Reklama

Misje uczą pokory

2019-02-13 07:44

Z Moniką Kręgiel, świecką wolontariuszką wyjeżdżającą na misje do Domu Serca w Tajlandii, rozmawia Ewa Oset
Edycja częstochowska 7/2019, str. I

Archiwum prywatne

Porzucają wygodne życie, dobre posady, zostawiają rodzinę i bliskich, aby pokazać ludziom z krańców ziemi, że świat o nich nie zapomniał. Wolontariusze misyjni wpólnoty Domy Serca, założonej we Francji w 1990 r., nie ewangelizują wprost, ale przez swoją postawę – pełną miłości, chęci niesienia pomocy, zaangażowania i wrażliwości na potrzeby innych – niosą ulgę w cierpieniu i pocieszenie

Ewa Oset: – Zbliża się dzień Pani wyjazdu do Tajlandii, gdzie będzie Pani świecką wolontariuszką wspólnoty Domy Serca. Skąd u Pani zainteresowania misyjne?

Monika Kręgiel: – Właściwie nigdy wcześniej nie czułam powołania misyjnego. Wszystko zaczęło się ponad trzy lata temu, kiedy moja koleżanka przygotowywała się do wyjazdu do Salwadoru w ramach Międzynarodowego Wolontariatu Misyjnego Domy Serca. Zbierała fundusze na pokrycie kosztów podróży, opowiadała o charyzmacie tej wspólnoty, w Internecie dostępny był również film przedstawiający dzieła Domów Serca. Zainteresowałam się działalnością tego ruchu do tego stopnia, że postanowiłam wziąć udział w pierwszym weekendzie formacyjnym. Stchórzyłam jednak przed spotkaniem i wycofałam się. Myśli o misji wróciły do mnie w październiku 2018 r. Poprosiłam o dodatkowe dwa dni, ponieważ spotkania informacyjne były już zakończone. Zrobiłam to po to, aby przekonać się, że to nie dla mnie, żeby w końcu te myśli ustały. Ale stało się inaczej... i 17 lutego o godz. 17 w kościele akademickim w Częstochowie będzie uroczyste posłanie mnie na misje, a niedługo po tym wylot do Tajlandii.

– Co tak pociąga Panią w charyzmacie Domów Serca?

– Apostolat. Polega on na tym, żeby w działaniu pokazywać Boga, a nie słowami. To niesienie współczucia i pocieszenia ubogim, cierpiącym i samotnym na całym świecie. Nie trzeba dawać ludziom, wśród których przebywają wolontariusze, konkretnych rzeczy, ale swoją obecność, przyjaźń. Założyciel wspólnoty powiedział, że Domy Serca nie są lekarstwem na całe zło, ale są pewnym znakiem. Myślę, że obecność wolontariuszy jest ważna dla dwóch stron. To, że ktoś jedzie na misje, nie znaczy, że jest lepszy od tych, do których zostaje posłany. To jest przede wszystkim spotkanie z drugim człowiekiem w cierpieniu. My, ludzie Zachodu, również cierpimy, ale w inny sposób. I nigdy nie jest to oczywiste, kto komu będzie pomagał. Dodam, że wolontariat – w moim przypadku będzie trwał 16 miesięcy – opiera się na trzech filarach. Pierwszy to zacieśnianie więzi z Bogiem, czyli modlitwa, udział we Mszy św., adoracja Najświętszego Sakramentu, Liturgia Godzin. Drugi filar to życie w międzynarodowej wspólnocie, czyli ustalanie planu dnia, odnoszenie się z miłością do siebie, pomaganie sobie. A trzeci filar to właśnie apostolat.

– Czy wie Pani coś o miejscu, gdzie będzie posługiwać jako wolontariuszka?

– Dzielnica, w której zamieszkam, nazywa się Jet Sip Praj. Moja poprzedniczka w Domu Serca w Bangkoku, Natalia Piórkowska, tak opisała to miejsce w swoim liście z misji: „ (...) widok warunków, w jakich żyją tutaj ludzie, był zaskakujący. Trudno nazwać domami wiaty pozbijane ze starych desek i różnych innych materiałów. Wielu ludzi śpi na podłodze, na kafelkach, na betonie czy deskach. Nie mają oni łóżek, stołu, krzeseł. Często prawie nic nie mają. Przechodząc uliczkami, które mają ok. metr szerokości, widać koryta ze ściekami, w których jest mnóstwo śmieci. Zapach ścieków miesza się z zapachem «street food» (uliczne jedzenie – przyp. E.O.). (...) Mieszkańcy Bangkoku omijają to miejsce, a tym bardziej obcokrajowcy. Nie ma tu przystanku autobusowego, a taksówkarze często odmawiają przyjeżdżania w to miejsce. Mimo że ta cześć Bangkoku pozostaje za «murami miasta» i naznaczona jest samotnością i cierpieniem, jest w niej coś pięknego. Być może pośród tej biedy i opuszczenia łatwiej jest dostrzec piękno szczególnie w drugim człowieku, w poświęceniu, w trudzie”.

– Dlaczego akurat to miejsce i ten kraj? Nie obawia się Pani różnych trudności?

– Domy Serca znajdują się zawsze w miejscach, gdzie wolontariusze spotykają się z cierpieniem. Natomiast jeśli chodzi o kraj – bardzo chciałam wyjechać tam, gdzie przez cały rok jest ciepło. Obawy? Myślę, że Pan Bóg nad wszystkim czuwa.

– Jakie wymagania trzeba było spełnić, żeby zostać wolontariuszem Domów Serca? Czy zgłaszający się muszą wykazać się znajomością jakiegoś języka albo posiadać jakieś umiejętności?

– Ta wspólnota jest szczególna, ponieważ od wolontariuszy nie wymaga się żadnego doświadczenia i specjalnych kompetencji. Jedynie trzeba mieć dobre zdrowie psychiczne i fizyczne. A jeśli chodzi o język – to nie jest tak, że wolontariusz wysyłany jest tam, gdzie potrafi porozumieć się z miejscowymi. Przede wszystkim chodzi o zaufanie Panu Bogu. O doświadczenie wiary także dla wolontariusza, aby nie czuł się zbyt pewnie, aby odczuł, że też musi się czegoś uczyć od osób, którymi się zajmuje. Tu nie chodzi o to, żeby przyjechał z pewnym planem, jako ten lepszy, ale że też może coś zyskać.

– Czyli jest to taka wzajemna pomoc?

– Największą motywacją mojego wyjazdu było to, aby się nawrócić, nauczyć się pokory i zaufania Panu Bogu.

– Jakie odczucia ma Pani teraz, tuż przed wyjazdem?

– Szczerze mówiąc mieszane. Z jednej strony ogromnie się cieszę, bo mam poczucie, że dobrze rozeznałam. Mam mocne przeświadczenie, że Pan Bóg tego właśnie dla mnie chciał. W pamięci mam radość z poznawania charyzmatów Domów Serca i wiem, że chcę nimi żyć, nawet jeśli z jakichś powodów nie doszłoby do tego wyjazdu. Z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że będę tęskniła za swoimi bliskimi...

– Wyjazd Pani jest też możliwy dzięki różnym osobom...

– Bardzo dziękuję mojej rodzinie, bliskim, przyjaciołom, bo tylko dzięki nim mogę wyjechać do Domu Serca. Osoby, które wspierają moją misję, modlitewnie lub finansowo, stają się jej częścią. Zbieranie funduszy było dla mnie niesamowitym doświadczeniem, chociaż początkowo bardzo się go bałam. Hojność moich przyjaciół wzruszyła mnie i przeszła moje najśmielsze oczekiwania!

– Życzymy więc udanego wyjazdu i czekamy na listy z misji!

Monikę można wesprzeć duchowo – modląc się codziennie dziesiątką Różańca w jej intencji, jej misji, wspólnoty i osób, którym będzie służyć, oraz finansowo, co ułatwi misyjną działaność, wpłacając darowiznę na konto znajdujące się na stronie www.domyserca.pl .

Tagi:
wolontariusze

Miłość w działaniu

2019-02-20 11:35

Piotr Lorenc
Edycja sosnowiecka 8/2019, str. IV

Działają na pierwszej linii frontu walki z ubóstwem, cierpieniem, chorobą, bezdomnością, osamotnieniem. Mowa oczywiście o pracownikach i wolontariuszach sosnowieckiej Caritas

Archiwum Caritas
Wolontariusze Caritas w akcji

To dzięki ich codziennej pracy ubodzy otrzymują wsparcie, chorzy pomoc medyczną i rehabilitacyjną, bezdomni schronienie nad głową, a samotni – wspólnotę. Wszystko dlatego, że celem Caritas jest działalność charytatywna i humanitarna obejmująca potrzeby duchowe i materialne człowieka. Wypływa ona z ewangelicznego przykazania miłości i ma na uwadze godność każdej osoby ludzkiej bez względu na jej wyznanie, światopogląd, narodowość, rasę i przekonania. – Caritas Diecezji Sosnowieckiej jest instytucją charytatywną Kościoła sosnowieckiego, posiada status organizacji pożytku publicznego. Do naszych zadań należy zarówno niesienie pomocy osobom potrzebującym, jak i zachęcanie innych do aktywnego zaangażowania w działalność charytatywną. Głównymi adresatami podejmowanych przez nas działań są osoby ubogie. Szczególną wagę przywiązujemy do opieki nad dziećmi, starszymi, niepełnosprawnymi, ale pomagamy także uzależnionym, chorym i samotnym. Realizacja większości naszych przedsięwzięć jest możliwa dzięki pracy rzeszy wolontariuszy oraz ofiarom materialnym i duchowym wielu darczyńców i sympatyków – wyjaśnia ks. Tomasz Folga, dyrektor sosnowieckiej Caritas.

1 proc. działający cuda

Działania Caritas są możliwe dzięki darczyńcom, ludziom dobrej woli, którzy pragną wspierać osoby przeżywające trudności. Obecnie, dzięki zmianom w prawie, od kilku lat może to uczynić każdy, kto składa roczne zeznanie podatkowe. Wystarczy przekazać 1 proc. swojego podatku. Aby to zrobić, wystarczy dosłownie wypełnić 3 pola w formularzu podatkowym. Wystarczy podać nazwę organizacji pożytku publicznego i jej numer KRS. – Drodzy przyjaciele, nie rezygnujcie z przekazania 1 proc. tylko dlatego, że jego wysokość jest niewielka. Każda złotówka jest ważna.

10 osób, które wpłacą 1 zł pozwoli np. na sfinansowanie 4 obiadów dla głodnego dziecka. To jest bardzo konkretna pomoc. Przed nami kolejny rok pomocy potrzebującym, 1 proc. podatku może posłużyć realizowanym przez nas dziełom miłosierdzia i pomocy wobec najuboższych – zachęca ks. Tomasz Folga.

Praktyczne porady

Jak przekazać 1 proc. podatku na rzecz Caritas Diecezji Sosnowieckiej? Należy obliczyć 1 proc. z ogólnej kwoty podatku dochodowego. Drugim krokiem jest wpisanie wartości 1 proc. (w zaokrągleniu do pełnych dziesiątek) w odpowiednią rubrykę zeznania podatkowego. Trzeci krok to wpisanie nazwy Caritas Diecezji Sosnowieckiej i numeru wpisu do Krajowego Rejestru Sądowego – KRS: 0000222993. Nie trzeba dokonywać żadnych wpłat. Pieniądze na konto sosnowieckiej Caritas przekaże Urząd Skarbowy w terminie do 3 miesięcy. – Aby uczynić przekazanie 1 proc. jeszcze prostszym, proponujemy bezpieczne wypełnienie PIT przy pomocy zamieszczonego na naszej stronie: www.sosnowiec.caritas.pl darmowego programu do wypełniania PIT – apeluje szef Caritasu.

Pora na konkrety

Dlaczego warto wesprzeć działania sosnowieckiej Caritas? Otóż corocznie pracownicy i wolontariusze Caritas rozdają 1000 wyprawek szkolnych. Od 20 lat Caritas organizuje letni wypoczynek dla ponad 500 dzieci z terenu diecezji i Ukrainy. W Wigiliach Caritas uczestniczy ponad 800 ubogich osób. Od kilku lat Caritas koordynuje program żywnościowy FEAD, polegający na wydawaniu żywności dla najbardziej potrzebujących rodzin i osób samotnie gospodarujących – w skali roku jest to kilka tysięcy osób. Caritas na bieżąco udziela pomocy materialnej i rzeczowej potrzebującym. Na leczenie i rehabilitacje organizacja przeznaczyła w 2018 r. prawie 90 tys. złotych. W 19 Spiżarniach Caritas rozdana została w 2018 r. żywność za 2,5 mln złotych. Caritas Diecezji Sosnowieckiej prowadzi także wyspecjalizowane placówki pomocowe. – Mamy kilka ośrodków rozsianych w różnych częściach diecezji. I tak, prowadzimy Zakład Opiekuńczo-Leczniczy w Będzinie, zapewniający opiekę 50 osobom rocznie. Z usług Stacji Opieki w Sosnowcu korzysta rocznie 1000 osób, a z Wypożyczalni Sprzętu Rehabilitacyjnego – 400. Do przedszkola Radosna Wyspa w Sosnowcu uczęszcza 40 dzieci. W Diecezjalnym Domu Matki i Dziecka w Sosnowcu udzieliliśmy wsparcia 19 matkom i 23 dzieciom. Schronisko dla Bezdomnych w Będzinie daje codziennie schronienie 50 mężczyznom. Noclegownia dla Bezdomnych w Dąbrowie Górniczej zapewnia miejsce 50 osobom, w tym 10 kobietom. Noclegownia dla Bezdomnych w Sosnowcu pomaga codziennie 45 mężczyznom. Schronisko dla Bezdomnych w Dąbrowie Górniczej zapewnia schronienie 50 mężczyznom i 5 kobietom. Jadłodajnia dla ubogich w Olkuszu wydaje 120 ciepłych posiłków dziennie, co daje średnio 44 tys. wydanych posiłków rocznie. Dzienny Dom Senior+ w Olkuszu zapewnia opiekę 30 osobom starszym. Świetlica Mapet przy parafii św. Elżbiety Węgierskiej w Jaworznie zapewnia opiekę ok. 60 dzieciom. Świetlica u Matki Teresy przy Zgromadzeniu Sióstr Karmelitanek w Sosnowcu opiekuje się ok. 50 dziećmi. Zaś Świetlica Betlejem w Wolbromiu ma pod swoją opieką 35 dzieci. Naszym bogactwem są także wolontariusze i to zarówno osoby starsze, jak i dzieci oraz młodzież. Starsi są zrzeszeni w Parafialnych Zespołach Caritas, zaś młodzi ludzie tworzą Szkolne Koła Caritas. W sumie jest to „armia” ponad 1500 osób – wylicza dyrektor sosnowieckiej Caritas.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Watykan: Polak nuncjuszem w Gwinei i Mali

2019-03-26 12:53

xpb / Watykan (KAI)

Ojciec Święty mianował dotychczasowego radcę nuncjatury, ks. prał. Tymona Tytusa Chmieleckiego nuncjuszem apostolskim w Gwinei i Mali a jednocześnie wyniósł do godności arcybiskupa i przydzielił stolicę tytularną Tre Taverne.


ks. prał. Tymon Chmielecki

Nowy nuncjusz apostolski w Gwinei i Mali urodził się 29 listopada 1965 roku w Toruniu. Po ukończeniu z wyróżnieniem Akademii Muzycznej w Bydgoszczy, w klasie wiolonczeli prof. Romana Sucheckiego (1987), rozpoczął pracę artystyczną i tournée koncertowe m.in. z Filharmonią Pomorską i Państwową Orkiestrą Kameralną w Toruniu. Następnie uzyskał stopień doktora nauk humanistycznych w zakresie Kościelnych Nauk Historycznych i Społecznych na Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie (1992), wydając monografię najstarszego graduału cysterskiego z Pelplina. Po odbyciu studiów prawniczych, zakończonych doktoratem z Obojga Praw na Papieskim Uniwersytecie Laterańskim w Rzymie (1995) i publikacją dotyczącą międzynarodowej ochrony dóbr kultury i wkładu Kościoła katolickiego w tę ochronę, uzyskał stopień doktora habilitowanego w zakresie Historii Powszechnej i Historii Kościoła na Wydziale Historii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu (1999), poświęcając się pracy nad dziejami katolicyzmu w Gruzji w świetle archiwów watykańskich.

Jako alumn Wyższego Seminarium Duchownego w Pelplinie i Papieskiego Wyższego Seminarium Rzymskiego, przyjął święcenia kapłańskie z rąk św. Jana Pawła II w Watykanie 26 maja 1991 r. Jako kapłan Diecezji Toruńskiej, po formacji w Papieskiej Akademii Kościelnej kształcącej dyplomatów watykańskich i odbyciu stażu w Reprezentacji Stolicy Świętej w Federacji Rosyjskiej (1993), pracował w charakterze attaché, sekretarza i radcy w Nuncjaturach Apostolskich na Kaukazie (Gruzja, Armenia, Azerbejdżan), w Afryce zachodniej (Senegal, Mali, Mauretania, Gwinea Bissau i Wyspy Zielonego Przylądka), w Austrii, na Ukrainie, w krajach Azji środkowej (Kazachstan, Kirgistan, Tadżykistan, Turkmenistan i Uzbekistan) oraz w Brazylii. W ostatnich latach był pracownikiem Sekcji do spraw Relacji z Państwami w Sekretariacie Stanu Stolicy Apostolskiej.

Święcenia biskupie ks. Tymona Chmieleckiego odbędą się 13 maja w Bazylice Watykańskiej. Głównym konsekratorem będzie kard. Pietro Parolin, sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej – poinformowało Radio Watykańskie.

Rozmawiając z papieską rozgłośnią swej nominacji, ks. Chmielecki zauważył, że swą posługę będzie pełnił w krajach misyjnych. W takich sytuacjach również i nuncjusz jest po trosze misjonarzem. Zarazem w krajach tych nuncjatura bardzo wyraźnie jest odbierana jako punkt łączności z Ojcem Świętym. On sam doświadczył tego najmocniej, kiedy był na placówce w Brazylii. Mówi ks. Chmielecki.

„Tym, co mnie najbardziej wzruszyło w całej mojej służbie dyplomatycznej, to było konanie i moment śmierci naszego Jana Pawła II Wielkiego. Byłem wtedy w Brazylii. W tych ostatnich chwilach życia cały lud brazylijski, episkopat, garnęli się do nuncjatury, do nuncjusza apostolskiego, do nas wszystkich i chcieli razem przeżywać te wielkie chwile przejścia naszego Papieża do nieba. Wtedy było widać jak cały lud brazylijski jest z Papieżem, jest ze Stolicą Apostolską. To było wspaniałe wyzwanie – wspomina arcybiskup nominat. – Myślę, że również w krajach misyjnych, w Afryce, ludzie mają wielkie poczucie Kościoła. W Europie jest to może już inaczej, jak widzimy, natomiast w krajach misyjnych, ten, kto uwierzy Chrystusowi, kto będzie świadomym członkiem Kościoła, ten po prostu wie, dlaczego wierzy, po co wierzy, i jak ma się zachowywać, żeby osiągnąć życie wieczne”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Katedra polowa: uczczono pamięć uczestników akcji pod Arsenałem

2019-03-26 20:43

kos / Warszawa (KAI)

W Warszawie odbyły się dziś obchody 76 rocznicy akcji pod Arsenałem, jednej z najbardziej brawurowych operacji wojskowych przeprowadzonych w stolicy przez Grupy Szturmowe Szarych Szeregów w okresie II wojny światowej. Dzięki niej z rąk Niemców udało się odbić 21 zakładników, m.in. Jana Bytnara ps. „Rudy”. W intencji uczestników akcji odprawiona została w katedrze polowej Wojska Polskiego Msza św., której przewodniczył ks. Jan Dohnalik, kanclerz Kurii Ordynariatu Polowego. Po zakończonej Eucharystii u zbiegu ul. Bielańskiej i Długiej w historycznym miejscu przeprowadzenia akcji odbył się apel pamięci.

Cezary Piwowarski/ pl.wikipedia.org

Homilię wygłosił ks. ppłk Robert Krzysztofiak, kapelan Jednostki Wojskowej Komandosów z Lublińca, dziedziczącej tradycje jednostek AK, który przypomniał okoliczności i przebieg akcji pod Aresnałem. Podkreślił, że jej uczestnicy powinni być dla współczesnych wzorem do naśladowania. – Jesteśmy w katedrze polowej nie tylko po to, aby się modlić za uczestników akcji, ale również po to, by oddać im hołd i czerpać od nich wzorce do naśladowania, do życia zgodnie z wartościami, które przyświecały ich harcerskiemu życiu, zgodnie z dewizą Bóg-Honor-Ojczyzna – powiedział.

Wyraził wdzięczność obecnym na Mszy św. kombatantom i uczestnikom II wojny światowej za świadectwo ich życia, które przekazują kolejnym pokoleniom. – Oni nadal pokazują, że warto dla wolności Ojczyzny poświęcić wszystko. Niech przesłanie „Rudego”, „Alka” i „Zośki” będzie dla nas przykładem jak postępować w życiu codziennym i świadczyć o wielkiej miłości do Boga, człowieka i Ojczyzny – zachęcał.

Eucharystię z ks. Dohnalikiem i ks. Krzysztofiakiem koncelebrował ks. Jerzego Błaszczaka, kapelan Szarych Szeregów. Uczestniczyli w niej kombatanci Armii Krajowej z prezesem Światowego Związku Żołnierzy AK prof. Leszkiem Żukowskim, generałowie WP gen. dyw. Wiesław Kukuła, gen. bryg. Ryszard Pietras, dowódca 21. Brygady Strzelców Podhalańskich, poczty sztandarowe wojskowe oraz szkolne, harcerze, a także członkowie grup rekonstrukcyjnych.

W trakcie Mszy św. poświęcona została tablica kpt. hm. Eugeniusza Stasieckiego, ps. „Piotr Pomian”, oficera 74. Górnośląskiego Pułku Piechoty w Lublińcu, zastępcy naczelnika „Szarych Szeregów”, zastępcy dowódcy Batalionu „Zośka”, poległego w Powstaniu Warszawskim, która zawiśnie w kościele garnizonowym w Lublińcu.

Po Mszy św. zebrani udali się pod budynek Arsenału, gdzie odbył się apel pamięci i ceremonia złożenia kwiatów przy głazie upamiętniającym akcję.

***

W nocy z 18 na 19 marca 1943 r. Gestapo zaaresztowało Henryka Ostrowskiego ps. „Heniek”, komendanta hufca-plutonu Praga Grup Szturmowych Szarych Szeregów. „Heniek” został poddany brutalnemu śledztwu w celu pozyskania informacji o siatce, do której należał. Kilka dni później ta sama grupa Gestapo dokonała aresztowania Jana Bytnara, komendanta hufca-plutonu „Południe”.

W znanej książce Aleksandra Kamińskiego „Kamieniach na szaniec” Ostrowski został przedstawiony jako ten, który załamał się w śledztwie i zdradził Jana Bytnara „Rudego”. Aleksander Kamiński nie dysponował jednak informacjami, że „Heniek” niczego nie zdradził Niemcom, w rzeczywistości wszystkie materiały gestapowcy wydobyli ze znalezionych w jego mieszkaniu notatek. Wmawianie „Rudemu”, że Ostrowski załamał się w śledztwie, było celowe dla wydobycia zeznań od Bytnara.

Akcją odbicia „Rudego” dowodzili Stanisław Broniewski „Orsza”, a bezpośrednio Tadeusz Zawadzki „Zośka”. Wcześniej musiało się na nią zgodzić kierownictwo Szarych Szeregów.

Do ataku na więźniarkę doszło u zbiegu ulic Długiej i Bielańskiej w Warszawie w pobliżu budynku Arsenału. Samochód wiozący „Rudego” został obrzucony butelkami z benzyną i zatrzymany. W wyniku ostrzału dwóch żołnierzy podziemia zostało śmiertelnie rannych, a jeden schwytany i później rozstrzelany. Niemcy stracili 4 zabitych (załoga spalonej więźniarki Gestapo i policjant). Rannych zostało też 9 żołnierzy. „Rudego” przeniesiono do oczekującego nieopodal samochodu i wywieziono z miejsca akcji.

W akcji pod Arsenałem uwolniono 21 więźniów, wśród nich obok „Rudego” także Henryka Ostrowskiego „Heńka”. W sumie wzięło w niej udział 28 członków Szarych Szeregów. Następnego dnia w odwecie Niemcy rozstrzelali na dziedzińcu Pawiaka 140 Polaków i Żydów.

Tylko jedenastu uczestników akcji dożyło końca wojny. Dowódca grupy Tadeusz Zawadzki ps. „Zośka”, zginął 20 sierpnia 1943 r. w czasie rozbicia strażnicy granicznej w miejscowości Sieczychy. Odbity „Rudy” zmarł 30 marca 1943 r. na skutek obrażeń zadanych przez gestapowców w czasie przesłuchania. Tego samego dnia zmarł także Aleksy Dawidowski „Alek”, ranny podczas ewakuacji spod Arsenału.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem