nim przeżywajmy każdą sekundę naszego życia. Życia które ma nas zaprowadzić do nieba – nauczał ks. Łukasz Tokarczyk.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem