Reklama

Papież do władz i dyplomatów: poruszcie niebo i ziemię, aby Kaukaz był miejscem dialogu i zgody

2016-10-02 15:12

st (KAI) / Baku / KAI

Fot. screenshot/TVP

Zachęcam wszystkich do poruszenia nieba i ziemi, aby osiągnąć zadowalające rozwiązanie obecnych napięć na Kaukazie - powiedział Franciszek podczas spotkania z władzami Azerbejdżanu i akredytowanymi tam dyplomatami zagranicznymi. Wyraził przekonanie, że "z Bożą pomocą i dzięki dobrej woli stron" Kaukaz stanie się miejscem, w którym, w wyniku dialogu i rokowań, spory i różnice znajdą swe rozwiązanie i zostaną przezwyciężone, aby obszar ten, będący „bramą między Wschodem i Zachodem”, stał się również bramą otwartą na pokój i wzorem, na który trzeba spoglądać, aby rozwiązać konflikty stare i nowe.

Oto polski tekst przemówienia papieskiego:

Panie Prezydencie,

Czcigodni przedstawiciele władz,

Reklama

Szanowni Członkowie Korpusu Dyplomatycznego,

Panie i Panowie,

Bardzo się cieszę z wizyty w Azerbejdżanie i dziękuję za serdeczne przyjęcie w tym mieście - w stolicy kraju, wysuniętej ku brzegom Morza Kaspijskiego, miasta, które radykalnie zmieniło swoje oblicze dzięki najnowszym budynkom, jak ten, w którym odbywa się nasze spotkanie. Panie prezydencie, jestem Panu głęboko wdzięczny za uprzejme słowa powitania, skierowane do mnie w imieniu rządu i narodu azerskiego oraz za umożliwienie mi, dzięki Pańskiemu uprzejmemu zaproszeniu, odwzajemnienia pańskiej ubiegłorocznej wizyty w Watykanie wraz ze swoją małżonką.

Przybyłem do tego kraju, niosąc w sercu podziw dla złożoności i bogactwa jego kultury, będącej owocem wkładu wielu ludów, które w ciągu dziejów zamieszkiwały te ziemie. Stworzyły one szereg doświadczeń, wartości i cech charakteryzujących dzisiejsze społeczeństwo, które przekładają się na pomyślność współczesnego państwa azerskiego. 18 października Azerbejdżan będzie obchodzić 25. rocznicę swojej niepodległości, a data ta stanowi okazję do całościowego spojrzenia na wydarzenia ostatnich dziesięcioleci, na dokonany postęp i problemy, przed którymi stoi kraj.

Przebyta dotychczas droga jasno ukazuje znaczne wysiłki dokonane w celu umocnienia instytucji oraz krzewienia gospodarczego i obywatelskiego rozwoju państwa. Droga ta jest możliwa dzięki społeczeństwu, które uznaje korzyści z wielokulturowości i niezbędnego dopełniania się kultur, tak aby różne części składowe wspólnoty obywatelskiej i osoby należące do różnych wyznań religijnych nawiązały ze sobą więzi wzajemnej współpracy i szacunku.

Ten wspólny wysiłek w budowaniu harmonii między różnicami ma szczególne znaczenie w tym okresie, ukazuje bowiem, że można głosić swoje idee i swoją koncepcję życia, nie naruszając prawa tych, którzy wyznają inne poglądy i wizje. Wszelka przynależność etniczna czy ideologiczna, podobnie jak każda prawdziwa religia może jedynie wykluczyć postawy i koncepcje, które instrumentalizują swoje przekonania, swoją tożsamość lub imię Boga, by usprawiedliwiać plany niesprawiedliwości i dominacji.

Gorąco życzę, aby Azerbejdżan szedł drogą wzajemnego szacunku i współpracy na rzecz dobra wspólnego między różnymi kulturami i wyznaniami religijnymi. Życzę także, aby ta zgoda i pokojowe współistnienie coraz bardziej służyły życiu obywatelskiemu, aby wszyscy mieli łatwiej zapewnioną, przy poszanowaniu prawa, pełną wolność wyrażania swych myśli.

Niestety, świat przeżywa dramat wielu konfliktów, które wypływają z nietolerancji, podsycanej przez agresywne ideologie i zaprzeczanie w praktyce praw najsłabszych. Aby skutecznie przeciwstawić się tym niebezpiecznym tendencjom, musimy rozwijać kulturę pokoju, karmiącą się nieustanną gotowością do dialogu oraz świadomością, że nie ma rozsądnej alternatywy dla cierpliwego i wytrwałego poszukiwania wspólnych rozwiązań, przez uczciwe i stałe negocjacje.

Tak jak w obrębie granic danego państwa konieczne jest krzewienie zgody między różnymi jego składnikami, tak również między państwami trzeba mądrze i odważnie postępować na drodze prowadzącej do prawdziwego postępu i wolności narodów, otwierając oryginalne drogi zmierzające do trwałych umów i do pokoju. W ten sposób zostaną zaoszczędzone narodom poważne cierpienia i bolesne rozdarcia, które trudno zaleczyć.

Wyrażam swoją bliskość wobec uchodźców i tych wszystkich, którzy ucierpieli z powodu konfliktów i życzę, aby wspólnota międzynarodowa nieustannie ofiarowała im swoją niezbędną pomoc. Jednocześnie, aby umożliwić rozpoczęcie nowej fazy, otwartej na trwały pokój w regionie, zachęcam wszystkich, żeby poruszyć niebo i ziemię, aby osiągnąć zadowalające rozwiązanie. Jestem przekonany, że z Bożą pomocą i dzięki dobrej woli stron Kaukaz będzie mógł być miejscem, w którym, w wyniku dialogu i rokowań, spory i różnice znajdą swe rozwiązanie i zostaną przezwyciężone, aby obszar ten, będący „bramą między Wschodem i Zachodem”, według pięknego obrazu, którym posłużył się święty Jan Paweł II, gdy odwiedził wasz kraju (por. Przemówienie podczas ceremonii powitalnej, 22 maja 2002: L’Osservatore Romano, wyd. pol., 7-8(245)/2002, s. 14), stał się również bramą otwartą na pokój i wzorem, na który trzeba spoglądać, aby rozwiązać konflikty stare i nowe.

Kościół katolicki, mimo że jest w waszym kraju liczebnie niewielki, włączony jest w życie obywatelskie i społeczne Azerbejdżanu, uczestniczy w jego radościach i jest solidarny w stawianiu czoła jego trudnościom. Uznanie prawne, możliwe w wyniku ratyfikacji umowy międzynarodowej ze Stolicą Apostolską w 2011 roku, dało także bardziej stabilne ramy regulacyjne dla życia wspólnoty katolickiej w Azerbejdżanie.

Jestem także szczególnie zadowolony z powodu serdecznych stosunków, jakie wspólnota katolicka utrzymuje ze wspólnotami muzułmańską, prawosławną i żydowską. Życzę też, by narastały znaki przyjaźni i współpracy. Takie dobre stosunki mają wielkie znaczenie dla pokojowego współistnienia i pokoju na świecie, pokazując, że wśród wyznawców różnych religii możliwe są serdeczne więzi, szacunek i współpraca dla dobra wszystkich.

Przywiązanie do autentycznych wartości religijnych jest całkowicie nie do pogodzenia z próbą narzucenia innym przemocą swoich wizji, zasłaniając się świętym imieniem Boga. Niech natomiast wiara w Boga będzie raczej źródłem i natchnieniem do wzajemnego zrozumienia i szacunku oraz wzajemnej pomocy dla wspólnego dobra społeczeństwa.

Niech Bóg błogosławi Azerbejdżanowi zgodą, pokojem i dobrobytem.

Tagi:
Franciszek w Gruzji i Azerbejdżanie

Poszukiwanie tego, co łączy

2016-10-05 08:29

Ks. Paweł Rozpiątkowski
Niedziela Ogólnopolska 41/2016, str. 8-9

Lampedusa, Tirana, Sarajewo, Lesbos, Erywań, w ostatnich dniach Tbilisi i Baku. Co łączy te miejscowości? Leżą na peryferiach Europy, daleko od centrum. Papież zachowuje się trochę jak lekarz, który bada puls daleko od serca po to, by poznać, jaki jest stan samego serca i całego ciała. Od 30 września do 2 października 2016 r. „mierzył go” w Gruzji i w Azerbejdżanie

Grzegorz Gałązka

Najważniejszym celem każdej z wizyt Ojca Świętego jest spotkanie i słuchanie, które umożliwia dialog, a ten rodzi porozumienie przy zachowaniu naturalnych różnic, co jest jedyną drogą do pokoju. W pięknej – co Franciszek często podkreślał – i od wieków bogatej chrześcijańskim duchem Gruzji to zasłuchanie dotyczyło dwóch bardzo delikatnych spraw w gruzińskim kontekście: pokoju i ekumenizmu. Jedna trudniejsza od drugiej.

Region Kaukazu w ostatnich latach był areną wielu potyczek i wojen. Gruzja doświadczyła tego w 2008 r., kiedy – jak się to do dziś interpretuje – tylko odważna dyplomatyczna akcja polskiego prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który przybył do gruzińskiej stolicy razem z czterema przywódcami państw Europy Środkowo-Wschodniej, powstrzymała marsz rosyjskich wojsk, co ocaliło niezależność państwa. Koniec tej potyczki nie oznaczał jednak końca nierozwiązanego do dziś konfliktu o Osetię Południową. Gruzini uważają ten teren, znajdujący się pod okupacją rosyjską, za swój. Nazywają go Regionem Cchinwali.

Odrzucić wojnę

W pierwszym papieskim przemówieniu, tuż po wylądowaniu, w obecności przedstawicieli władz, społeczeństwa i korpusu dyplomatycznego w Pałacu Prezydenckim w Tbilisi, temat ten nie tyle musiał się pojawić, ile musiał stać się jego główną częścią. W słowach Franciszka nie było nic z naiwnego wezwania. Ojciec Święty pokazał, że twardo stąpa po ziemi. Zdaje sobie sprawę z istniejących różnic i konfliktów interesów, które nie znikną z dnia na dzień, a pozostaną trwałym elementem współistnienia narodów i państw. Jaka na to rada? Po pierwsze – odrzucić, i to na zawsze, wojnę jako instrument uprawiania polityki. To wezwanie do obydwu stron konfliktu w Gruzji, w tym także do Rosji. – W zbyt wielu miejscach ziemi zdaje się bowiem dominować logika, która utrudnia utrzymanie uzasadnionych różnic i sporów – które mogą pojawić się zawsze – w ramach cywilizowanej konfrontacji i dialogu, gdy przeważają umiar i odpowiedzialność – powiedział Papież. Jest to tym bardziej konieczne, że na ziemi istnieją siły, które chcą zburzyć dotychczasowy porządek. Zdaje się, że Ojciec Święty miał na myśli plany szatańskie, gdy mówił w tym kontekście o „mrocznych planach panowania i śmierci”. Realizowane są one o 16 godzin jazdy samochodem z Tbilisi – w syryjskim Aleppo i całym regionie. Niejako modlitewną kontynuacją tego wątku przemówienia, zgodnego z hasłem pielgrzymki: „Pokój wam”, była pierwsza w historii wieczorna wizyta Papieża w kościele katolickim obrządku chaldejskiego pw. św. Szymona w Tbilisi. Wizyta była krótka, ale bardzo symboliczna, bo obrządek ten ma swoje korzenie w Iraku i w Syrii. W Gruzji żyje ok. 10 tys. jego wyznawców. Był to modlitewny pobyt w Iraku i Syrii, do których Papież mimo chęci pojechać nie może, a w których trwa męczeństwo chrześcijan. „Inshallah” – Jeśli Bóg zechce – odpowiedział Papież, co znaczące: po arabsku, chaldejskiemu patriarsze Babilonu Louisowi Raphaëlowi I Sako, na pytanie, kiedy fizycznie odwiedzi Irak. Kolejnym symbolem, bardziej wymownym niż dziesiątki słów, było to, że Papieża powitały pieśni śpiewane w języku aramejskim, którym mówił Ten, który daje pokój – Jezus Chrystus.

Więcej łączy, niż dzieli

Pielgrzymka do Gruzji i Azerbejdżanu była drugą częścią papieskiego wędrowania przez Kaukaz. Pierwszy – czerwcowy – etap wiódł przez Armenię. Według nieoficjalnych informacji, pielgrzymkę rozdzielono z powodu Soboru Wszechprawosławnego na Krecie, w którym w tym czasie miał uczestniczyć duchowy zwierzchnik gruzińskiej Cerkwi – dominującego wyznania w kraju – Eliasz II. Ostatecznie nie wziął on udziału w tym spotkaniu – podobnie jak patriarchowie moskiewski, antiocheński i bułgarski – ale zdecydowano o tym w ostatniej chwili. Drugim powodem były napięcia na linii Erywań – Baku w związku z konfliktem o Górski Karabach.

Relacje między Cerkwią gruzińską a Kościołem rzymskim są o tyle dziwne, że z jednej strony – o czym przypomniał Papież w przemówieniu podczas spotkania z Eliaszem II w Tbilisi w ostatnim dniu września – są to relacje serdeczne, a z drugiej – Cerkiew gruzińska należy do tej niewielkiej grupy Kościołów prawosławnych, które nie uznają ważności chrztu sprawowanego przez katolików. Papież z Patriarchą wymieniają uściski, ale Patriarcha nie pomodli się wspólnie z Ojcem Świętym. Bardzo szanowany w Gruzji Eliasz II nie wziął też udziału we Mszy św. sprawowanej 1 października w Tbilisi. Jeszcze na kilkadziesiąt godzin przed Eucharystią zapewniano, że na Mszy św. będą przedstawiciele Eliasza II, ale w ostatniej chwili – nie zważając na wyjątkowo ciepłe słowa Ojca Świętego, który wychwalał samego Patriarchę za wielką miłość do Matki Bożej oraz otworzenie nowego etapu dialogu z Watykanem, a nawet nazywał go kochanym bratem – zdecydowano, że nie będzie wspólnej modlitwy, oficjalnie „ze względów dogmatycznych”. Słowa Franciszka: „Obecnie Boża Opatrzność (...) wzywa nas, aby te więzi między nami otrzymały nowy impuls”; „Doprawdy miłość Pana nas wynosi, ponieważ pozwala nam wznieść się ponad nieporozumienia z przeszłości, ponad wyrachowania dnia dzisiejszego i obawy o przyszłość”; „Z pokojem i przebaczeniem jesteśmy wezwani do pokonywania naszych prawdziwych wrogów, którzy nie są z krwi i ciała, ale są nimi złe duchy na zewnątrz i wewnątrz nas”; że pozostaniemy tylko przy tych apelach, choć pięknych słów padło podczas spotkania wiele – zostały zawieszone w próżni. Ponieważ, czego nie spotyka się w innych krajach goszczących Papieża, w Gruzji nieliczne grupki ultraortodoksów protestowały przeciw wizycie Biskupa Rzymu, trudno się oprzeć wrażeniu, że w ostatniej chwili nad Ewangelią górę wzięła polityka, choć zauważono, że i tak jest już trochę lepiej. Gdy Jan Paweł II sprawował Eucharystię w Tbilisi, prawosławni duchowni grozili, że uczestnictwo w niej to grzech ciężki. Franciszek jeszcze raz powtórzył wobec Eliasza II słowa wezwania do przełamania realnych podziałów, gdy odwiedził najświętsze miejsce gruzińskiego prawosławia – katedrę Sweti Cchoweli (Życiodajnej Kolumny) w Mcchecie, w ostatnim punkcie wizyty. „Naprawdę o wiele więcej nas łączy, niż dzieli” – z tym zdaniem zostawił szlachetnych Gruzinów.

Małe trzódki

Nie zraziło to jednak Papieża, który niewielkiej trzódce katolików – stanowiącej 2,5 proc. populacji – w dzień wspomnienia św. Teresy od Dzieciątka Jezus, podczas Mszy św. na stadionie im. Micheila Meschiego, mówił o ewangelicznej prostocie, której najlepszym przykładem jest Mała Tereska (jej liturgiczne wspomnienie Kościół obchodzi 1 października). – Mała, umiłowana trzódko Gruzji, która tak bardzo poświęcasz się działalności charytatywnej i wychowawczej, przyjmij zachętę Dobrego Pasterza, powierz się Jemu, który bierze ciebie na ramiona i pociesza! – powiedział Ojciec Święty do gruzińskich katolików, a duchowieństwu, z którym spotkał się w kościele pw. Matki Bożej Wniebowziętej w Tbilisi, nakazał: – Nigdy nie wolno uprawiać wobec prawosławnych prozelityzmu! Jak zatem dążyć do jedności? Receptę Ojciec Święty „wypisał”, odwiedzając ośrodek charytatywny Kamilianów. To działalność charytatywna, która jest „drogą braterskiej współpracy między chrześcijanami tego kraju oraz między wiernymi różnych obrządków”. Jest ona świadectwem komunii i sprzyja dążeniu do jedności.

Jeszcze mniejsza jest katolicka trzódka w Azerbejdżanie, dokąd Papież przyleciał 2 października i gdzie spędził 10 ostatnich godzin pielgrzymki. Praktycznie wszyscy azerscy katolicy wzięli udział we Mszy św. z Papieżem i zmieścili się we wnętrzu niewielkiej świątyni pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Baku. Co radził Ojciec Święty katolikom, stanowiącym promile z procentów azerskiej, w zdecydowanej większości muzułmańskiej, populacji? Recepta była mniej więcej podobna do tego, co powiedział w Gruzji: służyć Bogu w uwielbieniu i modlitwie, być otwartym i dyspozycyjnym, konkretnie miłować bliźniego, pracować z entuzjazmem dla dobra wspólnego.

Rola ludzi religijnych

Nie można powiedzieć, że Papież spotkał się ze wspólnotą katolicką przy okazji, ale prawdą jest, że podczas wizyty w Azerbejdżanie dominowała kwestia dialogu międzyreligijnego, w szczególności z islamem. To sprawa kluczowa dla całego świata. Relacje katolicko-muzułmańskie w wydaniu azerskim są w pewnym sensie modelowe. Franciszek chwalił je podczas spotkania z władzami i dyplomatami, mówiąc o społeczeństwie, „które uznaje korzyści z wielokulturowości i niezbędnego dopełniania się kultur, tak aby różne części składowe wspólnoty obywatelskiej i osoby należące do różnych wyznań religijnych nawiązały ze sobą więzi wzajemnej współpracy i szacunku”. A w kontekście uznanych praw garstki katolików na spotkaniu ze zwierzchnikami wspólnot religijnych i wyznaniowych Azerbejdżanu, które odbyło się w Głównej Sali stołecznego meczetu im. Hejdara Alijewa, Franciszek mówił, że „jest to konkretny znak, dowodzący, że nie konfrontacja, lecz współpraca pomaga budować lepsze i pokojowe społeczeństwo”.

Ojciec święty prawdopodobnie myślał o Zachodzie, kiedy mówił, że „szaleje nihilizm ludzi, którzy nie wierzą już w nic oprócz własnych interesów, korzyści i zysków, którzy trwonią życie”. Ale jednocześnie zganił „surowe i fundamentalistyczne reakcje ludzi, którzy – używając gwałtownych słów i gestów – chcą narzucić postawy skrajne i radykalne, najodleglejsze od Boga żywego”. Rola religii jest inna. Według Papieża, wszystkie religie, „pomagając odróżnić dobro i wprowadzać je w życie przez uczynki, modlitwę i trud pracy wewnętrznej, są powołane do budowania kultury spotkania i pokoju, na którą składają się cierpliwość, porozumienie, pokorne i konkretne kroki”. To fragment recepty, która przyjęta ma szansę uleczyć świat.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek: bez Chrystusa nie znajdziemy właściwego kierunku życia

2018-07-22 12:20

st, tom (KAI) / Watykan

"Wszyscy potrzebujemy słowa prawdy, które by nas prowadziło i oświecało nam drogę. Bez prawdy, którą jest sam Chrystus nie można znaleźć właściwego ukierunkowania życia" - powiedział Franciszek podczas dzisiejszej modlitwy Anioł Pański w Watykanie. Papież zaznaczył, że kiedy oddalamy się od Jezusa i od Jego miłości, gubimy się, a egzystencja zamienia się w rozczarowanie i niezadowolenie.

Grzegorz Gałązka

Papież nawiązał dzisiejszej Ewangelii mówiącej o apostołach, którzy po swojej pierwszej misji powrócili do Jezusa, opowiedzieli Mu „wszystko, co zdziałali i czego nauczali” i chcieli zażyć trochę zasłużonego odpoczynku w miejscu pustynnym. Niestety ich zamiar nie mógł się spełnić gdyż za nimi podążały tłumy.

"To samo może się zdarzyć także dzisiaj. Czasami nie udaje się nam zrealizować naszych planów, ponieważ pojawia się coś pilnego i nieoczekiwanego, krzyżującego nasze plany i wymagającego elastyczności i gotowości, by zaspokoić potrzeby innych osób" - mówił papież.

Franciszek zachęcił, abyśmy w takich wypadkach naśladowali Jezusa, który "ujrzał wielki tłum i zdjęła Go litość nad nimi; byli bowiem jak owce nie mające pasterza. I zaczął ich nauczać". Zdaniem papieża w tym krótkim zdaniu ewangelista niejako "fotografuje oczy Boskiego Nauczyciela i Jego postawę", którą opisują trzy czasowniki: "widzieć, mieć współczucie, nauczać". "Spojrzenie Jezusa nie jest neutralne ani co gorsza, zimne i obojętne, ponieważ Jezus zawsze patrzy oczyma serca. A Jego serce jest tak czułe i pełne współczucia, że potrafi pojąć nawet najbardziej ukryte potrzeby osób" - wyjaśniał Franciszek zaznaczając, że współczucie Jezusa nie oznacza jedynie reakcji emocjonalnej w obliczu sytuacji ludzkich trudności, ale jest czymś znacznie więcej: jest postawą i predyspozycją Boga wobec człowieka i jego historii.

Papież zwrócił uwagę, że Jezus widząc ludzi, potrzebujących przewodnictwa i pomocy nie dokonuje jakiegoś cudu, ale naucza dając "chleb Słowa". "Wszyscy potrzebujemy słowa prawdy, które by nas prowadziło i oświecało nam drogę. Bez prawdy, którą jest sam Chrystus nie można znaleźć właściwego ukierunkowania życia. Kiedy oddalamy się od Jezusa i od Jego miłości, gubimy się, a egzystencja zamienia się w rozczarowanie i niezadowolenie. Mając Jezusa u boku możemy bezpiecznie iść naprzód, możemy przezwyciężyć próby, postępujemy w miłości do Boga i do bliźniego. Jezus uczynił siebie darem dla innych, stając się w ten sposób wzorem miłości i służby dla każdego z nas" - powiedział Franciszek.

Na zakończenie wezwał: "Niech Najświętsza Maryja Panna pomaga nam brać na siebie problemy, cierpienia i trudności naszego bliźniego poprzez postawę dzielenia się i służby".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Gdynia: wkrótce Kids Aquathlon dla UNICEF

2018-07-23 13:57

UNICEF, pgo / Gdynia (KAI)

Kilkaset dzieci z całej Polski weźmie udział w wyjątkowej imprezie sportowej na rzecz UNICEF. Kids Aquathlon będzie częścią triathlonowych zawodów Enea IRONMAN 70.3 Gdynia rozgrywanych 3-5 sierpnia. Zbierane podczas wydarzenia fundusze wspomogą zakup i instalację pomp wodnych w najbardziej potrzebujących regionach Afryki.

juliaorige/pixabay.com

3 sierpnia na Plaży Miejskiej w Gdyni odbędzie się Kids Aquathlon „ZaWody dla Afryki” organizowany w ramach zawodów Enea IRONMAN 70.3 Gdynia. Kilkaset dzieci z całej Polski weźmie udział w zawodach na rzecz swoich rówieśników. Z każdej opłaty startowej, na akcję UNICEF, przekazane zostanie 10 złotych.

Uzyskane w ramach biegu pieniądze zostaną przeznaczone na zakup i instalację pomp wodnych w tych regionach Afryki, gdzie dostęp do czystej wody pitnej jest utrudniony. Działania UNICEF będzie można w trakcie weekendu wesprzeć dwutorowo. Dorośli, poprzez obecnych w trakcie wydarzenia fundraiserów, mogą przystąpić do programu UNICEF 365, a najmłodsi mogą wystartować w ZaWodach dla Afryki. Zapisy online trwają do 27 lipca na stronie slotmarket.pl.

W trakcie Enea IRONMAN 70.3 Gdynia, w niedzielę 5 sierpnia, odbędzie się charytatywny pojedynek na rzecz UNICEF. Na starcie zawodów stanie dwóch znanych artystów kabaretowych – Tomasz Jachimek i Robert Motyka. Niezależnie od tego, który pierwszy wbiegnie na metę i tak zwyciężą dzieci, na rzecz których działa UNICEF.

Panowie ostro trenują do swojego startu. Kabareciarze do pokonania będą mieli 1,9 kilometrów pływania, 90 kilometrów etapu kolarskiego i 21 kilometrów biegu po ulicach Gdyni.

- Jestem chwilę po triathlonie w Piasecznie. Uznaliśmy z trenerem, że nie będą to zwykłe zawody i traktujemy je jako mocne przygotowanie pod start w Gdyni. W bardzo trudnych warunkach, kiedy lało i wiało udało się poprawić życiówkę o 8 minut! – mówi Tomek Jachimek.

- Enea IRONMAN 70.3 Gdynia to taki dystans, że nie chodzi o to, żeby wygrać. Najważniejsze to dotrzeć do mety, nie przerwać wyścigu i pokonać te wszystkie górki na około Gdyni – dodaje.

W ramach „Pojedynku nie na żarty” organizatorzy Enea IRONMAN 70.3 Gdynia przekażą kwotę 15 000 złotych na rzecz UNICEF. Zależnie od tego, który z zawodników pierwszy wbiegnie na metę środki zostaną przekazane na wybrane potrzeby najmłodszych. Cel Tomasza Jachimka to „Uśmiech dla sportu” - wsparcie zakupu sprzętu sportowego dla potrzebujących dzieci. Cel Roberta Motyki to „Uśmiech dla edukacji" - wsparcie zakupu materiałów edukacyjnych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem