Reklama

Niepodległość uczczona pieśnią

2017-11-13 11:53

Wojciech Mścichowski

Wojciech Mścichowski

Koncerty z okazji rocznicy odzyskania niepodległości. To już nie tylko wieloletnia tradycja olsztyńskiej parafii pw. św. Jana Chrzciciela, to oczekiwane przez mieszkańców coroczne wydarzenie, przyjmowane z potrzeby serca, świadczące o umiłowaniu Ojczyzny, to znak patriotyzmu tkwiącego w każdym z Polaków.

Pomysłodawcą i inicjatorem olsztyńskich koncertów jest proboszcz, ks. prał. Ryszard Grzesik oraz dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury, Mariola Matysek, a wszystko odbywa się pod patronatem wójta Gminy, Tomasza Kucharskiego.

Tegoroczną 99. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości uczczono 12 listopada okolicznościową Mszą św., pod przewodnictwem księdza Proboszcza. Wierni wraz z władzami samorządowymi, na czele Wójtem i Przewodniczącym Rady Gminy, Zigniewem Banaszakiem, w modlitewnym skupieniu oddali hołd wszystkim, którzy od pokoleń przelewali krew, poświęcając swoje życie, aby Polska zawsze Polską była.

Trzeba dodać, że tradycje patriotyczne są szczególnie bliskie tutejszym mieszkańcom. Właśnie za udział w Powstaniu Styczniowym, Olsztyn w roku 1870 utracił prawa miejskie, a na przestrzeni wieków synowie tej ziemi brali czynny udział w I wojnie, w Bitwie Warszawskiej 1920 r. , czy na frontach II wojny światowej.

Reklama

Podczas tegorocznego patriotyczno-religijnego koncertu, swój kunszt artystyczny zaprezentował Chór mieszany „Sonata” z Kalet pod kierownictwem Iwony Skop. Popłynęły utwory znane i mniej znane, przypominające chlubne i te bolesne okresy Rzeczypospolitej.

ZOBACZ ZDJĘCIA

Zobacz zdjęcia: Koncert patriotyczny w Olsztynie

Doskonała akustyka świątyni, silne, czyste, pełne ekspresji głosy wykonawców i oryginalny repertuar sprawiły, że to kolejne wydarzenie artystyczne stało się, szczególnie dla młodego pokolenia żywą lekcją umiłowania Ojczyzny, zmuszającą do refleksji nad tym, jaka piękna jest nierozerwalnie związana z wiarą ojców i umiłowaniem Boga nasza „Biało-czerwona”, jak ją trzeba kochać, jej służyć i być wiernym także w dzisiejszych czasach.

Jakie znamienne w tym kontekście stają się słowa usłyszane niedawno podczas spotkania z młodzieżą przy leśnym grobie poległych partyzantów – w tym miejscu „wspominamy przeszłość, bo zasłużyliśmy na przyszłość”.

Tagi:
święto niepodległości

Ach, cóż to był za bal

2017-11-29 10:28

Tomasz Strużanowski
Edycja toruńska 49/2017, str. III

Beata Grabowska
Pary, które postanowiły połączyć świętowanie 99. rocznicy odzyskania niepodległości z dobrą zabawą

Udało się! Przez wiele lat z nutką zazdrości przyjmowałem informacje o balach organizowanych w różnych miastach z okazji Święta Niepodległości. W tym roku do grona tych miast wreszcie dołączył też Toruń”. Tak przed 12 miesiącami rozpocząłem relację z Balu Niepodległości, zorganizowanego przez wspólnotę Domowego Kościoła. W tym roku organizatorzy (tu koniecznie należy imiennie i z wdzięcznością wspomnieć o parze diecezjalnej DK Ewie i Sylwestrze Winiarskich) dokonali rzeczy jeszcze trudniejszej: nie tylko doprowadzili do skutku drugą edycję, lecz także uczynili ją jeszcze bardziej atrakcyjną.

Sześćdziesiąt par, które 10 listopada postanowiły połączyć świętowanie 99. rocznicy odzyskania niepodległości z dobrą zabawą, z pewnością tego nie żałuje. Udało się podtrzymać wszystkie zeszłoroczne atuty: przepiękne miejsce (reprezentacyjny Dwór Artusa), podniosły, patriotyczny nastrój, elegancję (przejawiającą się zarówno w wystroju sali, jak i kreacjach pań), wyśmienitą kuchnię i wspaniałą atmosferę, wprawiającą w iście szampańskie nastroje (efekt ten – co warto podkreślić – został osiągnięty bez szampana, ponieważ bal miał charakter bezalkoholowy).

Do tych walorów udało się dorzucić kilka nowych. Za największy bez dwóch zdań należy uznać występ orkiestry wojskowej garnizonu toruńskiego pod batutą kpt. Krzysztofa Żeleśkiewicza. Na bogaty, podniosły program koncertu złożyło się kilkanaście pieśni patriotycznych, obejmujących okres od średniowiecza do czasów współczesnych. Za sprawą krótkich komentarzy, osadzających utwory w kontekście wydarzeń historycznych, uczestnicy balu przeszli przyspieszony kurs dziejów Polski. Prawdziwą wisienką na torcie okazał się występ Damiana Wilmy, solisty współpracującego z warszawskim Teatrem Wielkim – Operą Narodową. Świadkowie koncertu długo nie zapomną jego barytonu.

Drugą niespodzianką była obecność Małgorzaty i Pawła Królikowskich, popularnych aktorów znanych z telewizyjnych seriali. Goście z Warszawy wcielili się tym razem w rolę gospodarzy, prowadząc część artystyczną. Później, już na sali biesiadnej, wędrując od stolika do stolika, „przepytywali” uczestników balu, którzy opowiadali o swoim życiu małżeńskim i rodzinnym, pracy zawodowej, pasjach. Paweł, odpowiednio dozując napięcie, poprowadził też aukcję pięknego witrażu, osiągnięty z niej dochód zasili fundusz rekolekcyjny Domowego Kościoła. Na to samo konto trafią też pieniądze z loterii, w trakcie której można było wylosować wiele atrakcyjnych fantów.

Trzecią atrakcją był popis fechtunku w wykonaniu członków grupy rekonstrukcyjnej. Ich pojedynek na szable do złudzenia przypominał starcie „na poważnie”. Z szabel szły iskry, a widzom, którzy otoczyli „przeciwników” szerokim kręgiem, z zapartym tchem śledząc ich poczynania, ciarki przechodziły po plecach.

Przestronna Sala Wielka Domu Artusa pozwoliła szeroko rozwinąć skrzydła wodzirejowi Marcelemu Mateckiemu. Poprowadzony przez niego polonez rozpoczęły sunące jedna za drugą pary, zaś skończyły – bezkolizyjnie! – 16-osobowe szeregi. Po polonezie nastąpiły dalsze tańce. Grająca na żywo orkiestra raz za razem „sunęła” znane przeboje, na przemian w gorących i bardziej refleksyjnych rytmach.

W trakcie biesiadowania nie zabrakło wspólnego śpiewu pieśni patriotycznych, a zawodną (zwłaszcza w przypadku trzeciej, czwartej i dalszych zwrotek...) pamięć skutecznie wsparły wydrukowane na tę okazję śpiewniki.

Jak już wspomniałem, bal, zgodnie z ideą Nowej Kultury, propagowaną przez ruch oazowy, miał charakter bezalkoholowy, co tylko dodało waloru zabawie, pomagając w jej godnym przeżyciu. Niewątpliwie ułatwiły to przysmaki, serwowane przez hotel „Filmar”, zdolne zadowolić najwybredniejsze nawet gusty, piękny wystrój stolików oraz dyskretna, pełna kultury obsługa.

Cóż jeszcze mogę dodać? Do zobaczenia (oby) za rok, w setne urodziny Najjaśniejszej Rzeczypospolitej!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Patronuje im Jan Chrzciciel

2018-06-24 18:06

Jolanta Kobojek

Kamień węgielny pod nową świątynię poświęcony został podczas VI Światowego Dnia Młodzieży w sierpniu 1991 r. W styczniu roku 2000 abp Stanisław Nowak dokonał już uroczystej konsekracji kościoła przy ul. Długiej w dzielnicy Błeszno.

Jolanta Kobojek

Na pierwszy rzut oko wcale niełatwo znaleźć ten kościół. Trzeba jechać uważnie, ażeby nie minąć budynku oddalanego lekko od drogi i wpisanego w spore ilości zieleni. Mały niepozorny, ale okazuje się, że bardzo ważny i istotny dla tutejszej społeczności. Ks. Roman Rakowiecki, który od 8 lat jest proboszczem tutejszej parafii nieustannie chwali swoich wiernych i podkreśla, że dla niego osobiście ważnym jest fakt, że ci ludzie tak mocno czują się związani z tym miejscem: "Jest tutaj duża frekwencja niedzielna i nawet, jak ktoś, chociażby ze względu na podeszły wiek zabierany jest na pewien czas przez dzieci, to jego warunek jest, że pogrzeb ma być w tej parafii i w tym kościele. To pokazuje, że ci ludzie tutaj czuli się dobrze".

Prawie 2-tysięcznej wspólnocie parafialnej patronuje św. Jan Chrzciciel, którego uroczystość Kościół świętuje 24 czerwca. Dzień ten przypadający w tym roku w niedzielę zgromadził na uroczystej sumie sporą ilość wiernych.

Zobacz zdjęcia: Patronuje im Jan Chrzciciel

Eucharystii odpustowej przewodniczył i Słowo Boże wygłosił ks. Stanisław Gancarek. "Jest u nas taki zwyczaj, że zapraszamy jednego z kapłanów do głoszenia rekolekcji adwentowych, wielkopostnych i nauki zamyka niejako pewną klamrą, czyli homilią podczas sumy odpustowej" - wyjaśnia ks. Rakowiecki. Ks. Gancarek wychodząc w swoim rozważaniu od osoby patrona parafii mówił m. in. : "Św. Jan Chrzciciel oddał swoje życie w obronie ładu moralnego. Szanowanie zasad moralnych stanowi źródło i fundament prawdziwie ludzkiego życia, i to zarówno w wymiarze społecznym, rodzinnym, jak i małżeńskim". Kaznodzieja zauważył także, że brak zasad moralnych zawsze rodzi krzywdy, konflikty i podziały. A te szczególnie są bolesne, jeśli dotyczą życia rodzinnego i małżeńskiego. "Nie ma szczęśliwej rodziny, bez szczęśliwego małżeństwa. A droga do szczęśliwego małżeństwa zapisana jest w przysiędze małżeńskiej" - kontynuował ks. Gancarek. Analizując kolejno poszczególne wezwania sakramentalnej przysięgi, kaznodzieja przypomniał o małżeństwie jako wzajemnym obdarowaniu: "Osoby nie można nabyć tak, jak nabywa się rzeczy. Osobę można jedynie przyjąć. I chociaż złoży nam się w darze, nie staje się naszą własnością. Zawsze pozostaje własnością Boga, swojego Stwórcy". W dalszym części rozważania kaznodzieja zauważył również że tyle jest w nas miłości Boga, ile jest miłości do siebie nawzajem: "Skoro Chrystus podczas zawarcia sakramentu małżeństwa pomiędzy dwoma osobami, utożsamił się z osobą współmałżonka, to należy go kochać jak samego Jezusa, czyli całą duszą całym sercem i ze wszystkich swoich sił, gdyż to właśnie ten mąż czy żona nosi rysy Chrystusa"

Podczas homilii padły także słowa o randze i istocie wierności i uczciwości małżeńskiej oraz wspólnym trwaniu z sobą aż do śmierci i wspólnej modlitwie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Tysiąc lat przyjaźni - na Jasnej Górze rozpoczyna się VII Narodowa Pielgrzymka Węgrów

2018-06-25 16:27

mir / Jasna Góra (KAI)

VII Narodowa Pielgrzymka Węgrów z udziałem ok. tysiąca osób rozpocznie się dziś na Jasnej Górze. Towarzyszyć jej będzie wystawa zatytułowana „Przenajświętsza Panienka, Patronka Węgrów" zorganizowana przez Galerię Kárpát-haza w Budapeszcie. Przybyli z Węgier na Jasną Górę paulini, wspólni święci i błogosławieni: Jadwiga, Kinga, Jolanta, królowie: Władysław i Ludwik, pomoc w wojnie 1920 r. i ta świadczona uchodźcom polskim po 1939 r. to tylko niektóre fakty, które łączą Polaków i Węgrów.

Neilhooting / Foter.com / CC BY

Mszy św. na rozpoczęcie pielgrzymki o 19.30 przewodniczyć będzie bp János Székely ordynariusz diecezji Szombathely. Bp Székely włączony zostanie jutro do konfraterni Zakonu Paulinów.

Jutro o 15.00 w Sali Rycerskie odbędzie się wernisaż wystawy pt. "Przenajświętsza Panienka, Patronka Węgrów" zorganizowanej przez Galerię Kárpát-haza w Budapeszcie.

Głoszony przez paulinów kult Bogurodzicy bierze także swój początek właśnie z węgierskiej świadomości narodowej, a także z czci oddawanej Matce Bożej przez żyjących na Węgrzech pustelników, z których zrodził się Zakon Paulinów. Pierwszy król węgierski Święty Stefan (997—1038) przyjął koronę króla Węgier w dniu Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, przez co pragnął wyrazić swą głęboką cześć, jaką darzył Matkę Bożą. W miejscowości Székesfehérvár, ówczesnej stolicy Węgier, wzniósł na cześć Bogurodzicy ogromną bazylikę. Król każdego roku z wspaniałymi obchodami święcił dzień Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Dzień ten uczynił dniem praworządności, czyli wydawania wyroków. Oddał też kraj we władanie Matce Boskiej, zamiast tytułu Bogarodzicy nazywał ją Królową, Orędowniczką, Patronką Węgier. Królestwo Węgierskie już od zarania swoich dziejów nazywano krajem Maryi.

Narodowe Pielgrzymki Węgrów na Jasną Górę odbywają się od 2011 r. właśnie pod koniec czerwca, kiedy przypada Dzień Świętego Władysława będący okazją do świętowania przyjaźni polsko-węgierskiej sięgającej korzeniami do czasów wczesnośredniowiecznych.

Św. Władysław, patron Węgrów, był wnukiem Mieszka II. Wychował się na Wawelu. Należy do grona polsko-węgierskich świętych, a jego kult upowszechniły córki rodu Arpadów - Kinga i Jolanta. Imię tego świętego przybrał na chrzcie książę litewski Jagiełło przed wstąpieniem na tron Polski, pielgrzymował także pieszo do grobu tego węgierskiego króla.

Na Jasnej Górze po prawej stronie wejścia na Salę Rycerska możemy zobaczyć dużych rozmiarów obraz przedstawiający podobiznę tego władcy, znajdziemy tam także przedstawienie pierwszego władcy Madziarów św. Stefana i cały poczet królów węgierskich.

Św. Władysław jest także patronem węgierskiej Polonii.

Polacy i Węgrzy organizowali własne państwa niemal w tym samym czasie, w II połowie X wieku. Elity polityczne obu narodów wybrały zachodnie chrześcijaństwo, a przeciw silnym wpływom politycznym cesarstwa rzymsko-niemieckiego poszukiwały wsparcia nie tylko u papieża, lecz także u siebie nawzajem.

Z „Kroniki polsko-węgierskiej” spisanej po 1222r. wynika, że już papież Sylwester II ok. roku 1000, kiedy to pojawiły się w Rzymie delegacje węgierska i polska dla wyjednania korony królewskiej, nakazuje przedstawicielom obu narodów, by zachowały przyjaźń i nigdy nie zwracały się przeciw sobie nawzajem.

Wymownym dowodem przyjaźni między dwoma narodami stanowi fakt, że najbardziej stabilną granicą Europy była od wieku XI do 1920 r. granica polsko-węgierska.

Polskę i Węgry łączą przede wszystkim historia i dzieje Zakonu Paulińskiego, który powstał na Węgrzech i przywędrował stamtąd do Polski. W czasach unii personalnej polsko-węgierskiej (1370—1382) krewny naszego wspólnego króla Ludwika Węgierskiego — Władysław książę opolski, latem 1382r. osiedlił w Częstochowie szesnastu przybyłych z klasztoru w Marianosztra zakonników, by stanęli na straży świętego Obrazu.

Najbardziej stabilne królestwo średniowiecza po katastrofalnej klęsce, zadanej mu w 1526 r. przez armię osmańską pod Mohaczem - w której oprócz 18 tys. rycerzy węgierskich zginęło też 3 tys. rycerzy polskich - rozpadło się w latach czterdziestych XVI w. na trzy części. Został rozbity także Zakon Paulinów i to wtedy punkt ciężkości tego zakonu paulini przenieśli na Jasną Górę. Kulturalne centrum Węgier przeniosło się wtedy częściowo do Krakowa, gdzie w XVI w. wydano ok. 160 książek węgierskich. Uznaniem Węgrów od początku jego powstania cieszył się krakowski uniwersytet, tylko drugiej poł. XV w. liczba studentów z terenów zamieszkałych przez Węgrów wyniosła ponad 1200 osób, co stanowiło 20 proc. słuchaczy.

Za przyczyną dziewiętnastowiecznych powstań polskich „nasza sprawa” była znana nie tylko węgierskiej elicie politycznej, lecz całemu społeczeństwu. Dowodzi tego fakt, że w latach 1848-1849 w szeregach legionów i armii węgierskich i siedmiogrodzkich walczyło ok. 4 tys. Polaków, a najbardziej znanym bohaterem tamtego okresu stał się generał Józef Bem, zwany przez Węgrów “ojczulkiem".

W XX w., kiedy podczas wojny polsko-bolszewickiej Niemcy, Austria i Czechosłowacja zakazały produkcji, wywozu i tranzytu sprzętu wojskowego dla Polski, w sierpniu 1920 roku, w krytycznym momencie walk, Węgrzy dostarczyli Polakom 22 mln sztuk amunicji.

Okres międzywojenny stał się też czasem, kiedy obserwuje się natężenie ruchu pielgrzymkowego Węgrów na Jasną Górę. Jedną z pierwszych odnotowanych pielgrzymek stanowiła 50−osobowa grupa inteligencji węgierskiej zorganizowana w 1926 r. przez Izbę Handlową Polsko−Węgierską. Jubileusz 550−lecia Jasnej Góry w 1933r. stanowił okazję dla oficjalnej pielgrzymki Węgrów (24 IX 1933) z Budapesztu pod przewodnictwem abp. Gyula Zichy. 9. V 1934 r. przybyła pielgrzymka z Budapesztu, by złożyć hołd Matce Bożej Jasnogórskiej i zabrać ze sobą na stały pobyt pięciu paulinów do nowego klasztoru w Budapeszcie, zlokalizowanego na górze Gellerta. Tegoż roku przybył do sanktuarium kard. Justyn Seredi, prymas Węgier z grupą inteligencji, a także prezes ministrów węgierskich Charles Huszar.

Przeor klasztoru w Pecs o. Michał Zembrzuski w 1936 r. zorganizował pielgrzymkę przedstawicieli świata naukowego z Budapesztu i z innych miast. Wyjątkowy charakter miała pielgrzymka zorganizowana przez paulinów z Budapesztu, która przybyła w 1939 r. wraz z siedmiu młodymi Węgrami na uroczystość złożenia przez nich ślubów zakonnych. Paulinom węgierskim towarzyszyło sto osób. Złożyli oni również wotum – herb królestwa Węgier. W 1939 r. przybyła również pielgrzymka kolejarzy węgierskich z Budapesztu z własną orkiestrą i chórem.

Węgrzy okazali życzliwość Polakom w czasie II wojny światowej, m.in. przepuszczając przez granicę po ataku Niemiec na Polskę ok. 140 tys. uchodźców.

Podczas krwawo stłumionego przez radziecką inwazję powstania węgierskiego w 1956r. w Polsce dochodziło do wielu aktów solidaryzowania się z Węgrami. Polska pomoc dla Węgier była organizowana oddolnie przez zwykłych obywateli.

Częstym widokiem były na ulicach polskich puszki z napisami: „Dla Węgrów”, chciano m.in. przyjmować węgierskie dzieci na letni wypoczynek. O tym opowiada m.in. wiersz Zbigniewa Herberta „Węgrom”, znany częściej pt. „Na granicy”.

Od 7 lat przybywają pielgrzymki Węgrów na Jasną Górę, Po raz pierwszy Węgrzy z pielgrzymką narodową przyjechali w 2011 roku, by symbolicznie przekazać Polsce przewodnictwo w Radzie Unii Europejskiej. W pielgrzymkach tych bierze udział około tysiąca pielgrzymów ze wszystkich historycznie węgierskich ziem: obecnych Węgier, Siedmiogrodu w Rumunii, Słowacji i Zakarpacia. Pielgrzymka jest modlitwą w o jedność Polaków i Węgrów oraz za Europę - o powrót do chrześcijańskich wartości.

W Bastionie św. Barbary znajduje się wotum - figura bł. Euzebiusza, założyciela paulinów w XIII wieku na Węgrzech. Nazwana została „Studnią Bł. Euzebiusza – Przyjaźni Polsko-Węgierskiej”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem