Reklama

O. Knotz: Małżeństwa powinny się cieszyć sferą seksualną!

2017-06-09 14:24

rk / Bielsko-Biała / KAI

clownbusiness/pl.fotolia.com

„Kiedy się kochacie w małżeństwie, dbacie o swoje życie duchowe, bo tak zaplanował to Pan Bóg, taki jest Jego zamysł, byście cieszyli się życiem i sferą seksualną” - zachęcał o. Ksawery Knotz OFMCap, który spotkał się w salwatoriańskiej parafii w Cygańskim Lesie, dzielnicy Bielska-Białej, z uczestnikami tygodnia modlitw za powołanych do małżeństwa „Tak na serio”. Zakonnik wygłosił wykład pt. „Być blisko – jak budować małżeństwo pełne czułości i intymności”.

We wstępie o. Knotz wyjaśnił, że zmysły są potrzebne, by wejść w relację z drugim człowiekiem. „Nasze ciało daje możliwość kontaktu z inną cielesną osobą. To olbrzymia wartość” – podkreślił mówca, wskazując na zagrożenie w relacjach małżeńskich, jakim jest fałszywe, dualistyczne rozdarcie, deprecjonujące zmysłowość na rzecz specyficznie rozumianej duchowości. „Tak naprawdę, kiedy się kochacie w małżeństwie, dbacie o swoje życie duchowe, bo tak zaplanował to Pan Bóg, taki jest Jego zamysł, byście cieszyli się życiem i sferą seksualną” – dodał.

„Duchowy znaczy relacyjny. Człowiek duchowy wchodzi w relacje, nie jest skoncentrowany na sobie, nie jest obojętny wobec innych. Tak samo jesteśmy relacyjni wobec Pana Boga” – wytłumaczył. Ukazał jednocześnie przykłady życia i aktywności bezrelacyjnej. „Tam, gdzie człowiek zamyka się w sobie, w swoim świecie doznań, ten człowiek jest cielesny. Bo nie umie wchodzić w relacje. Jeżeli małżonkowie wchodzą w relacje, budują relacje, przez ciało budują więź, wykorzystują wszystkie zmysły, żeby siebie widzieć, kochać, rozmawiać, pomagać, współżyć seksualnie, są relacyjni, a więc duchowi” – stwierdził zakonnik.

Zauważył też, że stworzonej w ten sposób wrażliwości nie da się zaprogramować. „Trzeba pielęgnować dobro, jakie powstaje między małżonkami, pielęgnować ten świat. Potem przychodzi wrażliwość: ludzie zaczynają być dla siebie bardziej czuli, bardziej się troszczyć o swoje życie seksualne” – podkreślił i zachęcił do odkrywania wyjątkowości sakramentu małżeństwa, w którym „małżonkowie, poprzez swoją płciowość, tworzą znak mężczyzny i kobiety”.

Reklama

„Na czym polega wyjątkowość sakramentu małżeństwa?” – pytał autor „Seks jest boski, czyli erotyka katolika” i odpowiadał: „To Chrystus działa w więzi między małżonkami”.

Jak wytłumaczył prelegent, łaska sakramentu małżeństwa ma stworzyć jedność z dwóch całkowicie różnorodnych osób. Kapłan zachęcił, by budować tę jedność poprzez zapraszanie Pana Boga w swoje życie małżeńskie.

„W waszej wspólnocie małżeńskiej Bóg chce mieszkać. W tym sensie małżeństwo jest kwintesencją obecności Pana Boga w Kościele, czyli to jest najdoskonalsza wspólnota, gdzie Chrystus może się najpełniej objawić przez miłość męża i żony na mocy sakramentu małżeństwa” – stwierdził duchowny i przypomniał, że „obecność sakramentalna Chrystusa w małżeństwie jest obecnością pewną”.

„Działanie łaski, działanie Ducha Świętego często zaskakuje małżonków. Jak się ma świadomość, że oto tutaj jest Chrystus między nami, nagle wiele problemów się rozwiązuje w zaskakujący sposób. To jest niewykorzystany potencjał, niewykorzystana i zakryta łaska. Mówimy dużo o małżeństwie i rodzinie, ale tej łaski mało kto jest świadomy” – zaznaczył.

Według o. Knotza, aby Bóg objawił się w relacji małżeńskiej, należy pogłębiać więź małżeńską. Przestrzegł jednocześnie, by nasze wyobrażenia o tym, jak być dobrą żoną lub dobrym mężem, konfrontować z rzeczywistością, polegającą na tym, że małżonkowie wzajemnie słuchają i odpowiadają wzajemnie na swe potrzeby i pragnienia.

Ojciec kapucyn powtórzył, że pogłębianie więzi małżeńskiej prowadzi do Boga i budowania własnej świętości. „Widzialnym znakiem więzi, w której obecny jest Chrystus w sposób niewidzialny, jest ciało w jego męskości i kobiecości. Jesteście objawieniem Pana Boga na ziemi” – zwrócił się do małżeństw, biorących udział w spotkaniu.

„Chrystus przychodzi przez wasze ciała, przez wasze zmysły. Jeśli w ten sposób nie będziemy myśleć o zmysłowości, to nie odkryjemy w ogóle sakramentu małżeństwa” – dodał. „Bóg objawia się poprzez ciało współmałżonka” – podkreślił.

Spotkanie z zakonnikiem poprzedziła Msza św., podczas której jej uczestnicy modlili się „za bojących się przyjąć sakrament małżeństwa”.

Ojciec dr Ksawery Knotz OFMCap jest duszpasterzem małżeństw i redaktorem portalu dla małżonków Szansa Spotkania. To autor książek: „Seks jest boski, czyli erotyka katolika”, „Seks, jakiego nie znacie”, „Akt małżeński", „Zaślubiny w Bogu mężczyzny i kobietyˮ.

Tagi:
małżeństwo seksedukacja

Edukacja seksualna czy wychowanie?

2017-11-22 12:43

Z ks. Markiem Dziewieckim – psychologiem i rekolekcjonistą – rozmawia Agnieszka Porzezińska
Niedziela Ogólnopolska 48/2017, str. 44-45

Według edukatorów seksualnych, ciąża to choroba, antykoncepcja to „lek”, kobieta ma prawo do aborcji na życzenie, a seksualność jest wyłącznie po to, by doświadczać przyjemności. Na takich założeniach oparta jest demoralizacja seksualna, oficjalnie zwana „edukacją”.

je@n / Foter / CC BY

AGNIESZKA PORZEZIŃSKA: – Właśnie ruszyła kampania Sexed.pl, która odwołuje się do mile brzmiącego postulatu, że trzeba dać dzieciom i młodzieży solidną wiedzę w zakresie seksualności...

KS. MAREK DZIEWIECKI: – To kolejna inicjatywa osób związanych ze środowiskami, które negują potrzebę podstawowych norm moralnych. Tym razem w roli głównej występują celebryci, którzy samych siebie uznają za autorytety w każdej dziedzinie. Ich kampania medialna ma na celu wprowadzanie w błąd społeczeństwa. Chodzi tu zwłaszcza o wprowadzanie w błąd rodziców, nauczycieli i nastolatków.

– Dlaczego Ksiądz tak uważa?

– Pierwszym „autorytetem” kampanii był znany gejowski aktywista, który promował zasadę: „gej jest ok”. Oczywiście, nie wspomniał on o tak elementarnym fakcie, jak to, że geje tworzą pary niepłodne, czyli chore, bo niepłodność jest na liście chorób Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Sexed.pl powtarza wszystkie slogany i błędy liberalnych „edukatorów”, którzy twierdzą, że w sferze seksualnej niepotrzebne jest wychowanie, wystarczy edukacja. Wbrew faktom znanym każdemu wychowawcy zakładają, że informacje są jedynym czynnikiem, który wpływa na zachowanie człowieka. Gdyby tak było naprawdę, to wystarczyłoby przekazać dzieciom i młodzieży wiedzę o szkodliwości alkoholu, narkotyków czy dopalaczy, by nikt już nie sięgał po te toksyczne substancje. Można mówić np. o edukacji matematycznej. W tej dziedzinie rzeczywiście wystarczy przekazywanie wiedzy. W tych sferach natomiast, które wiążą się z ciałem, uczuciami i relacjami międzyludzkimi, edukacja nie wystarczy. Nastolatek nie jest komputerem. Nie kieruje się jedynie wiedzą. Na jego zachowanie mają wpływ: instynkty, popędy, hormony, emocje, przyzwyczajenia, naciski środowiska, moda, obyczaje, media. To właśnie dlatego w odniesieniu do seksualności człowieka nawet solidna edukacja to za mało. Konieczne jest także wychowanie, czyli motywowanie do dyscypliny, promowanie dojrzałej hierarchii wartości, mądry przykład ze strony dorosłych.

– „Edukatorzy” seksualni ukazują seksualność w taki sposób, jakby człowiek miał jedynie ciało i popędy, a nie miał duchowości, moralności, wolności czy aspiracji, nie tworzył więzi...

– To właśnie jest ich największą słabością. Traktują seksualność jako coś, co nie ma związku z czymkolwiek innym w człowieku, a już zwłaszcza z miłością, odpowiedzialnością, małżeństwem czy dojrzałym rodzicielstwem. „Edukatorzy” seksualni deklarują, że ich celem jest dostarczanie dzieciom i młodzieży „naukowej”, wolnej od ideologii wiedzy na temat seksualności. W rzeczywistości czynią coś zupełnie przeciwnego – ukrywają przed wychowankami tę wiedzę, która jest najbardziej potrzebna po to, by w sferze seksualnej ustrzec się zachowań ryzykownych czy wręcz kryminalnych. Dla przykładu, „edukatorzy” seksualni nie wspominają o tym, że w odniesieniu do zachowań seksualnych jedynym stuprocentowo pewnym sposobem ochrony przed AIDS czy innymi chorobami wenerycznymi jest wstrzemięźliwość przedmałżeńska i wzajemna wierność małżeńska.

– „Edukatorzy” seksualni mają jeszcze inne tematy tabu, np. w ogóle nie przekazują nastolatkom wiedzy na temat cyklu płodności pary ludzkiej...

– To kolejny dowód ich przewrotności. Czynią wszystko, by przed młodzieżą ukryć fakt, że kobieta jest płodna niecałą dobę w cyklu, a para ludzka płodna jest kilka dni w cyklu, gdyż tyle plemniki mogą przeżyć w narządach rodnych kobiety w oczekiwaniu na dojrzałą komórkę jajową. „Edukatorzy” ukrywają tę wiedzę po to, by wmówić młodzieży, że jedynym sposobem kierowania płodnością jest antykoncepcja. Od „edukatorów” seksualnych uczniowie nie dowiedzą się o tym, że biologicznym sensem współżycia jest przekazywanie życia. Przeciwnie, otrzymają dawkę ideologicznych sloganów o tym, jakim to złem i nieszczęściem jest ciąża i jak starannie należy się przed nią „zabezpieczać” – także w dorosłym życiu.

– Kolejny temat tabu to wiedza na temat rozwoju dziecka w okresie prenatalnym czy na temat najlepszych warunków wychowania dzieci przez mamę i tatę w trwałej rodzinie...

– W ten sposób „edukatorzy” przyczyniają się do rozpadu rodzin i niewyobrażalnego wręcz cierpienia dzieci. Nie wspomną też o tym, że żadna antykoncepcja nie chroni człowieka przed popadnięciem w erotomanię, przed przestępstwami seksualnymi, przed byciem wykorzystanym i porzuconym czy przed zdradami małżeńskimi. „Edukatorzy” dążą do tego, by już od wczesnego dzieciństwa skupić wychowanków na instynktach i popędach, kosztem pozostałych sfer człowieczeństwa. Całość „wiedzy” przekazywanej nieletnim jest tak dobrana, by „wychowywać” niepłodnych erotomanów.

– Ale po co?

– Po to, by uformować takie społeczeństwo, w którym już nikt nie będzie planował małżeństwa i już nikt nie będzie chciał mieć dzieci, a za to wszyscy będę korzystać z antykoncepcji i „usług” aborcyjnych.

– Nadal nie rozumiem, dlaczego to robią...

– Po części wynika to z ich własnych historii. Ten, kto w nieszczęsny i niegodny człowieka sposób kieruje własną seksualnością, chce, by inni nie byli lepsi ani szczęśliwsi. Ktoś nieczysty czy zniewolony popędem nie będzie promował czystości i mądrości. Drugim powodem jest chęć zrobienia łatwej kariery. Żyjemy w chorej cywilizacji, w której łatwiej jest stać się celebrytą z powodu wyuzdania niż będąc kochającym, wiernym małżonkiem i odpowiedzialnym rodzicem. Trzecim powodem są pieniądze. Nikt nie zapłaci za promowanie czystości i panowania nad sobą w sferze seksualnej, natomiast hojną zapłatę za promowanie rozwiązłości otrzymają ci, którzy stają się dealerami antykoncepcji czy przysparzają klientów klinikom aborcyjnym oraz terapeutom uzależnień.

– Mam wrażenie, że „edukatorom” seksualnym zależy na tym, by rodzice i nauczyciele nie mieli pojęcia o tym, jaką „wiedzę” przekazują wychowankom. Pod pozorem tworzenia klimatu otwartości żądają, by w czasie ich „wykładów” dla uczniów nie był obecny żaden dorosły. Zawsze wydawało mi się to podejrzane...

– Nie dziwi lęk „edukatorów” przed upublicznieniem tego, co mówią do młodzieży, gdyż w praktyce zachęcają nieletnich do aktywności seksualnej i do okłamywania rodziców. Na stronach „Pontonu” (grupy edukatorów seksualnych – przyp. red.) mamy próbkę tego typu przewrotności. „Edukatorzy” seksualni namawiają tam dziewczęta poniżej 16. roku życia, by zdobywały tabletki antykoncepcyjne, posługując się kłamstwem. Podpowiadają, że skuteczną metodą oszukiwania lekarzy jest deklarowanie, iż dana dziewczyna ma ustną zgodę rodziców na stosowanie antykoncepcji hormonalnej. Oto instrukcja ze strony internetowej „Pontonu”: „Żadne przepisy nie określają formy takiej zgody rodziców. Należy stąd wnioskować, że na równi ze zgodą wyrażoną przez rodziców ustnie podczas wizyty u lekarza czy zawartej w formie pisemnej należy traktować deklarację młodego pacjenta o tym, że rodzicie wyrazili zgodę na jego wizytę i leczenie. Dlatego podczas wizyty u lekarza możesz powołać się na ten argument”. Oprócz kpiny z rodziców mamy tu też kpinę z nieletnich dziewcząt, którym „Ponton” wmawia, że zażywanie zbędnych dla organizmu hormonów to... leczenie. Po mojej interwencji w czasie sympozjum na UKSW powyższy wpis został usunięty ze strony „Pontonu”.

– Co, Księdza zdaniem, dyskwalifikuje „edukatorów” seksualnych?

– Oni nie są wychowawcami, którzy pomagają wychowankom unikać zachowań ryzykownych. Przeciwnie, są oni dobrze wyszkolonymi manipulatorami, którzy za pięknymi sloganami ukrywają toksyczne programy.

– To nie przypadek, że „edukatorzy” seksualni są powiązani ze środowiskiem ateistycznej i liberalnej lewicy...

– To również nie przypadek, że najbardziej aktywna w tym względzie grupa edukatorów „Ponton” działa przy skrajnie lewicowej Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, kierowanej przez feministkę znaną z tego, że jest sponsorowana przez lobby antykoncepcyjne, co zostało potwierdzone prawomocnym wyrokiem sądowym. Dla środowisk liberalnych „wiedza” o seksualności to w rzeczywistości tworzenie fikcyjnego obrazu seksu jako łatwej rozrywki, bez konsekwencji i bez odpowiedzialności. W rzeczywistości jest to zachęta do wyuzdania seksualnego i do demoralizacji.

– To także nieoficjalna promocja antykoncepcji i aborcji, a także sposób na podtrzymywanie choćby takiego mitu, że prezerwatywa daje „bezpieczny” seks...

– Tymczasem prezerwatywa nie chroni nawet przed skutkami fizycznymi nieodpowiedzialnego współżycia. Tym bardziej nie chroni przed skutkami psychicznymi, moralnymi czy duchowymi, jak poczucie żalu do samego siebie czy do drugiej osoby, poczucie winy i grzechu, utraty więzi z Bogiem i z bliskimi. Taka „edukacja” to zachęcanie dzieci i młodzieży do chorej filozofii życia, w której przyjemność staje się ważniejsza od osoby i od jej godności.

– Do czego to prowadzi?

– Przede wszystkim do wulgaryzacji więzi, a także do dramatów życiowych, gdyż w żadnej dziedzinie krzywdy nie są aż tak bolesne i aż tak trwałe jak właśnie w sferze seksualnej. „Edukatorzy” seksualni ukrywają fakt, że w Anglii i w krajach skandynawskich, gdzie już od kilku dziesięcioleci stosuje się permisywną edukację seksualną zamiast wychowania do małżeństwa i rodzicielstwa, jest najwięcej w Europie nastolatków zarażonych chorobami wenerycznymi. Największy jest tam też odsetek dziewcząt, które zachodzą w ciążę poniżej 15. roku życia.

– Jaka jest rola wychowawców w przekazywaniu wiedzy dotyczącej seksualności?

– Wychowawcy wiedzą o tym, że seksualność to nie sfera łatwej rozrywki czy miłej zabawy i że jest ona błogosławieństwem jedynie wtedy, gdy staje się jednym ze sposobów potwierdzania miłości małżeńskiej i odpowiedzialnego przekazywania życia. Jest natomiast przekleństwem wtedy, gdy okazuje się sposobem wyrażania przemocy (z gwałtami włącznie) czy gdy prowadzi do śmierci (np. przez zarażanie siebie czy innych chorobami wenerycznymi czy decydowanie się na zabijanie dzieci w fazie rozwoju prenatalnego). Realistyczne – a nie ideologiczne! – wychowanie w sferze seksualnej to przejaw troski o dobrą przyszłość wychowanków i o rodziny, które oni założą.

– Na czym polega to realistyczne wychowanie w sferze seksualnej?

– Polega ono na przekazywaniu wychowankom całościowej i realistycznej wiedzy o człowieku i jego seksualności, a także o skutkach niemądrych i niemoralnych zachowań w tej sferze. Warunkami takiego wychowania są fascynowanie uczniów miłością i odpowiedzialnością, szczęśliwą i trwałą rodziną, uczenie wychowanków panowania nad sobą, a zwłaszcza nad ciałem, popędem i pożądaniem, a także budzenie świadomości, że los poszczególnych ludzi, a także całej ludzkości zależy najbardziej od tego, czy mężczyźni i kobiety potrafią odnosić się do siebie z miłością i szacunkiem.

Ks. dr Marek Dziewiecki, duszpasterz rodzin i popularny rekolekcjonista, psycholog, terapeuta uzależnień
Agnieszka Porzezińska, dziennikarka, scenarzystka, w TVP ABC prowadzi program „Moda na rodzinę”

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kraków: w sobotę beatyfikacja Hanny Chrzanowskiej

2018-04-24 20:11

md / Kraków (KAI)

Beatyfikacja Hanny Chrzanowskiej doskonale wpisuje się w rocznice 100-lecia odzyskania niepodległości i 40-lecia pontyfikatu Jana Pawła II – powiedział abp Marek Jędraszewski, który uczestniczył we wtorek w spotkaniu z dziennikarzami przed sobotnimi uroczystościami wyniesienia na ołtarze krakowskiej pielęgniarki. Udział w nich zapowiedziało m.in. kilkudziesięciu członków rodziny przyszłej błogosławionej, w tym jej chrześniak.

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

Hanna Chrzanowska, pionierka pielęgniarstwa społecznego i współpracownica Karola Wojtyły, zostanie beatyfikowana w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach 20 lat po wszczęciu procesu beatyfikacyjnego i 45 lat po swojej śmierci.

Uroczysta msza św. rozpocznie się w sobotę o godz. 10.00, ale już od 9.00 trwać będzie modlitewne przygotowanie do tego wydarzenia. Do tej godziny również będzie możliwe wejście do bazyliki.

Podczas konferencji poinformowano, że liturgia pod przewodnictwem legata papieskiego kard. Angelo Amato sprawowana będzie w języku łacińskim. Obrzęd beatyfikacyjny rozpocznie się tuż po akcie pokuty, kiedy to metropolita krakowski poprosi o beatyfikację służebnicy Bożej Hanny Chrzanowskiej. Następnie postulator procesu ks. Mieczysław Niepsuj odczyta jej krótką biografię, a legat papieski - list apostolski, którym Ojciec Święty wpisał Hannę Chrzanowską do grona błogosławionych. Potem, przy śpiewie Alleluja, nastąpi uroczyste odsłonięcie obrazu beatyfikacyjnego.

Jak powiedziała prezes Katolickiego Stowarzyszenia Pielęgniarek i Położnych Izabela Ćwiertnia, obraz beatyfikacyjny został namalowany na podstawie fotografii Hanny Chrzanowskiej przez Zbigniewa Juszczaka. Przedstawia on wizerunek 30-letniej Hanny. Po beatyfikacji trafi do kościoła św. Mikołaja i zostanie umieszczony w kaplicy dedykowanej przyszłej błogosławionej.

W czasie procesji z relikwiami śpiewana będzie inwokacja do bł. Hanny Chrzanowskiej, specjalnie przygotowana na tę uroczystość. Relikwiarz w procesji nieść będzie Helena Matoga, wicepostulatorka w procesie beatyfikacyjnym krakowskiej pielęgniarki. Ma on kształt serca, w które wkomponowane zostały relikwie. Nad nimi umieszczony jest symboliczny czepek pielęgniarski. Wykonawcą relikwiarza jest Marek Nowak.

Ks. Aleksander Wójtowicz, wicerektor Sanktuarium Bożego Miłosierdzia poinformował, że w bazylice Bożego Miłosierdzia przygotowano 2 tys. miejsc dla zaproszonych gości. W tej grupie znajduje się 300 osób na wózkach inwalidzkich i ich opiekunowie, przedstawiciele środowisk medycznych z Polski, reprezentanci międzynarodowych stowarzyszeń pielęgniarskich, m. in. z Watykanu, Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, władze państwowe i samorządowe oraz kilkudziesięciu członków rodziny Hanny Chrzanowskiej, w tym jej chrześniak. Zapowiadany jest udział ponad 30 polskich biskupów oraz kilkuset księży. Do bazyliki obowiązują karty wstępu koloru niebieskiego i tylko one uprawniają do wejścia do świątyni.

Pozostali uczestnicy uroczystości mają wstęp na błonia wokół bazyliki łagiewnickiej. Przygotowano dla nich dwa telebimy. Uprawniające do wejścia na błonia bezpłatne karty wstępu koloru zielonego można odbierać w trzech miejscach: w krakowskiej kurii, w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia oraz w kościele św. Mikołaja. Bilety, których przygotowano w liczbie 20 tys., mogą otrzymać zarówno osoby indywidualne, jak i grupy pielgrzymów. Organizatorzy zapewniają jednak, że na miejsce celebracji dostaną się również osoby, które nie posiadają karty wstępu.

Identyfikatory dla koncelebransów są do odebrania w notariacie Kurii Metropolitalnej w godzinach urzędowania.

Podczas uroczystości posługę medyczną pełnić będzie służba maltańska, pogotowie ratunkowe oraz pielęgniarki.

Hanna Chrzanowska była pionierką pielęgniarstwa społecznego i parafialnego, bliską współpracownicą kard. Karola Wojtyły. Towarzyszenie chorym było istotą jej misji, której poświęciła osobiste życie, siły, czas i oszczędności. Wyznaczyła standardy nowoczesnej opieki nad chorymi, której fundamentem jest nie tylko niesienie ulgi w bólu fizycznym, ale także pomoc duchowa. Zmarła 29 kwietnia 1973 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Brat ks. Popiełuszki i jego małżonka z medalem od Prezydenta RP

2018-04-24 19:04

Łukasz Krzysztofka

Prezydent Andrzej Duda wręczył w Pałacu Prezydenckim Medal za Długoletnie Pożycie Małżeńskie Józefowi i Alfredzie Popiełuszkom, starszemu bratu i bratowej bł. ks. Jerzego Popiełuszki.

Jakub Szymczuk/KPRP

Odznaczeni są małżeństwem od pięćdziesięciu lat. - Dostojni Jubilaci, cieszę się z Waszego święta. To ogromny zaszczyt, że mogę Państwu osobiście wręczyć odznaczenie. Z wielką radością przyjmujemy Państwa w Pałacu Prezydenckim. Życzę Państwu kolejnych pięćdziesięciu lat razem w zdrowiu i spokoju. Życzę, by w rodzinie Państwa układało się wszystko jak najlepiej – mówił po wręczeniu odznaczeń Prezydent Andrzej Duda.

Zobacz zdjęcia: Medal prezydencki dla państwa Popiełuszków

W uroczystości uczestniczyła rodzina i przyjaciele państwa Popiełuszków. Prezydent po wręczeniu odznaczeń żartował, że państwo Popiełuszkowie mają ponad dwa razy większy staż małżeński od niego i żony Agaty.

- Fundamentem naszego małżeństwa jest wiara w Boga oraz wzajemne zrozumienie, miłość, przebaczanie sobie wzajemnie – powiedzieli „Niedzieli” państwo Popiełuszkowie. W swoim życiu przeżyli wiele doświadczeń. - Kogo Bóg miłuje, temu daje krzyże. Pochowaliśmy syna, miał niecałe 18 lat. Ale czujemy, że Bóg się nami opiekuje i pomaga nam w życiu. Przez męki i cierpienia bł. ks. Jerzego otrzymujemy wiele łask od Boga – podkreślali Złoci Jubilaci.

Uroczystość zakończyło wspólne „Sto lat”, zaintonowane przez Pierwszą Damę Agatę Kornhauser-Dudę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem