Reklama

BETEL - Zakupy z sercem - Rahel Kebebe Tshay

Diecezja kielecka: obchody Światowego Dnia Chorego (zapowiedź)

2018-02-10 10:28

dziar / Kielce (KAI)

Władysław Burzawa
Matka Boża bierze nas za rękę, czasem może niepokornych i nieposłusznych, ale Ona nie rezygnuje – mówi bp Jan Piotrowski

Spotkania chorych z biskupami, Msze św. i konferencje naukowe z udziałem gości z innych diecezji – tak w diecezji kieleckiej zapowiadają się obchody XXVI Światowy Dzień Chorego, które odbędą się w niedzielę 11 lutego we Włoszczowie pod przewodnictwem bp. Jana Piotrowskiego i we wtorek 13 lutego w Kielcach pod przewodnictwem bp. Andrzeja Kalety.

W niedzielę 11 lutego biskup kielecki Jan Piotrowski odwiedzi szpital im. Jana Pawła II we Włoszczowie. - Ksiądz biskup wraz z pacjentami, pracownikami oraz odwiedzającymi będzie modlił się w intencji chorych i cierpiących na Mszy św., która rozpocznie się o godz. 10 w kaplicy szpitalnej. Po Mszy św. uda się do sal szpitalnych i do hospicjum, by słowem i modlitwą wesprzeć i dodać otuchy cierpiącym – informuje ks. Wojciech Polit, diecezjalny duszpasterz służby zdrowia.

Przywołuje także słowa patrona włoszczowskiego szpitala – św. Jan Pawła II: „Cierpienie i choroba są częścią tajemnicy człowieka”. - W kategoriach ludzkich sens cierpienia nie jest możliwy do zrozumienia. Dlatego wobec majestatu choroby wraz z całym Kościołem, z pokorą zwracamy się do lekarza dusz i ciał. Cierpienie przyjmowane z wiarą w Jezusa Chrystusa nie jest w stanie zgasić w nas pokoju i szczęścia. Przeżywane z Nim staje się kolejnym etapem drogi do pełni nieśmiertelności - tłumaczy.

W imieniu kapłanów pełniących posługę wobec chorych zachęca duszpasterzy i wszystkich wiernych, by w tym dniu w sposób „szczególny objęli modlitwą chorych, cierpiących i osoby w podeszłym wieku”.

Reklama

Z kolei Caritas Diecezji Kieleckiej organizuje obchody Światowego Dnia Chorego, które odbędą się we wtorek, 13 lutego pod przewodnictwem bp. Andrzeja Kalety w Hospicjum Stacjonarnym im. Św. Matki Teresy z Kalkuty w Kielcach. - Zapraszamy księży, parafialne i szkolne Koła Caritas i wszystkich, którzy pragną angażować się w dzieła miłosierdzia. Wspólna modlitwa i poruszana tematyka zapewne pomogą skuteczniej organizować posługę wolontariuszy wśród chorych w parafii – zachęcają organizatorzy.

Spotkanie rozpocznie Msza św. o godz. 12 pod przewodnictwem bp. Andrzeja Kalety w kaplicy kieleckiego hospicjum. Po Eucharystii planowana jest konferencja pt.: „Wolontariat hospicyjny w służbie bliźniemu”. W ramach konferencji ks. Stanisław Słowik – dyrektor Caritas Diecezji Kieleckiej opowie o posłudze chorym w kieleckim hospicjum domowym i stacjonarnym.

Z kolei ks. Robert Kowalski – dyrektor Caritas Diecezji Radomskiej przedstawi doświadczenia wolontariatu w Zespole Domowej Opieki Hospicyjnej Caritas im. św. Józefa w Radomiu. Ks. Sylwester Iwa, kapelan Wojewódzkiego Szpital Zespolonego w Kielcach omówi duchowe i psychologiczne potrzeby podopiecznych hospicjum domowego. Będzie także spotkanie z lekarzem medycy paliatywnej, dr. Arturem Drobniakiem, który powie nt. wsparcia chorego w hospicyjnej opiece domowej.

W tym roku hasłem Światowego Dnia Chorego są słowa: Zawierzmy się Jezusowi miłosiernemu jak Maryja: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie” (J 2,5).

Tagi:
Kielce Światowy Dzień Chorego

Archiwista w sutannie

2018-05-02 09:46

Agnieszka Dziarmaga
Edycja kielecka 18/2018, str. I

W historii diecezji zapisał się jako nestor archiwistyki diecezjalnej, bibliotekarz kielecki, opiekujący się szczególnie zasobami seminarium kieleckiego, współtwórca Archiwum Diecezjalnego. Ks. Tomasz Wróbel urodził się 110 lat temu. Jego postać i dzieło zostały przypomniane w ramach programu naukowego realizowanego przez Towarzystwo Przyjaciół Archiwum Diecezjalnego w Kielcach im. bł. Wincentego Kadłubka

TD
Panel historyczny przypomniał postać ks. Tomasza Wróbla

Spotkanie dedykowane ks. Wróblowi odbyło się 10 kwietnia w kieleckiej Kurii. Prof. dr hab. Adam Massalski – historyk, były uczeń i współpracownik, dzielący z ks. Wróblem historyczną pasję i zamiłowania regionalne, podzielił się ze słuchaczami niepublikowaną wiedzą na temat drogi życiowej ks. T. Wróbla i jego działalności. Spotkanie, w którym uczestniczyli także kielczanie pamiętający ks. Wróbla, wpisuje się w misję Towarzystwa na forum archiwistyki i historii.

Profesor Massalski umiejętnie i ze znawstwem komponował osobiste wspomnienia z faktami z życia archiwisty w sutannie, przywołując tym samym obraz minionej nie tak dawno epoki, obraz Kielc, diecezji i solidnej kuźni wykuwania przyszłych kapłańskich szeregów. Tak kreowany portret uzupełniał moderujący spotkanie prof. dr hab. Waldemar Kowalski.

Urodzony i edukowany – w sercu Polski

Tomasz Wróbel urodził się 15 grudnia 1908 r. we wsi Kuchary (parafia Wiślica). Po pierwszych latach szkolnych w rodzinnych Kucharach i sąsiednim Jurkowie uczył się w Państwowym Gimnazjum im. Hugona Kołłątaja w Pińczowie i w Liceum Humanistycznym przy Seminarium kieleckim. – Jako jego uczeń w Szkole Sióstr Nazaretanek oczywiście nie wiedziałem, że urodził się w parafii Wiślica, a więc tam, gdzie, jak wielu przypuszcza, nasza historia się rozpoczynała (…). Był absolwentem najstarszego nobliwego gimnazjum na Kielecczyźnie, a miał tam znakomitych nauczycieli, np. łacinnika prof. Marczewskiego – opowiadał prof. Massalski. – Jak wtedy wykuwano kadrę przyszłych humanistów? 5 godzin historii, 6 godzin łaciny w tygodniu.

Po maturze w 1928 r. rozpoczął się etap 5-letnich studiów w seminarium kieleckim. – Wykładowcami byli wówczas księża wykształceni starannie na uczelniach zagranicznych, m.in. ks. dr Paweł Tochowicz, ks. dr Zygmunt Pilch, ks. dr Jan Jaroszewicz, czy ks. dr Józef Zdanowski – wspomniał profesor Massalski.

Po święceniach kapłańskich w 1933 r. pracował na wikariatach w Sławkowie i (krótko) w Kijach, a od 1936 r. – jako kapelan sióstr norbertanek w Imbramowicach. Następnie jako wikariusz w Chmielniku i w Podlesiu, gdzie od 1941 r. był proboszczem.

Od stycznia 1943 r. ks. Wróbel jest notariuszem Kurii kieleckiej z obowiązkiem opieki nad Archiwum Diecezjalnym (powołanym w 1938 r. jako ósme AD w kraju), co rozpoczyna nową fazę w jego życiu. Ta odpowiedzialna funkcja wymagała dokształcenia, a nie było to proste w trudnych latach wojennych. Ks. Wróbel został magistrem w dziedzinie historii Kościoła na UJ w 1947 r. – Był to m.in. efekt jego studiów na kompletach tajnego uniwersytetu pod egidą Uniwersytetu Ziem Zachodnich, gdzie znowu spotkał się z niezwykłymi uczonymi, np. prof. Gerardem Łabudą, ks. dr. Mieczysławem Żywczyńskim – mówił prof. Massalski.

Archiwista i wychowawca

Ks. Wróbel podjął się porządkowania zbiorów archiwalnych, co było zajęciem czasochłonnym, żmudnym i odpowiedzialnym, szczególnie w trudnych czasach powojennych. Walczył o powierzchnię dla archiwum, której oczywiście zawsze brakowało, porządkował napływające nowe wpisy z ksiąg parafialnych, metrykalnych, sprowadzał księgi po zmarłych proboszczach. Pod koniec lat 60. pod jego kierunkiem rozpoczęto sporządzanie katalogu zbiorów archiwalnych i przenosiny do nowo budowanego gmachu w Kurii.

Ks. Wróbel pełniąc obowiązki archiwariusza musiał wykonywać jednocześnie inne zajęcia; odpowiadał za bibliotekę seminaryjną, katechizował w szkole średniej, przez pięć lat zastępował kanclerza kurii, a przez dziesięć wykładał historię Kościoła w seminarium kieleckim.

– Wymagał od nas, ministrantów ministrantury po łacinie, w czym nie popuszczał nigdy, tak jak nigdy nie skracał Mszy św. Był skrupulatny, aż zęby bolały – wspomniał jego były uczeń, Adam Massalski.

Archiwariusz dokonał uporządkowania i skatalogowania całych zespołów akt, m.in. szkolnictwa katolickiego, w tym dokumentów dotyczących seminarium duchownego, które odnalezione zostały w magazynach bibliotecznych. Pod jego zarządem uporządkowano akta Niższego Seminarium Duchownego w Kielcach oraz archiwalia związane z Towarzystwem Szkół Katolickich w Kielcach. Ponadto zajął się archiwaliami organizacji i wspólnot katolickich, m.in. Akcji Katolickiej, czy Sodalicji Mariańskiej Mężów i Młodzieży.

W czytelni, wśród woluminów

Funkcję dyrektora biblioteki seminaryjnej powierzono ks. Wróblowie już we wrześniu 1946 r. Pełnił ją (z przerwą) do końca życia. To właśnie ks. Wróbel przyczynił się do uratowania zbiorów biblioteki seminaryjnej w Kielcach w czasie ofensywy styczniowej 1945 r. przed wojskami radzieckimi, a później skutecznie radził sobie z władzami komunistycznymi, które przystąpiły do akcji likwidacji zbiorów bibliotecznych.

Organizował czytelnię klerycką, kompletował księgozbiór czytelniany. Czytelnia liczyła ponad 4 800 woluminów. Współpracował ze środowiskiem Biblioteki Uniwersytetu Jagiellońskiego, gościł w bibliotekach zakonnych i seminaryjnych. Zawsze działał według systematycznego planu. Ks. Wróbel prowadził także korespondencję biblioteczną, załatwiał dziesiątki codziennych spraw i udostępniał zbiory osobom spoza seminarium (studentom, pracownikom nauki). Także w czasach wzmożonej kontroli ze strony władz, także w czasach ciągłej inwigilacji – co przypomniał prof. Masslaski.

Ks. Wróbel zajmował się także działalnością publicystyczną, która była osadzona w tematyce lokalnej, czyli historii Kościoła kieleckiego. – „Jego badania historyczne skupiały się wyłącznie na tematyce lokalnej i nie pozbawione były charakteru przyczynkarskiego. Pozostawił po sobie dziesiątki publikacji. Są to po największej części krótkie biogramy osób związanych z kielecką diecezją” – napisał ks. prof. Daniel Olszewski w artykule „Ksiądz Prałat Tomasz Wróbel (1908 – 1985)” (KPD Nr 5, IX-X 1985). Długoletnie zainteresowania ks. Wróbla biografistyką diecezjalną zaowocowały m.in. „Katalogiem rektorów, wicerektorów, profesorów, ojców duchownych i prefektów” kieleckiego Seminarium, od jego początków po czasy współczesne. W sumie wydał ok. 50 publikacji, w tym prace nt. historii bazyliki katedralnej w Kielcach.

Podstawowa dziedzina badań ks. Tomasza Wróbla, uznawana przez kieleckich historyków Kościoła za dzieło jego życia, to historia kieleckiego Seminarium duchownego, która pochłonęła kilka lat pracy badawczej i zaowocowała ponad tysiącem stron maszynopisu w ośmiu biurowych teczkach. Autor zdołał opublikować zaledwie część tej pracy.

Pasjonowały go także przejawy kultu maryjnego w lokalnych sanktuariach oraz historia kieleckiej kolegiaty (opracował ją na jubileusz 800-lecia fundacji). W maszynopisie pozostawił zarys historii klasztoru sióstr bernardynek w św. Katarzynie.

Ostatnia praca realizowana już w czasie choroby nowotworowej – 30-stronicowy maszynopis „Archiwum Diecezji Kieleckiej. Rys Historyczny”, ks. prof. Olszewski nazwał „wzruszającym świadectwem umiłowania zamierzchłej dokumentacji źródłowej przez kapłana, któremu jedynie śmierć mogła wytrącić pióro z ręki”.

Ks. Tomasz Wróbel zmarł 4 lipca 1985 r. Został pochowany w rodzinnej parafii, na cmentarzu parafialnym w Wiślicy. Choć archiwistyka w XXI wieku jest zupełnie inna i przeszła rewolucję technologiczną, zawsze u źródeł osiągnięć pozostaje wiedza, pasja badawcza i sumienność naukowca, której nie zastąpią najlepsze technologie. Ks. Tomasz Wróbel pozostaje wzorcowym przykładem w tej dziedzinie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Św. Rita - orędowniczka w sprawach beznadziejnych

Magdalena Wojaczek
Edycja małopolska 11/2007

Każdego 22. dnia miesiąca kościół pw. św. Katarzyny na krakowskim Kazimierzu, niezależnie od pory roku, zamienia się w ogród kwitnących róż. Ludzie przyjeżdżają tutaj z różnych stron Polski, aby wyprosić u Boga potrzebne łaski. Modlą się za wstawiennictwem św. Rity, patronki spraw trudnych i beznadziejnych.

Monika Łukaszów

- Kult św. Rity - włoskiej augustianki - rozwinął się w Polsce w okresie międzywojennym. Nie znamy dokładnie jego początku, ale prawdopodobnie związany był z obrazem Świętej umieszczonym w bocznym ołtarzu kościoła i z powstaniem na tym samym miejscu drewnianej figury w roku 1942 - opowiada o. Marek Donaj, augustianin, proboszcz parafii św. Katarzyny Aleksandryjskiej. Po II wojnie światowej siostry augustianki zajęły się jego propagowaniem. Władze państwa skutecznie ograniczały drukowanie materiałów religijnych, dlatego zakonnice działały konspiracyjnie. Przepisywały ręcznie nowenny, powielały je za pomocą kalki i rozdawały w czasie różnych spotkań. Zaprzyjaźniony fotograf reprodukował zdjęcia Świętej. Nie była to jednak akcja prowadzona na szeroką skalę. Św. Rita zawdzięcza swoją popularność przede wszystkim czcicielom. Ludzie, którzy doznali łask za jej wstawiennictwem, przekazywali innym nowennę do patronki spraw trudnych i beznadziejnych.

Św. Rita nie zostawi nikogo, kto szuka pomocy Boga za jej pośrednictwem. Jest zawsze blisko codziennych ludzkich spraw. - To wynika z jej życiorysu. Była przecież żoną, matką, a także zakonnicą - mówi o. Marek. Swoim życiem uczyła, że przebaczenie jest pierwszym krokiem do rozwiązania wszystkich problemów. Jako żona trudnego męża potrafiła łagodzić jego porywczy charakter. Kiedy został zamordowany, a synowie chcieli go pomścić, modliła się, aby nie popełnili tej straszliwej zbrodni. Bóg wysłuchał jej w sposób dla człowieka niezrozumiały. W wyniku epidemii jej dzieci umierają. Św. Rita pokornie przyjmuje wolę Boga. Postanawia wstąpić do zakonu augistianek w Cascia. Jednak siostry, z obawy przed zemstą zwaśnionych rodów, nie chcą jej przyjąć. Św. Rita doprowadza do zgody między rodzinami i w końcu zostaje augustianką. Na znak przyjęcia jej całkowitego oddania się Chrystusowi Pan Bóg obdarza ją stygmatem korony cierniowej na czole.
Liczba wiernych gromadzących się każdego 22. dnia miesiąca na nabożeństwie ku czci św. Rity stale wzrasta. W jej wspomnienie - 22 maja do Krakowa przyjeżdżają jej czciciele z całej Polski. Najwierniejszym świadkiem rozrastania się kultu św. Rity jest s. Aleksandra, augustianka, która od 1977 r. zajmuje się korespondencją do św. Rity. - Co roku do zakonu przychodzi ok. 200 listów z prośbami o modlitwę i świadectwami uzyskanych łask. Wierni proszą o: zdrowie, potrzebne łaski, błogosławieństwo w rodzinie, rozwiązanie problemów wychowawczych, materialnych, łaskę macierzyństwa... - wylicza s. Aleksandra. Listy są bardzo szczere, intymne. Często przepełnione głęboką wiarą i gotowością przyjęcia woli Bożej. - Piszą przede wszystkim kobiety, ale przychodzi również korespondencja od mężczyzn. Pewien przedsiębiorca z Warszawy uważa, że św. Rita jest patronką biznesu i pomaga mu w prowadzeniu firmy - opowiada s. Aleksandra. Wierni przesyłają również wota w podziękowaniu za wysłuchane modlitwy.

Nieodłącznym atrybutem kultu św. Rity jest róża. Wiąże się to z cudem, który wydarzył się przed jej śmiercią, w okresie zimowym. Umierając, św. Rita zapragnęła dostać różę. W ogrodzie pod śniegiem znaleziono kwitnący krzak. W czasie nabożeństwa ku jej czci święci się róże. - To symbol zjednoczenia św. Rity z Chrystusem - wyjaśnia o. Marek. - Ludzie przeważnie kupują dwie róże. Jedną zostawiają św. Ricie, a drugą zasuszają - mówi pani Zofia, która od dwóch lat pomaga siostrom w sprzedaży róż. Pani Zofia kilka lat temu za wstawiennictwem św. Rity wymodliła sobie łaskę uzdrowienia z choroby nowotworowej.

Listy do Świętej

Drogie Siostry,
Piszę, aby podzielić się z Wami moją radością. Od wielu lat proszę św. Ritę o pomoc i jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się, aby mi nie pomogła. Ostatnio chorowałam i prosiłam św. Ritę o pomoc w wyzdrowieniu. Lekarz groził zabiegiem, a ja uparcie prosiłam i proszę św. Ritę, abym wyleczyła się zachowawczo. I właśnie wczoraj dowiedziałam się, iż mimo że leczenie jeszcze trochę potrwa, to zabieg nie jest konieczny. Odmawiam jak tylko mogę modlitwę do św. Rity, gdyż absolutnie wierzę w jej pomoc i wstawiennictwo.
Proszę Siostry o modlitwy w mojej intencji.
Dobrosława, maj 2002 r.

Szczęść Boże!
Czcicielką św. Rity jestem od roku. Wcześniej, mając jakiekolwiek problemy, modliłam się do św. Judy Tadeusza. Właśnie rok temu podejrzewałam, że mogę być w ciąży, a bardzo tego nie chciałam. Gorąco modliłam się do św. Rity, żeby tak nie było. Okazało się jednak, że jestem w ciąży. Załamałam się. Mąż był bez pracy, mamy już 13-letnią córkę, która obecnie przechodzi trudny wiek. Miałam żal do św. Rity, że mnie nie wysłuchała. Teraz bardzo się tego wstydzę, bo przez moją próżność nie pomyślałam, że może Bóg ma w stosunku do mnie inne plany, że może tam, w niebie, jest zapisane, że powinnam mieć dwoje dzieci. Zaakceptowałam decyzję Boga i ze wszystkich złych myśli i słów wyspowiadałam się. Ponownie zaczęłam się modlić do św. Rity o szczęśliwy przebieg ciąży i szczęśliwe rozwiązanie. Czułam się znacznie lepiej niż przy pierwszej ciąży. 25 czerwca 2004 r. urodziła się nasza druga córka - Amelia, właśnie dzisiaj kończy 5 miesięcy. Ochrzciliśmy ją 12 września. Mąż znalazł pracę i po urodzeniu Amelii częściej zaczął chodzić do kościoła. Teraz o wszystko modlę się do św. Rity - o zdrowie dla całej rodziny, pracę dla męża, o pomoc Boga, dosłownie o wszystko.
Beata, listopad 2004 r.

Niech będzie Pochwalony Jezus Chrystus!
Pragnę z całego serca gorąco podziękować św. Ricie za wysłuchanie mojej prośby - za zdanie egzaminu, za pomoc i opiekę, siły w tych jakże trudnych chwilach. Modliłam się do św. Rity, aby wyprosiła mi łaskę zdania egzaminu. Obiecałam, że publicznie podziękuję za to. I zostałam wysłuchana, piszę ten list, aby wypełnić obietnicę. Dostałam się na studia medyczne do Akademii we Lwowie.
Dziękuję za jej wstawiennictwo do Boga i wierzę w jej wielką pomoc, prosząc o wsparcie na dalsze lata nauki dla siebie, o światło Ducha Świętego w sprawie studiów, o wybór dalszej drogi życia.
Olga, Lwów 2004 r.

Drogie w Chrystusie Panu Siostry Augustianki,
Serdecznie pozdrawiam całą siostrzaną Wspólnotę.
Mam 27 lat. Piszę ten list, aby w ten sposób jeszcze raz podziękować św. Ricie za uratowanie naszego synka. Otóż od początku moja ciąża była zagrożona. Groziło mi poronienie i z tego powodu przebywałam w szpitalu, a po powrocie do domu musiałam dużo leżeć i bardzo uważać na siebie. W styczniu trafiłam ponownie do szpitala, gdzie po szczegółowych badaniach okazało się, że dziecku grozi zamartwica. Lekarze niezwłocznie przystąpili do cesarskiego cięcia. Urodziłam synka Mateusza. Ważył jako wcześniak 1300 g i przez pewien czas musi przebywać w szpitalu. Przez okres ciąży modliłam się do św. Rity o to, aby nasze upragnione dziecko szczęśliwie przyszło na świat. Dziękuję jej za otrzymane łaski i proszę o dalsze wstawiennictwo.
Agnieszka 2001 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Częstochowa: pożegnanie absolwentów Niższego Seminarium Duchownego

2018-05-23 07:50

Jolanta Kobojek

Ostatnie lekcje mieli z końcem kwietnia, na początku maja przystąpili do zdawania egzaminów maturalnych, a w niedzielę, 20 maja oficjalnie zakończyli szkołę. Mowa o 11 absolwentach, którzy przez ostatnie 3 lata uczyli się w Niższym Seminarium Duchownym Archidiecezji Częstochowskiej.

Weronika Kamińska, Dawid Borciuch

Uroczystości związane z otrzymaniem świadectw rozpoczęły się Mszą św. sprawowaną w Bazylice Archikatedralnej pw. Św. Rodziny. Eucharystii przewodniczył rektor NSD, ks. Jerzy Bielecki.

„Tak się złożyło, że akurat w uroczystość Zesłania Ducha Świętego, kiedy rodzi się nowy Kościół, możemy ucieszyć się tymi 11 absolwentami. Wiemy, że przeżywamy obecnie pewien kryzys, gdy chodzi o powołania kapłańskie, że w seminariach jest mniej niż zwykle, tym bardziej potrzeba tej modlitwy i troski o to, ażeby Kościół mógł dalej rosnąć, bo przecież to dzieje się przez Eucharystię , która sprawują właśnie kapłani” – mówił na zakończenie Mszy św. ks. Bielecki.

Zobacz zdjęcia: Pożegnanie absolwentów Niższego Seminarium Duchownego

Druga część spotkania miała miejsce w budynku seminarium, znajdującym się w bliskim sąsiedztwie katedry. Uczniowie, nauczyciele i rodzice uczestniczyli w uroczystej akademii, gdzie padło wiele podziękowań i słów wywołujących wzruszenia.

„Przyszliśmy tu trzy lata temu. Świat wtedy wydawał nam się całkiem inny. Wszystko wokół było piękne i pełne kolorów. Wychodzimy stąd dojrzalsi, pełni doświadczeń, posiadając większy bagaż wiedzy. Teraz już dostrzegamy cienie tych pięknych, wyrazistych kolorów. Przez ten czas odbyliśmy podróż, podczas której to właśnie Wy nauczyliście nas, jak żyć i jak wykorzystywać własne zdolności. Za to Wam z całego serca dziękujemy” - mówił w imieniu tegorocznych maturzystów Bartłomiej Kaprzyk. Dziekan szkoły zwrócił uwagę na fakt, że chociaż szkoła kończy pewien dotychczasowy etap, to jednocześnie otwiera drzwi do dorosłości: „Choć chwila ta zamyka pewien rozdział naszego życia, nie możemy mówić tu o końcu. Teraz możemy powtórzyć słowa Winstona Churchilla: „To nie jest koniec, to nawet nie jest początek końca, to dopiero koniec początku”. Wchodzimy w nowy etap naszego życia, lecz na zawsze zapadnie nam w pamięć ta szkoła. Każdy teraz uda się do swoich domów i zacznie nowe życie, zacznie pisać nowy rozdział książki, która nosi tytuł: moje życie”.

Zakończenie klas trzecich to także okazja do podziękowań wyrażonych przez rodziców. Ojciec absolwenta, Kamila Szczerbaka zdradził: „Pamiętam wielkie wrażenie, jakie podczas przyjazdu na pierwsze zebranie zrobił na mnie widok uczniów elegancko ubranych w garnitury, a później w komże i wspólny udział we Mszy św. Pamiętam również atmosferę ciepła, zrozumienia i dobra. tego nie czuje się w innych szkołach. Jeśli dodamy do tego życie we wspólnocie, wspólne spędzanie wolnego czasu, wspólne wykonywanie codziennych prac, z których uczniowie często byli zwalniani w domach, to przekonujemy się, że jest to rzeczywiście Niezwykła Szkoła”.

Swoją wypowiedz Pan Szczerbak zakończył słowami: „Księże Rektorze, to dzięki Wam to miejsce jest niezwykłe, ale jednocześnie wszyscy tu pracujący jesteście za tę niezwykłość odpowiedzialni. Musicie się o nią troszczyć, pielęgnować ją, by kolejne roczniki absolwentów mogły ją poczuć. Dlatego proszę Was, nie szukajcie dróg na skróty, uproszczeń i ułatwień, które zmieniłyby charakter tego miejsca. Trwajcie w tym, co robicie, bo wykonujecie tu kawał dobrej roboty”.

Niższe Seminarium Duchowne to szkoła z internatem. Wszyscy uczniowie mieszkają przez 3 lata wspólnie i tylko co dwa tygodnie wyjeżdżają na weekend do domu. To powoduje, że rodzi się między nimi wiele przyjaźni. Już podczas tegorocznego zakończenia klas trzecich czuło się, że trudno było im kończyć ten etap młodzieńczego życia. Maturzyści, którzy tworzyli klasę niesamowicie utalentowaną artystycznie skomponowali specjalnie na ten dzień piosenkę o NSD. Ich koledzy z klasy drugiej przygotowali natomiast prezentację multimedialną charakteryzującą poszczególnych maturzystów.

Podziękowaniom i wspomnieniom wydawało się, że nie ma końca. Po zakończeniu części oficjalnej, przeniosły się one do seminaryjnego refektarza. Tam jeszcze przez długi czas padło wiele miłych słów kierowanych pod adresem księży, nauczycieli, rodziców i kolegów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem