Reklama

Szkoła Wyższa Zarządzania i Ekonomii

Czas na innowacyjną gospodarkę z zasadami

2016-12-10 11:47

at, łk

at, łk

Na polskich przedsiębiorców czeka 8 mld zł. Pomoc otrzymają biznesmeni, którzy podejmą współpracę z naukowcami

Drugi dzień obrad Chrześcijańskiego Forum Przedsiębiorczości na UKSW w Warszawie zainaugurował bp dr Piotr Sawczuk, biskup pomocniczy diecezji siedleckiej.

at, łk

- Bardzo ważne jest, żeby spotykać się i mówić o sprawach biznesowych, ale jednocześnie nie zapominać o tym, że należymy do Chrystusa. Przyjęliśmy chrzest i chcemy kierować się - w życiu codziennym i zawodowym – Ewangelią i wskazaniami, jakie zostawił nam Chrystus, którego uznajemy za naszego Zbawiciela, Pana i Przewodnika – powiedział bp Piotr Sawczuk. Hierarcha podkreślił, że źródłem prawdziwej radości jest, gdy człowiek zwycięży siebie. W tym kontekście przypomniał, co mówili św. Franciszek i Gibert Chesterton. – Ważne jest, abyśmy mieli odwagę kierować się swoim sumieniem. Dopiero gdy odkryjemy, że możemy coś dobrego zrobić dla drugiego człowieka, nasza działalność nabiera sensu. Wtedy to jest przejaw miłości, do której jesteśmy powołani – zachęcał bp Sawczuk.

at, łk

O współpracy przedsiębiorcy z naukowcem mówił dr Piotr Dardziński, wiceminister Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Polityk przypomniał, że nasz kraj w najbliższym czasie tylko w ramach jednego projektu wyda 8 mld zł na inwestycje w innowacje. Po te pieniądze przedsiębiorcy mogą aplikować do Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Jednak, żeby wniosek został pozytywnie rozpatrzony, konieczna jest współpraca ludzi biznesu z naukowcami. Niestety, obecnie kontakty pomiędzy oboma środowiskami nie są zadowalające.

Reklama

Naukowcy zarzucają przedsiębiorcom, że bardziej zależy im na szybkich efektach niż na solidnych badaniach. Z kolei biznes często oskarża naukowców o „lenistwo”. – Trzeba, aby obie strony umiały zmienić swój charyzmat. To pozwoli się dogadać i zrozumieć – przekonywał minister Dardziński, który zanim zaczął pełnić funkcje polityczne pracował naukowo oraz prowadził własną działalność gospodarczą.

Podczas wykładu polityk podkreślił, że aplikacje o dofinansowanie projektów innowacyjnej gospodarki mogą składać małe i średnie przedsiębiorstwa. Osoby prowadzące takie firmy nie powinny zniechęcać się, jeśli ich wnioski zostaną odrzucone. – Nie da się zrobić biznes planu na innowacje. Bo gdyby tak było, to nie była by to innowacja – powiedział Dardziński i dodał, że podobna sytuacja ma miejsce w USA. Jednak po kilku porażkach i takie osoby odnoszą sukces, bo wiedzą, jakie błędy popełnili, składając wcześniejsze wnioski.

W drugim dniu Chrześcijańskiego Forum Przedsiębiorców po sesji plenarnej odbędą się spotkania w grupach panelowych. Poświęcone one będą m.in. współczesnym wyzwaniom przedsiębiorczości i współpracy pomiędzy samorządem a biznesem. Kongres zakończy dyskusja pt.: „Jak zachować czyste sumienie w prowadzeniu biznesu?”

Tagi:
forum

Odkryć kobiecość. Odnaleźć męskość

2018-02-07 13:42

Małgorzata Poparda
Edycja krakowska 6/2018, str. VI

Do niezwykłej przygody zostali zaproszeni uczestnicy VII Forum Formacyjnego w Tarnowie. Kobiety i mężczyźni szukali odpowiedzi na pytanie: „Kim jesteś?”. W wydarzeniu uczestniczyło 1,5 tysiąca osób

Małgorzata Poparda
Uczestnicy tarnowskiego forum dziękowali Bogu za dar bycia kobietami i mężczyznami

Przygotowali je: Wydział ds. Nowej Ewangelizacji Kurii Diecezjalnej w Tarnowie, SNE im. św. Józefa w Tarnowie, Mężczyźni św. Józefa, Domowy Kościół Tarnów-Mościce. Spotkanie poprowadziła wspólnota Mocni w Duchu z Łodzi. W programie znalazły się konferencje, warsztaty, modlitwy, medytacje, „wieczór chwały”.

Słowa

O duchowości kobiety i mężczyzny, o pięknie tego powołania, ale także o trudach i wyzwaniach mówili zaproszeni goście. „Męskie grzechy główne” wymienił Michał Borkowski. Przypomniał panom o ich najważniejszych zadaniach: – Mężczyzna ma być obecny. Dzieci, żona potrzebują, żebyś był. (…) Mężczyzna błogosławi, czyli dobrze mówi swoim dzieciom. (...) To jest nasza rola, żeby mówić dzieciom: dasz radę, idź dalej.

– Jesteś piękna – przekonywała kobiety Anna Lasoń-Zygadlewicz. – Bóg stworzył nas naprawdę pięknymi. Wymyślił nas w najdrobniejszych szczegółach (...). Wymyślił ci temperament, cechy charakteru, talenty. Zrobił to według pewnego klucza: te najmniej ważne na wierzchu, a te najcenniejsze głębiej, żebyś całe życie miała frajdę z ich odkrywania – wyjaśniła prelegentka. I podkreśliła: – Bóg dał nam trzy Swoje cechy: piękno, dobro, mądrość. Z naszego piękna poznaje się Stwórcę, Jego rozmach, fantazję, upodobanie do harmonii.

„Duchowość kobiety i duchowość mężczyzny” – to temat konferencji o. Pawła Sawiaka. Jezuita odwołał się do sceny stworzenia Adama i Ewy. Zauważył, że duchowość mężczyzny jest jak „kupka ziemi”, w którą Bóg tchnął Swego ducha, dzięki czemu mężczyzna ma życie, moc, daje nadzieję. Kobieta, stworzona, by mężczyzna nie był sam, jest oznaką miłosierdzia Boga, Jego wzruszeniem. – Aby odkryć to, kim jestem, trzeba przyjść do Jezusa. Jeśli kobieta i mężczyzna wpatrują się w Niego, On pomaga, pokazuje, jaka jest moja duchowość – mówił kapłan.

Zamysł

Bp Leszek Leszkiewicz w czasie homilii podkreślił, że powstaliśmy w zamyśle i sercu Boga. Każdy jest Jego doskonałym dziełem. Zachęcał, by kobiety chciały być kobietami, ponieważ ich ciepła, miłości, życzliwości potrzebują dom, społeczeństwo, Kościół. Wezwał mężczyzn, aby byli obecni w domu, tworzyli go i bronili. Co zrobić, żeby cieszyć się tym, że jest się kobietą, mężczyzną, jak pokazać, że to jest piękne? Trzeba żyć Bożą łaską i zawsze kochać swoje rodziny. – Jeśli dopuścimy do tego, że zniszczone zostaną nasze rodziny, to przegramy wszystko – zauważył Hierarcha.

O. Remigiusz Recław zwrócił uwagę, że relacja polega na wzajemnym podporządkowaniu się. Nie ukrywał, że jest to trudne. Podkreślił jednak, że człowiek, który realizuje powołanie; w małżeństwie czy kapłaństwie cieszy się, że się podporządkowuje. – W miłości zawiera się posłuszeństwo – przypomniał. Niedzielna Eucharystia była okazją do podziękowania Bogu za dar kobiecości i dar męskości.

Owoce

Dlaczego taki temat? – Jest to forum formacyjne. Chcemy uczestników wspierać w kontekście formacji. Dzisiaj ludzie często pytają o swoją tożsamość. Ważne jest to, byśmy byli odważni w byciu kobietą, byciu mężczyzną. Nie wstydzili się tego, że mamy takie, a nie inne potrzeby, marzenia, pragnienia, bo tę tożsamość nadał nam Bóg – mówi Marcin Lewandowski, asystent dyrektora Wydziału ds. Nowej Ewangelizacji. Co odkrył? – Widzę małżeństwo jako wzajemne stwarzanie sobie obszarów do rozwoju. Jeśli żona sugeruje jakąś potrzebę, mówi, że z czymś się nie zgadza, to jest mój obszar do rozwoju.

Dla Barbary piękne jest to, że mogła uczestniczyć w forum razem z mężem. – Wspólnie słuchaliśmy konferencji dla kobiet i dla mężczyzn. Zakupiliśmy książki. Będziemy razem pogłębiać te treści – wyznaje. Inna Basia dzieli się swoimi refleksjami: – Na początku jest dużo myśli, owoce widzę później. Od świąt przerabiam temat, że jestem dzieckiem Boga, dziś usłyszałam, że jestem kobietą, jestem piękna, dobra, wrażliwa. Bóg mnie tak widzi i powinnam to przyjąć, i na tym budować. Wierzę, że ma dla mnie plan i nie mogę się doczekać, co to będzie.

Sławomir przyznaje, że pewnych błędów nie da się naprawić, bo dzieci są już dorosłe. – Poczułem poruszenie, że Pan czuwa nad tym, co ja zepsułem. Jeśli będę pracował nad relacją z Bogiem, to relacje z dziećmi i ich życie będą zmierzały ku Bogu – zauważa.

S. Marietta mówi o roli kobiety konsekrowanej: – Pracujemy z dziećmi, osobami chorymi, niepełnosprawnymi i tu wyraża się nasza kobiecość. Przez swą delikatność pokazujemy, że Bóg jest cierpliwy, ma dużo czułości i miłosierdzia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Rzym: papieski kamerdyner opowiada o cudach Jana Pawła II

2018-04-23 11:52

st (KAI) / Watykan

O cudach, których był świadkiem dokonanych przez Jana Pawła II opowiada w swojej książce liczący obecnie 83. lata Angelo Gugel, kamerdyner trzech papieży – Jana Pawła I, Jana Pawła II i Benedykta XVI. Wywiad z nim ukazał się na łamach największego włoskiego dziennika „Corriere della Sera”.

Archiwum „Aspektów”

Angelo Gugel, zanim został kamerdynerem był żandarmem watykańskim. Natomiast „cud” o którym opowiada dotyczy jego żony, Marii Luisy. Wyznał, że ich pierwsze dziecko urodziło się martwe. Dlatego postanowili, aby każde z dzieci jako drugie imię otrzymały Maria. Czwarte nazywa się Carla Luciana Maria na cześć Karola (Wojtyły) i papieża Lucianiego. Urodziła się w 1980 r., za wstawiennictwem Jana Pawła II. Podczas tej ostatniej ciąży, wyjaśnia Gugel, pojawiły się poważne problemy. Ginekolodzy z polikliniki Gemelli wykluczyli, że ciąża może być kontynuowana. Pewnego dnia Jan Paweł II powiedział mi: „Dziś odprawiłem Mszę św. za twoją żonę”. 9 kwietnia 1980 Maria Luisa została zabrana na salę operacyjną, by przeprowadzić cesarskie cięcie. Przy wyjściu dr Villani skomentował: „Ktoś musiał bardzo się modlić”. W akcie urodzenia napisał „7.15 rano”. Była to chwila, kiedy podczas porannej Mszy papieża była śpiewano Sanctus. Przy śniadaniu siostra Tobiana Sobotka, przełożona sióstr sercanek w Pałacu Apostolskim, poinformowała papieża, że urodziła się Carla Luciana Maria. „Deo gratias” - wykrzyknął Jan Paweł II i 27 kwietnia ochrzcił ją w kaplicy prywatnej."

Gugel opowiada także o swojej pracy u boku Jana Pawła I i jego niespodziewanej śmierci. Wyklucza, by mogła być spowodowana czym innym, jak przyczynami naturalnymi.

Swoją pracę u boku Jana Pawła II rozpoczął dwa dni po jego wyborze na Stolicę Piotrową. Wspomina, jak papież-Polak prosił go o sprawdzenie, czy właściwie stawia akcenty w języku włoskim. „Dwa miesiące później, spotykając się z moimi byłymi kolegami żandarmerii, wymyślił zdanie, które mnie wprowadziło w osłupienie: «Jeśli źle zaakcentuję jakieś słowo, to w 50 procentach wina Angelo», i uśmiechnął się przy tym do mnie” – wspomina były papieski kamerdyner.

Gugel opowiada także o swoich osobistych doświadczeniach związanych z egzorcyzmami odprawianymi przez Jana Pawła II podczas audiencji generalnej na Placu Świętego Piotra. „Ja też tam byłem. Dziewczyna klęła z pianą na ustach. Jej głos był grobowy. Jeden z biskupów uciekł ze strachu. Ojciec Święty modlił się po łacinie, w skupieniu. W końcu dotknął jej głowy i natychmiast twarz opętanej się uspokoiła i rozpogodziła. Widziałem, jak wykonywał podobny obrzęd w salonie auli Pawła VI, także po audiencji” – twierdzi.

Gugel wspomina także wypady incognito papieża Wojtyły poza Watykan. Podkreśla, że nie o wszystkich pisano w gazetach. Ojciec Święty uwielbiał góry Abruzzo. Wierny kamerdyner dodał, że nigdy nie słyszał od Jana Pawła II w ciągu 27 lat, aby o coś prosił przy stole, bo jadł to, co było.

Najgłębiej przeżył ostatnie chwile Jana Pawła II 2 kwietnia 2005 r. Wraz z całą rodziną był przy łożu Ojca Świętego. „Ostatnia przyszła Carla Luciana Maria. Gdy tylko weszła do pokoju, papież obudził się z letargu, otworzył oczy i uśmiechnął się. Jakby chciał powiedzieć: «Poznaję cię, wiem kim jesteś»” – wspomina Angelo Gugel.

Przypomina, że przez pierwszych dziewięć miesięcy pontyfikatu był też kamerdynerem Benedykta XVI, chociaż czasami później, pomimo, że już był emerytem był też proszony o pomoc. W 2010 roku przez cały sierpień był z Ojcem Świętym w Castel Gandolfo. „Na koniec powiedziałem mu, że czułem się jak w rodzinie. Odpowiedział: «Ależ zawsze jesteś tutaj w rodzinie!»” - wspomina. Dodaje, że niedawno ponownie odwiedził Benedykta XVI. „Widziałem, że jest bardzo świadomy tego, co się dzieje. Tylko nogi są niepewne. Jest zmuszony do odprawiania Mszy św. na siedząco” – powiedział w wywiadzie dla Corriere della Sera były kamerdyner trzech papieży.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Przybylski: św. Wojciech uczy nas tego, że Polska będzie taka, jaka będzie wiara Polaków

2018-04-24 07:17

Ks. Mariusz Frukacz

„Św. Wojciech uczy nas tego, że Polska będzie taka, jaka będzie wiara Polaków. Jeśli Polacy stracą wiarę, to bardzo szybko stracą wolność, niepodległość, tożsamość. To bardzo szybko może Polski nie być” – mówił bp Andrzej Przybylski, biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej, który wieczorem 23 kwietnia przewodniczył Mszy św. odpustowej ku czci św. Wojciecha w parafii pod wezwaniem tego świętego w Częstochowie. Podczas Eucharystii modlono się za Ojczyznę oraz nowe powołania do kapłaństwa i życia zakonnego.

Paweł Kmiecik/Radio Fiat

Mszę św. z biskupem pomocniczym archidiecezji częstochowskiej koncelebrowali m. in. ks. kan. Jarosław Ginter, wicedziekan dekanatu św. Wojciecha, o. Jan Poteralski, podprzeor Jasnej Góry, ks. Włodzimierz Szuba z Kościoła Greckokatolickego Eparchii Wrocławsko-Gdańskiej w Częstochowie.

Paweł Kmiecik/Radio Fiat

Na Mszę św. przybyło wielu kapłanów. Obecne były siostry zakonne i rzesza wiernych. Obecni byli przedstawiciele rzemiosła częstochowskiego oraz Rycerze Kolumba. Uroczystościom towarzyszyła m. in. orkiestra jasnogórska.

„Modlimy się dzisiaj za Ojczyznę, o powołania kapłańskie i zakonne, aby z ziarna męczeństwa św. Wojciecha wyrosły nowe owoce duchowe dla nas” - mówił na początku Mszy św. ks. prał. Stanisław Iłczyk, proboszcz parafii św. Wojciecha w Częstochowie.

Paweł Kmiecik/Radio Fiat

W homilii bp Przybylski przypomniał, że św. Wojciech nie miał łatwego życia, mimo, że urodził się w książęcej rodzinie. - Po sześciu latach biskupiej posługi wierni wygonili go niemal z diecezji. I wreszcie, ci, którzy słuchali głoszonej przez niego Ewangelii zadali mu kilka śmiertelnych ciosów w serce – mówił bp Przybylski.

- Spełnia się w nim to, co Jezus mówi w Ewangelii, że ziarno rzucone w ziemie musi obumrzeć. I kiedy jest zdatne do umierania dopiero wyda owoce. Paradoksalnie największe sukcesy i największe owoce przyszły dopiero po śmierci św. Wojciecha. Walczono i kupowano jego ciało. To do jego relikwii przychodzili prości ludzie i władcy ówczesnej Europy. To przy jego martwym ciele w relikwiarzu klękali książęta i królowie ówczesnej Europy, z cesarzem Ottonem na czele – kontynuował bp Przybylski.

- To wreszcie jakby jego pośmiertna obecność dała początek strukturom Kościoła w Polsce. Tak mocno wpłynęła na naszą tożsamość chrześcijańską – dodał biskup.

Bp Przybylski podkreślił, że „za życia św. Wojciech obumierał najpierw dla samego Chrystusa”. - Oddawał Mu bez reszty całe swoje życie. Stał się kapłanem i biskupem bardzo ascetycznym i bardzo ubogim. Obumierał dla siebie, żeby żyć dla Boga – mówił bp Przybylski.

- Co się więc takiego stało, że nawet najbardziej pobożni ludzie w jego diecezji nie tolerowali św. Wojciecha i drażnił ich. Dlaczego go odrzucali i musiał uciekać ze swojej diecezji? – pytał biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej.

- Św. Wojciech wiedział, że nie może milczeć, tam gdzie milczeć nie wolno. Nie może udawać, że nie ma grzechu, tam gdzie ludzie grzeszą. I to było przyczyną tego, że ten pobożny i świątobliwy biskup nie był tolerowany. Był nie lubiany przez swoich współbraci w kapłaństwie. A jeszcze bardziej drażnił tych wszystkich, którzy rozwalali swoje rodziny. Bronił świętości rodziny – odpowiedział biskup i dodał: „A jeszcze bardziej narażał się możnowładcom i politykom, bo też im potrafił powiedzieć prawdę. Potrafił ich pytać, czy chodzi im o pieniądze, zaszczyty i stołki, czy o dobro społeczne i dobro ludzi. Musiał uciekać właśnie za to, że był pasterzem, który nie bał się mówić prawdy”.

- Trzydzieści lat po chrzcie przybył św. Wojciech na ziemie polskie i przypominał, że nie wystarczy przyjąć chrzest i żyć Ewangelią. Nie wystarczy przyjąć chrzest osobiście i jako naród, że ten chrzest zobowiązuje. I za to stał się ziarnem, które wrzucone w ziemie obumierało i było zabijane. I w tym najbardziej naśladował Chrystusa, że głosił miłość, prawdę, był dobry dla ubogich - przypomniał duchowny.

Bp Przybylski pytał również, czego nas chce św. Wojciech ciągle uczyć? - Może właśnie tej prawdy w zasięgu osobistym, wspólnym i narodowym, że nie wystarczy przyjąć chrzest, ale trzeba tym chrztem żyć. Nie wystarczy mówić, że jestem chrześcijaninem, ale trzeba to pokazać w życiu, w codzienności – przypomniał wiernym biskup.

- Nawet naród nie może się szczycić tym, że jest narodem ochrzczonym jeśli nie żyje chrztem. Po chrzcie każdemu z nas potrzebna jest jeszcze ewangelizacja, życie Ewangelią – kontynuował biskup.

- Potrzebni byli i potrzebni są ludzie tacy jak św. Wojciech. Prawdziwi a nie fałszywi prorocy. Nie tacy prorocy, którzy głaskają grzech. Potrzebni są dzisiaj i tacy pasterze i tacy świadkowie Ewangelii pobożni, radykalni, ascetyczni, ale też i odważni, którzy nie boją się powiedzieć prawdy, kiedy ją powiedzieć trzeba – zaznaczył biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej i dodał: „Św. Wojciech uczy nas tego, że wiara ma wpływ nie tylko na nasze osobiste życie, ale na życie naszych wspólnot i naszych narodów, że narody są takie, jaka jest wiara ich obywateli.”

- To jak wierzymy jest potrzebne nam Polakom i naszej umiłowanej Rzeczypospolitej. Im słabiej wierzymy, im bardziej ta nasza wiara jest pełna kompromisów, to więcej jest w Polsce kompromisów z grzechem, zdrad narodowych. I dlatego dbajmy o swoją wiarę, bo to jest pierwszy nasz patriotyczny obowiązek wobec Ojczyzny – zaapelował do wiernych bp Przybylski.

Na zakończenie bp Przybylski przypomniał zdarzenie z życia prymasa Tysiąclecia kard. Stefana Wyszyńskiego, który wspominał, jak już po upadku Powstania Warszawskiego do wojskowego szpitala frontowego koło Izabelina wróciła grupa oficerów niemieckich - lekarzy, którzy tam pracowali. Oto jeden z nich zatrzymał ks. Wyszyńskiego, który szedł z posługa do chorych. Oficer nakazał księdzu Wyszyńskiemu oglądać jakąś fotografię. A ten rzucił na nią okiem. Ale Niemiec nadal nalegał: Zobacz i zobacz.

- Pry¬mas Tysiąclecia wspominał: Przyglądam się i cóż widzę? To Chrystus z fronto¬nu kościoła św. Krzyża w Warszawie, leżący na bruku ulicznym. Chrystus, leżący na bruku warszawskim, dłonią - przedziwnym zbiegiem okoliczności za¬chowaną - pokazywał w kierunku kościoła. Dłoń ta kierowała się na napis, który pozostał nietknięty na cokole: Sursum Corda. – kontynuował biskup.

- I Ksiądz Prymas po latach dodał, że nie mógł zrozumieć, czego od niego chciał ów niemiecki lekarz-żołnierz. W pewnym momencie z ust Niemca wyrywają się słowa: „Polska jeszcze nie zginęła”. Po chwili po¬deszło bliżej jeszcze kilku oficerów. Jeden z nich zawołał sursum corda! sursum corda! Obalony Chrystus, leżał na swym krzyżu, ale dłonią pokazywał zburzonej Stolicy niebo, aby nie przestała wierzyć, iż może się odrodzić. I tak się też stało! – zakończył bp Przybylski.

Uroczystości zakończyły się procesją z Najświętszym Sakramentem i ucałowaniem relikwii św. Wojciecha.

Parafia pw. św. Wojciecha w częstochowskiej dzielnicy Tysiąclecie została erygowana 20 stycznia 1969 r. przez bp Stefana Barełę. Pierwszym administratorem parafii został mianowany ks. Józef Słomian, w latach następnych budowniczy kościoła i plebanii. Po wielu staraniach bp Bareły, Kurii diecezjalnej i ks. Józefa Słomiana, w które włączył się także na ostatnim etapie abp Luigi Poggi, nuncjusz apostolski do specjalnych poruczeń, 6 października 1976 r. władze komunistyczne wyraziły zgodę na budowę kościoła. Budowę kościoła rozpoczął ks. Józef Słomian w roku 1978. 20 października 1985 r. odbyła się uroczystość poświęcenia (konsekracji) kościoła przez bp Stanisława Nowaka, abp Luigiego Poggiego i bp Franciszka Musiela. W pomieszczeniach przykościelnych przez wiele lat miało swoją siedzibę duszpasterstwo akademickie oraz Katolickie Radio „FIAT".

23 kwietnia 1997 r. (rok tysiąclecia męczeńskiej śmierci św. Wojciecha) w czasie uroczystej procesji, której przewodniczyli abp Stanisław Nowak, metropolita częstochowski i abp Henryk Muszyński, metropolita gnieźnieński, przyniesiono do kościoła i umieszczono w bocznym ołtarzu relikwie św. Wojciecha.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem