Reklama

Oblicze zła

2017-08-18 19:36

O. Waldemar Gonczaruk CSsR

Katarzyna Cegielska

Zdążyłem przejść przez Ramblę w Barcelonie kiedy usłyszałem głuchy, ale głośny trzask i stuknięcie. Wokół unosił się zapach palonego asfaltu i rozgrzanych klocków hamulcowych. Odwróciłem się i zobaczyłem biegnących ludzi, a pośrodku dymiący samochód… Oko patrzyło na obrazy, których nie chciało oglądać. Rozum analizował wydarzenie, którego nie mógł ogarnąć …

10 sierpnia br., we wspomnienie liturgiczne św. Wawrzyńca, grupa polskich pielgrzymów zgromadziła się na warszawskim Okęciu, aby udać się do Matki Bożej w Lourdes. Tam pątnicy pragnęli świętować uroczystość Jej Wniebowstąpienia.

Pierwszym przystankiem była stolica Hiszpanii – Madryt. Miejsce to nie było przypadkowe. Wyruszając z centrum Półwyspu Iberyjskiego pielgrzymi chcieli rozpocząć swój pątniczy szlak w kraju, który pięciokrotnie odwiedził św. Jan Paweł II. W miejscu, którego święci kształtowali wybory życiowe Papieża Polaka. Dlatego też pielgrzymi odwiedzili Avilę oraz złożyli wizytę Matce Bożej Czarnolicej, która ukryta w stromych górach pasma Monseratt, strzeże Katalończyków. Następnego dnia pątnicy doświadczyli, że opieką tą objęci są także i oni.

Wierzę w świętych obcowanie

Reklama

Pielgrzymka rozpoczęła się Mszą św. sprawowaną w kaplicy stołecznego lotniska. Od początku pątnikom towarzyszyły westchnienia do świętych synów i córek narodu hiszpańskiego oraz Półwyspu Iberyjskiego. A są to m.in. św. Teres z Avila, św. Jan od Krzyża, św. Ignacy Loyola oraz św. Jan Paweł II. – Proszę ojca o odprawienie Mszy św. w intencji dusz czyśćcowych. Ta myśl nie daje mi spokoju od dłuższego czasu – powiedziała pani Małgorzata. Tak też się stało. Modlitwa za dusze czyścowe towarzyszyła pątnikom od początku ich drogi do Matki.

Wiem, Kto czuwał

Kiedy pielgrzymi zbliżali się do wjazdu na terytorium Francji jeden z najmłodszych z nich, trzynastoletni Mikołaj, zwierzył się swoim dziadkom, że boi się tego kraju. Chłopca przerażali terroryści i ich działanie, dlatego bardzo blisko, wręcz kurczowo trzymał się swoich opiekunów. Nastolatek nieco przestał się bać dopiero przy sanktuarium Matki Bożej w Lourdes. Tam bowiem pątnicy zobaczyli uzbrojonych żołnierzy oraz wielkie betonowe „klocki” strzegące wjazdu na teren narodowego sanktuarium we Francji. W ten sposób służby zapewniają względne bezpieczeństwo wiernym oddającym hołd Najświętszej Pani.

Po uroczystościach Wniebowzięcia NMP i dniach spędzonych przy grocie masabielskiej pielgrzymi udali się do Madonny Czarnolicej w górach Montserrat. Ostatnią noc w sanktuarium w Lourdes na długo zapamięta jeden z pątników – Przyśnił mi się płonący, mały autobus. Działo się to w centrum dużego miasta na ulicy. Biegłem w kierunku auta chcąc pomóc. Wówczas zauważyłem postać kobiety, która wychodziła ze spalonego autobusu. Obudziłem się. Dopiero po dotarciu do Monseratt, dowiedziałem się, kim była tajemnicza kobieta. Dzisiaj nie mam żadnych wątpliwości, że to Matka Boża uratowała mnie i moją rodzinę oraz naszą grupę pielgrzymkową – wspomina Stanisław.

Miasto skąpane w słońcu

Tyle słońca w całym mieście, że błękit nieba był wyjątkowo blady i nienasycony. Przez główną arterię turystyczną w Barcelonie wręcz przepływa rzeka zwiedzających. Mowa o promenadzie La Rambla – sercu Barcelony. W języku hiszpańskim i katalońskim oznacza to „przepływ wody”. Nazwa ta pochodzi od arabskiego słowa „ramla” tłumaczonego jako „piaszczyste koryto rzeki”. Promenada ta łączy dwa ważne turystycznie miejsca Barcelony – plac Kataloński i pomnik Krzysztofa Kolumba znajdujący przy nadbrzeżu. Stąd też masowo odwiedzają go turyści. Promenada ta przypomina częstochowskie Aleje Najświętszej Maryi Panny. Środkiem traktu ułożony jest chodnik, a po jego obu stronach jeżdżą samochody. Wzdłuż Rambli gęsto są usytuowane sklepiki z pamiątkami i liczne, stylowe kawiarnie. Co rusz słychać śmiech, krzyk i rozmowy w różnych językach. Promenada tego dnia tradycyjnie tętniła życiem. Byli i fotografujący się turyści, zakochane pary robiące sobie słynne selfie, wiele rodzin z wózkami i dziećmi, spacerowali spędzając wspólnie popołudnie. Nic nie zapowiadało, że za chwilę wszyscy zostaną tak tragicznie doświadczeni.

Koszmar

Pamiętnego dnia polscy pielgrzymi mieli po godz. 17.00 uczestniczyć we Mszy św. sprawowanej w pobliskiej do La Rambli katedrze św. Eulali. Miała to być Eucharystia dziękczynna za otrzymane łaski. Cała grupa umówiła się przed siedemnastą w centrum promenady, skąd mieli wspólnie udać się do katedry. Wcześniej nawiedzili katedrę Sagrada Família.

Kiedy pątnicy zmierzali na wyznaczone miejsce zbiórki niektórzy z nich zobaczyli jadący zygzakiem po chodniku samochód. Był to biały fiat, furgonetka. Oniemiały, zaskoczony i przerażony tłum zaczął uciekać w przeróżnych kierunkach spowodowało. Wiele osób zostało poturbowanych. Wśród nich byli także uczestnicy polskiej pielgrzymki. – Stałam przy stoisku z regionalnymi wędlinami, kiedy spanikowany tłum zaczął napierać. Ludzie uciekali w każdą możliwą stronę i nie patrzyli na innych. Przewróciłam się i gdyby nie pomoc obcego mężczyzny, który pomógł mi się podnieść, zostałabym zadeptana. Do teraz czuję ból, a z nerwów kłuje mnie w lewym boku. Jestem z kolegą i wciąż nie możemy się pozbierać. To był cud, że nikomu z nas nic się nie stało. Bogu dziękuję, że przeżyliśmy – napisała tuż po zdarzeniu do opiekuna pielgrzymki jedna z pątniczek Barbara.

Inny pielgrzym wspomina: – Zdążyłem przejść przez Ramblę kiedy usłyszałem głuchy, ale głośny trzask i stuknięcie. Wokół unosił się zapach palonego asfaltu i rozgrzanych klocków hamulcowych. Odwróciłem się i zobaczyłem biegnących ludzi, a pośrodku dymiący samochód.

Nie wszystkie osoby znajdujące się w tamtej chwili na promenadzie dostrzegły rozpędzoną, białą furgonetkę. Jej kierowca rozjeżdżał ludzi tak, jakby strącał pachołki. Łamał ciała i życie ludzkie jak zapałki. Ciała pozabijanych osób znajdowały się wzdłuż przejazdu samochodu oraz za nim. Jęk bólu i krzyk rozpaczy wraz ze strachem unosiły się nad promenadą mieszając z zapachem spalonego asfaltu, gumy i klocków hamulcowych.

Samochód z otwartą maską zatrzymał się tuż za nim leżało ciało kobiety, a obok był przewrócony wózek z maleńkim, płaczącym dzieckiem. Podbiegł do niego mężczyzna, prawdopodobnie ojciec, ratując je. Tłum rozbiegł się i schronił w pobliskich sklepach, kawiarniach i w hotelach. Z początku nikt nie wiedział co się dzieje. Oczywistym było, że wydarzyło się coś tragicznego. Wyglądało to na atak szaleńców. Brak detonacji ładunków wybuchowych nie sprawiał wrażenia zamachu terrorystycznego, ale osoby widzące „rozszalały” samochód wiedziały.

Oczekiwanie

Na La Rambla pojawiła się uzbrojona policja i wojsko oraz służby ratownicze. Ludzie wbiegający do sklepów kierowali się w najdalsze zakamarki, pod ściany i na zaplecza. Od razu schylali się zasłaniając rękoma głowę. Pracownicy sklepów i kawiarni, widząc co się dzieje, pozamykali automatycznie rolety. To miało chronić także przed ewentualną eksplozją, dlatego policja zabroniła ich podnoszenia. Osoby, które schroniły się w pomieszczeniach znajdujących się w bezpośrednim sąsiedztwie samochodu terrorystów, pozostali w tych miejscach do godz. 23. Innych znajdujących się po niżej miejsc tragicznego wydarzeni opuścili je po godzinie 19. – Kazano nam zostać i pilnowano, aby nikt nie opuszczał miejsc relatywnie bezpiecznych. W sklepie, w którym się ukryłem pracownicy byli bardzo wyrozumiali wobec nas. Częstowali wodą i oferowali pomoc. Nie wszędzie tak było. Niektóre osoby z naszej grupy pielgrzymkowej w poszukiwaniu schronienia udały się do kawiarni prowadzonej przez osoby pochodzenia arabskiego i... zostali z tych miejsc natychmiast wyrzuceni. Nikt nie patrzył, że zagraża im śmiertelne niebezpieczeństwo. Musieli uciekać dalej w poszukiwaniu schronienia – mówi pani Kasia .

Policja rozpoczęła obławę na terrorystę, który porzucając samochód zbiegł. Świadkowie byli przesłuchiwani. Osoby poszkodowane otrzymały niezbędną pomoc medyczną. W kilkudziesięcioosobowej grupie polskich pielgrzymów nikomu nic się nie stało. Kilka osób miało zadrapania i siniaki w wyniku poturbowania przez tłum. Wszyscy szczęśliwie dotarli do hotelu. Następnego dnia, zgodnie z planem powrócili do Polski. Dopiero tu poczuli ulgę. Najmłodszy pątnik trzynastoletni Mikołaj, tuż po powrocie do domu wpadając w objęcia rodziców powiedział: – Mamo, przewartościowałem swoje życie.

Zamiast puenty:

„Od zarania dziejów ludzkość przeżywała tragiczne doświadczenie zła i starała się zrozumieć jego korzenie oraz wyjaśnić jego przyczyny. Zło nie jest anonimową siłą, działającą w świecie za sprawą deterministycznych, bezosobowych mechanizmów. Zło jest możliwe wskutek ludzkiej wolności. Właśnie ta zdolność, odróżniająca człowieka od innych istot żyjących na ziemi, stanowi ośrodek dramatu zła i stale mu towarzyszy. Zło ma zawsze czyjąś twarz i czyjeś imię: twarz i imię mężczyzn i kobiet, którzy je dobrowolnie wybierają. Pismo Święte uczy, że na początku dziejów Adam i Ewa zbuntowali się przeciw Bogu, a Kain zabił swego brata Abla (por. Rdz 3-4). Były to pierwsze błędne wybory, po których na przestrzeni wieków nastąpiły niezliczone dalsze. Każdy z nich ma istotne znaczenie moralne, które zakłada określoną odpowiedzialność podmiotu (człowieka przyp. red.) i wiąże się z podstawowymi relacjami osoby z Bogiem, z innymi osobami i ze światem stworzonym.”

Orędzie Ojca Świętego Jana Pawła II na Światowy Dzień Pokoju 1 stycznia 2005 roku

„Pomoc Boża jest z nami. Towarzyszy nam modlitwa wszystkich wiernych. Obecna jest wśród nas dobra wola wielu ludzi nieznanych, budowniczych pokoju i postępu, stanowiąc gwarancje, że to orędzie skierowane do narodów Europy padnie na ziemię żyzną.

Jezus Chrystus, Pan historii, trzyma przyszłość otwartą dla szlachetnych i wolnych decyzji tych wszystkich, którzy przyjmując łaskę dobrego natchnienia, zaangażują się w stanowcze działanie na rzecz sprawiedliwości i miłości pod znakiem pełnego szacunku dla prawdy i dla wolności.

Powierzam te myśli Najświętszej Pannie, ażeby im błogosławiła i by je uczyniła owocnymi. Pomny zaś na cześć, którą się oddaje Matce Boga w tylu sanktuariach Europy, od Fatimy do Ostrej Bramy, od Loreto do Częstochowy, błagam Ją, by przyjęła modlitwy tylu serc: żeby dobro było nadal radosną rzeczywistością w Europie i żeby Chrystus zawsze łączył nasz kontynent z Bogiem.”

Jan Paweł II AKT EUROPEJSKI SANTIAGO DE COMPOSTELA 9 listopada 1982r.

Tagi:
zamach

Strzelanina w szkole na Florydzie

2018-02-14 22:24

wpolityce.pl

Do strzelaniny doszło w szkole na Florydzie. Media informują nawet o 50 rannych osobach. Z doniesień napływających z Parkland wynika, że 12 osób zostało zabitych na miejscu w budynku szkolnym, dwie osoby - na zewnątrz, jedna - na przylegającej ulicy, a dwie - zmarły w szpitalu z powodu odniesionych ran. Sprawca został schwytany.

Twitter

Strzelanina miała miejsce w Marjory Stoneman Douglas High School w Parkland. Świadkowie mówią, że było ich bardzo wiele.

Sprawca jest w areszcie, lecz akcja służb nadal trwa - podaje na Twitterze biuro szeryfa hrabstwa Broward, w którym leży Parkland.

Teren szkoły został otoczony przez policję. Na miejscu obecne są również inne służby. Niektórzy uczniowie zostali już ewakuowani.

Prezydent USA wyraził na Twitterze kondolencje.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Świadectwo: Lekarz rozpłakał się ze wzruszenia

2018-02-16 11:47

Fragment książki „Cuda dzieją się po cichu. O jasnogórskich cudach i łaskach”

„Amputacja” – krótko powiedział doktor. Kazimiera Wiącek z Lublina podniosła wzrok. „Nie rozumiem. Jak to…”

Piotr Drzewiecki

„Jest porażenie nerwu w lewej nodze, a teraz jeszcze ten zator tętniczy. Tu już nie ma czego leczyć. Amputacja jest konieczna” – powtórzył medyk. Kobieta wróciła do domu, bijąc się z myślami. Jak to, odetną jej nogę?! Co prawda chodzi o kulach, ale wciąż chodzi i ma dwie nogi! Kiedy zadzwonił dzwonek i otworzyła drzwi, odetchnęła z ulgą.

W odwiedziny wpadł zaprzyjaźniony lekarz. On na pewno coś wymyśli. Chciał jej dodać odwagi, ulżyć w cierpieniu. Ale niczego nie wymyślił. „Chyba bez amputacji się nie obejdzie” – powiedział smutno. „Jeśli tak, to ja chcę jechać na Jasną Górę!” – oznajmiła twardo.

Cała rodzina zaoponowała przeciwko takiemu pomysłowi. Śmierć jej grozi w każdej chwili, a ona chce sobie podróże urządzać? Kazimiera postawiła na swoim. W przekonaniu rodziny dopomógł lekarz, który miał nadzieję, że pielgrzymka do Częstochowy przynajmniej doda otuchy jego cierpiącej pacjentce. Nie puścili jej samej. Razem z Kazimierą pojechała jej siostra, siostrzenica i bliska sąsiadka. Od rannego odsłonięcia – w niedzielę 22 czerwca 1980 roku – do zasłonięcia Cudownego Obrazu o godzinie 13 Kazimiera Wiącek bez chwili przerwy modliła się w Kaplicy Matki Bożej razem z towarzyszącymi jej kobietami. Kiedy rozległy się bębny zwiastujące zasłonięcie Obrazu, z twarzą zalaną łzami zwróciła się do siostry: „Popatrz, zasłonili Matkę

Bożą i Ona pozostawiła mnie z kulami!”. Chwilę później poczuła niezwyczajny przypływ siły. Podkurczona, zagrożona amputacją noga rozluźniła się, wyprostowała, a Kazimiera Wiącek odstawiła kule, oparła je o filar i wyprostowana przyłączyła się do kolejki „Na ofiarę”. Tam zdjęła swoje korale i położyła je na ołtarzu.

Przeżycie było tak silne, a wydarzenie tak nieprawdopodobne, że nie przyszło jej do głowy, aby komukolwiek zgłosić swoje uzdrowienia. Na Jasnej Górze pojawiła się dopiero dwa tygodnie później. A wraz z nią znów siostra, siostrzenica i sąsiadka. Złożyły zeznania przed kronikarzem jasnogórskim; Kazimiera do akt dołączyła zaświadczenie od lekarza, który – gdy ją zobaczył bez kul, ze zdrową nogą – zwyczajnie rozpłakał się ze wzruszenia.

Zaświadczenie lekarskie brzmiało: „Od dnia 23 maja 1979 roku wystąpiło porażenie zupełne kończyny dolnej lewej. 9 maja 1979 roku wystąpił zator tętnicy podudzia lewego, co groziło amputacją kończyny. 22 czerwca 1980 roku ustąpiło porażenie”. Kazimiera Wiącek nie miała wątpliwości, za czyją sprawą to porażenie ustąpiło. Zdrowa i ogromnie szczęśliwa przez szereg lat w rocznicę swojego uzdrowienia pielgrzymowała na Jasną Górę do Matki Bożej, by Jej ze wszystkich sił dziękować za tę niezwykłą łaskę, jakiej doznała. A jej kule? Wiszą obok kul Janiny Lach, wskazując przybywającym pielgrzymom, czym jest nagrodzona ufność.

„CUDA DZIEJĄ SIĘ PO CICHU.


O JASNOGÓRSKICH CUDACH I ŁASKACH.”
Autor: Anita Czupryn
Premiera: 26 lutego 2018 r.
Wydawnictwo: Fronda PL. Sp. z o.o.

Przeczytaj także: Cuda dzieją się po cichu. O Jasnogórskich cudach i łaskach

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Dlaczego warto być teologiem? – spotkanie członów PTT w Częstochowie

2018-02-23 22:13

Ks. Mariusz Frukacz

Dlaczego warto być teologiem dzisiaj, co dalej z teologią, teologia naukowa czy kościelna? – te pytania były przedmiotem naukowej refleksji członków Częstochowskiego Oddziału Polskiego Towarzystwa Teologicznego. Teologowie spotkali się wieczorem 23 lutego w auli św. Jadwigi w Wyższym Seminarium Duchownym w Częstochowie.

Bożena Sztajner/Niedziela
Wyższe Seminarium Duchowne w Częstochowie

W spotkaniu wzięli udział członkowie Częstochowskiego Oddziału PTT na czele z ks. dr hab. Pawłem Maciaszkiem kierownikiem PTT Oddziału w Częstochowie oraz klerycy Wyższego Seminarium Duchownego Diecezji Sosnowieckiej, klerycy Wyższego Seminarium Duchownego Archidiecezji Częstochowskiej i studenci Wyższego Instytutu Teologicznego w Częstochowie. Punktem wyjścia do dyskusji był referat ks. prof. dra hab. Marka Skierkowskiego z Uniwersytetu Kard. Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.

Rozpoczynając spotkanie ks. dr hab. Paweł Maciaszek podkreślił jak ważny w teologii jest „trud przemyślenia wielkich prawd wiary w obrębie zmieniającej się kultury”.

Następnie prelegent odwołując się m. in. do konstytucji apostolskiej papieża Franciszka o kościelnych studiach akademickich „Veritatis gaudium” wskazał jak ważne jest przezwyciężenie rozdarcia teologii i troski pastoralnej i podkreślił za papieżem Franciszkiem, że „teologia powinna być wprowadzeniem duchowym, intelektualnym i egzystencjalnym w serce kerygmatu, powinna urzeczywistniać się w dialogu, powinna zwracać uwagę na interdyscyplinarność i transdyscyplinarność oraz winna spełniać swoja funkcję w obrębie instytucji”.

Ks. prof. Marek Skierkowski przypomniał również, że teologia to wiara poszukująca zrozumienia. – Teologia wypełnia końcowe zadanie myśli filozoficznej – cytował prelegent kard. Józefa Ratzingera i dodał za teologiem Karlem Rahnerem, że „słowo Bóg stanowi ostatnie słowo poprzedzające całkowite milczenie”.

Mówiąc o konieczności teologii ks. Skierkowski podkreślił, że „całe posłannictwo Kościoła przeniknięte jest teologią” – Człowiek ma prawo zachwycić się Bożym Objawieniem – powtórzył prelegent za teologiem szwajcarskim Hansem Ursem von Balthasarem.

Teolog z UKSW wskazał również na integralną metodę teologiczną składająca się z pięciu komponentów: filozoficzno-antropologicznego, pozytywno-hermeneutycznego, konstruktywno-systematycznego, praktyczno-dialogicznego i modlitewno-mistycznego.

- W palecie różnych nauk teologia jest niezbędna. Każdy teolog musi być eklezjalny – przypomniał prelegent i dodał: „Od teologii zależy los człowieka. Istnieje też ścisły związek teologii naukowej z teologią ewangelizacyjną”.

W dyskusji po referacie ks. dr Franciszek Dylus wskazując na możliwość poznania Boga przypomniał, że „teologia zaczyna się od Jezusa Chrystusa” i dodał za Pascalem: „Nie tylko nie znamy Boga inaczej niż przez Chrystusa, ale i siebie samych znamy jedynie przez Chrystusa; znamy życie i śmierć jedynie przez Chrystusa. Poza Chrystusem nie wiemy, ani co to nasze życie, ani śmierć, ani Bóg, ani my.”

Natomiast ks. dr Jarosław Grabowski podkreślił, że „teologia powinna służyć wspólnocie Kościoła, bo ona wyjaśnia prawdy wiary”.

Oddział Częstochowski Polskiego Towarzystwa Teologicznego istnieje od 1997 roku. Skupia duchownych i świeckich, wykładowców Wyższego Seminarium Duchownego i Instytutu Teologicznego w Częstochowie, duszpasterzy parafialnych, katechetów oraz inne osoby świeckie zaangażowane w życie Kościoła i zainteresowane szeroko pojętą problematyką teologiczną. Oddział w Częstochowie organizuje okolicznościowe sesje naukowe oraz spotkania w trzech sekcjach tematycznych: Sekcji Biblijnej , Sekcji Teologii Systematycznej i Sekcji Teologii Praktycznej. Do ważnych przedsięwzięć podejmowanych przez PTT w Częstochowie należą organizowane w listopadzie tzw. "Zaduszki Teologiczne", które są poświęcone pamięci zmarłych teologów. Materiały z organizowanych przez oddział częstochowski sesji naukowych i innych spotkań publikowane są regularnie na łamach "Częstochowskich Studiów Teologicznych".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem