Reklama

Bohaterowie w obrączkach

Diamentowe małżeństwo

2019-03-20 09:26

Anna Majowicz
Edycja wrocławska 12/2019, str. VI

Anna Majowicz
Maria i Gabriel

Chociaż nie są rodowitymi wrocławianami, to właśnie we Wrocławiu spędzili większość swojego życia. Nic dziwnego, w stolicy Dolnego Śląska, daleko od rodzinnych stron odnaleźli siebie, swoją ostoję, swój prawdziwy dom. Poznajcie Marię i Gabriela Ziemblickich, bohaterów w obrączkach

Ona do Wrocławia przyjechała aż w Woli Wadowskiej, by rozpocząć tu naukę w szkole średniej. On z oddalonego o 60 km od Woli Chmielnika – w poszukiwaniu pracy. Para poznała się w noc sylwestrową 1957/58 r. – Kolega zabrał mnie na zabawę do znajomej, która była koleżanką z klasy mojej przyszłej małżonki. Szczęśliwie ona także została zaproszona. Pamiętam śnieżną noc, kiedy odprowadzałem ją do domu. Do dziś każdy taki wieczór przypomina mi tamte chwile – wspomina Gabriel Ziemblicki. – Wtedy, na wrocławskim Zakrzowie, odnalazłem swoje szczęście. Nie sądziłem, że pozostanie ze mną przez 60 lat – dodaje. Para pobrała się w kościele św. Bonifacego we Wrocławiu, 29 marca 1959 r. W nadchodzący piątek małżonkowie obchodzić będą diamentowe gody.

Szukali Pana Boga

Maria i Gabriel po ślubie zamieszkali na Psim Polu, potem w kawalerce na Krzykach. W tym czasie doczekali się trojga dzieci: Małgorzaty, Grzegorza i Krzysztofa. Jeden pokój to zdecydowanie za mało dla pięcioosobowej rodziny. Zapisali się więc do spółdzielni mieszkaniowej, czekali lata, aż otrzymali nowe lokum na Nowym Dworze. Był 1978 r. – Przez pierwszych kilka lat przynależeliśmy do kościoła pw. św. Michała Archanioła na Muchoborze Wielkim. Później na Muchoborze Małym, a kolejne zmiany nadeszły w 1983 r., kiedy w wyniku podziału parafii, rozpoczęto budowę kościoła pw. Opatrzności Bożej – zaznacza pani Maria. Młodzi małżonkowie chętnie pomagali przy budowie. W międzyczasie uczęszczali na oazy, wielokrotnie pielgrzymowali z Pieszą Pielgrzymką Wrocławską na Jasną Górę i wzięli udział w pielgrzymce z Wrocławia do Ostrej Bramy. – Na wiele różnych sposobów szukaliśmy Pana Boga. Przez lata dzięki Bożej łasce wzrastaliśmy duchowo. Boża moc daje nam to, czego potrzebujemy: wciąga nas w bliską więź, zachęca do pełniejszego życia, wprowadza w modlitwę i przynagla do konkretnych działań – przyznają zgodnie małżonkowie.

Posługa dla Kościoła

Od samego początku istnienia nowodworskiej parafii, para angażowała się w jej życie. Od 36 lat, w każdy piątek o godz. 5.15 małżeństwo uczestniczy w nabożeństwie Drogi Krzyżowej. Mimo że wymaga to pobudki o bardzo wczesnej porze, wiernych w kościele nie brakuje. – Ludzie garną się do prowadzenia Drogi Krzyżowej, bo każdy z nas ma własne potrzeby serca. Od czasu do czasu jest z nami także gospodarz parafii, ks. Krzysztof Hajdun. Ogromnie cieszy nas jego obecność – mówi pani Maria. W Wielkim Poście przed poranną Eucharystią małżonkowie prowadzą Godzinki o Męce Pańskiej. Na ten okres wystawiana jest w kościele Księga Czynów Wyzwolenia. – Na czas postu można złożyć deklarację abstynencji i pomóc ludziom uzależnionym, którzy sami nie mogą się dźwignąć. Tę księgę umieszczamy w kościele także w sierpniu, który jest miesiącem trzeźwości narodowej – zaznacza pan Gabriel. Małżonkowie deklarację abstynencji podpisali już w 1985 r. na oazie organizowanej przez ojców dominikanów w Dąbrowicy k. Jeleniej Góry. Tym samym włączyli się w Krucjatę Wyzwolenia Człowieka. – Pracowałem z ludźmi uzależnionymi od alkoholu. W tamtych czasach za wódkę można było załatwić prawie wszystko. Kiedy po powrocie z oazy odmawiałem spożywania alkoholu, wiele osób nie tylko przestało mnie do niego namawiać, ale i sami zdecydowali się na abstynencję. To jeszcze bardziej utwierdziło mnie w tym, że Duch Święty działa w każdym, kto otworzy się na Jego działanie – mówi pan Gabriel.

Reklama

Nasi bohaterowie należą także do róży Żywego Różańca. Mało tego! Włączają się w Nieustanny Różaniec. – Nasza parafia jest wśród 31 w mieście, które jeden dzień w miesiącu poświęcają na modlitwę różańcową – mówi pani Maria. To ona zaczyna modlitwę jako pierwsza, każdego 10. dnia miesiąca o północy. Jej mężowi przydzielono godzinę 13.30. Co ciekawe modlitwę różańcową kończy synowa państwa Ziemblickich, Magdalena, żona Grzegorza. Dzięki tej inicjatywie nie ma dnia ani godziny, by we Wrocławiu nie modlono się Różańcem.

Maria i Gabriel Ziembliccy włączają się jeszcze w wiele cennych inicjatyw. Swoją postawą dają przykład, że małżeństwo jest powołaniem. To dar dany od Pana Boga, który wybiera drogę do świętości we dwoje i daje małżonkom ogromne wsparcie. – Nieraz powtarzam, że żyję u Pana Boga na kredyt. Ale nie mogę powiedzieć tego o mojej małżonce. Ją podziwiam – podkreśla pan Gabriel. – Mamy już swoje lata i bywa, że ciężko jej wstać, a tym bardziej chodzić. Ale gdy ubieram się do kościoła, to choćbyśmy musieli wyjść z dużym wyprzedzeniem, żona nie odpuszcza – dodaje z troską. Pani Maria nie pozostaje dłużna. – Lekarze mówią, że chorobami męża można by obdarzyć całą rodzinę. A on, zawsze przed Mszą św. najpierw udaje się do zakrystii sprawdzić czy obecni są ministranci. Jeśli ich brakuje, pełni za nich posługę przy ołtarzu. Bywa nawet, że śpiewa psalm – opowiada z uśmiechem pani Maria. – Wiem, że wszystko to, co mamy jest zasługą Bożej łaski. Wiara i posługa dla Kościoła to coś, co trzyma nas przy życiu – dodaje.

Rodzina Bogiem silna

Rodzina Bogiem silna – to życzenie, jakie pod adresem polskich rodzin wypowiedział Ojciec Święty Jan Paweł II.

Rodzina Marii i Gabriela Ziemblickich zdecydowanie do takich należy. – Człowiek żyje po to, by swoim życiem zasłużyć na szczęśliwą wieczność. My swoim dzieciom staraliśmy się przekazać wartości chrześcijańskie – mówią małżonkowie. To zdecydowanie się udało. Każde z trojga dzieci włącza się w życie Kościoła. Córka Małgorzata należy do wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym „Michael”. Najmłodszy syn Krzysztof od dziecka był ministrantem, a dziś pełni posługę szafarza Komunii św. w parafii św. Ojca Pio z Pietrelciny na wrocławskich Partynicach. Ministrantem jest także syn Grzegorza, jeden z pięciorga wnuków naszych bohaterów. Małżonkowie, którzy przeżyli wspólnie 60 lat życia, zdają sobie sprawę z tego, że gdyby nie łaska Pana Boga dana dwojgu ludziom w sakramencie małżeństwa, nikt nie dałby rady być z drugim człowiekiem do końca życia. Dlatego też, rokrocznie w rocznice ślubów swoich dzieci, zamawiają w intencji ich małżeństw Msze św.

– Jesteśmy zdania, że najpiękniejszym prezentem, jaki dzieci mogą otrzymać od rodziców, jest ofiara Mszy św. – zaznacza pani Maria. Ponadto, kobieta od wielu lat, w każdą pierwszą bądź ostatnią środę miesiąca wstaje w nocy, by przez godzinę modlić się w intencji rodzin.

Medal św. Jadwigi

Zaangażowanie i wkład pracy państwa Ziemblickich w rozwój wrocławskiego Kościoła docenił metropolita wrocławski abp Józef Kupny, który odznaczył małżonków Medalem św. Jadwigi – najwyższym odznaczeniem, jakie można otrzymać za zasługi w dziele budowania królestwa Bożego w archidiecezji wrocławskiej.

Tagi:
małżeństwo

Reklama

Nieustannie wielbią Boga

2019-04-16 18:56

Anna Majowicz
Edycja wrocławska 16/2019, str. VIII

Mamy stacje benzynowe czynne 24/7, sklepy 24/7, a nawet fitness 24/7. Poznajcie Ewę i Marcina Widerów, dzięki którym mamy także Dom Modlitwy Wrocław 24/7

Anna Majowicz

Miałem wtedy 26 lat i byłem gotowy na poważny związek – wspomina Marcin. Para poznała się na rekolekcjach w Wiśle. Był sierpień 1992 r. – To były rekolekcje wspólnoty „Marana Tha” z Zabrza, do której należałem. Zaprosiliśmy na nie wrocławską wspólnotę „Hallelujah”, w której posługiwała Ewa – kontynuuje Marcin. Przyszli małżonkowie od razu wpadli sobie w oko i po rekolekcjach utrzymywali stały kontakt. Po jakimś czasie Ewa zaprosiła Marcina do Wrocławia. – Gdyby nie wiara w Jezusa i posługi we wspólnotach zapewne nie odnaleźlibyśmy siebie i nie stworzylibyśmy naszej rodziny – zaznacza Ewa. Pobrali się w 1993 r. w kościele pw. Opieki św. Józefa na wrocławskim Ołbinie i dziś wspólnie wychowują dwoje dzieci: 15-letnią Agatę i 11-letniego Daniela.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Co z postem w Wielką Sobotę?

Ks. Paweł Staniszewski
Edycja łowicka 15/2004

Coraz częściej spotykam się z pytaniem, co z postem w Wielką Sobotę? Obowiązuje czy też nie? O poście znajdujemy liczne wypowiedzi na kartach Pisma Świętego. Chcąc zrozumieć jego znaczenie wypada powołać się na dwie, które padają z ust Pana Jezusa i przytoczone są w Ewangeliach.

Bożena Sztajner/Niedziela

Pierwszą przytacza św. Marek (Mk 9,14-29). Po cudownym przemienieniu na Górze Tabor, Jezus zstępuje z niej wraz z Piotrem, Jakubem i Janem, i spotyka pozostałych Apostołów oraz - pośród tłumów - ojca z synem opętanym przez szatana. Apostołowie są zmartwieni, bo chcieli uwolnić chłopca od szatana, ale ten ich nie usłuchał. Gdy już zostają sami, pytają Chrystusa, dlaczego nie mogli uwolnić chłopca od szatana? Usłyszeli wówczas znamienną odpowiedź: „Ten rodzaj zwycięża się tylko przez modlitwę i post”.
Drugi tekst zawarty jest w Ewangelii św. Łukasza (5,33-35). Opisuje rozmowę Pana Jezusa z faryzeuszami oraz z uczonymi w Piśmie na uczcie u Lewiego. Owi nauczyciele dziwią się, czemu uczniowie Jezusa nie poszczą. Odpowiada im wówczas Pan Jezus „Czy możecie gości weselnych nakłonić do postu, dopóki pan młody jest z nimi? Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, wtedy, w owe dni, będą pościć”

Dwa rodzaje postu

Przyglądając się obu obrazom widzimy, iż św. Marek i św. Łukasz przekazują nam naukę Pana o poście w podwójnym aspekcie. Omawiają ten sam znak, okoliczności wydarzeń ukazują jednak zasadniczą różnicę motywów skłaniających do postu. Patrząc bowiem od strony motywów, dostrzegamy w Kościele dwa rodzaje postu.
O jednym pisze św. Marek, można by go nazwać postem ascetycznym. Obowiązuje nas w środę popielcową i wszystkie piątki. Powstrzymujemy się od pewnych pokarmów oraz innych dóbr, przyjemności, i to wzmacnia naszą wolę w walce o dobro. Tą formą prosimy Boga o moc nadprzyrodzoną w walce z szatanem.
Święty Łukasz w cytowanym urywku Ewangelii mówi o drugim rodzaju postu. Obowiązuje on w Wielki Piątek. Zalecany jest też bardzo przez Kościół w Wielką Sobotę. Można nazwać go postem ontologicznym. Jego sens można wyrazić parafrazując słowa Jezusa: „Gdy zabiorą nam młodego pana; nie chcę już ani jeść, ani pić, bo nie ma pana młodego - i dlatego jestem smutny”. Bywa przecież często tak, iż człowiek zmartwiony odmawia jedzenia. „Gdy Pan wróci, z chęcią siądę do posiłku!”

Post aż do Rezurekcji

W związku z rozumieniem postu w Wielkim Tygodniu ostatnio zostałem zapytany, czy rzeczywiście obowiązuje on i przez całą Wielką Sobotę, bowiem w przekonaniu wielu katolików przestrzegany jest tylko do momentu powrotu do domu ze święconką, co najczęściej ma miejsce w godzinach przedpołudniowych.
Otóż najpierw musimy sobie uświadomić, iż w nawiązaniu do wypowiedzi Pana Jezusa w relacji św. Łukasza, Rezurekcja jest dla Kościoła powszechnego znakiem, że Pan zmartwychwstał (czyli wrócił). Stąd logika znaku domaga się, aby post w Wielką Sobotę obowiązywał do tej Wigilii Paschalnej - Rezurekcji przez cały dzień. Można się więc pytać, dlaczego częste przekonanie o poszczeniu w Wielką Sobotę tylko do południa? Ma to po części swoją motywację historyczną, bowiem poprzedni Kodeks Prana Kanonicznego, wydany w 1917 r. przez papieża Benedykta XV ustanawiał post w Wielką Sobotę do godz. 12.00. Dlaczego? Otóż w tamtych czasach Wigilię Paschy, czyli Rezurekcję, odprawiano w sobotę rano. Wigilia zaś to znak Zmartwychwstania. Jeśli Pan już wrócił - zmartwychwstał - traci sens dalszy post. Widzimy więc, że liturgicznie jest to zrozumiałe.
Jednak dzisiaj, tak jak w pierwszych wiekach, odprawiamy Wigilię (czyli Rezurekcję), w nocy, po zachodzie słońca. Stąd logika znaku domaga się postu do czasu Wigilii. Potwierdza to Konstytucja o Świętej Liturgii Soboru Watykańskiego II. Mówi wyraźnie i poucza, że „post paschalny zachowuje się obowiązkowo w Wielki Piątek, a zachęca, zaleca w miarę możliwości w Wielką Sobotę” (n. 110).
Widzimy więc, iż post w Wielką Sobotę aż do Wigilii nie jest obowiązkiem, ale jest bardzo zalecany i zgodny z wymową liturgii Triduum Paschalnego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Oświadczenie Świdnickiej Kurii Biskupiej dotyczącego listu otwartego nauczycieli

2019-04-23 20:05

xdm / Świdnica (KAI)

Świdnicka Kuria Biskupia oświadcza, iż zarzuty wobec Biskupa Świdnickiego są bezpodstawne ze względu na szerszy kontekst wypowiedzi - czytamy w przesłanym KAI komunikacie kurii diecezji świdnickiej. Dokument odnosi się do zarzutów środowiska nauczycielskiego wobec słów bp. Ignacego Deca, wypowiedzianych podczas wielkoczwartkowej homilii, w których odniósł się do trwającego strajku nauczycieli.

Oświadczenie Świdnickiej Kurii Biskupiej dotyczącego listu otwartego nauczycieli ze Szkoły Podstawowej nr 4 w Świdnicy.

W liście z dnia 19 kwietnia 2019 r. przekazanym przez grono pedagogiczne Szkoły Podstawowej nr 4 w Świdnicy, zawarte zostały nieprawdziwe stwierdzenia:

1. „Sugerowanie parafianom jakoby nauczyciele nie wywiązują się ze swojej misji i nie trwają przy swoich uczniach do końca jest wysoce niesprawiedliwe i krzywdzące tę grupę zawodową, która – jak żadna inna – poświęca się ich edukacji i wspiera w wychowaniu”.

2. „skłócanie społeczeństwa ze sobą poprzez przywoływanie na mszy bolesnych, nawiązujących do tragicznych przykładów z naszej historii, a tym samym nieadekwatnych do obecnej sytuacji społecznej”.

Świdnicka Kuria Biskupia oświadcza, iż powyższe zarzuty wobec Biskupa Świdnickiego są bezpodstawne ze względu na szerszy kontekst wypowiedzi. Dla właściwej interpretacji wypowiedzianych słów, które stanowiły impuls dla Autorów listu otwartego, należy zauważyć, że Ksiądz Biskup Ignacy Dec podczas homilii wygłoszonej w Wielki Czwartek w trakcie liturgii Wieczerzy Pańskiej, odwołując się do przesłania i treści tego dnia, zwrócił uwagę na wynikającą z wydarzeń Wieczernika wieloraką postawę służby bliźniemu.

Poniżej fragment homilii:

„Drodzy bracia i siostry, Podczas Ostatniej Wieczerzy bardzo wymownym gestem był obrzęd umycia nóg (…). To wieczernikowe umycie nóg, które jest symbolem służby drugim, stało się szczególnym zobowiązaniem uczniów Chrystusa. Jest ono istotą miłości, osnową nowego przykazania, które zostało ogłoszone właśnie w Wielki Czwartek. Dlatego dziś, tego wieczoru, śpiewamy pieśni wzywające nas do przestrzegania tego najważniejszego przykazania: "Miłujcie się wzajemnie, jak Ja was umiłowałem"; "Gdzie miłość wzajemna i dobroć, tam znajdziesz Boga żywego". Oto nasze zadanie rodzące się z Eucharystii. Przez celebrację Mszy św. nie tylko wchodzimy w jedność z Bogiem, ale jesteśmy z niej posyłani, by służyć drugim i tworzyć z nimi jedną rodzinę dzieci Bożych.

W ubiegłym tygodniu w ramach wizytacji kanonicznej odwiedziłem z ks. proboszczem dwoje chorych osób. Byli to małżonkowie, już w bardzo podeszłym wieku; on - lat 92, ona - 88. Zimą 1940 roku wraz ze swoimi rodzicami zostali zesłani na Sybir, w krainę głodu i mrozu. Byli tam dwa lata a potem 4 lata w Kazachstanie. Cudem wrócili do Polski. Pobrali się. Urodzili i wychowali czworo dzieci. Złożyli świadectwo, że przetrwali dzięki modlitwie i niesieniu sobie wzajemnej pomocy. Lata małżeńskie przeżyli w miłości i zgodzie. Dziś ksiądz z parafii przynosi im Komunię Świętą. Otrzymują w Niej moc - jak mówią - do wzajemnej służby.

Dlaczego dzisiaj kuleje miłość w rodzinach? Może dlatego, że brak jest modlitwy, ze nie docenia się mocy Eucharystii. Zobaczcie, ile ludzi chodzi do kościoła. W naszej diecezji niecałe 30%. W Wałbrzychu gdzieś koło 10%. A we wschodnich diecezjach około 60 – 70%. A reszta? I potem mamy mieć dobrze wychowanych ludzi, dobrych nauczycieli? Korczak poszedł na śmierć z dziećmi do komory gazowej, nie zostawił ich, a dzisiaj różnie bywa. Dajemy dzieci komuś i czasem oni pilnują swoich spraw, a nie tych, którym powinni służyć.

Przepraszam, że to mówię, ale to jest też coś, co nas boli. My się modlimy. Nie chcemy tu być stroną jednych czy drugich. Modlimy się, żeby to się rozwiązało po Bożemu, bo nauczyciele też muszą być wynagradzani, bo to jest wielka służba, trudna służba i bolejemy, jak ona kuleje”.

Mamy głęboką nadzieję, że powyższe informacje ostudzą trwającą w mediach dyskusję, a przy tym pomogą zdezorientowanym odbiorcom przekazów medialnych na temat nauczania Księdza Biskupa Ignacego Deca uzyskać pełny i rzetelny obraz głoszonego słowa.

Ks. dr Daniel Marcinkiewicz

Rzecznik Świdnickiej Kurii Biskupiej

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem